Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Triumf Steinbach

(11)
Miesiąc temu przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV) przedstawiła rządowi Niemiec listę warunków, pod którymi byłaby gotowa rezygnować z ubiegania się o miejsce w radzie fundacji Ucieczka-Wypędzenie-Pojednanie. Po trzech tygodniach negocjacji z koalicją rządzącą w Bundestagu Erika Steinbach osiągnęła niemal wszystko.
  • 2010-02-11 17:14 | tkw

    Klasa polityki zagranicznej

    I to jest miara profesjonalizmu polskiej polityki. Wywalczyli tani ukłon, stracili całą resztę. O to chodziło "naszym" rządzącym ? Steinbach kiedyś umrze, zostanie jej dzieło, dzięki "naszym" politykom znacznie większe niż mogłoby być.
    ZAWSZE bezmyślne atakowanie na dłuższą metę wzmacnia atakowanego. Dziś państwo Izrael i Żydzi są o wiele silniejsi niż w 1939 r. Terroryzm też rozkwitnie, spokojna głowa. Kościół w Polsce nigdy nie był tak silny jak za PRL, teraz słabnie. Itd. itp.
  • 2010-02-12 09:24 | Majoha

    Re:Triumf Steinbach

    Nie macie racji, kolego. Z triumfem p. Przewodniczacej malo to ma wspolnego, w koncu musiala ostatecznie zrezygnowac z bezposredniego wplywu na swoj zyciowy projekt. Poza tym opozycja plus FDP zawsze moga jakiegos kandydata do rady fundacji zablokowac. No i przede wszystkim, nowa instytucja pozostanie pod opieka Niemieckiego Muzeum Historycznego, co nie tylko gwarantuje niezaleznosc merytoryczna i polityczna, ale stanowi odrzucenie jednego z najwazniejszych postulatow BdV. A dla krajowych malkontentow stanowi to kolejny pretekst do atakow na rzad Tuska, tak jak i za Kaczynskiego byl pretekstem i zaslona dymna wobec nieumiejetnej polityki. Juz czas sobie odpuscic temat i w ogole poczekac, co z tego projektu wyjdzie.
  • 2010-02-12 10:40 | tkw

    Re:Triumf Steinbach

    Przeczytaj jeszcze raz artykuł. Jeśli Autor ma choć w 50% rację, to "Steinbach ... znacząco zwiększyła w niej swoje wpływy".
    Ludzie przychodzą i odchodzą, upieranie się przy personaliach ma znaczenie tylko na jakiś czas. Kto dziś pamięta nazwiska założycieli UE ? Pozostała Unia i to się liczy. Uważam, że polska dyplomacja powinna była walczyć o to co ma wymiar długoletni a nie o duperele. I pomyśleć, że być może szef tej wspaniałej, skutecznej, dbającej o rzeczy ważne dyplomacji za chwilę zostanie prezydentem RP ...

    Pozdrawiam
  • 2010-02-12 12:31 | Peter

    Re:Triumf Steinbach

    Ciekawy jestem kiedy wg autora polski rzad bedzie mial powody do zadowolenia ? Kiedy sam bedzie wybieral zarzady zagranicznych organizacji ?
    Przeciez ostateczne ustalenia pozbawily Steinbach miejsca w zarzadzie.
    O tym kto tam zasiadzie bedzie decydowal demokratycznie Bundestag ktory chyba nie sklada sie z samych rewanzystow i polakozercow, wiec o co chodzi ?
    Ciekawe ze polskie media informuja tak malo o ostatecznym rozwiazaniu konfliktu... Po tej calej wielomiesiecznej histerii ...
  • 2010-02-12 15:14 | Cyril

    Re:Triumf Steinbach

    Ja nie mogę się zgadzać z oceną kompromisu przez pana redaktora Smoczyńskiego.

    BdV miał przedtem 3 z 12 (albo 13) miejsc, teraz będzie 6 z 21, więc wpływ BdV wcale nie rośnie (albo nieznacznie).

    Powierzchnia dla wystaw będzie większa - nie widzę w tym problemu, póki same wystawy będą rzetelne - a za to gwarantuje Niemieckie Muzeum Historyczne, Steinbach nie ma nic do powiedzenia w tym.

    Że Bundestag, anie rząd, będzie wybierać członków rady nadzorczej nie jest wygraną, lecz największą porażką Steinbach, bo jej krytycy mają w niemieckim parlamencie zdecydowaną większość (a ten układ sił się nie zmieni w przewidywalnym czasie), więc BdV nie będzie w stanie (szantażem politycznym albo np. przez CSU) przepchnąć kandydatów za zamkniętymi drzwiami, lecz oni muszą być zaakceptowani przynajmniej przez liberałów, co z góry wyklucza ludzi z "nieczystą" przeszłością.

    Podsumowując można stwierdzić, że Steinbach w ogóle nic nie osiągnęła, ale Merkel znalazła sposób, żeby porażka ta wyglądała jak kompromis albo nawet zwycięstwo. Gratuluję.
  • 2010-02-12 20:10 | Wawrzyniec Smoczyński

    Re:Triumf Steinbach

    Dziękuję za komentarze.
    @Cyril:
    - Wpływ BdV w radzie rośnie z 23 do ponad 28 proc. głosów. Nawet niższa liczba głosów wystarczyła do wybrania - przy udziale innych członków rady – preferowanego przez p. Steinbach dyrektora fundacji
    - Przeniesienie prawa zatwierdzania kandydatów z rządu na Bundestag jest zdecydowanym zwycięstwem. Steinbach stanowczo domagała się tego po wecie Westerwellego, a Merkel równie stanowczo dawała znać, że z tego prawa nie zrezygnuje. Wstępny kompromis nie precyzuje, czy nad kandydatami będzie głosować cały Bundestag, czy np. prezydium. Tak czy owak zniknie możliwość wetowania kandydata pojedynczym głosem, jak miało to miejsce w rządzie. Osobiście uważam, że CDU/CSU i FDP będą zatwierdzać nominatów BdV niemal automatycznie, a niechęć do osoby Steinbach nie będzie mieć większego znaczenia, bo jej nazwisko wśród kandydatów już się nie pojawi.
  • 2010-02-13 10:26 | tkw

    Re:Triumf Steinbach

    Witam

    zakładam, że ten wpis jest rzeczywiście „autorstwa Autora.” Pozwolę sobie skorzystać z okazji i spytać, czemu redaktorzy Waszego pisma odpowiadają na komentarze na blogach (w blogach ?) a nie na tym forum ? Z tego co zauważyłem to Pański komentarz jest wyjątkiem od reguły.
    Chcąc uzyskać opinię redaktora „Polityki” trzeba wpisać na blogu to samo, co na forum. A przecież w blogach pojawiają się te same tematy, co w samym piśmie.

    Pozdrawiam
  • 2010-02-13 12:52 | Wawrzyniec Smoczyński

    Re:Triumf Steinbach

    Nie ma reguły, która zakazywałaby autorom odpowiadania na komentarze internautów pod tekstami. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że w nawale pracy najczęściej nie starcza mi na to czasu, poza tym jako autor mam poczucie, że miałem już sposobność do wypowiedzi. Blogi to inna kategoria - tam stały kontakt z czytelnikami jest częścią "zabawy". Pozdrawiam, WS
  • 2010-02-14 01:03 | tkw

    Re:Triumf Steinbach

    Dzięki za odpowiedź.
    Jak dla mnie to nadal nie widzę różnicy pomiędzy forum a blogiem, na blogu też się Pan już wypowiedział. Poza tym forum TO DOPIERO JEST ZABAWA (szczególnie jak się czyta niektóre wpisy ...) ! Ale rozumiem, to wolny kraj (ponoć). Mam tylko jeszcze postulat, że jeśli jakiś Autor jednak na forum zabiera głos, to żeby - tak jak Pan - jawnie się podpisał. Ja mam czasem wrażenie, że czytam wpis autora ale pod jakimś dziwnym nickiem ...

    Pozdrawiam
  • 2010-02-14 12:27 | wats

    Re:Triumf Steinbach

    W tej sprawie osiągnięto tyle ile można było.Zamiast krytykować należało wskazać rządowi realne możliwości na większy sukces.Moim zdaniem szans takich nie było.Podobnie ma się sprawa z bałtycką rurą,Polska nie miała żadnych szans na zablokowanie tej inwestycji.Walczmy o swoje,ale bądźmy realistami.
  • 2010-02-14 13:50 | tkw

    Re:Triumf Steinbach

    Nikt nie jest w stanie powiedzieć miarodajnie, co polski rząd mógł uzyskać a czego nie mógł. Problem w tym, moim zdaniem, że starania rządu poszły w kierunku walki ze Steinbach a nie w kierunku starań o rzeczy ważniejsze. A wybór takiego "kierunku ataku" ja krytykuję. I zdaje się, że parę innych osób też.

    Pozdrawiam