„Główny jej surowiec to liście koki, które rosną tylko w strefie tropikalnej na wysokościach 1500–2500 m n.p.m.”
Mam GENIALNY pomysł dla Polski, jak zlikwidować 700 mld. długu.
Obsadzić koką Tatry. Na podgórzu zainstalować wielkie lustra, odbiją światło słoneczne na plantacje, będzie i ciepło i słonecznie. Jakby chcieli nam spalić plantacje, to mamy F-16 do obrony a na ziemi Rosomaki. Transport do Europy będzie tani, bo pod ręką, może uda się do transportu wykorzystać powstającą właśnie rurę pod Bałtykiem. Zarobimy krocie na koce, potem przyjdą Amerykanie i zapłacą nam następne krocie za zlikwidowanie upraw. Kasę weźmiemy, zlikwidujemy uprawy, a po jakimś czasie zrobimy nowe. I tak w cyklu, po kilku cyklach będziemy „ustawieni” lepiej niż Norwegowie na ropie i gazie. Licząc za gram tylko po 100 zł (nie bądźmy zbyt pazerni, to zawsze źle się kończy), wystarczy wyprodukować 7.000 ton koki. Może nadamy naszej koce godło "Teraz Polska".
I żeby nikt z polityków potem nie mówił, że nie było koncepcji ratunku dla polskich finansów ... Ta jest jak na razie najbardziej sensowna z tych, co znam.
A na marginesie - jak czytałem fragment o wiosce San Miguel, to przypomniałem sobie o imperium Stokłosy. Jaki ten świat mały i jednorodny ...
Wyszukaj na forum
Forum
W królestwie kokainy
(6)
Fawele w Rio, kolumbijskie wioski, boliwijska dżungla, pola w Peru – wszędzie tu panuje biała królowa: kokaina. Daje pracę, duże pieniądze i odbiera życie.
-
-
Re:W królestwie kokainy
Z kolei w Peru , Kolumbi i innych krajach tamtego regionu ,twierdzą że koka jest dobra jako produkt i właściwie używana i przetworzona nie sprawia problemów ludziom .
Wieśniacy w tych wioskach gdzie się ją zażywa dziwią sie że coś tak dobrego biały człowiek potrafił zepsuć.
Umarzają to za swą cześć kultury ( co jest prawdą ) a atak na koke, jako atak na kulturę i tosamość ( co też jest prawdą :-)
Tak wiec walczą i walczyć będą puki ich tradycja i historia ich przodków nie zostanie uszanowana . -
Re:W królestwie kokainy
Ilość tego ile przeżują Indianie w porównaniu z tym ile koki się uprawia daje do myślenia. Niszczenie upraw to najrozsądniejszy sposób walki rządu USA z napływem koki. Gdyby zastosowali metodę kija (oprysków) i marchewki (dotacji do legalnych upraw) najpewniej szybko odcięli by południowoamerykański narkobiznes od surowca i to z pełną aprobatom drobnych farmerów.
To czy zmniejszyłoby to wyraźnie poziom narkomanii w samych Stanach, to już jest zupełnie inna kwestia. -
Re:W królestwie kokainy
Niszczenie upraw nic nie pomaga,bo po paru miesiacach wszystko odrasta na nowo.Z rownym pozytkiem w Stanach w czasach prohibicji probowano zlikwidowac produkcje alkoholu.Najlepiej byloby to wszystko zalegalizowac-niech ludzie sie truja na wlasny koszt,a panstwo zbiera podatki.
-
Re:W królestwie kokainy
Zamiast kokainy lepiej hazard,to samo a zdrowiej.
DOŚĆ TEJ PRUDERII SOBIESIAK NA PREZYDENTA.Swoją specjalnością wprowadzi rodzimych politycznych szulerów do elity czerpiącej zyski z GATT i globalnego wolnego rynku. -
Gdyby zalegalizowac to wszelkie Tomki i Bondy nie milalyby kasy. Oczywiscie Etos jak komuchy dbaja
o nas.
