Wyszukaj na forum
Forum
Z wykrywaczem po skarby
(24)
Właśnie ruszają w Polskę tabuny poszukiwaczy.Celowo lub z niewiedzy niszczą stanowiska archeologiczne.Nie ma zgody, jak sobie z nimi radzić – tępić czy obłaskawiać,wciągając do współpracy.
-
Zmienić podejście do poszukiwaczy.
Obecna, chorobliwa sytuacja jest efektem panującej w Polsce doktryny prawnej, zakładającej, że wszystko, co w ziemi, jest własnością Państwa, zaś poszukiwacze to banda kłusowników, którym nic się - oprócz ewentualnej odsiadki - nie należy. A gdyby tak zaprowadzić cywilizowane normy, obowiązujące w co bardziej kulturalnych krajach i polegające na tym, że od znalazcy odkupuje się po godziwej cenie znalezisko wraz z jego dokumentacją? Sądzę, że sytuacja zmieniłaby się diametralne, tylko jaki urząd w Polsce byłby skłonny zapłacić za cokolwiek godziwą cenę? Historia wielu wywłaszczeń dowodzi, że żaden. Więc w naszym kraju - raju fiskalizacji i penalizacji - mamy to, co mamy. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Artykuł jest prowokacyjny i tendencyjny. pióro też niezbyt dojrzałe. Ale cóż z tego? Osiągnął cel. Sprowokował środowiska do dyskusji.
Można zegarek naprawiać młotem pneumatycznym, robiąc to hobbystycznie pod warunkiem, że nie niszczy się wspólnego dobra mającego akcent historyczny.
Tak na marginesie, trzymając się obecnej wykładni prawa, podziwiam odwagę Pana Saper'a. Toż to paserstwo - w współczesnym sądownictwie bardziej karane niż złodziejstwo. Nawet gdy robi się to w dobrej wierze, klasyfikacja czynu jest jedna. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Do tego doszło, że Polityka drukuje artykuł, który zaczyna się od słowa ...Właśnie.... Jeszcze niedawno było to absolutnie niedopuszczalne.
Nie mówiąc już o innych językowych wpadkach. Hańba. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Diabelnie tendencyjny artykuł! Brzmi jak gra do jednej bramki! Ja biegam z wykrywaczem i niech nikt nie próbuje mi zabrać tego co znalazłem bo jestem obywatelem wolnego kraju, w którym tylko jednostkom się wydaje że trzymają łapę na wszystkim co wydaje się być cennym. EU to Chory system! Nie współgra z naszą słowiańską duszą w ogóle... -
Re:Z wykrywaczem po skarby
A! I jeszcze jedno! Znam kilku archeologów! I to co robią ze znalezionymi zabytkami jeszcze bardziej mnie determinuje do tego by się nie przyznawać do tego co znalazłem! Nie jestem naiwnym idiotą! -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Twoja wypowiedź i postawa (a także wielu podobnie myślących i czyniących, wypowiadającyh się na innych forach) sprawia, że trzeba przyznać rację tym "twardogłowym" archeologom i urzędnikom, którzy nie chcą zgodzić się na żadną liberalizację prawa. Gdyby takim jak Ty "obywatelom wolnego kraju" pozwolić na swobodne działanie, w kilka lat rozkradniecie i zniszczycie wszystko co jeszcze zostało cennego w ziemi. A zresztą pewnie i tak to zrobicie... A tych, którzy się troszczą o naukę, czy górnolotnie zwane "dziedzictwo narodowe" to chyba należy uznać przy Was za kompletnych idiotów i naiwniaków. Ale gdy ktoś w artykule martwi się (to chyba cytat, nie wypowiedź autorki), że społeczeństwo jeszcze niedojrzałe, że nie wie co to troska o dobro wspólne, to jest nazywany "frustratem". Śmieszne... Moim zdaniem obruszać sie po takim stwierdzeniu to właśnie naiwność. Nie mam złudzeń - większość poszukiwaczy to zwykli wandale, którzy nawet nie wiedzą co niszczą, a część to zwykli złodzieje, którzy nawet nie ukrywają, że chodzi im wyłacznie o własną korzyść i jeszcze są z tego dumni. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
"Brytyjczycy to społeczeństwo obywatelskie, obawiam się, że nasze społeczeństwo nie dorosło do takiej liberalizacji prawa."
Jak czytam takie bzdury to mam pewność że autor osoba z niską samooceną, próbująca za wszelką cenę odreagować wmawiając innym że są głupi. Co to za gazeta która trzyma takich frustratów? -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Tak żle o hobbistach-pasjonatach biegających z wykrywaczami metalu ,może pisać tylko sfrustrowana - bez pracy archeolog. Te wykrywacze w 90%mają zasieg na głębokość skiby ornej.Co miało być zniszczone to i tak już to nastąpoło podczas orania pól i lasów podczas zalesiania.Dlaczego nic się nie pisze i czyni w kwestii zwrotu zagrabionych dził sztuki znajdujących się w Szwecji,Rosji czy Niemzcech.Dlaczego duża część dyrektorów placówek muzealnych piastuje te stanowiska z list partyjnch? Dlaczego archeolodzy zatrudnini w muzeach wykonywali/ują/ badania archeologiczne dla tych placówek, jako najemne firmy prywatne? Dlaczego 70% zbiorów muzealnych jest własnością prywatną ,będącą w depozycie?Dlaczego porzucone mienie we wrześniu 1939r.wyremontowane i odrestaurowane przez naród ,zwracane jest byłym właścicielom, którzy zalegają z nizapłaconym podatkim i jego odsetkami?
Dlaczego?
Dlaczego?
I ..... się od detektorystów!!!.
-
Re:Z wykrywaczem po skarby
Przykro mi, ale nie rozumiem jaki te wszystkie pytania maja związek z tematem? Można je ciągnąć w nieskończoność ale to nas nijak nie przybliża do rozwiązania problemu. Moim zdaniem, niezależnie od tego jak dobre mają wykrywacze detektoryści często niszczą stanowiska archeologiczne. Chcący czy niechcący. I w tym kontekście nie interesuje mnie czy dyrektor w muzeum jest fachowcem spoza układu, czy jest "partyjny" itd., itp. Gdy zabytek wykopią archeolodzy i zadokumentują go, zawarta w nim informacja może być wykorzystana do pogłębienia wiedzy o przyszłości. Gdy wykopie go detektorysta, przy okazji niszcząc wszystko wokół, informacja zostaje bezpowrotnie stracona. Nie przekonuje mnie zatem tłumaczenie - jestem zły i niszczę, bo inni sa jeszcze gorsi i też niszczą. To, że na świecie są złodzieje nie znaczy, że ja tez musze być złodziejem i grabieżcą. Zabytki i nauka nie są tu niczemu winne. Poszukiwacze nie tłumaczcie się zatem, nie zwalajcie winy na zły system, złych archeologów, złe prawo. Po prostu wasze hobby najczęściej jest szkodliwe i z reguły przynosi radochę i korzyści tylko wam. Kłusownictwo też może dawać frajdę, plucie na ludzi z mostu też może być dla niektórych zabawne. Jeśli uważacie, że jesteście na 100% w porządku, to dajcie sobie spokój z pokrętnymi tłumaczeniami i usprawiedliwieniami. Mam wrażenie, że artykuł Krzemińskiej jest skierowany do tych, którzy czują, że jednak nie mają całkiem czystego sumienia, chcieliby coś zmienić w swoim postępowaniu i przynajmniej powodować mniejsze szkody. Z tymi warto by było dyskutować. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Bardzo ciekawie pisze pan Bart. Pewnie archeolog. A czy pana koledzy łapownicy już wyszli z więzienia. Podczas przyznawania zleceń na prace archeologiczne przy budowie autostrad profesorowie archeologii brali gigantyczne łapówki a inni archeolodzy je dawali. Przekręty przy wyburzaniu zabytków za łapówki. Też konserwator poszedł siedzieć. To nie ma kasy na nagrody dla znalazcy zabytku a dla was na łapówki zawsze będzie! I wy chcecie kogoś uczyć kultury. Dajecie doskonały przykład. Przy was nawet zwykły wandal to porządny facet. Nie wiem ilu z was jeszcze siedzi ale w Polsce być archeologiem to po prostu wstyd. Najpierw trzeba ucywilizować tę waszą bandę a później można uczyć różnych poszukiwaczy etyki. I prawdą jest że wielu poszukiwaczy to wandale niszczący lasy i stanowiska archeo ale uczą się chamstwa od was. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Witam! I tak zostałem opluty z mostu przez BARTA!? Bart chce rozwiązań /prawnych/dotczących ,,wandali ''posiadających wykrywacze metalu,są także inne urządzenia elektroniczne.Ci wandale robią kolosalne spustoszenia w archeologii.Bart jak prawdziwy kłusownik chciałby ,,ich" zagnać do organizacji,uzyskać dane osobowe i...zniszczyć lub kontrolować,organizując systematyczne przeszukania w domach.Ale to już w historii przerabialiśmy.Powirzchniową warstwę zimi niszczą też rolnicy,dziki,bobry i operatorzy koparek-ich również w/g Barta trzeba karać, bo mogą zniszczyć stanowisko archeologiczne.Lubię pytać -Bart ile takich stanowisk rocznie zostaje zniszczonych i przez kogo??Czy wogóle wiadomo,a jeżeli nie,to nie ma tematu.Większe szkody robią pracownicy niekompetentni,zatrudniani w placówkach muzealnych ,nie robiąc nic w tematach poruszanych w poprzednim poście. Ale do tematu. Przdstawiam trzy teoretyczne możliwości rozwiązania wymagiinowanego problemu;1-zakazać całkowicie -jak w Szwecji,2-zalegalizować jak w Anglii i USA,3-ogłosić amnestie,zarekwirować i zniszczyć sprzęt jak w -Polsce,starsi ludzie to pamiętają z wczesnegoPRL-u. Moja autorska propozycja;zostawić w spokoju- umrze śmiercią naturalną szybciej niż archeolodzy przystąpią do pracy /ci z prawomocnymi wyrokami/ Kończę temat ,pozdrawiam Wszystkich w terenie i życzę celnych strzałów. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Czytelniku,
po pierwsze. Jestem z wykształcenia archeologiem, więc wiem co tracimy, ale nie czuję żadnego związku z zawodowymi archeologami, bo już dawno temu zmieniłem branżę. Argument, że kilku archeologów siedzi jest prymitywny - to znaczy, że oni za przekręty ponoszą karę, i słusznie. Takich należy wykluczać. A poszukiwacze chcieliby być bezkarni. Argument jest też bez sensu z drugiej strony - grupa "czarnych owiec" znajdzie się w każdym zawodzie. Wśród lekarzy, posłów, naukowców wszelkiej maści, urzędników, biznesmenów. To o niczym nie świadczy, takie uogólnienia są na poziomie przedszkolaka. No chyba, że ty wykonujesz zawód, którego żaden przedstawiciel nigdy nie schańbił się niczym zdrożnym nie skalał. Bardzo jestem ciekaw co to za zawód, czy działalność zarobkowa. Pochwal się. Moim zdaniem wstyd to jest wtedy, kiedy to ja robię coś złego albo przymykam oczy na to, że moi znajomi to robią. Jeśli jestem uczciwy, żaden zawód nie przynosi wstydu. A uczyć od innych to warto się rzeczy dobrych. Przypomnę jeszcze raz - zwalanie winy na złych archeologów, system i prawo to dziecinne tłumaczenie. Jak ktoś na prawdę chce być uczciwy, nawet w dzisiejszym wadliwym systemie, przy pewnym wysiłku może takim być. Trzeba tylko chcieć.
Fischer,
na temat tego jak wyobrażam sobie doskonały system, zdaje się, że nie wypowiadałem się. Wbrew temu co piszesz nie mam gotowych pomysłów. Jestem gotów o tym dyskutować, popieram współpracę archeologów i poszukiwaczy. Wydaje mi się, że na ustępstwa powinny jednak pójść obie strony. Zależy mi bowiem na tym, żeby ratować cenne zabytki, które jeszcze leżą w ziemi dla nauki i dla ogółu. Niestety odnoszę wrażenie, że większość poszukiwaczy myśli tylko i wyłacznie o swoim prywatnym interesie. I tym się różnimy. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Bart, a co z szukaniem fantów na polach uprawnych ? Jeśli ktoś z detektorem nie powyciąga monet z takich pól to te monety zostaną zniszczone, bo nie wierze że jakiś archeolog przyjedzie na pole uratować 10 monet których i tak dziesiątki leża w muzealnych magazynach. Bart jestem pewien że to co piszesz o detektorystach usłyszałeś od innych archeologów, jakbyś znał temat to byś zmienił zdanie. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem była by współpraca archeologów i detektorystów i legalizacja tego hobby, bo to jest hobby a nie wandalizm. Artykuł moim zdaniem tendencyjny, kompletnie nie obiektywny. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Raptile,
zgadzam się z Tobą. Najlepszym rozwiązaniem jest wspólpraca. I wiem, że ona jest możliwa, choć wymaga wysiłku z obu stron. Artykuł wspomina o takiej wspólpracy, słyszałem o wspólnych wyjazdach w pole poszukiwaczy i archeologów, bo oni też czasami sięgają po wykrywacz. I wiem także, że efekty wspólnych działań mogą być pożyteczne i satysfakcjonujące dla obu stron. Dlatego potrzebne są rozmowy jak poprawić system albo jak działać w ramach tego systemu, który teraz mamy. Moim zdaniem właśnie do rozpoczęcia sensownej dyskusji próbuje nakłaniać tekst Krzemińskiej. Podkreślam jednak ponownie, na ustępstwa muszą pójść obie strony. Nie może być tak, że poszukiwacze będą mogli robić co chcą i gdzie chcą, kierując się wyłącznie własnym interesem. A jak znajdą cenny zabytek archeologiczny (nie mówię o militariach i pozostałościach dwóch ostatnich wojen) to nikomu go nie zgłoszą, ani nie pokażą. A Twoje przykładowe 10 monet może rzeczywiście nie mieć wielkiej wartości naukowej, i część archeologów już jest skłonna zostawiać je w rękach znalazcy. Ale równie dobrze mogą to być prawdziwe unikaty i niestety amator nie będzie w stanie tego ocenić. Dlatego wspólpraca jest niezbędna.
Pozdrawiam i dziękuję za rozsądny głos -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Witam Pana/ą/ archeolog Bart!!Będę dalej prowokował i poproszę o wyjaśnienie stwirdzenia, dlaczego to ,,amator" jest mniej inteligentny od archeologa,nie ma wiedzy i musi koniecznie konsultować z archeologim? Co ma konsultować?Jestem właśnie ,,amatorem" i zadam dwa pytania archeologowi dotyczące znaleziska z ziemi.Czas jaki upłynie od chwili zadania pytania do chwili odpowidzi będzi wyznacznikiem różnicy poziomu wiedzy/amator a archeolog/ ,dotyczących tylko i tylko tych przedmiotów,które najczęściej wykopywane są przez detektorystów?
Pytanie 1;dlaczego orzełek z okresu międzywojennego jeden jest bez korony, a drugi jest z koroną,na jednym korona zakończona jest krzyżem, a druga jest bez krzyża /inne szczegóły jak ilość gwożdzi czy litery lub cyfry na tarczy amazonek- a jesi i nna nazwa, to jest wiedza podstawowa -przedszkolna/. Pytanie2;Dlaczego na bagnetach produkcji francuskiej Lebela występuje punca z nazwiskiem znanego wytwórcy białej broni Borowskiego?? Życzę miłej nocy. Fisher. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Witam!! Mineła doba,brak reacji na mój post -proszę o jego usunięcie . Zapewne większość archeologów wyjechała z wykrywaczami w teren, część świętuje lub przygotowuje się na giełdę.A-usłyszałem dziśiaj w TV, że kolekcjonując minerały /skały -czytaj rudę uranu/można otrzymać wyrok -8 lat. Rok temu sprzedałem wykrywacz /też można otrzymać wyrok/kupując niezły aparat z zommem i okazuje się iż fotografowanie ptaków drapiżnych ,kolekcjonowanie ich piór,skorupek z jajek i ODCHODÓW tych ptaków jest tak samo karalne jak szukanie wykrywaczem/ Dz.Ustaw Nr.13 poz.61,str.234-236.A za zamieszczenie zdj. w prasie bez zezwolenia, ptaka drapieżnego chronionego, Konserwator Przyrody może fotografa ....Sory o co tu biga? gdzie my jesteśmy?? -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Tak se czytam co tu tak piszą i się tak zastanawiam skąd ten Saper ma tyle mamony aby sobie tak kupować te fanty i oddawać dla państwa? Kucharz, bez pracy tylko szuka tym wykrywaczem i na tym zarabia pieniądz? Idąc dalej tym tokiem myślenia, to po co się uczyć na lekarza, bo jako amator też mogę leczyć. Znam się lepiej na tym niż nie jeden lekarz. Studia, a po co, tyle lat trzeba się uczyć i tyle czytać książek, gdzie mało jest obrazków.
Ja wolę iść na poszukiwania z piszczałką.
Pozdrowienia dla poszukiwaczy z forum poszukiwanieskarbow.com -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Też chodzę z wykrywaczem,ponad 5 lat, i nigdy nie znalazłem niczego co zasługiwałoby na miano zabytku. Ot, pospolite monety z XIX i XX w. drobne odznaczenia, jarmarczne ozdóbki itp. Chodzenie z wykrywaczem to dla mnie po prostu sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu, odstresowuje mnie to i dodaje energii w pracy. Dlatego wkurzają mnie artykuły gdzie ruch detektorystów sprowadzany jest do konfliktu poszukiwacze-archeolodzy. Nigdy nie interesowała mnie archeologia ani też archeologiczne znaleziska. Nie widzę w nic ciekawego. Ale czytając o kłopotach kolegów, którym próbowano wmawiać, że wykopanie na ornym polu łuski czy 10 fenigów to naruszenie warstw kulturowych, a sama łuska i fenig to zabytki, nabrałem do archeologii obrzydzenia i wstrętu, a archeologów głoszących takie interpretacje uważam za baranów, z którymi nie warto się zadawać. Postanowiłem, że kiedy trafię na jakieś archeologiczne badziewia typu urny, fibule itp, to potłukę je młotkiem, skorupy wyrzucę do rzeki, a metal sprzedam na złom. Mam dość sytuacji, gdy jakieś starożytne pierdołki służą do szczucia ludzi na siebie i robienia wokół nich ceregieli, jakby od nich zależał los tego świata. Obrzydła mi archeologia i jej zabytki oraz archeolodzy. Chodziłem z wykrywaczem, chodzę i będę chodził i o ile do niedawna gotów byłem informować o ewentualnych znaleziskach archeologicznych i wskazywać ich miejsca, to teraz mam to gdzieś. Mam gdzieś państwo, które nie potrafi rozwiązać prostych spraw i stworzyć mechanizmy sprzyjające pogłębianiu zaufania do jego organów. Mam gdzieś puste artykuły powtarzające wyświechtane komunały. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Ogólnie rzecz biorąc , przyznaję !
Polityka Polski jak i jej starożytne poglądy w wielu tematach są błędne !!!!!
Ludzie którzy ją tworzą nie mają zielonego pojęcia co stwarzają , i co niszczą.
Ludzie którzy są zrzeszeni na forach Historii wiedzą i są do tego przygotowywani by nie robić czegoś co miało by wpływ na dalsze wykopaliska poprzez ludzi znających się w tej dziedzinie mianowicie Archeologów.
Dzięki tym małym "pionkom" z wykrywaczem w ręku odnaleziono rzeczy nie odnalezione poprzez władzę jak i Archeologów . Jak dla mnie Archeologia to martwy człon Państwa Polskiego czekający na dotację z Ministerstwa Kultury i sztuki , nie zamierzając się nawet w drobnych % podzielić z "Nielegalnymi poszukiwaczami skarbów"
pozdrawiam
Johnny40
-
Re:Z wykrywaczem po skarby
Artykuł może nie jest najlepszy, ale porusza naprawdę ważna kwestię. Wystarczy spojrzeć na temperaturę dyskusji. Co do jednego wszyscy się zgadzają. Istniejący w Polsce system ochrony zabytków jest do niczego. Nie przyczynia się ani do rozszerzenia wiedzy o przeszłości (bo przecież nie o przedmioty chodzi), ani nie chroni samych zabytków.
Po pierwsze należy oddzielić zwykłych przestępców rabujących stanowiska i handlujących zabytkami od hobbystów chodzących sobie po polach. Zbyt często wrzuca się ich do jednego worka. Olbrzymia większość rzeczy znalezionych przez poszukiwaczy nie ma wielkiej wartości- ani rynkowej ani naukowej. Istniejące przepisy (i wzajemne stosunki obu środowisk) powodują, że praktycznie żadne informacje od poszukiwaczy nie trafiają do naukowców. Poszukiwacz chcący się podzielić swoją wiedzą w najlepszym razie naraża się na inwektywy. A zakazu chodzenia z wykrywaczem i tak nie da się wyegzekwować. Z drugiej strony poza oficjalnym obiegiem zdarzają się fantastyczne odkrycia.
Co do samych zabytków. Jak ktoś wspomniał w dyskusji nikt się nie będzie fatygował, żeby wyciągnąć ze skiby 10 monet, których setki są w muzeach. I nie musi. Ale informacja, gdzie zostały znalezione jakie monety może być istotna. A kto aktualnie jest ich właścicielem jest sprawą drugorzędną. Trzymanie wszystkiego w muzeach nie ma żadnego sensu. Zabytki naprawde cenne czy ważne powinny być odkupowane po normalnej cenie.
Z tego co widzę zacietrzewienie środowiska archeologicznego jest conajmniej tak samo szkodliwe jak obowiązujące przepisy. Na szczęście nie jest to środowisko jednorodne. Istnieje sporo przykładów owocnej współpracy archeologów z detektorystami nawet w ramach istniejącego systemu. Z drugiej strony nieraz sami archeolodzy chcąc ratować zabytki bezskutecznie ścierają się z urzędnikami...
Dla jasności. Tak, jestem archeologiem. Tak, nieraz zdarzało mi się chadzać z wykrywaczem. -
Re:Z wykrywaczem po skarby
Witam
bardzo zaciekawiły mnie Wasze wypowiedzi, artykuł mniej.
W tej dyskusji chciałbym poruszyć jeszcze inny aspekt tej sprawy.
W Niemczech hitlerowskich ten kto ukrywał Żyda był przestępcą - tak stanowiło prawo i był też potępiany społecznie. (detektoryści to złodzieje bo tak stanowi prawo w Polsce) Eliminacja Żydów – czyli ostateczne rozwiązanie kwestii Żydowskiej było w imię dobra narodu i nauki (np. dzięki eksperymentom w obozach ustalono minimum żywieniowe człowieka).
Jakie ma prawo Polska do np. Gockiej zapinki złożonej w grobie koło Warszawy? Kto daje prawo czy to archeologom czy poszukiwaczom zakłócać spokój zmarłego - rozkopywać grób i kraść zmarłemu jego zapinkę z jego szaty? Nie dość że nikt się nie zapytał jego żyjących potomków to po drugie gdy ten człowiek żył, nie było tu jeszcze żadnych Słowian. Jakie więc ma prawo państwo Polskie do rzeczy tego człowieka? To że przodkowie Polaków kilkanaście wieków temu wtargnęli na ziemie koło Warszawy, być może zajmując opuszczone ziemie, być może zamieszkując obok tubylców albo wyżynając tubylców i grabiąc ich mienie – daje ich potomkom prawo do wszystkiego co pozostawili poprzednicy Słowian na tych ziemiach?
Albo jakie ma prawo Polska do 10 monet 6 groszowych z XVIII wieku z czasu rosyjskiej okupacji Prus zakopanych przez wycofującego się żołnierza Carskiego koło Kętrzyna ( ani to z ziemi słowiańskiej, ani nie wydane przez Polskę ani nie posiadał tego żaden Polak)?
Wiadomo Kto jest zły!
Czy archeolodzy mają skrupuły rozkopując (celowo) cmentarzyska i groby, oczywiście w imię dobra narodu i nauki. Czy wybierają wszystkie kości ludzkie np. na badaniach ratunkowych czy kości lądują na hałdach jako mało wnoszące naukowo i opóźniające prace budowlane? Czy modlą się za tych ludzi, a jak są niewierzący to dają na mszę lub ustawiają nagrobek lub kamień?
Czy zwykły poszukiwacz hobbysta z wykrywaczem chodzi celowo po cmentarzach i rozkopuje groby by wyjąć fanty?
Każdy z ludzi raz robi dobre rzeczy raz złe. Są hieny i handlarze i w jednym i drugim obozie tak jak są zwykli archeo i zwykli poszukiwacze.
Moim zdaniem ponad prawem naszego kraju stoi uniwersalne prawo moralne(zabijanie jest złe, kradzież jest zła).
Nie dajmy się ogłupić bo ktoś coś napisał a inny zatwierdził. Co da dyskusja kto ma rację, kto jest przestępcą a kto ten dobry?
Co zrobić aby obydwa obozy przeszły na tą samą stronę barykady i zaczęły współpracować?
-
Re:Z wykrywaczem po skarby
Pozamykac poszukiwaczy. To złodzieje kontekstu. -
Artur Troncik
Pan Artur Troncik nie mógł się doczekać żeby oddać ponad 100 zabytków a dziś wiemy że "przekazał" do Muzeum ponad 250. Co go skłoniła, że oddał "aż" tyle. Może ma więcej? Gdzie je zdobywa? Nie chce studiować archeologii bo nie chce stracić kontaktów w środowisku. Czyżby uważał, że nauka z człowieka czyni trędowatego. A może jedyny powód to brak matury? -
Artur Troncik "znachor" w archeologii...
Każdy wie, że w Polsce brakuje lekarzy specjalistów. Dlaczego nie pojawiają się samoucy, którzy po przeczytaniu paru książek mogliby "leczyć". Kucharze, inż mechanicy, adwokaci, itd. czy w wasze profesje mogą wchodzić laicy. Każdy chciałby coś poprawiać, bo najlepiej poprawiać kogoś. Archeologia nie jest tajemną wiedzą, każdy ją może zdobyć. Dlaczego wśród tzw. poszukiwaczy nie ma pędu do nauki. Prosta sprawa, im kto jest głupszy tym bardziej chce wszystkich pouczać!
