Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pies czyli kot

(33)
Siedmioletnia dziewczynka mieszkała z ojcem w bloku na osiedlu. Matka dawno się wyniosła, zostawiając dziecko z diabłem, który bije, gwałci i zamyka na kłódkę.
  • 2010-05-05 13:35 | Leo

    Procedury zamiast zdrowego rozsądku

    Ma Pan zupełną rację. Pomijając nałogowe kłamstwa polityków, a w szczególności zupełnie absurdalne argumenty pana Waszczykowskiego, w całej tej sprawie przeraża absolutny brak zdrowego rozsądku i zdolności przewidywania u najwyższych urzędników naszego państwa. W tej tragicznej sprawie procedury są rzeczą całkowicie wtórną wobec zwykłej ludzkiej wyobraźni i poczucia odpowiedzialności. Cierpimy nie tylko na skutek "biegunki legislacyjnej", ale także coraz bardziej rozwiniętej proceduromanii. Nie lekceważę potrzeby regulowania pewnych spraw ścisłymi i dobrze pomyślanymi procedurami, ale to powinno mieć jakieś granice. Odnoszę wrażenie, że część polityków i szefów instytucji nie tylko uważa swych podwładnych za absolutnych idiotów, ale żyje także w przekonaniu, że procedury są ważniejsze niż zdrowy rozsądek, umiejętność myślenia i zwykła przyzwoitość. Nie wiem czemu, ale ciągle przypomina mi się stare, niemieckie powiedzenie prawnicze: "Człowiek, który przestrzega tylko przepisów prawa, zasługuje na szacunek wyłącznie u kata".
  • 2010-05-05 16:48 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Panie Tym w swojej "felietonowej twórczości" jest Pan tak jednostronnie anty-PiSowski że az nudny i całkowicie niewiarygodny
  • 2010-05-05 17:01 | caro

    Re:Pies czyli kot

    A teraz inny wariant : Prezydent leci sam - na drugi dzień mamy wrzask PO i Paliktów o :sobiepaństwie, marnotrastwie, wyalienowaniu etcetera i kto by to napisał ? Pan Panie Tym!
  • 2010-05-05 17:31 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Panie Tym w swojej feleietnowej twórczości jest Pan tak jednostronnie anty-PiSowski że az nudny i niewiarygodny. Wersja dwa wydarzeń "katyńskich-Prezydent leci sam i co ?Ano tenże sam Tym pisze o :sobiepaństwie, marnotrastwie, wyalienowaniu Prezydenta, braku szacunku do ludzi z innej opcji politycznej. Usiądź Pan i pomyśl czy nie tak by Pan pisał?
  • 2010-05-05 21:50 | Ziuta

    Re:Pies czyli kot

    Caro, wydrukuj swoje zlote mysli jeszcze ze trzy razy
  • 2010-05-05 22:03 | Carmen

    Re:do caro

    Idz sobie do kiosku i kup papierosy marki CARO i sobie zapal dla uspokojenia. Ten aromat jest dokładnie tej samej klasy Co Twe, caro, wypowiedzi.
  • 2010-05-05 23:27 | Bard

    Re:Pies czyli kot

    Ktokolwiek sprawujący wysokie funkcje państwowe, a zwłaszcza prezydent RP nie powinien ulegać żadnym wrzaskom, bo jeżeli ulega to znaczy nie nie powinien swojej funkcji sprawować. Nawiasem mówiąc cięzko obrażasz śp Lecha Kaczyńskiego pisząc wprost, że bał się PO, Palikota i pana Tyma i dlatego podejmował takie a nie inne decyzje!
  • 2010-05-05 23:30 | Bard

    Re:Pies czyli kot

    Zajrzyj na stronę Rzeczpospolitej, pooglądaj Program I TVP, a wtedy zobaczysz jednostronnie pro-PiSowską propagandę nudną aż do bółu zębów!
  • 2010-05-06 11:40 | caro

    Re:Pies czyli kot

    To i takie egzemplarze jak Ziuta i Carmen czytają Politykę? Carmeny to też papierosy. Pozostanę przy swoim zdaniu, Pan Tym jest jednostronnie skrzywiony.Niechaj Pan Panie Tym popisze jak rząd PO zadbał o szczątki ofiar? Jak dopuścił do sytuacji że w miejscu katastrofy menele złom zbierają i przy okazji rzeczy osobiste ofiar? No ale wnet będzie że to kancelaria Prezydenta odpowiada .Pisze Pan bzdury po krótce. Jakikolwiek żołnierz bez znaczenia szeregowy czy generał nie moze się udać inaczej w podróż służbowa jak tylko NA WYRAŹNE POLECENIE/ROZKAZ/ PRZEŁOŻONEGO. PRZEŁOŻONYM GENERAŁÓW BYŁ PAN KLICH.jESLI NIE WIEDZIAŁ I NIE WYSŁAŁ GENERAŁÓW OZNACZA TO ŻE MINISTREM NIE JEST.INNEJ OPCJI NIE MA.INNE OPCJE, ZGANIANIE NA KACLERAIĘ PREZYDENTA TO "MEDIALNE WYDMUSZKI" DLA LUDZI NAZBYT PROSTYCH I ŁATWOWIERNYCH
  • 2010-05-06 11:50 | caro

    PROCEDURY

    Dlaczego Centrum Operacji Sił Powietrznych- instutucja podległa Klichowi a więc rządowi nie powiadomiła tupolewa o fatalnych warunkach atmosferycznych w Smoleńsku? Otóż ich tłumaczenie:" Procedury mówią że powinni to zrobić Rosjanie"!!!!!Proszę sprawdzić ten wątek TAK TAK PREZYDENCKI SAMOLOT MA LĄDOWAĆ W KATASTROFALNYCH WARUNKACH A INSTYTUCJA MONOWSKA LICZY NA AKTYWNOŚĆ ROSJAN...BO PROCEDURY!!!!!CZEMU TEGO WĄTKU PAN NIE PORUSZYŁ???? PYTANIE LAKONICZNE.
  • 2010-05-06 11:54 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Proszę poczytać szczątki ofiar leżą w błocie jak donoszą media/ Polityka raczej tego nie robi/ i UWAGA;PANI MINISTER KOPACZ KILKA DNI TEMU ZAPEWNIA:"ROSJANIE SPRAWDZILI CAŁY TEREN NA GŁĘBOKOŚCI JEDENGO METRA" NIE WIEM CZY SIĘ ŚMIAĆ CZY PŁAKAĆ?
  • 2010-05-06 12:10 | caro

    procedury są dla małych

    Pisze Pan Panie Tym o rzeczach które Pana dziwią a teraz taki kwiatek: PO CICHUTKU BEZ ROZGŁOSU SZURU SZURU KLICH WŁAŚNIE FORSUJE ZMIANĘ USTAWY TAK ABY JEGO GENERAŁOWIE MOGLI SŁUŻYĆ DO 63 LAT/UWAGA KAŻDY INNY ŻOLNIERZ TYLKO DO 60-TKI I ZIELONA TRAWKA/ TAK TAK DLA 3-4 OSÓB W PAŃSTWIE POLSKIM ZMIENIA SIĘ USTAWY BO RZECZĄ OCZYWISTA JEST ŻE BEZ TYCH "LEŚNYCH DZIADKÓW POLSKA ARMIA SKONA" TAK TAK WIELU MŁODYCH OFICERÓW PO STUDIACH NA ZACHODZIE MUSI ODEJŚĆ DO CYWILA A PANOWIE "STARSI" ABSOLWENCI "RENOMOWANYCH" UCZELNI IMIENIA FELIKSA DZIERŻYŃSKIEGO DO BOJU!!!!!
  • 2010-05-06 12:20 | ewelina

    Re:Pies czyli kot

    Caro, ja rozumiem, że chciałbyś zadekretować powszechną miłość dla PIS, a jego przeciwnikom zamknąć twarze, ale musisz najpierw opanować tajniki języka polskiego. Nie ma czegoś takiego jak "pytanie lakoniczne", jest za to "pytanie retoryczne". Co to znaczy, musisz sam sprawdzić.
  • 2010-05-06 18:22 | andy

    Do niejakiego "caro" - nt. wpływu min. Klicha na skład delegacji.

    Jesteś w stanie wyobrazić sobie wrzask, jaki podniósłby się gdyby min. Klich odważył się zanegować skład delegacji mający lecieć z Lechem Kaczyńskim ? Bo ja sobie nawet tego nie wyobrażam. Media byłyby pełne Kurskich, Brudzińskich, Karskich i samego wielkiego Jarosława, plujących na PO że jej minister śmiał się wtrącić "w patriotyczną misję prawdziwych, prawych Polaków".
  • 2010-05-06 19:39 | Tlenożerca

    Re:Pies czyli kot

    Panie Stanisławie. Co ONI na Pana mają, że Pan pisze takie rzeczy?
  • 2010-05-07 05:54 | caro

    Do Pani Eweliny

    Mea culpa. "Człowiek się śpieszy diabeł się cieszy" co do formy zwrócenia uwagi na bład oraz przypisywania mi rzeczy nie mających nic wspólnego z treścia moich wypowiedzi....bez komentarza, Pani już swój pogląd ma i nic tego nie zmieni.
  • 2010-05-07 05:58 | caro

    Do Andiego

    Jesli wiesz co co armia/a ja wiem/ to jest to "psim obowiązkiem" przełożonego zapewnić stan gotowości SZ a więc jedno zdanie:'Panie Prezydencie ze względu na potrzeby zachowania gotowości bojowej armii wszyscy generałowie nie mogą lecieć" lub "powinni lecieć dwoma samolotami!The end!
  • 2010-05-07 06:02 | caro

    Do Pani Eweliny

    Proszę pogłębić wiedzę na temat :pisac, czytać, mówić lakonicznie" bo bierze sie Pani za poprawianie innych mając "słabe papiery na to"
  • 2010-05-07 06:03 | caro

    Re:Pies czyli kot

    No i radzę popracować nad używaniem /właściwym ' słowa :dekretować
  • 2010-05-07 08:07 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Nonszalancja, ułańska fantazja i ciągły PR


    Lotnisko w Smoleńsku nie powinno być otwarte. To było wprost zaproszenie do tragedii. A za to odpowiada Federacja Rosyjska – mówi Jerzy Polaczek, były minister transportu, lider Polski Plus.

    Rz: Podobno prowadzi pan prywatne śledztwo w sprawie katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem...

    Jerzy Polaczek: To dużo powiedziane – na tyle, na ile pozwala mi moje zaangażowanie w Sejmie. Rozmawiam m.in. z pilotami, ekspertami ds. lotnictwa. Pomagają mi kontakty z czasów, kiedy byłem ministrem transportu. Podlegało mi wtedy m.in. lotnictwo cywilne.

    Co mówią panu fachowcy, gdy pyta pan ich o ostatni lot Tu-154?

    Kipią ze złości! Ich zdaniem katastrofa to wynik nonszalancji i bezwładu najważniejszych rządowych służb w państwie odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

    Zacznijmy od początku.

    Początku trzeba szukać w złej sytuacji panującej w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego odpowiedzialnym za przewożenie najważniejszych osób w państwie.

    Co to znaczy zła sytuacja? Jakieś przykłady?

    Pierwszy: program szkolenia w lotnictwie transportowym na jaka-40 i Tu-154 pochodzi z 1973 roku z pewnymi modyfikacjami. Drugi: załoga, która poleciała z prezydentem, według wszelkich danych nie trenowała nigdy wspólnie na symulatorze lotów.

    Po co miała trenować na symulatorze? Przelatali ze sobą w realu wiele godzin i byli zgrani.

    To nie tak. Każdy pilot 36. pułku powinien przynajmniej dwa razy w roku szkolić się na symulatorze. Symulatory są w Moskwie i tam się nie ćwiczy standardowych lotów, tylko sytuacje zagrożenia: awarię podwozia, pożar w kabinie, nagły zanik widoczności itp. Problem polega na tym, że załoga, która poleciała do Smoleńska z prezydentem, nigdy nie ćwiczyła na symulatorze w takim składzie. Powtarzam, ani razu. Sądzę również, że nie byli dobrze zgrani.

    Jak to?

    Z całym szacunkiem dla wiedzy, kompetencji i nabytych uprawnień 32-letniego nawigatora – on miał ledwie 59 godzin wylatanych na samolocie Tu-154 i to większość w czasie lotów na Dominikanę i z powrotem. Narzuca się pytanie: dlaczego dowództwo 36. SPLT posłało na tak trudne lotnisko tak młodego nawigatora? Może powinien polecieć dwa dni później z Donaldem Tuskiem na szczyt nuklearny do Waszyngtonu? Waszyngton to na światowym poziomie wyposażone lotnisko, podczas takich zadań młody oficer powinien nabierać doświadczenia. Kto miał lecieć do Waszyngtonu? Jeszcze mniej doświadczona załoga? Powiem tylko, że CRM (Crew Resource Management), czyli czynnik zgrania załogi, to jeden z ważniejszych w lotnictwie.

    Dlaczego dowódcy 36. pułku wysłali – jak pan mówi – niezgraną dobrze załogę?

    Zaraz po katastrofie zadałem sobie pytanie: dlaczego samolotem z głową państwa i pełnym dowództwem Sił Zbrojnych nie dowodził dowódca 36. pułku bądź jego zastępca? Do sierpnia 2008 roku standardem było, gdy leciała głowa państwa lub premier, że ktoś z dowództwa pułku był za sterami lub przynajmniej w kokpicie.

    Dziś już pan wie dlaczego.

    Tak. Powołany w 2008 roku dowódca ani jego zastępca nie mają uprawnień do latania na samolotach Tu-154. Mają uprawnienia na jaka-40.

    Minister obrony Bogdan Klich już to tłumaczył: nie ma przepisu, który mówi, że dowódca musi umieć latać każdym samolotem.

    Formalnie takiego wymogu nie ma. Jednak zauważmy specyfikę 36. pułku, który jest odpowiedzialny za wożenie najważniejszych osób w państwie. Tu-154 to podstawowy samolot prezydenta i premiera w Polsce. Nie jest łatwo zostać dowódcą tego typu statku powietrznego. Najpierw trzeba mieć papiery kapitana mniejszego jaka-40, potem trzeba praktykować jako nawigator, a następnie jako drugi pilot w tutce, dopiero potem można samodzielne zasiąść za sterami dużego, bardzo trudnego Tu-154. Oznacza to, że dowódcy 36. pułku od sierpnia 2008 roku mają mniejsze uprawnienia niż ich podwładni. Od 1989 roku w tej jednostce nie było podobnej sytuacji.

    Jeden z pilotów opowiadał nam, że to tak, jakby oddziałem husarii komenderował ktoś siedzący na kucyku.

    Trafił w sedno! Zresztą dowódca eskadry w 36. pułku podpułkownik Bartosz Stroiński uprawnienia do pilotowana Tu-154 zdobył w zeszłym roku. Kto go szkolił? Kapitanowie i porucznicy, którzy mu podlegają? Wszystko tam jest postawione na głowie. Bogdan Klich o tym nie wiedział? Nie wierzę, że zmiany w pułku zaszły bez jego akceptacji, bez wiedzy premiera i Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

    Poprzedni dowódca 36. pułku pułkownik Tomasz Pietrzak był pilotem klasy mistrzowskiej z nalotem 3300 godzin i długim stażem w pułku, odszedł w sierpniu 2008 roku.

    Wiem, że dziennikarze lubią pułkownika Pietrzaka. Ale moim zdaniem były dowódca 36. pułku jest jedną z ostatnich osób, która powinna oceniać tragedię w Smoleńsku. Po pierwsze: jest on kluczowym uczestnikiem prowadzonego w Polsce postępowania wyjaśniającego przyczyny katastrofy, a po drugie płk Pietrzak szkolił – jak sądzę – większość członków załogi tragicznego lotu.

    Kto odpowiada za sytuację 36. pułku?

    Szef MON i dowództwo Sił Powietrznych.

    Stawia pan tezę, że w pułku kulało wyszkolenie, a dowódcy mieli mniejsze uprawnienia niż ich podwładni. Co dalej?

    Dalej mamy dwie wizyty: Donalda Tuska 7 kwietnia i Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia. Lot do Smoleńska odbywa się na lotnisko wojskowe, nieklasyfikowane w katalogach międzynarodowych.

    I co z tego? Lądowali tam nie pierwszy raz.

    Choćby to, że lotnisko jest obsługiwane przez rosyjską wojskową służbę kontroli ruchu powietrznego, a więc ludzi, którzy nie mają międzynarodowych uprawnień, certyfikatów i potwierdzeń znajomości języka angielskiego.

    Chce pan powiedzieć, że nie do końca wiedzieliśmy, kto siedzi w wieży kontroli lotów: czy fachowiec z doświadczeniem, czy zielony sierżant bez uprawnień?

    Dokładnie – nawet nie wystąpiliśmy z notą np. MSZ, aby sprowadzenie na ziemię samolotu prezydenta, a wcześniej premiera odbyło się według międzynarodowych procedur. Tym bardziej że dotyczyło to lotów o najwyższym statusie bezpieczeństwa HEAD, które są z zasady obsługiwane po angielsku. Wiem, że kapitan Tu-154 śp. Arkadiusz Protasiuk doskonale znał rosyjski, ale lotniczy angielski to odpowiednia frazeologia, która ułatwia komunikowanie się w warunkach ekstremalnych i w przypadkach wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności.

    Rosjanie nie musieli znać angielskiego?

    Nie musieli, bo pracowali na lotnisku niekomunikacyjnym i nie przyjmowali dziesiątków samolotów dziennie, tylko dwa rosyjskie transportowce na tydzień. Co innego jest bulwersujące. Wysłano tam premiera, a potem prezydenta i nie wystąpiliśmy jako kraj o podstawowe dane: listę potwierdzeń stanu lotniska – inspekcji oświetlenia, łączności radiowej, sprawności obsługi meteorologicznej i pomiaru ciśnienia. Na lotnisku szwankowało oświetlenie.

    A państwo, które straciło właśnie prezydenta, dowiedziało się o tym, bo jakiś białoruski dziennikarz zrobił zdjęcie, jak Rosjanie na chybcika zmieniają żarówki. Dlaczego nikt tego wcześniej nie sprawdził? Dlaczego nie zażądaliśmy, by na wieży kontroli lotów był również ktoś od nas? Nie zadbano o to ani przy wizycie premiera, ani prezydenta.

    To chyba przesada, jeszcze by się obrazili na nas rosyjscy kontrolerzy. Poza tym premier Donald Tusk mówił jasno, że nie ma takiego zwyczaju, żeby polskie służby sprawdzały lotnisko przed wizytą.

    Pan premier głęboko się myli. Dla przykładu, według moich informacji, kiedy prezydent USA Barack Obama zapowiedział udział w uroczystościach pogrzebowych pary prezydenckiej w Krakowie, władze amerykańskie wystąpiły o sprawdzenie certyfikatów urządzeń nawigacyjnych, a także zażądały obecności przedstawiciela swoich służb na wieży, za słuchawkami i z prawem do wydania ostatecznej komendy, gdyby okazało się, że z jakichś powodów Air Force 1 nie powinien lądować. Amerykanie zadbali o to, choć lecieli na lotnisko w Krakowie-Balicach, które jest portem międzynarodowym, wyposażonym w systemy precyzyjnego naprowadzania samolotu na pas startowy.

    Według słów generała Anatola Czabana załoga dostała trzy komunikaty w sprawie pogody. Poprzedniego dnia, w dniu wylotu o godzinie 6. oraz o 8.22, kiedy samolot był już w powietrzu, ok. 50 kilometrów od lotniska. Dwa pierwsze meldunki były pozytywne, ostatni mówił, że pogoda jest krytyczna. Czy tu wszystko było w porządku?

    Komunikat, który dostali o 6 rano, pochodził z 5. Jest szokujące, że do 8.22 nie dostali żadnych innych informacji o pogodzie. Smoleńsk nie był lotniskiem ujętym w klasyfikacji międzynarodowej, powinno się więc wymagać, by stan pogody był komunikowany załodze co pół godziny.

    To jest fundamentalny obowiązek stanowiska dowodzenia polskich Sił Powietrznych. Tym bardziej że na lotnisku w Smoleńsku określa się pogodę na podstawie kontaktu wzrokowego, to znaczy: wychodzi człowiek z wieży i patrzy, w jakiej odległości widać punkty orientacyjne, a następnie podaje dane. Pogoda była taka, że podstawa chmur praktycznie zlała się z ziemią, a widoczność nie przekraczała 500 metrów. Takie warunki nie pozwalają lądować na zdecydowanej większości lotnisk cywilnych.

    Pilot nie powinien był lądować?

    To nie jest przedmiot dywagacji, tylko wymogów wynikających z międzynarodowych przepisów i uprawnień pilota. Kapitan dostał przed wylotem rozkaz i ma w nim wskazane minimalne warunki, przy których może wykonać lądowanie. Nie mam wątpliwości, że gdyby wylądował w Smoleńsku, oznaczałoby to, że przekroczył posiadane uprawnienia.

    Jednak lotnisko było otwarte.

    Tak, a jest oczywiste, że powinno być zamknięte. To było wprost zaproszenie do tragedii. To jest odpowiedzialność Federacji Rosyjskiej. Na jakim szczeblu państwowym w Rosji została podjęta decyzja: „nie zamykamy Smoleńska”? Czy nasi prokuratorzy znają już na to odpowiedź? Ale podkreślam, że pilot nie powinien tam lądować. Dziś jeszcze nikt nie jest w stanie logicznie wyjaśnić, dlaczego Tu-154 zszedł tak nisko. Sytuacja przerosła tę załogę, pewnie przerosłaby każdą inną.

    Samolot roztrzaskuje się najpewniej o 8.41.

    Niesamowite jest to, że „syreny” na lotnisku zaczęły wyć dopiero o 8.56 i także wtedy rozpoczęto akcję ratunkową. Padł rekord świata, nieznany w historii lotów o najwyższym statusie bezpieczeństwa.

    Jaki rekord?

    Akcja ratunkowa zaczęła się po kwadransie, choć katastrofa miała miejsce kilkaset metrów od początku pasa. Czy służby ratownicze były przygotowane? Czy robiono jakąś łapankę?

    Myśli pan, że udział Polski w poszukiwaniu przyczyn katastrofy powinien być większy?

    Ten wypadek nie ma precedensu w historii lotnictwa. Dzisiaj mamy w Moskwie Edmunda Klicha, który jest akredytowany przy rosyjskiej Międzypaństwowej Komisji Lotniczej. Może asystować przy wszystkich czynnościach, ale nie on trzyma pióro i nie on będzie pisał ostateczną wersję raportu. Poziom minimalny dla prowadzenia prac wyjaśniających przyczyny katastrofy to: wspólna i równoważna w składzie polsko-rosyjska komisja, która powinna pracować w trybie ICAO, czyli według standardów Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. Co więcej, warto wspólnie z Rosjanami zaprosić do prac np. Eurocontrol (Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej) czy EASA (Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego) po to, aby dać dodatkowy obiektywizm ekspercki.

    Kogo pan wini za katastrofę?

    To ustali prokuratura i komisja badająca przyczyny katastrofy, ale w każdym państwie jest to sfera odpowiedzialności konkretnego rządu i konkretnych służb specjalnych, których zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo państwa. Mieliśmy do czynienia z ogromną tragedią.

    I co? Nie dzieje się nic! Szuka się winnych wśród urzędniczek z Kancelarii Prezydenta, które wysyłały zaproszenia do wzięcia udziału w uroczystościach? A dlaczego żaden z szefów służb nie podał się do dymisji? Czy minister Bogdan Klich, któremu podlega dowództwo Sił Powietrznych oraz 36. SPLT, nie czuje odpowiedzialności? Honor wymagałby, aby przynajmniej oddał się on do dyspozycji premiera. Zemściła się na nas nonszalancja i ułańska fantazja, to mówienie, że polski pilot poleci nawet na drzwiach do stodoły. Lekceważenie procedur bezpieczeństwa, polityka ciągłego PR, kłótnie o samolot. Po tych wszystkich awanturach i awanturkach okazało się, że król jest nagi, a pod Smoleńskiem zginął prezydent kraju wraz z małżonką, dowódcy wszystkich rodzajów wojsk i spłonęła jedna trzecia politycznej Polski.

    Jerzy Polaczek jest prawnikiem i politykiem, liderem Polski Plus, od 1997 roku posłem na Sejm. Był ministrem transportu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza

    Michał Majewski , Paweł Reszka
  • 2010-05-07 15:46 | andy

    Re:Pies czyli kot

    @caro
    To pięknie wygląda w teorii że min. Klich tak mówi i prezydent oczywiście go słucha. A w praktyce rozległby się PiSowski wrzask że "utrudnia", "przeszkadza" "jak śmie" itp. co już napisałem powyżej. I dobrze o tym wiesz że tak właśnie by było więc kota ogonem nie odwracaj.
  • 2010-05-07 20:43 | Marek

    Re:Pies czyli kot

    "TVP mówi o „usłużnych wobec PO mediach, które wyszydzały prezydenta Kaczyńskiego”, i o tym, że rząd odpowiada za katastrofę, bo to rząd podstawił samolot."
    Wykreśliłem małe kłamstewko w środku, panie Tym. Teraz brzmi sensowniej.

    "Marek Siwiec bardzo przytomnie zauważył, że to Kancelaria Prezydenta zaprosiła osobistości na pokład samolotu." ... "Gromosław Czempiński też pytał, dlaczego w Kancelarii Prezydenta, zwierzchnika sił zbrojnych, nikt się nie zastanawiał, że tylu dowódców leci razem. A tu – powiedział – niepotrzebne były żadne procedury, wystarczyłoby logiczne myślenie."

    No to pomyślmy logicznie, panie Tym.
    Zastanówmy się przez chwilę, jak powinny wyglądać ochrona i przygotowanie wizyty pary Prezydenckiej, plus kilkudziesięciu najważniejszych osób w Polsce, podczas oficjalnej zagranicznej podróży.
    Jak powinna wyglądać bezpośrednia ochrona i zabezpieczenie ze strony BOR-u - instytucji podległej MSWiA? Podległej bezpośrednio min Millerowi, obecnemu szefowi od polskiego "śledztwa". Jak ze strony MON-u, posiadacza środków transportu, odpowiedzialnego również za wyszkolenie i wybór pilotów? Ze strony wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, także podległego MON? Ze strony żandarmerii wojskowej? Ze strony MSZ-u, odpowiedzialnego za wykonanie wszelkich dyplomatycznych uzgodnień z krajem odwiedzanym? Ze strony Kancelarii Premiera, dysponenta środków transportu; ostatecznego decydenta, ile i jakich środków transportu użyć, żeby wszystko odbyło się bezpiecznie?

    Być może dopiero postawienie premiera Tuska, min. Klicha, min. Millera, gen. Janickiego, Tomasza Arabskiego oraz min Radka Sikorskiego przed Trybunałem Stanu - za niezliczone zaniechania i zaniedbania, w związku z wizytą delegacji Prezydenckiej w Katyniu - otrzeźwi nieco pana Tyma i wszystkich jego kolegów, zwolenników Tuska-Komorowskiego.
    Pomyśleliśmy, za radą gen Czempińskiego, logicznie i już mamy Tuska, plus czterech jego ministrów oraz jednego generała, przed Trybunałem Stanu.

    Podkreślmy. Zapraszającym do Katynia była Kancelaria Prezydenta, ale już za odpowiednią organizację podróży, pobytu, za zapewnienie bezpieczeństwa oraz odpowiedniego statusu wizycie, odpowiadały poszczególne instytucje i ministerstwa podległe Premierowi. Oto dlaczego premiera Tuska oraz jego ekipę
    należałoby jak najszybciej odsunąć od władzy. A może i przykładnie ukarać.
  • 2010-05-08 08:01 | Belizariush

    Re:Pies czyli kot


    Dzięki uprzejmości Pana Redaktora Tyma mam możliwość prześledzenia na jednej witrynie, bez potrzeby wchodzenia na różne fora "dyskusyjne" spektrum funkcjonujących w naszej społeczności teorii spiskowych, odnoszących się do smoleńskiej katastrofy. Oczywiście nie jest to lista zamknięta, ponieważ nasze społeczeństwo posiada nieograniczoną niczym wyobraźnie oraz inwencje w tworzeniu hipotez, które w swej istocie nie należą do sfery faktów, lecz są tylko projekcją wyobrażeń. W związku z tym szybkość z jaką mnożą się przysłowiowe króliczki, to małe Miki w stosunku do szybkości z jaką pojawiają się w internecie kolejne spiskowe teorie dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. Tego typu twórczość nie wymaga specjalnej przenikliwości ze strony autorów, a nawet wręcz przeciwnie. Przenikliwość i logiczne myślenie nie są w takich przypadkach pożądane, gdyż właściwie zastosowane mogłyby doprowadzić autora, względnie osobę, która w nie wierzy do trafnego wniosku, że mimo wszystko teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką, zaś wykazanie istnienia związku przyczynowego pomiędzy zachodzącymi zjawiskami wymaga niekiedy specjalistycznej wiedzy, a nie wiedzy tzw. notoryjnej. W tym kontekście przypomina mi się scena opisana w powieści Faraon, gdzie egipski lud pada na twarz przed kapłanami, którzy w jego mniemaniu współpracują z bogami w związku z czym zostali przez tych ostatnich poinformowani w ramach konfidencji o mającym nastąpić zaćmieniu słońca. Zjawisko to kapłani rzekomo mogą kontrolować i utrzymać w dłuższym okresie czasu, jeżeli lud będzie nadal dokazywał, co grozi katastrofą i śmiercią ludowi. W powieści Prusa manipulowanym obiektem jest lud egipski, a nie ciemny lud p. Kurskiego, jednakże poziom refleksji i wiedzy tych dwu ludów, pomimo ogromnej cezury czasowe jest podobny, jeżeli nie identyczny. Nie wymaga dowodzenia teza, że osobami o niskim poziomie inteligencji a zwłaszcza wiedzy łatwiej jest manipulować. Osobnicy charakteryzujący się takimi przymiotami nie potrafią we własnym zakresie ocenić i przeanalizować otaczającej ich rzeczywistości w związku z czym podatni są na sugestie oraz różne sztuczki prestidigitatorskie lub też idąc na łatwiznę lub po prostu z powodu swojej ułomności umysłowej przyjmują za udowodnione te opinie, które zostały przekazane im przez ludzi uważanych za autorytety. Zasada jest taka mniej więcej ; skoro Wielki Wódz tak a tak powiedział, to jest to prawda i kropka, bo jakby to co powiedział nie było prawdą to z pewnością by tego nie mówił co był powiedział. Dla poparcia prawdziwości słów Wielkiego Wodza można również powołać okoliczność, że Wódz ma poparcie na Górze, bo jest przecież Wodzem. Teorie spiskowe mają jeszcze i tę właściwość, że odpowiednio kultywowane pozwalają na dowolne ich mnożenie, w zasadzie w nieskończoność. Gdyby - dajmy na to - okazało się po analizie czarnych skrzynek Tupolewa, że zarejestrowany na nich został głos osoby spoza załogi, nakazującej pilotom lądowanie w Smoleńsku pomimo wszystko, to przecież nawet dziecko zdaje sobie sprawę, że nagraniem można manipulować. W tym kontekście nikomu chyba nie trzeba przypominać, gdzie miał miejsce wypadek, kto prowadzi śledztwo oraz, że Rosjanie to nasi odwieczni wrogowie. I tak dalej. Wszelkie głosy rozsądku nawołujące do umiaru i czekania na oficjalny komunikat ekspertów, należy działając w tej konwencji dezawuować, jako głosy osób zaangażowanych w spisek, bądź będących zwolennikami spiskowców, najlepiej obnażając ich stronniczość oraz porażającą mizerie umysłową osób nawołujących. Wypróbowaną metodą jest w przypadku głosicieli teorii spiskowych zadawanie pytania dlaczego, tak jakby oczekiwali, że sceptyk odpowie na nie logicznie i przekonująco, pomimo że z braku dostatecznych informacji wyczerpująco i logicznie w obecnej chwili odpowiedzieć nie potrafi. Może co najwyżej snuć teorie. Zwolennikom tezy, że katastrofa do której doszło w Smoleńsku jest dziełem zorganizowanej grupy przestępczej pragnę zwrócić uwagę, że do wypadku w dniu 10 kwietnia br. w ogóle by nie doszło, gdyby nie zbliżające się wybory. Tak się składa, że Pan Prezydent odczuwał nieprzemożną chęć odwiedzenia Katynia zawsze w tych latach w których planowane były wybory powszechne. Uprawnia mnie to w związku z tym do wysnucia tezy, że nie było by tej katastrofy, gdyby prezydentem nie został Lech Kaczyński, ale Tusk, który tamte wybory przegrał. On z pewnością poleciałby do Smoleńska z premierem, kilka dni wcześniej, jeżeli w ogóle by poleciał. Jak wiadomo samolot premiera wylądował szczęśliwie. No właśnie dlaczego premier mógł wylądować, a prezydent nie mógł ? Czy coś tu nie śmierdzi ? I tak dalej. Reasumując, postaram się odpowiedzieć na pytania osób sugerujących zabójstwo 96 osób, a nie ich śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku dopiero wówczas, kiedy zwolennicy spiskowych teorii odpowiedzą logicznie na pytanie, czy wypadku, który miał miejsce 10 kwietnia 2010 roku można było uniknąć, gdyby nie poparli PiS oraz Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.
  • 2010-05-08 08:54 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Jaki obraz wyłania się z opinii autorytetów w tej dyskusji oraz informacji strony rządowej? Ano taki:
    1. Winni są piloci albo Prezydent lub inny VIP z Kancelarii Prezydenta, na pewno nie ma żadnej winy po stronie rosyjskiej, Kancelarii Premiera która jest dysponentem samolotów, lub MON – rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    2. Błędne informacje przekazywane przez stronę rosyjską takie jak choćby o godzinie katastrofy, o trzech czy czterech podejściach, lub o tym że piloci nie znali rosyjskiego, wynikały z chwilowego zamieszania oraz złej woli dziennikarzy – rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    3. Niemożliwe jest dokładne zabezpieczenie i przeszukanie terenu katastrofy, pomimo licznych i dobrze wyposażonych rosyjskich służb i formacji militarno-porządkowych - rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    4. Polska nie ma prawnych i politycznych możliwości przejęcia śledztwa lub uczestniczenia w tym śledztwie na równych prawach, pomimo że katastrofie uległ samolot wojskowy z Prezydentem na pokładzie, a nie zwykły samolot rejsowy - rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    5. Nasi odwieczni przyjaciele Rosjanie prowadzą śledztwo w sposób transparentny, dokładny, rzetelny i obiektywny - rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    6. Nasi prokuratorzy otrzymają wszelkie dowody od strony rosyjskiej we właściwym czasie- ciekawe kto określi ten czas - i nie ma potrzeby weryfikować czynności rosyjskiej prokuratury, ot choćby sekcji zwłok - rozpatrywanie innych możliwości to oszołomstwo lub inny rodzaj szkodliwego szaleństwa.
    7. I tak dalej i tak dalej….
  • 2010-05-08 09:47 | Belizariush

    Re:Pies czyli kot

    W zasadzie nie ma potrzeby odnoszenia się do takich opinii, jak ta zaprezentowana przez caro. Uczynię to jedynie dlatego, że wpis caro doskonale obrazuje sposób rozumowania(?) zwolenników spisku. Po pierwsze proszę pokazać w którym miejscu na tym wątku pada twierdzenie, że za katastrofą nie stoją Rosjanie, albo że katastrofę spowodował Prezydent lub ktoś inny, naciskając na pilotów. Pytania, które zadał caro w swej wymowie oskarżycielskie, są niczym innym, jak projekcją jego zapatrywań. Być może caro nie znaczenia słowa hipoteza o czym zdaje się świadczyć nierozróżnianie przez niego tego, co jest faktem od tego co w subiektywnej ocenie staje się faktem. I to tyle. Przede wszystkim radziłbym postarać się zrozumieć czytany tekst. Niektórzy ludzie w Polsce, potrafią nadal budować zdania podrzędnie złożone i odmieniać przez przypadki. Z pewnością nie nauczyli się tego czytając Nasz Dziennik ani słuchają ojca doktora dyrektora Rydzyka.
  • 2010-05-08 11:17 | caro

    Re:Pies czyli kot

    "Być może caro nie znaczenia słowa hipoteza o czym zdaje się świadczyć nierozróżnianie przez niego tego, co jest faktem od tego co w subiektywnej ocenie staje się faktem"

    Przeczytaj to z pięć razy "fizolofie" i spróbuj pojać: "co poeta miał na myśli"? Nagroda główna - trzy pary kalesonów.
    Kazdy kto mysli inaczej niż "poeta powyzej" to wychowanek ks.Rydzyka?????
    I "cyklista" dodaj!
  • 2010-05-08 11:25 | caro

    Re:Pies czyli kot

    "Niektórzy ludzie w Polsce, potrafią nadal budować zdania podrzędnie złożone i odmieniać przez przypadki. Z pewnością nie nauczyli się tego czytając Nasz Dziennik ani słuchają ojca doktora dyrektora Rydzyka."

    Tia a Ty? Przecież wszyscy wiedzą że sikasz do zlewu! Takie "plastikowe bla bla bla" jakie Ty piszesz beli cośtam "brush" to na portalach randkowych może i imponują...sufrażystkom!
  • 2010-05-08 13:51 | herbapol

    Re:caro

    Z logiką to lepiej ostrożnie,bo logika jest jak matematyka,nauką ścisłą.Logika powiada,że jeżeli A (przesłanka pierwsza) plus B (przesłanka druga) mają dać C wniosek,to zarówno A jak i B muszę być prawdziwe.W twoim rozważaniu jedna z przesłanek jest fałszywa a więc i wniosek jest fałszywy.Fałsz polega na stwierdzeniu,że to była "oficjalna"wizyta.A taka ona nie była,bowiem "oficjana wizyta zagraniczna" to wizyta na zaproszenie władz danego państwa,a nie na życzenie podrużującego.
  • 2010-05-08 15:04 | ewelina

    Re:Pies czyli kot

    Caro, nienawiść zalewa Ci oczy, a pewnie uważasz się za "prawdziwego katolika". Nie znajdujesz argumentów, więc przeciwników zaczynasz obrzucać inwektywami. Nie wiem dlaczego tak obraźliwe ma być słowo "sufrażystka" - znów kłania się nieznajomość własnego języka. A poza tym zgadzam się z Andym - niechby tylko Klich (Bogdan) spróbował powstrzymać lot Prezydenta z wybranymi przez niego gośćmi. PiS nie zostawiłby na nim suchej nitki. Poza tym to obłęd robić z kandydata Kaczyńskiego męczennika - przecież nikt mu nie przystawił pistoletu do głowy, żeby brał udział w wyborach. Skoro się zdecydował, to niech walczy na argumenty, a nie - ustami swojego sztabu - szantażuje nas emocjonalnie.
  • 2010-05-09 00:06 | Przemek

    Re:Pies czyli kot

    Nie wiem ile czasu zajelo Wam napisanie tego wywodu.Ale ja bym sobie tego oszczedzil.Wszyscy wiedza, ze w Polsce nie istnieja zadne procedury.Wszystko zalezy od telefonow, i tego kto glosniej krzyczy.Nie liczy sie doswiadzczenie i wiedza a tylko to, kto wydaje polecenia.Wypracowanie odpowiednich procedur, przewidywanie roznych wypadkow i zapobieganie im wymaga w Polsce znacznej ilosci ofiar niz 96 osob.Mam nadzieje, ze wszyscy beda dlugo pamietali wnioski plynace z tego jak doszlo do tej katastrofy. I w przyszlosci zaden polityk nie bedzie probowal ladowac pod ostrzalem lub w gestej mgle.
  • 2010-05-09 17:33 | caro

    Re:Pies czyli kot

    Szanowna Pani jaka nienawiść? Co ma do tematu mój prawdziwy lub nie katolicyzm? Jakie inwektywy? Dlaczego Pani uważa że pisałem o sufrażystkach obraźliwie? Gdzie ? Temat "sufrażystek na portalach randkowych ma się do tematu jak mój rodowód do ks.Rydzyka i Naszego Dziennika" który zarzucał mi Pani poprzednik. Ma się tak samo czyli ...nijak.. Szanowna Pani jaki Kaczyński , jakie wybory? Ani to temat ani ja słowa na ten temat nie pisałem? I Pani mnie poucza jak pisać i rozumieć pisane słowo? Minister Klich po katastrofie oświadczył że :"procedury zostały zachowane"? Proszę poczytać w mediach. Dlaczego az tak chcecie obwinić zmarłych skoro MON wypowiada się że nie naruszono procedur? W tej teorii którą Pani feruje jest drobny "feler" trudno obwinić PiS o UWAGA !CZTERY TRAGICZNE KATASTROFY W LOTNICTWIE WOJSKOWYM W KTÓRYCH ZGINĘŁO BLISKO 130 OSÓB, DZIAŁO SIĘ TO W OSTATNICH DWU LATACH I ZAWSZE MON TWIERDZIŁ ŻE WSZYSTKO OK!W KAŻDYM KRAJU MINISTER OBRONY JUŻ DAWNO ODDAŁ BY SIĘ DO DYSPOZYCJI PREMIERA ALE NIE U NAS. U NAS "NIC SIĘ NIE STAŁO"!.
    p.s. Pani ma jakiś problem chyba z tymi emocjami i "szantazem Kaczyńskiego":(
  • 2010-05-11 20:51 | mwilq

    Re:Pies czyli kot

    caro!
    znajdz sobie dziewczyne
    albo chlopaka!
    albo idz na piwo z kumplami
    nie szkoda Ci czasu na pisanie tu rzeczy, ktore wszyscy olewaja?
  • 2010-05-26 21:10 | jasks

    Re:Pies czyli kot

    POKRÓTCE piszemy łącznie panno mądralińska ;-)