Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pożegnanie straconego czasu?

(15)
Na tle miłej i łatwej ostatniej dekady XX w. pierwsza dekada XXI w., która powoli się kończy, wyglądała jak kocie łby przy autostradzie.
  • 2009-12-26 07:53 | citizen

    Gratuluję tego artykułu, potrzebny tekst we właściwym czasie

    Ten artykuł porusza przenikliwie problemy globalne ostatniego dziesięciolecia, które, co ze smutkiem stwierdzam nie interesują za bardzo większości moich ziomków. Polityka światowa jest wynikiem mnóstwa czynników i czy chcemy tego czy nie ma wpływ na to co dzieje się w Polsce. Cieszę się że autor uwypuklił wpływ manipulowania opinią publiczną, na decyzje ludzi i ich rządów. To potężna broń w rękach cynicznych manipulatorów w dobie, kiedy informacja w formie elektronicznej dociera wszędzie i do wszystkich. Wszyscy są jej odbiorcami i wielu ofiarami gdyż tylko bardzo nieliczni potrafią analizować to co do nich dociera. Wydaje się że nadszedł moment, kiedy demokratycznie wybrane gremia jak rządy, parlamenty itp. powinny roztoczyć kontrolę nad tym co potężne mass media brzydko, ale dosadnie mówiąc wtykają ludziom.
    Jest moim zdaniem jeszcze jeden istotny czynnik wpływający na światową politykę o którym nie mówi autor. Mianowicie zadziwiający wpływ jednostki na losy narodów i świata. To jeden z tych czynników który jest dla futurologów zmorą, bo jego pojawienie się w żaden sposób nie daje się przewidzieć. Jeden człowiek taki jak Hitler "zamieszał" w głowach swojemu narodowi i rozpętał wojnę światową, Stalin przewrócił świat do góry nogami, nie tylko Europę Wschodnią. Za wiele negatywnych wydarzeń ostatniego dziesięciolecia odpowiada moim zdaniem George W.Bush. Wielkie nadzieje pokładam natomiast w Obamie, który nie jest niestety popularny w Polsce, ale bliższe przyjrzenie się jego decyzjom moim zdaniem pozwala wierzyć, że posuwa się we właściwym kierunku i to przyniesie światu cztery a może osiem lat prosperity.
  • 2009-12-26 13:34 | tkw

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Cytat:
    „Patrząc z dzisiejszej perspektywy na to, co świat przeżył w mijającej dekadzie, trudno jest nie postawić pytania, jak do tego doszło. Dlaczego wolny, bogaty, intelektualnie wyrafinowany i demokratyczny Zachód, który w XX w. pokonał dwa wielkie totalitaryzmy oraz stworzył historycznie bezprecedensową strefę bezpieczeństwa, rozwoju i dobrobytu, popełnił tyle kardynalnych błędów. Dlaczego naraził się na tak kosztowne straty i w takim stopniu roztrwonił swoją pozycję w świecie ?”
    TKW: Zachód sam nie pokonał dwu wielkich totalitaryzmów, w pokonaniu pierwszego wydatnie pomógł ZSRR (prawie połowa ofiar II wojny), następnie drugi totalitaryzm – sowiecki – w dużym stopniu pokonaliśmy my, którzy w tym totalitaryźmie żyliśmy. A wkładu Zachodu w obu przypadkach nie należy lekceważyć, broń Boże.
    TKW: demokracja to przeżytek (pisałem o tym w innym moim wpisie). Chyba niecałe 10% krajów świata to demokracje w rozumieniu takim jak się to praktykuje w Polsce, Europie czy USA. Kraje obecnie najszybciej rozwijające się demokracjami nie są (np. Chiny, Daleki Wschód), ludziom tam żyje się całkiem dobrze (choć czasem lepiej czasem gorzej, jak to w życiu). W innym artykule Polityki wymienia się Bhutan jako kraj ludzi szczęśliwych a kraj ten demokracją nie jest. Takich przykładów można podać wiele.

    Cytat:
    „Chmury gromadzące się nad zachodnią demokracją zauważono już w latach 70. Wszystko jeszcze wtedy pozornie działało, ale przenikliwe umysły – takie jak Samuel Huntington czy Daniel Bell – przestrzegały przed rosnącym napięciem między demokracją, zakładającą zdolność ogółu obywateli do dokonywania mniej więcej racjonalnej oceny rzeczywistości i wybierania z grubsza kompetentnej władzy, a rozszerzającą się kulturą konsumpcji i rozrywki, która odcina ludzi od rzeczywistości i ogranicza ich zainteresowanie sprawami publicznymi. (podkreślenie TKW).
    Jądro problemu Huntington widział w coraz bardziej masowych, komercjalizujących się i nieodpowiedzialnych mediach, a Bell w potędze zmieniającej społeczną świadomość reklamy i w rozszerzającym się na wszystkie dziedziny życia rynku, którego spontaniczna siła coraz wyraźniej wyzwalała się spod społecznej kontroli i zdobywała przewagę nad procesem politycznym.”
    TKW: właśnie. Za to zidiocenie dziękujmy mediom, głównie telewizji. Ja, żeby juz do końca nie zidiocieć, pozbyłem się telewizora (lepiej późno niż wcale ...). Czego i innym życzę (na początek radzę przeprowadzić eksperyment – proszę posłuchać telewizji nie patrząc, np. z drugiego pokoju. Po paru dniach zorientujecie się, jakie idiotyzmy wygadują, jak puste są te wszystkie „jak oni śpiewają”, „jak oni tańczą”, „jak oni sr..ą”, te telenowele „odcinek 7891”, te filmy rodzaju „zabili go i uciekł”, te „gadające głowy”, itd. Nawet dobranocki to głównie walka, tyle że z „happy endem”).



    Cytat:
    „Nauka, która po upadku komunizmu straciła zamówienia wojskowe, uzależniła się od korporacyjnych zleceń i darowizn.”
    TKW: akurat nauka dobrze na tym wyszła, za przykład wystarczy internet (choć powstał w istocie na zamówienie Departamentu Obrony USA).

    Cytat:
    „Polityka, swobodniej finansowana komercyjnymi pieniędzmi, zaczęła silniej reprezentować optykę elity finansowej, a słabiej interes publiczny.”
    TKW: a kiedy polityka reprezentowała głównie interes publiczny a nie interes elit, bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć ...?

    Cytat”
    „Coraz powszechniej obecna i bardziej agresywna reklama silniej koncentrowała uwagę społeczeństw na wciąż kreowanych pragnieniach konsumpcyjnych. Wszystko to razem sprawiło, że szybko malała przestrzeń racjonalnej debaty.
    Demokracja traciła racjonalne jądro. Przestawała wyrażać poglądy i interesy wyborców, a zaczęła wyrażać głównie ich rosnące, łatwe do manipulowania emocje. Poczucie zagrożenia, wywołane szybkimi zmianami, rosnącym rozwarstwieniem, ograniczaniem zabezpieczeń socjalnych, zbliżeniem różnych kultur, sprawiało, że opinia publiczna coraz aktywniej szukała winnego. A jednocześnie coraz trudniej było jej zrozumieć, gdzie on się znajduje.
    Istotne dla polityki dziedziny nauki – ekonomia, stosunki międzynarodowe, kryminologia, politologia, historia, a nawet klimatologia i epidemiologia – w coraz mniejszym stopniu tłumaczyły świat, a w coraz większym produkowały proste uzasadnienia korzystnych dla sponsorów tez. Przesuwające się ku rozrywce media coraz mniej uwagi poświęcały opisywaniu świata, a coraz więcej wywoływaniu dających się łatwo sprzedać emocji i upowszechnianiu poglądów korzystnych dla ich właścicieli. Biznes coraz więcej pieniędzy przeznaczał na podporządkowanie opinii publicznej swoim interesom poprzez wpływanie na naukę, media i politykę. I także politycy w coraz większym stopniu stawali się produktami nowej sytuacji. Coraz bardziej zajmowali się kierowaniem publicznych emocji na cele, które zapewniały im dostęp do finansowania koniecznego, by wygrać wybory.
    Jak w latach 90. gospodarka zajęła się zaspokajaniem pragnień, które sama sztucznie kreowała, tak w mijającej dekadzie demokratyczna polityka skoncentrowała się na zarządzaniu lękami, które rozdmuchiwała. Wyborcy zaś, którzy coraz więcej uwagi poświęcali konsumpcji i rozrywce, a mniej zrozumieniu i kształtowaniu komplikującej się rzeczywistości, coraz chętniej przyjmowali podsuwane im proste wyjaśnienia.”
    TKW: dość rzadko zgadzam się z opiniami pana Jacka Żakowskiego, ale tu napisał prawdę. A i tak delikatnie to opisał ...

    Cytat:
    „Rozwiązań dopiero szukamy. Ale naiwna wiara w proste rozwiązania szczęśliwie wraz z tą dekadą odchodzi do historii.”
    TKW: demokracja ich nie znajdzie.
  • 2009-12-26 13:44 | joanna kopytowska

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Próba analizy wszystkich globalnych problemów w krótkim artykule nie jest możliwa ale pojawia się więc oznacza że coraz więcej z Nas zadaje sobie pytanie , pytania dotyczące losu całego świata , mnie z masy informacji globalnych bardzo niepokoi stan środowiska naturalnego,np; ginące drzewa w mojej najbliższej okolicy, jadąc kolejką na trasie Brwinów- Warszawa późnym latem obserwowałam całe grupy pożółkłych obumarłych drzew a gazety piszały a to jakis pasożyt a to sól wysypywana zimą , dla mnie jest oczywistym że to cała masa negatywnych czynników , inwazja głupiej cywilizacji , nadmiar chemii i tak wydaje mi się traktowane są globalne problemy , niby coś nas niepokoi ale głowa zajęta własnymi problemami, niby była konferencja kopenhaska ale jej fiasko jakoś tak przeszło bokiem i każdy wrócił do swoich najpilniejszych problemów we własnym kraju , moim zdaniem nie jedzie z nami pilot i wielkie katastrofy zaskoczą wszystkich tak jak wybuch wulkanu Wezywiusza w śpiacych nad ranem Pompejach
  • 2009-12-26 15:21 | bm

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    To tylko frakcja cwaniakow probujacych zbic majatek na nierobieniu niczego i falszowaniu danych.
  • 2009-12-26 18:46 | Danuta

    Re:Powitanie straconego czasu?

    Ostanie 20 lat , to był czas marnotrawiony na kolonizowanie Europy wschodniej,chociaż według niektórych synów narodu polskiego był czasem dla nich korzystnym. Towarzysze Balcerowicz i Jaruzelski są przedmiotem aktualnego sporu o ten czas stracony przez Polskę , która ogłupiona gadżetami dała się skolonizować tak łatwo , jak Indianie ogłupieni świecidełkami. Kraje Europy wschodniej znowu pozbawione suwerenności, tylko teraz przez Unię Europejską, która przekształca się w Wielką Rzeszę Europejską. Polska dwupartyjna , czyli wpakowana w kaleką odmianę demokracji, zdominowanej przez wielkie korporacje europejskie. Czy to jest czas stracony ? Czy na autostradzie europejskiej droga się kończy tunelem, który przekształci się w labirynt bez wyjścia ?
    Jedno jest pewne , Polska zaczyna przypominać Generalną Gubernię zawiadywywaną zdalnie z kilku ośrodków zarządzania, a polscy politycy przypominają urzędników poruszanych zdalnie jak kukiełki .
    Nadchodzi czas powitania "straconego czasu", czyli zbierania owoców kalekiej polskiej demokracji.
  • 2009-12-26 20:11 | Jan

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Tutaj ktoś z Państwa pisze o swojej nadziei pokładanej w OBAMIE. Byłem na jego meetingu w Berlinie zanim został prezydentem. Widziałem zachwycone twarze Niemców. Widziałem także zaprzysięrzenie Obamy w internecie. I ten moment gdy pojawił się BUSH i wtedy to BUCZENIE z milionów ust. Oczywiśie, tylko przez godzinę ten film był w internecie. Potem cenzura zdjęła. Natomiast, jeżeli ktoś ogladał w telewizji to nic nie widział bo tego nie pokazali (no trochę pokazali) a orkiestra zagłuszyła tłumy. Przypomina się w tym momencie jak to TVP relacjonowała pierwszą wizytę JPII w Polsce (nie wolno pokazywać tłumów). Co do Obamy, to już można powiedzieć, że to stracony czas, chociaż, na szczęście, nie będzie nowego WTC (dlaczego, nie mogę o tym pisać. Wprawdzie na portalu POLITYKI można pisać więcej niż gdzie indziej, ale cenzura jest, choć bardziej kulturalna, np. znika nie wpis internauty ale CAŁY artykuł). Natomiast, jeżeli ludzie myśleli, że będzie jakiś uczciwy proces w sprawie 11 WRZEŚNIA to przecież, jeszcze zanim OBAMA został prezydentem, powiedział, że do sprawy wracać nie będzie (oczywiście polskie środki przekazu też nie ujawniły tej deklaracji). Był jeden kandydat, który zapowiadał, że jeżeli zostanie prezydentem przeprowadzi nowe śledztwo w sprawie 11 WRZEŚNIA, ale przepadł. Po prostu, amerykańskie media nabrały wody w usta i ludzie w ogóle nie wiedzieli, że ktoś taki się pojawił. A gdyby OBAMA chciał jednak wrócić do sprawy 11 WRZEŚNIA to natychmiast znajdą się dokumenty, że nie urodził się w USA i nie może być dalej prezydentem. Ta checa, jak pamiętamy, na początku prezydentury to właśnie było ostrzeżenie. I OBAMA zrozumiał je dobrze.
  • 2009-12-26 20:57 | tkw

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    A może jesteśmy w Europie na tym etapie, na jakim Ameryka była w XVIII wieku ? Wtedy tworzył się naród amerykański, także w bólach, spór był m. in. pomiędzy tymi, którzy czuli się "Amerykanami" a tymi, którzy czuli się np. "Wirgińczykami". Powstał NARÓD ale odrębności stanowe zachowały się w jakimś stopniu, Wirgińczyk czuje się nadal Wirgińczykiem ale przede wszystkim Amerykaninem. Może powstaje właśnie NARÓD EUROPY ? Gdyby do tego miało dojść w Europie, to może nie byłoby to takie złe. Wiadomo, że animozje pomiędzy narodami szybko znikają, wystarczą 2-3 pokolenia (dzisiejsi Polacy w wieku 20 lat nie mają nienawiści do Niemców). Część moich znajomych w ogóle przestaje o sobie myśleć jako o Polakach, wolą myśleć o sobie jako o europejczykach. Mam jednak obawy, że w Europie tak gładko to nie pójdzie, istnieje zagrożenie, ze faktycznie staniemy się GG ... Pytanie, co my, zwykli ludzie, możemy z tym zrobić, bo politycy robią swoje nie oglądając się na nas. Kosy na sztorc ?
  • 2009-12-29 00:11 | maksymilian

    U nas na razie żadnej poważnej debaty

    Trochę, jak zwykle u pana Jacka, za dużo baroku słownego i wydumanych metafor, ale cóż, może teraz sama mądrość ludziom nie wystarcza i trzeba ją na różne sposoby "ozdabiać". Dobrze że pan Zakowski szerzej rozwinął problem wyraźnego kryzysu demokracji na tle wszechogarniającego i ogłupiającego społeczeństwa wpływu machiny komercyjno-medialno-rynkowej.Demokracja i dobrze zorganizowana gospodarka rynkowa zakładają u swoich podstaw zdolność ludzi do dokonywania świadomych i racjonalnych wyborów. Jeżeli tego zabraknie - a takim kierunku to wszystko zaczyna zmierzać, większość populacji nawet w rozwiniętych krajach zamieni się w bezwolną i całkowicie podatną na każdą manipulację infantylną masę, "mięso konsumpcyjno-wyborcze".
    W najlepszym wypadku z czasem zatracimy w ogóle zdolność myślenia i po prostu "wrócimy na drzewa". W najgorszym spełnią się różne futurystyczne wizje o zuniformizowanym świecie rządzonym przez anonimową, wszechogarniającą jakąś totalną "korporację". Choć, pewnikiem wg niektórych ortodoksów, jeśli to będzie korporacja "prywatna" to wszystko będzie w porządku.
    Bardzo martwi mnie brak w tej chwili klimatu do jakiejkolwiek debaty w tej materii w Polsce, mentalnie w większości zatrzymaliśmy się na prorynkowym (czyt.proanglosaskim) entuzjazmie, jaskiniowa ortodoksja liberalna to u nas nadal podstawowy kanon debaty, a wątpiący sceptycy to "komuchy".
  • 2009-12-29 17:23 | baron

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Dobry opis. Opis zjawisk towarzyszących wolnemu przepływowi kapitału. Okres przejściowy jeszcze zajmie dekadę lub dwie, do sformowania się formacji post-kapitalistycznych. W istniejących ramach to właściciele aktywów globalnych jako rezultat wolnego przepływu kapitału będą dążyć do supermocarstwowości militarnej celem ochrony aktywów i swoich praw. Te prawa nazywamy demokracją. Wyścig trwał zawsze, obecnie mamy więcej zawodników, reguły te same tylko nakierowane na inne cele - zasoby globalne. Faszyzm i komunizm pokonane, na drodze stanęło tzw południe i opinia publiczna północy.
    ...i na tym bym zakończył. Najlepszego w Nowym Roku.
  • 2009-12-30 10:46 | Rówieśnik

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    A zatem co? Oświecona dyktatura?
  • 2009-12-30 13:16 | Osito

    NIE DEKADA!

    31 XII 2009 nie kończy się żadna dekada! Dlaczego taki rozgarnięty człowiek jak Żakowski tego nie wie? Przecież pierwsza dekada n. e. to były lata 1-10 (nie było roku zerowego!), więc pierwsza dekada XXI w. to analogicznie lata 2001-2010, WIĘC 31 XII 2009 NIE JEST KOŃCEM DEKADY (DOPIERO 31 XII 2010 NIM BĘDZIE)! Po co wprowadzać ludzi w błąd???
  • 2009-12-30 14:16 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    W Ameryce fundalmentalizm chrześcijański ?!A co to jest neokonserwatyzm jak nie wynik ruchu żydowskiego?!
    Jest jeszcze MacDonald Kevin ze swoją książką FENOMEN ŻYDOWSKI ? ZE STUDIÓW NAD ETNICZNĄ AKTYWNOŚCIĄ.To jedna strona popierania zła czyli syjonizmu bazującego na judeofaszyżmie.Tu jest polski udział po zawarciu braterstwa broni przez spadkobierców wojennego komunizmu pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego prezydenta "Oszusta" z demokratami wojennymi.
    A co z drugą islamofaszyzmem,który w swoim czasie był wspierany przez wojenny komunizm ?!
  • 2009-12-31 00:40 | tkw

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Oświecona dyktatura czy monarchia maja tę wadę, że po wybitnym władcy jego następca może być idiotą i wtedy nie ma ratunku, następca to następca. Paweł Jasienica pisze, ze następca Kazimierza Wielkiego miał zostać zdrajca (na szczęście zostało to udaremnione).

    Ja nie akceptuje demokracji, w której głos profesora uniwersytetu liczy się dokładnie tak samo jak głos idioty czy przestępcy (przestępca ma prawo głosu jeśli nie został pozbawiony praw publicznych). Ja nie akceptuję demokracji, w której głosami głównej masy wyborczej steruje telewizja. Ja nie akceptuję demokracji, w której wybrani są poza wszelką kontrolą. Itd. itp.

    Kiedyś obowiązywał cenzus urodzenia - ale te czasy minęły (choć z tego co wiem to była to całkiem spora grupa, szlachta stanowiła chyba coś z 10% narodu). Ja jestem za wprowadzeniem:
    1. rozróżnienia głosów. Im większe masz osiągnięcia tym więcej twój głos waży. Niech głos profesora uniwersytetu waży np. tyle, co 100 głosów człowieka z podstawowym wykształceniem.
    2. cenzusu wykształcenia. Prawo głosu daje co najmniej matura. Jak kogoś nie stać na zrobienie matury, to podejrzewam, że nie potrafi myśleć samodzielnie, bo skoro jest obowiązek nauki do 18 lat to właściwie każdy powinien mieć maturę (a ja gotów jestem pogodzić się z przegraną moich idei, ale niechby to była świadoma decyzja wyborców a nie telewizyjne pranie mózgów). Oczywiście do tego trzeba by dodać mechanizm nadawania prawa ludziom bez matury ale którzy wykażą swoim życiem że są godni posiadania prawa wyborczego (np. gdyby Władysław Bartoszewski matury nie miał, to swoim życiem udowodnił, że jest godny prawa wyborczego) a także mechanizm odbierania prawa np. profesorowi, który okaże się szmatą bez honoru.
    3. mechanizmów odwoływania posłów, jeśli nie wywiązują się z obietnic wyborczych

    Nie twierdzę, że mam w głowie rozwiązanie przemyślane do najdrobniejszego szczegółu, łatwiej jest powiedzieć z czym się nie zgadzam niż wskazać rozwiązanie, ale tak z grubsza to co wyżej to może być ?
  • 2010-01-03 22:36 | Adam 2222

    Re:Pożegnanie straconego czasu?


    NARÓD EUROPY powstawal juz kilka razy. Polska za kazdym razem zapisywala sie i za kazdym razem bralismy w d... ze az przykro o tym wspominac.

    966r - 1410r Grunwald gdzie NARÓD EUROPY chcial wyciac nas w pien tak jak to zrobiono z Prusami. Mielismy szczescie ze "Wschodnia Dzicz" zapomniala juz nam gwalt Chrobrego na ksiezniczce ruskiej
    W 1795r "Przedmurze Chrzecijanstwa" zostalo przez cale chrzescijanistwo rozebrane jak rabanka na wsi.
    Katolicka Austri, protestanckie Prusy (te inne, lepsze bo europejskie) i prawoslawna Rosja z niemiecka szefowa.
    W 1938 razem z Niemieckim Narodem Europy podbijalismy Czechy.
    I znowu "Wschodnia Dzicz" wyciagnela nas z ruszt krematorium.
    Buzki, Lewandowskie itp we wladzach UE i Kqwacze elyty w Polsce nie wroza nic dobrego.


  • 2010-01-05 21:02 | konfrater

    Re:Pożegnanie straconego czasu?

    Czyż wiarygodnym może być autor, który - jako sam Reytan - rozkraczył się był w rozkroku broniącym Piesiewicza jak Jaruzelski socjalizmu? Elyty, których jakże kwiecistą komponetą był p. Jacek jakby się wypaliły. Nawet i zawsze prztomny Paseent to odnotował.