Goraco popieram opatrzone sygnatura EKS propozycje. Zmierzaja one do zwiekszenia konkurencyjnosci na skostnialym rynku szkolnictwa wyzszego. Cenna jest sugestia, ze zmiany te, slusznie uwazane za przelomowe, mielaby przeprowadzac obecna kadra, wsrod ktorej naukowcow prawdziwie wybitnych, no coz, nie jest sporo i dlatego atpic nalezy w calkowite powodzenie tego planu. Tym niemniej z duza radoscia przeczytalem ten artykul i zycze nam wszystkim, aby choc polowa tych propozycji weszla w zycie.
Swiat, wiemy to az za dobrze, pedzi do przodu, nie warto tracic czasu ani sil na pseudonauke, co niestety w wielu miejscach w Polsce wystepuje.
Wyszukaj na forum
Forum
Rozważne i romantyczne
(151)
Dyskusja nad przyszłością szkolnictwa wyższego weszła w decydującą fazę. Rektorzy uczelni stawiają na tradycję, eksperci ministerstwa na przyszłość. A teraźniejszość skrzeczy.
-
-
Re:Rozważne i romantyczne
Popieram zdanie poprzedniego komentatora. Podzielam jego obawy:
mialaby przeprowadzac obecna kadra, wsrod ktorej naukowcow prawdziwie wybitnych, no coz, nie jest sporo i dlatego atpic nalezy w calkowite powodzenie tego planu.
Jednak madrych i odpowiedzialnych ludzi mimo wszystko nie brakuje na polskich uczelniach, lecz niestety sa w znaczacej mniejszosci, a rzadzi systemowo "mediokracja", podejmujaca dziesiatki niemerytorycznych decyzji by tylko ograniczyc/uniemozliwic zarowno zewnetrzna jak i wewnetrzna konkurencje.
Stad dla powodzenia reform kluczowa jest zmiana zarzadzania i sposobu podejmowania decyzji w oparciu o scisle zdefiniowane procedury.
RE vs EKS to nie do konca jest wybor miedzy rozsadkiem a romantyzmem - to jest bezpardonowa walka o zachowanie wladzy decyzyjnej. Jezeli ministrstwo/rzad stworza hybryde z dwoch strategii - propozycje E&Y bedzie mialo wdrozyc "autonomiczne" srodowisko, to czas przgotowywac dzieciaki do studiow za granica. Niestety :-(
-
Re:Rozważne i romantyczne
Otoz to...
malgorzata.academicus napisala, ze na polskich wyzszych uczelniach «rzadzi systemowo "mediokracja", podejmujaca dziesiatki niemerytorycznych decyzji by tylko ograniczyc/uniemozliwic zarowno zewnetrzna jak i wewnetrzna konkurencje.»
Stad tez nie uznaje sie w Polsce doktoratow z USA, W. Brytanii, Kanady, Australii, Francji czy Niemiec, ale uznaje sie takowe z takich "poteg" naukowych, jak Libia i Slowacja...
-
Re:Rozważne i romantyczne
Oby tak bylo, i oby mafia rektorsko-profesorska, nie przeszkodzila po raz kolejny w uratowaniu tego, co sie jeszcze da uratowac z polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego...
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
Bzdura - tu mamy tylko grę o kasę. Jedna strona chce wszystkie decyzje przerzucić do Ministerstwa i stworzyć tam kilkanaście nowych wspaniałych rad i komisji z sekretariatami, konsultantami i specjalistami, a druga stara się zapewnić stypendia dla emerytów i dozgonna władze senatu (czytaj siebie).
A gdzie my? -
Re:Rozważne i romantyczne
http://www.polityka.pl/forum/1040542.thread?addPost=true&valid=req&parent_id=1040775&thread_id=1040542#C1040775 -
Re:Rozważne i romantyczne
Bzdura - tu mamy tylko grę o kasę. Jedna strona chce wszystkie decyzje przerzucić do Ministerstwa i stworzyć tam kilkanaście nowych wspaniałych rad i komisji z sekretariatami, konsultantami i specjalistami, a druga stara się zapewnić stypendia dla emerytów i dozgonna władze senatu (czytaj siebie).
A gdzie my? -
Re:Rozważne i romantyczne
Obie strategie mają swoje wady i zalety. Chciałbym zwrócić uwagę jednak na kilka nieścisłości w artykule m.in.: projekt RE ws jednostek flagowych to nie to samo co pomysł Pani Minister - w pierwszym chodzi o tworzenie zupełnie nowych uczelni federacyjnych na bazie najlepszych jednostek już istniejących np. jakiś wydział z PW, dwie katedry z UW, instyut PAN - wspólnie zaczną prowadzić badania w danym obszarze i zabiegać o pieniądze na nie - zarzaem nie odcinając się od macierzystych uczelni. takich drobnych lecz istotnych uwag można by wskazać więcej. Nie jest też prawdą że z autorami RE jest kontakt tylko emailowy, gdyż w większych miastach akademickich odbywały się spotkania w sparwie tej strategii. -
Re:Rozważne i romantyczne
gdyż w większych miastach akademickich odbywały się spotkania w sparwie tej strategii.
Prof. Woznicki od dawna reprezentuje postawe, ze tylko glos rektorow jest glosem reprezentacyjnym dla calego srodowiska - stad nazwa strategia srodowiskowa (a powinno byc rektorska lub lepiej zespolu prof. Wozmnickiego gdyz wielu rektorow z nia sie niekoniecznie utozsamia). Tak tez wygladalo spotkanie w Krakowie - obecni sami rektorzy i kilku dziekanow. Wielu nie skorzystalo z zaproszenia. Na koniec prof. Woznicki poprosil o protokol ze spotkania, ktory planuje umiescic w swoim marcowym podsumowaniu "konsultacji".
Wielkie podziekowania dla JMR Karola Musiola[/link] za umozliwienie srodowisku chociazby biernego zapoznania sie z przebiegiem spotkania w Auli UJ. Oto [link=http://vmc.uj.edu.pl/viewerportal/vmc/video.do?eventId=497]link do retransmisji.
I jeszcze jeden komentarz. Koszty opracowania RE zostaly pokryte z kieszeni polskiego podatnika za posrednictwem oplat wniesionych (na konto FRP?) przez uczelnie publiczne. -
linki do debaty
Moze tym razem linki beda poprawne?
Wielkie podziekowania dla JMR Karola Musiola za umozliwienie srodowisku[/link] chociazby biernego zapoznania sie z przebiegiem spotkania w Auli UJ. Oto [link=http://vmc.uj.edu.pl/viewerportal/vmc/video.do?eventId=497]link do retransmisji. -
Re:Rozważne i romantyczne
Niestety nieścisłości i uproszczeń jest znacznie więcej, przez co artykuł w małym stopniu przedstawia istotę obu propozycji, a także konfliktu wokół nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Nieodżałowanej pamięci Zygmunt Kałużyński napisał kiedyś przewrotnie w Polityce, że pisze się po to aby było napisane. Niestety autorka zbyt dosłownie zastosowała się do tej maksymy. Szkoda. Szkoda również w tym przypadku czasu na szerszy i pogłębiony komentarz -
Re:Rozważne i romantyczne
Tekst Pani Magdy Papuzińskiej pokazuje przecież wyraźnie (wyraźniej już chyba nie można), że stanowisko RE jest produktem mentalności poprzedniej epoki. Ta epoka oczywiście trwa w najlepsze na uczelniach (przecież tam nic się nie zmieniło) a RE chce, by trwała jak najdłużej. Nasz socjalizm też miał dostać ludzką twarz, tylko że to była jedynie twarz propagandy i hipokryzji. Tak samo jest z polskimi uczelniami, zarządzanymi przez kadry z minionej epoki, stosującymi standardy pracy i etyki z ubiegłej epoki, które od dwudziestu lat skutecznie walczą o zachowanie przywilejów i status quo. Kluczem do zrozumienia tego systemu jest habilitacja, która pozwala, by za pomocą tajnych procedur i kumoterstwa dokonywać ocen, kto jest nasz, a kto nie. Oczywiste jest, że RE będą bronić habilitacji do ostatniej kropli krwi. Racja stanu RE nie pozwala na wprowadzenie systemów oceniających pracę i talent, ponieważ - o zgrozo! - mogłoby to skruszyć ten cały ten feudalny beton. Założę się o swoją pensję, że do tego nie dopuszczą. -
Re:Rozważne i romantyczne
A mnie przeraża ta reformatorska pasja, która koniecznie chce wszystko zmieniać byle zmieniać, niszcząc wypracowane wcale nie w socjaliźmie, ale wcześniej standardy. W tych reformatorskich zapędach idzie przecież o jedno: obcięcie dotacji na szkolnictwo wyższe w imię rzekomego podniesienia poziomu nauki. W rzeczywistości tego rodzaju rozwiązania obniżą poziom, podobnie jak nieudane reformy szkolnictwa niższego. Zresztą bezmyślne dostosowanie studiów do tzw. systemu bolońskiego (w imię europejskiej urawniłowki i dziwacznych założeń pedagogicznych) już owocuje niedouctwem studentów studiów magisterskich i obniżeniem rangi doktoratu. Dalsze zmiany, które sobie wykoncypowali urzędnicy, tłumacząc je rzekomymi potrzebami państwa to przecież kpina z inteligencji. Ale tak, popierajmy rządy biurokratów, za niedługo okaże się, że poznawać ojczystą historię będzie można tylko w klubach towarzyskich, no bo przecież humanistyka jest nierentowna. A po co komu coś wiedzieć o Kochanowskim? PKB od tego nie wzrasta przecież. A tak to państwo zadecyduje, co warto studiować i co warto badać, odmawiając finansowego wsparcia. To niby jest nowoczesne? Toż to dopiero rozwiązanie socjalistyczne, jak się patrzy. I wcale nie dziwi, że zwykli ludzie (nazwijmy ich opinią publiczną) popierają te reformy, bo ucinanie domniemanych przywilejów zawsze kusi jako iluzja dążenia do sprawiedliwości społecznej, ale że dziennikarze też to tak nam przedstawiają, to jest co najmniej zdumiewające. -
Re:Rozważne i romantyczne
Zresztą bezmyślne dostosowanie studiów do tzw. systemu bolońskiego (w imię europejskiej urawniłowki i dziwacznych założeń pedagogicznych) już owocuje niedouctwem studentów studiów magisterskich i obniżeniem rangi doktoratu.
Dwustopniowy system studiow (dostosowanie do procesu bolonskiego) wprowadzila dopiero ustawa PSW z 2005r. W czasie dyskusji nad nia w komisji sejmowej, prof. Janusz Tazbir (przew. CKdsSiTN) stwierdzil, ze na 10 skontrolowanych przez CK doktoratow 4-7 nie spelnia podstawowych wymagan.
Moze skandalicznego poziomu doktoratow nalezy poszukac gdzies indziej?
Wiecej na ten temat w moim glosie w dyskusji nad diagnoza stanu SW. -
Re:Rozważne i romantyczne
Ustawa z 2005 wprowadziła przymus, lecz studia w systemie 3+2 zaczęły funkcjonować na wielu uczelniach już wcześniej. Obniżenie poziomu doktoratów jest oczywiście sprawą złożoną, chociaż niemały udział przypada w tym samej idei zmasowanych studiów doktoranckich, które mają doprowadzić do zwiększenia liczby doktorów (urzędnicy ministerialni uwielbiają statystyki). Wystarczy przypomnieć, że na doktoranta instytuty dostają dotacje, więc są zainteresowane, by mieć takowych jak najwięcej. No i mają, chociaż nierzadko kandydaci nie mają stosownych kompetencji, za to dobre mniemanie o sobie. A i promotorzy prowadzą po 10 byle jakich przewodów, upatrując w tym wątpliwego powodu do dumy. Tak to jest, gdy ludzie zza ministerialnych biurek żyją w przekonaniu, że pozjadali wszystkie rozumy i wszędzie wprowadzają rozwiązania systemowe... -
Re:Rozważne i romantyczne
a ja skorzystałem z systemu 3+2.
skonczylem licencjat na jednej uczelni, przeniosłem sie na magistra na druga i caly proces byl plynny i naturalny. Czuje, ze korzystam z tego co obie uczelnie maja do zaoferowania. A zmiana była korzystna, bo nowa uczelnia dała mi szersze mozliwosci niz poprzednia.
moim zdaniem, inaczej niż Pan zdaje się mówić, tyle samo, jeśli nie więcej, zależy od ludzi którzy uczą, a nie tylko od systemu w którym funkcjonują. Na jednej uczelni (np. UW) niektóre wydziały funkcjonują bardzo dobrze a inne nie. Na jednych student traktowany jest jak towar, a w innych atmosfera jest świetna a kadra profesjonalna i pomocna. Więc jeśli to wina biurokratów, to może tych na uczelniach. -
Re:Rozważne i romantyczne
przypada w tym samej idei zmasowanych studiów doktoranckich, które mają doprowadzić do zwiększenia liczby doktorów (urzędnicy ministerialni uwielbiają statystyki).
A co uwielbiaja pracownicy (wladze uczelni)? Wiekszosc chyba jednak najbardziej pieniadze i wladze (gronostaje) lub swiety spokoj. Gdyby wiekszosc pracownikow uczelni kierowala sie zasadami etycznymi i troska o dobro studiujacej mlodziezy to najglupszy przepis urzedniczy nie spowodowal by takiego obnizenia poziomu prac doktorskich jaki obserwujemy w ostatnich latach.
I jakos sobie nie przypominam by w ostatnich latach ministrem byl ktos spoza srodowiska akademickiego. -
Re:Rozważne i romantyczne
System 3+2 uważam za lepszy niż wcześniejszy system 4 lub 5. W starych systemach ludzie którzy z jakichś względów po 3-4 latach byli zmuszeni przerwać naukę czy w ogóle ją zakończyć pozostawali z niczym, tak jakby w ogóle niczego nie kończyli. Obecnie po 3 latach ma się jakieś uznane wykształcenie i zawód. Co do studiów doktoranckich to jak wszędzie, masówka nie idzie w parze z jakością. Tak jak przedwojenna matura którą zdawało 20% młodych ludzi miała większą wartość niż obecna, którą zdaje 80%. Do studiów doktoranckich dochodzi jeszcze ta przykra sprawa że tak naprawdę nie ma potem dla doktorów pracy. Na rynku to czy jesteś doktorem, magistrem czay licencjatem nie ma żadnego znaczenia. Na uczelniach większość przyszłych doktorów już na wstępie słyszy że szanse pracy mają żadne. WPewien dziekan nieoficjalnie powiedział że tak naprawdę to nawet nie ma on interesu w zatrudnianiu nowych pracowników bo tą samą pracę wykonują za darmo doktoranci. -
Re:Rozważne i romantyczne
Jak na razie, to polskie uczelnie wyższe nie maja dobrej renomy na świecie. Zdarzają się wybitni ludzie, uczelnie są kiepawe. Nie oczekuję, że polskie uczelnie zajmą pierwszych 10 miejsc w rankingach, ale choćby kilka uczelni na dobrych miejscach, jak przystało na 38-milionowe państwo, średniej wielkości, w Europie i Unii Europejskiej. Jak na razie to rektorom nie udało się tego osiągnąć, co podważa ich kwalifikacje do reformowania. Są szpitale, które powierzyły zarządzanie nie lekarzowi tylko zawodowemu menedżerowi i dobrze na tym wyszły. Podobne podejście potrzebne jest względem uczelni - bycie profesorem nie oznacza automatycznie kwalifikacji menedżerskich.
Pozdrawiam -
Re:Rozważne i romantyczne
nie mylisz zarządzania finansami uczelni z reformą systemu kształcenia i rozwoju naukowego? -
Re:Rozważne i romantyczne
Dla Ciebie menedżerka to tylko zarządzanie finansami ? -
Re:Rozważne i romantyczne
" Sa szpitale, które powierzyły zarządzanie nie lekarzowi tylko zawodowemu menedżerowi i dobrze na tym wyszły. Podobne podejście potrzebne jest względem uczelni - bycie profesorem nie oznacza automatycznie kwalifikacji menedżerskich."
Dokladnie tak...i stad w takich krajach jak USA i Kanada najwazniejsza osoba na uczelni (president) to wylaniany w konkursie profesjonalny "manager", a nie nauczyciel akademicki! -
Re:Rozważne i romantyczne
System, o którym mówimy, został wypracowany w XIX wieku, w socjaliźmie został dostosowany do kontroli przez służby PRL i do tej pory nic się nie zmieniło. RE chą, żeby tak zostało. Potrzeby państwa nie są rzekome a przywileje tzw. samodzielnych badaczy (już sam termin jest anachroniczny) nie są domniemane tylko rzeczywiste! System wieloetatowości został stworzony specjalnie dla nich. 90% z nich nie zna żadnego obcego języka, więc jak mogą prowadzić badania na światowym poziomie? Oczywiście że Kochanowski jest ważny ale może już najwyższy czas, żeby ktoś o nim usłyszał za granicą? Problem polega jednak na tym, że nie ma absolutnie żadnych motywacji do dalszego rozwoju osobistego po habilitacji, dlatego rozwija się chów wsobny, tworzą się towarzystwa wzajemnej adoracji i koterie, które grają doktorantami jak pionkami na szachownicy. Zakłamanie, kumoterstwo i dekadencja określają dziś to środowisko. A później załamują ręce, że doktoraty są słabe! Hipokryzja środowiska tzw. samodzielnych przekracza wszelkie granice. To właśnie dlatego wszyscy już dzisiaj widzą, że ten system jest chory a 50% rodziców chce, żeby ich dzieci studiowały za granicą. -
Re:Rozważne i romantyczne
Marku D. Znow sie z Toba zgadzam na 100%, szczegolnie odnosnie chowu wsobnego, zamkniecia polskich uniwerytetow na Polakow z zagranicznymi doktoratami i braku znajomosci jezykow obcych wsrod polskiej profesury belwederskiej...
lech.keller@gmail.com -
Re: Dlaczego "romanus" zmysla???
"W tych reformatorskich zapędach idzie przecież o jedno: obcięcie dotacji na szkolnictwo wyższe w imię rzekomego podniesienia poziomu nauki."
To nie jest prawda i (prawdopodobnie) "romanus" dobrze o tym wie! -
Re:Rozważne i romantyczne
Marku D.! Masz 100% racje. Papierkiem lakmusowym do oceny jakosci reformy jest wlasnie stosunek do habilitacji. Kazdy, kto ja popiera, popiera bowiem obecny, skompromitowany system, ktory zamknal polska nauke na swiat, i spowodowal to, ze nie liczy sie ona dzis w swiecie... -
Re:Rozważne i romantyczne
Rewolucja na polskich uczelniach by się sama dokonała gdyby prowadzący zajęcia pracowali na kontraktach i oceny studentów by miały wpływ kto dostanie kolejny kontrakt. Tyle, że układy na uczelniach nie pozwolą na to. Student na uczelni nie jest nawet klientem tylko złem koniecznym. Nawet najmniejsze zmiany które by mocno ułatwiły studiowanie są prawie niemożliwe do przeprowadzenia. Nie wiem czy ktoś zmierzył ile statystycznie student traci czasu na sprawy organizacyjne (czekanie na wpis do indeksu, na wykładowcę, który z jakiś powodów nie przyszedł na konsultacje albo w ogóle na swoje zajęcia, kolejka do dziekanatu itp). Na pewno nikt na żadnej polskiej uczelni się nie zastanawiał nad tym. Na studiach zaocznych jest to poważny problem bo płaci się za nie duże pieniądze i nie można nawet wymóc, żeby była publicznie podana informacja, że z jakiegoś powodu wykładowcy nie będzie na zajęciach. Przez co nieraz student jedzie spory kawał drogi na uczelnię zupełnie bez sensu. (wiadomo o co chodzi. Wykładowca dostanie kasę za zajęcia które po cichu się odwoła - rektorzy i dziekani oczywiście robią to samo więc układzik się zamyka). Dlatego chyba konieczne jest, aby na uczelniach wprowadzić zewnętrznych menedzerów, którzy wraz z samorządem studenckim mieliby decydujący wpływ na życie uczelni. Nie odbieram rektorom czy dziekanom umiejętności kierowniczych ale wydaje mi się, że nie są oni w stanie spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. -
studia zaoczne
PW napisal:
Na studiach zaocznych jest to poważny problem bo płaci się za nie duże pieniądze i nie można nawet wymóc, żeby była publicznie podana informacja, że z jakiegoś powodu wykładowcy nie będzie na zajęciach. Przez co nieraz student jedzie spory kawał drogi na uczelnię zupełnie bez sensu. (wiadomo o co chodzi. Wykładowca dostanie kasę za zajęcia które po cichu się odwoła - rektorzy i dziekani oczywiście robią to samo więc układzik się zamyka).
Dzisiejsze Metro przynosi list studenta studiow zaocznych w Politechnice Warszawskiej. Zaoczni maja gorzej. Polecam lekture i chwile refleksji zwiazana z faktem, ze dotyczy to czolowej polskiej uczelni. Byc moze warto rozstac sie z mitem, ze wszystko co zle to uczelnie prywatne i drugorzedne uczelnie publiczne... Stare powiedzenie mowi, ze najciemniej jest pod latarnia :-( -
Re:Rozważne i romantyczne
Popieram zmiany proponowane przez EKS. Propozycje rektorów są przeważnie niepoważne i wynikają bardziej z chęci utrzymania tego co jest (plus większe pieniądze) niż promowanie nowej jakości w nauce. Rektorzy nie mają żadnych propozycji w sprawie ograniczenia wieloetatowości, nie bardzo podoba im się pomysł z przejrzystym zarządzaniem uczelniami poprzez rady powiernicze, nie chcą konkurować na równych zasadach z uczelniami prywatnymi, chcą utrzymania sztywnego podziału na jednostki, według nich na uczelni mają prawo pracować jedynie ludzie utytułowani lecz niekoniecznie najlepsi w swoich dziedzinach. Czytając to mam wrażenie że rektorzy chcą jedynie zmian kosmetycznych, nie bardzo zmieniających status quo. Tak jakby nie było zasadniczych problemów z polską nauką a jedynie niewielkie niedociągnięcia. Propozycje EKS są śmiałe ale idą z duchem czasu, nie są wzięte z księżyca i nie ma tu mowy o wymyślaniu czegoś od zera lecz uwzględniają trendy w nauce światowej. Jeśli chcemy stanąć do wyścigu z resztą świata to nie możemy bać się konkurencji na własnym podwórku, jak to robią rektorzy. -
Re:Rozważne i romantyczne
Analityczne myślenie.
Według jakich kryteriów , Celu czy Sensu ?
Wyszukiwanie błędów ,czy życie z nimi i poruszanie się w oku nich . -
Re:Rozważne i romantyczne
Drodzy Państwo,
dyskusja jest pasjonująca - czytam ją z wielkim zainteresowaniem. Należy jednak rozdzielić kwestię finansowania uczelni wyższych od reformy "merytorycznej" )badania naukowe i dydaktyka akademicka). Finanse zostawmy menedżerom, ale kwestie akademickie winni rozstrzygać najwybitniejsi profesorowie (głos prof. Tazbira jest tu bodaj najcenniejszy).
Jeszcze jedno - kto czyni zamach na dwuetatowość ten nie ma pojęcia o biedzie nas, czyli nauczycieli akademickich. Czy tzw. "naukowiec" )nie lubię tego słowa - sic!) musi być biedny jak za czasów sprzed 2000 roku. Za co mamy kupować dobre książki obcojęzyczne, dalej bardzo drogie? Czy profesor ma tylko pracować naukowo, przyjemności życia zostawiając innym? Większość moich warszawskich przyjaciół profesorów mieszka w 2-3 pokoikach "znaczonych wąskimi korytarzykami do przejścia pośród stert książek starych i nowych, na które zaczyna brakować już miejsca. Czcigodni!! opamiętajcie się i dajcie żyć po ludzku profesorom, adiunktom i innym, którzy życie pożwięcili niełatwej pracy w uczelni.
Gdy chodzi o habilitację - już o tym pisano. Nie utrudnia ona życia nauczycielom akademickim, gdy przychodzi "po drodze" jako nagroda za dobre artykuły i książki, pisane nie dla stopnia naukowego, lecz po to, aby podzielić się z innymi wynikami swych badań. To takie proste..
Uniżoności dla wszystkich - od szykującego się do przaśnego życia na jednym etacie profesora zwyczajnego. -
Re:Rozważne i romantyczne
Świetnie że się Pan odezwał. Jest szansa na osiągnięcie jakiegoś planu.
Pytanie 1 - jaki jest CEL DZIAŁANIA / ISTNIENIA uczelni ?
Chętnie poznam Pana odpowiedź na powyższe pytanie. Od CELU bowiem zależy, jakie należy podjąć działania i jakie przeznaczyć środki, by ten cel osiągnąć.
Pozdrawiam -
Raison d'être
Raison d'être uczelni wyzszej to:
1. Prowadzenie badan naukowych.
2. Ksztalcenie studentow.
Przy czym (1) jest wazniejsze niz (2), bo bez (1) nie moze byc (2).
A poniewaz w Polsce od lat (podziekujmy Balcerowiczowi, a posrednio Walesie, Mazowieckiemu i Michnikowi) nie prowadzi sie powanych badan naukowych, to w Polsce nie ma juz powaznych (prawdziwych) wyzszych uczelni. -
Re:Rozważne i romantyczne
"Gdy chodzi o habilitację - już o tym pisano. Nie utrudnia ona życia nauczycielom akademickim, gdy przychodzi "po drodze" jako nagroda za dobre artykuły i książki, pisane nie dla stopnia naukowego, lecz po to, aby podzielić się z innymi wynikami swych badań. To takie proste.."
Tak zwana "habilitacja" wcale nie musi przychodzic "po drodze", szczegolnie w dyscyplinach gdzie podejmuje sie badania dlugofalowe, wymagajace wiecej drogiego sprzetu, odczynnikow oraz ludzi (tak, tak... albowiem w wielu dyscyplinach naukowych na swiecie praktycznie nie prowadzi sie juz zadnych badan "jedno-osobowych")! Czy "to takie proste"... panie profesorze? -
Re:Rozważne i romantyczne
Proszę Pana
Nie do końca zgadzam się na proponowane całkowite rozdzielenie kwestii naukowych od finansowych. Zgadzam się z tym o tyle że na uczelniach kwestiami finansowymi powinni zajmować się fachowcy od finansów, bo pan prodziekad ds. finansowych z wykształócenia mikrobiolog to niezbyt dobry pomysł. Natomiast nie zgadzam się bo zawsze uważałem że albo ma się bezpieczeństwo socjalne i gwarancję zatrudnienia albo duże pieniądze. W Polsce nie ma jeszcze w nauce prawdziwej konkurencji i wysokiej jakości więc nie może też być wielkich pieniędzy. Ja także przez pewien czas pracowałem naukowo ale wypisałem się z nauki nie tylko z powodów finansowych ale także dlatego że nie mogłem już p atrzeć jak nawet relatywnie młodzi ludzie zaraz po habilitacji na wszystko machają ręką bo nikt już nic złego zrobić im nie może. Nie mówiąc już o kadrze starszej.
Problemem są u nas nie tylko badania naukowe ale w ogóle przestarzałe funkcjonowanie nauki jako całości. Rynek nauce polskiej kojarzy się jedynie z większymi pensjami profesorów ale już broń boże z mniejszą pewnością zatrudnienia, większą konkurencją, ocenami przez studentów i innymi "fanaberiami" mającymi miejsce na dobrze płacących uniwersytetach amerykańskich. Nie zazdroszczę Panu przaśnego życia na etacie profesorskim jednak zamieniłbym się z Panem na bezpieczeństwo socjalne. Pohandlujemy? -
Re:Rozważne i romantyczne
Panie Profesorze Julian Maliszewski. W kapitalizmie rynkowym, o ktory przeciez walczylismy w latach 1980tych, panuje zasada "jaka praca, taka placa". Uwazam wiec, ze jak na praktycznie zerowe wyniki dzialnosci prawie 99% polskiej profesury, to zarabiaja oni za duzo. Po prostu okolo 99% polskiej profesury nic nowego dzis do nauki nie wnosi, stad nadaje sie najwyzej do nauczania w szkolach srednich, a nie na wyzszych uczelniach.
A co do habilitacji - prosze nie bronic tego PRLowskiego przezytku, ktory sluzy do negatywnej selekcji, gdyz w obecnym systemie habilitacje moga zrobic w Polsce nie najlepsi, ale najlepiej ustawieni, czytaj "mierni ale wierni"...
I jesli uwaza Pan, ze zarabia Pan za malo, to czemu nie wyjedzie Pan, tak jak ja, za granice? Na zachod od Polski naukowcom dobrze placa. Np. ja, na stanowisku zblizonym do polskiego adiunkta, zarabiam w jednym z biedniejszych krajow Europy Zachodniej, na jednym etacie, wiecej niz polski, wieloetatowy profesor. I na dodatek pracuje znacznie krocej, niz w Polsce...
Tyle, ze ja znam jezyki obce, a szczegolnie angielski...
Pozdrawiam
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
bardzo proste myslenie, prymitywne, zle ci, to pakuj manatki i wyjedzaj z tego kraju... -
Re:Rozważne i romantyczne
Lepiej wyjechac, niz marnowac sily na nierowna walke z mafia profesorska. Do jej pokonania trzeba polaczonych sil policji, ABW, CBA i prokuratury. Ja sam nic nie zdzialam, a tylko strace czas, pieniadze i zdrowie...
http://forum.gazeta.pl/forum/w,87574,91275798,91275798,Nostryfikacja_w_PL_czyli_driga_przez_meke_.html -
Do "TKW"
Sam Pan corki nie wyksztalciles, a tylko udaço sie to Panu dzieki temu, ze PRL dal wyksztalcenie i prace taim jak Pan, a wiec pozniej mogles sobiePan radzic z tym wyksztalceniem i praktyka w zawodzie. A teraz plujesz Pan na ten kraj, ktory cie wyksztalcil i wypisujesz noliberalne bzdury na temat ograniczenia sie panstwa do pilnowania mienia bogaczy. Takie panstwo juz bylo, nazywalo sie Rosja Carska, i wiemy dobrze, jak skonczylo... -
-
-
Re:Rozważne i romantyczne
Studia skończyłem bardzo dawno, w najgorszych czasach, ale porównując studia mojej córki dzisiaj jestem przerażony. Przeraża mnie poziom wiedzy i osobowość nauczających, przeważa obskurantyzm katolicki. Mam inne spojrzenie, porównawcze. Latem 2009 gościła w Krakowie orkiestra symfoniczna Uniwersytetu Chambridge. Dyrygował amator,profesor socjologii. W rozmowie z nim dowiedziałem się ,że na tym uniwersytecie istnieje i gra 16 zespołów symfonicznych! UJ w Krakowie jest chyba podobnej wielkości uczelnią i nie ma ani jednego zespołu muzycznego, za wyjątkiem folkloru Słowianek. Może coś w tym jest, może muzyka nie jest także ważna, łagodzi tylko obyczaje, ale prawda jest taka, że z kilku tysięcy krakowskich profesorów na koncertach filharmonicznych bywa mniej niż kilku -
należy przeprowadić głębokie zmiany...
... i niekoniecznie korzystać z rad Rektorów. Sytuację uczelni trzeźwo może ocenić tylko ten, kto nie jest częścią tego sytemu. Po prostu ludzie (profesorzy), którzy na uczelni spędzili po 50 lat nie wyobrażają sobie żadnych zmian, które wsparłyby szkolnictwo, a w ich mniemaniu byłyby zamachem na ich "autonomiczność". Ta autonomiczność ma polegać na tym, że na uczelni prowadzi się kierunki jakiekolwiek (żeby nie powiedzieć - byle jakie), byleby tylko znaleźli się na nie studenci, a profesura miała zapewnione godziny dydaktyczne i zatrudnienie. Rola ministerstwa ma się sprowadzać tylko do ochoczego wypłacania coraz to większych dotacji, bez względu na poziom kształcenia.
Inną sprawą jest poziom kształcenia studenta - wykładanie książkowych teorii, hipotetycznych przypadków, ale brak możliwości zdobycia umiejętności praktycznych. Na miejscu jest tu żart:"-Jakie masz wykształcenie? -Wyższe.. niż umiejętności"
Podsumowując, uczelnie to instytucje skostniałe wymagające reform, a większe pieniądze nie pomogą bo i tak zostaną zmarnotrawione. -
Re:Rozważne i romantyczne
Zanim przejdę do meritum, kila uwag odnośnie samego artykułu p. Papuzińskiej (podpisującej się jako "Magda" -te zdrobnienia są, swoją droga, istną plagą). Rozumiem intencje Autorki: kij w mrowisko, byle ostrzej - by ożywic polemikę (co udało jej się przy ostatnim artykule). Przyznam jednak, że od "Polityki" oczekuję artykułów bardziej wyważonych. P. Magda niby relacjonuje, nieco się wyzłosliwia - ale nie potrafi dostrzec tego, co za propozycjami reform sie kryje. A kryje sie przede wszystkim interes szkół prywatnych (poziom wielu z nich jest naprawde dramatyczny), by uzyskać dotację publiczną.
Za najpilniejsze sprawy, które jakakolwiek reforma powinna rozwikłać, uważam:
INFRASTRUKTURA
1. Biblioteki. Dlaczego w żadnej ze strategii nie akcentuje sie tego problemu? Tu naprawdę jesteśmy w trzecim świecie...
2. Uczelnie flagowe. Jesli pomysły min. Kudryckiej zostana zaakceptowane, olbrzymia dotacje otrzymają: UW, UJ i UAM. To wiadomo juz teraz, nie ma sensu uważać, że będzie inaczej. Może warto w kazdej dyscyplinie naukowej wskazać dwa-trzy wiodące instytuty?
3. Uczelnie na prowincji. pełnia ważna role kulturotwórczą - w wielu państwach zachodnich własnie w małych maisteczkach są ważne uczelnie. Byc może, pomysł wyższych szkół zawodowych uchroni je przed likwidacją?
KADRY
4. Sytuacja doktorantów. Nie chodzi tylko o brak stypendiów, ale i i jakichkolwiek osłon socjalnych; nadto, zmuszanie doktorantów do prowadzenia zajęc dydaktycznych bez wynagrodzenia jest patologią - i, najpewniej, jest niezgodne z kodeksem pracy.
5. "Chów wsobny". Jest patologiczną normą. Ale Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej - miast rozwijać - zamknęła program, zachęcajacy do rocznych wyjazdów do innego ośrodka.
6. Dwuetatowość. jest patologiczna - lecz jedynym sposobem jej zlikwidowania jest podwyzszenie płac.
DYDAKTYKA
7. Obligatoryjność / fakultatywność. W Polsce zbyt wiele zajęć jest obligatoryjnych - przepis mówiący o co najmniej 30 procentowym udziale zajęć wybieranych pozostaje fikcja. przynajmniej na poziomie studiów magisterskich należałoby całkowicie zrezygnowac z zajęć obowiązkowych!
8. Poziom kształcenia. Czy wiedza Państwo, że na wielu kierunkach nie ma już w ogóle egzmainów ustnych? Wszak test łatwiej zrobic - po kłopocie. Wymóg ezgamzinów ustnych powinien byc wpisany w wymogi kształcenia.
9. Studia niestacjonarne. Fakt, że "zaoczni" otrzymuja ten sam dyplom, mając tylko 60 procent zajęć "stacjonarnych" jest skandaliczny.
NAUKA
10. PAN. Nie chcę uogólniać (z pewnością wśród PANowskich instytutów sa dobrze funkcjonujące), ale moje doświadczenie jest takie, że to "przechowalnie" - prowadzace badania naukowe "na papierze", a zyski czerpiące z dydaktyki, do której - niby - nie sa przeznaczone ("szkoła wyższa afiliowana przy PAN"...)
11. Recenzje. Zarówno w przypadku doktoratów, jak i recenzji przy konkursach, należy je upubliczniać.
12. Interdyscyplinarność. To modne słówko - ale nie powinno byc wymuszane. Standardy kształcenia powinny pozostać (choc należałoby je odchudzić) - po to, by zagrwarantowac chocby minimalna kompatybilność programów kształcenia. Interdyscyplinarnośc powinna zaś byc pobudzana przez konkursy.
13. Kult współczynników. Kolegom i koleżankom reprezentującym nauki ścisłe, techniczne, przyrodnicze i medyczne zwracam uwage, że w naukach humanistycznych i społecznych niewiele jest czasopism zaliczanych do "lit filadelfijskich: etc. "Impact factor" nie może byc jedynym kryterium oceny.
STUDENCI
14. Stypendia. Likwidacja stypendiów naukowych byłaby jasnym sygnałem, że uczyc sie nie warto. Wyniki w nauce sa jednym z waznych kryteriów uprawniających do niemieckiego BAFOEG!
15. System boloński. Tu panuje istna urnawiłowka. Absurdem jest, że absolwent studiów licencjackich A może trafic na studa magisterskie B - i niejako zacząc edukację od zera!
16. Drugi kierunek. Płatny czy nie - nie rozumiem, dlaczego nikt nie pomyslał o modelu "Nebenfach" - czyli specjalności dodatkowej. W ten sposób student, który kończy studia licencjackie na kierunku A, i ma specjalnośc dodatkową B, na poziomie magisterskim wybiera: A lub B.
Obawiam się, że jedynym sposobem jest wprowadzenie czesnego także na studiach stacjonarnych. uważam jednak, że nie moga byc to kwoty "rynkowe" - a minimalne; nadto, w imie solidarności społecznej, powinny zostac z nich zwolnione osoby o małych dochodach, a część środków powinna zostać przeznaczona na stypendia.
A poza tym... http://www.goldenline.pl/patrycja-jakubowska2 Miałem z ta Panią do czynienia - korespondencja była tak osobliwa, że aż ją "wyguglowałem". Proszę to potraktować jako obywatelski donos.
Pozdrawiam,
K. (były stypendysta FNP i "Polityki")
-
Re:Rozważne i romantyczne
Jeżeli habilitacja miałaby być zachowana, dodałbym do tego upublicznianie tych recenzji oraz odtajnienie całej procedury (głosowania jawne, jawna obrona pracy itp). W tej chwili wszystko jest tajne, co powoduje zakulisowe gry, naciski, zatruwanie całej procedury. Poza tym wiele krajów zaczyna traktować habilitację jako alternatywną ścieżkę kariery. Można się ubiegać o profesurę z poziomu doktoratu. -
Re:Rozważne i romantyczne
"Jeżeli habilitacja miałaby być zachowana, dodałbym do tego upublicznianie tych recenzji oraz odtajnienie całej procedury (głosowania jawne, jawna obrona pracy itp)."
Zgadzam sie w 100%! W nauce nie ma miejsca na jakakolwiek "tajnosc", czy tez instytucje przypominajace swoim sposobem dzialania tzw. "sady kapturowe"!! -
Nostryfikacja
A co znostryfikacja? Uwazam, ze nalezy koniecznie zniesc koniecznosc nostryfikacji w Polsce dyplomow czolowych swiatowych uczelni wyzszych, a szczegolnie z czolowych uczelni wyzszych w USA, W. Brytanii, Kanady, Australii, Niemiec, Francji i Skandynawii, czyli z krajow, ktore maja najlepsze uniwersytety i ktore "produkuja" najwiecej Noblistow.
Przykladowo, to mnie w Polsce nie uznaja doktoratu z nauk politycznych z Monash University w Melbourne, ktory jest na 25 miejscu tegorocznej swiatowej listy THES jesli chodzi o nauki spoleczne. Natomiast uznaje sie dzis w Polsce doktoraty z takich "poteg" naukowych jak Libia i habilitacje ze Slowacji, gdzie zreszta ostatnio goscila P. minister Kudrycka.
Nieuznawanie zagranicznych doktoratow i wymog habilitacji, izoluja polska nauke od nauki swiatowej, i powoduja ow chow wsobny, ktory, jak wiadomo, prowadzi do degeneracji, ktora tak latwo dzis zaobserwowac na polskich wyzszych uczelniach i w PAN.
lech.keller@gmail.com -
D "K" - stypendysty KBN i "Polityki"
Panie "K". Czemu wstydzi sie Pan podpisac pod swym postem?
Postuluje Pan powyzke plac. Ale wyzsza placa nalezy sie w gospodarce rynkowej tylko za zwiekszone wyniki pracy. Uwazam wiec, ze najpierw wiec reforma (zniesienie habilitacji, belwederskiej profesury i koniecznosci nostryfikowania w Polsce doktoratow z czolowych uniwerytetow swiata), a pozniej dopiero zwiekszenie funduszy! Inaczej zostana one zmarowane. Obecny system marnuje bowiem praktyczna kazda zlotowke podatnikow, ktora przeznaczona zostanie na panstwowe szoly wyzsze i PAN, ten, jakze typowy, przezytek z czasow PRLu. Zlikwidowalismy PGR, a czemu zostawilismy PAN?
lech.keller@gmail.com -
Re: Rozważne i romantyczne - komentarz, diagnoza i pomysły
Zanim przejdę do meritum, kila uwag odnośnie samego artykułu p. Papuzińskiej (podpisującej się jako "Magda" -te zdrobnienia są, swoją droga, istną plagą). Rozumiem intencje Autorki: kij w mrowisko, byle ostrzej - by ożywić polemikę (co udało jej się przy ostatnim artykule). Przyznam jednak, że od "Polityki" oczekuję artykułów bardziej wyważonych. P. Magda niby relacjonuje, nieco się wyzłośliwia - ale nie potrafi dostrzec tego, co za propozycjami reform się kryje. A kryje się przede wszystkim interes szkół prywatnych (poziom wielu z nich jest naprawdę dramatyczny), by uzyskać dotację publiczną.
Za najpilniejsze sprawy, które jakakolwiek reforma powinna rozwikłać, uważam:
INFRASTRUKTURA
1. Biblioteki. Dlaczego w żadnej ze strategii nie akcentuje się tego problemu? Tu naprawdę jesteśmy w trzecim świecie...
2. Uczelnie flagowe. Jeśli pomysły min. Kudryckiej zostaną zaakceptowane, olbrzymia dotacje otrzymają: UW, UJ i UAM. To wiadomo już teraz, nie ma sensu uważać, że będzie inaczej. Może warto w każdej dyscyplinie naukowej wskazać dwa-trzy wiodące instytuty?
3. Uczelnie na prowincji. pełnia ważna role kulturotwórczą - w wielu państwach zachodnich właśnie w małych miasteczkach są ważne uczelnie. Być może, pomysł wyższych szkół zawodowych uchroni je przed likwidacją?
KADRY
4. Sytuacja doktorantów. Nie chodzi tylko o brak stypendiów, ale i i jakichkolwiek osłon socjalnych; nadto, zmuszanie doktorantów do prowadzenia zajęć dydaktycznych bez wynagrodzenia jest patologią - i, najpewniej, jest niezgodne z kodeksem pracy.
5. "Chów wsobny". Jest patologiczną normą. Ale Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej - miast rozwijać - zamknęła program, zachęcający do rocznych wyjazdów do innego ośrodka.
6. Dwuetatowość. jest patologiczna - lecz jedynym sposobem jej zlikwidowania jest podwyższenie płac.
7. Kadra kierownicza. Kierownicy Katedr powinni być wybierani droga konkursu – w tej chwili na większości uczelni jest tak, że X kieruje uczelnią do emerytury, a następnie „przekazuje pałeczkę” (z namaszczenia) młodszemu o 5 lat Y...
8. Konkursy. Są najczęściej fikcją – jeden kandydat, bo o konkursie nikt nie wie...
DYDAKTYKA
9. Obligatoryjność / fakultatywność. W Polsce zbyt wiele zajęć jest obligatoryjnych - przepis mówiący o co najmniej 30 procentowym udziale zajęć wybieranych pozostaje fikcja. przynajmniej na poziomie studiów magisterskich należałoby całkowicie zrezygnować z zajęć obowiązkowych!
10. Poziom kształcenia. Czy wiedza Państwo, że na wielu kierunkach nie ma już w ogóle egzaminów ustnych? Wszak test łatwiej zrobić - po kłopocie. Wymóg ezgamzinów ustnych powinien być wpisany w wymogi kształcenia.
11. Studia niestacjonarne. Fakt, że "zaoczni" otrzymują ten sam dyplom, mając tylko 60 procent zajęć "stacjonarnych" jest skandaliczny.
NAUKA
12. PAN. Nie chcę uogólniać (z pewnością wśród PANowskich instytutów są dobrze funkcjonujące), ale moje doświadczenie jest takie, że to "przechowalnie" - prowadzące badania naukowe "na papierze", a zyski czerpiące z dydaktyki, do której - niby - nie są przeznaczone ("szkoła wyższa afiliowana przy PAN"...)
13. Recenzje. Zarówno w przypadku doktoratów, jak i recenzji przy konkursach, należy je upubliczniać.
14. Interdyscyplinarność. To modne słówko. Standardy kształcenia powinny pozostać (choc należałoby je odchudzić) - po to, by zagwarantować choćby minimalna kompatybilność programów kształcenia. Interdyscyplinarnośc nie powinna być wymuszana, a jedynie pobudzana przez konkursy.
15. Kult współczynników. Kolegom i koleżankom reprezentującym nauki ścisłe, techniczne, przyrodnicze i medyczne zwracam uwagę, że w naukach humanistycznych i społecznych niewiele jest czasopism zaliczanych do "lit filadelfijskich: etc. "Impact factor" nie może być jedynym kryterium oceny.
STUDENCI
16. Stypendia. Likwidacja stypendiów naukowych byłaby jasnym sygnałem, że uczyć się nie warto. Wyniki w nauce są jednym z ważnych kryteriów uprawniających do niemieckiego BAFOEG!
17. System boloński. Tu panuje istna urnawiłowka. Absurdem jest, że absolwent studiów licencjackich A może trafić na studia magisterskie B - i niejako zacząć edukację od zera!
18. Drugi kierunek. Płatny czy nie - nie rozumiem, dlaczego nikt nie pomyślał o modelu "Nebenfach" - czyli specjalności dodatkowej. W ten sposób student, który kończy studia licencjackie na kierunku A, i ma specjalność dodatkową B, na poziomie magisterskim wybiera: A lub B.
19. Poziom. Upada na łeb, na szyję. To jednak nie wina uczelni, ale – przede wszystkim – szkolnictwa. Uważam, że olbrzymim błędem było utworzenie gimnazjów, a przede wszystkim – „testowa” matura (i prezentacja z języka polskiego).
Obawiam się, że jedynym sposobem jest wprowadzenie czesnego także na studiach stacjonarnych. uważam jednak, że nie mogą być to kwoty "rynkowe" - a minimalne; nadto, w imie solidarności społecznej, powinny zostać z nich zwolnione osoby o małych dochodach, a część środków powinna zostać przeznaczona na stypendia.
A poza tym... http://www.goldenline.pl/patrycja-jakubowska2 Miałem z tą osobą do czynienia - korespondencja była tak osobliwa, że aż ją "wyguglowałem". Proszę to potraktować jako obywatelski donos.
Pozdrawiam,
Były stypendysta FNP i "Polityki"
-
Re:Rozważne i romantyczne
Coz, rektorzy uczelni wyzszych w przewazajacej wiekszosci reprezentuja tak zwany "beton akademicki"... Nie daza do rzeczywistej reformy nieudolnego i niewydolnego systemu, a zadowalaja sie planowaniem drugorzednych, nazwijmy to "czysto kosmetycznych" poprawek! -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie jestem zarejestrowany na goldenline więc nie mogę śledzić wypowiedzi. Nie wiem czego dotyczyła wasza rozmowa jednak CV tej pani jest dość osobliwe: najpierw ukończyła UW, potem w latach 2005-2007 prace w kawiarni i pijalni czekolady i nagle w 2007 stanowisko opiekuna ds. projektów badawczo-rozwojowych w MNiSW. Może to jest wytłumaczeniem że na łączach pomiędzy wami nie stykało? -
Re:Rozważne i romantyczne
Ucznie młodzieży to nie jest jakiś tam duperel i nalerzy to dokładnie przemyśleć.
Według mnie szkolenie ludzi pod cel do niczego dobrego nie doprowadzi , bo
będzie to pokolenie ludzi biernych nie potrafiących nic osiągnąć ponad to na co jest ogólnie przyjętą normą .
Czyli ogólnie mówiąc , produkcja przeciętniaków .
Uzasadnienie wygląda tak .
Gdy uczy się człowieka analizować jak osiągnąć cel w warunkach takich jakie teraz zastał , stawia się go przed wyborem celu który jest do przyjęcia w tych warunkach .
Co taki młody człowiek będzie mógł osiągnąć , samochód , dom ,
praca w kilku zawodach , rodzina i na tym koniec jego wyboru .
Odwracając to zasadę uzyskamy :
Analiza w doszukiwaniu się sensu ,sprawia że dostrzeże absurdy tego co zastał teraz i będzie szukał jakiejś alternatywnej drogi .
I to się nazywa innowacyjność , pełną gębą !
To byłem ja Jarząbek Michał
pracownik miesiąca
i najbardziej kreatywna postać w firmie której pracuje . -
Re:Rozważne i romantyczne
1. Artykuł powierzchowny i tendencyjny. Nie zasługuje na dyskusję;
2. Żaden z projektów nie rozwiąże problemów trapiących polską naukę;
3. Dyskutować trzeba o warunkach sprzyjających rozwojowi nauki a nie "szkół wyższych" - jest tak dlatego, że dyskusja o szkolnictwie wyższym jest tawianiem wozu przed koniem;
4. Dla poziomu nauki rozstrzygające znaczenie mają osobowości - społeczeństwu i władzom państwowym nie pozostaje w rzeczywistości nic, jak nadzieja, że utalentowani ludzie, zaspokajając własną ciekawość i pasje, dostarczą opracowań rozwijających ogólnospołeczną świadomość i wiedzę, oraz korzystnie wpłyną na rozwój technologiczny;
5. Podstawowymi warunkami rozwoju nauki są: a) zaufanie do ludzi utalentowanych i uwolnienie ich od biurokratycznych ograniczeń; b) oddanie do ich dyspozycji większych środków, aby nie musieli żebrać;
6. Niezrozumiały jest stan, gdy państwo (m.in. ministerstwo) wyróżnia najlepsze publikacje i opracowania, ale uzyskanie takich laurów nie daje osobie wyróżnionej żadnych prerogatyw w dalszej pracy; wiadomo tymczasem, że do młodych badaczy i studentów do sukcesów najlepiej poprowadzą ci, którzy sami znają smak sukcesów;
7. Koniecznie trzeba przywrócić dawny stan, kiedy to uniwersytety były miejscem uprawiania nauki a nie fabrykami taśmowo produkującymi magistrów; degradacja uniwersytetów do rangi szkół zawodowych jest pomysłem chorym;
8. Wyłowienie najzdolniejszych młodych ludzi i wtajemniczenie ich w problematykę badawczą trzeba zostawić profesorom; jeśli wykształconego przez siebie zdolnego magistra nie mogę zostawić przy sobie na trzy-cztery lata i wyprawić później w świat jako doktora, jeśli nie mam dla niego zajęć dydaktycznych, to w rzeczywistości nie mam wpływu na przyszły stan nauki;
9. Kształcenie zawodowe na różnych poziomach może być sensownie nadbudowane nad wykształceniem ogólnym poprzez różnego rodzaju kursy i studia podyplomowe, ponieważ nie ma ono nic wspólnego z nauką;
10. Wieloetatowość można zlikwidować jednym ruchem za niewielkie pieniądze - wystarczy dać rektorom i dziekanom możliwość wynagradzania profesorów za jednoetatowość; jest całkowicie pewne, że jeśli profesor otrzyma w swojej uczelni propozycję sensownej podwyżki, to nie podejmie dodatkowego zatrudnienia;
11. W ten sposób znikną z rynku rachityczne pseudouczenie prywatne, w których nie uprawia się nauki, a które żerują bezinwestycyjnie i prowadzą pseudostudia; zapewne pewna liczba szkół prywatnych pozostanie na rynku, ale będą to szkoły porównywalne do obecnych uczelni akademickich;
12. Obecne tzw. wyższe szkoły zawodowe trzeba potraktować jako szkoły pomaturalne przygotowujące do wykonywania różnych zawodów praktycznych; zniknie wówczas uzasadnienie dla dzielenia studiów na licencjackie i magisterskie; podział ten stał się wyłącznie "dowartościowaniem" dziadowskiego poziomu kształcenia w różnych szkolinach gminnych;
13. Ponieważ w każdej aktywności twórczej (a nauka jest taką właśnie aktywnością), to w centrum musi być uzdolniona osobowość - miętoszenie instytucjonalne niczego sensownego nie da; Instytucje twórcze (uniwersytety, teatry itp.) nie dysponują autorytetem autonomicznych - ich autorytet jest funkcją autorytetu związanych z nimi osobowości twórczych: profesorów czy artystów; Pora to zrozumieć i spowodować, żeby takie osobowości miały poczucie, że cokolwiek od nich zależy - resztę załatwią oni sami.
14. obydwa projekty prezentowane w artykule nadają się wyłącznie do niszczarki dokumentów.
-
Re:Rozważne i romantyczne
Do niszczarki? Podobnie jak pański oderwany od rzeczywistości wywód. -
Re:Rozważne i romantyczne
Boi sie Pan wyraznie konkurencji ze strony sektora prywatnego. Przypominam wiec, ze tzw. Bitwe o Handel wygralismy w roku 1948, ale za jaka cene...
Moim zdaniem, to najpierw wiec reforma (w tym glownie zniesienie habilitacji, belwederskiej profesury i koniecznosci nostryfikowania w Polsce doktoratow z czolowych uniwerytetow swiata), a pozniej dopiero zwiekszenie funduszy na nauke i uczelnie wyzsze! Inaczej zostana one bowiem zmarowane przez minister Kudrycka, rektorow i profesure belwederska, a wiec przez zdegenerowanych osobnikow pochodzacych z chowu wsobnego.
lech.keller@gmail.com
-
Re:Rozważne i romantyczne
"1. Artykuł powierzchowny i tendencyjny. Nie zasługuje na dyskusję"
Dlaczego wiec szanowny pan Borawski poswieca swoj (cenny zapewne)
czas na "wysmazenie" tak obszernego wpisu na tym forum??? -
Reforma potrzebna od zaraz, ale nie w "rektorskiej" wersji!
Juz nie raz i nie dwa razy pisalem na forach internetowych, ze aby uzdrowic polska nauke trzeba najpierw, zamiast wyrzucania pieniedzy na obecny, skompromitowany system:
1) Zniesc habilitacje, jako opozniajaca rozwoj naukowcow i kierujaca ow rozwoj na manowce produkowania nikomu nie potrzebnych rozpraw.
2) Zniesc belwederska, dozywotnia profesure, jako relikt feudalizmu i PRLu.
3) Zniesc koniecznosc nostryfikacji w Polsce dyplomow czolowych swiatowych uczelni wyzszych (np. mnie w Polsce nie uznaja doktoratu z nauk politycznych z Monash University w Melbourne, ktory jest na 25 miejscu tegorocznej swiatowej listy THES jesli chodzi o nauki spoleczne), a w zamian przestac wreszcie uznawac doktoraty z Libii i habilitacje ze Slowacji.
4) Wprowadzic uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do rektora i dyrektora instytutu. Nie wymagac od kandydatow na stanowiska samodzielne habilitacji, gdyz w ten sposob odcinamy sie od swiata, gdzie na czolowych uczelniach wyzszych nie ma przeciez ani doktorow habilitowanych ani tez dozywotnich profesorow z prezydenckiej nominacji...
Najpierw wiec reforma (zniesienie habilitacji, belwederskiej profesury i koniecznosci nostryfikowania w Polsce doktoratow z czolowych uniwerytetow swiata), a pozniej dopiero zwiekszenie funduszy! Inaczej zostana one zmarowane przez Kudrycka, ktora potrafi za granica porozumiec sie bez tlumacza tylko w Ruzomberku!
Pamietajmy tez, iz w USA nauke finansuje glownie Pentagon: bezposrednio i posrednio, poprzez skladanie olbrzymich zamowien w takich firmach jaknp. Boeing, ktore pozniej jest stac na finansowanie nauki, we wlasnym, dobrze pojetym interesie!
Jesli wiec chcemy miec w Polsce prawdziwa nauke, to musimy miec wlasny przemysl, wlasna mysl techniczna! Fabryki moga byc za granica, ale musimy stac sie eskporterem netto mysli technicznej (know how, patenty etc.). Bez rozwinietego sektora badan (R&D) nie moze byc bowiem rozwinietych wyzszych uczelni.
Moje uwagi do projekty reformy polskiego szkolnictwa wyzszego z pazdziernika 2009 r. :
1. Przeciez MNiSW niszczy obecnie (casus AHE) te prywatne uczelnie wyzsze, tak chwalone w tym dokumencie.
2. W Polsce nie ma praktycznie studentow zagranicznych. Nie tylko dla tego, ze Polska jest malodla nich atrakcjna jako kraj,ale tez dla tego, ze nasza profesura slabo zna obce jezyki, a nie dopuszcza Polakow z zagranicy, ktorzy te jezyki znaja.
3. Az 64% osób uzyskuje w Polsce stopień doktora habilitowanego po ukończeniu 45 roku zycia. To kolejny argument za zniesieniem habilitacji! Pamietajmy, iz przeciętny polski uczony, zanim osiągnie samodzielność, to najbardziej twórczy okres ma juz za sobą.
4. Zarządzanie uczelnią z natury rzeczy ma charakter zachowawczy i jest wypadkową niestabilnych kompromisów pomiędzy róznymi środowiskami i grupami interesu. To kolejny argument za zniesiem obieralnosci rektorow.
5. Niemal wszystkie raporty międzynarodowych organizacji takich jak OECD czy Bank
Światowy dokonujących cyklicznych ewaluacji polskiego szkolnictwa wyzszego podkreślają konieczność modernizacji ustroju uczelni, który w obecnej formie nie sprzyja budowaniu ich silnej pozycji międzynarodowej. Ale nic sie nie robi aby zmienic tem stan rzeczy!
6. Tragedia bedzie pozostawienie dotychczasowego systemu finansowania uczelni publicznych. Tzw.fundusz projakościowy nic tu nie zmieni, ze wzgledu na jego arbitralnosc,szczegolnie udzial tak skompromitowanej Państwowej Komisji Akredytacyjnej.
7. Koncentracja na pracy naukowo-dydaktycznej jest bez watpienia warunkiem koniecznym do osiągnięcia światowej skali wyników naukowych. Ale do tego potrzeba nam prawdziwych uczonych, a tych w Polsce juz praktycznie nie ma.
8. Nie jest obecnie w Polsce mozliwe umiędzynarodowienie procesu dydaktycznego i badań naukowych przez zatrudnienie zagranicznych naukowców, gdyz w wiekszosci liczacych sie w nauce krajow, nie ma habilitacji, a bez habilitacji nie mozna dzis (praktycznie) w Polsce zostac samodzielnym pracownikiem naukowym.
9. W ocenie organizacji międzynarodowych polskie środowisko akademickie jest trudno dostępne, a procedury nadawania stopni oraz tytułów naukowych pełne osobliwości niezrozumiałych dla osób spoza świata polskiej nauki, takich jak habilitacja czy dozywotnia, “belwederska” profesura, ktoreobok nieuznawania w Polsce doktoratow z takich czolowych krajow jak USA czy W. Brytania (wymog tzw. nostryfikacji), sa glownymi przeszkodami w umiedzynarodowieniu polskiej nauki.
10. Wymog posiadania 5 lat pracy na stanowisku kierpwniczym i wypromowania conajmniej jednego doktora skutecznie zamyka droge cudzoziemcom i Polakom z zagranicy na polskie wyzsze uczelnie.
Lech.keller@gmail.com
-
Re:Rozważne i romantyczne
Jasne, ma Pan rację w wielu kwestiach. Jednak dlaczego są takie problemy również w odwrotną stronę? Jakie są szanse na nostryfikację polskiego dyplomu w Australii? Mówi Pan że w Polsce nie chcą Panu uznać Australijskiego doktoratu, jednak proszę powiedzieć, czy jeśli pojechałbym do Australii z doktoratem polskim to nie miałbym żadnych problemów z jego uznaniem? Z tego co wiem, Australia robi z tym wielkie problemy, nie tylko z tym zresztą. W tym akurat przypadku, proszę się nie gniewać ale nie żal mi
Pana. -
Do 'Mimi'
1. Moj mgr ekonomii ze SGPiS w Warszawie zostal w Australii nostryfikowany w jakis miesiac, za nominalna oplata. Zajmuje sie tym w Australii niezlezne od wyzszych uczelni biuro zwane COUNCIL ON OVERSEAS PROFESSIONAL QUALIFICATIONS.
2. Problemem w Australii jest uzyskanie pracy, szczegolnie dobrej (5% stopa bezrobocia w Australii to takie same statystyczne oszustwo jak wzrost PKB w Polsce w roku 2009). Polskie dyplomy tam uznaja bez trudu, poza lekarskimi. Ale to zrozumiale, gdyz co to za lekarz, ktory nie rozumie pacjentow, farmaceutow, pielegniarek i swych kolegow po fachu? Podobnie polski prawnik nie ma szans w Australii, chyba, ze zrobil (by) studia prawnicze w UK, Australii, NZ czy Kanadzie (ew. RPA).
3. Tu nie chodzi, aby bylo komukolwiek mnie zal. Ja dzis place podatki, a jest ich ponad tysiac euro na miesiac, nie w Polsce, a poza jej granicami. Tak wiec na tym, ze mnie w Polsce nie chca, to traci glownie Polska i jej mieszkancy. Ja sie mam finansowo i zawodowo lepiej na emigracji...
Mimi napisal(a):
Jasne, ma Pan rację w wielu kwestiach. Jednak dlaczego są takie problemy również w odwrotną stronę? Jakie są szanse na nostryfikację polskiego dyplomu w Australii? Mówi Pan że w Polsce nie chcą Panu uznać Australijskiego doktoratu, jednak proszę powiedzieć, czy jeśli pojechałbym do Australii z doktoratem polskim to nie miałbym żadnych problemów z jego uznaniem? Z tego co wiem, Australia robi z tym wielkie problemy, nie tylko z tym zresztą. W tym akurat przypadku, proszę się nie gniewać ale nie żal mi
Pana. -
Re:Rozważne i romantyczne
W pełni się zgadzam. Wydeje się, że wielu obecnie widzi w habilitacji jeden z podstawowycyh problemów polskiej nauki. Chciałbym tylko wiedzieć, ilu z Was naprawdę wierzy, że reforma się odbędzie i nie będzie to jakaś pokraka systemowo-prawna? Przypominam, że właśnie o habilitację toczą się zacięte boje. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie sadze, aby Tusk i Kudrycka mieli dosc inteligencji, wiedzy i odwagi, aby zreformowac polska nauke. Z ich "reformy" wyjdzie pokraka, zgnily kompromis z profesura, a polska nauka bedzie kontynuowac swa droge ku zupelnemu upadkowi. Nie bedzie to nawet droga w dol po rowni pochylej, a po stoku, ktory bedzie coraz bardziej stromy. Czyli ze upadek bedzie coraz szybszy... OBYM NIE MIAL RACJI! -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie sądzę jednak, że ten system może upaść. Nasuwają się tu analogie z reformą ubezpieczeń społecznych. W rzeczywistości trudno coś reformować, co i tak jakoś będzie funkcjonować. Będziemy pogrążać się prawdopodbnie w kierunku najbardziej zacofanych państw świata pod tym względem i to oczywiście można nazwać upadkiem. -
Re:Rozważne i romantyczne
System bedzie upadac, ale przeciez nie ma dolnej granicy tego upadku. Bedzie zapewne tak jak w opowiadaniu SF "The Little Black Bag" (autor Cyril M. Kornbluth, przetlumaczonym tez na polski), gdzie na wyzszych uczelniach mozna uzyskac stopien "magistra teczkowania archiwalnego" (cos w sam raz dla IPNu). Tyle, ze u Kornblutha powodem byl spadek inteligencji, a u nas bedzie to mafia profesorska...
.
«In the future, humanity has split into a small minority of supergeniuses and those of normal intelligence, and a much larger group of dimwits, as described in "The Marching Morons". The geniuses masquerade as assistants to the morons, the better to covertly manage them and keep them out of trouble.» -
-
-
habilitacyjne problemy
Wydeje się, że wielu obecnie widzi w habilitacji jeden z podstawowycyh problemów polskiej nauki.
Z habilitacja sa zwiazane dwa problemy:
1/ poza merytoryczne (nie naukowe) przywileje z nia zwiazane jak przykladowo obejmowanie funkcji administracyjnych;
2/ merytoryczne - sposob oceny osiagniec naukowca.
O ile zniesienie habilitacji rozwiaze problem nr 1, o tyle drugi pozostanie.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy - na polskich uczelniach nie ma wypracowanego systemu rzetelnej oceny osiagniec i predyspozycji kandydata do pracy naukowo-dydaktycznej. Z habilitacja czy bez - musimy on zostac wypracowany. I to jest nasz rzeczywisty problem (przykladem sa ustawiane procedury konkursowe).
Chwilowo mozna ten problem rozwiazac "wyprowadzajac" habilitacje z uczelni i odbierajac niekompetentnym i niezorientowanym radom wydzialow mozliwosc urzadzania sadow kapturowych nad niewygodnymi a przepychania - jak ktos wyzej okreslil - "miernych i wiernych". W tym kierunku zreszta szly obecne propozycje nowelizacji ustaw zaproponowane przez ministerstwo jak i wczesniejsze propozycje prof. Ziejki.
Inna sprawa, ze osobiscie uwazam, ze bez zmiany zarzadzania i organizacji polskich uczelni, rzetelny system oceny zatrudnianinych pracownikow i zatrudniania nowych (konkursy) jest zwyczajnie niemozliwy - przeprowadzane "oceny" i konkursy sluza glownie zabezpieczeniu interesow pewnych grup pracowniczych - w koncu one ustalaja zasady gry... Wystarczy przejrzec statuty uczelniane i ogloszenia o konkursach.
Wyjatki tylko potwierdzaja regule... -
Re:Rozważne i romantyczne
Oczywiscie, ze potrzebny jest nam rzetelny system oceny zatrudnionych pracownikow i zatrudniania nowych. Tyle, ze nie da sie go wprowadzic bez gruntownej reformy, a ta wymagala by usuniecia z polskiej nauki 90% obecnej profesury, ktora jest po prostu niereformowalna.
A pytanie sie rektorow o opinie nan temat tej reformy to tak, jakby sie zapytac w roku 1990 dyrekotorow PGRow na temat reformy tychze... -
Re:Rozważne i romantyczne
"Z habilitacja sa zwiazane dwa problemy:
1/ poza merytoryczne (nie naukowe) przywileje z nia zwiazane jak przykladowo obejmowanie funkcji administracyjnych;
2/ merytoryczne - sposob oceny osiagniec naukowca.
O ile zniesienie habilitacji rozwiaze problem nr 1, o tyle drugi pozostanie."
Nie ma metod idealnych, ale pewne zostały już wypracowane na tzw. zachodzie. Generalnie chodzi o wprowadzanie coraz większego pola dyskursu i debaty publicznej. Po pierwsze należałoby "otworzyć" system ocen polskich naukowców na recenzje zagraniczne i zróżnicować profil brany pod uwagę (słuszny jest bowiem argument, że tzw. "impact factor" nie dotyczy nauk humanistycznych). Natomiast w przypadku konkursów należy dążyć do jawności, powiększania ciał decyzyjnych i jawnej publikacji procesów decyzyjnych. Zmorą obecnego systemu są przecież procedury tajne oraz segregacja na samodzielnych i niesamodzielnych. To jest patologia, która umożliwia, a nawet propaguje hipokryzję i zakłamanie wśród ludzi stojących na szczycie hierarchii akademickiej. W ramach tego systemu można bowiem mieć różne poglądy jednocześnie: publiczny i tajny. -
Re:Rozważne i romantyczne
O czym tutaj mowa... Ble, ble, ble. Po pierwsze ten co chce jakość na uczelni musi dać po prostu kasę. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony (100%, że nie) to nie ma nic więcej. Wszystkie te bzdety (czytaj tzw. programy) są nie warte funta kłaków do czasu odpowiedniego wynagradzania. Wtedy można i trzeba wymagać. Innym wyjściem jest tworzenie rewolucyjnego funduszu zapomogowego dla odchodzących na emeryturę profesorów aby związali koniec z końcem... Jeśli ktoś patrzy inaczej to jest tylko idealistą, bez stąpania po ziemi. Kadrę mamy OK, nawet jeśli ktoś się z tym nie zgadza, można próbować znaleźć lepszą w USA. Oczywiście ich nie zadowolą nasze pensje, chyba że za jeden dzień. Tylko niestety w tym kraju nie ma warunków na normalne życie z tego zawodu. Reszta to mydlenie oczu. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie popadaj w tak skrajny defetyzm bagi! Kasa to nie wszystko. Pamiętaj, że wygrana w totka niesie ze sobą zwielokrotnione prawdopodobieństwo nagłej śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach. -
Re:Rozważne i romantyczne
Niestety, ale nasza obecna kadra naukowa to do niczego sie (na ogol) nie nadaje. To sa bowiem na ogol tacy ludzie jak prof. dr hab. L. Kaczynski czy prof. dr hab. B. Kudrycka, ktorzy doktoryzowali sie jeszcze w PRLu, a wiec na ogol nie znaja zadnych zachodnich jezykow, nie potrafia poslugiwac sie komputerem, i nie znaja nowoczesnych metod przeprowadzania badan naukowych. Ci ludzie powinni byc wiec ustawowo zweryfikowani merytorycznie poprzez danie im szansy powtornego doktoryzowania sie w ciagu gora 5 lat na uczelni z pierwszej setki swiatowych rankingow. A do czasu tego powtornego doktoryzowania sie, powinni miec oni zabronione pelnienie jakichkolwiek funkcji akademickich. Bowiem tylko poprzez elimninacje tzw. betonu akademickiego bedziemy miec szanse na zreformowanie polskiej nauki, a wiec i na uratowanie jej przez zupelnym upadkiem. Obecny jej stan to pomiedzy 2+ a 3-. Ale wyraznie zmierzajacy do dwojki i ponizej...
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie podoba mi się !!!
"EKS: Uczelnie publiczne i niepubliczne będą miały zdolność upadłościową, co pozwoli na likwidację i konsolidację uczelni."
- Czy chciałbyś być studentem uczelni która w trakcie twoich studiów upadnie a inne uczelnie nie będą prowadziły twojego kierunku ???? .
"EKS: Zakłada wprowadzenie zakazu pracy na więcej niż pół etatu poza rodzimą uczelnią. Ale także przyjmowanie nowych pracowników w drodze konkursów i rezygnację z obowiązkowego pensum na rzecz elastycznego regulowania czasu pracy i zarobków."
Za dużo zakazów, które w polskich realiach maja skutek przeważnie inny od zamierzonego .
-
Re:Rozważne i romantyczne
Ciekawe, skąd autorce artykułu skojarzyło się, że rektorzy stawiają na tradycję? Jeżeli główne założenia strategii środowiskowej uda się wprowadzić w życie, to UW, UJ i UAM takie, jakie znamy dzisiaj, staną się przeszłością.
Nowoczesność w strategii Ernst & Young? Proszę nie żartować. W tej strategii dominuje nakazowo-rozdzielczy sposób myślenia - nakazać, zabronić, nogą tupnąć na te wstrętne elyty.
Centralną kwestią w ocenie obu strategii staje się jak zwykle kwestia habilitacji, a wszystkie inne kwestie schodzą na plan dalszy. Rektorzy stwierdzają, że przy habilitacji nie warto majstrować, ponieważ nie ma zgody środowiska na jej zniesienie, więc internetowe autorytety pokroju kagana rzucają się na rektorów jak stado wygłodniałych piesków. Eksperci E & Y proponują by habilitacja była nieobowiązkowa, więc poparcia udzielą im wszyscy, którzy i tak nie mają szans i nadzei na zrobienie habilitacji, bo przecież może w ten sposób uda się jakoś prześlizgnąć i jeszcze trochę popracować.
Przyszłość? A kogo obchodzi przyszłość? Tu trwa walka o kasę i etaty. Jak się da w tę walkę wmanewrować naiwną dziennikarkę Polityki to przecież tym lepiej. -
Re:Rozważne i romantyczne
Niech khm się lepiej zastanowi, dlaczego nie ma zgody środowiska na zniesienie habilitacji, a dopiero potem coś pisze. Jeżeli nie chcesz uczestniczyć w dyskusji, tylko bezmyślnie pleść wiecznie to samo, to lepiej nie zajmuj tu miejsca. Argumenty na rzecz zniesienia habilitacji zostały skonkretyzowane powyżej, tylko wysil się i je przeczytaj!
A skoro z taką pewnością twierdzisz, ze chodzi wyłącznie o kasę i etaty, to rozumiem, że tobie wyłącznie chodzi o obronę swojego! -
Re:Rozważne i romantyczne
dlaczego nie ma zgody środowiska na zniesienie habilitacji
Przypuszczam, że wszyscy się zmówili, by kagana nie zatrudniać. -
Re:Rozważne i romantyczne
Daj sobie spokoj. Pracuje na dwoch wyzszych uczelniach: prywatnej w PL i panstwowej na zachodzie Europy. Widze, ze masz tylko "argumenty" ad personam... -
Re:Rozważne i romantyczne - do KHM
Stac cie 'khm' tylko na niekulturalny atak ad personam? Wstydz sie!
A mnie zatrudniaja i w Polsce (prywatna uczelnia akademicka, stanowisko naukowo-dydaktyczne) i na zachodzie UE (panstwowy uniwerysytet, stanowisko badawcze). Widze, ze beton akademicki tonie, wiec sie brzytwy w postaci atakow ad personam chwyta... :( -
Re:Rozważne i romantyczne
A mnie zatrudniaja i w Polsce (prywatna uczelnia akademicka
AHE.
i na zachodzie UE (panstwowy uniwerysytet, stanowisko badawcze).
Postdok w Portugalii.
Informacje do sprawdzenia na forum, które wymieniałeś już w tej dyskusji, wspominając o swoich problemach z nostryfikacją. Zaprzeczysz?
-
Do KHM
1. AHE jest uczelnia AKADEMICKA, jak to wynika chocby z jej nazwy.
2. Postdok jest stanowiskiem badawczym. I Portugalia jest na zachodzie UE.
3. To, ze mnie odmowiono na UW nostryfikacji doktoratu z Monash University, to zwykly skandal i ilustracja mej tezy, ze 90% polskiej profesury nadaje sie tylko do usunecia z uczelni, gdyz oni tylko szkodza Polsce i Polakom.
4. A teraz pochwal sie KHM swymi osiagnieciami, ale tak jak ja, z podpisaniem sie pod postem, aby mozna bylo zwetyfikowac twe twierdzenia...
lech.keller@gmail.com -
Habilitacja
Habilitacja jest wyraznie przezytkiem z epoki PRLu. W krajach, gdzie sa najlepsze uniwerytety, nie ma przeciez, i naczesciej nigdy nie bylo habilitacji. Proste pytanie: w ostatnich 50 latach, to ilu lauraeatow Nagrody Nobla z fizyki, chemii i medycyny (dorzucmy zreszta tez i ekonomie) mialo habilitacje?
Habilitacja w Polsce sluzy dzis tylko i wylacznie eliminancji niepokornych adiunktow, a tacy sa na ogol najzdolniejszi i najbardziej pracowici - "mierni i wierni" habilituja sie zas w Polsce bez problemu, bo nikomu i tak nie zagrazaja...
lech.keller@gmail.com -
Re: UW, UJ i UAM zmienia sie radykalnie? czy "khm" w to wierzy??
"Ciekawe, skąd autorce artykułu skojarzyło się, że rektorzy stawiają na tradycję? Jeżeli główne założenia strategii środowiskowej..."
A odkad to rektorzy uniwersytetow w Polsce faktycznie reprezentuja "srodowisko"? Od dawna mam bowiem wrazenie, ze reprezentuja przede
wszystkim siebie oraz dosyc waska grupe interesow! -
Re: UW, UJ i UAM zmienia sie radykalnie? czy "khm" w to wierzy??
Tak, khm wierzy w to, że strategia rektorska jest jedynym możliwym sposobem na stworzenie w Polsce prawdziwie elitarnych uczelni. Czy khm wierzy w to, że to się uda? Khm wie tylko, że jeżeli uda się tę strategię wprowadzić w życie, to do grona dzielnie wojujących dzisiaj z habilitacją dołączy spore grono profesury bez wymiernego dorobku. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nareszcie!! Szukaliśmy i znaleźliśmy!! To khm należy bowiem do wtajemniczonowgo grona oświeconych (przechowywanych w odosobnieniu na wyspie szczęśliwości), którzy potrafią w sposób precyzyjny i nieomylny oceniać, jaki doroobek jest "wymierny", a który zasługuję na pogardę jedynie. Brawo!! khm, Polska cię potrzebuje!! Zgłoś się do Ministerstwa lub CK i zaoferuj im siebie jako wyrocznię a wszelkie problemy z habilitacją zostaną w tym kraju rozwiązane. Czeka cię następnie kariera w krajach byłego bloku wschodniego.
Szkoda, że takim jak khm nie przychodzi do głowy rozwiązanie racjonalne, że dorobek i jakość naukowca powinny określać jego możliwości na rynku pracy. Na przykład uczelnie flagowe byłyby w takim ujęciu dostępne jedynie dla najlepszych (z największym i najbardziej wartościowyum dorobkiem).
Ale poglądy khm są naturalne. Z godnie z nim porządek kastowy jest umocowany przez Boga i historię, więc nie należy nic zmieniać, bo Polska to kraj ludzi wierzących w tradycyjne wartości. Ba, nawet będzie można na tym zarobić, bo w końcu będą do nas walić tłumy turystów, aby podziwiać ten skansen. -
Re:Rozważne i romantyczne
Na przykład uczelnie flagowe byłyby w takim ujęciu dostępne jedynie dla najlepszych (z największym i najbardziej wartościowyum dorobkiem
Widzisz, przecież sam się ze mną zgadzasz. Właśnie chodzi o to, że bez elit nadal będziemy skansenem i nic tego nie zmieni.
Rozumiem, to boli, jeżeli ktoś Ciebie do elit nie zalicza. Musi boleć. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie zgadzam się z Tobą w ogóle, traktuję natomiast postulat o uczelniach flagowych jako wart dyskusji. Jeżeli nazywasz siebie elitą, to oczywiście gratuluję! Proponuję, abyś sobie dodał jeszcze tytuł księcia lub hrabiego a staniesz się jeszcze bardziej wartościowy (będziesz elitą elit!).
Nieporozumienie między nami polega na tym, że inaczej rozumiemy pojęcie "elity". Jeżeli polska habilitacja zapewnia automatycznie awans do grona elit, to oczywiście masz rację i trzeba tylko przekonać resztę świata, aby w końcu się opamiętała i przyjęła nasz system, wówczas i u nich skończą się problemy z definicją elit. Przyznaję, że obecny podział jest klarowny: samodzielni to elity (równi wśród równych), a cała reszta to jakiś nieokrzesany motłoch. Motłoch co jakiś czas się burzy i postuluje wprowadzenie bardziej racjonalnych standardów działania (bo od 100 lat się nie zmieniły), co elity odczuwają jako zamach na podstawy ich egzystencji. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że motłoch ma rację, jest przygotowany do dyskusji na argumenty, podczas gdy elity bredzą coś bezładnie o swej przewodniej roli elit. To boli, jeżeli motłoch ma rację. Musi boleć. -
Re:Rozważne i romantyczne
Szanowny Motłoch nie zauważył w moim wcześniejszym wpisie, że wprowadzenie w życie propozycji rektorów oznacza, że szeregi frustratów zasilą całe rzesze habilitowanych, których do elit nie zaliczono. Ale przecież po co czytać, jeżeli można powtarzać bezmyślnie wciąż te same argumenty o habilitacji? Przecież szkolnictwo wyższe powinno być egalitarne, po co komuś jakieś elity? Najważniejsze to habilitację znieść!
Właśnie pokazałeś, kto i dlaczego popiera strategię E&Y. -
Re:Rozważne i romantyczne
Tak, znieść habilitację, bo w obecnej formie jest to system zakłamany, promujący raczej miernotę (nie jest to system debaty naukowej lecz zgniłego kompromisu). Powołanie uczelni flagowych w obecnym systemie nic nie da, faktycznie zwiększy jedynie napięcia o to, kogo mianować "elitą", albowiem system wyboru owych "elit" odbędzie się w ramach stosuków władzy. Po co komu uczelnie, które stanowią czubek piramidy hipokryzji? To jest jak powołanie egzekutywy w PZPR. -
Re: starsi panowie rzadza!!!
"Widzisz, przecież sam się ze mną zgadzasz. Właśnie chodzi o to, że bez elit nadal będziemy skansenem i nic tego nie zmieni."
Tzw. "habilitacja" nigdy prawdziwych "elit naukowych" w Polsce nie stworzyla i nie stworzy (a faktycznie doprowadza tylko do tego, ze srednia wieku, w ktorym zostaje sie w Polsce profesorem nalezy do najwyzszych na swiecie...)! -
Re:Rozważne i romantyczne
Tzw. "habilitacja" nigdy prawdziwych "elit naukowych" w Polsce nie stworzyla i nie stworzy (a faktycznie doprowadza tylko do tego, ze srednia wieku, w ktorym zostaje sie w Polsce profesorem nalezy do najwyzszych na swiecie...)!
A to jest niestety prawda. Prawdą jest również to, że z wyłączeniem kilku dyscyplin, jakość dorobku wymaganego do habilitacji nawet się nie ociera o standardy międzynarodowe. -
Re:Rozważne i romantyczne
A może powiesz jakie są te wymagania? Ustawa określa to w ten sposób, że praca habilitacyjna powinna stanowić "znaczny wkład do dyscypliny" a dorobek powinien być też "znaczny". Czy te sformułowania określają jakąkolwiek jakość? Te enigmatyczne sformułowania mają cel i charakter słynnych "lub czasopisma" i są po to, aby każdorazowo koledzy oceniali według swojego widzimisię (w tajnym głosowaniu), jaki dorobek jest znaczny, a jaki nie! To między innymi dlatego habilitacja w tym kraju jest umocowana na hipokryzji i konformiźmie. W pewnym momencie kandydat jest wypraszany na zewnątrz, by następnie w pokorze wysłuchać wyrok. Kiedy jest korzystny, wszyscy się bratają w pobliskiej restauracji, zaś kiedy nie, kandydat ma prawo zastanawiać się, komu w trakcie całego procesu zalazł za skórę, a ten z kolei uruchomił sieć swoich kontaktów, aby zohydzić kandydata innym członkom komisji. Powtarzam: nie ma możliwości obrony tez zawartych w pracy, nie ma debaty naukowej, nie ma wymiany zdań i opinii. W sumie to nic racjonalnego nie ma w trakcie tej całej procedury habilitacji. -
Nostryfikacja, nostryfikacja...
Na Monash University w Melbourne, gdzie uzyskalem w roku 2002 doktorat (PhD), to wymogiem uzyskania owego PhD byl "istotny wklad w rozwoj nauki". Jesli dana rozprawa na stopien PhD nie zawierala bledow, ale tez nie byla owym "istotnym wkladem w rozwoj nauki", to delikwent otrzymywal "na pocieszenie" stopien Maser (magistra).
A teraz prosze mi wyjasnic, czemu moj australijski PhD nie jest uznawany w Polsce, czemu nie jest on uznwany za habilitacje i czemu sie on w ogole w Polsce nie liczy, ale czemu licza sie w Polsce doktoraty z Libii i habilitacje z Ruzomberka na Slowacji?
lech.keller@gmail.com -
Proces habilitacji a koniec polskiej nauki
To innymi slowy, proces habilitacji to sad kapturowy, gdzie o wyroku nie decyduje meritum, a zwykle ludzkie przesady, niecheci i zawisci. Obecnie, habilitacja w Polsce zluzy tylko eliminacji tych, ktorzy chieli by posunac nauke do przodu, a tym samym narazaja sie profesurze, ktora w Polsce, z racji obowiazujacego systemu, jest zainteresowana glownie w utrzymaniu staus quo, czyli slodkiego nierobstwa (dolce far niente) profesorow belwederskich, ktorzy sa de facto nietykalni, wieloetatowosci (ktora uniemozliwia jakakolwiek powazna prace naukowa) oraz chowu wsobnego, ktory preferuje "miernych ale wiernych", i tym samym przyczynia sie do dalszego upadku polskiej nauki.
Co ciekawsze, to profesura belwederka opanowala zarowno NFA dr Wieczorka (gdzie zabanowano mnie za zbyt odwazna krytyke obecnego systemu) jak tez i forum DOKTORAT-NAUKA-UCZELNIA Gazety Wyborczej, skad znika wiekszosc opinii krytycznych o habilitacji.
Stare, czyli tzw. akademicki (profesorski beton) sie broni, ale nie widzi, ze tym samym kopie dla siebie grob. Przeciez idzie z jednej strony niz demograficzny a z drugiej strony to Polacy moga dzis studiowac wszedzie w UE. Juz sie rozchodzi po szkolach srednich wiadomosc, ze ciekawiej jest studiowac za granica, i ze po zagranicznych studiach latwiej jest znalezc dobra prace.. A jak zabraknie studentow, to rzad przestanie finansowac uczelnie, ktore od dawna nie prowadza powaznych badan naukowych, a takze nie maja studentow...
lech.kelelr@gmail.com -
Do Marka D.
Koledzy oceniają na podstawie recenzji. Jeżeli są cztery recenzje pozytywne, a wynik głosowania negatywny, to wynik głosowania można podważyć przez CK. Procedura habilitacyjna w Polsce jest w tej chwili koszmarna, ale to nie ona jest największym problemem. Największy problem to jakość recenzentów. Tego problemu nie rozwiązują ani propozycje ministerstwa, ani żadna z przedstawionych strategii. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nie ma sensu rozpatrywanie hipotetycznych zdarzeń w konfrontacji z faktem, że są to procedury tajne, tzn. są zaprzeczeniem debaty naukowej. Koledzy wcale nie oceniają na podstawie recenzji, tylko na podstawie zbioru bezprzedmiotowych cech kandydata (wiek, pochodzenie, znajomości, konfliktowość, ogłada itp). Odwoływac to się można dzisiaj wszedzie, nawet do samego Strassburga ale nie o to przecież chodzi. Pomijam fakt, że nigdy nie ma 4 pozytywnych recenzji (najczęściej jest 2/2 lub 3/1), a większość problemów przy habilitacji związana jest z przepychankami zakulisowymi.
Przeanalizuj swoje dotychczasowe wypowiedzi a zobaczysz, że zgadzasz się już w tej chwili z przeciwnikami habilitacji. Nie dość, że przyznajesz, iż procedura habilitacji jest "koszmarna", to jeszcze wprowadzasz argument marnej jakości recenzentów. Pozostaje mi tylko podziękować. Sam proponowałem wcześniej otwarcie na recenzentów zagranicznych (w przypadku zachowania habilitacji w Polsce) i podejrzewam, że w tym punkcie bylibyśmy zgodni. -
Re:Rozważne i romantyczne
Uważam, że zniesienie habilitacji w żaden sposób nie przyczyni się do podniesienie poziomu nauki w Polsce. Znam habilitacje z czterema recenzjami pozytywnymi, nie jest to wcale taka rzadkość. O zniesienie habilitacji najagresywniej walczą ludzie pokroju kagana, których dorobek naukowy jest zbyt słaby nawet na polskie standardy. Polskie standardy habilitacyjne zaś, w większości dyscyplin, pozwalają na przyznanie habilitacji ludziom, którzy żadnego liczącego się międzynarodowego dorobku nie posiadają. Istnienie habilitacji dla poziomu nauki w Polsce jest obojętne. -
Do khm
1. Habilitacja sztucznie hamuje rozwoj polskiej nauki, gdyz przyznawana jest na podstawie tajnej, "kapturowej" procedury, a brak jej oznacza, ze dany naukowiec nie ma mozliwosci samodzielnego prowadzenia badan naukowych ani tez awansu na profesora.
2. Co z tego, ze ktos ma cztery pozytywne recenzje, skoro pochodza one od jego znajomych? Habilitacje robi sie w Polsce na zasadzie znajomosci, a nie wiedzy.
3. Moj doktorat (PhD) z Monash University jest na wyzszym poziomie niz polska habilitacja, gdyz nie tylko musial byc istotnym wkladem w rozwoj nauki, ale tez musial byc pozytywnie oceniony przez naukowcow z innych, niz Monash uniwersytetow. W moim przypadku to byly uczelnie wyzsze z innych stanow, a nawet panstw.
4. Jesli istnienie habilitacji dla poziomu nauki w Polsce jest obojętne, to czemu sie jej nie zniesie? Czemu tacy ludzie jak khm walcza o jej pozostawienie?
5. I czemu "khm" nie ma odwagi, aby podpisac sie pod swymi postami? Ocenia moj dorobek, mimo tego, ze go nie zna. Ale jak ja moge ocenic dorobek "khm"? Nie ma przeciez "khm" ani w Publish or Perish, ani tez w innych, podobnych, bazach danych!
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
A dlaczego, zdaniem khm "polskie standardy habilitacyjne, w większości dyscyplin, pozwalają na przyznanie habilitacji ludziom, którzy żadnego liczącego się międzynarodowego dorobku nie posiadają" ??
Może khm ma jakieś propozycje naprawy tego systemu? Niech khm tak szybko nie rezygnuje i broni systemu, w którego racjonalność przecież - sądząc z jego pierwszych wpisów - wierzy! -
Re:Rozważne i romantyczne
Dlatego, że polska nauka jest słaba. Ani zachowanie habilitacji tego nie zmieni, ani jej zniesienie nie spowoduje wzrostu jakości. Czy Marek D. zechce mi przypisać jeszcze jakieś poglądy, których nie głoszę? Proszę sobie pofolgować, ale szkoda mi już czasu na odpowiadanie. -
Re:Rozważne i romantyczne
Zniesienie habiltacji pozwoli na szybszy awans mlodych naukowcow, i pozwoli na usuniecie z polskich wyzszych uczelni osob, ktore zostaly uksztaltowane w PRLu. Pozwoli takze umiedzynarodowic polska nauke.
Tak wiec pozwoli na poprawe jakosci polskiej nauki. -
Z "Wyborczej" -
Autor: micro5 24.02.10, 20:15
Likwidacja habilitacji w obecnym czasie to likwidacja kompilacji
naukowych szczególnie w dziedzinach technicznych do czego przyczynia
się szeroki dostęp do światowych publikacji i osiągnięć. Istniejący
klan nieomylnych oceniający innych tworzy wokół siebie otoczkę
wszech wiedzących a nie ponoszących odpowiedzialności. Dochodzi do
paranoi kiedy obecnie nominowany profesor belwederski z nauk
technicznych ma tylko wiedzę książkową a nie posiada żadnych innych
uprawnień projektowych budowlanych i pisze publikacje z tej
dziedziny oraz uczy studentów projektowania. Dlatego też uważam że
profesor to jest stanowisko a nie dożywotni tytuł,
szczególnie w odniesieniu do profesorów belwederskich. Proszę
powiedzieć czy dyrektor czy minister jest to tytuł dożywotni chyba
nie.
Przyznawanie dożywotnich tytułów prowadzi do tego że są
profesorowie pampersy - ma tytuł ale nawet już nie kontaktuje co
robi ale liczy się do uprawnień danej uczelni. W polskim
szkolnictwie jest brak obiektywnej oceny dorobku młodych naukowców
i brak prawidłowej drogi awansu dla tych zdolnych którym proponuje
się drogę feudalną czytaj pokorną bo który profesor przyzna się do
braków wiedzy???? Należy jedną uczelnię kończyć na drugiej się
doktoryzować ale pracować na trzeciej a tak tworzą się rodzinne
katedry, rodzinne wydziały a nawet rodzinne uczelnie. Faktem jest że
na uczelniach liczy się tylko tytuł a nie wiedza szczególnie
techniczna która zmienia się dość szybko w obecnym czasie/.
Obiektywnie oceniając przedmioty z których prowadzone są wykłady
przez tzw specjalistów profesorów , doktorów , magistrów z dziedzin
technicznych to większość 95% oglądało to o czym mówi w literaturze
lub w laboratorium i przekazuje tylko wiedze książkową która jest
opóźniona o 10 lat w stosunku do rzeczywistości. Fizycy są
specjalistami z ekonomii, elektrycy specjalistami z informatyki i
administrowania siecią komputerowa, a to jeszcze nie wszystko.
Wybierając nowe kierunki kształcenia należy orientować się w
trendach w gospodarce a nie samozadowoleniu. Praca tylko w jednej
uczelni na etacie drugim miejscem pracy może być firma lub biuro
projektowe takie powinny być zasady wprowadzone przez Minister
jeżeli chce coś poprawić. Praca na więcej niż jednym etacie w
uczelni inne to naruszenie ustawy o zakazie konkurencji,
szczególnie osób na stanowiskach administracyjnych na uczelniach
państwowych. Oni nie mają czasu na zajmowanie się pracą w swojej
macierzystej uczelni. Powinno się również wprowadzić kontrolę kadry
akademickiej pod względem minimów kształceniowych realizowanych a
nie deklarowanych dla PAK-u co niczego nie spełnia poprostu fikcja.
Likwidacja profesorów belwederskich bo jest to pozostałość komunizmu
jak i habilitacje. Profesor to etat tylko jak prezes itp.
Obecnie godzina zajęć ze studentami budżet państwa tak 45 minut
kosztuje około 2500-3000 złotych brutto. Marzenia są wysokie. Jest
takie powiedzenie " dalej ..... niż .... masz" to tak z tymi
wynagrodzeniami. Państwo i tak wyrzuca zbyt duże fundusze na naukę
polską szczególnie nauki techniczne bo nie przekłada się ona na
rozwój przemysłu i dochodu budżetu. A może wzorem państw zachodnich
szukajcie funduszy na badania w firmach u konkretnych
zleceniodawców lub bankach ( kredyty), nauka to również biznes gdzie
za błędy należy płacić i ponosić koszty nawet z majątku prywatnego ,
a państwowe uczelnie fundują badanie trajektorii lotu muchy w
zależności od humoru sekretarki kierownika katedry.
http://forum.gazeta.pl/forum/w,23,105257872,107814793,Nauka_powinna_byc_samofinansowalna.html
-
Re:Rozważne i romantyczne
Poniewaz habilitacje nadaje sie dzis w Polsce za to, ze sie zna odpowiednie osoby, a nie za to, ze sie posunelo nauke do przodu. Stad dostaja je nie najlepsi, ale "mierni, ale wierni".
Habilitacji, przynajmniej w jej obecnej postaci, nie da sie obronic. Mozna tylko ja skasowac, albo uczynic falkutatywna, jedna z wielu mozliwych sciezek awansu naukowca w Polsce. -
Recenzje
1. Moj doktorat (PhD) z Monash musial byc oceniony przez recenzentow z uczelni innych niz Monash (w moim przypadku z innych stanow a nawet panstw). Oceny byly wszystkie trzy pozytywne. Ciekawe, ile polskich habilitacji przeszlo by przez takie sito? Moim zdaniem mniej niz 10%, i to znacznie mniej...
2. Ale tego australijskiego PhD to mi w Polsce ludzie pokroju KHM nie chca uznac. I wiedza czemu - po prostu wtedy musieli by mi ustapic miejsca...
3. A poza tym, to ilu polskich dr hab. bylo by w stanie napisac rozprawe naukowa po angielsku (badz niemiecku, franmcusku czy nawet rosyjsku)? -
Re:Rozważne i romantyczne
Panie Keller! Po tak wiekopomne dzieło wydawcy międzynarodowi powinni się ustawiać w kolejce! Jak to się stało, że nikt tego jeszcze nie opublikował? -
Re:Rozważne i romantyczne
Monografie naukowe wydawane sa zawsze ze strata wydawcy. Ale ma rozprawa doktorska dostepna jest w bibliotece Monash University, oraz zostala opublikowana jako seria artykulow.
Patrz takze ACTA LEMIANA MONASHENSIS. -
Re:Rozważne i romantyczne
Monografie naukowe wydawane sa zawsze ze strata wydawcy.
A kto Panu takich bzdur naopowiadał? Tak jest tylko w Polsce, a ja nie mówię o polskim rynku wydawniczym. Skoro Pańskie dzieło tak świetne, powinno znależć komercyjnego wydawce międzynarodowego. Znam wiele rozpraw doktorskich, które zostały wydane i zarabiają na siebie. Przeciętnych prac się nie wydaje, na dobrych się zarabia. Skoro praca Kellera nie została wydana, widocznie do świetności jej sporo brakowało. -
Re:Rozważne i romantyczne
Znam rynek wydawniczy na Zachodzie. W roku 2002 liberalny rzad australisjki powaznie obcial, po raz kolejny, fundusze na nauke, stad nie mialem szansy dostac dotacji na publikacje mej rozprawy. A ze nie mam w zwyczaaju zebrac, wiec dalem sobie spokoj... -
Re:Rozważne i romantyczne
A oto dla niedowiarków link do mojej książki:
http://www.bod.ch/index.php?id=296&objk_id=365694 -
Recenzenci
1. Jak to juz pisalkem, moj doktorat (PhD) z Monash musial byc oceniony przez recenzentow z uczelni innych niz Monash (w moim przypadku z innych stanow a nawet panstw). Oceny byly wszystkie trzy pozytywne. Ciekawe, ile polskich habilitacji przeszlo by przez takie sito? Moim zdaniem mniej niz 10%, i to znacznie mniej...
2. Stad popieram postulat, aby w przypadku utrzymania habilitacji, wiekszosc recenzentow musiala by pochodzic z zagranicy, i to z czolowych uczelni swiata, a nie np. z Ruzomberku.
3. Tyle, ze ilu polskich dr hab. bylo by w stanie napisac rozprawe naukowa po angielsku (badz niemiecku, francusku czy nawet rosyjsku)?
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
Janusz Czapinski w GW wyrazil swoja mysl..
polecam:
http://wyborcza.pl/1,75515,7583168,Strategia_mnozenia_zbednych_bytow.html
dla mnie nie ma wyksztalconego spoleczenstwa jesli panswto nie moze klasc na nie. Po pierwsze Polska to nie kraj bogaty, nie mamy ani wielikich korporaji ani miliarderow ( oni sa ale jescze na poziomie kupowania drogich samochodow i bicia piany w mediach a nie uczestniczenia w zyciu socialnym czy spolecznym) aby mogli sponsorowac kierunki czy stypendia studentow. Jesli nie panstwo ma oplacac studia to kto? A przeciez chodzi aby jak najwiecje osob studiowalo! -
Re:Rozważne i romantyczne
Co to znaczy "Jesli nie panstwo ma oplacac studia to kto" ? Państwo to moje pieniądze, moje podatki. Łatwo powiedzieć "państwo da" - państwo dostaje kasę z nieba ? Nie lubię jak ktoś rozporządza się moimi pieniędzmi.
Studia to m. in. INWESTYCJA. Przez 5 lat nie ma dochodu a są wydatki - delikwent nie zarabia i rodzina go utrzymuje, ale potem ma uprzywilejowaną pozycję na rynku i wyższe zarobki (mówię o mechanizmach, jeśli po studiach ktoś nie ma pracy lub mało zarabia to znaczy, że rynek jego umiejętności nie potrzebuje). Jak mi mówił mój przyjaciel z USA, są tam firmy doradzające rodzicom w kwestii studiów dla dzieci. Przedstawiają one wyliczenia: "OK, studia na uczelni X będą was kosztować 50.000$ ale po tej uczelni wasz syn będzie zarabiał 50.000$ rocznie. Jak pójdzie na uczelnię Y, to będzie was to kosztować 100.000$, ale po studiach wasz syn będzie zarabiał 200.000$ rocznie. Pomożemy załatwić kredyt, stypendium".
Państwo może promować kształcenie poprzez zwrotne stypendia i kredyty. Na rozdawnictwo się nie zgadzam. Jak ktoś chce dawać, to prosze bardzo ale ze swojej kieszeni, nie z mojej.
Zdecydowanie za często natykam się na opinie typu "państwo ma dać", PRL nadal żyje w mentalności. Dochodzi do paranoi - w mojej okolicy pod naporem śniegu zawaliły się dachy dwu chałup - jeden był ubezpieczony drugi nie. Komu państwo dało pieniążki ciepłą rączką ? Oczywiście temu nieubezpieczonemu ! Wyszło na to, ze ten co się ubezpieczył to był frajer ! Do tego ubezpieczenie budynków jest OBOWIĄZKOWE, ten co żałował na ubezpieczenie nawet nie został ukarany mandatem za brak OBOWIĄZKOWEGO ubezpieczenia i jeszcze dostał NAGRODĘ !
W takim kraju żyjemy. Śmierć frajerom ! -
Re:Rozważne i romantyczne
Co tutaj ma PRL? kompleks?
Jestesmy w Uni jednym ze krajow gdzie z budzetu wydaje sie najmniej pieniedzy na edukacje!
prosze nie podawac porownan z USA z naszym krajem, to tak jakbym chciala porownac ksiezyc z sloncem, ksiezyc tez swieci.... -
Re:Rozważne i romantyczne
1. Ja nie mam kompleksu PRL tylko pamięć.
2. Z tego że wydajemy mało na tle Unii nie wynika, że mamy wydawać więcej. Nie musimy bezmyślnie kopiować cudzych rozwiązań, mamy jako Naród swój rozum. mam stanąć i powiedzieć "ach jej, we Francji to robią tak a tak, to my też musimy ..." ?
3. Ja nie porównuję Polski z USA tylko podaję przykład lepszego podejścia do kwestii finansowania kształcenia na znanym mi przykładzie. Gdyby ten przykład był mi znany z Borneo, to powołałbym się na Borneo.
4. Kształcenie to inwestycja, która przynosi główne korzyści zainteresowanemu i jego rodzinie. Logiczne jest więc, żeby to zainteresowany i jego rodzina tę inwestycję sfinansował. Podobnie wygrana w totka to moja inwestycja i moja wygrana, więc inwestuję w nią własnymi pieniędzmi a nie biegnę do sąsiada "daj". Państwo powinno wspomagać kształcenie, bo korzyści ma nie tylko zainteresowany i jego rodzina, ale nie oznacza to darowizn. Państwo może udzielić kapitału na kształcenie z moich podatków, potem ten kapitał należy oddać i będzie dla następnego chętnego. Na rozdawnictwo się nie zgadzam.
Ogólnie podejście, że państwo powinno od obywateli przejąć wszystkie obszary aktywności jest wyjątkowo durne ale niestety powszechne w Polsce, nadal mamy mentalność z PRL. Państwo to nie jakiś Bóg ale w dużym stopniu to banda zawodowych polityków, którzy kradną moje pieniądze i jeszcze krzyczą, że to dla mojego dobra, że oni wiedzą lepiej. Niech państwo ogranicza się do tego co musi (obrona, bezpieczeństwo, ograniczona ale profesjonalna administracja). Nie zgadzam się na to, by traktować mnie jak idiotę, co sam nie wie co robi i najlepiej decydować za niego. Wykształciłem moją Córkę bez pomocy państwa, za szkoły płaciłem więc niech teraz państwo nie wyciąga łapy po profity z Jej wykształcenia - profity należą się Jej i mnie bo to były Jej praca i moje pieniądze.
Pozdrawiam -
Re:Rozważne i romantyczne
Ile sa warte rady amerykanskich doradcow finansowych, to dzis doskonale wiemy. Ciekawe, skad oni biora re krytsztalowe kule, w ktorych tak dokladnie widza, ze jak sie skonczy kierunek X na uczeni Y, to sie zarobi n dolarow na rok, a jak sie skonczy kierunek S na uczeni T, to sie zarobi m dolarow na rok, gdy nikt nie zna nawet jutrzejszego kursu dolara USA wzgledem np. euro...
I nie tylko po to sie studiuje, aby lepiej zarabiac! Skad ten skrajny materializm w tak katolickim kraju jak Polska? -
Re:Rozważne i romantyczne
"Jak mi mówił mój przyjaciel z USA, są tam firmy doradzające rodzicom w kwestii studiów dla dzieci. Przedstawiają one wyliczenia: "OK, studia na uczelni X będą was kosztować 50.000$ ale po tej uczelni wasz syn będzie zarabiał 50.000$ rocznie. Jak pójdzie na uczelnię Y, to będzie was to kosztować 100.000$, ale po studiach wasz syn będzie zarabiał 200.000$ rocznie. Pomożemy załatwić kredyt, stypendium"."
Znam dosyc dobrze USA (i amerykanskie uczelnie wyzsze) i musze wyraznie
stwierdzic, iz panskiego przyjaciela z USA chyba fantazja
zbyt daleko poniosla! -
Re:Rozważne i romantyczne
W przypadku córki mojego przyjaciela taką kalkulację przeprowadził jego stały doradca finansowy. Badania rodzaju "ile zarabia absolwent uczelni" prowadzą chyba wszystkie uczelnie, w Polsce są rankingi np "jaki procent naszych absolwentów znajduje pracę w ciągu 2 miesięcy". Pomógł im podjąć decyzję zbierając te dane i pomagał w uzyskaniu kredytu. Córka mojego przyjaciela jest już kilka lat po studiach i rzeczywiście zarabia zgodnie z tym, co wtedy wyszło z analizy. Z tej analizy wyszło też, że na te absolutnie najlepsze uczelnie ich nie stać (nie pytałem, czy w ogóle miała możliwość dostania się na nie).
W każdym razie oni potraktowali studia nie tylko jako chęć realizacji aspiracji do wykształcenia, ale jako inwestycję.
Pozdrawiam -
Re:Rozważne i romantyczne
No coz, jesli ktos jest tak naiwny, ze wierzy owym "dorradcom", to no comment... I na koniec: co wart jest inzynier czy lekarz, ktorego jego praca zupelnie nie interesuje, a na studia poszedl tylko dla pieniedzyu? -
Skrajne propozycje
Mozna wybrać z tego kilka rozsądnych propozycji jednak ich część nie przystaje niestety do polskich realiów. Chodzi mi np. o zmuszanie młodych ppracowników do szukania pracy poza uczelnią macierzystą. Owszem, przyczyniłoby sie to z pewnością do wymiany mysli naukowej jednak nie wyobrażam sobie jak młody doktor z pensją 2,500zł ma sobie wynająć mieszkanie w obcym mieście i jeszcze nie daj Boże utrzymać tam rodzinę! Popatrzmy realnie! Spytajmy jakie propozycje zmian mają właśnie adiunkci, którzy i tak odwalają najwięcej roboty na uczelniach (dydaktyka+sprawy org.+badania naukowe+granty+ppraca papierkowa).
Ja nie wiem kim są eksperci z ME ale coś mi sie nie wydaje żeby wiedzieli cos o pracy na uczelni wyższej. jeśli to są jacyś stydenci marketingu i zarządzania to ja równie dobrze, jako humanista, mogłabym reformować polskie kopalnie... -
Re:Rozważne i romantyczne
Rzeczywiście po przeczytaniu artykuły ciekawsze i godniejsze rozważenia wydają się propozycje przedstawione przez ekspertów zewnętrznych. Jako student, kończący już studia, chciałbym się przede wszystkim ustosunkować do kwestii związanych ze stypendiami. Jak najbardziej jestem przeciwny likwidacji stypendiów naukowych. Są one bardzo ważnym impulsem i zachętą do nauki. Należy jednakże zdecydowanie zmienić sposób ich przyznawania. Otrzymywanie stypendiów wyłącznie za oceny wpisane w indeksie jest niepoważne i powoduje, że dostają je w dużej mierze osoby, które są albo tzw. "kujonami" albo którym powiodło się (z różnych przyczyn - niekoniecznie mam na myśli tu te merytoryczne) na egzaminie. Wszystkim powszechnie jest przecież wiadomo, że studenci, którzy chcą faktycznie rozwijać swoje zainteresowanie, będą to robić kosztem mniej interesujących, czy wręcz niepotrzebnych zajęć. Praktycznie funkcjonuje to w ten sposób, że mniej potrzebne zajęcia są po prostu zaliczane,a zaoszczędzony czas poświęcane się na rozwijanie naukowych zainteresowań. Sądzę, że większość osób studiujących spotkało się z przedmiotami, które były po prostu zwykłymi "wypełniaczami" czasu, które nijak miały się do realizowanych treści,ale zostały wpisane w plan studiów, aby prowadzący mógł zrealizować pensum. Na takie zajęcia naprawdę nie warto poświęcać zbyt dużo czasu! Zdecydowanie sprawiedliwszym kryterium przyznawanie stypendiów naukowych byłoby obok średniej z ocen branie pod uwagę także działalności naukowej i społecznej na rzecz uniwersytetu (przy czym musi to zostać ściśle określone, aby zminimalizować wszelkie nadużycia. Nie podoba mi się również pomysł przerzucenia decyzji o przyznawaniu stypendiów socjalnych przez urzędy. Zważywszy jak funkcjonuje u nas administracja państwowa może to doprowadzić do zapaści i w konsekwencji zupełnego chaosu przy przyznawaniu stypendiów. Nie administracja uczelniana funkcjonuje wzorowo, ale przynajmniej pewne doświadczenie. Nie zmienia to również faktu, że i nad działalnością uniwersytetów w dziedzinie stypendiów socjalnych należy dużo zmienić. Dopóki system stypendialny nie będzie przynajmniej w miarę wydolny - a nie tak jak teraz działający na zasadzie przypadku - to nie mamy co myśleć o zdrowym szkolnictwie wyższym! -
Re:Rozważne i romantyczne
Chciałam wyrazić swoje wielkie poparcie dla projektu EKS. Od razu widać, że jest to wynik burzy mózgów, pomysłów ludzi, którzy sami niedawno skończyli studia i dobrze wiedzą jak to wygląda. Niestety, ale poziom kształcenia na polskich uczelniach publicznych jest, co tu dużo mówić kiepski... Sama kończę w tym roku studia. Prawdę mówiąc, uważam że niewiele z nich wynoszę. Rozmawiając z moimi kolegami dochodzimy do wniosku, że jest źle. Wykładowcy naprawdę powinni mieć limity uczelni na których pracują, aby mogli się przygotowywać do zajęc. Niestety ale przychodzą nieprzygotowani, nie potrafią rozwiązać zadań, które sami układają, a na dodatek nie ma żadnych dyskusji. Skąd się to bierze, ano stąd, że są niekompetentni, a ja sama boję się odezwać, żeby dany wykładowca nie poczuł się obrażony, bo później zemści się to na zaliczeniu. Ale trochę odbiegłam od tego o czym jest artykuł. Generalnie, zgadzam się z finalnym komentarzem autorki. są to plany romantyczne. Ale naprawdę, powinniśmy szukać rozwiązań właśnie takich jak proponuje EKS. Inaczej będzie tylko gorzej. A niestety już jest bardzo źle. Mówi się, że teraz młodzi ludzie na uczelni są gorzej przygotowani do nauki aniżeli miało to miejsce kilka lat do tyłu. Uważam, ze to jest wina wyłącznie nauczycieli, systemu. Te błędy popełniane są zarówno w liceach, a potem na studiach. Uważam także, że rektorzy uczelni nie są osobami kompetentnymi do tego aby coś reformować. Przykro to mówić, ale są to ludzie starsi, profesorowie z dużym doświadczeniem, ale często zapominający o tym jak świat szybko idzie do przodu a my znowu zostajemy w tyle.
Bardzo spodobała mi się ta dyskusja i ten artykuł. Chętnie dorzucę kilka komentarzy, mam w tym temacie bardzo dużo do powiedzenia.
Pozdrawiam -
Re:Rozważne i romantyczne
"Uważam także, że rektorzy uczelni nie są osobami kompetentnymi do tego aby coś reformować. Przykro to mówić, ale są to ludzie starsi, profesorowie z dużym doświadczeniem, ale często zapominający o tym jak świat szybko idzie do przodu a my znowu zostajemy w tyle."
Rektorzy wyzszych uczelni w Polsce praktycznie w stu procentach zaliczaja sie do grupy, ktora pozoruje zainteresowanie reformowaniem systemu, a faktycznie zrobi wszystko, by utrzymac dotychczasowy
(smutny) stan rzeczy... -
Rektorzy
Polscy rektorzy maja doswiadczenie, ale takie, ktore jest bezwartosciowe w obecnych warunkach (XXI wieku, gospodarki rynkowej i globalizacji). Ich doswiadczenie to odpowiednik doswiadczenia dyrektora PGRu. To sa ludzie uksztaltowani, w olbrzymiej wiekszosci w PRLu. Im szybciej usunie sie ich z polskiej nauki, tym lepiej... -
Re:Rozważne i romantyczne
W pełni się zgadzam z @Blueberry. W ogóle założenie że coś zreformuje się samo od środka jest kuriozalne. Nie wgłębiając się w szczegóły, uważam że pani Kudrycka idzie w dobrym kierunku. Analiza sytuacji w polskiej nauce została przygotowana przez firmę zewnętrzną, podobnie propozycje naprawy, do współppracy zaproszeni zostali młodzi naukowcy. Tak to powinno działać. Stara kadra nie chce niczego reformować bo w pewnym sensie dla niej wygodnie jest jak jest teraz. Niby jest stan permamentnego niedoboru ale z drugiej strony jest pewność zatrudnienia a wręcz nietykalność, ochrona przed konkurencją zza granicy, gwarancje finansowania itd. Ci co są już w systemie i po habilitacji mogą wiele stracić na otwarciu na świat. Owszem pieniądze można będzie zarobić większe, jednak nie będzie możliwości wzięcia piątego etatu a i o te większe pieniądze też trzeba będzie powalczyć, praca na kontrakcie to już nie taka pewność jak stały etat, studenci oceniający wykładowców to dla niektórych poniżej godności itd.
Dlatego nie ma co patrzeć na pomysły rektorskie bo to są pomysły jednej ze stron sporu, stron która, co normalne, broni własnych interesów. Trzeba zadać sobie pytanie czy interes rektorów jest tożsamy z interesem polskiej nauki. -
Interes rektorow
Interes rektorow jest wyraznie sprzeczny z interesem polsiej nauki. Rektorzy, w wiekszosci uksztaltowani w PRLu, chca zachwania status quo, a wiec habilitacji, belwederskiej profesury i chowu wsobnego naukowcow, ktory prowadzi do ich degeneracji.
Interes nauki polsiej to zas jej rozwoj, ktory uniemozliwia wlasnie system oparty na habilitacji, belwederskiej profesurze i chowie wsobnym naukowcow...
GDYBY O ZGODE NA REFORME PGRow ZAPYTANO ICH OWCZESNYCH DYREKTOROW, TO WIADOMO, ZE O ZADNEJ REFORMIE PGRow IE MOGLO BY BYC MOWY! -
Re:Rozważne i romantyczne
Zburzyć. Po co komu one. Tam myślą, czytają i robią co chcą. I na studia chodzą. -
... Zakaz zatrudniania świeżo wypromowanych doktorów w ich macierzystej uczelni ...
> zakaz zatrudniania świeżo wypromowanych doktorów w ich macierzystej
> uczelni. Muszą oni poszukać obcej uczelni, która zechce ich przyjąć na co
> najmniej dwa lata. Co nie powinno być trudne, bo szkoły dostaną dotacje na
> przygotowanie stanowisk podoktorskich.
Znam ten system z Niemiec - jest NIELUDZKI. Doktorat, potem "Postdoc" itd., i zanim zostaniesz profesorem, tulaj sie po swiecie za jakies stypendialne grosze, zostaw rodzine, dziewczyne, zone, dzieci, przyjaciol i poswiec sie dla "nauki", i rok za rokiem wypisuj publikacje, aby dowiesc swojego geniuszu. Niejeden z czasem w to sam nawet wierzy.
Tak to sie produkuje rozwodnikow z ciezkimi zaburzeniami psychicznymi, ktorzy ten system dalej prowadza w imie jego rzekomej doskonalosci. O wrakach rodzin, czy kobietach, ktore czesto poswiecily swoje kariery dla kariery "naukowca" i zostaja po drodze mimo to opuszczone, nawet nie wspominajac.
-
Do Galla Anomima
Mylisz system opieki spolecznej z systemem nauki i szkolnictwa wyzszego.
Jesli marzy ci sie zycie bezstresowe, to idz od razu na rente... PRL juz nie wroci. Za lezenie nikt w kapitalizmie rynkowym ci nie zaplaci... -
Re:Rozważne i romantyczne
Bez przesady GalluAnonimie, z tym nieludzkim systemem. Ciężko jest w dzisiejszym świecie robić jakąkolwiek karierę, siedząc w domowych pieleszach. Spróbuj pogadać z menedżerami. Mobilność to niestety podstawowa sprawa i nie da się tego przeskoczyć. Jeżeli chcesz siedzieć w domu i podziwiać swoje umeblowanie, jest mnóstwo innych zajęć, które to umożliwią. Poświęcanie się dla kariery dotyczy wszyskich, którym w życiu zależy na prestiżu lub pieniądzach. Średnia rozwodów i zaburzeń psychicznych wśród ludzi nauki jest i tak dużo niższa niż na "rynkowych" odcinach działalności. Twój argument jest w ogóle bezprzedmiotowy. -
Re:Rozważne i romantyczne
Znam ten system z USA, racja że trzeba się natułać ale też zdobywa się przez to doświadczenie i minimalizuje się to co jest w Polsce obecnie plagą - nepotyzm i zasiedzenie w jednej jednostce od doktoratu po emeryturę i brak pojęcia o tym co się dzieje gdzie indziej. Jak patrzymy na naukowców z USA, Niemciec czy innych krajów z nauką na wysokim poziomie, widzimy tylko produkty finalne - świetnych, dobrze zarabiających naukowców, nie chcemy jednak wiedzieć że jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest ich wysoka mobilność i duże doświadczenie zdobywane na różnych uniwersytetach i w jednostkach badawczych. Podobnie zresztą jest z amerykańskimi lekarzami którzy przez wiele lat muszą ostro pracować nie wychodząc nawet całymi dniami ze szpoitali. Renoma i doświadczenie a co za tym idzie, duże pieniądze przychodzą później i są owocem ich ciężkiej, wcześniejszej pracy, stresów i niepewności. W Polsce zaś jak widzę chce się jednocześnie żeby było łatwo, przyjemnie i bezpiecznie z jednej strony a z drugiej strony - bogato. Tak drodzy państwo nigdzie nie ma. W świecie nauka to ciężka praca, duży sters i niepewność, nie tylko co do wyniku eksperymentu ale także co do dalszej pracy. Jednak albo chcemy się ścigać ze światem albo pozostać skansenem z ciepłymi, dożywotnimi posadkami dla..."naukowców". -
Re:Rozważne i romantyczne
@GallaAnonim
Czy dobrze zrozumiałem że wszędzie ma być wyścig i stres tylko nie w nauce? Nawet sprzątaczka ma być poddana weryfikacji rynku ale już pracownik naukowy nie? Na przykładzie naszych ludzi nauki widać że uwolnienie od wyścigu i konkurencji nikomu nie wychodzi na zdrowie. 45 lat bezpieczeństwa nie stworzyło zbyt wielu wybitnych (na światową skalę) naukowców ani też nauka nie jest na poziomie nawet przyzwoitym. Dlatego daruj sobie takie hiobowe wieści. -
Re:Rozważne i romantyczne
Nauka nie moze byc rezerwatem socjalizmu w kapitalistycznym otoczeniu... -
Re:Rozważne i romantyczne
No właśnie, dobre określenie. Taka mieszanka wszystkiego co najlepsze z socjalizmu i kapitalizmu. Oczywiście jedynie z punktu widzenia siedzącego na katedrze profesora. Dożywotnie posady i nietykalność w połączeniu z możliwością kręcenia kasy na boku i, jeśli się zechce, startu do pieniędzy z grantów. To w pewnym sensie raj na ziemi, po co więc to zmieniać? -
Re:Rozważne i romantyczne ?
I oto kolejna, n-ta juz dyskusja zamiera... Takie i podobne do tej dyskusje dotyczace zmian w przestarzalym i mocno sfeudalizowanym systemie nauki polskiej trwaja od lat i... zazwyczaj koncza sie bez zadnego efektu,
a naukowy "beton" zaciera rece i ze spokojem kladzie sie spac.
I znow zadnych zmian nie bedzie??? -
Re:Rozważne i romantyczne
Zmian na lepsze nie bedzie, dopoki beton profesorski bedzie mogl je sabotowac. A wiec najpierw nalezy sie pozbyc owego betonu, a dopiero pozniej myslec o reformach... -
Re:Rozważne i romantyczne
Takie dyskusje pokazują rzeczywiście tylko stan frustracji młodszych pracowników nauki. Rzeczywista dyskusja toczy się bowiem w inny sposób. Odpowiedni ludzie nauki, reprezentujący ów "beton", rozmawiają bezpośrednio z ludźmi władzy (ministrami i posłami) i "tłumaczą" im gorliwie, dlaczego ma zostać tak, jak jest. Piszą też listy i petycje (np. ów list kilkudziesięciu wybitnych humanistów do premiera). Tym samym ci, którzy chcieliby coś zmienić, stoją na z góry przegranej pozycji. Nie potrafią się zorganizować i zrobić czegoś konkretnego, jak np. list otwarty. -
Re:Rozważne i romantyczne
Pisanie petycji czy listow otwartych nic nie daje w naszym obecnym, pseudodemokratycznym systemie, czyli pluto- i ochlo-kracji (rzady elity pieniadza i zwyklej choloty, jakby sie kto pytal). W roku 1990 rzzd postanowil zamknac PGRy, wiec nic by wtedy nie pomogl zaden spisek dyrektorow PGRow. A obecny rzad wcale nie chce zreformowac polksiej nauki, gdyz jest mu ona calkowicie obojetna... Mamy dzis bowiem w Polsce znow dykature ciemniakow, tyle ze nie z PZPRu, a z POPiSu... -
Re:Rozważne i romantyczne
Może nie tak pesymistycznie kagan. Rządy elity pieniądza są ogólnoświatowym zjawiskiem i nic tu nie poradzimy. Z hołotą to co innego ale poza tym jest coś takiego jak opinia publiczna. Opinia publiczna powinna dowiedzieć się, dlaczego np. argumenty zawarte w liście 44 humanistów do premiera są w dużej mierze nietrafne i jednostronne. Chodzi o to, że młodsi pracownicy nauki w ogóle nie potrafią się zorganizować, aby wyrazić swoje zdanie. A mafia profesorska portafi.. -
Re:Rozważne i romantyczne
Moj pesymizm jest na tyle uzasadniony, ze ponad 20 lat po upadku PRLu w przemysle, gornictwie, budownictwie czy w handlu, w polskiej nauce wciaz mamy sytuacje jak za nieboszczki komuny. Poniewaz w Polsce rzadza znow ciemniaki (tyle, ze "czarne" a nie "czerwone", jak w PRLu), to im to nawet ta sytuacja odpowiada, bo z prawdziwa elita intelektu, to mogli by miec klopty, a obecna profesura to ani prochu nie wymysli, ani nawet nie bedzie potrafila go uzyc...
Mlodsi pracownicy nauki sa zas zastraszeni, a poza tym to pochodza oni z chowu wsobnego, wiec z nich tez nic nie bedzie. Obym sie mylil!
Pozdr.
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne, a w sumie - bardzo smutne !
"Moj pesymizm jest na tyle uzasadniony, ze ponad 20 lat po upadku PRLu w przemysle, gornictwie, budownictwie czy w handlu, w polskiej nauce wciaz mamy sytuacje jak za nieboszczki komuny. Poniewaz w Polsce rzadza znow ciemniaki (tyle, ze "czarne" a nie "czerwone", jak w PRLu), to im to nawet ta sytuacja odpowiada, bo z prawdziwa elita intelektu, to mogli by miec klopty, a obecna profesura to ani prochu nie wymysli, ani nawet nie bedzie potrafila go uzyc..."
I akurat w tym calkowicie zgadzam sie z Sz. Panem Kellerem!!! -
Re:Rozważne i romantyczne
Szkoda tylko, ze my sie zgadzamy, a nauka polska spada ruchem przyspieszonym wykladniczo. Przypominam, ze nie ma dolnej granicy tego upadku!
Pozdr.
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
Osobiscie jestem "umiarkowanym" pesymista - podejrzewam, ze w nauce polskiej przez nastepne piec/szesc lat nic nie zmieni sie na lepsze... -
Re:Rozważne i romantyczne ?
A czy ktos dostrzega jakiekolwiek powody do optymizmu? -
Re:Rozważne i romantyczne
Dopoki nie usunie sie z polskich wyzszych uczelni PRLowskiej profesury, dopoty beda one w stanie postepujacego upadku... -
Re:Rozważne i romantyczne
"A czy ktos dostrzega jakiekolwiek powody do optymizmu? "
Dostrzegam wiele takich powodow.
Pierwszym z nich jest toczaca sie obecnie dyskusja, ktora jeszcze niedawno w ogole byla nie do pomyslenia.
Poza tym przy tak duzym wspolczynniku scholaryzacji i weryfikacji rynkowej uzyskanej wiedzy i dyplomow, rosnie coraz wieksza swiadomosc spoleczna tego jak proces dydaktyczny na polskich uczelniach wyglada od podszewki. Jest duza szansa, ze poparcie spoleczne dla zmian przewazy wplywy konserwatywnej czesci srodowiska - chocby skadinad drzewiej wielce zasluzony KM, po raz kolejny probowal zorganizowac bunt srodowiska przeciwko propozycjom demokratycznie wybranego Rzadu RP. -
Re:Rozważne i romantyczne
Ta dyskusja sie toczy na marginesie proponowanej reformy. Wiekszosc mlodszych pracownikow nauki (asystenci i adiunkci) boi sie w niej brac udzial, gdyz moga sie w ten sposob narazic mafii profesorskiej, ktora kontroluje dzis nawet MNiSW. To tak, jakby doglebna reforme armii dac do przeprowadzenia generalom, ktorzy wiedza jak wygrac poprzednia wojne, a nie ta nastepna. A takimi "generalalmi" sa wlasnie nasi obecni profesorowie belwederscy, zas wiekszosc dr hab. jest tez z tej samej, dzis bezawrtosciowej szkoly...
Prosze tez o kontakt.
lech.keller@gmail.com -
Re:Rozważne i romantyczne
"Prosze tez o kontakt.
lech.keller@gmail.com"
Na kontakt prosze nie liczyc gdyz w przeszlosci wykorzystywal Pan adresy emailowe z takich kontaktow do rozsylania spamu politycznego, o czym przestrzegam potencjalnie zainteresowanych. Proby interwencji kilku osob z owczesnie bardzo nielicznych "kregow reformatorskich" zwyczajnie Pan ignorowal lub nieelegancko komentowal. No coz na wlasna wiarygodnosc kazdy sobie pracuje... -
Re:Rozważne i romantyczne
Prosze Pani. Nikt w Polsce nie chcial mi pomoc. Wszyscy rzucali mi, i to z satysfakcja, klody pod nogi. I prosze ordynarnie nie klamac, gdyz nigdy nie wysylalem nikomu zadnego 'spamu politycznego'. Tzw. kregow reformatorskich zas w Polsce zwyczajnie nie ma. To cos jak to mityczne niemieckie podziemie antyhitlerowskie w latach 1939-1945, ktore istnialo tylko wirtualnie. W Polsce na wyzszych uczelniach i w MNiSW rzadzi bowiem wciaz ta sama, PRLowska mafia profesorska, a reszta pracownikow nauki boi sie wziac udzial w dyskusji po stronie zmnian, gdyz wie, ze to by zbyt drogo kosztowalo zwolennikow owych reform. Ja sie moge swobodnie wypowiadac, gdyz pracuje za granica i jestem w wieku przedemerytalnym, ale co ma zrobic 40-letni adiunkt, nad ktorym wisi, jak miecz nad Damoklesem, perspektywa utraty pracy
na skutek tego, ze mu ktos zlosliwie utraci habilitacje?
I czemu nie ma Pani odwagi sie podpisac po swymi slowami?
Lech Keller -
Do malgorzata.academicus
Nie ma Pani odwagi odpowiedziec na moje zarzuty? -
-
Re:Rozważne i romantyczne
"Czekam..."
Oj, chyba, sie sz. "kagan" nie doczeka!
-
Re:Rozważne i romantyczne
No coz, zarzucono mi tu robienie wielu brzydkich rzeczy, ale jak sie zapytalem o szczegoly, to P. Academicus M. nabrala wody w usta... :( -
Reforma...
Z ciekawością przeczytałem wywiad z Prof. Stecem ("Za dużo studentów za publiczne pieniądze" - http://praca.gazetaprawna.pl/wywiady/463183,za_duzo_studentow_za_publiczne_pieniadze.html)
Zgadzam się jednak z Panem Profesorem Stecem tylko co do tego, iż:
„stan polskiej nauki jest zatrważający, zawód naukowca ze względu na niskie uposażenia przestał być atrakcyjny, pogłębia się luka pokoleniowa, a ilustracją jest brak konkurencyjności polskich zespołów w zdobywaniu grantów międzynarodowych oraz miejsce polskich uczelni w różnych rankingach. W ostatnio opublikowanym rankingu The Times na liście dwustu najlepszych uniwersytetów na świecie nie ma żadnej polskiej uczelni.”
Ale nie zgadzam się, iż można poprawić tę sytuację zwiększając w obecnej sytuacji nakłady na polską naukę, gdyż jakakolwiek zmiana w systemie polskiej nauki i wyższej edukacji musiałaby się zacząć od usunięcia wpływu na nią obecnej polskiej profesury, wykształconej i uformowanej w PRLu i przez ludzi wykształconych i uformowanych w PRLu. A do tego, to potrzebna jest rewolucja, zgodnie z tym, co głosił V. Pareto. Polska profesura, a za nią docenci, adiunkci, asystenci, doktoranci i studenci głoszą więc potrzebę zwiększenia nakładów na polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, choć w obecnej sytuacji praktycznie kompletnej zapaści owej nauki i owego szkolnictwa, należałoby, z punktu widzenia interesów gospodarstwa narodowego, zmniejszyć owe wydatki do zera, gdyż w obecnej sytuacji to każdy grosz wydany na polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe jest groszem straconym.
Co więc robić?
1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składałoby się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych: http://64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
6. Zlikwidować autonomię uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
Problem polega więc głównie na tym, że w Polce nie ma dziś absolutnie żadnych motywacji do dalszego rozwoju osobistego po habilitacji, dlatego też rozwija się chów wsobny, tworzą się towarzystwa wzajemnej adoracji i koterie, które grają doktorantami i asystentami oraz adiunktami jak pionkami na szachownicy. Zakłamanie, kumoterstwo i dekadencja określają dziś polskie środowisko naukowe. A później załamuje się ręce, że doktoraty są słabe i że nie ma polskich wyższych uczelni w czołówce światowej! Hipokryzja środowiska tzw. samodzielnych pracowników nauki przekracza dziś w Polsce wszelkie granice.
I dalej. A co z nostryfikacją? Uważam, ze należy koniecznie znieść konieczność nostryfikacji w Polsce dyplomów czołowych światowych uczelni wyższych, a szczególnie z czołowych uczelni wyższych w USA, W. Brytanii, Kanady, Australii, Niemiec, Francji i Skandynawii, czyli z krajów, które mają dziś najlepsze uniwersytety i które „produkują” najwięcej Noblistów.
Przykładowo, to mnie w Polsce nie uznają doktoratu z nauk politycznych z Monash University w Melbourne, który jest na 25 miejscu tegorocznej światowej listy THES jeśli chodzi o nauki społeczne. Natomiast uznaje się dziś w Polsce doktoraty z takich „potęg” naukowych jak Libia i habilitacje ze Słowacji, gdzie zresztą ostatnio gościła P. minister Kudrycka.
Nieuznawanie zagranicznych doktoratów i wymóg habilitacji, izolują polską naukę od nauki światowej, i powodują ów chów wsobny, który, jak wiadomo, prowadzi do degeneracji, którą tak łatwo można dziś zaobserwować na polskich wyższych uczelniach i w PAN.
Poza tym, to mamy dziś w Polsce po prostu za dużo uczelni wyższych, za dużo naukowców i za dużo studentów. Przykładowo: w roku akademickim 1937-1938 studiowało w całej Polsce 48 tysięcy studentów i nadawano wówczas niewiele ponad 200 doktoratów na rok. Habilitacje można było wtedy policzyć na palcach jednej, góra dwóch rak. Zaś w roku akademickim 2008-2009 studiowało w całej Polsce prawie dwa miliony (dokładnie 1,928 tysięcy) studentów, w tym ponad 32 tysiące na studiach doktoranckich i nadano wtedy w ciągu jednego jedynego roku 2008 ponad 5 tysięcy doktoratów i prawie tysiąc habilitacji. Biorąc wiec pod uwagę, ze w roku 1938 było nas 35 milionów a w roku 2008 tylko o 3 miliony więcej (38 mln), należy stwierdzić ogromną INFLACJĘ wyższego wykształcenia, szczególnie, iż gospodarka RP jest dziś tak samo zacofana w stosunku do czołówki światowej jak w roku 1938, a wiec nie potrzebujemy wcale aż tylu wysokiej klasy specjalistów. Po prostu studia wyższe, w tym tez i doktoranckie, są dziś w Polsce (i nie tylko) głównie sposobem na opóźnienie wejścia młodych ludzi na mocno niezrównoważony rynek pracy. Chodzi więc nie o wiedzę, a o zmniejszenie oficjalnej stopy bezrobocia.
Prawdziwa rola tzw. uniwersytetów w polskim społeczeństwie to dziś niestety, ale nie działalność naukowa i naukowo-dydaktyczna, ale:
1. dla młodych ludzi;
- "dorosłe" wakacje na koszt państwa oraz
- rynek matrymonialny.
2. Dla władzy:
- sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
- sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
- dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
- przechowalnia dla polityków chwilowo na bocznym torze,
- podkładka i przykrywka pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
4. Dla gospodarki:
- nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
3. Dla pracowników owych “wyższych” uczelni:
- płatnik ZUSu dla urodzonych w niedziele,
- biuro podróży (tzw. konferencje),
- pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie...).
(http://forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to jednak jest to głównie sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można robić taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
To by było na razie tyle...
Pozdrawiam
Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
http://www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
Email: lech.keller@gmail.com
