Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

(12)
W tragedii w Smoleńsku zginęło wiele osób pełniących funkcje publiczne. Co na to konstytucja?
  • 2010-04-10 18:49 | Argonauci

    artykuł

    Artkuł błędnie interpretuje przepisy odnośnie przejecia obowiązków przezydenta przez marszałka.W tym wypadku niepotrzebna jest zgoda TK.
  • 2010-04-10 19:49 | Klemens

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Postępowanie z udziałem TK - jak napisał mój przedmówca - może mieć miejsce tylko i wyłącznie wtedy, gdy zachodzi "przejściowa niemożność sprawowania urzędu" przez Prezydenta RP - a w obecnej sytuacji niestety o żadnej "przejściowości" mówić nie można. Tutaj wprost znajduje zastosowanie art. 131 ust. 2 pkt 1 Konstytucji - Marszałek Sejmu tymczasowo staje się uprawniony i zobowiązany do wykonywania obowiązków prezydenckich z mocy samego prawa.
  • 2010-04-10 22:18 | Piotr

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Podobnym błędne jest twierdzenie jakoby marszałek sejmu miał się zrzec urzędu - on nie jest wybierany prezydentem, ale pełni obowiązki prezydenta tymczasowo właśnie z racji faktu pełnienia przez niego urzędu marszałka. gdyby się zrzekł bycia marszałkiem, to p.o. prezydenta byłby nowo wybrany marszałek sejmu, a w międzyczasie marszałek senatu.
  • 2010-04-11 02:51 | małpeczka

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Śmierć, tak niespodziewana i, na mój rozum, bezsensowna, pozostawia mnie w rozpaczy. I składam wyrazy najgłębszego współczucia Rodzinom i Bliskim wszystkich ofiar, zwłaszcza tych "nienajważnieszych". Natomiast mówienie o "najważniejszych stanowiskach w państwie" uważam za nadużycie: Premier RP żyje, rząd urzęduje, podobnie jak Sejm i Senat PR. Także wpisywanie wypadku w Smoleńsku w kontekst zbrodni katyńskiej uważam za uwłaczające pamięci zamordowanych: czym innym jest (póki nie wiemy czegoś innego) wypadek, a czymś innym wykonana z premedytacją zbrodnia. Nie mam pretensji do tych, którzy – w rozpaczy – zrównują wypadek ze zbrodnią, ale... mam nadzieję, że w krótkim czasie rozsądek powróci na swoje miejsce.
  • 2010-04-11 21:09 | Kriis

    Winczorek sie myli !!!

    Art. 131 ust. 2 pkt 1 Konstytucji: Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej.
    Prof. Winczorek chyba nie doczytał Konstytucji. Takie oto mamy prawnicze "autorytety".
  • 2010-04-12 00:57 | M

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Gdzie jest określony czas sprawowania kadencji nowo wybranego prezydenta w tej sytuacji? Czy do końca kadencji zgodnie z kalendarzem (czyli do końca 2010roku), czy na nową czteroletnią kadencję?
  • 2010-04-12 10:00 | koloratura1

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    ...na nową, pięcioletnią kadencję.
  • 2010-04-12 14:12 | barbara

    "powinien jednak oszczędnie korzystać ze swoich uprawnień"

    tymczasem Marszałek Komorowski jeszcze w sobotę powołał nowego szefa Kancelarii (jakby przez najbliższe dwa m-ce nie mógł nim być Sasin), a za priorytety uważa m.in. powołania nowego szefa BBN.
    Chciwość na władzę - nawet w obliczu żałoby narodowej - nie zna granic...
  • 2010-04-12 16:20 | konrad44

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Wychodzę z założenia, iż nie ma ludzi niezastąpionych. Może to brutalne, wydaje mi się, że to prawda. Wszystkich, którzy znajdowali się na pokładzie Tupolewa, można zastąpić. Oczywiście z pewnymi problemami, ale można.
    Problem jest innej natury związany z legitymizacją urzędu z danym człowiekiem. Ale to nie jest kwestia zastępowalności ludzi, tylko przyzwyczajenia.
  • 2010-04-12 17:11 | zgrywus.r

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Mam podobne zdanie - stabilność struktur państwowych nie ucierpiała. Jeżeli można mówić o problemach, to głównie w kwestiach obsady tych stanowisk, dla których prawo przewiduje aktywny udział prezydenta w nominowaniu kandydatów. Chodzi tu o wyższych dowódców wojskowych i prezesa NBP.
  • 2010-04-13 14:39 | stary wilk

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Obaj powołani nie są związani z żadną opcją polityczną. Chciwość na władzę? Czyżby? Żal nie zaprowadził aby za daleko?
  • 2010-04-13 18:06 | tkw

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    W życiu bywa tak, że rzadko mamy do czynienia z sytuacjami jednoznacznymi.
    Z jednej strony trzeba pilnie obsadzić opróżnione stanowiska. Z drugiej strony nie wolno być naiwnym i liczyć na to, że nominacje nie będą polityczne i że nie zostaną wykorzystane do obsadzenia ważnych funkcji "naszymi". Będą polityczne i stanowiska obejmą "nasi".

    A co do związania lub nie kandydata z konkretną opcja polityczną - powyżej pewnego szczebla nie ma apolityczności. Powyżej pewnego szczebla zawsze są do dyspozycji kandydaci fachowi zarówno polityczni jak i neutralni. No to jest chyba oczywiste, że mając do wyboru fachowca "naszego" i fachowca "niczyjego" lub "ich" wybiera się naszego. To jest normalne. Dramat rozpoczyna się wtedy, gdy do wyboru jest fachowiec ale "nie nasz" i nie-fachowiec, ale "nasz" i wybiera się tego drugiego. I tak niestety czasem bywa ale trzeba też pamiętać o tym, że opozycja zawsze będzie twierdzić, że nowo mianowany to nie-fachowiec i doszło do opisanego tu dramatu.

    Trzeba oceniać na chłodno. Nie ma znaczenia legitymacja partyjna czy choćby sympatie polityczne. Trzeba patrzeć, czy na dane stanowisko powołano rzeczywiście fachowca.