Czy można powiedzieć,że jest problem genetyczny ?!Z pewnością NIE.
Ale jest jeszcze i jedno wyjście targnąć się na własne życie.I tu statystyka notuje wzrost liczby samobójstw i to nie tylko z biedy,ale z nadmiaru dostępu do dobrodziejstw tego świata.
Wyszukaj na forum
Forum
Łzy polskiej ziemi
(16)
W PRL inteligent pił wódkę wielkolitrażowo oraz gromadnie. Nowy inteligent przelicza kace na straty w dochodach, a upija się tylko w momentach przewidzianych biznesplanem.
-
-
Pytanie do czytelników
Na zdjęciu z ślubu p. Himilsbacha widnieje mój ojciec.To ten mężczyzna stojący
przy stole. Proszę o informację o pozostałych osobach. Pomijając, oczywiście p. Janka. Próbuję zebrać materiały o ludziach i czasach, które były udziałem mojego taty. Z góry dziękuję za informacje. H.Gierałtowski -
Do zdjęcia
Trochę po czasie, ale napiszę. Po prawej stronie siedzi Roman Śliwonik, dalej Jan Himilsbach i na końcu Erazm Ciołek (fotograf). Nie znam osoby siedzącej jako druga od lewej. Pozdrawiam. -
alkohol po polsku
Ja mam dość komiczne doświadczenia z alkoholem bo jestm całkowitym abstynentem z założenia i domowcem pozbawionym instynktów stadnych , będąc nastolatką wymyśliłam sobie że wszystko co szkodzi zdrowiu out pewnie dlatego że jestem słabego zdrowia i nic mi to nie dało bo i tak zdrowie zrujnowano mi w szpitalu ale wracając do rzeczy ponieważ jestem całkowicie niepijąca trudno mi poznać alkoholika i tak przez rok pomagałam Pani Alkoholiczce w przekonaniu że jest po prostu chora , najwięcej i na umór chyba do dziś pije się na wsi , mieszkałam rok w Sowiej Woli i tam do sklepiku Ewuni przychodzili pijacy non stop i kupowali po kilka '' mamrotów '' , potrafili ich wypić do 8 butelek w jeden wieczór i było całkowite przyzwolenie społeczne na takie pijaństwo ,zupełnym ostracyzmem społecznym natomiast byli objęci bezdomni , którzy koczowali tam w zrujnowanych zabudowaniach po pegeerowskich , alkoholika spotkałam też w wielkiej korporacji i to był alkoholik inteligent z rodowodem wiejskim jednak i on niestety chyba zapije się na śmierć,pomagałam także bez kompleksów alkoholikom bezdomnym w przekonaniu wyższej konieczności mimo ze widziałam że piją denaturat, jeden z Nich Pan Jacek zmarł , nigdy nie zauważyłam aury inteligenta pijaka , mój pijak korporacyjny degradował się społecznie i intelektualnie w mgnieniu oka , wydaje mi się że akceptacja z przyzwyczajenia zachowań pijackich jest nieporozumieniem , myślę ze większość wypadków samochodowych , przestępstw , zabójstw i przemoc domowa to pokłosie alkoholizmu , to plaga i upadek człowieczeństwa , czy powiedziałam coś nowego ? -
Re:Łzy polskiej ziemi
nigdy nie zauważyłam aury inteligenta pijaka , mój pijak korporacyjny degradował się społecznie i intelektualnie w mgnieniu oka , wydaje mi się że akceptacja z przyzwyczajenia zachowań pijackich jest nieporozumieniem , myślę ze większość wypadków samochodowych , przestępstw , zabójstw i przemoc domowa to pokłosie alkoholizmu , to plaga i upadek człowieczeństwa , czy powiedziałam coś nowego ?
Ładny post, ale uproszczenie powala. Przypomniało mi, jak niedawno mój kolega był zachwycony, że Sejm może jak jakiś imperator jednym zarządzeniem usuwać problemy społeczne (hazard). Zło to o wiele większy problem, zredukowanie go do kwestii alkoholowej, to szkodliwe i niebezpieczne uproszczenie.
Alkohol ludzi nie zmienia, on ich tylko ośmiela. Te wszystkie złe rzeczy i bez picia pewnie by się wydarzyły, tylko że zostałyby wyzwolone gorszym dniem, zwolnieniem z pracy, kryzysem wieku, lub czymkolwiek innym -
Re:Łzy polskiej ziemi
Öatwizna, niechlujność?
Trudno zrozumieć o "co się rozchodzi".
Gdzie przecinki (pozycja może zmienić sens wypowiedzi), gdzie są kropki?
To nie jest /nie powinien być wpis SMS'owski. -
alkohol po polsku
"nigdy nie zauważyłam aury inteligenta pijaka"
Bo prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałaś się, że jest alkoholikiem. Istnieje ciekawy gatunek alkoholika, którego mimikra jest perfekcyjna. W pracy pije setkę o ósmej rano, a drugą setkę w południe - zazwyczaj w kawie lub w herbacie. Wraca samochodem w miarę trzeźwy i bierze kolejną setkę do obiadu. No i w końcu setkę lub dwie na dobry sen. Nie bełkoce, rozmawia rzeczowo, nic po nim widać. W porach spożycia ma dobry humor, który stopniowo gaśnie. Otoczenie uznaje go za wstrzemięźliwego, bo przecież nie pije więcej, niż setkę na raz. Ale codziennie sam wychyla pół litra. Alkohol jest dla niego sensem życia, który tak uwielbia, że trzyma jego spożycie w swoistych ryzach. Zagrożony jest w stanie wytrzymać pewien czas bez alkoholu, by udowodnić otoczeniu, że wszystko jest w porządku. Dba o pracę, bo wie, że zapewni mu ona dostęp do alkoholu. Jednak to alkoholik, który alkoholowi podporządkował wszystko.
Wiele wskazuje na to, że utożsamiasz alkoholika z pijakiem, który prawie każde spotkanie z trunkiem kończy w rowie. Przedstawiony przeze mnie alkoholik jest zazwyczaj inteligentem: inżynierem, lekarzem (bardzo często), naukowcem czy artystą.
-
Re:Łzy polskiej ziemi
swietny komentarz, zgrywus.
Miedzy alkoholikiem a pijakiem jest w fazie poczatkowej duza roznica, jednak alkoholik stanie sie w koncu pijakiem.
I jedna z ostatnich rzeczy, ktore traci alkoholik, to praca. Stara sie jej trzymac ostatkiem sil, niemniej w koncu i ja traci.
Odpowiedz mi, czy zgadzasz sie z tym, co napisalam. -
Re:Łzy polskiej ziemi
Beznadziejna afirmacja alkoholizmu i chlania...
nazwał wódkę „łzami polskiej ziemi”.
Co za ciężki idiotyzm... Brak słów.
Alkohol pije się umiarkowanie, towarzysko, celem dobrej zabawy, wg savoir-vivre.
(dla ciekawskich: rocznik 1981, korporacja, dochody >>> średnia) -
Re:Łzy polskiej ziemi
alkohol jest dla ludzi,no może niekoniecznie dla tych którzy są chorzy na chorobę zwaną alkoholizmem;artykuł niesie jedno ważne przesłanie-można być chorym i nie pić,i chyba dobrze żyć - przykład pro.Osiatyńskiego -
Re:Łzy polskiej ziemi
"Alkohol pije się umiarkowanie, towarzysko, celem dobrej zabawy, wg savoir-vivre.
(dla ciekawskich: rocznik 1981, korporacja, dochody >>> średnia)
zgłoś do usunięcia
skomentuj "
Z racji wieku nie rozumiesz więc społeczeństwa przed zmianą fazową w 1989. Prawa i reguły zachowań, które stosujesz obecnie, nie miały wówczas żadnego zastosowania - nie działały w taki sposób, jaki znasz obecnie.
Wówczas umiarkowane picie znaczyło umiejętność samodzielnego wstania od stołu i dotarcia o własnych siłach do domu bez zrobienia jakiejś trzody po drodze. W pracy piło się często - wszak płacili za przychodzenie, a nie za efekty. Na konferencjach. szkoleniach i sympozjach piło się na okrągło i w trupa - często tylko prelegent był jedyną trzeźwą osobą, bo kursanci czy słuchacze pili już na wykładach. Jednocześnie osób pijących codziennie nie było więcej, niż dzisiaj. Ceny alkoholu były zbyt wysokie - bodajże w latach 80. przeciętna pensja starczała na 12-15 półlitrowych butelek najtańszej wódki. Stałe picie było sporym obciążeniem dla kieszeni.
"łzy polskiej ziemi" to wcale nie idiotyzm. Bo były to też gorzkie łzy - niemocy, beznadziei i dramatów.
-
Re:Łzy polskiej ziemi
Zdaje się, że Oscar Wilde mawiał: " Alkohol pity z umiarem, nie szkodzi nawet w największych ilościach." Nic dodać, nic ująć -
Re:Łzy polskiej ziemi
No cóż,42 lata temu poznałam mojego rówieśnika,który już wtedy popijał.A mieliśmy wtedy po 21 lat.Dziś jest w szpitalu w stanie wycieńczenia alkoholowego.Odwodniony z zaburzeniami czucia.Jest moim byłym mężem,który przepił całe swoje dorosłe życie. -
Re:Łzy polskiej ziemi
ktos kto traci kontrole nad swoim piciem i brnie dalej, niszczy przede wszystkim zycie najblizszych.to choroba dzieki ktorej nie widac rzeczywistosci.literaci, artysci czyli wrazliwi ludzie czesto wpadaja w nałog. Te dazenia do zrozumienia swiata i odpowiedzenia na wszystkie pytania, eksperymenty z odmiennymi stanami swiadomosci ta cholerna ciekawosc zawsze konczy sie tak samo.bojki pod wplywem sa niczym innym jak obudzonymi instynktami,nie ma w nich zadnej chwaly, trzymajcie za mnie kkciuki od 15 miesiecy trzezwieje i wracac do picia nie zamierzam -
Re:Łzy polskiej ziemi
Trzymam.
Ja rzuciłem palenie wiele lat temu i z każdym dniem było mi coraz bardziej szkoda wysiłku, jaki w to włożyłem i byłoby mi głupio przyznać się do porażki. Od tamtej pory (30 lat) nie palę i to jest rzecz, której jestem pewny w 100% - nigdy już nie zapalę, nawet siedząc w stanie wojennym w małej celi z 5-ma palaczami nie wróciłem do palenia, choć byłem przymusowo biernym palaczem.
Miałem ojca pijaka, więc wiem co to znaczy od strony członka rodziny - jeśli Ci się uda wytrwać, to tak jakbyś wygrał w totka lepsze życie. Ojciec rozwalił moją rodzinę definitywnie właśnie z powodu alkoholu.
POWODZENIA -
Re:Łzy polskiej ziemi
inna epoka inni ludzie;) ...dziś.. picie wg. biznesplanu - dziękuję odpadam;(
