Trudny dylemat.
Mogę podać inne przykłady:
• komendanci hitlerowskich obozów koncentracyjnych byli kochającymi ojcami i mężami – czy ich dzieci/wnuki mogą o nich myśleć jak o ojcach/dziadkach, czy im nie wolno ?
• Czy Niemcom wolno stawiać pomniki Bismarckowi ? Bo my to chyba byśmy mu nie postawili ...
• Mogę się założyć o moją starą szczoteczkę do zębów (bardzo ją lubię), że znajdzie się w Niemczech niejedno miasto, które chętnie wystawiłoby pomnik Hitlerowi (pewnie najszybciej w byłej NRD ...). Ale pewnie tego byśmy nie ścierpieli (także Izrael, Rosja, itd.)
• W czasie II wojny Niemcy mieli swojego „asa lotnictwa”, nie pamiętam jak się nazywał, ale miał na koncie wiele zwycięstw w powietrzu w czasie Bitwy O Anglię – wolno Niemcom być dumnym z takiego mistrza czy nie ? Bo Anglicy to chyba pomnika mu nie postawią ... Podobnie był też u Niemców dowódca czołgu, zniszczył coś ponad 100 czołgów radzieckich – Niemcy mają się do niego przyznawać czy wstydzić się ? Bo Rosjanie pomnika mu nie postawią.
• Stalin był przywódcą ZSRR w czasie II wojny i twórcą imperium Radzieckiego po 1945 r. – wolno Rosjanom czcić go jako Wielkiego Imperatora czy nie wolno ? Bo my, Polacy, to raczej kochać go nie będziemy, a w Rosji jest nadal kochany ...
• Truman zdecydował o zrzuceniu bomb atomowych na Japonię. Japonia skapitulowała, nie trzeba było zdobywać wyspy po wyspie a pochłonęłoby to miliony ofiar wśród żołnierzy amerykańskich (tylko przy zdobywaniu wyspy Ivo Jima zginęło ponad 20.000 Amerykanów) – wolno Amerykanom być mu wdzięcznym za uniknięcie takiej hekatomby wśród swoich żołnierzy, bo Japończycy to do dziś mają żal ...
• Itd. itp.
A jakie z tego wyjście ? Nie ma jednego uniwersalnego. W każdym przypadku będzie kłótnia a jej wynik będzie zależał od aktualnego układu sił. Więc pomniki raz będą powstawać, raz będą obalane ...
A na marginesie ciekawostka „a propos”. W Warszawie przy prowadzącej na Okęcie Alei Żwirka i Muchomorka (tak żartobliwie zwana jest Aleja Żwirki i Wigury) jest ogromny park-cmentarz żołnierzy radzieckich. Wartość tego terenu to CIĘŻKIE PIENIĄDZE, jest to teren w sercu Warszawy. Ciekawe kiedy wreszcie miasto Warszawa zaproponuje przeniesienie tego cmentarza na obrzeża miasta, by odzyskać niezwykle atrakcyjny teren. Co to się będzie działo na linii Warszawa – Moskwa ! Nawet, jeśli przeniesienie odbędzie się z zachowaniem ceremoniału wojskowego i z pełnym szacunkiem dla poległych ... A przecież przenoszenie cmentarzy i pomników się zdarza ...
Wyszukaj na forum
Forum
Kto bohaterem, kto ofiarą
(14)
W demokracji każdy może kreować bohaterów i zanosić za nich modły, ale powinien uznać, że innym wolno to samo.
-
-
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Jeśli już mówimy o pomnikach , to odpowiedź na Twoje dylematy znajduję się w jednym z trzech kościołów Stralsundu , miasta na Bałtykiem.
Po wejściu na nawa pierwsza na prawo.
Pod pomnikiem wysokim na kilka metrów jest tylko napisane : 1914-1918 1939-1945.
Nie znam w sztuce prezentacji głębszego zrozumienia tego co stało się w Europie w XX wieku.
PS. Nie pamiętam już nazwy kościołu , ale są w rynku i warto je wszystkie obejrzeć.
Ale Pomnik będę pamiętał zawsze. -
Zapomniani bohaterowie
Autor wspomianl ze:"Duchowny przypomniał, że istotą chrześcijańskiej miłości bliźniego jest gotowość do przebaczenia, a modlitwa chrześcijańska może objąć każdego, także wrogów. I w tym duchu ojciec Edward Pracz poświęcił tablicę i odprawił ekumeniczną mszę na życzenie przedstawicieli Związku Ludności Niemieckiej w Polsce." Z tym jednak jest najtrudniej, chociaz jest to centralny punkt nauki chrzescijanskiej. Wiekszosc jednak ktorzy deklaruja sie jako katolicy rozumieja pod tym terminem pewien rodzaj patriotyzmu czesto bliski nacjonalizmowi, ktory okraszony jest pewnymi elementami nauki katolickiej, z przebaczeniem nie ma to nic wspolnego. Ale co z zapomnianymi bohaterami? Dlaczego nie promujemy wspanialych, pozytywnych bohaterow. Wanda Dynowska Umadevi, wspolpracowniczka Gandhiego, pomagajaca Polakom rzuconym podczas ostatniej wojny do Indii a pozniej jako jedna z pierwszych pomagajaca uchodzca tybetanskim, o ktorej wspomnial Dalai Lama podczas swej ostatniej wizyty w naszym kraju byla osoba, ktora swa szlachetna dzialalnoscia przekroczyla wszelkie kulturowe bariery i nacjonalizmy a ktorej dzialalnosc wzbudzala szacunek dla naszego kraju z ktorego sie wywodzila. Malo kto o niej wie, nie ma w naszym kraju ani jednego jej pomnika a przeciez to wlasnie takie postawy i dzialalnosc powinnismy promowac wsrod mlodych ludzi, szczegolnie teraz kiedy jestesmy czlonkiem UE. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Może "Polityka" zbierze materiały i napisze coś o wymienionej Pani, bo wygląda na ciekawy i wart przypomnienia przypadek ? A pewnie i trochę sensacji się znajdzie (to podpowiadam wiedząc, jakie są dziś prawa mediów - choć trochę seksu, krwi albo przynajmniej tragiczna romantyczna miłość)
Pozdrawiam -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Politykę historyczną posługuje się i redakcja POLITYKI.Tu nawet nie tylko chodzi o kreowanie samych bohaterów,co PRAWDY.Wiele zostało jeszcze do wyjaśnienia po walce zła ze złem to jest faszyzmu z komunizmem.
Dla wyjaśnienia tych spraw nie służy "wypraszanie" z dyskusji jakie otwarcie zapowiedział i realizuje Daniel Passent.Manipulację tym rodzajem cenzury stosuje i moderator Adama Szostkiewicza.
Idzie o nadużywanie pojęcia antysemityzmu i wprowadzanie tylnymi drzwiami do KK teologii judeochrześcijańskiej,teologii patologicznej.Utwierdzam się w tym czytając aktualnie BOGOWIE ZESZLI Z OLIMPU Anny Świderkównej.
Ograniczając swobodę komentowania umacnia się podwójną moralność i KOMERCJA coraz bardziej wypiera PRAWDĘ.
Nie reaguje na to Jerzy Baczyński,redaktor naczelny. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
I mamy tutaj "prawde" w wykonaniu Mieczsilvera. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Niech pan nie wprowadza relatywizmu,porównywanie kłopotów naszych z Piłsudskim a Ukraińców z Banderą ,którego rezuni wymordowali 150 tyś.Polaków na Wołyniu i Podolu mordowali Żydów,a po wojnie w Bieszczadach puszczali z dymem wsie wyrzynając ich mieszkańców,jest bez sensu.Przed kilkunastoma dniami, podczas uroczystości pod pomnikiem ,wymordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej,zachowanie Ukraińskich nacjonalistów było oburzające .Jeden z nich , zapewne pogrobowiec banderowców , twierdził że nie ma zapisków historycznych ,że to zrobili upowcy,bezczelność.Dobrze ,więc robi ks. Isakowicz Zaleski ,przypominając o zbrodniach popełnionych przez bandy upa na Polakach na Kresach,ofiarom i ich rodzinom to się należy ,a bohaterów staranniej powinni sobie Ukraińcy dobierać. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Zakładam że to wpis do mnie.
Nie wprowadzam relatywizmu. Uważam jednak, że trzeba mieć świadomość, że Ukraińcy NIGDY nie będą patrzeć na Banderę jak my, nawet jeśli przyznają, że rżnął, bo walczył o Wolną Ukrainę. I tylko tyle, nasza w tym rola, by przypominać o ofiarach ale nie ma sensu narzucać im naszego punktu widzenia. Nie trzeba szukać daleko - w naszej świadomości wielu Polaków uznaje Księcia Jeremiego Wiśniowieckiego jako obrońcę Rzeczypospolitej - a przecież nawet w samej Trylogii jest napisane, że to był straszny rezun. A historycy, o ile wiem, to dość zgodnie uznają że był sadystą i ludobójcą, choć bronił Rzeczypospolitej przed najazdem. Więc ja nie oczekuję od Rusinów czy Ukraińców że będą go szanować a nie nienawidzić.
Co do Ks. Isakowicza - Zalewskiego - chwała Mu za to, że się upomina o prawdę i pamięć. Ale doprowadzenie sztuczkami administracyjnymi do nie wpuszczenia młodzieży ukraińskiej na rowerach do Polski - to nie było ani mądre ani grzeczne wobec najbliższego sąsiada. Chyba lepiej było ich ugościć i porozmawiać, przedstawić nasz punkt widzenia pamiętając, że to ukraińska młodzież a nie polska.
Co do bezczelnego wypierania się - to się zdarza wszędzie, patrz rzeź Ormian a obecne stanowisko Turcji. To ludzka reakcja. Ale to minie, Niemcy w końcu jakoś przestali się wypierać win za II wojnę, choć co i raz jest jakaś "czkawka". Życie.
A Ukraińcy będą sobie dobierać bohaterów bez pytania nas o zgodę i vice versa.
Pozdrawiam -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Panie Redaktorze, Pan nie powinien pisać o historii, bo się Pan na niej słabo zna. Jak to u Pana, co któreś zdanie wymagałoby polemicznego komentarza. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Dlaczego rozpatrujemy to w kategoriach bohaterstwa. Powinniśmy rozpatrywać pod kątem najbardziej zasłużonych. Jakie skutki bohaterstwa przyniósł Bandera. Tylko negatywne i to dla każdej ze stron, tak dla Ukraińców jak i dla ościennych nacji. Może wzbudził poczucie tożsamości narodowej u Ukraińców, jeżeli on przyczynił się do tego to tylko współczuć. A gdzie jest Tarasenko. pozdrawiam -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Panie Adamie.
Zachęcam Pana do czytania cyklu o sytuacji w Polsce i Ukrainie za czasów Bandery.
Naprawdę ciekawa lektura i aby zapobiec typowo dziennikarskim wrzutko "to wycinek, spójrzmy szerzej itd." mówię, że właśnie cykl prowadzony jest z szerszej perspektywy.
Autorem jest Dymitr Bagiński. Zapraszam.
http://www.maddogowo.cba.pl/ludobojcy_i_ludzie.html -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Artykuly "autora" "Dymitra Baginskiego" (to jego pseudonim) sa tyle warte co PRL publikacje Poliszczuka i Gerharda. Jak ktos chce moze poszukac publikacji wytrawnych historykow niz niezdrowo podniecac sie tymi psedu artykulami. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Do listy rzetelnych biografii, których brak, dorzuciłbym wspomnianego w artykule Józefa "Ognia" Kurasia. Co bowiem natchnęło prezydenta Kaczyńskiego do oświadczenia z taką mocą, że ów "nigdy nie był postacią kontrowersyjną"? Skoro dokumenty na jego temat powstałe w okresie PRL zostały zmanipulowane, jak twierdzą kręgi pro-Ogniowe, to społeczeństwo zasłużyło na studium z prawdziwego zdarzenia. Swoją drogą, dziwne, że w krótkim okresie IV RP wśród spektakli Teatru TV nakręconych w duchu polityki historycznej nic na temat Kurasia nie powstało. -
Re:Kto bohaterem, kto ofiarą
Zgoda co do tego że każdy naród ma prawo ustanawiać sobie własnych bohaterów ale chyba tylko do pewnego stopnia. Moim zdaniem bardzo ważne jest to, co dana osoba wniosła w dzieje danego kraju czy narodu. W Polsce np. bardzo kontrowersyjny jest Dmowski oceniany przede wszystkim przez pryzmat jego późniejszej działalności a już szczególnie przez pryzmat odwołującej się do jego osoby LPR (byłrgo koalicjanta-przystawki PiS). Jednak bez Dmowskiego trudno sobie wyobrazić powstanie wolnej Polski. Jego działalność była niesłychanie ważna w momencie tworzenia się naszego państwa jednak przez to co robił później, został wymazany ze świadomości wielu ludzi jako ojciec-założyciel co najmniej równy Piłsudskiemu. Nie jestem fanem tego pana ale nie nie można zapominać że Polska narodziła się dzięki także jego staraniom. Takich bohaterów ma wiele krajów lecz one o nich dbają a nie tak jak Polska - odrzucają. Taki np. Jefferson - z jednej strony autor Deklaracji Niepodległości, zasłużony dla USA z drugiej strony właściciel niewolników, których nie wyzwolił nawet na łożu śmierci (choć podobno dobrze ich traktował).
