Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jaka strategia dla szkół wyższych

(27)
Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego autorstwa Ernst&Young to marny produkt za duże pieniądze.
  • 2010-03-17 11:46 | malgorzata.academicus

    Recepta na wygranie wyborow rektorskich

    Podaje za prof.Lutym, bylym przewodniczacym KRASP, metode na wygranie wyborow na rektora (rodem z USA)
    "obiecac wszystkim pracownikom miejsca parkingowe a studentom seks" :-)
    zrodlo - Zle zarzadzane uczelnie polskie

    Inne zrodlo refleksji: artykul Henryka Grabowskiego w lutowym Forumn Akademickim: Negatywna selekcja

    I przy okazji - rektor Krzysztof Pawlowski (wg mojej wiedzy) nie ma statusu pracownika samodzielnego - jest TYLKO doktorem.
  • 2010-03-17 13:54 | Marek D.

    Bzdury na zamówienie ?

    Tekst prof. Węgleńskiego jest grubym nieporozumieniem, które ujawnia się już w pierwszej jego części. Jeżeli argumentem świetnego przygotowania "pogardliwie traktowanych" profesorów do zarządzania uczelniami jest to, że kliku z nich dobrze sobie radzi na rynku, to ja już bezwarunkowo popieram strategię Ernst&Young (oni przynajmniej znają się trochę na logice). Do wiadomości profesora, tych kilku dobrze radzących sobie jest WYJĄTKIEM! Reguła zatem, którą możemy na podstawie owego wyjątku sformułować, mówi wyraźnie, że generalnie profesorowie do zarządzania się nie nadają! Ale rozumiem, że bycie rektorem na polskiej uczelni przez 6 lat potrafi wyczyniać cuda, zarówno z logiką, jak i z podejściem do niej, na skutek czego burze profesorskich mózgów wymyślają formuły, o których się - jak mawia Ferdek Kiepski - "fizjologom nie śniło".

    Ponadto 15 lat zarządzania jedną z największych uczelni w Polsce (wcześniej jako prorektor) nie stawia dobrej laurki autorowi owego krytycznego tekstu. Przez te piętnaście lat doprowadził bowiem do sytuacji, którą sam teraz krytykuje! Dzięki temu uczelnie polskie, z zastosowaniem strategii rektorów, takich jak prof. Węgłowski, są TYLKO "fabrykami magistrów i doktorów". Sytuacja ta jest utrzymywana świadomie przez rektorów za pomocą procedury habilitacji, która w dzisiejszych warunkach, stanowi jedynie narzędzie władzy. Od 15 lat liczba samodzielnych pracowników jest sztucznie utrzymywana na stałym poziomie! Jak to wytłumaczyć? Nagłym spadkiem talentu wśród młodszej kadry akademickiej? Niech prof. Węgleński wymyśli jakąś kolejną sofistyczną formułę dla wytłumaczenia tego dziwnego zjawiska.
  • 2010-03-17 14:35 | kagan

    Profesor broni status quo czyli swojego stolka

    Obecne status quo polskich wyzszych uczelniach oznacza zwykle kumoterstwo, tzw. prorodzinna polityke zatrudniania na wyzszych uczelniach (czytaj: polityke zatrudniania potomstwa profesorow), wsobny wychow pracownikow naukowych (od magistra do rektora na tej samej uczelni) oraz zamkniecie sie na swiat, w tym nieuznawanie w Polsce dyplomow z najlepszych swiatowych wyzszych uczelni.
    Stad jedyna rada jest pozbycie sie tego balastu w postaci takich "profesorow" Węgleńskich poprzez nastepujace reformy:
    1. Zlikwidownie dożywotniej, belwederskiej profesury jako przezytku feudalno-PRLowskiego.
    2. Zlikwidowanie habilitacji, a jednocześnie weryfikacja doktoratow i podwyższenie wymogow ich uzyskiwania.
    3. Nie uznawanie dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawanie dyplomow czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
    4. Wprowadzenie uczciwych, otwartych konkursow na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
    5. Wprowadzenie w Polsce, jako obowiazujace prawo, Europejskiej Karty Naukowca oraz Kodeksu Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
    http://64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
    6. Zlikwidowanie autonomii uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać.
    7. Wprowadzenie ograniczenia w wieloetatowości pracownikow naukowych.
    8. Zlikwidowanie PAN (dyrekcji, a nie instytutow, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
    9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, nalezy przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
    10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-17 14:39 | kagan

    Moje boje o nostryfikacjke australijskiego doktoratu

    Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
    Aleja Solidarności 77
    00 - 090 Warszawa
    Telefon (+ 48 22) 55 17 700
    Fax. (+ 48 22) 827 64 53
    rzecznik@rpo.gov.pl

    Szanowni Państwo,

    Zażalenie w sprawie naruszenia mych praw obywatelskich oraz mej godności osobistej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Pana Janusza Kochanowskiego oraz jego Głównego Specjalistę, Pana Krzysztofa Jabłońskiego, a dotyczące zawieszenia postępowania w mojej sprawie przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów (BCK-I-O-332/08/09)
    Sygnatura RPO: RPO-573874-I/07KJ

    Jeszcze raz występuję w sprawie braku jakiekolwiek pomocy ze strony RPO w sprawie uznania w Polsce mych australijskich kwalifikacji (PhD z Monash University). Uważam, iż uznanie tych kwalifikacji leży nie tylko w moim interesie, ale także, oraz przede wszystkim, w interesie Polski. Nie rozumiem wiec, czemu RPO uznaje wykrętne i kłamliwe tłumaczenia UW i CK, a nie stanie, jako Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, po stronie obywatela, pokrzywdzonego przez państwowe urzędy. Szczególnie oburzyła mnie treść pisma otrzymanego z Biura RPO, a datowana 24 marca 2009, gdzie poinformowano mnie, że moje kolejne listy w tej sprawie pozostaną bez odpowiedzi. Jest to ewidentne lekceważenie i poniżenie obywatela, a więc domagam się dochodzenia w tej sprawie i ukarania winnych oraz stosownego odszkodowania od RPO.

    Poza tym, w dniu dzisiejszym, poinformowano mnie telefonicznie, iż od decyzji RPO nie przysługuje mi odwołanie, w tym do sądu. Rozumiem, że w demokracji parlamentarnej, za jaką uważana jest RP, każdemu obywatelowi przysługuje odwołanie od każdej decyzji urzędu, a to w ramach trójpodziału władzy na: ustawodawczą (Sejm), wykonawczą (rząd i urzędy państwowe) oraz sądowniczą (niezawisłe sądy). RPO nie jest ponad prawem, a więc od decyzji RPO powinno mi przysługiwać, w demokratycznym państwie prawa, odwołanie do niezawisłego sądu, o czym RPO powinien mnie poinformować, a czego nie uczynił, lekceważąc sobie prawo I dobre obyczaje oraz demonstrując tym samym swą pogardę dla mnie, za co powinien być stosownie ukarany, i za co należy mi się stosowne odszkodowanie..

    Informuje także RPO, iż ponieważ decyzja w sprawie nostryfikacji mego australijskiego PhD została podjęta przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów (CKdSSiT, w skrócie CK) długo po ustawowym terminie (Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r wyraźnie mówi w Art. 15, iż Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, czyli wniosek o zatwierdzenie nostryfikacji, w terminie czterech miesięcy od dnia jego doręczenia) i z naruszeniem zarówno litery, jak i ducha prawa, to występuje o jej uchylenie i o ponowne rozważenie przez CK mego odwołania od decyzji Uniwersytetu Warszawskiego (UW). Oto raz jeszcze moje uzasadnienie:

    I. Wszelakie decyzje w w/w sprawie były podejmowane zarówno przez UW jak tez i CK zakulisowo, bez mej obecności, obrażając tym samym zasadę „audi alteram partem”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów „audi alteram partem”.

    II. Na dodatek instytucje, podejmujące owe decyzje, (Rada Wydziału na UW i CK), składają się głównie z profesorów polskich wyższych państwowych uczelni, dla których jestem konkurencją, jako posiadacz PhD z Monash University, a więc obrażono też zasadę „nemo judex in causa sua”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów „nemo judex in causa sua”. Ponadto CK nie powinna być arbitrem w tej sprawie, ponieważ jej skład reprezentuje interesy określonego środowiska, które to interesy nie pozwalają CK na bycie bezstronnym, a więc uczciwym arbitrem w mojej sprawie.

    III. Przypominam raz jeszcze, iż CK miała wyraźny obowiązek wydać swą decyzje w ciągu czterech (a nie sześciu, jak to mylnie twierdzi CK) miesięcy od dnia doręczenia mego odwołania. Ponieważ ja złożyłem moje odwołanie od decyzji UW do CK dnia 14 maja 2008, a Komisja odpowiedziała mi dopiero listem z dnia 5 lutego 2009 roku, czyli z prawie pięciomiesięcznym opóźnieniem, na dodatek domagając się mej odpowiedzi w ciągu siedmiu dni, to Komisja wyraźnie postąpiła bezprawnie, a więc jej decyzja z dnia 26 stycznia b.r. jest nieważna. Jeszcze raz przypominam więc, iż me odwołanie wysłałem do CK dnia 14 maja 2008 listem poleconym nr 121028849 z Poczty Głównej w Warszawie, to jest z miejsca leżącego kilkaset metrów od siedziby Centralnej Komisji. Uważam więc, iż CKdSSiT powinna, zgodnie z prawem, rozpatrzyć me odwołanie w terminie czterech miesięcy od dnia jego doręczenia, czyli najpóźniej do końca 14 września b.r.

    IV. Przypominam tu także, i to po raz kolejny, iż nie po raz pierwszy w moim przypadku zostały naruszone przepisy prawa, jako iż:
    - §4.3 Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 24 lutego 2006 r. w sprawie nostryfikacji dyplomów ukończenia studiów wyższych uzyskanych za granicą (Dz. U. z dnia 3 marca 2006 r.) głosi iż „Postępowanie nostryfikacyjne zostaje zakończone w terminie trzech miesięcy od dnia przedstawienia przez kandydata wszystkich niezbędnych dokumentów” oraz
    - obowiązujące w Polsce, z racji jej członkostwa w UE, Zalecenia w Sprawie Kryteriów i procedur Oceny Wykształcenia Uzyskanego za Granicą a przyjęte przez Komitet Konwencji Lizbońskiej na jego drugim spotkaniu w Rydze w dniu 6 czerwca 2001, a które wyraźnie głoszą, iż „…wnioski (o nostryfikację – LK) należy rozpatrywać w możliwie najkrótszym terminie, a czas ich rozpatrywania nie powinien przekraczać czterech miesięcy”.

    Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r. w sprawie nostryfikacji stopni naukowych i stopni w zakresie sztuki uzyskanych za granicą (Dz. U. z dnia 14 czerwca 2005 r.) stanowi zaś iż:
    § 4. 1. Postępowanie nostryfikacyjne kończy się uchwałami rady w sprawie:
    1) uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za granicą za równorzędny z odpowiednim polskim stopniem naukowym lub stopniem w zakresie sztuki;
    2) odmowy uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za granicą.
    § 5. 1. Kandydat może odwołać się od uchwały, o której mowa w § 4 ust. 1, do Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów.
    2. Przy składaniu i rozpatrywaniu odwołania, o którym mowa w ust. 1, stosuje się przepisy o składaniu i rozpatrywaniu odwołań od uchwał kończących czynności przewodu doktorskiego I habilitacyjnego.

    Zaś Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. Nr 65, poz. 595 ze zm. Dz. U. z 2005 r. nr 164, poz. 1365) stanowi iż:
    Art. 15.
    3. W przypadku niezatwierdzenia uchwały o nadaniu stopnia doktora rada jednostki organizacyjnej lub osoba ubiegająca się o nadanie tego stopnia może, w terminie trzech miesięcy od dnia doręczenia jej rozstrzygnięcia, wystąpić do Centralnej Komisji z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy.
    4. Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, w terminie czterech miesięcy od dnia jego doręczenia.

    V. Tak więc już kilka miesięcy temu minął czas na rozpatrzenie mego odwołania do Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. CK mogła zawiesić swe postępowanie w mej sprawie tylko w ciągu owych ustawowych miesięcy, a nie długo po upływie tego terminu. Jest to więc kolejne a wyraźne naruszenie mych praw przez CK, która tym samym daje dowody na to, iż jako ciało naruszające i lekceważące prawo, powinna być natychmiast rozwiązana, a jej członkowie pozbawieni swych tytułów naukowych. Proszę więc CK o dokonanie samorozwiązania, jako iż jest jedyna rzecz, którą członkowie owej Komisji mogą uczynić, jeśli są osobami z honorem.

    VI. Przypominam także raz jeszcze, iż nostryfikacja mego australijskiego PhD leży niewątpliwie w interesie społecznym oraz państwowym, i że jest jak najbardziej zgodna z prawem polskim i unijnym. Nie rozumiem więc, czemu rzuca mi się wciąż kłody pod nogi i utrudnia ową nostryfikację i traktuje jako uciążliwego petenta (p. np. chamskie wręcz traktowanie mnie na Uniwersytecie Warszawskim). Proszę się więc nie dziwić, jeśli widzę tu partykularny interes obecnej belwederskiej profesury, wciąż pochodzącej w dużej części z PRLu, bądź też ukształtowanej przez PRLowskich profesorów, którzy wręcz wrogo odnoszą się do naukowców ukształtowanych na Zachodzie. Niemniej taka postawa polskich elit naukowych jest wysoce szkodliwa nie tylko dla Polskiej Nauki, ale także i dla Państwa i Narodu Polskiego, stąd powinna być zwalczana, a nie de facto popierana przez władze Uniwersytetu Warszawskiego, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz przez (last but not least). Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów i Rzecznika Praw Obywatelskich.

    VI. W związku z tym składam raz jeszcze oficjalne odwołanie od decyzji CK z dnia 26 stycznia 2009 roku w sprawie zawieszenia postępowania, jako iż podjęta ona została z naruszeniem prawa, w tym poza obowiązującym CK czteromiesięcznym terminem, oraz bez uwzględnienia możliwości wypożyczenia kopii mej rozprawy na stopień doktora filozofii (PhD) z Biblioteki Monash University w Melbourne, bezpośrednio przez Komisję albo poprzez UW, o czym informowałem wielokrotnie zarówno UW jak i Centralną Komisję.

    VII. Podkreślam też raz jeszcze, iż złożyłem kopię mej rozprawy na stopień PhD na UW, I że nie moją winą jest, iż UW odesłał ją przedwcześnie. Nieznajomość prawa nie upoważnia bowiem do jego nieprzestrzegania - ignorantia iuris nocet, co polecam także uwadze CK. A że nigdzie w wymienionych ustawach nie ma o tym, iż mam obowiązek składać ową kopię mej rozprawy po raz wtóry, to teraz UW ma wyraźny obowiązek dostarczyć CK ową kopię, na przykład poprzez wypożyczenie jej z Biblioteki Monash University (Monash University Library, Box 4, Monash University, VIC, 3800, Australia, tel. +61 3 9905 5054, email docdel@lib.monash.edu.au).

    VIII. Jeśli zaś CK twierdzi, iż przyjęła moje odwołanie z naruszeniem odnośnych przepisów, to proszę o odesłanie do mnie moich dokumentów będących w posiadaniu CK i o poinformowanie mnie o trybie złożenia odwołania od tejże decyzji CK.

    IX. Uważam także, iż ponieważ CK z racji swego składu osobowego oraz bycia wyraźnym przeżytkiem z czasów PRLu, to nie może ona być uczciwym, to jest bezstronnym arbitrem w mojej sprawie, stąd też ma wyraźna i całkowicie uzasadniona niechęć do jakiejkolwiek współpracy z CK. Po prostu CK reprezentuje interesy polskiej profesury, wykształconej i ukształtowanej albo w PRLu, albo przez profesorów ukształtowanych w tymże PRLu, a więc robi wszystko, aby nie dopuścić do polskiej nauki osób takich jak ja, to jest wykształconych na czołowych zachodnich uniwersytetach (w moim przypadku są to The University of Melbourne oraz Monash University). A działając tak, CK sabotuje wręcz nie tylko polska naukę, ale także i polską (a więc i unijną) gospodarkę, postępując tym samym wyraźnie wbrew polskiej i unijnej racji stanu. W związku z tym, jeśli w ciągu miesiąca nie zatwierdzicie mego australijskiego doktoratu (PhD), i to jako habilitacji (jako iż jest to najwyższy stopień naukowy w Australii, wystarczający do objęcia pełnej profesury i promowania doktorów), to będę zmuszony złożyć odpowiednie doniesienie do prokuratury oraz CBA.

    Z poważaniem

    Lech Keller-Krawczyk
    Lech Keller-Krawczyk,
    PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warszawa)

    Ul. Jasnodworska 12 m.1, 01-745 Warszawa, Polska
    Tel. (+48 22) 633 8379, komórkowy (+48 0) 608 387 556
    Lech_Krawczyk@yahoo.co.uk, Lech.Keller@gmail.com

    Warszawa, piątek, 27 marca 2009.

  • 2010-03-17 14:44 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Prosze o kontakt.
    Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
    Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
    Email: lech.keller@gmail.com, lech_keller@yahoo.co.uk
    Tel.: (+351) 259 302 211 (work)
  • 2010-03-17 16:04 | kagan

    Prywatne uniwersytety

    Panstwowe wyzsze uczelnie sa finansowane przez podatnikow, a wiec reprezentanci podatnikow powinni miec decydujacy glos w ich senatach. Jesli profesura chce miec uczelnie, gdzie bedzie mogla miec pelna wladze, to moze sobie zalozyc prywatne uniwersytety. Chyba nie beda miec problemow z minimami kadrowymi? Czemu wiec trzymaja sie oni, jak tonacy brzytwy, pantwowego garnuszka, zamiast pojsc na swoj wlasny?
  • 2010-03-19 20:18 | Jerry111

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych?

    "Podaje za prof.Lutym, bylym przewodniczacym KRASP, metode na wygranie wyborow na rektora (rodem z USA)"

    Nie wiem skad, bo z cala pewnoscia NIE z USA pochodzi historyjka przytoczona przez Sz. profesora Lutego! W USA zazwyczaj nie ma takiego stanowiska jak "rektor", uczelnia rzadzi prezydent ("president"), zwykle zatrudniony
    na odpowiednim kontrakcie przez "Board of Regents" (czy tez inne cialo
    nadzorujace uczelnie)... Moze (ale nie zawsze musi) byc ogloszony
    konkurs na powyzsze stanowisko. Nie ma tu zadnych "wyborow",
    w ktorych uczestnicza "zwykli" pracownicy uczelni, czy tez studenci!!!
  • 2010-03-20 14:35 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych?

    Otoz to. Demokracja to iluzja. Prowadzila by ona zreszta do zwyklej ochlokracji, a wiec do upadku cywilizacji, stad wszedzie mamy ordynacje wyborcze, ktore uniemozliwiajac zdobycie wladzy przez wiekszosc ludnosci, podtrzymuja rzady elit (Pareto sie tu klania). A juz najmniej ma sensu demokracja na uczeni wyzszej, gdzie, jak to jest zawsze w nauce, racje ma ten, kto ja ma obiektywnie, a nie wiekszosc... Stad na uczelniach wyzszych powinnna obowiazywac zasda, ze rektora (prezydenta, wicekanclerza, czy jak kto chce) powinien mianowc ten (badz ta instytucja czy grupa osob badz instytucji), ktora finansuje teze uczelnie. W przypadku uczelni panstwowych powinien byc to wiec odpowiedni minister...
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-22 10:38 | Sebo

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Czytając isłuchając narzekań polskich rektorów i profesorów mam wrażenie że idea reformy według nich powinna sprowadzać się do trzech głównych punktów:
    1. Więcej pieniędzy z budżetu państwa na uczelnie.
    2. Wprowadzenie płatnych studiów.
    3. Po wypełnieniu powyższych zamknięcie oczu i nie interesowanie się, co się z tymi środkami dzieje bo uczelnie mają być samorządne.
    Problem z tą samorządnością polega na tym że taki mp. Uniwersytet Warszawski to nie prywatna spółdzielnia rybacka która, jak będzie działo się źle upadnie i kłopot będą mieli jedynie właściciele i pracownicy. W przypadku wyższej uczelni, jej jakość nie jest prywatną sprawą lecz rzutuje na jakość elit i rangę kraju. Absolwenci doskonałych uczelni nie mają większych problemów np. ze znalezieniem pracy w instytucjach międzynarodowych co nie jest dla kraju bez znaczenia. Chyba nikt poważny nie ma wątpliwości jaki jest stan polskiej nauki i jej ranga w świecie. Mając doświadczenie jedynie z dwóch polskich uczelni, muszę powiedzieć że problemy te nie mniej wynikają z braku samorządności a bardziej z mało czytelnych reguł panujących na uczelniach, zbyt małej otwartości na zewnątrz i niechęci kadry do oceny własnej pracy a najbardziej do wyciągania z tej oceny realnych konsekwencji.
    Pieniądze oczywiście że są za małe (jak we wszystkich instytucjach budżetowych) i należy je zwiększać ale tylko pod warunkiem wprowadzenia niezbędnych reform, przede wszystkim burzących kostyczną hierarchię i otwierających uczelnie na świat. Konserwowanie tego co jest, nawet tylko częściowe jest wysoce szkodliwe dla Polski.
  • 2010-03-22 14:29 | kagan

    Samorzadnosc panstwowych szkół wyższych

    Samorzadne moga byc tylko uczelnie, ktore sa finansowane przez ich profesure. Wiec jak profesura UW czy UJ chce samorzadnosci, to niech sobie znajdzie prywatnych sponsorow. Jednakze dopoki wiekszosc funduszy utrzymujacych UW czy UJ pochodzi od podatnikow, dopoty to podatnicy, poprzez rzad czyli MNiSW powinni miec decydujacy glos w obsadzaniu stanowiska rektora.
    Obecne status quo na polskich wyzszych uczelniach oznacza bowiem zwykle kumoterstwo, tzw. prorodzinna polityke zatrudniania na wyzszych uczelniach (czytaj: polityke zatrudniania potomstwa profesorow), wsobny wychow pracownikow naukowych (od magistra do rektora na tej samej uczelni) oraz zamkniecie sie na swiat, w tym nieuznawanie w Polsce dyplomow z najlepszych swiatowych wyzszych uczelni.
    Stad wiec jedyna rada jest pozbycie sie tego balastu w postaci PRLowskich profesorow poprzez nastepujace reformy:
    1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury (przezytek feudalno-PRLowski).
    2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
    3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
    4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
    5. Wprowadzić w Polsce, jako obowiazujace prawo, Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
    http://64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
    6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać.
    7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości pracownikow naukowych.
    8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
    9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, nalezy przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
    10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-22 15:46 | Romek

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Znam całkiem sporą uczelnię, gdzie zamiast inwestować w jedno porządne, ogólnouczelniane lagoratorium genetyczne są ambicje tworzenia kilku mniejszych, gorzej wyposażonych ale jednak własnych (każdy wydział ma swoje i nie musi się prosić). Jak to się ma do jakości badań prowadzonych w takich laboratoriach i czy jest to w interesie danej uczelni (i dalej, w interesie kraju) to już jest mniej ważne dla jej władz.
  • 2010-03-22 16:08 | Blueberry

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych?

    "Pieniądze oczywiście że są za małe (jak we wszystkich instytucjach budżetowych) i należy je zwiększać ale tylko pod warunkiem wprowadzenia niezbędnych reform, przede wszystkim burzących kostyczną hierarchię i otwierających uczelnie na świat. Konserwowanie tego co jest, nawet tylko częściowe jest wysoce szkodliwe dla Polski."

    W zupelnosci zgadzam sie z powyzsza wypowiedzia!!!
  • 2010-03-22 19:04 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Na razie, to nalezalo by wstrzymac jakieklwiek finansowanie uczelni z budzetu, az do wdrozenia gruntownej reformy, przede wszystkim burzącej kostyczną hierarchię i otwierająca polskie uczelnie na świat. Bowiem konserwowanie tego co jest, nawet tylko częściowe, jest wysoce szkodliwe dla Polski!
  • 2010-03-22 19:07 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Dawno temu postulowalem, aby zamiast wyrzucac pienadze na male, slabo wyposazone laboratoria, przenaczyc ja na wyjazdy polskich naukowcow do czolowych osrodkow w Europie i na Swiecie, np. do CER; ESA czy do Oxbridgealbo MIT.
    Ale wymagalo by to pisania doktoratow i artykulow w jezykach obcych, wbrew zyczeniom CK, ktora wciaz trwa w "time warp", czyli w latach 1944-1989.
  • 2010-03-23 13:11 | Andy

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Błogi spokój pana rektora-profesora mogą zburzyć przeglądane przeze mnie rankingi najlepszych uczelni na świenie, ze stron: www.topuniversities.com oraz www. arwu.org/
    W szczegółach te oba rankingi nieco się różnią, jednak w obu polska top uczelnia, chluba narodu - Uniwersytet Jagielloński zajmuje miejsce w trzeciej setce. Przed nim są, a jakże uczelnie z USA, Europy Zachodniej i Australii ale także z Brazylii, Malezji, Filipin, Rosji, Tajlandii, Chin, Indii i RPA, czyli nie z krajów bogatych a raczej rozwijających się (dawniej większość z tych krajów zaliczano do III-go świata). To pokazuje gdzie znajduje się polska nauka i jak bardzo zaczyna odstawać już nie tylko od USA ale od dowolnego regionu na świecie, bo poza Antarktydą nie ma już kontynentu na którym nie byłoby lepszego uniwersytetu niż w Polsce. Jeśli nie jest to powód do drastrycznych reform to już nie wiem, co może nim być.
  • 2010-03-23 13:36 | orson

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Słusznie, Pan profesor wykazuje brak jakiejkolwiek samokrytyki co zresztą jest wspólną cechą profesorów w naszym kraju, bo według nich wina za stan polskiej nauki zawsze leży poza nimi. Niektórzy profesorowie chętnie krytykują innych, np. nauczycieli gdzie winę za jakość oświaty zwalają na nich, ale jak jest dyskusja nad stanem nauki i szkolnictwa wyższego to już winne są czynniki obiektywne ale broń boże nie oni sami. Czyli uprawiają kolasyczną filozofię Kalego. Oczywiście że stan ilościowy kadry na uczelniach jest zaniżany lecz nie dzieje się to, jak twierdzą niektórzy profesorowie, za sprawą braku chętnych do pracy na uczelniach, bo to kompletna bzdura ale poprzez typowe mechanizmy korporacyjne. I zamiast otwartej na ludzi i nowe idee nauki tworzy się zamknięty, zatęchły światek w którym podejrzliwie patrzy się na nowych-obcych a limitowanie ilościowe tłumaczy się chęcią utrezymania wysokiej jakości. Tylko jaka to wysoka jakość, skoro kończąc "dobrą" polską szkołę jadę do Stanów czy Australii a tu nikt o takowej nie słyszał?
  • 2010-03-23 14:23 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Otoz to. Orson napisal: ...zamiast otwartej na ludzi i nowe idee nauki tworzy się zamknięty, zatęchły światek w którym podejrzliwie patrzy się na nowych-obcych a limitowanie ilościowe tłumaczy się chęcią utrezymania wysokiej jakości. Tylko jaka to wysoka jakość, skoro kończąc "dobrą" polską szkołę jadę do Stanów czy Australii a tu nikt o takowej nie słyszał?
    - Dodam tylko jeszcze, ze w Polsce wziaz sie nie uznaje doktoratow z czolowych uczelni Stanow czy Australii, a uznaje sie doktoraty z Libii i habilitacje z innej potegi naukowej, a mnanowicie z sasiedniej Slowacji, w tym szczegolnie z ulubionej wyzszej uczelni P. Minister Kudryckiej, czyli z Ruzmoberskiej katolickiej "Sorbony"...
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-23 14:27 | kagan

    UW i UJ na szarym koncu rankingow

    No coz, powtorze tylko raz jeszcze, ze pomimo iz polskie wyzsze uczelnie sa na szarym koncu swiatowych rankingow, to w Polsce wziaz sie nie uznaje doktoratow z czolowych uczelni Stanow Zjednoczonych czy Australii, ktore przewodza w tychze rankingach (obok uczelni brytyjskich, kanadyjskich i japonskich) a uznaje sie wciaz, jak w czasach PRLu, doktoraty z Libii i habilitacje z innej potegi naukowej, a mianowicie z sasiedniej Slowacji, w tym szczegolnie z ulubionej wyzszej uczelni P. Minister Kudryckiej, czyli z Ruzmoberskiej katolickiej "Sorbony"...
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-24 17:37 | kagan

    Uwagi CK o rozprawach doktorskich

    Uwagi o rozprawach doktorskich

    Prezydium Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów uznało za konieczne zwrócić uwagę rad jednostek naukowych nadających stopnie doktora na niektóre, powtarzające się błędy, dotyczące formy i sposobu prezentacji rozpraw doktorskich:

    1. W sprawie rozpraw doktorskich w języku obcym.

    Coraz częściej spotyka się przypadki przedstawiania rozpraw doktorskich w językach obcych. Jest to w pełni zrozumiałe w wypadku, gdy o stopień ubiega się obcokrajowiec nie znający języka polskiego. Wątpliwości budziło natomiast
    przedstawianie w obcym języku rozpraw doktorskich przez obywateli polskich. Trzeba stwierdzić, że obowiązujące prawo nie zawiera zakazu przedłożenia rozprawy doktorskiej w języku obcym, a nie ma podstaw, by obywateli polskich traktować w tym zakresie inaczej niż obcokrajowców. Należy jednak przypomnieć, że stopnie doktora mają charakter stopni państwowych i do procesu ich nadawania stosowane muszą być procedury określone przez obowiązujące prawo - w tym wypadku zarówno przez ustawę o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, jak i Kodeksu postępowania administracyjnego i ustawy o języku polskim.
    Jednostka, która nadaje stopień doktora wykonuje zadania publiczne, musi więc brać pod uwagę m.in. ustawę o języku polskim, której przepisy zobowiązują do używania w realizacji zadań publicznych języka polskiego (art. 5 ustawy).
    www.ck.gov.pl/
  • 2010-03-24 21:43 | Blueberry

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych?

    "Jednostka, która nadaje stopień doktora wykonuje zadania publiczne, musi więc brać pod uwagę m.in. ustawę o języku polskim, której przepisy zobowiązują do używania w realizacji zadań publicznych języka polskiego (art. 5 ustawy). www.ck.gov.pl/"

    Jednym slowem... uczelniano/"PAN-owski" beton trzyma sie w Polsce mocno i do zadnych reform nie dopusci!
    Przykre to i smutne!!
  • 2010-03-25 15:11 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    To nie jest smutne, a raczej przerazajace, gdyz w ten sposob, to akademicki beton, czyli rektorzy i dziekani uczelni panstwowych dzialaja na szkode nauki polskiej, a wiec i na szkode panstwa polskiego. To jest wiec zadanie nie dla MNiSW, a dla PROKURATURY!
    Przypominam, ze w sasiedniej Szwecji wrecz zacheca sie doktorantow do pisania rozpraw po angielsku, aby w ten sposob mialy one wieksza szanse byc zauwazone na arenie swiatowej...
    Pozdr.
    lech.keller@gmail.com
  • 2010-03-26 17:18 | Bez Reform

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych?

    To co napisal "Romek" to prawda... Podobnie dzieje sie tez i na innych uczelniach w Polsce. Skromne srodki finansowe sa zwykle jeszcze
    bardziej rozdrabniane i "rozwodniane". I panuje niemal powszechne
    przyzwolenie dla akademickiej bylejakosci oraz
    feudalno-nepotycznego systemu...
  • 2010-03-26 18:31 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Moim zdaniem, to w dzisiejszej Polsce nie moze byc na wysokim poziomie nauk scislych i technicznych, gdyz nie mamy dzis polskiego kapitalu, a wiec nie mamy tez polskich fabryk i biur projektowych, a wiec i polskiej mysli technicznej. Podziekujmy za to Walesie, Mazowieckiemu a szczegolnie Balcerowiczowi.
    Ale wciaz moga byc w Polsce, i to na wysokim, swiatowym poziomie, porzadne studia wyzsze z zakresu nak spolecznych i matematyki.
    Gdzie sa dzis nasi wspolczesni Znanieccy czy Ossowscy, gdzie jest nasz wspolczesny Kalecki czy Lange? Gdzie jest dzisiejszy ekwiwalent Banacha czy Sierpinskiego? Przeciez do uprawiania, i to najwyzszym, swiatowym poziomie, socjologii, ekonomii czy matematyki nie trzeba wielkich pieniedzy!
    A tymmczasem marnuja sie one na finansowanie pseudowyzszych uczelni
    w takich miastach jak np. Opole, Rzeszow, Legnica, Czestochowa, Kalisz, Kielce czy tez inny Radom albo Olsztyn...
    I po co nam tyle studentow? Przeciez jesli nie mamy (i miec nie bedziemy, dopoki bedziemy w UE i NATO) wlasnej mysli technicznej, to wystarcza nam dobrzy technicy. Podobnie tez tylko sedzia, adwokat i prokurator musza miec studia wyzsze z prawa, a nie musz ich miec urzednicy od przekladania papierkow. Nawet lekarzy mamy za duzo, gdyz na przychodnie gminna wystarczy jeden dobry lekarz na zmiane, majacy do pomocy felczerow i pielegniarki... W Australii w karetkach pogotowia sa tylko felczerzy, i jakos nie ma problemu z pierwsza pomoca...
    I na koniec: bycie filla UJ czy UW zobwiazuje do wyzszego poziomu niz bycie "niezalenym" uniwersytetem w Pcimiu Srednim. Wiec jestem za komasacja wyzszych uczelni i za likwidacja wyzszych szkol w malych, prowincjonalnych osrodkach.
    Pozdr.
    Kagan (lech.keller@gmail.com)
  • 2010-03-26 18:33 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    I jeszcze jedno. Jakie miejsca zajmuja polskie wyzsze uczelnie w swiatowych rankingach? Czy polskich podatnikow stac na finansowanie uczelni, ktore z definicji beda dawac substandardowa edukacje? Czy nie lepiej byloby zamknac wszystkie uniwerytety i politechniki w miastach ponizej 250 tysiecy ludnosci (Poza Torunskim, ktory ma wilenskie tradycje) a za zaoszczedzone pieniadze wzmocnic najsilniejsze polskie osrodki akademickie, a wiec Warszawe, Krakow, Poznan, Wroclaw, Lodz, Gdansk, Katowice, Szczecin, Lublin i Torun?
  • 2010-03-31 17:05 | Jerry111

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Ciekaw jestem, czy jakies "odlamki" z tych dyskusji, czy cokolwiek (!)dociera do ludzi, ktorzy moga miec jakis wplyw na wprowadzenie do tego zatechlego swiata rzeczywistych reform?
  • 2010-04-01 00:13 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Obawiam sie, ze nie docieraja...
  • 2010-04-01 11:01 | kagan

    Re:Jaka strategia dla szkół wyższych

    Mysle, ze nikomu w MNiSW ani tez w rzadzie RP nie zalezy na tym, aby w Polsce byly dobre wyzsze uczelnie...