Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Państwa upadłe: wszystkich nie uratujemy

(1)
2010-03-02 15:11 | lukald
Artykuł umieszczony na portalu:
http://networkedblogs.com/KJbz
zachęcił mnie do napisania kilku zdań komentarza. Nie jest to oczywiście głęboka analiza, a jedynie pewne ogólne przemyślenia.
Cenię sobie zdanie czytelników Polityki ciekaw, więc jestem co wy sądzicie o poruszonym temacie.
Oczywiście poniższy komentarz sugeruję przeczytać po zapoznaniu się z artykułem:

Zaznaczę na samym początku, że poprzez termin “upadłe państwo” ja rozumiem kraj bez jasno określonej administracji, policji, sądownictwa czy bardziej ogólnie – kraj bez dającej się umiejscowić władzy.
Być może jest to kontrowersyjna teza, ale moim zdaniem jedynym wyjściem dla takich państw jest dyktatura i to niestety w dość radykalnej formie.(szczególnie z punktu widzenia krajów zachodnich).
Dyktatura nam lojalna może być “zła” z puntu widzenia moralności,ale jest “Nasza”, jest kontrolowalna oraz jest przewidywalna dopóki wspieramy ją finansowo lub w inny sposób. Taktyka ta świetnie sprawdziła się w latach “zimnej wojny” np. w Afryce.
Przyjrzyjmy się wadom i zaletom.
Wady:
- cierpienie milionów ludzi, mordy, obozy (pamiętajmy jednak,że wszystko to dzieje się daleko od naszych granic i dopóki Hollywood nie wyprodukuje o tym filmu to “Nas” obywateli Zachodu niewiele to wszystko będzie obchodzić)
- konieczność tajnego wspierania – ciężko jest jawnie wspierać dyktatury
Zalety:
- Relatywnie stabilna sytuacja w danym kraju i regionie (z punktu widzenia Zachodu)
- możliwość ograniczonego wpływu na dyktaturę
- nieduża, ale jednak pewna przewidywalność sytuacji

Oczywiście jest to tylko luźna hipoteza, ponieważ nasze sumienie narodu nie pozwoli naszym politykom wybrać tego rozwiązania (ale czy na pewno ? o tym później).
Jaka jest alternatywa?
Można nie robić nic, ale przecież to żadne rozwiązanie.
Brak reakcji powoduje, że tworzą się kraje bezprawia. Najlepszym przykładem do czego to może doprowadzić jest Somalia. Nie można wpłynąć na ten kraj, aby zaczął walczyć z piratami, ponieważ nikt w tym państwie nie rządzi ! Nie istnieją, więc żadne metody wpływu na sytuację w regionie.
Nie łudźmy się również, że w “upadłych państwach” ludności cywilnej żyje się dobrze.
Są one również wylęgarnią różnego rodzaju ekstremizmów, choć ich zasięg określiłbym na lokalny, a nie globalny.
Jak widać taktyka pozostawienia tych państw samym sobie nie jest najlepszym wyjściem.

Z punktu widzenia naszego sumienia, oraz być może nieprzemyślanej logiki najlepszym wyjściem będzie wprowadzenie ograniczonej demokracji.
Problemem jest tylko kto miałby ją narzucić. Celowo użyłem tego słowa ponieważ często bez rozlewu krwi się nie obejdzie.
Łatwo nam mówić o wolności, o prawach człowieka, o prawie do życia w ludzkich warunkach, natomiast dużo ostrożniej wypowiadamy się kiedy następuje pytanie kto miałby za to zapłacić.
Kto miałby wydać miliardy dolarów?
Kto zgodzi się na wysyłanie swoich dzieci na wojnę oddaloną o tysiące kilometrów, w których jedynym naszym interesem jest….właśnie co ? Ciężko jest na to jednoznacznie odpowiedzieć.
Sam termin “wojna o wprowadzenie pokoju i demokracji” brzmi dziwnie.
Pamiętajmy również, że już po opanowaniu danego państwa problem się nie zakończy. Zbudowanie struktur władzy (w wydaniu zachodnim) na terenach bezprawia jest zadaniem karkołomnym i rozłożonym na lata, jeśli nie dziesięciolecia.

Wrócę teraz do wpierania dyktatur, którą to opcję pochopnie na początku wykluczyłem.
Popatrzmy na Afganistan. Dawno, ktokolwiek stracił złudzenia, że uda się w tym kraju wprowadzić podobny naszemu system władzy. Obecnie istniejący rząd przypomina jedynie marionetkę, zważywszy zasięg władzy Kabulu, a i ta marionetkowa władza daleko odbiega standardami od wersji zachodniej.
Wieloletnia stagnacja i brak sukcesów stosowanej obecnie taktyki skłania coraz więcej polityków do nawiązywania kontaktów z mniej ekstremalnym odłamem talibów.
Na dzień dzisiejszy wydaje się, że ta opcja zwycięży, ponieważ niestety inne opcje przegrały. Nie udało się narzucić demokracji, tak jak wątpliwe jest, że uda się tego dokonać w jakimkolwiek innym rejonie świata.

Na koniec zanim zaczniecie wyrażać pochopne osądy jedna uwaga. Polityka globalna ma bardzo dużo odcieni szarości i nie ma tu niestety miejsca na rozwiązania, które nie pociągną za sobą żadnych ofiar.Niestety…
Pozdrawiam