Wyszukaj na forum
Forum
Jak oni grzeszom
(90)
Nasi politycy piękną polszczyzną wciąż nie grzeszą. Niezależnie od opcji.
-
Bardzo szkoda
Bardzo szkoda,że prezydent W-wy zlikwidowała bazar przy PKiN ,bo jedno stoisko należało przydzielić p.Piterze.Ona jak maLo kto się na przekupkę nadaje!No ale ma predyspozycje! -
Re:Jak oni grzeszom - i z kim?
Szkoda, że artykuł zawiera przykry błąd autorski: "Poprawność językowa parlamentarzystów wydaje się być poniżej średniej krajowej", co jest rażącym anglicyzmem. Jako stary (oj, stary!) "nadwiślaniec" rzekłbym raczej: "Wydaje się, że poprawność językowa parlamentarzystów jest niższa od średniej krajowej", nie przenosząc do polszczyzny anglosaskich konstrukcji składniowych. To mi się wydaje "najbardziej optymalne", by "idąc po najmniejszej linii oporu nie cofnąć się do tyłu o około kilkunastu dziesięcioleci". Mam nadzieję, że twórczo przyczyniłem się do "dalszego kontynuowania" dyskusji, która niewątpliwie rozwinie się "za niespełna ponad godzinę" (jak to wczoraj genialnie sformułował sprawozdawca TVP z Vancouver).
-
Re:Jak oni grzeszom
Dziękuję za ten artykuł,bardzo potrzebny, bo język polski jest kaleczony właśnie głównie przez polityków.Czasem "uszy bolą", kiedy się słucha wypowiedzi "wybrańców narodu".Pozostaje mieć nadzieję, że oni też czytają Politykę.Proszę o więcej, pozdrowienia. -
-
Re:Jak oni grzeszom
Gdyby sprawozdawcy sportowi przestali mówić tak, jak mówią, świat byłby smutnym miejscem.
Politycy to swojskie chłopaki, a nie oratorzy i mistrzowie mowy polskiej. Im niestety trzeba wybaczyć.
Gorzej z Julią Pi. Na pewno jest kolejnym przykładem na to, że poloniści mówić nie "umią".
Natomiast elity.. Hm... W radiowej "dwójce" słyszałam ostatnio, jak Tadeusz Różewicz mówił, że "kontynuował dalej te studia".
Zdarza się.
-
Re:Jak oni grzeszom
A mnie coś trafia gdy po raz kolejny czytam, że bohaterka reportażu zamknęła swoje usta, wzięła swoją torbę, podniosła swoją łyżkę do ust... I bynajmniej nie chodzi o wskazanie na własność. Zresztą wskazywanie na własność w przypadku podniesienia brwi, ręki lub pupy nie ma przecież najmniejszego sensu :(
Jakoś akurat ta kalka z angielskiego wydaje mi się szczególnie rażąca i nieprzyjemnie wali mnie po oczach :( -
Re:Jak oni grzeszom
Pozwolę się ze starym "nadwiślańcem" zgodzić, ale też i nie zgodzić. Forma "wydaje się być" jest w języku polskim dopuszczona do użytku, tyle, że przez większość językoznawców traktowana bywa jako forma hiperpoprawna, przez co może być źle odbierana. Ale nie ma w niej nic niepoprawnego. Mnie natomiast razi w tym artykule interpunkcja. Zastosowanie przecinków w różnych niepotrzebnych miejscach powinno skłonić autorkę do refleksji, iż zanim (słusznie) obsmaruje publicznie polityków, sama musi pozostać nieskazitelna. Nie określałabym także Rady Języka Polskiego przymiotnikiem "liberalny", wręcz przeciwnie, byłabym skłonna stwierdzić, że jej członkowie starają się dbać o piękną polszczyznę i nie ulegają nadto nasilającym się trendom w języku. I jeszcze jedno - stosowanie zaimków "tę" i "tą" wcale nie ma charakteru zamiennego. Owszem, zaimek "tą" zamiast "tę" można stosować, ale tylko w komunikacji potocznej, natomiast w kontaktach oficjalnych, tudzież w polszczyźnie pisanej bezwzględnie obowiązuje forma "tę". -
Re:Jak oni grzeszom
"Tymczasem forma „półtorej” odnosi się tylko i wyłącznie do rodzaju żeńskiego" Albo tylko, albo wyłącznie, Drodzy Państwo!"" -
Re:Jak oni grzeszom
Chcę donieść, że minister Kwiatkowski też mówi "rok dwutysięczny dziesiąty".
A mnie bardzo razi, kiedy politycy mówią "peezel" i "ezelde" zamiast peesel i eselde. -
Re:Jak oni grzeszom
Peezel to krakowskie udźwięcznienie międzywyrazowe, pozostałe też, mówić w ten sposób można - byle nie w parlamencie ;-( -
Re:Jak oni grzeszom
Dodajmy jeszcze:
"w dniu dwunastego lipca" oraz "w miesiącu lipcu na rzece Wiśle w mieście Warszawie" -
Re:Jak oni grzeszom
Fakt i pleni się to-to w urzędach - ileż ja takich pism widziałam! -
-
Re:Jak oni grzeszom
Błendy politykuw som take same jak błendy społeczeństwa co ich w miesiącu wrześniu czy lipcu wybrało. Wienc o co siem pani rozchodzi Pani Redachtór ? Oni som z nas co widać, słyhać i czóć - szczególnie środkach masowej komunikacji. -
-
Re:Jak oni grzeszom
No cusz... Muwiejo jak umiejo, może inaczej nie potrafiejo? -
Re:Jak oni grzeszom
"morze" nie "może". Ale rzem byka szczelił! Fstyt i chańba. Sorrevicz! -
Re:Jak oni grzeszom
U Wassermanna najbardziej mnie razi: "czeba" - trzeba, "czy" - trzy, "począsnąć"/"począść" - potrząsnąć itp. Ta maniera robi na mnie wrażenie braku męskości tego pana i kompletnie dyskwalifikuje go jako mentora. Jest taka "jakby" trochę "homoniepewna". -
Re:Jak oni grzeszom
Typowy krakowski regionalizm. Nie jest to literacka polszczyzna, ale żeby aż męskości odmawiać? ;) -
Re:Jak oni grzeszom
Planeta kopsa żaru, ptaszki gicio cieniują. Traktem buja się krasna kanioła targając samarę. Zza krzaka wyknaja się skowyr multirecydywa - susząc tryby. Truknął - pucuj się krasna kanioło! Dokąd się bujasz? Co tam taskasz w samarze? Krasna kanioła kryje patrzałki i truka: doginam do zgredki korniszonki i targam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem. Skowyr multirecydywa mlasnął lizawą i bujnął w las. Buja się, kuka - jest jama. Obcioł w koło - Gicio! - warknął. Podklepał, zataranił do klapy. Pucuj się - zatrukała mu zgredka.
- To ja, krasna kanioła, prz targałam ci rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- Gicio - zatrukała korniszonka stargając się z koja. Odsznurowała klapę i legła spowrotem na gondoli.
Wtem w klapie wyknajał się skowyr i obciął sprawę jak komornik szafę.
Wjechał pod maniurę, prosto pod kojo korniszonki.
- Wskaż co przytargałaś - truknęła zgredka.
Wtem skowyr multirecydywa mlasnął lizawą, warknął i zarzucił zgredkę.
Zasznurował klapę i bujnął się na gondolę.
Tymczasem krasna kanioła buja się przez gaj - podjeżdża pod chatę, podklepuje i tarani do klapy.
- Zgredka, pucuj się!
- Kto tam?! - odtruknął skowyr.
- To ja krasna kanioła, przytargałam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- To gicio! - truknął multirecydywa, bryknął z woza i odsznurował klapę.
Klapa pękła i krasna kanioła wjechała pod maniurę. Obcięła sprawę i truknęła:
- Sie masz zgredka! Skąd u ciebie takie duże patrzałki i blindy na kichawie?
- Żebym cię mogła gicio obciąć.
- A po co ci takie duże radary?
- Żebym cię mogła gicio słuchać.
- A po co ci takie duże i długie tryby?
- Żebym cię mógł wszamać!!! - truknął multirecydywa i zarzucił krasną kaniołę.
W tym czasie obok chaty bujał się gajowy Marucha. Obciął przez lipo pod maniurę korniszonki i przyuważył skowyra multirecydywę w gondoli zgredki. Marucha przetargał się przez bardachę pod maniurę, wytargał giwerę i wykręcił dzesionę na multirecydywie. Po tym pochlastał samarę i wytargał krasną kaniołę i zgredkę korniszonkę. Strzały usłyszeli gady i wjechali pod maniurę. Okazało się jednak, że gajowy Marucha miał ćwiarę z kozakiem i wszyscy wyjechali na wolkę.
To też jest piękny język polski ! -
Re:Jak oni grzeszom
Czy "tylko i wyłącznie" (użyte w artykule) to przypadkiem nie pleonazm? -
Re:Jak oni grzeszom
ostatnie zdanie: "my dziennikarze sami też nie jesteśmy bez winy. W pośpiechu niejeden błąd w artykule i na stronie internetowej nam się trafił. Warto jednak znać swe błędy, aby nad nimi pracować. Mylić się jest rzeczą ludzkom. ;)"
choć ja bym była za pozostawieniem takiej niby (wg mnie nie) błędnej wersji, bo ma ona na celu podkreślenie i nacisku na to, co napisane. podobnie jak "ja SIĘ pytam" [tak mówi zwykle p. Pitera] też nie byłoby błędem, jak ktoś wcześniej wspomniał. w pełni dopuszczalne i służy do kładzenia nacisku na swoje słowa.
-
Re:Jak oni grzeszom
"Tylko i wyłącznie" to zdecydowanie pleonazm. Widać, że nawet dziennikarka uległa wpływom naszych telwizyjnych dziennikarzy i polityków. -
Re:Jak oni grzeszom
Artykuł jest niespecjalnie rzetelny. Nie mówi się wprawdzie "chcem" ale również nie "chcę". Poprawna wymowa, a o nią tu przecież chodzi, brzmi "chce". Kwestia nadużywania rusycyzmów jest także względna, bo czyż nie są one stałym elementem naszego języka? Zresztą wyrażenia z rzędu i pod rząd mają nieco odmienne znaczenie i nie zawsze można ich użyć zamiennie- pierwszy z rzędu versus pierwszy pod rząd?
Jest jeszcze wiele przykładów błędów, na temat których można by polemizować. -
-
Re:Jak oni grzeszom
Zgoda. Czytąjąc ten artykuł miałem wrażenie, że zgadzam się z nim jedynie w połowie (skrót). Myślę, że rusycyzmy to jednak część naszego języka a "innom sprawom som" błedy w wypowiedziach albo gdy słychać głoski których nie zapisujemy - jak we "włanczam". I nie jest to dla mnie specjalnie "przekonywujące" (cholera! - tej formy szczególnie nie znoszę) -
Re:Jak oni grzeszom
też zauwazyłam inne błędy u autorki. niebezpiecznie jest pisać o języku polskim;) -
Re:Jak oni grzeszom
Zasady poprawnej wymowy mówią o tym, że jeśli samogłoska nosowa "ę" pojawia się w wygłosie (czyli na końcu wyrażenia), to możemy wypowiedzieć ją jako [e] lub [ę]. Zatem zarówno [chcę], jak i [chce] są formami właściwymi (ja wybrałabym wyraźniejszą wymowę nosówki po to, aby dokładnie zaznaczyć, którą osobę mam na myśli- 1 czy 3 liczby pojedynczej). -
Brawo!
Najuroczejszy /taki moj stopien najwyzszy/ tekst jaki ostatnio czytalem i to nie tylko na Polityce. Pozdrawiam Autorke!! A od siebie jeszcze dodam:
On SIE jego pyta
duzo politykow tak mowi jakby pytali sami siebie -
TAAAAK? i POMÓŻ zamiast POMÓC
Ja bym do tego dodała kończenie zdań oznajmujący pytaniem : TAK ? To tak razi, że aż przykro i mówi tak sporo polityków oraz dZiennikarzy z Kingą Rusin na przedzie. "W Polsce nie ma kryzysu gospodarczego , tak?" Wrrrrrrrr..
Wkurczacza mnie także forma -może kojarzycie- pomóż zamiast pomóc na przykład on nie chciał mi pomóż. Tak mówi zawsze Waserman. No co za cholera.
Na koniec : MEGA-PLUS ZA ARTYKUŁ fantastyczny. -
Re:Jak oni grzeszom
"Czy zastanawialiście się Państwo"? Raczej "Czy zastanawiali się Państwo".
Ach, te przeklęte subtelności... -
Re:Jak oni grzeszom
Obie formy są poprawne. Pierwsza bardziej familiarna i bezpośrednia, druga utrzymująca dystans. -
Re:Jak oni grzeszom
Jesteście Państwo? Tak? To Pan jesteś czy pan jest? Nie, to - Bogu dzięki - jeszcze nie jest norma w języku pisanym, piśmie opiniotwórczym. -
Re:Jak oni grzeszom
"Obie formy są poprawne. Pierwsza bardziej familiarna i bezpośrednia, druga utrzymująca dystans."
Protestuję. Niemożliwa jest równorzędność tych form. Bowiem jeżeli "Państwo" to tylko "ONI" (Czy zastanawiali się Państwo...?). Natomiast przez "WY" można zwracać się do służby albo do towarzyszy partyjnych (Czy zastanawialiście się towarzysze ...?; Czy pomyśleliście Wojciechu..?). Można zatem tak i tak, ale nie w tych samych sytuacjach. Jeżeli się mylę to proszę o argumenty, bo nie jestem polonistą. -
Re:Jak oni grzeszom
do autorki artykułu:
Za PWN:
spolegliwy
1. «taki, który wzbudza zaufanie i można na nim polegać»
2. pot. «taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym»
• spolegliwie • spolegliwość
niestety krytykować to najlepiej konstruktywnie;) -
Re:Jak oni grzeszom
Cholera! Tak "spolegliwego" definiuje PWN? Przecie to ani jedno ani drugie, choć nasz slabo wyształcony prezydęt optuje za drugim z wymienionych przez ciebie znaczeń. Cóż, język żyje...
"Prezydęt" to neologizm oznaczający wiecznie nabzdyczonego, nadętego prezydenta. -
Re:Jak oni grzeszom
Spolegliwy - według "Słownika poprawnej polszczyzny" pod red. A. Markowskiego- to 'taki, na którym można polegać'; błędne w znaczeniu'uległy,
pokorny'. -
Re:Jak oni grzeszom
1. W dawnych czasach PRL, w autobusach często był tłok. Kiedyś usłyszałem zawołanie "proszę się cofnąć do przodu"
2. Ponoć Rada Języka Polskiego dopuściła formę "poszłem". Jeśli to prawda, to "idę się pochlastać"
pozdrawiam -
Re:Jak oni grzeszom
Nasz Adam M.po zdobyciu pierwszego srebrnego medalu wyraził nadzieję,że otworzył puszkę Pandory.Gratuluję mu zdobycia drugiego srebra i bardzo się cieszę,że tak się jednak nie stało. -
-
Re:Jak oni grzeszom
Czy tylko chodzi obłędy w mowie,czy też i w braku odbioru mowy?!To efekt finalny moich listów Tropem Wrogów Społeczeństwa Otwartego z norwidowskimi mottami w rozdiale SPÓŁDZIELNIE MIESZKANIOWE.
Dodam,że te instytucje o charakterze publicznym wyłączone są spod juryzdykcji IPN,stą i trudności w bliższym zlokalizowaniu pochodzenia zorganizowanego działania na rzecz braku praworządności.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego
Bohdan Zdziennicki.
Dotyczy:mieszkanie za złotówkę.
Nie mogę pogodzić się z interpretacją Pańskiej wypowiedzi
zamieszczonej ADMINISTRATOR 5/09,która stanowi podstawę do tego,że
członek spółdzielni mieszkaniowej nie może być osobą pokrzywdzoną w
zrozumieniu prawa karnego.
Nie trudno sobie wyobrazić,że statutowe organy spółdzielni,łącznie ze
Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowej RP w sposób
zorganizowany mogą działać nie przestrzegając zapisów ustaw nie tylko
o spółdzielczości mieszkaniowej,ale i rachunkowości.
Patologiczny sposób zarządzania może być wynikiem braku schematów
strukturalnych i funkcjonalnych,które na straconej pozycji stawiają
tych,którzy mają wyodrębniona własność.Nawet przy przekształceniu
własnościowym pozbawia się możliwości posiadania w akcie notarialnym
piwnicy,nie mówiąc już o niemozliwości uzyskania jednego aktu
notarialnego na mieszkanie,piwnicę i garaż.
Interpretowanie wypowiedzi Pana sprawia,że patologiczny sposób
zarządzania utrwala się.Nie będę podawał szczegółów,bo one powinny
znależć się w polu widzenia organów ścigania,ale dodam,że na patologię
może być narażony co 3-ci Polak.To może spotęgować wątpliwe
dotychczasowe działania w funkcjonowaniu instytucji stanowiących o
demokratycznym systemie państwa,nie wyłączając wymiaru
sprawiedliwości,czego doświadczamy choćby obserwując sejmowe komisje
śledcze.
Pozostaje zatem pytanie jaki był cel kosztownych przekształceń
własnościowych,skoro ci co mają własność wyodrębnioną nie mogą uzyskać
status pokrzywdzonego ?!Tak oczywiście się dzieje przy zorganizowanym
działaniu na rzecz braku praworządności.
Otrzymują:
1.Adresat
2.Rzecznik Praw Obywatelskich RPO-637514-II/10/PS
-
Re:Jak oni grzeszom
"Czy zastanawialiście się Państwo kiedyś" - to tez chyba nie jest właściwa forma zwracania się do czytelnika. Prawidłowa brzmi "Czy zastanawiali się Państwo kiedyś"
To tak jak w liczbie pojedynczej powiedzieć do kogoś do "czy zastanawiałes sie Pan kiedyś...}
-
Re:Jak oni grzeszom
Artykuł baaardzo dobry, ale niekompletny, bo nie porusza dwu bardzo rażących błędów językowych, a mianowicie: stopniowania przymiotników i stosowania wołącza. Wyeliminowano z języka polskiego stopniowanie proste, a wszystkie przymiotniki stopniuje się opisowo. Druga sprawa to stosowanie wołacza. Wydaje się, że wołacz znika z naszego języka. Prawie wszyscy zwracając się do kogoś po imieniu stosują formę mianownikową, np. Basia, proszę cię, zamiast Basiu, proszę cię. To jest błąd nagminny, popełniany zarówno w mowie, jak i piśmie przez wszystkie grupy społeczne i tak powszwchny, że nawet nasza pani redaktor o nim nie pomyślała. Pozdrawiam. -
Re:Jak oni grzeszom
Moim zdaniem stosunek każdego człowieka do języka ojczystego równolegle staje się wyznacznikiem jego uczuć patriotycznych. Jeśli ktoś czuje coś do kraju rodzinnego i do swojego ukochanego miejsca na ziemi, musi także czuć to samo do swojego języka ojczystego z szacunkiem bawiąc się jego wieloraką różnorodnością także w pięknych gwarach regionalnych. Członkowie PiS, jak o sobie mówią, partii prawdziwych polskich patriotów, posiadają szczególnie niechlujny stosunek do języka polskiego, o czym wspomina także autorka artykułu. Taki ich patriotyzm jak polszczyzna stosowana, na przykładzie chociażby jednego sławnego zdania Pana Jarosława Kaczyńskiego: "Oni som najlepszom grupom fachowom." U Pana Wassermanna trzy to zawsze "czy", a trzech to zawsze "czech". Ale i w innych partiach obrodziło nam niechlujami językowymi. Pan poseł Kalisz odmienia z lubością we wszystkich przypadkach nowoodkryte słowo "agralna" (winno być: agrarna). Pani Julia Pitera podobno ukończyła filologię polską, chyba jakimś dziwnym cudem. Bo w dyskusjach telewizyjnych wprowadza zawsze metodologię "okładania się" w trybie: "To ja na to odpowiem tak." Albo zaczyna swoją myśl: "A ja tu chciałabym powiedzieć jedną rzecz." Jak gdyby można było mówić rzeczami po ukończeniu filologii polskiej. Pani Julia Pitera wykazując niechlujstwo do ojczystego języka okazuje także niedbałość zawodową polonistki, co każe mi rozciągnąć domniemanie o prawdopodobnym niechlujstwie codziennym w każdej dziedzinie życia Pani poseł. A tacy ludzie nie powinni decydować o naszych losach pracując w rządzie. -
Re:Jak oni grzeszom
Bardzo ważny artykuł. Dodałbym jeszcze "pogardę dla dopełniacza", np "około sto", błędy w odmianie "procent" i na koniec tautologie z których słynie brać postkomunistyczna, np mecenas Kalisz.
"Rozumie" słyszałem u posła Sekuły wielokrotnie.
Myślę jak rozpropagować ten artykuł-poradnik.
Serdeczne pozdrowienia -
Re:Jak oni grzeszom
Przeraża mnie, kiedy słyszę o najbardziej optymalnym rozwiązaniu.A przecież można to powiedzieć pięknie po polsku:najbardziej najlepsze rozwiązanie. -
Re:Jak oni grzeszom
Optymalne i już. "Najbardziej optymalne" to dopiero pleonazm:-) -
Re:Jak oni grzeszom
@ Artur. Opis zjawiska prawidłowy, ale - niestety - też z błędem. Chodzi o szczególnie niechlujny stosunek do języka polskiego. Dlaczego członkowie PiS go "posiadają"? Czyżby posiedli go na własność? Stosunek do czegoś się MA. -
Re:Jak oni grzeszom
"Szanowna Pani, istotnie uważa się, że sformułowania pisze (pisało) w gazecie są niepoprawne (tak też kwalifikuje to "Słownik poprawnej polszczyzny PWN"). Inna sprawa, czy jest jakaś motywacja tej kwalifikacji, poza dawną interpretacją rzeczonej konstrukcji przez prof. W. Doroszewskiego. Osobiście jestem zdania, że w języku potocznym można by ją dopuścić, a w starannej polszczyźnie raczej unikać, choćby dlatego że są ludzie, których ona razi. Pozdrawiam serdecznie" - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
http://poradnia.polonistyka.uj.edu.pl/?modul=7 -
Ku Piterze
Ciekawy tekst i równie ciekawa dyskusja, do której pozwolę się przyłączyć. Pracuję w dość dużym wydawnictwie i swego czasu zastanawialiśmy się właśnie nad przypadkiem opisywanej tu Julii Pitery. Śmichy-chichy, ale rzeczywiście zauważyliśmy niesamowitą nieprzystawalność wykształcenia do języka. Być może mówi szybciej niż myśli? Tak obstawialiśmy. Druga rzecz to egzaminy, obowiązkowe, z języka. Dla wszystkich posłów powinny być warunkiem dalszego uczestnictwa w debacie publicznej. W innym razie będę się czuła nadal ośmieszana. Kolejna sprawa - język angielski. OBOWIĄZEK! Pozdrawiam dyskutatantów. -
Re:Jak oni grzeszom
Najbardziej denerwujący jest zwrot "tak naprawdę".
Normalnie znaczy to mniej więcej: poprzednio żartowałem lub kłamałem, ale teraz mówię serio.
W wykonaniu dziennikarzy i polityków ten zwrot otrzymał nowe znaczenie, jako przerywnik podobny do "mociumpanie", "panie dziejku" itp. Mniej wykształceni Polacy używają w tym przypadku swojskiego słowa "kurwa".
Czasem zwrot "tak naprawdę" ma też oznaczać "w istocie rzeczy", "sedno sprawy" itp. Np. pani Justyna Pochanke potrafi dwukrotnie w jednym zdaniu przemycić "taką naprawdę".
Niestety dotąd żaden jej rozmówca nie odpowiedział "tak, naprawdę tak myślę i nie żartuję ani nie kłamię". -
Re:Jak oni grzeszom
Albo Pan Zaremba, który każde niemal zdanie kończy: "...., prawdaaa?" Jak gdyby sam się dziwił, co on to mówi i pytał rozmówców, czy mówi prawdę. -
Re:Jak oni grzeszom
I, oczywiscie, "wolski" belkotliwy jezyk braci Kaczynskich!!! -
Re:Jak oni grzeszom
Dzień dobry,
ten artykuł jest naprawdę potrzebny. Mam nadzieję, że przyswoją jego treść zarówno politycy, jak i dziennikarze często popełniający masę błędów.
Do zestawu "byków" dorzuciłabym słynne mówienie o sobie w trzeciej osobie (typowe dla polityków wszystkich frakcji): "... nagonka na MOJĄ OSOBĘ" (zamiast "na mnie") oraz problem z nazwami miesięcy np. 23 LUTY zamiast 23 luTEGO! -
te liczbe, żeśmy
Po prostu politycy są żałośni. Niestety dziennikarze (także starsi) również nie "grzeszOM znajomościOM jenzyka". U jednych i drugich nagminni słyszę "TE + liczba pojedyncza", czy nagminne "żeśmy" w zdaniu pojedynczym. Tymczasem "żeśmy" tylko i wyłącznie ZASTĘPUJE "że" + orzeczenie czasu przeszłego ("tak padało, że wzięliśmy parasol" = "tak padało żeśmy wzięli parasol" - tylko w zdaniach złożonych. Nie można powiedzieć "wczoraj żeśmy poszli do kina", bo to (za przeproszeniem) wiocha. -
Re:Jak oni grzeszom
Świetny artykuł! Ostatnio przestałem słuchać polityków - bolało mnie, jak gadają "wybitny prawnik" z SLD i jego parlamentarni koledzy z innych partii.
Najpierw kamyczek do ogródka pani Redaktor.
Kiedyś prof. Walery Pisarek odradzał używania formy: "Czy zastanawialiście się Państwo..." Radził jako grzeczniejsze: "Czy zastanawiali się Państwo..."
Znany zapewne pani Redaktor prof. Stanisław Szober w swym "Słowniku poprawnej polszczyzny", wydanym w roku 1966, uznaje za równouprawnione formy: protokołować i protokółować. Podobnie jest z rzeczownikiem słowa protokół (nie: protokoł), który w dopełniaczu l.poj. ma dwie poprawne formy: protokole lub protokóle.
A teraz do rzeczy. Odnoszę wrażenie, że gorzej od polityków mówią i czytają dziennikarze telewizyjni, a zwłaszcza radiowi. Kilka lat temu w programie "Szkło kontaktowe" (TVN24) red. Grzegorz Miecugow obśmiał na spółkę z zawodowym satyrykiem Andrzeja Leppera, za to, że nazwisko swej partyjnej koleżanki Renaty Beger wymawiał: Begier. Wszak jeszcze niedawno zmiękczenie "g", po który następowała samogłoska "e", było powszechne, a poprawne jest do tej pory. Jeszcze dawniej zmiękczenie było tak silne, że spółgłoska "g" zanikała, stąd w staropolszczyźnie mieliśmy jenerała. Zdumiało mnie to; pomyślałem, że pan redaktor Miecugow opuścił kilka lekcji języka polskiego w szkole średniej albo miał słabego nauczyciela. Ale to jeszcze nic.
Proszę posłuchać, jak dziennikarze radiowi akcentują polskie wyrazy! A co wyprawiają z intonacją zdań! Napisze pani o tym? -
Re:Jak oni grzeszom
Ciekawy i potrzebny artykul. Swoja droga, jezyk polski (czy raczej nasz kultura jezyka) jest malo wyrozumialy. Mam na mysli wymowe. Istnieje jeden, powszechny i obowiazujacy standart. A przeciez warszawiacy mowia inaczej od krakowiakow czy poznaniakow. Purysci jezykowi nie toleruja "koloryzmow" lokalnych. A szkoda, bo czyni to jezyk ciekawszym i, moim zdaniem, bardziej interesujacym. Osobiscie bardziej drazniacym jest fakt, iz niewielu politykow jest w stanie sklecic poprawnie gramatycznie zdanie. O sensie i logice wypowiedzi nie wspominajac. -
Re:Jak oni grzeszom
Standard, nie standart. A fakt nie może być rażący "osobiście". Pozdrawiam. -
Re:Jak oni grzeszom
W czasach mojej młodości (a było to dawno temu) normą był "standart". Również "standartowy". Było to zgodne z panującą w języku polskim tendencją do ubezdźwięczniania wygłosu, komuś jednakże uderzył do głowy angielski "standard" (język angielski ubezdźwięczniania wygłosu nie dopuszcza)i grono zacnych staruszków uczyniło z anglicyzmu normę... -
Re:Jak oni grzeszom
Jak tropić paskudztwa, to do końca. Czy jest Pan pewien że "wrażenie" można "odnosić" (niby gdzie ?). -
Re:Jak oni grzeszom
Istotnie,pre paniom i pre pana, politycy grzeszom poniewaz w temacie jezykowej poprawnosci nie maja zabezpieczonej jasnosci co do posiadania wiedzy,jakby. -
Re:Jak oni grzeszom
Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam wszystkich miłośnikór kultury języka polskiego.
-
dyslekcja?
Zgrzyta mi w uszach i wyć się chce, gdy bez przerwy i z każdej strony słyszę: "tutej", "dzisiej". Przecież nikt nie powie: "wczorej".
Domyślam się, że to kalectwo zostało wywołane istnienie poprawnych form "dzisiejszy", "tutejszy". Natomiast dla "wczoraj" istnieje forma "wczorajszy".
W naszym pobożnym Parlamencie nikt chyba nie śpiewa kolędy "Disiej w Betlejem", zawsze słyszałem "Dzisiaj w Betlejem".
Więc można? Trzeba tylko chcieć.
Co gorsza, taką wiochową wymowę stosują dziennikarze telewizyjni i radiowi, utrwalając ją w głowach widzów i słuchaczy. Specjalnie piszę "wiochową", bo ani to wymowa wiejska, ani regionalna.
Pozdrawiam. -
Re:Jak oni grzeszom
Nie można się zupełnie zgodzić z autorem artukułu. Wymowa "wreście" jest typową wymową z powszechnym w szybkim języku mówionym upodobnieniem pod względem miejsca artykulacji i nie powinna być napiętnowana. Podobnie wymowa nazwisk z końcówką -wski bez "w" w wymowie to typowe uproszczenie grupy spółgłoskowej. Inaczej ma się sprawa z zaimkiem ta w bierniku. W języku oficjalnym nadal obowiązuje tylko i wyłacznie forma "tę" i politycy nie powinni używać formy "tą" w oficjalnych przemówieniach, a jedynie na spotkaniach towarzystkich lub w domu. Słowo "protokół" ma odmianę dwojaką - z obocznością ó:o i bez niej, jednak formy protokółu, protokóły są rzadsze i raczej uzywane przez osoby starsze. Czasownika "oglądnąć" też nie można wartościować, bo jeżeli jest to regionalizm, to powinien wystepowac na tych samych warunkach co "obejrzeć" - warto poczytac o tym artykuły Kazimierza Nitscha w "Języku Polskim", gdzie przestrzega przed nasmiewaniem się z regionalizmów. -
Re:Jak oni grzeszom
Niezły artykuł, wyważony, choć aż się ciśnie na usta pytanie czy poseł Sekuła został wpisany do "katalogu zastrzeżonego" Autorki? Nawet poseł Wassermann przy nim to wzorzec poprawnej polszczyzny. Ale to co zmieścił tkw, ta "Bajka o Czerwonym Kapturku" napisana grypserą jest nie gorsza, a nawet bardziej"wzruszająca". Dziękuję, pozdrawiam. -
Re:Jak oni grzeszom
Dolaczam do narzekan: nie slyszalam jeszcze, by ktos uzyl zwrotu "w porownaniu z", zawsze i wszedzie jest "w porownaniu do". Inny przyklad: zaniklo zupelnie "odnosnie DO" (czegos) na rzecz "odnosnie" (czegos)
Niestety, czolowa publicystka "Polityki" takze uzywa "dlatego, bo". -
Najpierw trzeba sprawdzić, potem krytykować
Widzę, ze nikt jeszcze nie wytknął autorce tej nadgorliwości: prawidłowa jest forma "protokółu", jako alternatywna dla "protokołu". Proszę sprawdzić w słowniku ortograficknorznym PWN na sjp.pwn.pl.
Język żyje i takie propagowanie hiperporprawności, jakie zawiera ten artykuł jest zupełnie zbędne. Poprawne jest to, co jest zrozumiałe dla odbiorcy, a czy to jest regionalizm, rusycyzm czy drobny błąd nie ma żadnego znaczenia. Dzisiejsze błędy to jutrzejsze reguły. -
Re:Jak oni grzeszom
Do Barbarak:
"Czołowej publicystce" już zwracano na to uwagę parokrotnie, choćby na blogu. Ale, jak widać, przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. -
-
Re:Jak oni grzeszom
Autorka artykułu ma słuszność. Jednak trzeba też zauważyć, że sama "Polityka" również nie jest bez grzechu. Nie ma numeru, w którym nie znajdzie się błąd: czasem stylistyczny, czasem gramatyczny, a i ortograficzne nie należą do rzadkości. Pisałem już w tej sprawie do Redakcji, ale nic się nie zmieniło. -
Re:Jak oni grzeszom
To prawda, ale bardzo trudno jest nie przeoczyć ani jednego błędu. Ale wszystkie uwagi Czytelników przesyłamy do naszych korektorek.
pozdrawiam,
mk -
Re:Jak oni grzeszom
Na liście oczekujących do obśmiania są jeszcze : "znakomity" w znaczeniu "znaczący" (znakomita większość przestępców!), zwierzaki, dzieciaki zamiast zwierzęta, dzieci itepe itede. -
Re:Jak oni grzeszom
Artykuł - super, ale wydaje mi się, iż pan Kwiatkowski to minister sprawiedliwości, a nie minister Sprawiedliwości.
Prośba o więcej "publikacji językowych" na łamach Polityki. -
malgorzata kozlowska super obserwatorkom zycia jest
cieszem sie, ze jestes Malgosiu takom utalentowanom dziennikarkom, a jak widac po tym tekscie (pisze widac, bo jeszcze nie czytalem :-) zeby o czyms napisac, czasami warto uwaznie posluchac
-
-
Re:Jak oni grzeszom
A nie razi Was używanie (coraz częściej przez dziennikarzy) form takich, jak: "te okno", "te słońce"? Wśród publicystów i sprawozdawców sportowych staje się to jednym z najczęściej powielanych błędów. Mam nadzieję, że liberalna Rada Języka Polskiego nie stwierdzi, że poprawne jest zarówno określenie "to okno", jak "te okno" :):)
pozdrawiam -
Re:Jak oni grzeszom
Zupełnie nie podzialam zachwytu nad hiperpoprawnościa min. Kwitakowskiego. Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż min. Kwiatkowski wymówi końcówkę "ą" zamiast "om". (np. "Powołałem specjalnom grupę śledczom")
Wykaz błędów ministra Wassermanna na pewno trzeba uzupełnić o uporczywe wymawianie - częstego u niego ze względu na tamatykę w której się specjalizuje - słowa "zatrzymać" jako "zaczymać". Mam wrażenie, że pan Wassermann nie upraszcza sobie wymowy tego trudnego słowa a naprawdę wierzy, że "tak to się pisze".
Na koniec dwa zjawiska, które są dla mnie prawdziwymi przejawami ćwierćinteligencji mówiącego i które powinny być karane conajmniej torturami:
dodawanie na końcu co drugiego zdania słówka "tak" oraz mówienie przez absolutnie wszystkich polityków coś będzie się działo "na klubie", "na rządzie", "na kierownictwie" zamiast "na posiedzeniu klubu/rządu/kierownictwa". Brrrrrrrr!!!
Bardzo ciekawy artykuł -
Re:Jak oni grzeszom
Zupełnie nie podzialam zachwytu nad hiperpoprawnościa min. Kwitakowskiego. Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż min. Kwiatkowski wymówi końcówkę "ą" zamiast "om". (np. "Powołałem specjalnom grupę śledczom")
Wykaz błędów ministra Wassermanna na pewno trzeba uzupełnić o uporczywe wymawianie - częstego u niego ze względu na tamatykę w której się specjalizuje - słowa "zatrzymać" jako "zaczymać". Mam wrażenie, że pan Wassermann nie upraszcza sobie wymowy tego trudnego słowa a naprawdę wierzy, że "tak to się pisze".
Na koniec dwa zjawiska, które są dla mnie prawdziwymi przejawami ćwierćinteligencji mówiącego i które powinny być karane conajmniej torturami:
dodawanie na końcu co drugiego zdania słówka "tak" oraz mówienie przez absolutnie wszystkich polityków coś będzie się działo "na klubie", "na rządzie", "na kierownictwie" zamiast "na posiedzeniu klubu/rządu/kierownictwa". Brrrrrrrr!!!
Bardzo ciekawy artykuł -
Parlamentarzyści nie mogę wyzwolić
Parlamentarzyści(...) nie mogę się również wyzwolić spod władzy rusycyzmów
Powyższe zdanie z artykułu też chyba ma problem z gramatyką? -
Medice, cura te ipsum...
Autorka bez głębszego zrozumienia przebrnęła przez kodyfikatory, dość beznamiętnie relacjonując - czasem rzetelnie, niekiedy jednak nie - stan normy językowej. Nuda, nuda, nuda. A zdanie "Poprawność językowa parlamentarzystów wydaje się być poniżej średniej krajowej" skłonny byłbym uczynić pracą domową dla autorki: zgaduj-zgadula, gdzie jest błąd? I minister sprawiedliwości piszemy, jak każdą nazwę stanowiska z kilkoma wyjątkami - małą literą. Ongiś ulubioną zabawą studentów polonistyki było wyszukiwanie błędów językowych w wypowiedziach Ibisa Wróblewskiego. Zawsze coś się znalazło... -
Re:Jak oni grzeszom
Mam pytanie, czy do kultury języka nie należałoby zaliczyć również szybkości mówienia tekstu przez dziennikarzy i reporterów telewizyjnych i radiowych, jak również jednoczesnego mówienia i przekrzykiwania się dyskutantów.Tego się nie słuchać bez bólu w uszach, szczególnie dla ludzi z lekkim upośledzeniem słuchu. Oglądam kilka stacji TV i w każdej trafiają się tak "szybkostrzelni" jak n.p. p.Dagmara Kaczmarczyk,p. Marcin Żebrowski i jeszcze kilku innych.Przykro mówić, ale wzór stanowią redaktorzy TV Trwam i Radio Maryja. -
Re:Jak oni grzeszom
Świetny tekst. Wielkie dzięki za wyjaśnienie (wreszcie!) że "spolegliwy", to bynajmniej nie "uległy". Tymczasem "uległy" praktycznie wyszło z uzycia, wszyscy używają słowa "spolegliwy" - oczywiście w mylnym znaczeniu. -
Re:Jak oni grzeszom
Popieram autorkę co do -om, em, cofać się do tyłu itd. Nie zgadzam się z tym, że spolegliwy to tylko taki, na którym można polegać, język się zmienia, zmienia się znaczenie słów i to uzus czyni regułę -
Re:Jak oni grzeszom
Moim zdaniem błędem najpowszechniejszym i pleniącym się najbujniej jest stosowanie zaimka TE zamiast TO dla rzeczowników w liczbie pojedynczej rodzaju nijakiego.
Mówią tak ćwierćinteligenci, półinteligenci i cali inteligenci, po prostu - wszyscy. Bankowcy (TE konto), pocztowcy (TE okienko), kelnerzy i kucharze (TE zamówienie i TE ciasto), ekonomiści (TE spowolnienie wzrostu), artyści (TE dzieło ), klimatolodzy (TE ocieplenie lub TE ochłodzenie - zależnie od frakcji), a nawet ksiądz w czasie mszy (TE ciało).
-
Re:Jak oni grzeszom
A mnie się marzy wojna z najbardziej rozpowszechnionym rodzajem niechlujstwa językowego, jakim jest lekceważenie polskich liter ą, ę, ł, ó, ć, ś w internecie. Nawet wielce szanowni i zatroskani o losy polszczyzny uczestnicy forum nie lubią oglądać i poprawiać tego co im wyszło spod klawiatury (przy okazji - młodsi Polacy napisaliby tu: "poprawiać TO co im wyszło..")
Przypuszczam że pomocne w tym boju byłoby domaganie się lepszej jakości klawiatur od ich producentów. Te pospolite są twarde, niereagujące na muśnięcie klawisza ALT. Naprawdę nie jest to błahy problem. -
Re:Jak oni grzeszom
> A linia nie może być przecież ani mała, ani duża.
Naprawdę?
-
Re:Jak oni grzeszom
A mnie się marzy wojna z najbardziej rozpowszechnionym rodzajem niechlujstwa językowego, jakim jest lekceważenie polskich liter ą, ę, ł, ó, ć, ś w internecie. Nawet wielce szanowni i zatroskani o losy polszczyzny uczestnicy forum nie lubią oglądać i poprawiać tego co im wyszło spod klawiatury (przy okazji - młodsi Polacy napisaliby tu: "poprawiać TO co im wyszło..")
Przypuszczam że pomocne w tym boju byłoby domaganie się lepszej jakości klawiatur od ich producentów. Te pospolite są twarde, niereagujące na muśnięcie klawisza ALT. Naprawdę nie jest to błahy problem. -
Re:Jak oni grzeszom
Autor tekstu też "poległ pod polszczyzną". Nie mówi się "Czy zastanawialiście się Państwo kiedyś", tylko "Czy zastanawiali się Państwo kiedyś...". To też fatalny błąd, bardzo ostatnio rozpowszechniony. To chyba jakaś pozostałość po czasach "towarzyszy". -
wydaje się być
to anglicyzm :)
("Poprawność językowa parlamentarzystów wydaje się być poniżej średniej krajowej")
-
Re:Jak oni grzeszom
Na początku artykułu, autorka pisze, że słyszy się wymowę "wreście". Moim zdaniem jest ona poprawna. Dochodzi tutaj do upodobnienia pod względem miejsca artykulacji. W normie użytkowej jest to wymowa poprawna.
