Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Skąd się wziął tytoń

(1)
Tytoń od dłuższego czasu jest na cenzurowanym. Przez Sejm przetoczyła się debata, gdzie by tu jeszcze zabronić palenia. Skąd się wzięło zło?
  • 2010-03-07 20:04 | tkw

    Tytoń przecz !

    Np. w Anglii dwaj mężczyźni, zobaczywszy palącego Richarda Tarlotona, z okrzykiem „pożar! pożar!”, wylali mu kubek wina na twarz.
    TKW: że też ja na to nie wpadłem ! Świetny sposób !
    W zdrowym organizmie humory pozostawały w równowadze.
    TKW: coś chorowite te kobiety, oj chorowite ... Humory zdecydowanie nie są w równowadze ...
    Hipokrates zalecał okadzanie damskich narządów płciowych na okoliczność histerii.
    TKW: mądry facet ...
    Zalecano też wdmuchiwanie dymu od przeciwnej strony ludzkiego organizmu, do czego służyć miała tzw. machina tytuniowa. Kto jednak akurat przy sobie takiej nie miał, ten powinien wziąć fajkę i namoczywszy koniec cybucha w oleju „wetknąć w zadek chorego, drugi koniec bierze człowiek w usta i wdmuchuje tam dym z innej lulki”. („Obwieszczenie dla informacji o prędkim ratowaniu osób w nieszczęście popadłych”, Archiwum Główne Akt Dawnych).
    TKW: czy dym wychodzi takiemu topielcowi uszami ? Nosem ?
    Najczarniejszą datą z punktu widzenia palacza katolika był 1624 r. Wówczas to papież Urban VIII w bulli zagroził wszystkim palaczom ekskomuniką
    TKW: a na tym forum są tacy co twierdzą, że Kościół to samo zło. Może to jest metoda na wyplenienie palenia ?
    sto lat później zapalić można było już w zupełnej zgodzie z Kościołem, jako że kolejny z następców św. Piotra, Benedykt XIII (1724–1730), był namiętnym zwolennikiem tabaki i dekret swojego poprzednika uchylił.
    TKW: np cóż, Kościół popełnia czasem błędy ... BENEDYKCIE XVI, NAPRAW BŁĄD SWEGO IMIENNIKA !
    W łonie Kościoła istniała zresztą nieustannie opozycja wobec przeciwników tytoniu, skupiająca się wokół jezuitów, którzy byli przekonani, że palenie krzepi. W tym mniemaniu umacniał ich zwłaszcza fakt, że czerpali zyski z eksportu tytoniu z Ameryki Południowej do Europy.
    TKW: byt kształtuje świadomość.

    Z polskich dostojników Kościoła zasłynął prymas Adam Ignacy Komorowski (1748–1759), który z nawyku ciągłego żucia tytoniu podobno odruchowo przewracał językiem nawet przy ołtarzu.
    TKW: czy ktoś przyjrzał się bliżej obecnemu marszałkowi sejmu ?
    Już w 1637 r. właściciel Leszna Bogusław Leszczyński w obawie przed pożarem zakazał mieszkańcom miasta palenia tytoniu na ulicy, podwórzu i strychu. Podobny zakaz wydano w 1692 r. i powtórzono w 1710 r. w Hamburgu, w Wielkopolsce zakazywali palenia na ulicy Prusacy w 1793 r. Mimo to wielki pożar Poznania w 1803 r. spowodowany był prawdopodobnie przez palacza fajki. Obawy przed pożarem przy drewnianej zabudowie i dachach nierzadko krytych strzechą były uzasadnione. Zakazy palenia na ulicy obowiązywały i w XIX w. W Niemczech płaciło się dwa talary mandatu, w Warszawie za palenie na ulicy szło się do kozy!
    TKW: to godne polecenia a propos dyskusji z dopiero co wprowadzona ustawą.
    Tytoń porównywał do przywleczonego z Nowego Świata syfilisu.
    TKW: celny strzał. Faktycznie palący jakby syfili wokół siebie ...
    Warto też przypomnieć, że namiętnych wielbicieli fajki, tabaki czy żucia tytoniu nazywano u nas pijakami tytoniowymi.
    TKW: będę używał tego określenia.
    Handlem tytoniem zajmowali się często kupcy szkoccy, a z czasem żydowscy.
    TKW: czekam na komentarz „Mieczysława.S.Kazimierzaka”
    Z tytoniem były też związane wielkie afery. Do takiej doszło w osiemnastowiecznej Warszawie, kiedy oskarżono włoskiego fabrykanta tytoniu o dodawanie do sproszkowanej tabaki ludzkiego moczu, kości i końskich włosów. Najważniejsze zarzuty od oskarżonego odsunięto, ale opinia publiczna miała „takowe świadectwa za przekupione”.
    TKW: faktycznie, śmierdzi jakoś tak zgodnie z tym opisem !

    Pyszny tekst ! Nieźle się uśmiałem ...