Ciekawe, a nawet ciekawsze byłoby, co z tego wynika.
Chyba po raz pierwszy mamy taką przepaść pomiędzy pokoleniami.
Skutki kogą być co najmniej rewolucyjne. I zapewne muszą.
Czemu jednak nie są? Tego naprawdę nie wiem.
Pozostaję zdezorientowany,
MCH
Wyszukaj na forum
Forum
Nasze supercyberdzieci
(5)
Z najnowszych badań widać, jak mało wiemy o własnych dzieciach – pokoleniu sieci. A należą one do najczęściej korzystających z Internetu w Europie.
-
-
Re:Nasze supercyberdzieci
"Mimo jednoznacznych faktów wystarczy przejść się na wywiadówkę do przeciętnej polskiej szkoły, by usłyszeć od nauczycieli opinię, że źródłem wszelkiego zła i słabych wyników w nauce jest zanurzenie uczniów w cyberprzestrzeni, z czego płynie wniosek, że dostęp do sieci i komputera należy ograniczać."-taka opinia o polskich nauczycielach jest nieuzasadniona i krzywdząca. Owszem mówimy o zagrożeniach związanych z użytkowaniem komputerów i obecności w sieci podobnie jak np. o zagrożeniach związanych z uczestniczeniem w ruchy drogowym ale wyciąganie na tej podstawie tak jednoznacznych wniosków jest niepoważne. -
Re:Nasze supercyberdzieci
Niektóre tezy artykułu, zwłaszcza te dotyczące polskiej szkoły, wywołują u mnie co najmniej zdziwienie. Z pewnością aplikacje googla czy wszelkie oprogramowania wiki przydadzą się dzieciom do przeczytania książki, napisania wypracowania czy rozwiązania zadania matematycznego. SAMODZIELNEGO napisania, rozwiązania itd. Zachłystywanie się nowymi metodami edukacyjnymi to jedno, ich skuteczność, to zupełnie co innego. A wiele już takich "ambitnych" metod nauczania promuje się w szkole. O ich skutkach dowiemy się za parę lat..
A tak swoją drogą:
"Już sił zaczyna brakować na przekonywanie, że internauci są aktywniejsi społecznie, politycznie, nawet sportowo, a intensywne korzystanie z sieci sprzyja rozwojowi kontaktów w świecie rzeczywistym". Internauci? A może tylko studenci lub co najwyżej licealiści? Ale chyba jednak nie obecne dzieci (jako przyszli licealiści i studenci). Mam wrażenie, że badana grupa jeszcze nie jest tym "zmediatyzowanym" pokoleniem. -
Re:Nasze supercyberdzieci, czy internoidioci?
Niewiele widzę korzyści dla dzieci z korzystania z Internetu.
Widzę natomiast wiele złego.
Nie chcę pisać o "oczywistych oczywistościach", takich jak pornografia, uzależnienie od gier, mobbing internetowy na blogaskach i forumkach.
Z tego, że nasze dzieci spędzają przy komputerze więcej czasu, niż inne, ja wyciągam jedynie wniosek, że są mniej pilnowane przez głupich rodziców.
Dlaczego?
Internet doprowadził do spłycenia edukacji i drastycznego obniżenia poziomu wiedzy:
Dzieci, jak mogą i co mogą, "zrzynają" z Internetu. Najczęściej bezrefleksyjnie, z błędami ortograficznymi i stylistycznymi. Nie rozumieją słów użytych przez autora w kopiowanym przez siebie tekście. Bardzo są zdziwione, jeśli okaże się że nauczycielka potrafi szukać w Internecie i daje im "1" z adnotacją, skąd skopiowali swoją pracę.
Zamiast przeczytać rozdział z podręcznika, gdzie zagadnienie opisane jest zwykle lepiej choćby dlatego, że treść jest dopasowana do ich poziomu wiedzy, dzieci szukają w np. Wikipedii, "Ściądze", nie rozumiejąc 70% treści. Skutek? ...po co mi chemia... ...po co mi fizyka... i powierzchowne uczenie się wg. zasady ZZZ (zakuć, zdać ,zapomnieć).
Czy nauka informatyki jest potrzebna w szkole? Dobre pytanie. Jeśli nawet, to nauczenie elementarnych umiejętności jest bardzo trudne i poza zasięgiem pańskich supercyberdzieci. Młodzież dostając maturę w zdecydowanej większości nie potrafi posługiwać się edytorem tekstu - posługuje się nim jak mechaniczną maszyna do pisania: np. nie potrafi formatować, zrobić automatycznego spisu treści, a nawet weryfikować błędów ortograficznych... Jak mogło by być inaczej skoro informatyka jest równie trudna, jak matematyka i jak ona wymaga logiki?
Czy do życia potrzebne są umiejętności zamieszczania filmików na YouTube, plotkowania na Gadu-Gadu, Facebooku czy Naszej Klasie, szukania pornografii i gotowców i grania w RPG? Do tego sprowadzają się zwykle umiejętności naszych "supercyberdzieci"
Panie Redaktorze Bendyk!
Apeluję, by bardziej używał Pan swojej własnej głowy, a nie podpierał się wątpliwym autorytetem wątpliwych profesorów. Cieszą się oni blaskiem dawnej chwały starych profesorów-pedagogów. Z tą różnicą, że ci starzy zawsze uczyli nie tylko na uczelni, ale i w szkołach niższego szczebla, by mieć własne doświadczenia i obserwacje i nie pleść bzdur takich, jak obecni "profesorowie", na których opiniach Pan się tak ochoczo i z zaufaniem opiera.
-
Re:Nasze supercyberdzieci
Ani internet nie wpływa tak źle na dzieci ani np. katecheza nie wpływa dobrze. Efekty, które opisujesz mają wiele podstaw i nie ma miejsca na choćby skrótowe ich tutaj wymienienie. Decydujący wydaje się fakt, że szkoła przestała wychowywać i przekazywać wartości. Zadekretowano jakąś bezsensowną liczbę godzin indoktrynacji religijnej i umyto ręce. A młodemu człowiekowi potrzebna jest wiedza o świecie, pożądanych postawach i zachowaniach, której nie zdobędzie na religii i której nie da mu dom, boć rodzice sami tej wiedzy najczęściej nie posiadają. Po odzyskaniu "niepodległości" z hukiem i absolutną bezmyślnością porzucono wszelkie przejawy "komuny". M.in. zarzucono edukację społeczeństwa. Efekty są straszliwe, ale niepowiązane z faktem istnienia lub nie internetu. Ograniczona intelektualnie część społeczeństwa znajdzie w internecie tylko RedTube i plotki o Dodzie. Straszne jest tylko to, że nie ma komu pokazać naszej młodzieży nieprzebranego bogactwa internetu, bo starsze pokolenie z XXI wiekiem sobie nie radzi i świat poza parafią traktuje podejrzliwie zaś jedyną ofertą dla młodzieży są obowiązkowe rekolekcje. Efekt opisałeś, ale źródła ma on poza internetem.
