Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polityk, celebryta, banita

(54)
Podczas gdy politycy stają się celebrytami, coraz mniej liczy się program, coraz bardziej pozycja w plotkarskich mediach.
  • 2010-01-26 00:27 | Redakcja POLITYKA.PL

    Czy politycy-celebryci niszczą demokrację? Zachęcamy do debaty!

    Czy widzą państwo sprzeczność, pomiędzy koniecznością rozwiązywania problemów przez polityków, a ich chęcią przypodobania się jak największej liczbie wyborców? Czekamy na państwa opinie!
  • 2010-01-26 01:27 | Tytus

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Doda elektroda sama? Wstydzi się chłopaka? Nieładnie. Wielka szkoda, pogadaliby sobie z mikrusem, jak swój ze swoim, szatany wymienili i takie tam.
  • 2010-01-26 08:00 | Wojtek B.

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Nie ma żadnej sprzeczności, jeżeli polityk bawi się w kraju którego poziom życia i perspektywy rozwoju są na poziomie średniej europejskiej. Zupełnie to inaczej wygląda , kiedy długi rosną / jeden Tusk to 100 miliardów długu / i wtedy perspektywa obsługi tego długu przez emerytów i rencistów Tuskolandii jest mało zabawna. Ta zabawa skończy się kolejną rewolucją , ponieważ błąd systemowy tej bankierskiej gry jest przewidywalny i politycy
    /celebryci/ nie mają najmniejszej chęci na tak konieczną interwencję.
    Ta interwencja nie jest zresztą możliwa do przeprowadzenia przez jedną kostkę domina, jaką stała się Polska. Wpadliśmy, jako kraj, z deszczu pod rynnę.
    A wpadli pod tą rynnę ci, co się nie załapali na "szaber" dóbr po PRL-u.
    Ich jest jednak zdecydowana większość. Bawią się publicznie ci, co złapali wiatr w żagle. Reszta patrzy ze zgrozą na własną przyszłość i przyszłość własnych dzieci w kraju rządzonym przez obcych nam emocjonalnie bankierów, a nadzorowanym przez słowiańskich ekonomów.
  • 2010-01-26 10:02 | Jaf

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Poruszający i mądry artykuł red. Jacka Żakowskiego; ...tylko, co z tego pozostanie, czy można liczyć na poprawę, czy to już równia pochyła do dna?
    Przede wszystkim uważam, że używanie (być może w ramach delikatności) nazwy "tabloid" w stosunku do zwykłego, prymitywnego brukowca jest obrazą sztuki edytorsko-drukarskiej. Trudno, stało się i należy już tylko żałować, że to określenie formatu gazety musi w Polsce kojarzyć się z byle jakim oraz szemranym dziennikarstwem.
    Jak można dopuścić do tak groteskowego oblicza mediów? W państwie, gdzie od ponad dwóch tygodni, tysiące ludzi nie ma nie ma prądu (i to nie tylko ze względu na zimę), przez kilka godzin dziennie, we wszystkich programach TV, gazetach i portalach internetowych mamy kretyński spektakl z beztroskiej pracy komisji sejmowej do spraw tzw. afery hazardowej, w - nota bene - której nikt nie wie o co chodzi. W przerwach tego spektaklu, prezenterzy telewizji publicznej zachęcają społeczeństwo do hazardowego wysyłania smsów (oczywiście, w nieskończoność płatnych) - bo przecież wszyscy mogą mieć laptopy i mercedesy.
    Ciekawe, ile osób uzmysławia sobie, że tak wczesne, natarczywe i prymitywne anonsowanie kampanii wyborczej, kreowanie i eliminowanie kandydatów (to, takie 3 w jednym), jest de facto, nachalną próbą absorbowania społeczeństwa prywatnymi ambicjami jednego, drugiego lub trzeciego pana. Bez programu, bez pomysłu "bez serc, bez ducha - to szkieletów ludy" ...ale w towarzystwie!
    Pozdrawiam.
  • 2010-01-26 10:20 | usuwany

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Tzw. politycy i celebryci (jest jeszcze jeden zawod z tej kategorii, ale go nie wymienie,
    zeby cenzor redakcyjny znowu mnie nie wycial) to menazeria, ktorej przyzwoita rodzina nie
    zaprasza do domu, a ludzie p[ragnacy zachowac jakis poziom pomijaja w dyskusjach. Pomimo to wciaz jeszcze uwazam red. Zakowskiego za faceta w miare w porzadku. Troche z desperacji- bo jak nie on, to kto?
  • 2010-01-26 10:41 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita, Polak.

    Nie widzę sprzeczności.
    Negatywne cechy demokracji wynikają z niej samej. Konkretnie wynikają z koniecznej w niej kampanii wyborczej.
    Cokolwiek byśmy więc robili, opisywane w artykule negatywne cechy demokracji zawsze wyjdą na wierzch. Proszę zwrócić uwagę, że dokładnie do tych samych wniosków można dojść, analizując historię Republiki Rzymskiej i przyczyny, dla których upadła i przekształciła się w Cesarstwo...

    Jedyne, co można robić, to kształcić, kształcić i jeszcze raz kształcić obywateli. Wtedy ich wybory będą bardziej racjonalne, choć racjonalne w pełni nie będą nigdy, nawet gdyby wszyscy byli znakomicie wykształceni i bardzo inteligentni. Zostaje bowiem zawsze margines ludzi myślących logicznie, lecz opierający rozumowanie o błędne przesłanki.
    A Polacy? Jesteśmy społeczeństwem o niskiej kulturze politycznej i słabej pamięci historycznej. Wykształcone warstwy obywateli polskich były bowiem przez parę ostatnich dziesięcioleci albo eksterminowane, albo wyemigrowały. Niewielu ludzi, którzy mogliby być wzorcami zostało w Polsce.

    Nie narzekajmy na demokrację. Jest jaka jest i nic lepszego od niej nie zostało wymyślone. A że drażni? Cóż, nikt i nic nie jest doskonałe.
    Osobiście mam nadzieję, że mechanizmy wpisane w naszą i europejską demokrację zabezpieczą ją przed drogami na skróty.

    Tyle "w temacie na dzień dzisiejszy" mam do napisania.
  • 2010-01-26 10:53 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita, Polak

    To wszystko, co napisałem Sławomir Mrożek ujął krótko w jednym z Kazań na górce:
    Nie narzekaj na Sejm, Ciesz się, że jest reprezentatywny

    Co współgra z propozycją, by losować do Sejmu...
  • 2010-01-26 12:29 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Rzadko to robię, ale tekst pana Jacka Żakowskiego jest ze wszech miar słuszny. Tyle, że pokazuje on stan rzeczy ale nie daje odpowiedzi na pytanie, co zrobić by to poprawić. Postanowiłem skopiować mój inny wpis z 31.12.2009,. wydaje mi się pasować:

    Oświecona dyktatura czy monarchia maja tę wadę, że po wybitnym władcy jego następca może być idiotą i wtedy nie ma ratunku, następca to następca. Paweł Jasienica pisze, ze następcą Kazimierza Wielkiego miał zostać zdrajca (na szczęście zostało to udaremnione). Ja nie akceptuję demokracji, w której głos profesora uniwersytetu liczy się dokładnie tak samo jak głos idioty czy przestępcy (przestępca ma prawo głosu jeśli nie został pozbawiony praw publicznych). Ja nie akceptuję demokracji, w której głosami głównej masy wyborczej steruje telewizja. Ja nie akceptuję demokracji, w której wybrani są poza wszelką kontrolą. Itd. itp. Kiedyś obowiązywał cenzus urodzenia - ale te czasy minęły (choć z tego co wiem to była to całkiem spora grupa, szlachta stanowiła chyba coś z 10% narodu). Ja jestem za wprowadzeniem:
    1. rozróżnienia głosów. Im większe masz osiągnięcia tym więcej twój głos waży. Niech głos profesora uniwersytetu waży np. tyle, co 100 głosów człowieka z podstawowym wykształceniem.
    2. cenzusu wykształcenia. Prawo głosu daje co najmniej matura. Jak kogoś nie stać na zrobienie matury, to podejrzewam, że nie potrafi myśleć samodzielnie, bo skoro jest obowiązek nauki do 18 lat to właściwie każdy powinien mieć maturę (a ja gotów jestem pogodzić się z przegraną moich idei, ale niechby to była świadoma decyzja wyborców a nie telewizyjne pranie mózgów). Oczywiście do tego trzeba by dodać mechanizm nadawania prawa ludziom bez matury ale którzy wykażą swoim życiem że są godni posiadania prawa wyborczego (np. gdyby Władysław Bartoszewski matury nie miał, to swoim życiem udowodnił, że jest godny prawa wyborczego) a także mechanizm odbierania prawa np. profesorowi, który okaże się szmatą bez honoru.
    3. mechanizmów odwoływania posłów, jeśli nie wywiązują się z obietnic wyborczych.

    Nie twierdzę, że mam w głowie rozwiązanie przemyślane do najdrobniejszego szczegółu, łatwiej jest powiedzieć z czym się nie zgadzam niż wskazać rozwiązanie, ale tak z grubsza to co wyżej to może być ?
  • 2010-01-26 12:38 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Nie widzę sprzeczności.
    Negatywne cechy demokracji wynikają z niej samej. Konkretnie wynikają z koniecznej w niej kampanii wyborczej.
    Cokolwiek byśmy więc robili, opisywane w artykule negatywne cechy demokracji zawsze wyjdą na wierzch. Proszę zwrócić uwagę, że dokładnie do tych samych wniosków można dojść, analizując historię Republiki Rzymskiej i przyczyny, dla których upadła i przekształciła się w Cesarstwo...
    TKW: zgoda


    Jedyne, co można robić, to kształcić, kształcić i jeszcze raz kształcić obywateli. Wtedy ich wybory będą bardziej racjonalne, choć racjonalne w pełni nie będą nigdy, nawet gdyby wszyscy byli znakomicie wykształceni i bardzo inteligentni. Zostaje bowiem zawsze margines ludzi myślących logicznie, lecz opierający rozumowanie o błędne przesłanki.
    TKW: tu nie ma zgody. W społeczeństwach znacznie lepiej wykształconych są te same zjawiska, to nie jest taka prosta zależność, tym bardziej, że ze wszystkich profesorów nie zrobisz. podstawowa masa wyborcza jest i będzie na dość prymitywnym poziomie. Zamiast poprawiać społeczeństwo trzeba poprawić demokrację.

    A Polacy? Jesteśmy społeczeństwem o niskiej kulturze politycznej i słabej pamięci historycznej. Wykształcone warstwy obywateli polskich były bowiem przez parę ostatnich dziesięcioleci albo eksterminowane, albo wyemigrowały. Niewielu ludzi, którzy mogliby być wzorcami zostało w Polsce.
    TKW: w jakimś stopniu masz rację, ale nie uważam, byśmy znacząco odbiegali od innych nacji. Na tym forum są wpisy ludzi mieszkających za granica i wiele z nich stwierdza, że wcale tam nie jest dużo lepiej niż u nas, to są w dużym stopniu mity i nasze kompleksy.

    Nie narzekajmy na demokrację. Jest jaka jest i nic lepszego od niej nie zostało wymyślone. A że drażni? Cóż, nikt i nic nie jest doskonałe.
    Osobiście mam nadzieję, że mechanizmy wpisane w naszą i europejską demokrację zabezpieczą ją przed drogami na skróty.
    TKW: demokracje trzeba poprawić. Jak wszystko w życiu przemija, tak demokracja też, przynajmniej w obecnej formie. Gdy ta demokracja powstawała nie było telewizji i tzw. „debiloidów”, teraz okazuje się, że to one rządzą, nawet Pan Żakowski to zauważył. Trudno przyjąć, że demokracja jest „cacy” skoro zmieniło się otoczenie. Tylko że politycy nie są zainteresowani zmianami, im to odpowiada, bo daje żelazną receptę na zdobycie lub utrzymanie władzy, właśnie opisał to Pan Żakowski. Więc albo pojawią się odważni politycy, albo rewolucja, albo będziemy dalej gnić.


    Tyle "w temacie na dzień dzisiejszy" mam do napisania.
    TKW: no to ja też

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 13:40 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    demokracje trzeba poprawić.
    Zgoda, ale jak?
    Każdy kraj ma nieco inną formę demokracji. Trzeba też wziąć pod uwagę formy demokracji z przeszłości. Jest jakaś lepsza, czy gorsza?
    Ja z tego wysnuwam wniosek, że niedoskonałość jest organicznie wpisana w demokrację.

    Teraz mamy do czynienia z niebezpieczną formą poprawy demokracji, ot choćby weźmy parytet dla kobiet.
    Jest on niebezpieczny, bo niedługo same kobiety będą jego ofiarami, bo zostanie zapewne rozszerzony na inne, niż Sejm pola: nie da się zapewne wkrótce obronić, by więcej niż 50% kobiet było nauczycielkami. Czy lepiej od mężczyzn wykształcone kobiety będą musiały więc się z tym zawodem pożegnać? Parytet, by być politycznie poprawnym, nie może przecież dyskryminować mężczyzn?

    Nie wiem, jak poprawić demokrację. To narzędzie. Jak każde narzędzie może być sprawnie, lub nieudolnie używane.
    Dlatego więc upieram się przy edukacji społeczeństwa. Niedemokratycznej edukacji, gdzie kryterium byłaby nie polityczna poprawność i związane z nią równanie poziomu nauczania w dół, lecz zdolności i inteligencja. Gdzie potencjalnie niezły mechanik nie będzie się pchał do liceum, by skończyć zarządzanie w prywatnej uczelni.
    Wtedy i media będą nieco lepsze i lepsi politycy reprezentować lepiej wykształcone społeczeństwo.
    Proszę wziąć po uwagę, że na początku TVN było ambitne i o mało nie zbankrutowało. Potem zidiociało i od tego czasu ma się dobrze. Trafia w gusta odbiorców. Jeszcze raz: Nie narzekaj na Sejm. Ciesz się, że jest reprezentatywny
  • 2010-01-26 13:50 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Przeczytaj mój wpis niżej

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 14:08 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Kurczę, jak patrzę na zdjęcie Prezydenta i Prezydentowej z Dodą to mi się niedobrze robi.

    Jak można dopuścić do takiego spoufalania się ? Przecież to Prezydent a nie
    jakiś sobie tam gostek.

    Gdzie jest ochrona Prezydenta, by osoby tak niskiego formatu jak Doda-elektroda do Prezydenta nie dopuszczać ? Jak Prezydent może pozwalać na wykorzystywanie siebie w promocji takiego zera ?

    Dlaczego Prezydent nie wyszedł ? A w ogóle co Prezydent robi na balu dziennikarzy, zamierza odwiedzać bale wszystkich zawodów ? Może ktoś wie, na kiedy planowany jest bal sprzątaczek ? Ta obecność to koronny dowód na rolę dziennikarzy - to oni rozdają karty, Prezydent też to wie.

    A może Prezydent powinien wystąpić w jakimś teledysku ? Albo w reklamie ? A najlepiej w filmie porno.

    Jak widać nawoływanie do rozsądku, kultury, kształcenia itd. nie ma sensu. Nawet pierwsza osoba w państwie chętnie w tym "show" uczestniczy. A tak bym chciał, by Prezydent mojej Ojczyzny to był KTOŚ, bym uznał za oczywiste, że w obecności Prezydenta się nie siedzi, tylko stoi. A tu kłamstwa, pycha, brak idei, "parcie na szkło" za wszelką cenę, "byle do władzy" itd. I dotyczy to wszystkich kandydatów, Tuska też.
  • 2010-01-26 14:15 | usuwany

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Proponowana reforma ma dwie podstawowe wady. Po pierwsze jest to reforma. Po drugie - bycie profesorem nie jest nigdzie gwarancja podejmowania decyzji slusznych. Na przyklad
    profesor usilujac dokonac naprawy stanu rzeczy na ogol bedzie sie odwolywal do imponderabilii i jedyne, co mu do glowy przyjdzie to bedzie reforma wlasnie. Ta zas jest
    najczesciej drugim po 'reorganizacji' typem dzialan politycznych pozornych. Mysle, ze
    zwlaszacza w tym kraju po dwudziestu latach 'reformowanie' nikogo nie trzeba specjalnie
    przekonywac do takiej wlasnie klasyfikacji. Nie oznacza to, ze reformowanie jako takie zawsze jest jalowe, ono glownie wtedy takim jest, kiedy sprowadza sie wylacznie do deklaracji slownych, czy nawet zapisow ustawowych. Tymczasem tzw. prosty czlowiek (1 pkt. w proponowanej przez przedmowce skali) wie, ze w prawdziwym zyciu trza jeszcze zwyczajnie po prostacku miec kase i sile, zeby sluszne cele realizowac. Sama slusznosc to jeszcze za malo. Ba, sama tylko slusznosc prowadzic moze najlepsze nawet zamiary na manowce, w ostatecznosci nawet do katastrofy. Byc moze jedynym dorobkiem historycznym Polakow jest dowiedzenie na wlasnym przykladzie i wlasnej skorze, ze tak wlasnie sprawy tego swiata sie maja.
    Wydaje sie jednak, iz rzeczywiscie jakiegos zastanowienia sie nad tzw. demokracja nam trzeba. Tyle, ze wymaga to konceptow przekraczajcych poziom majsterkowania przy wazeniu glosow. Problem jest bowiem glebszy - mowiac o demokracji na ogol mamy bowiem na mysli
    tak nazwany system pewnych rozwiazan powstalych dla zgola innej sytuacji niz obecna.
    Upieranie sie przy ich stosowaniu we wspolczesnej rzeczywistosci prowadzi do skutkow takich jak na przyklad te barwnie opisywane w artykule i doswiadczane przez kazdego, kto ma jeszcze czas i zdrowie, zeby sledzic zachowania tzw. klasy politycznej. Ja juz dawno nie sledze - od klasy politycznej wole klase prawdziwa.
  • 2010-01-26 14:30 | wernerka

    Re:Polityk, celebryta, banita

    “Gdzie jest ochrona Prezydenta, by osoby tak niskiego formatu jak Doda-elektroda do Prezydenta nie dopuszczać ? Jak Prezydent może pozwalać na wykorzystywanie siebie w promocji takiego zera ?”

    Ja bym raczej powiedziala ze jest odwrotnie, to raczej ona promuje jego. Jacy wyborcy, taka wladza.
  • 2010-01-26 14:31 | Jaf

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Faktem jest, że brakuje nam recepty oraz rozsądnych rozwiązań.
    A jeszcze w końcu lat 90. człowiek myślący miał szansę na samorealizację poprzez udział w edukacyjnych lub naukowych programach UE, co było dobrą odskocznią do normalnego świata i jakże potrzebną izolacją od wewnętrznej głupoty. Niestety, odkąd jesteśmy w Unii, do głosu doszły różne opcje polityczne, wprowadzając swoje zwyczaje, i w rezultacie: liczy się tylko na kasę unijną, a do Brukseli strach i wstyd jechać, bo grasują tam europosłowie, wobec których nie wiadomo, gdzie oczy podziać (oczywiście, wyłączając tych mądrych i kompetentnych).
    Czy da się poprawić ten stan rzeczy, opisany trafnie przez pana Jacka Żakowskiego? Nie jest to prosta sprawa, bo trzeba wrócić do trudno wyznaczalnego początku, a tego, bez dziennikarzy i publicystów nie można dzisiaj osiągnąć. Każda rozmowa z politykiem (lub osobą, której tylko się zdaje, że jest politykiem i coś reprezentuje), każdy wywiad i opis zdarzenia musi dotyczyć konkretów, a nie może być wzajemnym informowaniem się, stwierdzaniem i mieleniem faktów lub powielaniem kłamstw oraz bierną zgodą na przerzucanie odpowiedzialności.
    Z winnym, nie można rozmawiać o antropologii i filozofii jego winy, tylko (co najwyżej, o przyczynach i skutkach), ale nade wszystko o egzekwowaniu i konsekwencjach jej popełnienia. Pozdrawiam.
  • 2010-01-26 14:37 | Jaf

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Faktem jest, że brakuje nam recepty oraz rozsądnych rozwiązań.
    A jeszcze w końcu lat 90. człowiek myślący miał szansę na samorealizację poprzez udział w edukacyjnych lub naukowych programach UE, co było dobrą odskocznią do normalnego świata i jakże potrzebną izolacją od wewnętrznej głupoty. Niestety, odkąd jesteśmy w Unii, do głosu doszły różne opcje polityczne, wprowadzając swoje zwyczaje, i w rezultacie: liczy się tylko na kasę unijną, a do Brukseli strach i wstyd jechać, bo grasują tam europosłowie, wobec których nie wiadomo, gdzie oczy podziać (oczywiście, wyłączając tych mądrych i kompetentnych).
    Czy da się poprawić ten stan rzeczy, opisany trafnie przez pana Jacka Żakowskiego? Nie jest to prosta sprawa, bo trzeba wrócić do trudno wyznaczalnego początku, a tego, bez dziennikarzy i publicystów nie można dzisiaj osiągnąć. Każda rozmowa z politykiem (lub osobą, której tylko się zdaje, że jest politykiem i coś reprezentuje), każdy wywiad i opis zdarzenia musi dotyczyć konkretów, a nie może być wzajemnym informowaniem się, stwierdzaniem i mieleniem faktów lub powielaniem kłamstw oraz bierną zgodą na przerzucanie odpowiedzialności.
    Z winnym, nie można rozmawiać o antropologii i filozofii jego winy, tylko (co najwyżej, o przyczynach i skutkach), ale nade wszystko o egzekwowaniu i konsekwencjach jej popełnienia. Pozdrawiam.
  • 2010-01-26 14:59 | M.Espiga

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Co do rozróżnienia głosu, to widzę jeden podstawowy problem - cenzus wykształcenia niewiele gwarantuje. To, że ma się na przykład wyspecjalizowaną wiedzę w dziedzinie takiej jak gleboznawstwo na przykład jeszcze nie oznacza, że podstarzały profesor o tej specjalizacji będzie rozsądniej przyglądał się programom kandydatów czy partii kandydujących. Może też nie mieć pojęcia - i zapewne nie będzie miał - o meandrach obowiązującego systemu wyborczego, a umiejętność ominięcia jego błędów lub ich wykorzystania to element teorii racjonalnego wyborcy. Przykładowo może być tak, że by dać kandydatowi A szansę na zwycięstwo, należałoby zagłosować na kandydata B, co wynikałoby z analizy sondaży, ich rozumienia, znajomości systemu wyborczego, programu kandydata i jeszcze wielu innych elementów - to, co chcę powiedzieć, brzmi mniej więcej tak: wybory to jest układ o bardzo dużej liczbie niewiadomych, który jest znacznie bardziej skomplikowany niż się powszechnie wydaje.
    Co do całej wypowiedzi - taki system już nie jest demokracją w znaczeniu pełnym. To już są jakieś formy jej ograniczania, które zbyt system deformują, by wciąż uznawać go za demokratyczny. Problem polega na tym, że elity intelektualne, o ile w Polsce jeszcze takie istnieją (co też jest dyskusyjne), nie wyrażają jakiejś głębszej refleksji w tej materii, która prowadziłaby do programu uświadamiania społeczeństwa. Brak przewodnictwa intelektualnego sprzyja procesom opisanym przez Pana Żakowskiego.
  • 2010-01-26 15:07 | M.Espiga

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Wszystko pięknie, ale jak to słusznie zauważył Grzegorz Miecugow, stwierdzając, że nie chce mu się już prowadzić wywiadów, bo z góry wie co jego rozmówca powie, nie ma w tej chwili możliwości rzeczowego wywiadu przeprowadzonego z politykiem. Większość polityków (przecież w TV przewijają się twarze zaledwie kilku posłów, senatorów, ministrów) ma bardzo ograniczoną autonomię i mówi "z kartki". Dziś "jedziemy na" Kaczyńskiego, jutro podkreślamy zasługi Tuska, a w ogóle to "jest dobrze", "rząd się stara", "prezydent nie pozwala" - wciąż ta sama (zależna od opcji politycznej) papka. Wystarczy spojrzeć na komisje śledcze.
    Druga sprawa - my chcemy to oglądać! To nie jest tak, że media sobie wymyśliły i popychają taką polityczną mielonkę. One odpowiadają na zapotrzebowanie widza. Gdyby media "sobie wymyśliły", to zapewne, dowodzone przecież przez ambitnych i wykształconych ludzi, oferowałyby w pasmach typu SuperEkstraHitMiesiąca raczej klasyczne dzieła Bergmana czy Felliniego, zamiast Rozmów w Szoku oferowałyby wywiady z filozofami, wybitnymi literatami, itd. Ale wtedy nikt, by tego nie oglądał, a zawsze znalazłby się ktoś, kto dla zysku się wyłamie. I pociągnie za sobą kolejnych nadawców i wydawców. Sztuka jest elitarna, tak samo wszystko co wyższe, trudniejsze pozostaje elitarne.
  • 2010-01-26 15:09 | M.Espiga

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Bal Dziennikarzy to wydarzenie dość prestiżowe, media są z polityką w ścisłej relacji, a Prezydent dostał zaproszenie i z niego skorzystał. Wielkie mi halo.
  • 2010-01-26 15:16 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    1. Ja mam świadomość, że sam dyplom potwierdzający wykształcenie nie daje gwarancji rozsądku przy urnie wyborczej. Ale wg mnie zwiększa prawdopodobieństwo bo jest jakimś potwierdzeniem, że delikwent umie myśleć. Ja nie liczę na mechanizmy działające w 100%, zresztą w narodzie 38-milionowym chyba nie jest to możliwe. Chcę tylko zwiększyć szanse na to, co pożądane a starać się eliminować, co niepożądane.

    2. co do wieku - może należałoby ograniczać prawo glosowania od-do, nawet w kwestii prowadzenia samochodu są czy mają być takie ograniczenia (tu warto przypomnieć, że młodzieniec który skończył 18 lat może wybierać Prezydenta i Sejm, ale jeszcze przez trzy lata nie może sam wybierać żony, musi mieć zgodę rodziców. I prędzej politycy obniżą wiek zawarcia małżeństwa niż podniosą wiek wyborczy, nie są idiotami i wiedzą, że takim małolatem łatwo manipulować). Wg mnie wiek wyborczy powinien być pomiędzy 21 a 65 lat. To i tak jest grupa wielomilionowa i reprezentatywna.

    3. masz rację, to nie byłaby demokracja w wydaniu „pełnym”, czyli obecnym. Ale po pierwsze, to kto powiedział, że demokracja może być tylko w jednej postaci, w końcu w każdym kraju tzw. demokratycznym wygląda to nieco inaczej ? Po drugie, to właśnie to co teraz jest mnie się nie za bardzo podoba, więc wg mnie trzeba to zmienić. A zmienić można albo modyfikując demokrację albo na coś zupełnie innego.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 15:25 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    A czemu prestiżowe ? Bo taki zawód ? A może dlatego, że taki wpływ na politykę ? Bal architektów czy lekarzy to wg mnie impreza bardziej prestiżowa, bo trudniej zostać architektem czy lekarzem niż dziennikarzem (dziennikarz nie musi mieć ukończonych studiów) a idę o zakład, ze Prezydent się tam nie pojawi. Więc nie oszukuj siebie, idzie o wpływy a nie o prestiż, chyba że dla Ciebie wpływy = prestiż.

    A na ile uroczystości Prezydent dostaje zaproszenia i nie idzie ? Wylosował ten bal czy co ?

    Istota tkwi w Twoim stwierdzeniu że "media są z polityką w ścisłej relacji". No właśnie, zbyt ścisłej, ja twierdzę, że to media graja pierwsze skrzypce dlatego politycy tańczą tak jak im media grają. A że graja pod gusta wyborczej masy, to mamy to co mamy.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 15:33 | m

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Tak, sprzeczność "pomiędzy koniecznością rozwiązywania problemów przez polityków, a ich chęcią przypodobania się jak największej liczbie wyborców" jest oczywista. Obowiązkiem polityka jest podejmowanie decyzji. A decyzje podejmowane w blisko 40milionowym kraju ZAWSZE nie spodobają ogromnej liczbie obywateli. Nie można - za przeproszeniem - zrobić dobrze wszystkim. Jeśli więc polityk ma większe parcie na szkło niż potrzebę zarządzania krajem, to problem jest i to okrutnie wielki. Mówiąc lakonicznie: szefem jest się nie po to, by być lubianym.
    Przy okazji tego tematu wyłania się natomiast inne pytanie: czy Polaków faktycznie bawią głupkowate zabawy polityków w "kumpla z podwórka"? Czy występy w nudnych, pseudo rozrywkowych programach pomagają politykom zaskarbiać sympatie obywateli? To chyba PRowcom coś się mocno pomyliło... Rozumiem, że literatura tycząca psychologii społecznej to w większości przedruki zza oceanu. A jednak spróbujmy pamiętać, że wzorce amerykańskie nie muszą się sprawdzać w naszym kraju. Europejskie czy polskie tradycje polityczne stawiają przed politykami starego kontynentu inne wymagania. Śmiem twierdzić, że polityk-ziomal Polaka "nie jara"...
  • 2010-01-26 16:22 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Cenzusy?
    Nie proponowałbym cenzurowania demokracji cenzusami.
    To też ma to swoje wady. Ot choćby twoje 100 głosów dla profesorów uniwersytetów.
    A może 1? Albo 10? Kiedyś obracałem się w tym środowisku - 30% profesorom dałbym 0 głosu. Specjalista od fizyki cząstek elementarnych może politycznie i społecznie być idiotą. I wolałbym nie być zmuszony do podawania przykładów uzasadniających moją opinię. Byłoby niesmaczne.
    Zwracam też ponownie uwagę, że dobre wykształcenie oznacza jedynie zdolność do logicznego myślenia. Jeśli jednak logicznie myślący osobnik ma organiczną niezdolność do wyboru prawdziwych przesłanek, zdolność do logicznego myślenia jest bezużyteczna.
    Jednocześnie zadziwiali mnie niekiedy rozsądkiem tzw. 'prości ludzie'.

    Dalej uważam, że należy zadbać o edukację. Nawet taki, za przeproszeniem Giertych, to rozumiał. Nieco opacznie, ale jednak... Szkoda, że Donaldu Tusku zdaje się tego nie rozumieć.

  • 2010-01-26 16:38 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Z bólem serca muszę przyznać Ci rację ...

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 16:41 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    "Jak widać nawoływanie do rozsądku, kultury, kształcenia itd. nie ma sensu. Nawet pierwsza osoba w państwie chętnie w tym "show" uczestniczy."

    Nie bardzo rozumiem to wnioskowanie.
    Prezydent Lech Kaczyński nie pasuje do Dody? Niby dlaczego?
    Przypominam zachowania typu "tylko nie od tej małpy w czerwonym", "spieprzaj dziadu", minę którą zrobił, gdy Tusk mówił po angielsku...
    Kaczyńscy i Doda to nieodległe kręgi kulturowe, nawet jeśli mają inne preferencje polityczne.

    Myślę, że błędem red. Żakowskiego jest to, że ocenia ogół Polaków według siebie i swojego kręgu. Może dlatego wyciąga wniosek, że posłowie i Prezydent to wpadki Wielkiego Narodu Polskiego. Ja uważam, że nie. Oni są reprezentatywni dla przynajmniej 30% naszego społeczeństwa. Dlatego ja chcę by edukować społeczeństwo, a nie pozbawiać cenzusami głosu w wyborach tą część, która mi się nie podoba.
  • 2010-01-26 18:29 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Nie myl pojęć. Prezydentowi zdarzają się wpadki, ale to nie zmienia faktu, że jest to osoba i urząd ze świata POWAŻNEGO a Doda jest ze świata rozrywki i to tej niskiego lotu (do Demarczyk czy Grechuty jej daleko ...). Nie próbuję Cię przekonać do Kaczyńskiego jako polityka, zresztą sam mam o nim krytyczną opinię, ale wolałbym nie iść na łatwiznę i nie stawiać znaku równości pomiędzy nimi.

    A co do opinii o Wielkim Narodzie Polskim – wg mnie masz racje i jej nie masz jednocześnie. Czasem ten Naród potrafi pokazać „wyższą szkołę jazdy”, jak choćby w Sierpniu 1980 czy 4.06.1989, czasem potrafi dać się wodzić za nos mediom i politykom oraz innym wszelkiej maści oszustom, co pokazuje casus Tymińskiego. Dlatego ja uważam, że demokracja musi się zmienić. Trzeba wprowadzić mechanizmy promujące myślenie (ja nie żądam, by zawsze wygrywała moja opcja polityczna, chcę tylko, by wybór był przemyślany a nie sterowany przez media), mechanizmy promujące ludzi którzy czegoś w życiu dokonali. Trzeba też wprowadzić możliwość rozliczania wybrańców z działalności, bo bez tego możemy zapomnieć o przyzwoitości z ich strony i o dotrzymywaniu wyborczych obietnic. Trzeba też pomyśleć, jak spowodować, by wybraniec realizował to do czego został wybrany a nie myślał wyłącznie o następnych wyborach – może powyżej pewnego szczebla wprowadzić dożywotni zakaz kandydowania – „dostałeś szansę, zrób co obiecywałeś i odejdź, żebyś nie miał pokusy przyklejenia się do stołka”. Modlitwy o rozsądek polityków okazują się mało skuteczne. A edukacja nie zaszkodzi, ale nie „zamiast” tylko „równolegle” zmian w demokracji.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-26 21:25 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    zytajac twoje teksty moge cie podejrzewac o ciagnoty w kierunku totalitaryzmu, np.
    Wg mnie wiek wyborczy powinien być pomiędzy 21 a 65 lat. To i tak jest grupa wielomilionowa i reprezentatywna.
    pytam sie dlaczego wiek 65 lat a nie 67? jakimi kryteriami, wartosciami kierowales sie aby podac ta gorna granice wieku? Fakt, ze w naszym kraju emeryci nie sa zbytnio aktywni, nieudzielaja sie spolecznie jak w innych krajach demokratycznych, ale to nie zanczy , ze nalezy ich skrelic i wyrzuc na margines spoleczny! Aktualnie we Francji jest debata, aby cudzoziemcy mieszkajacy we Francji mieli prawo do wyborow samorzadowych i nawet parlamentarnych. Uwazam jesli placisz podatek i korzystasz z uslug publicznych masz prawo glosu.

    Jak ksztaltowac demokracje? Edukacja, edukacja i jescze raz edukacja, to jest jedyna droga aby spoleczesntwo stalo sie nowoczesne, obywatelskie, wyksztalcone a przede wszytkim o szerokich horyzontach swiatopoglodowych. Ten proce jest dlugi, wielo pokoleniowy. On sie zaczal po wojnie, powoli wytwarzaly sie nowe pokolenia inteligencji polskiej, jednagze ta inteligencja, elita byla ona bardzo watla, wrazliwa i jak przyszedl rok 1989 wszytko sie poprzewracalo, pieniadz, wladza byla wazniejszy niz intelekt. Znowu trzeba czasu aby dosjc do rownowagi i ksztlatowac nowe pokolenia, ale kto to ma robic? Dziasj Panstwo ucieka od obywateli, zostawia ich na pastwie losu, zostawia kulture, nauke rynkowi. wiemy dobrze, ze zadna instytucja, przesiebiorstwo prywatne czy korporacyjne nie jest filantropem. A wiec na zadna kulture, czy nauke, na ksztaltowanie spoleczenstwa nie biedzie wykladal pieniedzy - moze na szkoly komercyjne , na taniec z gwiazdami czy na talk show z glupimi politykami, bo na tym mozna zbic pieniadze. Ale nie na siec przedszkoli na cala Polske, nie na wyposazenie wszytkich szkol w komputery na dobra place nauczycieli i wprowadzenie standartow europejskich na uczelniach oraz zaparszanie znanych profesorow z uniwersytetow zagranicznych... a juz nie wspomne o kulturze ( za czasow PRL sztuka Ppolska stala na bardzo wysokim poziomie! co nie mozna powiedziec dzisiaj)Bo w krajach demokratycznych europejskich panstwo kladzie na kulture, nauke bo to jest wlasnie przyszlosc i rola kazdego panstwa. Tak bylo we Francji od 200 lat i tak jest ciagle..

    Niestety w PL politycy zachlysneli sie neoliberalizmem, z jednego kranca wpadli w drugi, Bo za duzo Panstwa w zyciu obywateli jest zle ale za malo tez jest zle, bo jak widac tworzy to chaos i rowniez moze prowadzic do zboczen, nawet do totalitaryzmu.
  • 2010-01-26 21:29 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Kaczynski i Doda..

    jest takie powiedzenie jaki prezydent takie spoleczenstwo, po prostu jestemy na tym poziomie, na poziomie Dody i Kaczynskiego..
  • 2010-01-26 22:43 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    A co wprowadzenie ograniczeń wiekowych ma wspólnego z totalitaryzmem ?! A to że nie można głosować przed 18-tką to Cię nie bulwersuje ? W wielu przypadkach są ograniczenia wiekowe i to zarówno z góry jak i z dołu, co to ma wspólnego z totalitaryzmem, na miły Bóg ? Do Policji można wstąpić tylko do 35 lat, to też jest totalitaryzm !? Czy Ty rozumiesz pojęcie „totalitaryzm” ? Napisałem o ograniczeniu wieku z góry, bo wybory to poważna sprawa i zakładam, że jak przed 21-ym rokiem życia jest się na to za młodym, tak po 65-ym (może 67, może 70, ważne żeby sensowną granice postawić) jest się za starym. Starość oznacza mniejsze możliwości, także umysłowe i to jest naturalne, nie ma co udawać, że tak nie jest. Tak samo uważam, że osoby po 70-tce nie powinny siadać za kierownicę, to też jest z mojej strony totalitaryzm ?

    A co do edukacji – chcesz to czekaj na efekty do „usr...ej śmierci”, ja nie chcę czekać, życie jest za krótkie. To jest coś, co Melchior Wańkowicz nazywał „chciejstwem”, chcieć cudu to sobie można, czekamy i edukujemy się od lat a efektów jak nie było tak nie ma. Omawiany problem z poziomem polityki istnieje od czasu pojawienia się telewizji i będzie trwał póki trwa telewizja, to jest przyczyna upadku poziomu polityki. Przed epoką telewizji nie miało sensu wygłupiać się przed publicznością, bo jak liczna mogła przyjść do jakiejś sali ? A teraz sala mieści na raz miliony, to widzowie TV. Chyba że zmieni się reguły gry, by destrukcyjny wpływ telewizji na nasze umysły ograniczyć i do tego namawiam. To telewizja steruje wyborcami i wszyscy, w tym politycy, do tego się dostosowali i nie ma im się co dziwić. Politycy postępują racjonalnie, telewizja daje im gwarancję sukcesu a zadarcie z telewizja ich eliminuje. Przykłady ? Palikot robi z siebie małpę i już się mówi o nim jako o następnym przywódcy PO. Arłukowicz szaleje w komisji i już ponoć zagraża Napieralskiemu. Komisja Rywina o mało nie wypromowała Rokitę na premiera. Telewizja „zapomniała” o Lepperze, co ten facet dziś znaczy ? Telewizja uwielbiała Kwaśniewskiego więc do dziś ma dobre notowania, choć wetował ustawy „jak leci”, Kaczyński zawetował 2% ustaw (sam liczyłem), ale telewizja go nie lubi, więc robi za „czarnego luda i hamulcowego”.

    Możemy dalej udawać, że tego nie rozumiemy, ale problemu to nie zlikwiduje ani nie ograniczy, będzie się pogłębiał, jak każda nie leczona poważna choroba.

  • 2010-01-26 23:10 | Monteskiusz

    Re:Polityk, celebryta, banita

    rudno się nie zgadzać z tym, co napisał redaktor Żakowski, jest to jednak wołanie na puszczy. Właściwie nie wiadomo, kto w tej sprawie jest bardziej obciążony, media czy politycy zależni przecież od nich. Jeśli polityk nie jest obecny w gazecie, radiu, tv, znaczy tyle co nieboszczyk, więc zrobi wszystko, ażeby się znaleźć w kręgu zainteresowania tych mediów. Należy zadać w tym momencie dziennikarzom pytanie: czy każdy wygłup polityka jest wart ich czasu? Okazuje się, że tak, to się sprzeda, a gazeta musi zarabiać, więc nie ma takiej rzeczy, której nie wydrukuje jeśli tylko, jest spełnione kryterium niezwykłości zdarzenia.
    Proponowane przez forumowiczów edukowanie społeczeństwa, jest postulatem z PRL-u wziętym, no bo niby jak i kto to ma robić? Czego taka edukacja miałaby dotyczyć? Rozróżniania głupiego od mądrego? Czy mądry to ten, który myśli przymusić społeczeństwo do ciężkiej i uczciwej pracy, a głupi obiecuje uwolnić wszystkich od przykrości pracy i uczciwości? Przy tak zadanym pytaniu, odpowiedź wyborcy jest oczywistą oczywistością: wybieram głupiego. Poza tym istnieje jeszcze coś takiego jak parytet, który gwarantuje powodzenie grupie, jeśli tylko znajdzie się w jej składzie ok.20% kompetentnych jednostek. Haczykiem w tym całym parytecie jest problem kierowania tą grupą, musi to być te 20%. W związku z powyższym nawet 300 celebrytów w parlamencie, nie jest tragedią, a śmiem twierdzić, że jest to okoliczność sprzyjająca do pozostałych, pod warunkiem sprawowania przez nich kierowniczej roli. Jeśli ktoś nie wierzy, niech sobie zamówi do remontu domu kilku majstrów, katastrofa gwarantowana.
  • 2010-01-26 23:55 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    jest mala roznica miedzy kierowca wiekowym a ograniczeniem wiekiem wyborcow.

    mozemy sie zgodzic , ze osoby starsze ( powiny chociazby przechodzic badania kontrolne!) sa zagrozeniem na drodze i stanowia zagrozenie publiczne, ale badania wykazaly, ze najwiecej wypadkow to wlasnie mlodzi powoduja a nie osoby starsze.

    natomiast ograniczenie wiekowe wedlug ciebie, uwazsz ze osoby powyzej lat X maja mniejsze mozliwosci umyslowe, to znaczy ze sa chore i nie moga rozronic na jakiego kandydata maja zaglosowac. Jest to bardzo mala czesc spoleczesntwa, ktora zreszta i tak nie bieze udzial w wyborach, reszta osob wiekowych, prosze cie idz raz na wyklady Uniwersytetu trzeciego wieku, zaskoczy cie..

    i to co proponujesz otwierasz puszke pandory, uruchamiasz mechanizm totalitarny, bo dzisja zakaz glosowania dla wiekowych, jutro bedzie zakaz dla jedno okich , a jutro wogle po co wybory...

    Edukacja, i jescze raz edukacja. Od 30 lat w Pl nie ma edukacji, bo to co jest trudno nazwac szkolnictwem a raczej paranoja i dlatego mamy takich balagan i glupote zalewajaca kraj. W Pl nie ma porzadnych, inteligetnych lekarzy, sedziow, nauczycieli, ..... juz nie mowie o politykach, bo to juz dno siega dna. Tusk bryluje w tym dnie bo nie ma NIGO, ale sam jest tez 0.

    Czy to wina telewizji? Jakby nie bylo telewizji bylo by cos innego, W Grecji byla agora i tam byl caly spektal dla ludu. W innych krajach tez jest TV ale niewidzialam aby Sarko calowal sie z jakas Doda, ani poslowie nie lataja do TV.. po drugie poziom dzienkarstwa jest troche lepszy.. a po drugie dzinikarze maja inne tematy, u nas ciagle tylko PR.
  • 2010-01-26 23:59 | leśniczyna

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Polecam wydaną niedawno książkę znanego socjologa Richarda Sennetta "Upadek człowieka publicznego". Autor analizuje m.in. proces przekształcania się polityków w celebrytów, zachodzący na przestrzeni XIX wieku, a mający początki jeszcze wcześniej. Choć książka została napisana w latach 70-tych XX wieku, pod wieloma względami jest niezwykle aktualna.
  • 2010-01-27 00:05 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    wedlug twojej wypowiedz wszytko sie opiera na pieniadzach, czyli zasada neoliberalizmu.

    Proponowane przez forumowiczów edukowanie społeczeństwa, jest postulatem z PRL-u wziętym

    to nie pomysl PRL, bo juz Platon mowil, ze edukacja mlodziezy jest jednym z glownych celow Panstwa,
    Republikanska Francja lozyla duze pieniadze na edukacje, tworzac bursy i zapomogi i tak jest do dzisiaj. Jesli Panstwo nie wezmie na swoj karb edukacji, to bedziemy mieli taki cyrk jaki jest. Czyli polglowkow w rzadzie, w szpitalach, na uczelniach natomaist pelno dorobkiewiczow.
  • 2010-01-27 00:14 | leśniczyna

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Konrad Adenauer został kanclerzem Niemiec w wieku 73 lat. W ustroju wymarzonym przez tkw miałby odebrane prawo wyborcze. Dobre sobie!
  • 2010-01-27 00:18 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    No, i ta opiewana przez Ciebie Francja tak wykształciła swoich obywateli, że nie tak dawno sporo samochodów podpalili ... Muzułmanów też możecie sobie edukować, to może nie będą sprawiać kłopotów, ostatnio wyrzucono poza granicę Francji jednego z wojujących islamistów, widać na edukację o jakiej marzysz jakiś odporny, bo poza tym to zdaje się był gruntownie wykształcony

    Czekaj aż państwo zapewni Ci nirwanę, powodzenia. Cieszę się, że nie mieszkam we Francji.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-27 00:21 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Jeśli w tym, co dotąd napisałem widzisz tylko aspekt ograniczenia wiekowego, to zmień okulary ... Jak dla mnie to akurat mniej istotny element, choć nie bez znaczenia

    Pozdrawiam
  • 2010-01-27 00:51 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Odszczekuję te okulary, to było niegrzeczne.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-27 09:03 | usuwany

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Bal to nie wydarzenie prestizowe. Bal to jest zgromadzenie towarzyskie sluzace temu, zeby sie powyglupiac, upic, potanczyc itp... Moze najwieksza reforma jaka nas czeka, jest przywrocenie slowom ich wlasciwych znaczen i nazywanie rzeczy po imieniu.
  • 2010-01-27 10:49 | usuwany

    jak na zamowienie

    Kilka wyimkow z dzisiejszego poranka w jednej z rozglosni (chcacych uchodzic za tzw. opiniotworcza). W przegladzie 'prasy kolorowej' cytowny jest fragment tabloida, w ktorym nazywa sie jednego z politykow "gwiazda (sic) komisji hazardowej"; w tym samym bloku
    (przypomnijmy - prasa kolorowa) cytowane sa komentarze pewnego tygodnika, ktorego
    nazwy nie wymienie na tym forum, bo znowu mnie usuna, ale gratuluje naszym gospodarzom awansu. No i wreszcie za pare minut absoluytny hit poranka - w serwisie podano wiadomosc o
    zamiarach jana Pawla II rezygnacji z godnosci papieskiej, cytuje - "kiedy bedzie niezdolny do sprawowania poslugi DZINNIKARSKIEJ (!!!)', czyz to nie piekne frojdowskie
    omskniecie sie jakiegos serwisanta, no i nadto - komentar do debaty oraz signum temporis?!
  • 2010-01-27 15:01 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Od dawna mówi się o ekonomii,czyli oszczędnym gospodarowaniu i ekonomii politycznej.Tej ostatniej jest odsłona kolejnej utopii,a więc GATT i globalnego wolnego rynku.
    Ale aby ujawnić kulisy ekonomii politycznej jest niezbedny wykres obiegu pieniądza na wzór wykresy Snakey'a dla obiegu wodu.Można wówczas zobaczyć strumienie patologiczne wynikające z utopii z powyższej utopii..
    To dzięki braku tej świadomości ma swoje racje byt politycznego szulerstwa: DOŚĆ PRUDERII SOBIESIAK NA PREZYDENTA.Z pewnością hazardowo wprowadzi rodzimych politycznych szulerów do rodziny czerpiących zyski z tej utopijnej ekonomicznej idei.
  • 2010-01-27 15:10 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Powinieneś to powtarzać przy każdym temacie, aż wszyscy zrozumieją, jakim "narodem wybranym" uważają się media i dziennikarze. Masz może nagranie tego "omsknięcia" ?

    Pozdrawiam
  • 2010-01-27 16:32 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    po prostu twoja propozycja mnie zaskoczyla, moge powiedziec zaszokowala i dlatego skupilam sie na tej wypowiedzi. ale rowniez poruszylam sprawe edukacji.

    pozdrawiam
  • 2010-01-27 17:02 | zaba z paryza

    Re:Polityk, celebryta, banita

    widzisz Ty znasz Francje z mediow a ja z realiow, bo mieszkam. problem mlodziezy z przedmiesc paryskich to wlasnie przyklad jak Panstwo zostawilo prawom natury problemy przedmiesc paryskich, kolejne rzady nie zwracaly uwagi na narastajace problemy. Wedlug teoriii neoliberalizmu problem ten mail sie rozwiazac sam, i sie rozwiazal buntem, wrescie rzad uswiadomil sobie, ze musi odegrac role i pomoc tym mlodym osobom.

    Czyli, jesli Panstwo przestaje sie interesowac i internowac w zycie swych obywateli, jest zle jesli Panstwo jest za bardzo obecne w zyciu obywateli tez jest zle. Zlotym srodekiem jest znalezienie drogi au milieu.

    Aktualnie w PL jest za malo Panstwa, dlatego powoli dochodzi do roznych absurdow, miedzy innymi, ze mamy polglupich politykow.
  • 2010-01-27 22:34 | Monteskiusz

    Re:Polityk, celebryta, banita

    @zabo z paryza, pisząc o edukowaniu społeczeństwa mam na myśli całość, wszystkich obywateli, którzy w przeważającej części nie wiedzą na jakim świecie żyją, nie rozróżniają posła od senatora, premier myli im się z premią, podatek od osób fizycznych utożsamiają z pracownikami fizycznymi itd. Moje pytanie brzmiało, tak jak je przytoczyłaś i jest aktualne.
  • 2010-01-28 11:37 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Nie twierdzę, że mam w głowie rozwiązanie przemyślane do najdrobniejszego szczegółu,
    Proszę wybaczyć złośliwość: jeśli chodzi o demokrację, nie trzeba za dużo wymyślać. Wystarczy postudiować historię i trochę nad nią się zastanowić. Co oczywiście nie neguje potrzeby myślenia o jej ulepszaniu, lecz nie godzi się dawać, jako swoich propozycji czegoś, co zostało wymyślone i wypróbowane przez pra-pra...ojców.

    Nawiasem, wszystkie twoje propozycje mają jeden słaby punkt:
    Chcesz cenzusów.
    Widzisz nawet słabe punkty cenzusów (vide przykład z prof. Bartoszewskim), ale twoja propozycja osłabienia kategoryczności ich kryteriów ich potyka, według mnie, się o pytanie: kto miałby o wyjątkach decydować?
    Jakiś Konwent Szlachetnych? Znowu wybory...

    I może zwrócę Ci uwagę na mały problem z cenzusowymi demokracjami: coś zbyt często upadały, zmiecione przez rewolucje.

    I last, but not least: a właściwie po co chcesz reformować demokrację? By wybrańcy narodu nie byli reprezentatywni? :)
  • 2010-01-28 12:21 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    "Brak przewodnictwa intelektualnego sprzyja procesom opisanym przez Pana Żakowskiego. "
    Intelektualne przywództwo zawsze jest, nawet w bandzie kibiców piłkarskich. Znakomitym przykładem grupy z silnym przywództwem intelektualnym jest PiS.

    To czego brakuje, to szeroko pojmowana kultura. Przez jej brak np. nawet dobre prawo jest stosowane źle.
    Dlatego kraje takie jak Grecja, Argentyna, Ukraina nie mogą sobie poradzić z ekonomią, korupcją itp. A radzi sobie np. będące pod silnym kulturowym wpływem niemieckim Chile.
    Ale kultury nie da się zadekretować... Ciekawe są dywagacje na temat zależności prawa od kultury.

    Ja nie mam prostych recept. Zwracam uwagę, że w 1989 roku bardzo trudno było namówić godnych ludzi, by zgodzili się kandydować w wyborach. Działając w Solidarności wiedzieli, jak będą traktowani przez swoją i nieswoją tłuszczę. Najlepszy przykład - co wtedy spotkało red. Turowicza ze strony Wałęsy i jego ówczesnych akolitów: Najdera i braci Kaczyńskich? Nie każdy jest tak odporny na ataki belua capitum multorum, jak profesorowie Balcerowicz, czy Geremek...

    Upieram się, że:
    Mamy takie media, jakie chcemy mieć, a nasz Sejm jest reprezentatywny.
    Jak komuś się nie podoba, niech jedzie np. do Niemiec. Tam będzie miał to na nieco wyższym poziomie, bez żadnej gwarancji, że go zadowoli.

    Może więc lepiej polubić to, co mamy i mozolnie pracować, by choć następne pokolenia miały lepiej? Bez pochopnego majstrowania przy demokracji?
  • 2010-01-28 15:16 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Tak, chcę dostosowania demokracji do faktu, dla mnie oczywistego, że jesteśmy różni. Wg mnie jak ktoś osiągnął np. profesurę (tylko proszę mi nie wyjeżdżać z przykładami debilnych profesorów, co się zdarza), to dla mnie jest wart jako człowiek więcej niż obszczymur. Co ciekawie, na wielu, wielu innych polach zróżnicowanie między ludźmi uznajemy za oczywiste - dlaczego nie zadekretować równych emerytur dla wszystkich, przecież mamy takie same żołądki ? Dlaczego w spółkach handlowych głosy ważą różnie, czemu zgadzamy się na to, by głos zależał od ilości posiadanej kasy ? Dlaczego w wojsku głos dowódcy waży więcej niż podwładnego, przecież obaj są ludźmi ? Dlaczego to szef wydaje Tobie polecenia a nie odwrotnie ? Dlaczego to Ty decydujesz co mogą Twoje dzieci a nie odwrotnie ? Itd. itp.

    Zróżnicowanie siły głosu zależnie od osiągnięć życiowych ma jeszcze ten walor, że jest dodatkową motywacją, by w życiu coś osiągnąć. A ponieważ nie da się przydzielić wagi do człowieka w drodze indywidualnej oceny (jest nas za dużo a i miarkę trudno skonstruować), to proponuję mechanizmy, które, jak każde mechanizmy, w większości przypadków działają ale czasem nie - trudno, w życiu na co dzień nie mamy do czynienia ze 100% sprawiedliwości, trzeba się z tym pogodzić, w końcu ten mechanizm nie zakłada likwidacji8 tych mniej wartych. Taki mechanizm wraz z procedurami przechodzenia „do” uprzywilejowanych (za zasługi pozytywne) i „z” (za zasługi negatywne), to moim zdaniem coś lepszego, niż obecna „urawniłowka”.

    Ale mechanizm różnicujący to nie wszystko, ważne jest też by wybranie kogoś było formą kontraktu, jeśli wybraniec się z niego nie wywiązuje, to odwołać.

    Jeśli postulujesz że "nie trzeba za dużo myśleć", to właściwie na tym jest koniec dyskusji. Dla mnie nie ma nic danego raz na zawsze, wszystko można starać się ulepszać, wszystko musi się zmieniać bo zmienia się rzeczywistość. Nic nie trwa wiecznie i demokrację kiedyś też szlag trafi, jeśli chcemy by trwała jak najdłużej, to najlepszą metodą przedłużania jej żywota jest proces dostosowawczy. To co zastygnie w jednej postaci zginie szybciej i z większym hukiem.

    Zresztą argumentów za koniecznością zmian w demokracji nie trzeba szukać zbyt długo. Dziś kraje najszybciej się rozwijające i to pod wieloma względami, nie tylko ekonomicznym, to nie są demokracje. Europa zajmuje pozycję lepszą niż by powinna nie dlatego, ze jest taka doskonała i ma taką wspaniałą demokrację, tylko nadal „odcina kupony” z czasów, gdy była imperium kolonialnym. Ale to się kończy, okazuje się, że nawet Afryka ma nadwyżki dochodowe które gdzieś musi ulokować. Europę masowo wykupują Azjaci i Arabowie, za chwilę dojdą jeszcze Afrykanie a europejczycy tacy jak Ty śpią spokojnie w poczuciu, że to oni są ci najdoskonalsi i osiągnęli najwyższy stopień rozwoju społecznego. Ja już jestem na tyle stary, że mam nadzieję nie dożyć tego bolesnego przebudzenia, ale martwię się o moją Córkę, co Ją czeka.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-28 17:09 | mb

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Sprzecznosci nie widze, w koncu juz Sieyès powiedzial: "L'autorité vient d'en haut, et la confiance d'en bas" (autorytet z gory, zaufanie z dolu). Jak inaczej zdobyc zaufanie opinii publicznej,zdeterminowanej przez podzialy klasowe(przeciez wyksztalcenie na przyzwoitym poziomie calego spoleczenstwa jest niemozliwe), jesli nie przez prace polityczna, ktora - jak nigdy wczesniej- w takim stopniu koncentruje sie na zyciu prywatnym ludzi polityki. Profesjonalizacja, jako konsekwecja demokratyzacji, doprowadzila do tego, ze polityka nie zajmuja sie nobliwi mezowie z odpowiednim kapilatem kulturalnym i ekonomiczynm, ale ludzie,ktorzy dzieki polityce wlasnie zarabiaja na chleb(w cudzyslowie rzecz jasna). Skoro spoleczenstwu-suwerenowi brak kompetencji, by podjac sluszna decyzje w wyborze reprezentanta, nic dziwnego, ze czerpie wiedze z tabloidow, a politycy dostosowuja strategie do takiego stanu rzeczy. Kazdy system ma swoje defekty, sztuka w tym, by je dostrzec i powoli udoskonalac. Edukacja z pewnoscia jest rozwiazaniem, ale czy nie utopijnym? Patrzac na przyklad Francji...
  • 2010-01-28 17:09 | MP

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Ojejej...
    Co zdanie, to fałsz, albo co najmniej wątpliwość, czy prawdziwe:
    - "Tak, chcę dostosowania demokracji do faktu, dla mnie oczywistego, że jesteśmy różni." Uważam, że kłamiesz. Nie podobają Ci się obecni Wybrańcy Narodu i chcesz zmienić demokrację, podobali Ci się bardziej.

    - "Wg mnie jak ktoś osiągnął np. profesurę (tylko proszę mi nie wyjeżdżać z przykładami debilnych profesorów, co się zdarza), to dla mnie jest wart jako człowiek więcej niż obszczymur. " Więcej jako człowiek? No cóż, chyba różnie z tym bywa. Znałem naprawdę znakomitego merytorycznie profesora prawa, u którego ładna studentka praktycznie nie mogła zdać egzaminu, jeśli nie zgodziła się na tête à tête.

    - "Jeśli postulujesz że "nie trzeba za dużo myśleć", " Nie zrozumiałeś tego zdania. Chciałem Ci zasugerować, abyś zamiast wymyślać naiwne propozycje, trochę poduczył się historii demokracji. Ludzie to i owo od czasów starożytnej Grecji wymyślili. Ba, nawet przetestowali to w praktyce. Znalazłbyś tam i swoje propozycje.

    - "Europa zajmuje pozycję lepszą niż by powinna nie dlatego, ze jest taka doskonała i ma taką wspaniałą demokrację, tylko nadal „odcina kupony” z czasów, gdy była imperium kolonialnym. " A zwłaszcza takie państwa europejskie, jak np. Hiszpania i Portugalia? Ja sądzę, że jest to jednak pokłosie Renesansu, Oświecenia, XIX-wiecznego pozytywizmu. Sądzę, że kolonializm nie jest ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym osiągnięcia sukcesu.

    Chinami, a zwłaszcza Afryką się nie przejmuj. Zamiast tego pilnuj córkę, by uczyła się pilniej od Ciebie, a najlepiej tak pilnie, jak Chińczycy. W najgorszym przypadku będzie mogła pojechać pracować do Chińczyków. To też są ludzie.
  • 2010-01-28 22:43 | konfrater

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Żaba?! U nasz za mało państwa? Oczom nie wierzę... Wiedz, że im bardziej agresor-państwo będzie w odwrocie - tym więcej będzie normalności. Doskonale zdaję sobie sprawę z (pozornie) księżycowego charakteru tego co napisałem powyżej. Ale zadaj sobie tylko jedno, jedyne pytanie: - czy tyle kretyństw wydzielanych z siebie przez polityków (istniejących tylko dzięki paszy pobieranej z państwowego żłoba) byłoby możliwe bez istnienia omnipotencji pn. państwo? Warto co dzień, co godzinę, co tydzień wyciągać z tego wniosek - państwo tylko jako policjant i żołnierz do obrony granic.
  • 2010-01-28 22:57 | tkw

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Ja od dyskutantów wymagam zachowania pewnego poziomu kultury, nie wymagam zgadzania się ze mną. Bezpodstawne zarzucanie mi kłamstwa (bo przecież nic o mnie nie wiesz) wyklucza Cię z grona osób, z którymi dyskutuję, bo do tego rodzaju inwektyw nie chcę się zniżać.

    Na tym jest koniec mojej dyskusji z Tobą.
  • 2010-01-29 15:17 | mz

    Re:Polityk, celebryta, banita

    "W ustroju wymarzonym przez tkw miałby odebrane prawo wyborcze."

    Ale tylko czynne :)
  • 2010-01-30 17:16 | st

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Przypuszczalnie posłowie do parlamentu wzięli się stąd, że kiedyś nie istniała telekomunikacja, a do stolicy jechało się końmi po kilka tygodni. Może pora zauważyć, że zaszły pewne zmiany cywilizacyjne. Ktoś powie, że zwykli obywatele nie mają czasu pisać projektów ustaw, czytać ich i głosować nad nimi? Parlamentarzyści w naszym kraju ostatnio coraz częściej z rozbrajającą szczerością przyznają, że oni też mają ciekawsze rzeczy do roboty.
  • 2010-02-02 14:41 | Marek Kopala

    Re:Polityk, celebryta, banita

    Czytajac www.polacypobudka.pl bedziecie wiedzieli jak patrzacego na Nasza Ojczyzne i polski Narod bedziecie mogli wybrac Prezydenta. Przeciez lepiej wybrac Kandydata piszacego, ktorego na bazie jego ksiazki mozna bardzo szybko rozliczyc. Wiszacego na plakatach z szumnym haslem mozna tylko rozliczyc z roznicy w wygladzie. Polacy sa juz tak zmeczeni,zniecheceni i w nic juz nie wierzacy ze nie czytaja i nie przekazuja do przeczytania www.polacypobudka.pl swoim bliskim i znajomym. Jesli nadal bedzie takie podejscie do naprawy Kraju, bedzie widac brak dbalosci o przyszlosc swoich dzieci i wnukow w tak kiepsko rzadzonym Kraju. Dziennikarze i czytelnicy niech graja LARUM polskiemu spoleczenstwu niech wybieraja tylko piszacych na stolki poselskie, senatorskie. Uaktywni to do wiekszej dbalosci o Kraj i Narod a nie wlasne kieszenie. Dlaczego dziennikarze piszacy nie uczestmnicza w wyborach. Do wyborow startuja bezmozgowcy ktorzy wstepnymi wystapieniami dorywaja sie do stolka i spia przez kadencje. Z powazaniem Marek Kopala