Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nasze wypędzone

(1)
2010-02-09 23:18 | hanna m.
Dziekuję panu redaktorowi Adamowi Krzemińskiemu za przypomnienie miedzy innymi pani hrabiny Marion Donhoff. Kobiet z Prus Wschodnich.
Tu przecież chodzi" o znajomość niezafałszowanej historii regionalnej własnego kraju", cytat z artykułu.
Dzisiaj kolejna rocznica pierwszych wywózek Polaków z dawnych Kresów Wschodnich.
Z Wielkopolski, wcielonej do Rzeszy też wywożono. Mało o tym wiemy, może warto także i o tych historiach regionalnych napisac, choćby dlatego, aby kolejni młodzi urzednicy przyjmujac wnioski od robotników przymusowych o odszkodowania z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie nie wykrzykiwali, że to niemożliwe aby 11 letnie dzieci zmuszane były do pracy. Dzieci w tym wieku przecież chodzą do szkoły. W Wielkopolsce nie chodziły, pracowały w domach niemieckich, na polach, od rana do późnego wieczora, potem wracały albo do domu,(gdzie w nocy czytały polskie ksiązki), albo na kwatery przydzielone przez Niemców. A dziś polski rząd znowu dzieli ludzi na tych, którym się "nalezy" odszkodowanie i tych, dla których kolejny raz nie ma nic, bo pracowali w miejscu zamieszkania.
Czekam na kolejne artykuły Pana Redaktora.
Z poważaniem,
Hanna M.