Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dalekie Zaolzie

(20)
Jerzy Urban, Wojciech Jaruzelski, Lech Kaczyński – co mają ze sobą wspólnego? Wszyscy przepraszali Czechów za zajęcie Zaolzia w 1938 r. Mieli szczere chęci, ale też chyba nie znali historii regionu, który, zanim zajęli Polacy, wcześniej anektowali Czesi. O czym mało kto dzisiaj pamięta.
  • 2010-03-04 06:46 | Adam 2222

    W czasie kiedy mozna bylo mowic ze to Niemcy nas wymordowali a nie Ruskie, Zaolzie bylo przykladem


    ze elyty polskie braly udzial w rozrobie razem z Adolfem. By w rok pozniej razem z kasa pulkowa, patriotycznie wiac na Zachod.
    Dzisiejsze elyty robia podobnie mieszajac nas do nie naszch rozrob. Narazajac nas podobnie jak przed II WS. Tylko dzisiaj towarzystwo nie zdazy zwiac z kasa. Wyparuje razem z nami.

    Zaolzie i te kilkanascie polskich tupow to pikus.
    IPN i elyty nie zajely sie naszymi stratami wojennymi. Cos okolo 12 mln wspolobywateli Cywilizacja Zachodnia wyprawila na tamten swiat. O stratach materialnych nie wspominajac. A tu trwa patriotyczna cisza.

    P.S.
    Mozna Urbana nie lubic, ale nie znajdzie pan w kraju dzienikarza jego kalibru.
  • 2010-03-04 10:53 | Stela

    Re:Dalekie Zaolzie

    Autor pomija tutaj kilka ważnych kwestii.
    Po pierwsze Czesi nie doszli w 1919 r. do Bielska. Wtedy nie było jeszcze Bielska-Białej. Czeskie oddziały dotarły tylko do linii Wisły pod Skoczowem To jest 20 km na zachód od Bielska.
    Po wtóre oprócz narodowości jakie istniały na tym terenie w omawianym czasie byli jeszcze Ślązacy, zreszeni w silnej na tym terenie Śląskiej Partii Ludowej Józefa Kożdonia. Dziś są zaliczani do Polaków, bo posługiwali się jęz. polskim. To nieco zmienia obraz sytuacji.
    I ostatnia rzecz- owszem Czesi kierowali się względami merytorycznymi, ale Księstwo Cieszyńskie było częścią Korony Św. Wacława, czyli ziem podległych Królestwu Czeskiemu i to od XIV wieku. Mieli więc powody historyczne, by rościć pretensje do tych terenów, aż po linię rzeki Białej, czyli dzisiejsze centrum Bielska-Białej.
  • 2010-03-06 12:40 | pawel konieczny

    Re:Dalekie Zaolzie

    Z artykułu można wnioskować, że Polacy działali jedynie ze szlachetnych pobudek, chęci ratowania ciemiężonych Rodaków. Tak na pewno też było, ale nie można pomijać towarzyszącego aneksji nacjonalistycznego zadęcia i mocarstwowej propagandy. Czyżby pod Lodowym Szczytem Słowacy bili Polaków? To jakie były motywy zajęcia tego skrawka ziemii? Witających wojsko tłumów też nie przywoływałbym, jako usprawiedliwienia- jednocześnie, o wiele większe, tłumy wiwatowały na cześć Wehrmahtu w Sudetach (doborowe towarzystwo dla Wojska Polskiego?) Co do przeprosin, kontekst dokonanej wtedy agresji, jak najbardziej wymaga przeprosin. Co więcej przeprosiny takie, są o wiele ważniejsze dla nas Polaków, niż dla Czechów. Tak, jak przeprosiny ze strony Czeskiej za rok 1919 byłyby ważniejsze dla samych Czechów, niż dla nas.
  • 2010-03-07 11:53 | mateusz

    Re:Dalekie Zaolzie

    Motywów zajęcia Zaolzia, kawałków Spiszu i Orawy w 1938 było wiele: (a) nieładne (eufemizm) postępowanie Czechosłowacji wobec Polski w latach 1919-1921; (b)Sanacja (jak każda dyktatura) pragnęła łatwych sukcesów; (c) awantura graniczna odwraca uwagę od konfliktów wewnętrznych; (d) mobilizuje ludzi wokół władzy. Można by jeszcze dużo wymieniać.

    Działania Polski w 1938 roku były głupie, ale trzeba zastosować do Czechosłowacji tą samą miarę, co do Polski międzywojennej.

    Co do Sudetów, to prawda jest taka, że były to ziemie od setek lat zamieszkałe w większości przez Niemców. Można bardzo nie lubić Niemców za Hitlera, wojnę, nazizm, ale to jest fakt. Oprócz tego w Czechosłowacji mieszkało parę milionów Węgrów i ogromna ilość Rusinów. Powoływanie się na koronę Świętego Wacława było już w tamtych czasach śmieszne, ponieważ był to czas dążenia do państw narodowych.

    Wbrew pozorom więc sytuacja narodowościowa podobna jak w Polsce międzywojennej, zapatrzonej w I RP.

    Dlaczego więc zadęcie nacjonalistyczne Polski w 1938 jest złe, a takie samo zadęcie nacjonalistyczne w Czechosłowacji w latach międzywojennych jest dobre?

    Przy całej ogromnej sympatii jaką darzę Czechów, myślę, że Polska dużo bardziej krytycznie patrzy na swoją przeszłość.

    PS
    O ile się nie mylę, Lodowy Szczyt to kwestie graniczne sięgające rozbiorów. Z dzisiejszej perspektywy śmieszne, ale wtedy brane na poważnie. Nie tylko przez Polaków.
  • 2010-03-07 15:52 | Leszko

    Re:Dalekie Zaolzie

    Szanowna Pani uprzejma jest pominąć milczeniem, że swojego czasu większość - jeśli nie wszyscy - książąt śląskich - składał hołd lenny królowi czeskiemu, czyli - jak rozumiem - stanowił częśc składową "Korony Św. Wacława". Zatem uważa Pani, że właściwie cały Śląsk należało wówczas oddać Republice Czeskiej?
    Co do Pani sformułowania: "Dziś są zaliczani do Polaków (...)" - nie sądzi Pani, że to małe znaczenie co teraz Pani czy ja sądzimy o przynależności etnicznej ówczesnych mieszkańców tej części Śląska? Moim zdaniem o wiele ważniejsze jest to, jak siebie określali wówczas rdzenni mieszkańcy tej części Śląska. Miałem szczęście poznać człowieka, który na własne oczy widział wyniki spisu powszechnego na początku XX wieku na tamtych terenach (zakładam, że był spis dla całych Austro-Węgier). W miejscowości położonej kilka kilometrów na południe od obecnej granicy polsko-czeskiej na dziewięciuset kilkudziesięciu mieszkańców narodowość inną niż polska zadeklarowało tylko kilka osób, z czego większość - akurat słowacką. Wysnucie wniosków pozostawiam Pani i pozostałym czytelnikom.
  • 2010-03-07 16:02 | Leszko

    Re:Dalekie Zaolzie

    Zgodzę się w całej rozciągłości, że w kraju, a mam nadzieję - na całym świecie - nie można znaleźć dzinnikarza takiego kalibru.
    Szkoda tylko, że ograniczył się kozaczenia w Czeskim Cieszynie - nie sądzi Pan, że o wiele większym wydarzeniem byłby przemarsz p. Urbana przez np. Katyń i głośne przepraszanie w imieniu Polaków za złe traktowanie jeńców sowieckich w czasie wojny polsko - bolszewickiej w latach 1919 - 1921? Ciekawe, czemu się ten dziennikarz taaakiego kalibru nie odważył się na to - wszak i w jednym konflikcie i w drugim napastnicy rozstrzelali wziętych do niewoli polskich żołnierzy? Czyżby dlatego, że granicą odwagi p. Urbana było naplucie na pamięć kilkunastu żołnierzy-Ślązaków - ofiar w konflikcie, który był skutecznie przemilczany przez 70 lat PRLu a następnie III / IV RP?
  • 2010-03-07 16:45 | Leszko

    Re:Dalekie Zaolzie

    Przede wszystkim chciałbym serdecznie pogratulować Autorowi i redakcji Polityki kolejnego kroku w odkłamywaniu historii konfliktu wokół południowej części Śląska Cieszyńskiego.
    Chciałbym uzupełnić informacje o kilka szczegółów (będę wdzięczny Autorowi za zweryfikowanie informacji):
    1. Miałem kiedyś szczęście poznać człowieka - mieszkańca obecnie czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, który na własne oczy widział oryginalne wyniki spisu mieszkańców miejscowości, leżącej obecnie kilka kilometrów na południe od granicy, z początku XX wieku. Na ponad 900 mieszkańców tylko kilkoro mieszkańców zadeklarowało narodowość inną niż polska. Wnioski nasuwają się same, nieprawdaż?
    2. Na jakiej podstawie prawnej odbyło się wkroczenie polskich wojsk na teren południowej części Śląska Cieszyńskiego? Wszak ówczesny rząd Republiki Czeskiej i II RP podpisały stosowną umowę, nieprawdaż? To oficjalna, prawomocna umowa dotyczyła też korekty granic, w szczególności odnośnie Śląska Cieszyńskiego, nieprawdaż?
    3. Może redakcja Polityki poświęciłaby kolejny artykuł np. naciskom "czechizacyjnym" po 1945 roku? Takich jak np. mianowanie dyrektorami polskich szkół największego pijaka spośród polskich nauczycieli, mianowanie na proboszcza parafii katolickiej księdza - pijaka itd itp - by kompromitowali środowisko polskie? Np. wysyłanie synów polskich działaczy, odsługująych służbę wojskową, do oddziałów zajmujących się budową dróg a nie do "normalnych" jednostek? Co z nieruchomościami obywateli polskich, pozostawionych - po przesunięciu granic w latach 20 a potem 40 - po czeskiej stronie granicy? Koleżnaka z pracy twierdzi, że nie ma nieruchomości a i żadnego odszkodowania na oczy nie zobaczyli... Może parę słów o tym, że w latach 40 czy na początku 50 zeszłego wieku ówczesne władze polskie "odstapiły" CzSRS kilkaset hektarów polskiego terytorium w okolicach jeśli dobrze pamiętam Spiszu i Orawy, za obietnicę zwrócenia przez przeciwną stronę identycznego co do rozmiaru terytorium w innym miejscu granicy. Tylko, że... do tej pory jeszcze nie ustalono, w którym miejscu granicy ma ta rekompensata mieć miejsce. He he he - świetny interes zrobiły polskie władze, nieprawdaż? Może krótkie kalendarium intensywnych starań polskiej strony o wcielenie tej umowy w życie? Oczywiście, Spisz i Orawa nie mają nic wspólnego ze Śląskiem Cieszyńskim - to po prostu kolejna ilustracja, jak poważnie polskie władze traktują mieszkańców kresów - tylko że tych południowych czy południowo-zachodnich...
  • 2010-03-07 21:15 | Adam 2222

    Urban milosciwie nie chce odbierac papu adeptom Kursow Naukowych w rodzaju Wlidsteina czy IPNowcow


    A teraz powaznie.

    Dlaczego pan sadzi ze "przemarsz Urbana w Katyniu" jest wazniejszy od 12 milonow wspolobywateli wymorodwancych przez Niemcow ?

    Nie widzi pan roznicy 25 000 a 12 000 000 ?
  • 2010-03-08 11:11 | Leszko

    Re:Dalekie Zaolzie

    Chodziło mi o zwyczajny brak przyzwoitości - Urban jest gieroj, gdy chodzi o robienie sobie jaj z agresji RCz na II RP, rozstrzelanie kilkunastu polskich jeńców... Na urządzenie analogicznego happeningu w Katyniu jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności się nie zdobył...
    To IMHO świadczy o kalibrze owej gwiazdy dziennikarstwa. Z mojej strony EOT.
  • 2010-03-11 09:42 | stela

    Re:Dalekie Zaolzie

    Po pierwsze. Stela to nie imię, a oznaczenie, że jestem stąd ze Śląska Cieszyńskiego.
    Po wtóre- spisy dokonywane w tamtym czasie były dokonywane na podstawie kryterium języka. Uznawano więc, że jeśli ktoś mówi po niemiecku to jest Niemcem, a jeśli po polsku, a właściwie po śląsku, to jest Polakiem.
    Nie pytano, kto kim się czuje, ale w jaki jest jego język.
    Skoro taka byłą przewaga polskiej ludności, jak wyjaśnić popularność śląskiego ruchu Józefa Kożdonia?
  • 2010-03-14 07:54 | Angelus_Silesius_Junior

    artykul = groch z kapusta

    Ale brednie ten artykul. Jestem Górnoslazakiem z dziada-praprapradziada.
    I jedno wiem: Slazacy, Czesi, Niemcy, Zydzi, Austryjacy - wszyscy sie rozumieli i respektowali u nas na G.Slasku. Dopiero polski szowinizm i polska propaganda zaszczula i przegonila ludzi. Tylko taki maly przyklad: Tesin/Teschen/Cieszyn - to nie miejscowi ci-bardziej-propolscy wsród Slazakow, lecz PRZYJEZDNI, w duzej czesci z Wiednia (po 1918 "bezrobotni" i tam juz niechciani: szlachta, urzednicy, wojskowi) rozwalili swietnie dzialajaca koegzystencje w Cieszynie, w celu przejecia okolicznego przemyslu.
    Najpierw szczuli na Niemców i Austryjakow, potem na Zydow, nastepnie na Czechów. A i Slazacy, obojetnie jakiej masci czy orientacji, byli podejrzani, takze ci propolsko nastawieni (ci byli wnet rozczarowani i odrazeni), a co dopiero tylko-proslascy Slazacy (np. tzw. Slazakowcy).
    To byla ZARAZA !
  • 2010-03-14 07:56 | Angelus_Silesius_Junior

    Slazacy ??!

    "kilkunastu żołnierzy-Ślązaków" - to nie byli Slazacy !
  • 2010-03-14 08:00 | Angelus_Silesius_Junior

    Re:Dalekie Zaolzie

    Nic nie rozumiesz.
    Roznica polega na tym, ze polska polityka mniejszosciowa okresu miedzywojnia byla skandaliczna i karygodna. A czeska/czechoslowacka - wrecz przeciwnie: np. Niemcy Sudeccy mieli, jak dzisiaj nawet przyznaja (rozsadni) niemieccy historycy, najlepsza sytuacje z wszystkich mniejszosci w Europie wtedy, wszystkie mozliwe prawa.
    Mala, ale wielka roznica, Hopie.
  • 2010-03-14 08:07 | Angelus_Silesius_Junior

    Re:Dalekie Zaolzie

    Jak juz tyle pytasz, to pytaj tez last but not least,
    dlaczego Polacy weszli tam w 1938 z 35000 zolnierzy ?
    (dla por.: Napoleon wzial do Egiptu tylko 30000)

    Moze byc, ze byly jeszcze inne, dalej idace (sic) plany ?


    I w ogóle mieszacie tematy: ten region to cala mozaika
    roznych skrawkow slaskich i nieslaskich. Niejeden nie ma
    duzo wspolnego ze "sparwa" polska, np. Hlucin/Hulcin.
    Imho ten artykul dobrze chce i sie stara.
    Ale jak zwykle zlozonosc materii przerasta polskiego
    zurnaliste i czytelnika.
  • 2010-03-17 21:03 | mateusz

    Re:Dalekie Zaolzie

    Niestety, to co mówisz, to bajki neofity motywowane lokalnym szowinizmem

    Podstawowe znaczenie ma wola ludzi danej narodowości, aby być w tym lub innym państwie.
    Niemcy, Węgrzy, Rusini i ... Polacy mieli inne zdanie, niż Praga. Taki drobiazg.
    Z tą różnicą np. w porównaniu z Ukraińcami w Polsce, że mniejszości te nie decydowały się (z różnych przyczyn) na kurs prowokacyjno-konfrontacyjny.

    Po prostu mniejszości mieli bardziej cierpliwe. Na przykład, na przywożenie "swoich" na stanowiska kierownicze. Ciekawe, znasz to skądś?
  • 2010-03-19 03:59 | RATIBOR/RACIBORZ my love

    nieladnie + niemadrze

    A ja absolutnie sie z Toba nie zgadzam.
    Nie podoba mi sie tez, ze innych dyskutantów nazywasz szowinistami.
    Jeszcze raz: "merytorycznie" po prostu nie masz racji.
  • 2010-03-19 15:11 | mateusz

    Re:Dalekie Zaolzie

    Jednego dyskutanta nazwałem szowinistą (i neofitą). Dlaczego? zerknij do słownika języka polskiego. Potem przeczytaj (wszystkie) posty człowieka, któremu odpowiadałem. Mam nadzieję, że zrozumiesz.

    Jest Twoim prawem się ze mną nie zgadzać. Po to są sensowne fora, aby się nie zgadzać i wymieniać poglądy. Tylko, że kiedy piszesz o "merytoryce" to wypadałoby podać jakieś argumenty. W czym nie mam racji i dlaczego?

  • 2010-09-26 11:40 | jur

    Re:Dalekie Zaolzie

    Wiosną 1938 Polska (min. Beck) oświadczyła, że jeżeli mniejszości niemiecka i węgierska w CSR otrzymają jakiekolwiek większe prawa, to II RP zażąda takich samych praw na rzecz mniejszości polskiej, z prawem do secesji włącznie.
    W liście datowanym 22.09.1938 (doręczony 26.09.1938) czs. prezydent Benesz zaproponował prez. Mościckiemu trwałą poprawę wzajemnych stosunków w oparciu o zasadę rektyfikacji granic - czyli zwrot Zaolzia oraz skrawków Orawy i Spiszu, których Polska musiała zrzec się w Spa. Mościcki zaakceptował propozycję, następnie w liście z 30.09.1938 czs. min. spr. zagr. Kamil Krofta zaproponował przekazanie Zaolzia oraz wymianę ludności w terminie do 2 miesięcy. Polskie MSZ oceniło tą odpowiedź jako grę na zwłokę do czasu, aż CSR uzyska wolną rękę, i - po uzyskaniu informacji, że Czesi przyjęli dyktat monachijski - wystosowali ultimatum, domagające się wcześniejszego oddania spornego terytorium. Strona czeska poprosiła o przesunięcie terminu i 2.10.1938 WP zaczęło zajmować Zaolzie. Dodatkowym argumentem za przyspieszeniem terminu cesji była obawa, że Niemcy mogą wejść na Zaolzie wcześniej - mieli ochotę na Bogumin z ważnym węzłem kolejowym.
  • 2010-09-26 15:51 | jur

    Re:Dalekie Zaolzie

    Warto pamiętać, że to Francja i Wlk. Brytania dały zgodę na zmianę granic Czechosłowacji w 1938 roku, przy tym tylko Francja była sojusznikiem CSR, Wlk. Brytania nie. Bez zgody tych dwóch ówczesnych mocarstw europejskich Hitler najprawdopodobniej nie zdecydowałby się na zajęcie Sudetenlandu siłą.
    Polska nie była potrzebna do zmontowania koalicji do obrony CSR.
  • 2010-12-22 10:45 | zdziwko

    Groch z kapustą

    Szkoda że Autor nie wyjaśnił przyczyn niezgody Polski na przeprowadzenie referendum. Na arbitraż również się nie zgadzała i została do niego przymuszona przez Zachód.
    Czy ogłoszenie wyborów nie było przypadkiem złamaniem tymczasowej umowy z Czechami? I czy oprócz wyborów strona polska nie ogłosiła na tych terenach mobilizacji do wojska, która też oczywiście łamała wcześniejsze obustronne ustalenia?