Wyszukaj na forum
Forum
Inżynierowie nadchodzą?
(18)
Minister nauki ogłosiła sukces – z danych podsumowujących ostatni nabór na wyższe uczelnie wynika, że po raz pierwszy od lat politechniki okazały się równie popularne wśród kandydatów na studia jak uniwersytety.
-
Inżynierowie nadchodzą?
Ludzie, ktorzy sa wazniejszi w gospodarce narodowej jak lobbyisci adwokaci lub lekarze. Niestety polityka widzi to inaczej. Faktem jest, ze poslowie nie studiowali technicznych kierunkow, bo latwiejsze jest prawo i nawet medycyna. Widze to wg. migrantow na zachodzie. Tu najwiekszy problem integracji maja inzynierowie. Najlatwiej maja lekarze. Przyczyna tego nie jest poziom studiow, lecz wylacznie lobbyizmus, ktory pozwala np. lekarzom obok diplomu, rowniez drukowac pieniadze. Na to ostatnie pozwala system opieki zdrowotnej. Dla inzynierow musi sie wiele jeszcze zmienic. Poniewaz na te studia nie wystarczaja bogaci rodzice, lecz tylko logiczny i zdrowa ludki rozum. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Przyczyną łatwości emigracji dla lekarzy jest podobieństwo naszych ciał, tu i na Zachodzie, a nie żadne "lobbyizmus". Dokładnie odwrotnie jest z inżynierami, to czego ich nauczono w Polsce jest często zupełnie nieprzydatne na Zachodzie. Moja Córka kończy studia inżynierskie w Polsce a po drodze spędziła rok na studiach na Zachodzie. Podejście do kształcenia jest w obu przypadkach diametralnie inne, to czego Ją uczą w Polsce jest na Zachodzie nie tylko mało przydatne, ale wręcz przeszkadza (oczywiście nie wolno uogólniać za bardzo, nie wszystkich inżynierów to dotyczy)
Nie trzeba się doszukiwać spisków na siłę. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
"Nie trzeba się doszukiwać spisków na siłę." To napewno dotyczy pani l. pana.
"Moja Córka kończy studia inżynierskie w Polsce a po drodze spędziła rok na studiach na Zachodzie." ...po drodze...?
Jeszcze wiekszej finty nie czytalem. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
No to nie trzeba Ciebie przekonywać, że za mało przeczytałeś. Przyjemnej lektury.
Pozdrawiam -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Nareszcie!
Doplaty z ministerstwa daja tez wiele do myslenia, nie tylko jako cenny zastzyk finansowy na te 5 lat ale jako drogowskaz, co wybrac. -
Ciemna masa
Nie ma z czego się cieszyć. Inżynierów może i będzie więcej, ale bym się martwił o ich wykształcenie. Już teraz prowadzący narzekają na coraz bardziej obniżający się poziom kształcenia. Kiedyś to na mojej uczelni się nie cackali z nami, ten kto nie zaliczył jakiegoś przedmiotu musiał cały rok powtarzać, a teraz poziom nauczania zmniejszyli do śmiesznie niskiego poziomu to jeszcze w przypadku niezaliczenia przedmiotu nowi studenci mogą dalej studiować.
Co do różnic w kształceniu to u nas w Polsce uczą wg moich obserwacji rzeczy bardziej przydatnych w praktyce inżynierskiej, a na Zachodzie jest więcej teorii, z tym, ze mają oni znowu więcej przedmiotów laboratoryjnych.
Są jeszcze spore różnice we wzorach, założeniach obliczeniowych i w normach, ale niedługo powinno się to zmienić, bo w życie mają wejść niedługo Eurokody, które będą obowiązywać we wszystkich krajach UE. Parę różnic pomiędzy naszymi starymi Polskimi Normami a nowym Eurokodem jest, ale dobry inżynier powinien być elastyczny i szybko je sobie przyswoić. No i nasze normy są już stare i nie ma w nich nic o nowych technologiach. Niestety w Polsce ostatnio brak pieniędzy na naukę. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Zauważ, że nieźle sobie zaprzeczasz. W labolatorium masz właśnie praktykę, jeśli na zachodzie więcej siedzą w labolatoriach to gdzie jest więcej praktyki u nas czy "na zachodzie"? -
Krzywda dla tych ludzi
Mam to nieszczęście uczyć na politechnice na kierunku, który jest w puli zamawianych. To jest krzywda. Produkuje się nic nie umiejącą masę. Na 1 roku pytamy się, dlaczego tu przyszli studiować, to wzruszają ramionami. Jednocześnie nowa matura wyeliminowała dopływ ludzi z techników, którzy męczyli się przez 1-2 lata z matematyką i fizyką, ale potem mieli z górki. Teraz nie mają szans się dostać na uczelnię, gdy liczą się tylko punkty z matematyki (rozszerzony poziom). Poziom nauczania bardzo spadł, ludzie nie mieszczą się w salach, toalety się korkują (warunkiem zamawianego kierunku, było zwiększenie rekrutacji), cackamy się z nimi jak z jajkiem, ale i tak 15% odpada - tj. powtarza przedmioty lub wypada (a powinno odpaść ok. 40% patrząc na poziom).
Nie uczymy gorzej niż na zachodzie. Jesteśmy gdzieś po środku między poziomem szczegółowości. Różnie to bywa, ale wg mnie łączymy dobrze poziom "teorii" z "praktyką". Wiesz o co chodzi - umiesz zastosować, a jak jesteś zdolny, poradzisz sobie bez szablonu. Na zachodzie dość często to tylko same szablony kolejnych przypadków, przerabianie algorytmów obliczeniowych. Tego bym jednak u nas nie chciał.
A pani Kudrycka nie ma co świętować - masy studiują, masy nie umieją. Szkoda. I tak system boloński (dobry na kierunkach humanistycznych) zniszczy system kształcenia dobrego inżyniera. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Do końca nie wyjaśniłem sytuacji. Akurat studiuje budownictwo i na laboratoriach to możemy najwyżej prowadzić badania, żeby poznać w jaki sposób się je przeprowadza i skąd te wszystkie parametry wytrzymałościowe się wzięły.
Poprzez praktykę rozumiem praktyczne zastosowanie wiedzy, na co u nas zwraca się większą uwagę aniżeli jak to już wspomniał Buk, teoretyczne przerabianie algorytmów. Też to mieliśmy, ale na pierwszych semestrach. Dopiero potem zaczęli nas uczyć bardziej przydatnych przedmiotów, często komentując dane technologie i zwracając nam uwagę na problemy na jakie możemy się napotkać. Oczywiście część wiedzy teoretycznej też jest wymagana, ale nikt z nas nie chce uczynić naukowców tylko myślących inżynierów.
Tak było dotychczas. Jak będzie teraz to się okaże. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
W laboratorium, powtorze raz jeszcze "laboratorium"... tak sie ten wyraz pisze! Czego ucza teraz w polskich szkolach? -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Rzeczywiście. "Na laboratoriach" jest to wyrażenie z języka potocznego. Powinno być "Przedmioty w laboratoriach" i różne tego wyrażenia przypadki.
Ale nadal nie wiem co takiego Ciebie zbulwersowało w słowie laboratoriach? -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Sukcesem jest, że nagle tyle osób przyjęto na studia techniczne. Dobrze tylko, że po pierwsze. W tym roku akademickim wprowadzono studia zamawiane. Obiecując 1000 zł na osobę. Więc dużo ludzi skusiło się na teoretycznie łatwy zarobek, a nie na to że będą studiować kierunek techniczny. Druga ważna sprawa każdy wybiera na maturę jakie przedmioty chce zdawać. To że dopiero od tego roku matematyka będzie obowiązkowa było dużym zaniedbaniem. Bo w życiu niestety trzeba umieć liczyć i jest to obecnie podstawowa zdolność człowieka. Każdy powinien to umieć. A studia techniczne to niestety jest przede wszystkim matematyka i fizyka. Więc przez to że nagle ktoś rzucił hasło studia zamawiane za 1000 zł na miesiąc to dużo osób podchwyciło temat poszło na studia techniczne. Wybierając rzutem na taśmę matematykę do zdawania chcieli w głównej mierze zarobić pieniądze. Liczyć się będzie to ile z nich przetrwa te studia. Chociaż z moich doświadczeń na jednej z politechnik której jestem studentem to i tak poziom pikuje szybko w dół i chodzi tylko o to żeby wykładowcy zgarnęli kasę za jakiś wykład ze slajdu. Uważam że za dużo mamy rzemieślników, a za mało ludzi którzy mogą zainteresować i skłonić do rozwijania umysłu studenta. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Nie wiem, czy jest się z czego tak cieszyć? Nie chcę urazić inżynierów i zastrzegam, że nie wiem jak wygląda sytuacja w tej chwili. Pamiętam jednak sprzed paru lat jak kolega studiujący na Politechnice Warszawskiej wyniósł z poprosił mnie o "korepetycje" z penego przedmiotu, dotyczącego znajomości spraw społecznych i politycznych, pewnych elementów wiedzy humanistycznej, taka zbieranina, którą sami studenci tej uczelni ochrzcili ironiczną nazwą "odchamiacze" i przedmiot ten budził powszechny postrach. Obejrzałem zagadnienia i przykładowe pytania, to był poziom pierwszego semestru WOSu, podejrzewam zresztą, że tych korepetycji mogłaby udzielić mu również moja siostra kończąca wówczas gimnazjum. Ręce mi opadły. Proszę więc nie narzekać potem na tabloidyzację polityki, obniżanie poziomu dyskursu publicznego, różne dziwne partie w parlamencie. Boję się, że będziemy mieli coraz lepszych specjalistów, a coraz gorszych obywateli. Inna sprawa, że większość kierunków uniwersyteckich też sobie z tym kiepsko radzi. To nie jest głos przeciw technice. Ale boję się, że technika, bez humanistyki prowadzić może do zagłady (w sensie dosłownym, holokaust, to było przedsięwzięcie mistrzowsko przemysłowe). Mam na myśli, żecz jasna wysoki poziom humanistyki, bo niedouczeni humaniści, którzy zachłystneli się wiedzą abstrakcyjną, a nie doświadczyli lęku egzystencjalnego, to najgrożniejsze zjawisko jakie może być, forpoczta wszelkich totalitaryzmów. -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Masz rację. Zwróć uwagę, że absolwent wyższej uczelni, w tym Politechniki, to "inteligent" a to określenie powinno zobowiązywać (zawsze mnie intrygowało, czy w połowie studiów jest się półinteligentem ?). Kiedyś obowiązkiem osoby uważającej się za inteligenta było mieć ogólne pojęcie o wszystkim i głębokie w konkretnej dziedzinie. A poziom wiedzy ogólnej u ludzi uważających się za inteligentów bywa zastraszający. Zdaje się, że przed wojną matura to był egzamin ze wszystkich przedmiotów a nie tylko z 2-3 wybranych, więc matura to było „coś”. Ja osobiście uważam, że człowiek uważający siebie za człowieka "na poziomie" powinien raz na dwa tygodnie pójść do kina, raz na dwa miesiące do teatru, raz na pół roku do filharmonii, przeczytać jedną książkę tygodniowo (o ile nie ma konkretnych przeciwwskazań, np. kasa, moja znajoma rodzina nauczycielska, 2 + 2 nie może sobie pozwolić na taki model z powodu kosztów - wyjście do kina to wydatek minimum 100 zł.).
Ale dużo też zależy od konkretnego człowieka. Na studiach miałem kolegę, który nie słyszał słowa "Katyń". Byli tacy, co uznali go za debila, ale nie mieli racji, skoro nikt mu tego nie powiedział, to skąd miał znać ? Ten kolega był w porządku, zainteresował się o co chodzi, gorzej by było, jakby to olał. Nawet moja Córka, kończąca właśnie politechnikę, ostatnio mnie zaskoczyła - stwierdziła, że jest za bardzo do tyłu z wiedzą historyczną o Polsce jak na Polkę i osobę wykształconą i poprosiła mnie, bym Jej wskazał kilka wartościowych lektur. I to chyba jest rozwiązanie, żeby sam konkretny człowiek chciał, to nawet jak go w szkole nie nauczą, to sam tej ogłady nabędzie.
Pozdrawiam -
Re:Inżynierowie nadchodzą?
Dobry przykład: napisałem "żecz jasna". Przed epoką komputerów i automatycznej korekty (która mi chwilowo nie działa) nie robiłem w ogóle błędów ort., a tu nie dość, że byk to jeszcze taaaaki! Doceniam zalety techniki, ale widzę też jej niebezpieczeństwa. -
Prymitywne narzędzia rodzą bzdurne nadzieje!!!
Pzryczyną braku kandydatów na studia techniczne jest fatalny po"reformie" Handkego-Dzierzgowskiej(gimnazjalnej!) poziom przygotowania maturzystów ew.zainteresowanych takimi studiami w zakresie języków współczenej techniki jakimi są matematyka i fizyka.Na wspomnianej "reformie" potencjalni zaintersowani stracili około 2(!)lat edukacji matematyczno-fizycznej(np.przed tą "reformą"matematycznym pojęciem pochodnej kończyła się
kl.2 mat-fiz. czteroletniego(!) liceum, dziś kończy się cała edukacja matematyczna na poziomie rozszerzonym!).Tak jak kandydaci na AWF, którzy biegają 100m w 20 s i nie umieją się podciągnąć na drążku ani pływać, choćby nie wiem jak się starali i choćby nie wiem jak im płacono za studiowanie, są marnym materiałem na studentów tego kierunku oraz trenerów i nauczycieli WF, tak osoby ze słabym przygotowaniem matematyczno-fizycznym są marnymi studentami kierunków technicznych(nie tylko ich!) choćby nie wiem jak się starały i choćby nie wiem ile im za to płacono!!!Nie poprawi tego obowiązkowa matura z matematyki bo ona jest z poziomu podstawowego i raczej dotyczy przyszłych fryzjerów, kasjerów w TESCO itd.itp.
W krajach cywilizowanych,choć poziom przeciętny absolwentów szkół średnich wysoki nie jest, to jednak te 5% populacji może takie przygotowanie zdobyć ucząc się w grupach z Advanced Placement z matematyki i fizyki(USA), A- level z tych przedmiotów(UK)czy Physics HL,Mathematics HL oraz Further Mathematics w programie Międzynarodowej Matury(IB).Są tam pochodne, całki, równania różniczkowe, macierze, liczby zespolone,algebra abstrakcyjna, zastsowanie ETO itp.itd.
Bez zmiany przyczyn braku chętnych na studia techniczne podwyższone stypendia itd. są tylko kosztownym samooszukiwaniem się!!! -
Platne studia sa rozwiazaniem
Tylko jedno pytanie: Dlaczego w Polsce nie ma platnych (i to slono!) studiow?
Oczywiscie z calym systemem oprocentowanych jakos_tam_znosnie_ale_nie_zerowo pozyczek na studia.
Korzysci:
1) "Bogata" Polska przestaje subsydiowac podnoszenie poziomu wyksztalcenia "biednym" panstwom - celom emigracji zarobkowej swoich magistrow czy inzynierow.
2) "Bogata" wies polska przestaje subsydiowac studia "biednym" mieszkancom miast uniwersyteckich.
3) Polskie zawodowe wojsko ma staly doplyw miesa armatniego, bardzo zainteresowanego armijnymi stypediami.
4) Polscy studenci "z dnia na dzien" powaznieja, dorosleja i zaczynaja sie uczyc a nie bimbac.
5) Uczelnie w Polsce maja fundusze na praktycznie wszystko, na co teraz nie maja ani grosza.
6) Zdrowy rynek edukacyjny natychmiast wyrzuca na smietnik historii te kierunki i te uczelnie, ktore nie daja wyksztalcenia, pozwalajacego na godziwe zycie. Koniec z udawaniem, pies z kulawa noga nie wylozy kasy na bzdury, gdyz nikt go potem nie zatrudni i nie bedzie z czego splacic kredytu na studia. juz nie mowiac o zarobieniu na wszystko inne.
-
czysta fikcja
Placic za zamawiane kierunki ? Ok, ale w jakim celu?
Spora czesc tych inzynierow musi sie przewalifikowac (mniej/bardziej) i nie pracuje w swojej specjalnosci. Obserwuje to na przykladzie Izynierii Biomedycznej na PW. Z 25 osobowej grupy przy szeroko rozumianym sprzecie medycznym pracuje moze 5 osob (i to tez nie przy projektowaniu, tylko serwisie albo zwyklym opychaniu sprzetu szpitalom). Reszta zostala programistami/bazodanowcami/testerami kodu/tlumaczami technicznymi/Bog-wie-kim-jeszcze. Byl nawet przypadek przekwalifikowania na ksiegowa (!)
W PL nie ma przemyslu, ktory by nas wchlonal. Samo mowienie ze ta czy inna dziedzina jest przyszlosciowa jeszcze niczego nie zmieni. Dla kogo ksztalcimy tych specjalistow? Dla Niemcow czy Brytyjczykow?
