Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Oszukany Awatar

(27)
Najbardziej dochodowy film w historii oczami fizyka. Czy przedstawiony w "Awatarze" świat istnieje naprawdę?
  • 2010-02-04 09:24 | Ringwraith5

    Fantastyczna naukowa fikcja

    Autorowi artykułu gratulujemy wiedzy. Jest naprawdę imponująca (pod warunkiem, że cały tekst napisał sam, a nie wykorzystał w tym celu sztab naukowców). Szkoda tylko, że przy całej tej naukowej otoczce, Autor zapomniał o jednej, moim zdaniem dość istotnej kwestii, która prawom nauki podporządkować się nigdy nie dała i nie da: o potędze ludzkiej wyobraźni.

    W miażdżący sposób Autor rozprawia się z górami Hallelujah, z falami, rozbijającymi się o urwiska, z Eywą i brakiem postępu technicznego (szkoda, że poza fizyką, astronomią i paroma innymi naukami Autor nie zadał sobie trudu pogłębienia swojej wiedzy z dziedzin socjologii i antropologii - wiedziałby, czemu w niektórych warunkach pewne kultury pozostają, z naszego, jakże "cywilizowanego", punktu widzenia, "prymitywnymi"). Wykazuje jednoznacznie nielogiczność elementów składowych filmu. W swojej kąśliwości i cynizmie Autor nie wziął jednak pod uwagę pewnej dość istotnej, moim zdaniem, kwestii - otóż całość jest czymś więcej niż tylko sumą części składowych.

    Szanowny Panie Autorze! (oraz psie Sabo - nie idźcie tą drogą) Avatar nie jest filmem popularno-naukowym. Jest naukową fikcją. Zwrot "science - fiction" nie oznacza, wbrew temu, co przyjęło się u nas sądzić, "fantastyczno - naukowy", gdzie prawidła fizyki muszą rządzić rzeczywistością przedstawioną na ekranie bądź kartach książki. Science - fiction to fikcja naukowa, a zatem coś, co może się tym prawidłom przeciwstawiać. Możemy mieć zatem dźwięk w kosmosie (Star Wars - choć, ubiegając głosy oburzenia fanów, ten film nie należy do gatunku sci-fi, lecz space opera), możemy mieć pojazdy zachowujące się podobnie, jak w atmosferze (ponownie Star Wars), możemy mieć przekraczanie prędkości światła (Star Trek), możemy wreszcie mieć wiszące w powietrzu skały. Nie dlatego, że musi mieć to swoje uzasadnienie w nauce, ale dlatego, że widok ten ma zachwycić widza, stanowić "ucztę dla oka". I tak właśnie się dzieje: góry Hallelujah może i nie są zbyt "poprawne naukowo", ale za to jakże piękne...

    Czy w podobnie bezlitosny sposób należy rozprawić się z innymi filmami? Czy nie należałoby zatem skrytykować Supermana za to, że wygląda jak zwykły człowiek, choć pole grawitacyjne na jego ojczystej planecie było znacznie silniejsze niż u nas, przez co raczej nie powinien był rosnąć taki wysoki? Czy nie moglibyśmy uznać, że cykl Terminator jest kompletnie pozbawiony sensu, bo (pomijając samą ideę podróżowania w czasie) wystarczyłoby przenieść się do momentu, gdy na świecie nie było jeszcze ani Sary Connor, ani jej syna, i po prostu zabić ich przodków? A skoro do przeniesienia w czasie metalu wystarczyło pokryć go żywą tkanką, czemu nie pokryto sztuczną skórą żadnej "broni przyszłości", żeby Arni miał łatwiejsze zadanie? Można też było przecież skonstruować Terminatora tak, by - wzorem Robocopa, miał "zintegrowaną" kaburę gdzieś w elementach np. uda. I tak dalej, i tak dalej...

    Pojawia się tylko pytanie: po co to wszystko? Czy oglądamy filmy z gatunku sci-fi po to, by się dobrze bawić, czy po to, by rozbijać je na atomy, analizować cząsteczka po cząsteczce, wykazując nieścisłości i błędy logiczne? Czy fakt, że na Pandorze powinno występować niesamowicie silne pole grawitacyjne, a nie występuje, jest naprawdę najistotniejszą dla Autora kwestią? Czy w tej niesamowitej mieszance piękna, wrażliwości i jedności z naturą Autor naprawdę nie zauważył tych elementów, skupiając się jedynie na tym, co niespójne, nielogiczne i nienaukowe? Jeśli tak, to zmarnował Pan Autor te kilkadziesiąt złotych wydane na bilet. Zamiast tego trzeba było zostać w domu i pooglądać Discovery Channel.
  • 2010-02-04 14:27 | Marek

    Re:Oszukany Awatar

    Czytajac kazda beletrystyczna ksiazke jestesmy oszukiwani. A jednak je czytamy. Wiekszosc wybitnych dziel literackich to fikcja. Czy to znaczy ze nie warto ich czytac bo nas oszukuja? Awatar jest produkcja Hollywoodu i z definicji jest to film ktory z prawda nie ma wiele wspolnego. Glownym motywem Hollywoodu jest zysk a nie pokazywanie prawdy. Film ten jest dla mnie atrakcyjny z dwoch powodow. Pierwszy to technika trojwymiarowa a drugi to totalnie oderwane od jakiejkolwiek rzeczywistosci efekty wizualne.Nic poza tym. Watek filmu jest napisany wedlug starej recepty, wedlug ktorej zrobiono tysiace filmow, od westernow po Bekarty Wojny, gdzie Hitler zostaje usmiercony w kinie. (Nawiasem mowiac polskie tlumaczenie tytulu kompletnie nie ma sensu ) - dobro zwycieza, happy end itd. itp. To sie dobrze sprzedaje. Stara sprawdzona formula. Ktos inwestuje pieniadze i ma sie inwestycja oplacic. Dyskusja na temat zagadnien moralnych czy jakichkolwiek innych, wlaczajac w to naukowe czy historyczne, w wiekszosci filmow hollywoodzkich jest bezcelowa. Owszem, zdarzaja sie tez i dobre filmy ale niestety rzadko. Wracajac do filmu - Awatary maja w sobie cos z kotow i glowna bohaterka jest calkiem sexy - pomimo swojego ogona. Jestem pewien ze bedzie (a moze juz jest?) moda na awatary i na balach przebierancow sie pojawi ich sporo. Podoba mi sie tez pomysl zeby latac na smokach. To rozwiazaloby wiele problemow - ceny benzyny, tlok na drogach. Dojazdy do pracy bez stania w korkach. Nawet sie nie da takiego smoka ukrasc. Kto wie, moze kiedys ktos cos takiego wymysli?
  • 2010-02-04 19:04 | gosia

    Re:Oszukany Awatar

    Autor nie wydaje się być wrogiem filmu. A tego typu analizy pogłębiają wyobraźnię. Film jest bajką, ale niektóre aspekty wydają się na pierwszy rzut oka wątpliwe osobie z dość solidnym ogólnym wykształceniem, co niewątpliwie odbiera część uroku dziełu ;)
    Z powodów przytoczonych przez autora, do mnie osobiście lepiej przemawia film o podobnej tematyce "Dystrykt 9" ;)(oczywiście jest to także kwestią gustu oraz indywidualnego poczucia humoru)
    Lubiąc coś nie musimy poprzestawać na bezkrytycznej akceptacji. Bawmy się także rozmową :).
    Niewątpliwą zaletą "Avatara" jest także to, że pobudza do takich analiz i dyskusji.
    Fantazja jest nam bardzo potrzebna, ale jej celem jest pobudzanie myślenia. Więc nie apelujmy o bezmyślność ;)
  • 2010-02-04 23:08 | Ziggaro

    Re:Oszukany Awatar

    Dziwi mnie to.

    Przecież nieścisłości fabularne i dziury logiczne w Dystrykcie rzucają się w oczy nawet osobom z niezbyt solidnym ogólnym wykształceniem, mimo, że akcja miała miejsce na Ziemi :)
  • 2010-02-05 22:00 | Dubczak

    Re:Oszukany Awatar

    Dokladnie! Ja z niecierpliwością czekam na analizę ww. autora dotyczącą bajki o Świętym Mikołaju - czy sanie rzeczywiście mogą unosić się w powietrzu, w jaki sposobób do tak małego worka mogą zmieścić się prezenty dla wszystkich dzieci i jak taki grubas może przecisnąć się przez komin o średnicy dopuszczonej przez polskie normy budowlane (z tego co wiem to 80 mm) ;-)
  • 2010-02-05 23:33 | tkw

    Re:Oszukany Awatar

    A z czego wynika, że nie wolno skomentować filmu pod kątem "co w nim jest zgodnego z nauką a co nie" ? Nawet długa lista niezgodności nie oznacza przecież, że należy taśmę filmową spalić. Czytałem artykuł i nie sądzę, że miał on być PEŁNĄ I JEDYNIE SŁUSZNĄ ANALIZĄ tego filmu. Różnych analiz o filmie można robić ile dusza zapragnie, wśród nich może być ta dokonana przez Autora artykułu.

    Pozdrawiam
  • 2010-02-06 11:08 | pundit

    Re:Oszukany Awatar

    Zapał Autora przypomina dowody o liczbie aniołów na czubki szpilki - bo najdłuższy wywód opiera na założeniu, że góry unoszą się dzięki polu magnetycznemu. Z uporem rozprawia się więc z niekonsenwencjami tego założenia, które, o ile mnie pamięć nie myli, wcale w filmie nie pada.

    Jest dość zdroworozsądkowym założeniem, że JEŻELI są możliwe szybkie podróże międzygwiezdne, to równie możliwa jest antygrawitacja (choćby i naturalna, nieznany rodzaj oddziaływania, cokolwiek w stylu unobtainium), oraz podprzestrzenna komunikacja (choćby do sterowania awatarem). Autor wykazuje się brakiem logiki, ponieważ zamiast wykazywać brak spójności w filmie (o co dość łatwo), postanawia krytykować jego założenia fizyczne z pozycji dwudziestowiecznej nauki.

    Krótko mówiąc - Autor wchodzi w szczegółowe dyskusje wychodząc z założeń, które już w realiach świata dyskutowanego filmu byłyby bezsensowne (GDYBY np. "Szklaną pułapkę" miał analizować średniowieczny badacz, z łatwością znalazłby jeszcze więcej absurdów niezgodnych z ówczesnym przekonaniem jak świat funkcjonuje).

    Co do zwykłych błędów merytorycznych w artykule, zgadzam się z przedmówcą, że najwyraźniej antropologia i socjologia nie są mocnymi stronami Autora, więc po prostu niepotrzebnie wszedł w ten temat, zamiast trzymać się krytyki z pozycji fizyka (choć ta krytyka wydaje mi się kompletnie bezcelowa, wyjąwszy cel, jakim jest wierszówka - za dużo tu bezwładu i wątków od Sasa do lasa, począwszy od całego akapitu o... księżycu o tej samej nazwie, co w filmie, bez jakiegokolwiek innego związku, a kończąc na długich wywodach opartych na domniemaniu, że skoro góra się unosi, to musi być to pole magnetyczne, itp. itd., zatem aniołów na szpilce jest dokładnie 23).
  • 2010-02-06 13:08 | Ringwraith5

    Re:Oszukany Awatar

    Odwrócę pytanie: jeśli wolno krytykować film (nawet w tak bezsensowny sposób, jak zrobił to Autor), to dlaczego nie wolno krytykować krytyki? Chociaż nie, nie krytyki. Krytykanctwa.

    Na świecie są zapewne tysiące filmów, w których moglibyśmy doszukiwać się braku logiki czy niezgodności z prawami fizyki. Pytanie, które zadałem w pierwszym tekście jest nadal aktualne: po co? Czemu ma to służyć?

    Czytając powyższy tekst odnosi się wrażenie, że Autor nie chciał tak naprawdę napisać tekstu naukowego. Chciał jedynie skorzystać z popularności Avatara i w ten sposób się wykazać. Bo wiadomo, że skoro Avatar jest tak popularny, to ludzie przeczytają na jego temat wszystko, co im wpadnie w ręce. Taki sam tekst napisany na temat, przykładowo, serialu Firefly (praktycznie nieznanego u nas), zostałby zapewne całkowicie i kompletnie zignorowany. Bo kogo by obchodziło to, że na każdej planecie, na której lądują bohaterowie Firefly, atmosfera jest w 100% zgodna z ziemską, temperatury są odpowiednie do łażenia ciągle w tych samych ciuchach a broń wygląda tak samo, jak w XX wieku?

    Czy Autor, czytając dziecku wieczorem bajkę (bo zakładam, że Autor jest osobą dorosłą i posiada dzieci), również przerywa w połowie, tłumacząc, że tak naprawdę to jest to stek bzdur, ponieważ:

    1) po pierwsze i najważniejsze: wilki nie atakują ludzi. Koniec, kropka. A już na pewno nie zakradają się do ich domów. I nie śpią w ich łóżkach.

    2) Wilk nie mógł babci połknąć. Wilk to nie wąż, szczęk sobie nie wyłamie i nie rozewrze ich tak, by na raz pochłonąć człowieka. Co za tym idzie, nawet gdyby pkt 1. się nie sprawdził, i Wilk by Babcię zaatakował, to najprawdopodobniej by ją rozerwał na strzępy. Ergo, Babcia nie mogłaby wyskoczyć z jego brzucha cała i zdrowa.

    3) Czerwony Kapturek musiał być wyjątkowym debilem, skoro na pierwszy rzut oka nie odróżnił Wilka od Babci. Albo to, albo Babcia była niesamowicie paskudna.

    4) Pomijając powyższe, Wilk nie mógł odpowiadać Czerwonemu Kapturkowi, gdyż Wilki przeważnie nie mówią. Chyba że akurat mamy Wigilię. Ale to już temat na inną analizę.

    Już widzę minę tego biednego dziecka, słuchającego powyższego wykładu, popartego oczywiście badaniami, danymi statystycznymi oraz dokładnymi wymiarami.

    Nie mam zamiaru nikomu zabraniać pisania tego, co mu ślina na palce przyniesie (hmmm...). Żyjemy w wolnym kraju i jeśli ktoś chce napisać, że żadna siła go nie przekona, iż czarne jest czarne a białe - białe, to ma do tego prawo. Jednakże przed napisaniem czegoś takiego trzeba się bardzo mocno zastanowić nad rezultatem czegoś takiego. Sądząc po reakcji wielu czytelników onetu, gdzie ten artykuł również został zamieszczony, myślę, że Autor raczej sobie strzelił w stopę. Chciał zapewne dobrze (czyli zabłysnąć, mimo że był to odbity blask Avatara), a wyszło jak zawsze. Czyli w sumie nic nowego.
  • 2010-02-06 13:08 | gosia

    Re:Oszukany Awatar

    Oczywiście, że są :)
    Poprostu dzięki takiej a nie innej konwencji lepiej sie bawiłam :)
  • 2010-02-06 19:48 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Oszukany Awatar

    Do komponentów naturalnego środowisko doszło i ciemne niebo,które trzeba chronić,aby w porę móc zareagować na zbliżający się dramat będący wynikiem kolizji ciała astralnego z Ziemią.
  • 2010-02-06 23:24 | tkw

    Re:Oszukany Awatar

    1. Wg mnie Autor nie krytykował filmu, tylko na tle filmu napisał ciekawy tekst. I tyle. Ja odczytałem tekst Autora bynajmniej nie jako pastwienie się nad filmem, tylko jako ciekawostkę, dla której napisania film jest tylko dobrą okazją. I na film pójdę.
    2. Nie ma sensu rozważać, "czemu to ma służyć". Chciał to napisał i już, nie sądzę, by miał w tym jakiś szatański plan (gdyby miał, toby się tylko ośmieszył, mowa jest o filmie wokół którego obrócono już pieniędzmi większymi od rocznego budżetu niejednego państwa, taki film to już prawie "państwo samo w sobie").
    3. Co do Czerwonego Kapturka - ja wobec mojej Córki do dziś się tak czasem bawię, dokonując żartobliwej interpretacji wielu takich historyjek. I wcale nie przeszkadzało Jej to lubić bajki jak była mała. Ja np. zupełnie poważnie uważam, że najbardziej ludzkim bohaterem Trylogii jest Bohun a powszechne odczucie jest zupełnie odwrotne - i co w tym złego ? Nadal uważam Trylogię za dzieło i znam ją prawie na pamięć.
    4. Co do mówienia wilka w Wigilię - mieszkam teraz na wsi, tu są ludzie bardziej tradycyjni niż miastowi i dowiedziałem się, że w Wigilię mówi tylko bydło, bo Jezus korzystał z korytka, stąd takie szczególne uprawnienie bydła. Zmartwiłem się, bo chciałem się dogadać z moimi kotami, że jak nie będą srały w domu, to nie będę ich wyrzucał na mróz - poszły w zaparte, nie gadały, to są na tarasie a nie przy kominku. Life is brutal.

    Ale to oczywiście moja interpretacja, trzeba by spytać Autora.

    Pozdrawiam
  • 2010-02-06 23:26 | tkw

    Re:Oszukany Awatar

    pomroczność jasna z mojej strony, Jezus korzystał ze żłobka. Ciągle ze mnie miastowy wyłazi ...
  • 2010-02-07 06:57 | Ringwraith5

    Re:Oszukany Awatar

    Re 1) Gdyby Autor ograniczył się do tekstu w stylu "Naukowe inspiracje stojące za Avatarem", opowiadającego o tym, że ten księżyc ma wodę, tamten tlen, a na jeszcze innym znaleziono papierek po BigMacu, to wszystko byłoby ok. Podejrzewam, że nikt złego słowa by nie powiedział. Wprost przeciwnie.

    Natomiast Autor idzie o krok dalej i zamiast skupić się na owych inspiracjach, bierze się za udowadnianie, że coś takiego, jak Avatar, jest bzdurą. Szanowny Autorze, MY TO WIEMY! Odsetek osób, które postrzegają Avatara jako film dokumentalny jest raczej maleńki i jeśli już ktoś taki się znajdzie, to myślę, że spokojnie możemy przyjąć, iż nie czyta ta osoba Polityki...

    Pomijając już to wszystko, weźmy pod uwagę też to, że Autor pisze o świecie za X lat, korzystając z wiedzy dostępnej dziś. Jak to już napisał Pundit poniżej, to tak, jakby Kopernik brał się do wyjaśniania teorii strun.

    Re 2) Szatański plan może to nie był, ale próba przejechania się na fali popularności filmu - na pewno.

    Re 3) Czym innym jest interpretowanie, które zawsze samo w sobie jest świetną zabawą (bo ile osób, tyle interpretacji), natomiast gorzej jest, kiedy ktoś zaczyna bawić się w analizowanie. A najgorzej, kiedy uczepi się jednej wersji i kurczowo się jej trzyma, twierdząc, że tylko ta wersja jest prawdziwa. Wystarczy popatrzeć na teksty o górach Hallelujah. No i fajnie, może są mało realne, nawet jeśli weźmie się pod uwagę efekt Meissnera, ale za to jakże piękne. Która z powyższych kwestii jest istotniejsza z punktu widzenia zwykłego, szarego widza?

    Pozdrawiam
  • 2010-02-07 17:03 | tkw

    Re:Oszukany Awatar

    chcesz mieć żal do Autora, czujesz się oszukany - OK, to wolny kraj. Ja żalu do niego nie mam, artykuł dla mnie jest ciekawy, intencje jego napisania i pieczenie jakie Autor chce upiec nie za bardzo mnie interesują, ze szkoły wyniosłem niechęć do myślenia kategoriami "co autor miał na myśli pisząc, że wierzba jest płacząca" - niech każdy sobie interpretuje jak chce.

    Pozdrawiam
  • 2010-02-07 21:59 | kvvinto

    Re:Oszukany Awatar

    W którym roku dzieje się akcja filmu? Za ile lat? Studia skończyłem ćwierć wieku temu. Gdybym mógł położyć laptopa, na którym piszę ten komentarz przed szanownym gremium rady wydziału MAT-FIZ, na którym miałem zaszczyt pobierać nauki, udowodniono by mi czarno na białym, że jest on niemożliwy. Że nie może działać. Bo niemożliwa jest taka gęstość upakowania. Ze za duża gęstość prądu. że stopiłby się po włączeniu. Ze potrzebowałby do pracy małej elektrowni...
    Nie wyszedłem z kina oszukany. Wyszedłem zachwycony wyobraźnią twórców, pięknymi obrazami które wykreowali. Czułem podziw dla potęgi technologii, która umożliwia takie czary. Film jest niewątpliwie zapowiedzią nowej ery kina. jestem przekonany, że technologia kina 3d będzie się dzięki niemu rozwijać znacznie prędzej.
    Ale nawet za sto lat, kiedy w kinie będziemy mogli nie tylko widzieć w trzech wymiarach, ale czuć dotyk, zapach i smak pokazywanego nam świata- Awatar i wykreowany przez niego świat będzie pokazywany w kinach studyjnych jako pierwszy film, w którym na taką skalę i tak pięknie utworzono nowy trójwymiarowy świat.
    I dlatego tłumy wala na Awatar.
    I dlatego tłumy nie czuja się oszukane. Tłumy są zachwycone.
  • 2010-02-08 07:41 | usenet

    Re:Oszukany Awatar

    Jako uzupełnienie, polecam gorącą dyskusje na pl.sci.fizyka w wątku "Zaginiony utwór Jarka Ch.
    Pozdrawiam
    Usenet
  • 2010-02-11 16:27 | tomo

    Re:Oszukany Awatar

    Bardzo ładnie napisane. Niestety do czego się przyczepię to jak można doszukiwać się realizmu w filmie sci fi? Nie mówię można sobie gdybać czy to możliwe czy mogłoby tak być ale biczować od razu że wychodzimy z seansu oszukani? To co mamy teraz powiedzieć po obejrzeniu Gwiezdnych Wojen? Zaraz poczuję się oszukany że moc nie istnieje.
  • 2010-02-13 18:38 | jedentaki

    Re:Oszukany Awatar

    Gdyby Na'vi nie przypominali ludzi, musieliby być animowani ręcznie, nie można byłoby użyć systemów przechwytywania ruchu ciała i mimiki ani nawet skorzystać z pomocy aktorów

    Obawiam się, że to nie do końca prawda. Systemy służące animacji pozwalają dowolnie przenosić ruch poszczególnych markerów, a same sekwencje mogą być dowolnie modyfikowane, miksowane. Nic nie stoi na przeszkodzie aby technika MoCap posłużyła do animowania wszelkich postaci.
  • 2010-02-13 18:41 | elsby

    Re:Oszukany Awatar

    Zabawne,że Ringwraith5 sam nie wie o co mu chodzi, a najzabawniejsze,że używa tej samej linearnej logiki, co autor artykułu, zarzucając autorowi używanie linearnej logiki, lecz nielinearne zapieniaczenie nie pozwala mu zdać sobie sprawy z tego co,napisałem wyżej, a nawet z tego, że autor świadomie używa linearnego myślenia metodologicznie i popularnonaukowo "zaspektualizowanego" (sic! - przepraszam :] ). Po prostu fajny tekst"from another angle"...Tyle... Umownośc tekstu,kontekstu.. umowność filmu... Ale najbardziej umowny chyba jednak jest Ringwraith5 :)ale chyba o tym nie wie ....
  • 2010-02-15 03:32 | xxx

    Re:Oszukany Awatar

    Zapominamy jednak o istotnym czynniku: na Ziemi przekształcamy środowisko, by żyć i się rozwijać. Czy na pewno robilibyśmy to z Pandorą, którą trudno traktować jako obiekt sprzyjający kolonizacji? Przecież już dziś dbamy o czystość nawet tylko potencjalnych biosfer.
    Jak widzę, autor nie zrozumiał celu kolonizacji Pandory: znajdowały się tam złoża bardzo cennej substancji, na której można było zarobić. Na Ziemi ludzie z identycznego powodu zdegradowali już część własnego naturalnego środowiska (kopalnie odkrywkowe, wyrąb lasów deszczowych) - a skoro dla surowców pieniędzy ludzie potrafią niszczyć własne środowisko życia, to dlaczego mieliby opory przed niszczeniem środowiska jakichś niebieskich kosmitów?
    To, że nie zostawiamy własnych śmieci po Układzie Słonecznym jest tylko efektem tego, że jeszcze nikt nie ma w tym interesu. Jeśli tylko nasza technologia pozwoli nam korzystać ze złóż surowców znajdujących się poza Ziemią, nikt nie będzie się bawił w żadną ochronę biosfer (chyba, że ludzkość nagle się zmieni).

    Niestety, chociaż obraz ludzi w tym filmie - chciwych, egoistycznych i krótkowzrocznych - jest stereotypowy, prosty i czarno-biały, jest też bardzo realistyczny. Ludzie: 1) kolonizowali tereny, na których wcale nie chcieli się osiedlać, a z których jedynie chcieli czerpać zyski (np. Afryka, Indie) dopóki się dało; 2)niszczą wszystko, co wejdzie im w drogę, jeśli maja z tego zysk (współczesny przemysł wydobywczy i przetwórczy); 3) prowadzą wojny o surowce (np. o ropę). Na Pandorze nie zachowują się inaczej niż obecnie czy w czasach historycznych.
  • 2010-02-15 13:08 | czytający Politykę

    Re:Oszukany Awatar

    Proszę redakcję o czujność, bo ten artykuł jest wybitnie nietrafiony (szczegóły zostały wyklarowane przez innych komentatorów). Cenię Politykę za wysoki poziom i niech tak zostanie.
  • 2010-02-16 18:28 | Eh

    Re:Oszukany Awatar

    Ale Awatar to nie jest film Sci Fi. Zresztą Gwiezdne Wojny też nim nie są. Jedno i drugie to bajka. Awatar to fantasy, w sumie bardziej Pocahontas, a Gwiezdne Wojny to film przygodowy. W Science Fiction punktem wyjścia jest nauka i to jak technologia wpływa na ludzi. Przede wszystkim chodzi o ludzi. Oba te filmy nie spełniają tego warunku. Gdyby ktoś 50 lat temu nakręcił film o Internecie oraz o tym, jak zmienia życie ludzi, to to by był film Science Fiction.
  • 2010-02-17 20:15 | Ringwraith5

    Re:Oszukany Awatar

    A czy (nielinearnie) potrafisz wyjaśnić do czego (umownie) nawiązujesz? Bo jak na razie z Twojej wypowiedzi wynika (pseudolinearnie), że jest jakiś problem, ale do końca nie wiadomo jaki. Słucham zatem:
    - w którym punkcie nie wiem, o co mi chodzi?
    - konkretnie CZYM przejawia się moja, jakże linearna, logika?
    - gdzie widać zapieniaczenie (bo wydawało mi się, że napisałem raczej tekst stroniący od flame'owania)?
    - co z resztą moich "zarzutów"?

    Pozdrawiam
  • 2010-02-18 14:13 | Rafik

    Re:Oszukany Awatar

    Zgadzam się że "Avatar" jest bajką, jednak przyrównywanie jest do "Czerwonego Kapturka" nie jest szczęśliwe ponieważ jest to zupełnie inna klasa bajek. W czerwonym kapturku nikt nie ukrywa fikcji, już od pierwszych kart wiadomo jest że będzie to opowieść nierealna i że coś takiego na pewno nie jest niemożliwe. "Avatar" jednak daje pewne złudzenie rzeczywistości i oglądając go nie mam uczucia jakbym oglądał ekranizację czerwonego kapturka, mało tego, zaryzykuję twierdzenie że dla wielu ludzi na świecie jest to opowieść z gatunku możliwych, nie nierealnych. Dlatego dobrze że autor wypunktował nieścisłości którymi naszpikowany jest ten film. Oceniając "Avatara" trzeba bowiem pamiętać że jest to fikcja nie tylko na poziomie podróży kosmicznych, perfekcyjnego zdalnego sterowania innym ciałem ale też na wielu innych poziomach, nawet dotyczących praw fizyki. Ktoś powie że to nie jest ważne, że ważne jest przesłanie filmu, jednak jakież jest to przesłanie? Jest ono banalne, nie wnosi nic nowego: szanujmy Ziemię bo dzięki niej żyjemy, nie mamy prawa do niszczenia środowiska naturalnego (tu - środowiska Pandory, wszyscy mają prawo do życia itp. słuszne, choć stare i niestety znane wszystkim hasła. Myślę że prawdziwą wartością filmu nie miało być wcale jego przesłanie moralne czy ukryte wartości a bajery techniczne na czele z kinem trójwymiarowym oraz pomysł z avatarem. Ogląda się to wszystko fajnie pod jednym warunkiem - wyłączenia krytycznego myślenia.
  • 2010-02-18 22:41 | witamin

    Re:Oszukany Awatar

    Przykro czytać tak kiepski artykuł w "Polityce"... Z armatą na motyle!
  • 2010-02-22 14:55 | koma

    Re:Oszukany Awatar

    Bez przesady. Artykuł jest ciekawy, podobnie jek dyskusja. Domyślam się że według Ciebie dyskutować można jedynie na temat wybranych rzeczy i w sposób jedynie słuszny. Nie podzielam tego poglądu.
  • 2011-02-03 18:35 | M

    Re:Oszukany Awatar

    TO JEST MAGIA