Pies czyli kot

(6)
Okno mojego pokoiku, w którym pracuję, pokazuje mi wschodnią stronę świata. Jest teraz trochę po szóstej rano i „niebo czyste, wokoło ziemi obciągnięte”.
  • 2010-03-18 02:25 | magic

    :)

    Panie Stanislawie(jesli wolno mi sie tak zwracac)
    Uwielbiam Pana felietony.
  • 2010-03-18 19:26 | arnobio

    Re:Pies czyli kot [na drzewie]

    Dwa metry przed moim oknem [łódzkie blokowisko, epoka wczesnego Gierka] rośnie sobie świerk. Całkiem wysoki i, jak to iglak, gęsty bez względu na porę roku.
    Czytając felieton pomyślałem, że też mógłbym na tym świerku ponazywać to i owo, całkiem na swój użytek rzecz jasna, ale mnie zaraz oświeciło, że jednak tego nie zrobię. Dlaczego?

    Ano dlatego, że gałązki są tu podobne jedna do drugiej jak nie przymierzając programy naszych partii politycznych, a igiełek z oczywistych względów nazywać się nie podejmuję. Zwłaszcza że i tak niedługo zaczną odpadać by zrobić miejsce nowym, młodym i wściekle jasnozielonym. Zostawię więc ten świerk tak jak stoi, bez nazywania, w końcu tyle świerków w lasach o żadną nazwę się nie dopomina.

    Wystarczy mi że wiem, co się będzie działo na tym drzewie w najbliższych miesiącach - oprócz spektaklu wymiany igieł na nowe [słowo 'spektakl' jest tu jak najbardziej na miejscu, potwierdzi każdy kto to widział z bliska] - no więc oprócz owego spektaklu gołębie założą gniazdo dwa-trzy metry przed szybą mojego okna. Jak co roku. I to będzie następny spektakl, rozciągnięty na wiele tygodni, aż do momentu, w którym młode, zwykle jest to para, odważą się na swoje pierwsze loty i zaraz potem przefruną do gołębiej dorosłości. Czyli na inne drzewa, dachy, parapety i w tym podobne miejsca. Tak, lepiej niech to moje [to znaczy jakoś tam mi bliskie nie tylko fizycznie] drzewo pozostanie w stanie przedjęzykowym. Niech najzwyczajniej w świecie rośnie, wymienia co rok swoje igły, a w gałęziach niech daje schronienie ptakom i reszcie stworzeń, którym zdarzy się tam zawieruszyć. I już. Może nawet lepiej, że nie próbuję tego nazywać?

    Pozdrawiam
  • 2010-03-18 23:43 | Bobiszcz

    Re:Pies czyli kot

    Drogi Arnobio, przecież Świerki nie zrzucają igieł na zimę:) Gdyby tak było, to na Boże Narodzenie zamiast pięknych zielonych choinek mielibyśmy szturbaki paskudne bez igieł! To musi być modrzew:)
    Pozdrawiam Bobiszcz
  • 2010-03-19 13:55 | arnobio

    Re:Pies czyli kot

    Drogi Bobiszczu,
    wiem że nie zrzucają, choć przyznaję rację – w poprzednim wpisie nie wykazałem się nadmierną precyzją myśli. Chciałem napisać, że co rok na wiosnę odświeżają kolor – ze zgniło- i ciemnozielonego na trochę jaśniejszy od wiosennej trawki. I jest to proces postępujący przez kilkanaście dni, począwszy od pnia w stronę końców gałązek, widok naprawdę niesamowity. Szczególnie gdy połowa gałęzi jest brzydka i 'zeszłoroczna' a połowa już piękna i świeża.

    Pozdrawiam
  • 2010-03-19 02:45 | Rysiu

    Re:Pies czyli kot

    Panie Stanislawie, od prawie dwudziestu lat mieszkam w USA i coraz trudniej czyta mi sie polskie gazety. Mowiac szczerze, podnasza mi cisnienie prawie jak dobra kawa. Na panskie felietony czekam zwykle z niecierpliwoscia.
    Serdecznie dziekuje i mocno pozdrawiam,

    Arnobio, brawo
  • 2010-03-24 07:10 | miroslaw1veritas

    pies czy kot nr 5

    klaniam sie nisko.
    Jak pieknie zaczac nowy dzien wraz z felietonem Stanislawa Tyma.


    miroslaw