Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Hurtownicy miłosierdzia

(29)
Jeden procent podatku PIT, o którego przeznaczeniu państwo pozwoliło decydować obywatelom, coraz częściej służy pożytkowi prywatnemu, a nie – jak miało być – publicznemu.
  • 2010-01-27 01:04 | tkw

    1 %

    Cytat:
    "– Nie myśleliśmy – stwierdza Wygnański – że obywatele aż w takiej skali dadzą pieniądze na tego, kto głośniejszy, kto bardziej szarpnie ich emocjami albo na tego, czyje dane wyskoczą w okienku komputerowego programu do rozliczania PIT."
    TKW: a co w tym dziwnego ? Akurat równolegle jest dyskusja o politykach i mediach, w obu przypadkach okazuje się, że media to główna potęga. Trzeba to przyjąć do wiadomości – RZĄDZI TELEWIZJA.
    TKW: ciekawe że nikt nie sprawdza, czy urzędy skarbowe przekazują co trzeba co do złotówki ...
  • 2010-01-27 08:22 | konfrater

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Mam obawę, że nasz podatkowy agresor - MinFin - puszczając takie PR-owskie śliczne materialiki szczuje wyłącznie po to, żeby odebrać ten 1%.
  • 2010-01-27 10:03 | Monteskiusz

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Świetny artykuł, dobrze że się ukazał, uświadomił mi konieczność innego zadysponowania 1% moich podatków na organizacje pożytku publicznego. W tym roku zadam sobie trud wyszukania takiej organizacji w najbliższej okolicy, bo chyba jednak chodzi o to, ażeby oprócz wsparcia zainteresować się tym co jest pod nosem.
  • 2010-01-27 10:14 | baron

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Pełna zgoda, trzeba sprawdzać na jaki cel idą pieniądze, a jeśli są wątpliwości
    nie dysponować tego 1% - pozostawić w skarbie państwa.
  • 2010-01-27 10:18 | Wojciech

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Niestety jak większość pożytecznych inicjatyw i ta zostaje wykorzystana przez kombinatorów i cwaniaków. Dziwi tchórzostwo posłów w próbach poprawy sytuacji, ale posłowie jacy są to każdy widzi.
  • 2010-01-27 10:30 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Każda walka o wykorzystanie pieniądza na zbozne cele publiczne jest ze wszech miar potrzebna.Ale aby ujawnić kulisy ekonomii politycznej jest niezbedny wykres obiegu pieniądza na wzór wykresy Snakey'a dla obiegu wodu.Można wówczas zobaczyć strumienie patologiczne wynikające z utopii GATT i wspólnego globalnego wolnego rynku.
    To dzięki braku tej świadomości ma swoje racje DOŚĆ PRUDERII SOBIESIAK NA PREZYDENTA.Z pewnością hazardowo wprowadzi rodzimych politycznych szulerów do rodziny czerpiących zyski z tej utopijnej ekonomicznej idei.
  • 2010-01-27 12:52 | tkw

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Mylisz się co do osłów (klawiatura mi coś szwankuje i nie działa literka "p"). To nie tchórzostwo tylko rozmyślne działanie. Nie mają w tym żadnego interesu, poza tym idę o zakład, że niejeden z nich ma osobiste interesy w takich Organizacja Pożytku Publicznego, czemu mieliby zostawić w spokoju tak piękny sposób nachapania się, skoro innych nie zostawiają ? Jedyne, co trzeba tu zrobić to obniżyć podatki i już, jak będę miał w kieszeni więcej to chętniej komuś dam i nie potrzeba mi do tego łaskawej zgody pastwa na 1%.

    Pozdrawiam
  • 2010-01-27 20:18 | m

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    wsparcie lokalnego bezdomnego psa jest pożytkiem, a lokalnego chorego człowieka nie ???, a może lepiej "zainwestować" w ginące rysie ???
  • 2010-01-27 21:19 | Leszek

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    1% dla konkretnego dziecka czy chorego zostanie w 100% wykorzystany w tym celu w jakim go dysponujemy, 1% dla organizacji może posłużyć konferencjom, sympozjom, zjazdom i obradom zasłużonych. Ja wybieram to pierwsze.
  • 2010-01-27 22:13 | konfrater

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    No, już pozostawienie głównemu agresorowi to najgorsza możliwość! Podstawowym obowiązkiem każdego obywatela, pod każdą szerokością geograficzną jest nierobienie dobrze państwu. Ono ma milion sposobów, by nas "czesać". My? raptem ten jeden procent. Chyba, że idąc za głosem rozumu wesprzemy szara strefę.
  • 2010-01-27 22:29 | tkw

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Twoja konsekwencja zaczyna mi naprawdę imponować ...

    Pozdrawiam
  • 2010-01-28 06:29 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Dziękuję za uznanie.Kropla skałę drąży.
  • 2010-01-28 10:56 | mama chorego dziecka

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Sama zbieram na subkoncie 1% dla dziecka.Skrupulatnie przedstawiam faktury,jeśli fundacja uzna,że zakup faktycznie dziecko wykorzysta, to zwróci pieniądze.Zdarzyło się, że nie dostałam zwrotu,bo podważyli zasadność zakupów (chodziło o preparaty uodparniające,które dla leżącego dziecka z upośledzoną odpornością są zaraz po witaminach)To nie rodziców trzeba karać likwidacją wskazania-choć cwanych i przebiegłych nie brakuje,ale przyjrzeć się fundacjom,za co zwracają kasę.Ja do ulotki syna o 1% dołączam kopię umowy z fundacją i warunki wykorzystania zebranych środków.Nikt mi nie może zarzucić,że naciągam kogoś na własne wydatki.
  • 2010-01-28 12:25 | Magda

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Jestem mamą chorej dziewczynki i zbieram 1% na jej leczenie. Proszę mi wierzyć, że nie jestem z tego powodu szczęśliwa. Wolałabym, żeby rząd dostosował się do założeń polityki prorodzinnej i nie kazał mi i córce przeżyć za niecałe 900zł miesięcznie(nie mówiąc o kosztownej rehabilitacji).
    Nie musiałabym siedzieć po nocach i myśleć co dalej...
  • 2010-01-28 19:35 | Tata Oli

    Re:Hurtownicy miłosierdzia - list od rodziców dzieci

    W nawiązaniu do artykułu autorstwa Pani Redaktor Ryszardy Sochy pt. „Hurtownicy miłosierdzia” („Polityka” nr 4(2740) 23.01.2010) pragniemy wyrazić swe zdziwienie i oburzenie zawartymi w tym artykule informacjami dotyczącymi możliwości przekazywania 1% od podatku na tzw. subkonta utworzone z myślą o konkretnym podopiecznym danej fundacji.

    W naszym mniemaniu artykuł, o którym mowa wyżej zawiera wiele nieprawdziwych i krzywdzących nas informacji, które mogą spowodować, że wielu czytelników „Polityki” zaniecha przekazywania 1% na konkretnego podopiecznego jednej z wielu OPP.

    Pani redaktor pisze m.in.: „(…) Ale są też OPP, które bez żadnych wymagań na życzenie wypłacają gotówkę.” i dalej czytamy: „W momencie kiedy rodzice chorego dziecka zabiegają o pieniądze, bez zahamowań opisują nieszczęście jakie ich spotkało. Nie możemy natomiast sprawdzić, ile zebrano na dane dziecko ani jak te pieniądze wydano. Tu już się mówi o ochronie prywatności.”

    Informujemy, że wśród znanych nam fundacji, żadna nie przekazuje środków zgromadzonych na subkoncie w sposób przedstawiony w artykule. Przekazywanie środków zgromadzonych na subkontach odbywa się tylko i wyłącznie na podstawie faktur, które rodzice otrzymują w zamian za zakup leków, sprzętu rehabilitacyjnego, usług rehabilitacyjnych, środków pielęgnacji itp. To znaczy, że dana fundacja nie może zwrócić danemu rodzicowi większej kwoty niż zostało wcześniej na dany cel wydane.

    W tak funkcjonującym systemie raczej trudno o nieprawidłowości i oszustwa, o które Pani Redaktor pozwala sobie oskarżyć rodziców niepełnosprawnych dzieci korzystających z tej formy pomocy.

    Trudno sobie też wyobrazić jak miałoby się odbywać przekazywanie całości środków zgromadzonych na subkontach nie znajdujących pokrycia w żadnych fakturach w świetle panujących zasad księgowości? Na jakiej podstawie dana OPP przekazywałaby środki zgromadzone na subkoncie jej podopiecznego?

    Sposób, w jaki Pani Redaktor Socha pisze o rodzicach niepełnosprawnych i ciężko chorych dzieci jest krzywdzący i upokarzający. Pani Redaktor przestawia nas jako osoby zamożne, posiadające tak samo dobrze sytuowanych znajomych i krewnych, którzy w ramach 1% od podatku przekazują na subkonta naszych dzieci znaczne sumy pieniędzy, które znaleźć się tam nie powinny, bo: „nie sposób ich wydać, więc leżą tam, a w tym samym czasie nie ma ich na inne dziecko, które akurat pilnie potrzebuje pomocy.”

    Jest to obraz daleko odbiegający od smutnej rzeczywistości wielu z nas - rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy niejednokrotnie znajdują się w trudnej sytuacji materialnej dodatkowo obciążeni nieszczęściem, jakim jest leczenie i rehabilitacja niepełnosprawnego dziecka w Polsce – kraju, w którym pomoc dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin praktycznie nie istnieje.

    Niezrozumiały pozostaje główny zarzut przedstawiony przez Panią Redaktor, a mianowicie, że system umożliwiający przekazywanie 1% na konkretnego podopiecznego OPP posiadającego subkonto jest sprzeczny z zasadą pożytku publicznego.

    Warto w tym miejscu przypomnieć, że w Polsce nie funkcjonuje, żaden skuteczny system wspierania, leczenia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Cały ciężar pomocy osobie niepełnosprawnej ponosi jego rodzina, która niejednokrotnie sama potrzebuje takiej pomocy gdyż opieka nad ciężko chorym członkiem rodziny wymaga często rezygnacji z pracy zawodowej jednego z rodziców (najczęściej matki), a co za tym idzie pozbawia taką rodzinę części dochodów.

    Nikt, kto nie przeszedł przez piekło polskich szpitali, przepełnionych ośrodków rehabilitacyjnych i częstej niekompetencji personelu medycznego nie jest w stanie zrozumieć czym jest opieka nad ciężko chorym i/lub niepełnosprawnym członkiem rodziny w naszym kraju.

    W takiej sytuacji pomoc, jaką oferują fundacje w postaci tzw. subkont i możliwości zbierania na nie środków niezbędnych do leczenia i rehabilitacji osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych często pozostaje jedyną skuteczną formą pomocy takiej osobie, która w obecnie funkcjonującym w naszym kraju systemie całymi miesiącami pozostawałaby pozbawiona rehabilitacji oraz skutecznego leczenia.

    Daleko idącym nietaktem jest więc pisanie, że: „W żadnym innym kraju, który pozwolił obywatelom zadysponować cząstką podatku na rzecz trzeciego sektora, nie ma możliwości przekazywania pieniędzy na konkretną osobę.” - bez jednoczesnego podania opisu trudnej rzeczywistości z jaką nam – rodzicom chorych dzieci przyszło się zmagać. Zadamy więc pytanie - czy Pani Redaktor zna jakikolwiek inny kraj europejski w którym pomoc niepełnosprawnym osobom można by było porównać do systemu pomocy ( a raczej jej braku) który funkcjonuje w Polsce?

    Bardzo trudno nam zrozumieć zarzut postawiony przez Panią Redaktor jakoby możliwość przekazywania 1% od podatku na subkonto konkretnego podopiecznego danej OPP naruszał zasadę pożytku publicznego, podczas gdy możliwość ta wyręcza państwo z obowiązku, którego to podjęcia się najwyraźniej unika już od wielu lat.

    Wielu z obecnych podopiecznych fundacji, które działają na zasadzie tzw. subkont w przyszłości dzięki opłacanej w ten sposób rehabilitacji i leczeniu ma szansę stać się pełnosprawnymi obywatelami tego kraju.

    Obraz przedstawiony przez Panią Redaktor Sochę jest jednostronny i tendencyjny. Nie uwzględnia on bowiem rzeczywistości w jakiej nam przyszło zmagać się z chorobą i niepełnosprawnością naszych dzieci – podopiecznych licznych fundacji, które udostępniając nam możliwość korzystania z subkont daje nam nadzieję na lepsze jutro naszych dzieci.

    Jeżeli pomoc jaką podopieczni fundacji otrzymują w formie krytykowanej przez Panią Redaktor nie jest działaniem na rzecz pożytku publicznego - to czymże jest innym?

    Może, nieco sarkastycznie, spróbujemy odpowiedzieć.

    Podsumowuje Pani Redaktor swój artykuł, cytując aprobujące wypowiedzi członka Rady Działalności Pożytku Publicznego Pana Jakuba Wygnańskiego oraz Pana posła Sławomira Piechoty (PO) - przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

    Otóż, czym jest działalność pożytku publicznego w mniemaniu tych Panów, można wywnioskować ze stenogramu posiedzenia tejże komisji (całość - http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/PSR-189 ) - cytuję stosowny fragment: „Chciałbym zaproponować następujące sformułowanie: podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych, przekazując 1% podatku, może wskazać konkretny cel przeznaczenia z wyłączeniem możliwości wskazania mającego charakter świadczenia dla konkretnej osoby fizycznej lub podmiotu nieposiadającego statusu pożytku publicznego. (…) Ja byłbym zwolennikiem przyjęcia takiej poprawki, która pozwala podatnikowi wskazywać konkretne cele, w rodzaju – zbieramy na pomoc w programie wodnym jakiejś organizacji działającej w Afryce – jeśli chcemy, aby z 1% zostało coś konkretnego zbudowane. Natomiast rodzaj bezpośredniego połączenia go z indywidualną osobą, wydaje się niedobry”. Dla porządku dodajmy, że również Pani poseł Kochan (PO) podpisała się pod tym uzasadnieniem.

    W tej sytuacji „wiemy” już, czym jest pożytek publiczny. Dodajmy oprócz Afryki – również nieco sarkastycznie - także własne przemyślenia, np.:

    Ø rozwijanie świadomości społecznej w zakresie zrozumienia problemów związanych z niepełnosprawnością,

    Ø zapewnienie równych szans osobom niepełnosprawnym w zakresie dostępu do edukacji, kultury, sportu,

    Ø stworzenie warunków pełnego dostępu tej grupy obywateli do opieki medycznej, rehabilitacji i pomocy społecznej,

    Ø stworzenie systemu wspomagania osób niepełnosprawnych w poszukiwaniu miejsc pracy,

    Ø opracowanie i wdrożenie systemu konsultacji społecznej rozwiązań dotyczących osób niepełnosprawnych.

    Prawda – jakie ładne przedsięwzięcia, i ile z tego pożytku publicznego?

    Można więc opracowywać, wdrażać, stwarzać, rozwijać …

    Jakież wielkie pole do popisu, aby wydać (no i zarobić!) blisko 400 mln z 1% podatku. Jest tylko jeden mały szkopuł, to obywatel-podatnik. Chce on jednak sam decydować na co wydać 1% z jego podatku. Ale mamy przecież Panią redaktor Ryszardę Sochę, która stworzy (oczywiście w ramach pożytku publicznego) odpowiedni klimat społeczny, aby członek Rady Działalności Pożytku Publicznego Pan Jakub Wygnański wraz z Panem posłem Piechotą oraz Panią poseł Kochan - mogli z 1% podatku realizować program wodny w Afryce. Tu koniec sarkazmu...

    Tylko, że w tym czasie, matki ciężko chorych: Paulinek, Michałków i wielu, wielu tysięcy dzieci, często żyją na granicy biologicznej egzystencji i nie mają za co wykupić leków, niejednokrotnie ratujących im życie.

    Decyduj więc Podatniku ...

  • 2010-01-28 20:44 | baron

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    To bardzo dobrze , że fundacje prowadzą takie wparcie, ale przy publicznym groszu trzeba się dokładnie rozliczyć, też publicznie i podać wszystkie dane łącznie z tym ile fundacje przeznaczają na własne wydatki, jaki mają statut i procedury, etc. Nie można zasłaniać się prywatnością korzystając z publicznego grosza. Unikniemy wątpliwości, i o to idzie w tezie artykułu. Biadolenie i zasłanianie się cierpieniem nic tu nie ma do rzeczy i nie zastępuje rzeczowych argumentów autora i nie ma sensu aby stawiać autorowi zarzuty.
  • 2010-01-29 18:31 | mama

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Co za bzdury wy ludzie wypisujecie.Mam chore dziecko i zbieramy 1% w Fundacji,a te pieniądze pokrywają leczenie i rehabilitacje,lub zakup potrzebnego sprzętu.My tej kasy do ręki nie dostajemy.

    Podły jest ten ,kto ten artykuł napisał!!!!!!!!!
  • 2010-01-31 23:41 | mama Nadii

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Kochani podatnicy, sprawcie żeby te chore dzieci kiedyś mogły zapracować na WASZĄ EMERYTURĘ. Będą to mogły zrobić jeżeli teraz ktoś da im szansę żeby za sprawą ciężkiej codziennej pracy nad sobą (NIE ZABAWY) dogonić rówieśników. To może sprawić WASZ 1%. Wy decydujecie.
  • 2010-02-04 16:47 | ojciec chorego dziecka

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Artykuł Pani Sochy pokazuje jej zupełny brak wiedzy na temat realiów z jakimi borykają się osoby niepełnosprawne oraz kosztów jakie ponoszą rodzice dzieci niepełnosprawnych, jeśli chcą umożliwić im skuteczną rehabilitację.
    Są to koszty przekraczające możliwości finansowe nawet dobrze zarabiających rodziców.
    W Polsce moja rodzina otrzymuje miesięcznie 153zł "pomocy" Państwa w postaci zasiłku pielęgnacyjnego.
    Koszt turnusu to 4500 zł x min 5-6 razy w roku, miesięczna rehabilitacja w miejscu zamieszkania min. 2000 zł.

    Mam pytanie do Pani Sochy - w jaki sposób rodzice mają zdobyć takie środki, czy mają spokojnie patrzeć jak ich dziecko cofa się w rozwoju, jak zanikają nie rehabilitowane fachowo mięśnie, jak pojawiają się kolejne problemy rozwojowe.
    Polskie Państwo patrzy na to ze spokojem - generalnie ma rodziców takich dzieci w głębokim poważaniu, nie bierze żadnej współodpowiedzialności.

    Trzeba być oszołomem bez wyobraźni, żeby prowadzić kampanię oszczerstw, która ma się zakończyć odebraniem tej cząstki nadzieji, jaką daje 1%.

    Samo zmoblizowanie znajomych i krewnych to również nie jest zadanie proste.
    Wymaga wiele wysiłku, czasami mówienia bardzo otwarcie o problemach, które powinny pozostać w rodzinie, nieustępliwej walki o swoje dziecko.

    Podsumowanie tych działań stwierdzeniem o nadużyciach jest właśnie nadużyciem. Nadużyciem popełnianym z wątpliwych pobudek i w wątpliwym celu.
    Ojciec chorego dziecka

  • 2010-02-07 19:53 | 12

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Tak jest a nikt tych pieniędzy nie wypłaca, a zbierając na dane dziecko lub chorego nikt nikt nie szafuje zdrowiem dzieci z miast nie z miasta mniej chore bardziej chore......itd. NIE MA MNIEJ LUB BARDZIEJ CHORYCH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!A co mamy od PAństwa???? Proszę sprawdzić ile kosztuję turnusy rehabilitacyjne!!!!!!!!!!!!!
  • 2010-02-13 13:41 | lukald

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Witajcie
    Najwyraźniej przeczytałem inny artykuł niż większość osób wypowiadających się w tej dyskusji.
    Autorka nie pisała o problemach finansowych ludzi mających chore dzieci, które jak domniemywam są duże.
    Tekst stawia pytanie: Czy cele przyświecające idei jednoprocentowego odpisu są realizowane ?
    "Liczyliśmy, że odbędzie się żywa lekcja wychowania obywatelskiego; że rozwiązanie to pobudzi do refleksji nad tym, co jest dobrem publicznym" - mówi Jakub Wygnański.

    Subkonta nie realizują tych celów. Przekazujemy pieniądze dla konkretnej osoby czy podmiotu, słusznie więc zauważa jedna z osób, że mamy wrażenie jakbyśmy dysponowali własnymi pieniędzmi. A z drugiej strony czujemy presję osób z naszego otoczenia, które chcą abyśmy przeznaczyli pieniądze na ICH cel.
    Przeznaczając kwotę na konkretną osobę nie czujemy potrzeby zastanowienia się czy organizacja pożytku publicznego, do której nasze środki trafiają, jest nam bliska. Nie szukamy o niej informacji, nie sprawdzamy czym dokładnie się zajmuje.
    A przecież taki był cel : zaktywizować Nas jako obywateli, abyśmy zainteresowali się takimi organizacjami.
    Doświadczenia pokazują, że osobiste zaangażowanie przełożyło by się w przyszłości na większą działalność obywatelską. Być może część osób już poza systemem jednego procenta czułaby potrzebę większej aktywności w społeczności czy na forum organizacji pozarządowych.
    System subkont (mimo że z założenia szlachetny) zabija to myślenie.
    Przeznaczamy pieniądze dla konkretnej osoby, więc w żaden sposób nie interesujemy się co dzieje się z naszymi środkami dalej.

    Autorka dotyka też drugiego problemu jakim jest MARKETING TRAGEDII.
    W obecnym systemie wygrać wyścig o 1% mogą tylko organizacje, które w odpowiedni sposób przedstawią nieszczęście, najlepiej małego dziecka.
    Aby ten wyścig wygrać potrzebne są duże pieniądze na reklamę.
    I tu pytanie : czy pieniądze z jednego procenta powinny być przekazywane na marketing, a jeśli tak to w jakiej skali?
    Jak dużo z tych pieniędzy mogą również "przejadać" organizacje zajmujące się tym segmentem.

    Z całym szacunkiem dla wielkiej pracy i poświecenia osób mające chore dzieci.
    Artykuł ten nie był o Was, mimo że w oczywisty sposób zahaczał o Wasze problemy finansowe.
    Artykuł ten opisywał nieprawidłowości z jakimi mamy do czynienia przy odpisach jednego procenta.




    Chciałbym tylko przypomnieć, że dobro publiczne to nie tylko zdrowie obywateli. Jest szereg organizacji pozarządowych działających w różnych segmentach naszego życia.

    Subkonta powodują wyści



  • 2010-02-13 14:11 | lukald

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Nasunęła mi się jeszcze jedna myśl odnośnie subkont.
    Celem odpisu jednoprocentowego nie było danie Nam narzędzia dzięki, któremu poprawimy swoje samopoczucie w myśl zasady:
    "Przeznaczyłem swój 1% dla chorej osoby o imieniu X, mogę więc uznać się za dobrego człowieka".
    Celem również nie było postawienie Nas Obywateli w roli arbitrów nieszczęścia.
    Bo jak inaczej nazwać sytuację w której musimy rozsądzić kto potrzebuje bardziej naszych pieniędzy:
    - Ania lat 3, choroba serca
    - Maciuś lat 1, choroba genetyczna
    - Andrzej lat 32, paraliż.

    Nie wiem jakie kryteria zastosować....
    Czy zdjęcia dziecka pokazane w reklamie oddają jego dramat....?
    Stawiam sobie pytanie - dlaczego ktoś postawił mnie w takiej sytuacji ?

    Normalnym, więc podejściem jest przeznaczanie tych pieniędzy na organizację. Może zainteresować mnie ona swoją działalnością.
    Mogę zdobyć informacja jak wykorzystywała te pieniądze w latach poprzednich. Krótko mówiąc angażuję się, aby ten 1 % był dobrze rozdysponowany.
    Podejmuję, więc decyzję czy pieniądze z tego odpisu skieruję na leczenie chorych dzieci, na wyrównanie szans kształcenia w rejonach wiejskich, na schronisko czy na inny cel.
    Moim zdaniem to jest prawidłowe podejście, ale w obecnych realiach skomercjalizowanego nieszczęścia jest to mrzonką.

    Ps. Pamiętajcie, że zmiana zasad "odpisu 1%" nie zamyka nikomu drogi do nakłania do pomocy poza tym systemem.
  • 2010-02-13 15:07 | tkw

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Kolego, wg mnie przekombinowujesz.

    "A przecież taki był cel : zaktywizować Nas jako obywateli, abyśmy zainteresowali się takimi organizacjami." - to Twoje zdanie, ale wg mnie takiego celu nie było.
    "System subkont (mimo że z założenia szlachetny) zabija to myślenie." - czemu ? Jak przekażę mój 1% na jakiegoś Jasia to moje myślenie nie żyje ?
    "Artykuł ten opisywał nieprawidłowości z jakimi mamy do czynienia przy odpisach jednego procenta" - a jak wyglądają prawidłowości ? Każdy ma na ten temat inne zdanie i dobrze, na tym polega wolność. Jest tylko jedna prawidłowość - OPP ma być na liście uprawnionych. I nic więcej.
    "Chciałbym tylko przypomnieć, że dobro publiczne to nie tylko zdrowie obywateli. Jest szereg organizacji pozarządowych działających w różnych segmentach naszego życia." - oczywiście, wśród OPP są bardzo różne.
    "Normalnym, więc podejściem jest przeznaczanie tych pieniędzy na organizację" - z czego to ma wynikać ? Dlaczego kwestionujesz moją wolę wsparcia konkretnego Jasia ? Tyle, że prawo nie pozwala przekazać Jasiowi, więc trzeba to zrobić pod szyldem OPP. ITD. ITP.

    Analizujesz to, co jest proste. Państwo łaskawie pozwoliło nam samym zagospodarować 1% z podatku PIT, stawia jeden warunek - ma to być organizacja pożytku publicznego (OPP). I tyle, każdy przekazuje swój 1% wedle swego uznania i nie ma co tu budować teorii. Dlaczego ktoś wybiera daną OPP a nie inną, to jego prywatna sprawa. Jeśli ktoś chce przeznaczyć swój 1% na organizację, która połowę kasy przeznacza na marketing - jego sprawa. Jeśli komuś się nie podobają obecne OPP, to może założyć swoją i zorganizować ją inaczej.
    A najlepiej by było, gdyby państwo odczepiło się od moich pieniędzy i zlikwidowało podatek PIT, bo to wyjątkowo durny podatek.

    Pozdrawiam
  • 2010-03-14 02:22 | ta, która wie, czym jest walka o życie

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Mam wrażenie, że Pani Redaktor Ryszarda Socha nie ma pojęcia, co to znaczy patrzeć na powolne umieranie swojego dziecka. Nie wie też, czym jest walka o każdy dzień, każdą dodatkową godzinę życia bliskiej osoby. Czym jest walka o chociażby trochę normalne życie dziecka czy innej bliskiej osoby. Jest bardzo ciekawa, czy gdyby Pani była w podobnej sytuacji, jak tysiące rodzin w naszym kraju, którym nie starcza pieniędzy na życie, bo wszystkie pieniądze, które zarabiają, przeznaczają na leki i rehabilitację dziecka. Czy wie Pani ile kosztuje, np. leczenie onkologiczne? jedna malutka ampułka jednego leku, przyjmowanego codziennie przez kilka lat kosztuje kilka-kilkanaście tysięcy zł.!!! a to tylko jeden lek! Czy wie Pani ile leków stosowanych przy takim leczeniu i w jakim stopniu, jest refundowanych przez NFZ?! jeżeli nie, to zanim napisze Pani następny taki artykuł, proszę to najpierw sprawdzić! a potem krytykować rodziców, którzy poprzez odpis 1% podatku starają się zebrać potrzebne pieniądze na leczenie ich umierających dzieci. Jestem bardzo ciekawa, czy Pani będąc na ich miejscu, patrzyłaby spokojnie, nic nie robiąc, na śmierć swojego dziecka! i to śmierć nie dlatego, że nie ma już dla niego ratunku, ale dlatego, że nasze "kochane" państwo nie da odpowiedniej ilości pieniędzy na potrzebne leki! stałaby Pani spokojnie i pozwoliłaby na to?! czy też szukała każdej możliwej drogi, aby jakimś cudem uzbierać potrzebną kwotę i dać swojemu dziecku możliwość życia? Nikomu nie życzę, aby musiał przechodzić przez gehennę walki o życie swoje czy swojego dziecka, czy kogokolwiek bliskiego, ale może, gdyby niektóre osoby wypowiadające się na tym forum, jak i sama Pani Redaktor, doświadczyli czegoś takiego, może wtedy Ich myślenie byłoby inne, może wtedy zrozumieli by że są rzeczy ważniejsze niż jakieś programy usprawniające system wodny czy cokolwiek innego! kto będzie korzystał z tych reform jeżeli pozwolimy, aby tysiące dzieci rocznie umierało tylko dlatego, że ich rodziców nie stać na leczenie, nasze państwo nie daje potrzebnych funduszy, a posłowie podpisują ustawy, zabraniające pomagać tym rodzinom, przekazując dzieciom 1% podatku?! ponad to, jeżeli tak bardzo drażni Panią Redaktor i innych przekazywanie 1% konkretnej osobie-nikt Was do tego nie zmusza!! przekazujcie ten procent na co chcecie, ale w tym kraju są też ludzie,dla których najważniejsze jest życie! jeżeli ktoś nie może się zdecydować na kogo konkretnie przeznaczyć pieniądze, to równie dobrze można je przeznaczyć na fundację, która opiekuje się konkretną grupą osób lub na jakiś szpital czy klinikę.
    P.S. Pani Ryszardo, oby nigdy nie musiała Pani przechodzić przez piekło śmiertelnej choroby czy trwałej niepełnosprawności swojego dziecka. Zachęcam, aby znalazła Pani kiedyś godzinkę czasu wolnego i odwiedziła w dowolnym szpitalu oddział onkologii dziecięcej. Proszę popatrzeć na te dzieci, porozmawiać z nimi, a potem powiedzieć im, że jest Pani za tym, aby odebrać im możliwość leczenia, a co za tym idzie, możliwość życia! Jestem bardzo ciekawa, co by wynikło z Pani odwiedzin na takim oddziale. Czy w ogóle spotkała się Pani kiedykolwiek z śmiertelną chorobą ukochanej osoby albo jej niepełnosprawnością? Nie sądzę. A wie Pani dlaczego? Bo nikt, kto się z takim czymś kiedykolwiek spotkał, nigdy nie napisałby takiego artykułu! Szanownych Posłów również zachęcam, aby opuścili swoje przytulne i bogato urządzone biura i zapraszam na oddział onkologii pediatrycznej w odwiedziny do śmiertelnie chorych dzieci, które swoją ustawą chcecie zabić! Może zamiast siedzieć sobie spokojnie w biurze i wydawać śmieszne ustawy, o których konsekwencjach zapewne Państwo nie myślą, pójdą Państwo i spędzą godzinę z umierającym dzieckiem, które walczy z całych swych sił o choćby jeszcze jeden dzień i tak już krótkiego życia. Ciekawe, czy patrzyliby Państwo wtedy inaczej na subkonta i walkę rodziców tych dzieci o każdy grosz, który może się przyczynić do przedłużenia życia ich ukochanego dziecka?
  • 2010-05-05 03:18 | Rodzice 4 letniej Oliwii

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    W nawiązaniu do artykułu autorstwa Pani Redaktor Ryszardy Sochy pt. „Hurtownicy miłosierdzia” („Polityka” nr 4(2740) 23.01.2010) pragniemy wyrazić swe zdziwienie i oburzenie zawartymi w tym artykule informacjami dotyczącymi możliwości przekazywania 1% od podatku na tzw. subkonta utworzone z myślą o konkretnym podopiecznym danej fundacji.

    W naszym mniemaniu artykuł, o którym mowa wyżej zawiera wiele nieprawdziwych i krzywdzących nas informacji, które mogą spowodować, że wielu czytelników „Polityki” zaniecha przekazywania 1% na konkretnego podopiecznego jednej z wielu OPP.

    Pani redaktor pisze m.in.: „(…) Ale są też OPP, które bez żadnych wymagań na życzenie wypłacają gotówkę.” i dalej czytamy: „W momencie kiedy rodzice chorego dziecka zabiegają o pieniądze, bez zahamowań opisują nieszczęście jakie ich spotkało. Nie możemy natomiast sprawdzić, ile zebrano na dane dziecko ani jak te pieniądze wydano. Tu już się mówi o ochronie prywatności.”

    Informujemy, że wśród znanych nam fundacji, żadna nie przekazuje środków zgromadzonych na subkoncie w sposób przedstawiony w artykule. Przekazywanie środków zgromadzonych na subkontach odbywa się tylko i wyłącznie na podstawie faktur, które rodzice otrzymują w zamian za zakup leków, sprzętu rehabilitacyjnego, usług rehabilitacyjnych, środków pielęgnacji itp. To znaczy, że dana fundacja nie może zwrócić danemu rodzicowi większej kwoty niż zostało wcześniej na dany cel wydane.

    W tak funkcjonującym systemie raczej trudno o nieprawidłowości i oszustwa, o które Pani Redaktor pozwala sobie oskarżyć rodziców niepełnosprawnych dzieci korzystających z tej formy pomocy.

    Trudno sobie też wyobrazić jak miałoby się odbywać przekazywanie całości środków zgromadzonych na subkontach nie znajdujących pokrycia w żadnych fakturach w świetle panujących zasad księgowości? Na jakiej podstawie dana OPP przekazywałaby środki zgromadzone na subkoncie jej podopiecznego?

    Sposób, w jaki Pani Redaktor Socha pisze o rodzicach niepełnosprawnych i ciężko chorych dzieci jest krzywdzący i upokarzający. Pani Redaktor przestawia nas jako osoby zamożne, posiadające tak samo dobrze sytuowanych znajomych i krewnych, którzy w ramach 1% od podatku przekazują na subkonta naszych dzieci znaczne sumy pieniędzy, które znaleźć się tam nie powinny, bo: „nie sposób ich wydać, więc leżą tam, a w tym samym czasie nie ma ich na inne dziecko, które akurat pilnie potrzebuje pomocy.”

    Jest to obraz daleko odbiegający od smutnej rzeczywistości wielu z nas - rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy niejednokrotnie znajdują się w trudnej sytuacji materialnej dodatkowo obciążeni nieszczęściem, jakim jest leczenie i rehabilitacja niepełnosprawnego dziecka w Polsce – kraju, w którym pomoc dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin praktycznie nie istnieje.

    Niezrozumiały pozostaje główny zarzut przedstawiony przez Panią Redaktor, a mianowicie, że system umożliwiający przekazywanie 1% na konkretnego podopiecznego OPP posiadającego subkonto jest sprzeczny z zasadą pożytku publicznego.

    Warto w tym miejscu przypomnieć, że w Polsce nie funkcjonuje, żaden skuteczny system wspierania, leczenia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Cały ciężar pomocy osobie niepełnosprawnej ponosi jego rodzina, która niejednokrotnie sama potrzebuje takiej pomocy gdyż opieka nad ciężko chorym członkiem rodziny wymaga często rezygnacji z pracy zawodowej jednego z rodziców (najczęściej matki), a co za tym idzie pozbawia taką rodzinę części dochodów.

    Nikt, kto nie przeszedł przez piekło polskich szpitali, przepełnionych ośrodków rehabilitacyjnych i częstej niekompetencji personelu medycznego nie jest w stanie zrozumieć czym jest opieka nad ciężko chorym i/lub niepełnosprawnym członkiem rodziny w naszym kraju.

    W takiej sytuacji pomoc, jaką oferują fundacje w postaci tzw. subkont i możliwości zbierania na nie środków niezbędnych do leczenia i rehabilitacji osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych często pozostaje jedyną skuteczną formą pomocy takiej osobie, która w obecnie funkcjonującym w naszym kraju systemie całymi miesiącami pozostawałaby pozbawiona rehabilitacji oraz skutecznego leczenia.

    Daleko idącym nietaktem jest więc pisanie, że: „W żadnym innym kraju, który pozwolił obywatelom zadysponować cząstką podatku na rzecz trzeciego sektora, nie ma możliwości przekazywania pieniędzy na konkretną osobę.” - bez jednoczesnego podania opisu trudnej rzeczywistości z jaką nam – rodzicom chorych dzieci przyszło się zmagać. Zadamy więc pytanie - czy Pani Redaktor zna jakikolwiek inny kraj europejski w którym pomoc niepełnosprawnym osobom można by było porównać do systemu pomocy ( a raczej jej braku) który funkcjonuje w Polsce?

    Bardzo trudno nam zrozumieć zarzut postawiony przez Panią Redaktor jakoby możliwość przekazywania 1% od podatku na subkonto konkretnego podopiecznego danej OPP naruszał zasadę pożytku publicznego, podczas gdy możliwość ta wyręcza państwo z obowiązku, którego to podjęcia się najwyraźniej unika już od wielu lat.

    Wielu z obecnych podopiecznych fundacji, które działają na zasadzie tzw. subkont w przyszłości dzięki opłacanej w ten sposób rehabilitacji i leczeniu ma szansę stać się pełnosprawnymi obywatelami tego kraju.

    Obraz przedstawiony przez Panią Redaktor Sochę jest jednostronny i tendencyjny. Nie uwzględnia on bowiem rzeczywistości w jakiej nam przyszło zmagać się z chorobą i niepełnosprawnością naszych dzieci – podopiecznych licznych fundacji, które udostępniając nam możliwość korzystania z subkont daje nam nadzieję na lepsze jutro naszych dzieci.

    Jeżeli pomoc jaką podopieczni fundacji otrzymują w formie krytykowanej przez Panią Redaktor nie jest działaniem na rzecz pożytku publicznego - to czymże jest innym?

    Może, nieco sarkastycznie, spróbujemy odpowiedzieć.

    Podsumowuje Pani Redaktor swój artykuł, cytując aprobujące wypowiedzi członka Rady Działalności Pożytku Publicznego Pana Jakuba Wygnańskiego oraz Pana posła Sławomira Piechoty (PO) - przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

    Otóż, czym jest działalność pożytku publicznego w mniemaniu tych Panów, można wywnioskować ze stenogramu posiedzenia tejże komisji (całość - http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/PSR-189 ) - cytuję stosowny fragment: „Chciałbym zaproponować następujące sformułowanie: podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych, przekazując 1% podatku, może wskazać konkretny cel przeznaczenia z wyłączeniem możliwości wskazania mającego charakter świadczenia dla konkretnej osoby fizycznej lub podmiotu nieposiadającego statusu pożytku publicznego. (…) Ja byłbym zwolennikiem przyjęcia takiej poprawki, która pozwala podatnikowi wskazywać konkretne cele, w rodzaju – zbieramy na pomoc w programie wodnym jakiejś organizacji działającej w Afryce – jeśli chcemy, aby z 1% zostało coś konkretnego zbudowane. Natomiast rodzaj bezpośredniego połączenia go z indywidualną osobą, wydaje się niedobry”. Dla porządku dodajmy, że również Pani poseł Kochan (PO) podpisała się pod tym uzasadnieniem.

    W tej sytuacji „wiemy” już, czym jest pożytek publiczny. Dodajmy oprócz Afryki – również nieco sarkastycznie - także własne przemyślenia, np.:

    Ø rozwijanie świadomości społecznej w zakresie zrozumienia problemów związanych z niepełnosprawnością,

    Ø zapewnienie równych szans osobom niepełnosprawnym w zakresie dostępu do edukacji, kultury, sportu,

    Ø stworzenie warunków pełnego dostępu tej grupy obywateli do opieki medycznej, rehabilitacji i pomocy społecznej,

    Ø stworzenie systemu wspomagania osób niepełnosprawnych w poszukiwaniu miejsc pracy,

    Ø opracowanie i wdrożenie systemu konsultacji społecznej rozwiązań dotyczących osób niepełnosprawnych.

    Prawda – jakie ładne przedsięwzięcia, i ile z tego pożytku publicznego?

    Można więc opracowywać, wdrażać, stwarzać, rozwijać …

    Jakież wielkie pole do popisu, aby wydać (no i zarobić!) blisko 400 mln z 1% podatku. Jest tylko jeden mały szkopuł, to obywatel-podatnik. Chce on jednak sam decydować na co wydać 1% z jego podatku. Ale mamy przecież Panią redaktor Ryszardę Sochę, która stworzy (oczywiście w ramach pożytku publicznego) odpowiedni klimat społeczny, aby członek Rady Działalności Pożytku Publicznego Pan Jakub Wygnański wraz z Panem posłem Piechotą oraz Panią poseł Kochan - mogli z 1% podatku realizować program wodny w Afryce. Tu koniec sarkazmu...

    Tylko, że w tym czasie, matki ciężko chorych: Paulinek, Michałków i wielu, wielu tysięcy dzieci, często żyją na granicy biologicznej egzystencji i nie mają za co wykupić leków, niejednokrotnie ratujących im życie.

    Decyduj więc Podatniku ...

    Zwracamy się z prośbą o opublikowanie tego listu na łamach „Polityki”, jako sprostowanie do krzywdzącego nas artykułu.

    (-)Rodzice niepełnosprawnych dzieci ...

  • 2010-05-05 04:17 | Monika - mama Oliwii

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Jestem wstrząśnięta tak płytką analizą problemu chorych dzieci, jaką reprezentuje Pani Ryszarda Socha w swoim artykule. To właśnie dzięki możliwości jakie daje prawo zbierania 1% podatku przeciętny rodzic chorego dziecka(bo fundacje przyjmują podopiecznych na podstawie ORZECZENIA O NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI!)jest w stanie walczyć w Polsce o prawo do godnego życia dla swojego dziecka.Tylko dzięki pomocy Fundacji z pieniędzy zebranych poprzez właśnie 1% (a stanowią one 80% wszelkich zgromadzonych na subkoncie Oliwii środków) mogliśmy w ogóle myśleć o: dojazdach, lekach, konsultacjach z najlepszymi specjalistami - które odbyły się na czas tylko dzięki temu, że mieliśmy za co za nie zapłacić ! Czy Pani wogóle zdaje sobie sprawę ile w Polsce kosztuje walka o zdrowie chorego dziecka, żeby pomoc przyszła NA CZAS? Jestem młodą mamą Oliwii, która przeszła już 6 operacji plastycznych. W poszukiwaniu najlepszych specjalistów zjeździliśmy prawie cały kraj i opłacało się. Oliwia urodziła się z bardzo rzadką wadą wrodzoną w zwykłym miejskim szpitalu> Nikt nas nie pokierował, co mamy dalej robić, gdzie leczy się tego typu problem. Dopiero po 2 latach żmudnego szukania i objeżdżania wielu specjalistów trafiła do najlepszych rąk. Gdyby nie fundacja nasze dziecko żyło by w nędzy, my nie moglibyśmy jej pomóc NA CZAS. Czy Pani zdaje sobie sprawę jak kosztowne jest przebywanie przy dziecku w szpitalu oddalonym od miejsca zamieszkania często o kilkaset kilometrów? Czy poznała Pani i zadała sobie trud porozmawiać choć z jednym z rodziców, którzy spędzili choć tydzień lub miesiąc dojeżdżając na drugi koniec Polski, żeby móc leczyć śmiertelnie chore dziecko? My mieliśmy tę możliwość i PROSIMY nie stwarzać wokół rodziców poszukujących pomocy finansowej na WALKĘ o ŻYCIE i ZDROWIE swoich dzieci atmosfery napiętnowania!!! To z Pani strony wysoce niemoralne oskarżenie. Wytwarzając tego rodzaju teorię wyłudzania przez rodziców jest Pani w ogromnym błędzie - bo wydatki w Fundacjach podlegają kontroli. Nie ma tu mowy o wyłudzaniu. Rodzicom zwraca się środki wydatkowane na leczenie dziecka na podstawie przedłożonej przez nich FAKTURY za dokonane już zakupy. Muszą one być zgodne z potrzebami danego dziecka i w pełni uzasadnione (potwierdzone) załączonymi dokumentami, np. zaświadczeniem z poradni o odbytej w danym dniu konsultacji, żeby zwrócono za podróż (często bardzo daleką). Musi być np. załączony wypis szpitalny, żeby zwrócono kwotę faktury zakupu np. miejsca w hotelu przyszpitalnym (bo pewnie Pani nie wiadomo, że nie na każdym oddziale Polskiego szpitala można spać przy dziecku na sali, albo chociażby przy windzie na korytarzu!!!jak często koczują zmuszeni sytuacją rodzice całymi tygodniami, póki dziecko nie wypiszą do domu)Po pierwsze gdyby nie możliwość zbierania 1% podatku na konkretne dziecko większość rodziców chorych dzieci nie byłoby stać na przeżycie, co dopiero mówić o zapewnieniu dzieciom jakiegokolwiek leczenia. W Polsce nie ma praktycznie żadnej innej skutecznej formy pomocy rodzinom dzieci chorych poza Fundacjami i możliwością zbierania 1% podatku na subkonta dzieci, poprzez apele pośród bliższych i dalszych znajomych!!! I wyjaśnijmy jeszcze jedną kwestię, o której wie każdy rodzic ciężko chorego dziecka w Polsce - 1% podatku to obecnie jedyna skuteczna forma zbierania środków na operacje zagraniczne, bo MSWiA zabrania ustawowo zbierania pieniędzy na operacje za granicą poprzez apele publiczne (czyli w prasie, radiu, telewizji)ograniczając możliwości pomocy dzieciom chorym na rzadkie choroby, nie leczone należycie w Polsce. Ciekawa jestem, jak by Pani szybko zmieniała treść swojego oczerniającego nas artykułu, gdyby Pani spróbowała zaangażować się w pomoc choćby jednemu z chorych dzieci, otrzymując z dnia na dzień informacje ze szpitala i śledząc pogarszającą się sytuację finansową rodziny przykutej do szpitalnego łóżka swojego ukochanego dziecka. Rodziny przykutej często miesiącami a nawet latami, gdzie jedno z rodziców (często będące jedynym żywicielem rodziny w przypadku samotnych matek!) tkwi w więzieniu szpitala i nie może się ruszyć od dziecka(niemowlaka lub małego dziecka wymagającego ciągłej asysty opiekuna).
    Każdy kto w swojej niewiedzy tematu i niezrozumieniu krytykuje możliwość pomagania konkretnej rodzinie w jej walce o lepszy los dziecka - w moich oczach odbiera RODZINOM chorych dzieci NADZIEJĘ na lepsze jutro i pogrąża je w depresji. Bo nie ma większego ciosu dla psychiki rodziców przewlekle chorego dziecka już i tak obciążonej zmartwieniami związanymi z chorobą dziecka niż brak środków do życia! A nie ukrywajmy, że tylko przewlekle chore dzieci korzystają z pomocy Fundacji! I, nie ukrywajmy też, że w ciągu mojej 4 letniej tułaczki z dzieckiem po szpitalach , ani raz nie zaproponowano mi rozmowy z psychologiem, który zapytałby się mnie jak się czuję i jak sobie radzę psychicznie w obliczu obciążenia jakim jest zmaganie się z chorobą dziecka ( a niech Pani wierzy, że jest to ciężkie zmaganie i nie stać nas na prywatne wizyty u psychologa tak samo większości rodziców chorych dzieci). Proszę nie kopać leżącego i nie odbierać naprawdę potrzebującym jedynej sensownej i skutecznej (powtarzam JEDYNEJ NAJSKUTECZNIEJSZEJ)formy pomocy chorym dzieciom jaka istnieje obecnie w Polsce! Dla rodzin dotkniętych nieszczęściem walki z chorobą dziecka 1% podatku jest obecnie najbardziej docenianą możliwością zbierania środków na leczenie ich najbliższej, bezbronnej istoty i najchętniej oddawaną, bo NIEZOBOWIĄZUJĄCĄ i UCZCIWĄ, bo nadzorowaną przez Fundacje. Które przecież podlegają szczegółowym kontrolom, na co wydają zgromadzone pieniądze!!!
    Mama Oliwii - dziecka, które żyje dzięki pomocy Fundacji i 1% podatku zbieranemu na subkonto...
  • 2012-08-04 16:57 | Consultant

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    No na pewno dla wielu uczciwych jest krzywdzący. Ja mam koleżankę z chorym dzieckiem także nie mam dylematu na co 1% przekazać i wiem, że trafia w dobre ręce, chociaż nie jest to duża kwota.

    --------------------
    Pozdrawiam
    Wiki
  • 2012-08-29 14:30 | Tata Julii

    Re:Hurtownicy miłosierdzia

    Czytam ten artykuł 2,5 roku od jego ukazania się. Brawo!! Ta odpowiedź to perełka. Wychowując córkę (6 lat z ZD) myślę tak samo, ale nie przelałbym tego tak świetnie na "papier". Wyrazy uznania.""
  • 2012-11-12 15:30 | Consultant

    Światło w tunelu oświetla drogę innym

    Nie tylko warto pamiętać samemu o tym 1%, ale warto również przypominać o tym innym w okół nas.

    --------------------
    Pozdrawiam Konsultant
    Zawodowo pracuję w branży oświetlenia i lamp led
    Oświetlenie led[/link] oraz [link=http://poczatkifotografii.blogspot.com/2012/02/lampy-led-oswietlenie-sufitowe.html]lampy na sufit