Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ksiądz, powołanie i seks

(60)
Łamanie celibatu, pedofilia, kryptohomoseksualizm – Watykan ma rosnący problem z aktywnością seksualną księży. Kościołowi grozi kryzys wiarygodności na niespotykaną skalę.
  • 2010-05-10 23:44 | rzeczkowski

    Ksiądz, powołanie i seks

    Łamanie celibatu, kryptohomoseksualizm, pedofilia – Watykan ma rosnący problem z aktywnością seksualną księży. Kościołowi katolickiemu grozi kryzys wiarygodności na niespotykaną skalę - pisze Wawrzyniec Smoczyński. Czy Państwo uważacie podobnie? Czy rozwiązaniem jest zniesienie celibatu? Czekamy na Wasze opinie.
  • 2010-05-11 01:39 | jerzy.n19

    Znowu brutalna napaść na Święty Kościół

    Jeżeli pojawią się komentarze, głos wiodący przynajmniej znacznej części z nich będzie właśnie taki. Kościół chyba po prostu dobrze się czuje w roli oblężonej twierdzy, znacznej części laikatu też taki stan odpowiada. To się daje pięknie ubrać w teorie o spiskach masońskich, żydowskich i jakich tam jeszcze i pięknie współgra z walką Świętości z siłami Szatana. Formy są wyćwiczone, bo od lat stosowane i wspaniale służą zwieraniu szeregów obrońców wiary, oczywiście wyłącznie tych prawdziwych. Bat na nieposłusznych ciągle jest skuteczny - ślub kościelny, chrzest dziecka, katolicki pogrzeb tylko dla prawdziwych (czytaj - bezkrytycznie posłusznych) katolików.
    Hierarchia obudzi się dopiero wtedy, gdy znaczna część wyznawców zrezygnuje z tych przywilejów, w świetle moralnej oceny instytucji, dość wątpliwych.
    Dopiero gdy ta postawa spowszednieje i przestanie budzić ostracyzm otoczenia, słowem, gdy zabraknie bata, trzeba będzie sięgnąc po inne środki.
    Chciałbym się mylić, ale... Wszak, gdy ostracyzm środowiska wobec nieposłusznych stanie się niewystarczający, można jeszcze budzić agresję i nienawiść. Przykłady?
    Niewidzących ich i tak próżno przekonywać.
  • 2010-05-11 03:08 | Adam 2222

    Problem jest niewłaściwie postawiony. Krk podlega takim samym prawom jak każda organizacja ludzka.


    Jak może to grabi albo niszczy inne organizacje (ludzi) albo sama jest “jedzona”. Łamanie celibatu, krypto-homoseksualizm, pedofilia czy aktywność seksualna księży zawsze istniały. Nie ma podstaw sądzić ze na mniejsza skale niż dzisiaj. Przecież, zawód księdza był najlepszy schronieniem dla pedofilów czy homoseksualistów. Gdy się mówi o ich przestępstwach i ukrywaniu tych przestępstw przez papieży (choćby ci ostatni JPII, B16). Pomija się odpowiedzialność władz świeckich w każdym państwie, które pozwalały na gwałcenie dzieci. Przecież żyją premierzy, prezydenci, szefowie spec służb, policji, ministrowie sprawiedliwości, generalni prokuratorzy, którzy udawali ze nic nie wiedza. Oni tez powinny odpowiadać karnie jak księża gwałciciele. Wygląda wiec ze próba wyciągnięci z Watykanu kasy z lat 90tych (skoro tak łatwo to poszło) przeradza się w próbę pozbawienia Watykanu znaczenia i podporządkowania go sobie. Na ile to się udaje to nie wiadomo, bo media ordynarnie kłamią. Wydaje się ze Watykan jest mocny nie tylko na południo Polski skoro każdy polityk w Polsce wchodzi im w … W innych krajach jest różnie

  • 2010-05-11 08:34 | PIRS

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Sądzę że rozwiązaniem jest traktowanie Kościoła Katolickiego jak każdej innej organizacji. Jak byśmy zareagowali na wiadomość, że funkcjonariusze jakiejś organizacji międzynarodowej dopuszczają się pedofilii, wykorzystują osoby im powierzone, a potem ukrywają prawdę przed organami ścigania i opinią publiczną?
  • 2010-05-11 11:12 | em_

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Chciałam tylko wyrazić uznanie dla autora artykułu. Bardzo dobry, wnikliwy tekst :)
  • 2010-05-11 12:20 | ronin

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Co tu właściwie komentować? Temat znany od początków tej religii i jej instytucji. Jedyna różnica polega na tym, że teraz Kościół jest zbyt słaby, żeby zamknąć ludziom usta i przestępstwa seksualne księży oraz skandale obyczajowe, ale nie tylko wychodzą na jaw i są publicznie komentowane, a instytucja recenzowana z zewnątrz.

    Mała uwaga, celibat to bezżeństwo, a nie zakaz uprawiania seksu. Oczywiście jak każdy katolik również ksiądz grzeszy uprawiając pozamałżeński seks, ale przez celibat nie jest jakoś bardziej zobowiązany do wstrzemięźliwości niż wierni, w przeciwieństwie do zakonników, którzy składają śluby "czystości", a których to nie składają zwykli księża. Jak to jest z tym seksem pozamałżeńskim wśród katolików to chyba każdy wie. Spotkać młodych ludzi, którzy czekają z tym do religijnego ślubu, to jak odnaleźć jednorożca.
  • 2010-05-11 13:51 | A

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Czy fakt, że "jako wiodące źródło swoich kryzysów kapłańskich księża podają" te różne zacytowane przyczyny, nei świadczy właśnie o kształtującej się dojrzałości tych mężczyzn? W końcu refleksyjność jest oznaką dojrzałości.
  • 2010-05-11 13:53 | Nomi

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    A kobiety niech nie kuszą księży - sa przecież dwie strony medalu :)

    Znam księdza katolickiego, który mając ok. 30 lat stwierdził, że nie chce wiązać się z kobietą, choć miał okazję którą stwarzały okoliczności, by wplatać się w taki związek. To był z mojego punktu widzenia mocny ...ten ksiądz z tego powodu jest dla mnie poważnym autorytetem!
  • 2010-05-11 14:26 | Zadający pytanie

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Nie bagatelizując tych wszystkich kwestii społecznych, bo Kościół jest w pewnym sensie "organizacją", mam pytanie: czy ktoś z Was - Czytelników artykułu myśli podczas modlitwy o Kościele, prosi o wsparcie Ducha Świetego dla kapłanów i zakonników, zakonnic?
  • 2010-05-11 15:34 | Bono

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Panie Wawrzyńcu, czy nie idzie pan za daleko z interpretacją pewnych faktów?
  • 2010-05-11 15:45 | Anna

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Jerzy, nie jestem bezkrytycznie posłuszna a uważam się za katoliczkę a przede wszystkim chrześcijankę. Podchodzę krytycznie i ze zdrowym rozsądkiem w ogóle wobec czegokolwiek i kogokolwiek.
    Jestem związana z Kościołem katolickim, bo dzięki ludziom go tworzącym, wydarzeniom i miejscom mogę zbliżać sie do Boga. A z tego nigdy nie zrezygnuję!
    A na ślub z błogosławieństwem księdza, chrzest moich dzieci, itd. decyduję się, ponieważ tak chcę a nie dlatego że jest to jakiś "bat".
  • 2010-05-11 16:09 | pantherion

    Przepraszam

    Przepraszam, ale nie moge sie powstrzymac - kryptohomoseksualizm, to zblizenia w koscielnych kryptach? Brrr.
  • 2010-05-11 16:33 | Teresa Stachurska

    Krypto-

    reklama :) może pomoże.
  • 2010-05-11 21:32 | ksiądz

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Wszystko,co pan opisał w artykule (zwłaszcza związki księży z kobietami) jest prawdą.
  • 2010-05-11 21:39 | zaba z paryza

    czy demokracja zwali KK?

    bardzo ciekawy artykul. czytajac go, uczucie wspolczucia mnie objelo wobec tych mlodych chlopakow,ktorych kastruja psychicznie. wyobrazam sobie ich meki, bolaczki,. Jednym slowem lamanie kregoslupa na sile. A wiec niedziwie sie, ze nastepnie mamy roznych zboczencow, zaklamanych biskupow, arcybiskupow bo jesli w mlodosc przechodzili przez takie traumy..

    Bede juz patrzec na Dziwosza, czy innych z poblazaniem.
    amen.
  • 2010-05-12 08:58 | zgaga

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Celibat to mit. Dawniej byl wygodnym narzedziem obrony interesu ekonomicznego Kosciola i szerzenia wsrod prostego ludu opinii o jego rzekomej swietosci. Dzis w dobie internetu i blyskawicznego przekazu informacji coraz wiecej ludzi okazuje mu sceptycyzm. Celibat sciesle rozumiany jako bezzenstwo nie budzilby wiekszych emocji. Kiedy jednak probuje sie rozszerzyc jego znaczenie na calkowita rezygnacje z zycia seksualnego to powstaja powazne watpliwosci. Przez pewien czas mozna powstrzymac chec zaspokojenia potrzeby fizjologicznej. Jednak na dluzsza mete nikt jeszcze nie wygral ze swoja natura i jej niezbywalnymi prawami. A zwlaszcza w naszym bezpruderyjnym swiecie lamiacym kolejne seksualne tabu, promujacym nagosc oraz swobode obyczajowa celibat staje sie zwyczajnym pustoslowiem. Nieprawdziwe jest tez twierdzenie, ze wielu ksiezy uczciwie zachowuje obietnice celibatu, chyba ze celowo uznamy uprawianie masturbacji i sporadyczne kontakty seksualne z osobami obu plci za dopuszczalne odstepstwo od idealu. Wielu duchownych swiadomie nie przestrzega zasad celibatu, bo nie chce dluzej uczestniczyc w instytucjonalnej grze pozorow i nie zamierza swoim postepowaniem afirmowac przestarzalej i niezdrowej praktyki. Reguly celibatu sa przez ksiezy powszenie lamane, poniewaz gwalca one prawa ludzkiej natury. Obroncy tej tradycji sprzeciwiaja sie prawdzie i uparcie promuja hipokryzje probujac zafalszowac obraz Kosciola, ktory w spolecznym odbiorze ma uchodzic za nieskalana skarbnice moralnych wartosci. Niestety Kosciol jako instytucja religijna nie wyroznia sie szczegolna swietoscia i to niezaleznie od tego, kim naprawde sa jego glowa i czlonki.
  • 2010-05-12 09:28 | Anka Pawlikowska

    Dziękuję,

    znakomity tekst - jeden z najlepszych, najbliżej trafiających w sedno problemu spośród tych, którymi media komentują skandal w Kościele. Dziękuję.
    Pytanie, czy ci ludzie w hierarchii (bo świeccy nie mają oczywiście nic do powiedzenia), którzy chcieliby zmiany, znajdą dość siły, żeby przynajmniej dojść do głosu? Dzisiejsze wypowiedzi BXVI w Portugalii budzą cień nadziei, ale tylko cień. I tylko nadziei. A potrzebna jest rewolucja, sobór, teologiczne oczyszczenie.
  • 2010-05-12 10:03 | ojciec

    czemu mnie to nie dziwi ???

    Kiedy czytam to, to tylko w jednym się upewniam. Mój wybór sprzed 20 lat aby przejść do kościoła luterańskiego był darem od Boga. Bo jedno wiem - kościoły protestanckie też nie są święte ale u nas prawidłowej orientacji seksualnej księdza po pierwsze pilnuje żona po drugie rada parafialna wyrzuciła by na zbity pysk natychmiast każdego księdza gdyby dopuścił się molestowania o gwałcie nie wspomnę.
  • 2010-05-12 13:39 | Wawrzyniec Smoczyński

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Panie Bono, których konkretnie?
  • 2010-05-12 14:15 | Anna M.

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    - Czy trzeba mieć narzucony celibat (rozumiany czy to jako bezżeństwo czy też jako nie uprawianie sexu), by się na niego decydować?
    - „...nikt jeszcze nie wygrał ze swoja natura” – Autorze komentarza, założę się, że Twoja – tak jak i każdego innego człowieka - natura to coś więcej niż umysł i biologia, to co psychiczne i fizyczne.
    - Wierz lub nie, ale gdy człowiek ma wypełnioną pustkę, to nie musi się mastrubować ani uprawiać sexu :) Czuje się wtedy wolność. To jest wolność wyboru. Naturalna wolność!
    - A tak a propos zniesienia celibatu – nie chciałabym mieć męża, który jest księdzem :) Ksiądz to człowiek całym sobą oddany Bogu a kobieta oczekuje – i ma do tego prawo – by być najważniejszą i najpierwszą osobą dla męża.

    Pozdrawiam :)
  • 2010-05-12 14:21 | Anna M.

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Tak, artykuł jest świetny, bo szeroko ujmujący zagadnienie.
    Może to jednak moja natura, ale ja widzę szklankę do połowy pełną a nie do połowy pustą :) Wielu duchownych to oddani Bogu ludzie spełnieni w kapłaństwie i żyjący przejrzystym życiem w czystości.
  • 2010-05-12 15:58 | kubek_z_uszkiem

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Jestem przekonany że zjawisko "omijania" przez część duchownych celibatu trwa od czasu jego ustanowienia ( ok XI w ).

    Np. Ksiądz Kitowicz też wzmiankuje o "psowaniu dziewek" przez hierarchów

    A obecny wzrost wykształcenia i świadomości społeczeństwa tylko te kwestie odsłania na widok publiczny........

    Jeżeli skala zjawiska przekroczy pewien poziom to wyłania się gwałtowna potrzeba zmian ustaleń prawa kanonicznego.
  • 2010-05-12 21:41 | Jakubbo

    tak ale

    kościół jako organizacja promuje moralność chrześcijańką jako jedyną słuszną, wymaga przestrzegania swoich nakazów od wiernych a sam jako organizacja nie może utrzymać kontroli nad księżmi? Nie ma usprawiedliwienia dla hipokryzji.

    Nie było by pewnie ąz takiego szumu gdyby kościół nie próbował kontrolować seksualności swoich wiernych ąż do tego stopnia.
  • 2010-05-12 21:45 | Ab

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    A ja tam bym chciała wyjść za księdza, ale najlepiej protestanckiego :) Mieszkam właśnie w kraju protestanckim i podobają mi się tutejszy kościół: wyraźny zakres obowiązków, przejrzyste finanse, demokracja.
  • 2010-05-13 05:55 | abmiros

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Re:Ksiądz, powołanie i seks
    Anna M. 2010-05-12 14:15 :

    Anna M.:- Czy trzeba mieć narzucony celibat (rozumiany czy to jako bezżeństwo czy też jako nie uprawianie sexu), by się na niego decydować?
    -
    Tego zdania nie rozumiem.

    Anna M: - „...nikt jeszcze nie wygrał ze swoja natura” – Autorze komentarza, założę się, że Twoja – tak jak i każdego innego człowieka - natura to coś więcej niż umysł i biologia, to co psychiczne i fizyczne.
    -
    Wedlug Ciebie co to jest, to "cos wiecej"?

    Anna M.: - Wierz lub nie, ale gdy człowiek ma wypełnioną pustkę, to nie musi się mastrubować ani uprawiać sexu :) Czuje się wtedy wolność. To jest wolność wyboru. Naturalna wolność!
    -
    Wypelniona pustke czym? Dla zdrowych psychicznie nie ma mocniejszego „wypelnienia” niz seks i rodzicielstwo.

    Anna M.:- A tak a propos zniesienia celibatu – nie chciałabym mieć męża, który jest księdzem :) Ksiądz to człowiek całym sobą oddany Bogu a kobieta oczekuje – i ma do tego prawo – by być najważniejszą i najpierwszą osobą dla męża.
    -
    Z natury najwazniejszymi i najpierwszymi osobami dla kobiety sa jej dzieci, niezaleznie kto jest ich ojcem, dla mezczyzny jego dzieci, niezalenie kto jest ich matka. Zanim sa dzieci-to wtedy dla niej on, a dla niego ona. Nie sadzisz?


  • 2010-05-13 07:36 | Sir Jarek

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Szanowni Państwo. Kompletnie nie interesują mnie kościelne dylematy i problemy związane z celibatem. Zgodnie ze starą rzymską zasadą prawną: "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Czym innym jest natomiast ukrywanie poczynań stricte kryminalnych i to w zakresie najbardziej ohydnych czynów. I nie piszę tylko o pedofilii. Raport irlandzki to przerażające spektrum sadystycznych wynaturzeń i dewiacji - i wszystkiemu winien jest celibat? Wolne żarty. Tę instytucję można naprawić jedynie poprzez poddanie jej normalnym procedurom prawnym i brakiem pobłażania dla przejawów łamania prawa. Łamania w każdym zakresie!!!!! Stary dowcip - "Jaka jest w Polsce kara za pedofilię?.....przeniesienie na inną parafię." nie traci nic na swojej aktualności. I takie, per analogiam - komuniści też chcieli dobrze. I też pouczali cały świat.

    Pozdrawiam
  • 2010-05-13 20:22 | Henryk

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Chrześcijaństwo rozwiązało sprwę małżeństwa i kapłaństwa bezkolizyjnie.W katolicyźmie problem zaczyna wychodzić spod dywanu.Jedno nie ulega wątpliwości, celibat był i będzie przyczną osobistych tragedii, wielu oddanych Bogu ludzi.
  • 2010-05-13 22:55 | alfaiomega

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru. Prawo Vique`a
  • 2010-05-14 02:06 | abc

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    A mnie zastanawia fakt, że wydziały teologiczne, jako jednostki państwowych uczelni, kształcą urzędników jednego z wyznań i są sponsorowane z naszych podatków. Moim zdaniem jest to niezgodne z konstytucją, która mówi o rozdzieleniu państwa i religii, zwłaszcza że wydziały teologiczne są tylko jednego wyznania chrześcijańskiego.
  • 2010-05-14 09:34 | andrzej chilimoniuk

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    To bardzo dobrze, że "Polityka" zapoczątkowała taką debatę. Niech będzie szeroka, szczera i długa, bo do uświadomienia opinii publicznej w tej kwestii do robienia jest na prawdę bardzo wiele. Choć w powodzenie takiej misji w warunkach społeczno - kulturowo - świadomościowych obecnej RP trudno jednak uwierzyć. Oczy i uszy solidarnie zamknięte. Ale brak prób byłby strasznym zaniechaniem.
  • 2010-05-14 11:41 | Anna M.

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Dlaczego nie wypowiedział się jak dotąd żaden duchowny? Zawsze w dyskusji ważne są różne punkty widzenia i głos osób, które najlepiej znają się na temacie - mają informacje z 1 ręki :)
  • 2010-05-14 12:37 | Bono

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Choćby tych:

    „Po święceniach księdzu nie grozi już usunięcie ze stanu duchownego, biskup lub prowincjał może go za karę najwyżej przenieść, by oddalić od kobiety.” – czy celem takich działań jest kara, czy też coś innego???

    Skąd u Pana – i nie tylko u Pana - przekonanie, że „Kościół (stał się) instytucją obsesyjnie skupioną na seksie”???
  • 2010-05-14 23:57 | franek9250@rocketmail.com

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    sprawa est prosta. tak samo jak kosciol przystosowujac sie do sytuwacji wprowadzil celibat tak tera powienien go zniesc. nie wiem czy jezus mial w ogole celibat na mysli. jesli juz, to celibat powinien byc wolnym wyborem a nie byc narzucony. to nie jest normalne.
  • 2010-05-15 10:23 | jack

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    prosta prawda jest taka, ze aby zyc w celibacie i jednoczesnie w pelni byc czlowiekiem (w sensie renesansowego idealu humanitas), trzeba byc geniuszem lub swietym, a nie przecietnym samcem bez pomyslu na zycie. Problem celibatu lub abstynencji seksualnej jest dobrze znany powaznym pisarzom i tworcom (Gide, Balzac, Nietzsche np.), w samej idei nie ma nic pozaswiatowego/religijnego, lub nie musi byc, problem polega na tym, ze wiekszosc ksiezy nie ma tak naprawde dostepu do kultury duchowej (najciemniej pod latarnia, chcialoby sie powiedziec), bo jest slabo wyksztalcona, osobowosciowo nieruchawa i ogolnie straszliwie niewyrobiona pod wzgledem ludzkim: sa to dokladnie te cechy, ktore charakteryzuja typ 'urzednika'. Jest rzecza jasna, ze celibat nie jest dobra rzecza dla urzednikow! W tym sensie celibat w kosciele katolickim jest glebokim 'strukturalnym problemem', a uzywajac terminologii 'katechizmu': grzeszna struktura (ciekawe, ze prof. Polak w wywiadzie w ostatniej polityce nie wspomina o tym narzedziu wypracowanym [czy moze raczej przejetym z nauk spolecznych] w obrebie katolicyzmu, ktore mogloby zostac skutecznie zastosowane do analizy struktury kosciola).
  • 2010-05-16 11:22 | Emma

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Znakomity artykul. Nie spodziewalam sie, ze w polskiej prasie moze sie znalezc tego rodzaju expose, zwlaszcza z tak trafna konluzja. Brawo.

    Domyslam sie jednak, ze Pana Smoczynskiego, jesli jeszcze nalezy do wiernych, czeka teraz dluga i bolesna pokuta, na jaka z zaszczytem sobie zasluzyl.
  • 2010-05-16 12:31 | stan

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Szczególnej uwadze poddałbym fakty związane z niewielkim lub nikłym zainteresowaniem hierarchów w pomocy w uzdrowieniu sytuacji, np. również poprzez szybkie identyfikowanie przestępstw i karanie. Pomogłoby to w naprawie sytuacji, a również zachęciło samych hierarchów do zmian. Obłuda, zakłamanie i hipokryzja mogą w dobie otwartej komunikacji prowadzić do dalszego wzmacniania negatywnych opinii nie tylko o hierarchach ale prowadzić do uogólnień dotyczących całego kościoła z jego wiernymi włącznie.
  • 2010-05-16 23:13 | Wawrzyniec Smoczyński

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Dziękuję za doprecyzowanie.

    Ad 1: Jak wyjaśniłem w cytowanym przez Pana fragmencie, celem jest oddalenie księdza lub zakonnika od kobiety. Jak wynika z kontekstu "za karę" jest tu użyte umownie - oznacza konsekwencję złamania przyrzeczenia lub ślubu czystości. A ponieważ ta konsekwencja nie jest wyciągana wobec wszystkich łamiących, można domniemywać, że biskupi i prowincjałowie rezerwują ją dla przypadków ciężkiej niesubordynacji. A w takiej sytuacji można już mówić o karze.

    Ad 2: Z słuchania księży, biskupów i papieża. W swoim nauczaniu kierowanym do wiernych Kościół instytucjonalny poświęca seksualności bez porównania więcej uwagi i czasu niż innym wymiarom ludzkiej egzystencji. W tym obszarze toczy też kluczowe batalie, kształtujące jego dzisiejszą tożsamość - zarówno w oczach wiernych, jak i nie-katolików. Gdyby Kościół miał normalny stosunek do seksualności, nie tuszowałby też molestowania nieletnich przez księży - ujawniłby sprawców, wyjaśniłby wszystkie przypadki i pomógłby ofiarom.

    Pozdrawiam,
    Wawrzyniec Smoczyński
  • 2010-05-17 16:23 | Pies

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Założyciel skrytykował targum, tj. 613 przykazań, opartych o Biblię, dając tylko dwa przykazania: miłości Boga i bliźniego. Bracia nie pochodzący od Żydów nie musieli przestrzegać nakazów judaizmu; jest to dokładnie opisane w Dziejach apostolskich i warto przytoczyć:
    Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego co uduszone i od nierządu. [Dz 15,29]
    Skąd więc obecny kodeks prawny Kościoła RK, wielokrotnie dłuższy niż targum, skąd Tradycja, dłuższa niż Tora i Kabała razem wzięte? To tylko ludzie przepisy, w które wierzyć się nakazuje na zasadzie błędnego koła.

    Apostołowie wzięli ze sobą żony na misję duszpasterską, o czym pisał św. Paweł (1Kor 9,5), choć sam zalecał współwyznawcom bezżenność. Jednak w liście do Tymoteusza stwierdził, że niektórzy odstąpią od wiary, zabraniając wchodzić w związki małżeńskie (1Tm 4,1-3). Cały ten list w ogóle jest ciekawy, bo św. Paweł zwraca się do Tymoteusza jak do osoby mającej władzę mianowania biskupów i warto się zapoznać z tym, co też mu zaleca.
    Sam św. Paweł to postać też ciekawa, w pierwszym liście do Galatów stwierdza, że po swoim powołaniu udał się natychmiast w podróż misyjną a dopiero po trzech latach został przedstawiony apostołom w Jerozolimie (Gal 1,17n). Skoro zakładał wspólnoty przez owe trzy lata, to co im przekazywał i jaką władzą, skoro, zgodnie z nauczaniem Kościoła, sakrament kapłaństwa został przekazany tylko apostołom w wieczerniku? Otóż istnieje domniemanie, że w ogóle nie było żadnego sakramentu kapłaństwa (co najwyżej sakrament pojednania, por. J 19,22n), to zaś co dzisiaj nazywa się sakramentem kapłaństwa było jedną z właściwości Chrztu, czyli możliwość biernego (komunia) i czynnego (przeistoczenie) uczestnictwa w Ciele i Krwi. Świadczy o tym także nazewnictwo pierwszych wieków chrześcijaństwa, zgodnie z którym prezbiter oznaczał starszego wspólnoty, odprawiającego przeistoczenie dla wszystkich swoich owieczek... przy czym nie umniejszało to możliwości każdej z nich w tym względzie.
    Co jednak przez Kościół RK jest uważane za najgorszą herezję i zawsze było prześladowane najbezwzględniej. I nie dziwota, bo całe bogactwo warstwy kapłaństwa "służebnego" opiera się właśnie na owej uzurpacji prawa do przeistoczenia.
  • 2010-05-18 14:26 | Szerszeń

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Michael Gerschon "The Washington Post" (7 kwietnia): "...znakomita większość przypadków molestowania (abuse) miała miejsce dekady temu. W 2009 roku wobec amerykańskich biskupów wysunięto sześć wyglądających na prawdziwe oskarżeń dotyczących molestowania nieletnich - w kościele o 65 milionach wiernych..."
  • 2010-05-18 18:17 | ksiadz 2

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Wiele sie nausmiechalem, czytajac Pana artykul. A po usmiechach przyszlo rozzalenie, ze takie bzdury i sprzecznosci moze wypisywac wyksztalcony 34-letni dziennikarz (co jak co, majac pewne doswiadczenie w fachu).

    Wiele informacji podanych przez Pana rzeczywiscie jest faktem. Jednak wiele innych jest tak infantylnie skonstruowanych, ze naprawde trzeba byc wielkim ignorantem odnosnie spraw Kosciola, by je bezkrytycznie przyjac.

    Nie mam czasu, by sie odnosic do wszystkich Panskich "dezinformacji". Zasygnalizuje tylko kilka przykladow:

    1) W Ad. 2. (w dyskusji po artykule) pisze Pan: "W swoim nauczaniu kierowanym do wiernych Kościół instytucjonalny poświęca seksualności bez porównania więcej uwagi i czasu niż innym wymiarom ludzkiej egzystencji."
    A w samym artykule chwilke wczesniej podaje Pan: "nauczanie Kościoła nie ogarnia ludzkiej seksualności"

    2)Pisze Pan: "Od wstąpienia do seminarium nie wolno uprawiać seksu, po święceniach diakońskich na piątym roku niedozwolona jest także masturbacja."
    A ja pytam: A czy przed wstapieniem mozna? Fizycznie - tak. Moralnie - nie.

    3) Pisze Pan "W sześcioletnim programie nauczania klerycy nie mają żadnych zajęć na temat przeżywania seksualności w warunkach celibatu."
    Moze Pan nie byl klerykiem. Ja nim bylem. Mam tez znajomych, ktorzy mieszkali w innych seminariach. Powiem tylko tyle, ze nie jest prawda Panskie zdanie w tej kwestii. Zycze bardziej wnikliwych studiow w tej materii.

    4)I tak na koniec: "ks. prof. Tomasz Węcławski (...) musiał pożegnać się z funkcją dziekana Wydziału Teologicznego UAM. W 2007 r. porzucił stan duchowny, rok później wystąpił także z Kościoła katolickiego. Dziś nazywa się Tomasz Polak, ale jego kłopoty bynajmniej się nie skończyły"
    Wie Pan co? Kiedy minister RP dziala na szkode wlasnego panstwa, wszyscy (prawie) domagaja sie jego usuniecia. Podobnie zachowuja sie ludzie w Kosciele katolickim. Czy oczekiwalby Pan, by niewierzacy w bostwo Chrystusa, zonaty byly ksiadz byl dziekanem Wydzialu Teologicznego UAM?

    To tylko pare przykladow. Jest ich wiecej, ale przepraszam, nie mam czasu na dalsza analize. Serdecznie pozdrawiam.

    Ksiadz

    P.S.
    I w koncu zycze Panie Wawrzyncu rownie gorliwego, aczkolwiek bardziej rzetelnego zajecia sie homoseksualizmem, pedofilia i inna rozwiazloscia w pozostalych ponad 99 % grup grupach spolecznych.
  • 2010-05-19 14:30 | Bono

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Dziękuję za odpowiedź.

    To brzmi sensownie. Zastanawiam sie, czy jednak nie ma innych powodów na oddalenie ksiedza od kobiety.

    Co do drugiej kwestii, to mając do czynienia z Kościołem katolickim - tak duchownymi jak i świeckimi - widzę wręcz podkreślanie, że seksualność nie jest tym, na czym należy się koncentrować i fanatycznie kontrolować. Wręcz rzeczywisty kontakt z Bogiem, dobre relacje z ludźmi i samym sobą w naturalny sposób niosą za sobą uporządkowanie w sferze seksualnej.

    Np. JP II napisał wiele, z czego mały procent jest o seksualności. A w książce "Miłość i odpowiedzialność" Karol W. podkreśla całościowy wymiar egzystencji człowieka.
  • 2010-05-21 11:11 | Wawrzyniec Smoczyński

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Szanowny Księże,

    za pozdrowienia dziękuję, choć ton Księdza wpisu zdaje się przeczyć ich serdeczności – jest agresywny, miejscami lekceważący. Prosiłbym też, by Ksiądz nie zwracał się do mnie po imieniu, jeśli sam podpisuje się tytułem - rozumiem, że tworzenie pozorów zwierzchności to u księży zawodowy nawyk, ale wobec mnie takich chwytów proszę nie stosować. Do rzeczy:

    1. Nie ma najmniejszej sprzeczności, jest raczej paradoks: Kościół poświęca ludzkiej seksualności mnóstwo uwagi i czasu, a mimo to wciąż jej nie ogarnia.

    2. Jak Ksiądz sam zacytował, nie napisałem "można" tylko "wolno". Można zapewne wiele rzeczy, natomiast klerykom nie wolno uprawiać seksu, od pewnego etapu kształcenia seminaryjnego nie wolno się też masturbować. To stwierdzenie faktu – nie rozważam, co "można fizycznie", a co "można moralnie".

    3. W sześcioletnim programie nauczania, tzw. ratio studiorum, nie ma zajęć poświęconych przeżywaniu seksualności w warunkach celibatu. Nie jest to moje zdanie w tej kwestii – tak powiedzieli mi duchowni, którzy podobnie jak Ksiądz byli klerykami, potwierdził to także rektor jednego z polskich seminariów.

    4. To już piramidalna manipulacja. Z tekstu jasno wynika, że zdanie "jego kłopoty się nie skończyły" odnosi się do niezatwierdzenia Tomasza Polaka na stanowisku kierownika Pracowni Pytań Granicznych UAM, a nie, jak Ksiądz sugeruje, na stanowisku dziekana Wydziału Teologicznego UAM. Pierwsze zdarzenie miało miejsce w 2009 r., gdy Polak nie był już księdzem, drugie – w 2002 r., gdy Węcławski był księdzem i z formalnego punktu widzenia nic nie stało na przeszkodzie, by nadal sprawował funkcję dziekana. Na przeszkodzie stanął fakt, że w sprawie abpa Juliusza Paetza Węcławski wystąpił przeciwko hierarchii.
    Co się zaś tyczy sytuacji z ubiegłego roku, oczekiwałbym od księży profesorów, że nie będą wpływać na obsadę stanowisk świeckiej uczelni, kierując się pragnieniem zemsty na byłym księdzu. A jeśli będą wywierać takie naciski, to że senat państwowej uczelni im nie ulegnie – jeśli nie w imię rozdziału Kościoła od państwa, to przynajmniej w obronie własnej autonomii. Niewiedzącym zwracam uwagę, że Pracownia Pytań Granicznych nie podlega Wydziałowi Teologicznemu i jako placówka międzywydziałowa jest dobrem całego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
    Porównanie dymisji dziekana teologii z dymisją ministra jest chybione. W przywołanej przez Księdza sytuacji to obywatele żądają ustąpienia urzędnika. W przypadku Węcławskiego o zakończeniu jego działalności dziekańskiej zadecydowali księża profesorowie z rady wydziału, zapewne naciskani także przez hierarchów. Szeregowych członków Kościoła, czyli świeckich, nikt o zdanie nie pytał, a jeśli czyjejś dymisji mogli sobie oni wówczas życzyć, to abpa Paetza, którego duża część poznańskich duchownych wytrwale wtedy broniła.

    Szkoda, że w pośpiechu nie znalazł Ksiądz czasu na lekturę artykułu i nie wykazał chęci zrozumienia treści zgodnie z intencją autora.

    Z wyrazami szacunku,
    Wawrzyniec Smoczyński

    Ps. Mam 33 lata.
  • 2010-05-21 16:10 | MiszaBerlioz

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Mam szereg zastrzezen do skadinad ciekawego artykulu.
    Ogranicze sie do uwag dotyczacych seksualnosci czlowieka.

    1. W dyskusji nie pojawia sie watek aseksualnosci niektorych osobnikow.
    Wzyscy milczaco zakladamy ze rezygnacja z seksu jest czyms niesamowicie trudnym i zadaje gwalt ludzkiej naturze.

    Do niedawna sadzono ze poped seksualny odczuwany jest przez wszystkie osobniki w ten sam, domagajacy sie natychmiastowej satysfakcji, sposob.

    Okazuje sie ze tak nie jest -- istnieja wyniki badan z dziedziny tzw. "Sex and Gender" (skadinad wyszydzanej przez wielu ludzi w swiecie akademickim)
    wedlug ktorych okolo 1% ludzkiej populacji jest "aseksualna."
    Rezygnacja z seksu nie jest dla ludzi z tej grupy jakims wielkim wyrzeczeniem. ( dotyczy to nie tylko ludzi ale rowniez niektorych czlekoksztaltnych -- tutaj ograniczono sie do obserwacji praktyk autoerotyczanych ).
    Nie mowimy tu o osobach z defektami ( impotencja itp) ale o zdrowych cielesnie i psychicznie osobnikach.

    Naturalnie mozna zadac pytanie o "normalnosc" takich postaw - wowczas otwieraloby sie drzwi podobnym pytaniom o"normalnosc" homoseksualistow -- co byloby oczywiscie raniace i obrazliwe dla tych ostatnich.

    Wracajac do sprawy, skoro mozna sobie wyobrazic ze nieswiadomi swej homoseksulnosci mlodzi mezczyzni dryfuja w strone kaplanstwa (jedna z tez stawianych w artykule), to mozna sobie rowniez wyobrazic ze ludzi aseksualnych pociaga celibat, kto wie czy nie sa to wlasnie ksieza dobrze radzacy sobie z wlasna seksualnoscia. Wowczas caly problem sprowadzalby sie do wylowienia tych "aseksualnych" sposrod kandydatow do kaplanstwa-- celibat moglby sobie istniec.

    2 Mimochodem wspomina autor o sprawie wzbudzania sie sklonnosci homoseksualnych wsrod mezczyzn w warunkach przymusowej izolacji w wiezieniach , koszarach, klasztorach i seminariach)-- ciekaw jestem czy ktos sie tym zajmuja naukowo - i jake sa wyniki tych badan.

    Wiem ze istnieja dobrze udokumentowane swiadectwa ksztaltowania sie takich sklopnnosci w literaturze wspomnieniowej (Stanislaw Grzesiuk w "Pieciu Latach Kacetu" wyznaje ze pod koniec pobytu w Gusen zaczeli i jmeu podoabc sie mlodzxi chlopcy)- pytanie czy sa robione badania tych zjawisk i.

    W moim przekonaniu swiadczyloby to o mozliwosci "nabywanai i przyswajania postaw homoseksualnych" co z kolei byloby w sprzecznosci z obowiazujacym na zachodzie dogmatem o wrodzonej naturze homoseksualizmu.
    /Ruchy gejowskie i obroncy praw mniejszosci seksualnych, bardzo nerwowo reaguja na podnoszona co jakis czas sprawe wrodzonosci homoseksualizmu -- mam wrazenie ze takie badania bylyby bardzo niemile widziane./

  • 2010-05-21 18:01 | wysokie_obcasy

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Jestem młodym księdzem w okolicach Łodzi,większość poruszanych problemów w tym artykule to prawda.Sam jestem tego przykładem,nie da się całe życie tłumic w sobie swego prawdziwego "ja",można na jakiś czas ,ale w końcu stanie się ono silniejsze.
    Przyznaję miałem kontakty seksualne z jedną z parafianek.Na szczęście wszystko pozostało w największej tajemnicy.Jednak gdybym jeszcze raz znalazł się w podobnej sytuacji to też bym nie odmówił kobiecie.
    Nie chciałbym roztrząsać tej kwestii tu na forum,jeśli ktoś ma ochotę naprawdę podyskutować to podaję mojego maila: pan_kotek@o2.pl
  • 2010-05-22 05:53 | ksiadz 2

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Szanowny Panie Redaktorze,

    Przepraszam bardzo za zbyt pochopnie użyty, raczej niestosowny w tym miejscu zwrot imienny "Panie Wawrzyńcu" (rzeczywiście, może to wynik choroby zawodowej). Naprawdę nie chciałem stwarzać pozorów zwierzchności nad Panem Redaktorem.

    Jednocześnie bardzo dziękuję za pełną szacunku odpowiedź na moje wątpliwości. Zapoznałem się z argumentacją Pana Redaktora.

    Z wyrazami szacunku,
    ksiądz 2
  • 2010-05-22 22:01 | studium pielęgniarstwa

    medycyna seksualna a patologia celibatu.

    Na zajęciach z medycyny seksualnej lekarz wspomniał o problemie "patologii celibatu", ale wyraźnie nie miał ochoty rozwijać tematu, przypuszczam dlatego, że w grupie była siostra zakonna (studium pielęgniarskie) i nie chciał jej zranić, czy dotknąć - bo był to kulturalny doktor.
  • 2010-05-24 19:10 | Rob

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Kolejny ślepy zaułek, w który wchodzą ludzie omamieni wiarą. Tymczasem można żyć bez tego. Dodam, że z godnością i będąc prawym człowiekiem - (od 18 roku życia jestem apostatą, teraz mam 34 lata). Oczywiście z wiarą też tak można żyć, ale jest trudniej, bo oprócz ogólnoludzkiej moralności mamy jeszcze wymysły w rodzaju celibatu, dżihadu, czy innych wynaturzeń, które rodzą religie. Większość znanych przeze mnie osób twierdzących że naprawdę wierzą, jest w praktyce hipokrytami. Nie da się tak żyć, religie tworzą nieludzkie uwarunkowania, uważam, że przynoszą więcej złego niż dobrego. Kościół kat. jest tego najlepszym, ale nie jedynym przykładem. Szkoda, że tak nas historia pokrzywdziła tym katolickim krzyżem, myślę, że w laickich Czechach żyje się lepiej. Ludzie jacyś tacy spokojniejsi, wyluzowani - może dlatego, że nie mają nad sobą księdza, pastora, popa, czy imama, który tłoczy w nich poczucie winy.
    Pozdrawiam autora artykułu - dobra robota, może coś się tutaj zmieni na lepsze.
  • 2010-05-25 21:04 | Andrzej-Gdańsk

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Czekam na następne książki/artykuły typu "byłem księdzem/zakonnicą" gdyż kościelni dysydenci ujawniają skrzętnie skrywane tajemnice jak kiedyś płk Swiatło itp funkcjonariusze i aparatczycy.

    A co do artykułu to jest on na 5. Przeczytany egz. w celach informacyjnych wysłałem do jednej z parafii.

  • 2010-05-26 23:15 | Stach

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    W artykule, tak jak i w badaniach profesora B. dostrzegam luki fałszujące prawdę. Cóż to za reprezentatywna próbka badanych księży? Z jakiego powodu badania (a raczej okrojony ich wycinek) trafił bez wstępu metodologicznego autora badań najpierw do dziennikarza. Jeżeli na 100 zgłoszonych Kościołowi przypadków pedofilii w 80. "ofiary" przyznały się do kłamstwa i wycofały oskarżenia, możemy twierdzić, że na 100 przypadków w aż 80 zatuszowano odpowiedzialność? Jeżeli ksiądz dopuścił się cudzołóstwa, z czego wyspowiadał się, odbył pokutę, a nawet odbywa ją do dzisiaj, możemy powiedzić, że ten ksiądz cudzołoży? Jeżeli kapłan, który niewiele wie o seksualności dotknie swoich genitalii, a wyzna potem że się chyba masturbował, to został umieszczony w liczbie masturbujących się ?
    Uważam,że akty seksualne wśród księży -tak jak to ma miejsce wśród nastolatków- wynikają z powszechnej akceptacji i obecności tych aktów w życiu społecznym. Nie powinno to skłaniać do zniesienia celibatu, lecz stanowczej zmiany programu uczenia duchownych. Bez wydłużenia okresu kształcenia, w tym bez zmierzenia przyszłego zakonnika z pornografią nie da się wychwycić, czy jest/ będzie on odporny na seksualność w przyszłości.
    Kościół podejmując próby wyciszania skandali seksualnych wcale nie unika prawdy, a już na pewno nie w swoim gronie. Na zewnątrz natomiast ma obowiązek (o b o w i ą z e k) minimalizować straty zgorszenia. Powiedziano bowiem, "jeśli kto zgorszy jednego z braci moich najmniejszych, lepiej byłoby dla niego, żeby uwiązał sobie kamień u szyi i wskoczył w otchłań wody...". Sztuka w tym, by właściwie określić, co jest źródłem zgorszenia (ujawnienie czy nie ujawnienie)
    Mnie wystarczy 1 przypadek aktu seksualnego księdza - w każdym jego wydaniu- by uznać, że to jest grzech duchownego gorszący, wymuszający surową karę, w tym niezwłoczne wydalenie ze stanu duchownych, a nawet ekskomunikę. Ale też bardzo potrzebuję Kościoła, jako dorosły człowiek tęsknię za autorytetem. NIe mogę zgodzić się z opinią, że w Kościele kipi od seksualizmu (taka jest wymowa tego artykułu), nikt z tym nic nie chce robić,a jeśli próbuje, to jest niszczony. Kościół nie chce słuchać połajanek od kogoś, kto nie jest częścią tego Kościoła (ma prawo? ma; czy robi mądrze? nie). KOściół broni się przed oskarżeniami, bo nie wie, czy oskarżający nie jest kłamcą (ma prawo? ma; czy robi mądrze? tak). KOściół broni się przed atakami, bo nie czuje troski ze strony atakujących. Jak każdy z nas, bo Kościół jest ludzki. A z oskarżającym, atakującym, łajającym często jest jak z turystą, który zgubił się w górach na szlaku: nic nie sprawa mu większej przyjemności jak spotkanie z innym turystą, który też się zgubił. A jeśli tym turystą jest przewodnik, to już w ogóle...
  • 2010-05-27 16:12 | Anna M.

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    No cóż, nie sądzę :)
  • 2010-05-27 16:18 | Anna M.

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Zdaje się, że o celibacie duchownych nie jest powiedziane w Ewangelii - proszę niech ktoś mnie poprawi, bo nie jestem wysmienita znawczynią Biblii :)

    Można go natomiast potraktować jako "dar", który ksiądz ma ze strony Kościoła.

    Z resztą nie tylko ksiądz (decydując się na kapłaństwo, bo przecież to jest jego wybór) decyduje się na życie bez sexu czy też w ogóle bez żony czy męża. Znam takie osoby. I są zdrowe na umyśle :)

    Wszystko zależy od tego, jak się ma poukłądane w głowie i jakie wartości przodują w życiu danego człowieka.
  • 2010-05-29 22:44 | odcinkowa pigułka.

    Na zajęciach, medycynie seksualnej, unikają tematu celibatu - nadal tabu.

    Nawet lekarze sa steroryzowani albo zastraszeni - pytani na zajeciach z medycyny seksualnej zachowują sie tak, jakby wykładali medycynę pastoralną, tak sobie wyobrażam.
    Rozmawiał ze mną kiedyś pacjent-ksiądz(jestem pielęgniarką),był synem księdza i opowiadał mi o
    biskupach mających potomstwo. Nie tyle zgorszona,ale zniesmaczona byłam, nawet jak tylko była to prawda w 50%.





































  • 2010-06-07 16:22 | Agawa

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Jestem katoliczka i nie jest potrzebne mi do szczescia, aby ksiadz w kosciele, do ktorego chodze, zyl w celibacie. Mysle, ze ten poglad podziela wielu ludzi (stad akceptacja dla ksiezy zyjacych w zwiazkach, jesli sa dobrymi kaplanami). Po co to komu potrzebne (poza samym Kosciolem moze - zgodnie z argumentacja przedstawiona w artykule)?
    Zdecydowanie wolalabym, aby ksiadz byl szczesliwy, zadowolony i spelniony. Nie musi sie dla mnie poswiecac i tlumic swoich popedow. Czy nie lepiej, aby duchowni mieli mozliwosc wejscia w zwiazek malzenski? Lepiej rozumieliby 'zwyklych' ludzi i ich problemy, a sami mogliby byc przykladem dla innych (mam nadzieje). A tak wszyscy zmuszani jestesmy do zycia w obludzie. Jedni udaja, ze tego nie robia, drudzy, ze tego nie widza.

    Oczywiscie sprawa pedofilii to juz inna rzecz. Ktos, kto chroni przestepce jest wspolwinny i rowniez powinien poniesc kare. Nie rozumiem tez, dlaczego organy scigania nie traktuja ksiezy jak kazdych innych obywateli. Ktos tu przytomnie stwierdzil, ze urzednicy/ funkcjonariusze takze odgrywaja w tym swoja role (albo wlasnie nie odgrywaja chowajac glowe w piasek).
    Mysle, ze wiele do rzeczy ma tu 'tradycyjna' mentalnosc, wedlug ktorej wszystko, co powie i zrobi ksiadz, jest swiete. Moim zdaniem wiecej do powiedzenia powinny miec rady parafialne. Ksieza i organy koscielne powinny miec swiadomosc, ze sa pilnie obserwowani przez swieckich i rozliczani ze swoich zachowan (w koncu ich rola jest sluzba spoleczenstwu). Ale poki co to tylko pobozne zyczenia, bo oczywiscie Kosciol bedzie sie bronil przed przejrzystoscia, bo to oddanie czesci wladzy.

    Pozdrawiam i dziekuje za ciekawy artykul.
  • 2010-06-11 07:38 | seksuologia lekarska

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Księża unikają lekarzy seksuologów w pracy, chetniej korzystają z zaufanych lekarzy psychiatrów, psychologów np. w sprawach sądowych małżeńskich (matrimonium non consumatum), kiedy jednak sami mają problemy, to szukają specjalisty lekarza seksuologa.
    Podobna sytuacja w poradniach rodzinnych parafialnych, czesto o żenująco niskim poziomie.
    Ważniejsze, żeby mieć "swojego"(submisyjnego), niż uznanego fachowca. To dość typowe dla tej Instytucji.
  • 2010-07-01 17:26 | EDward

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Bardzo ciekawy artykul, dziekuje.
    Zapraszam na nowy sajt: kosciol-kat.ucoz.ru
  • 2010-07-15 22:34 | tkw

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Czytam, czytam i ciągle nie rozumiem, co jest lekceważącego w zwróceniu się do człowieka o imieniu Wawrzyniec per "Panie Wawrzyńcu" ? Gdyby zwrócił się per "te, Wawrzyniec" to by było lekceważące. Ja do faceta o imieniu Jan zwracam się "Panie Janie", o imieniu Andrzej per "Panie Andrzeju" i nikt z nich nie widział w tym niczego niestosownego (wyjątkiem są ci, którzy stoją nade mną znacznie wyżej w hierarchii szacunku czy wieku, więc jak byłem na studiach to profesor zwracał się do mnie po imieniu ale ja do niego per "panie Profesorze"). To jak miał się zwrócić, per "Panie Smoczyński" ? Kiedyś było takie powiedzenie "po nazwisku to po pysku", jak dla mnie zwracanie się po nazwisku ma w sobie coś z mało sympatycznego stylu urzędniczego albo sądowego (choć nieraz sąd zwracał się do mnie "panie tkw" - zamiast tkw oczywiście imię, ale to forum jest anonimowe, i nie widziałem w tym nic niestosownego, w końcu mam na imię jak mam a sąd nie walił do mnie per "ty").

    pozdrawiam
  • 2010-08-31 20:33 | miruś

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    a gdzie księża wyładowują frustracje z powodu niespełnienia seksualnego czy w modlitwie?
    bo do tej pory uważałem że to jeden z cudów że księża czy bracia zakonni czy zakonnice potrafią tłumić popęd seksualny,więżi erotyczne i nie mieć żadnych dolegliwości psychicznosomatycznych
  • 2010-10-15 19:26 | Anna

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    w mojej parafii jest dobra zasada nasz ksiądz zawsze na początku lata jak zaczyna się ciepło to pod koniec mszy ogłasza że do kościoła nalerzy chodzić godnie ubranym żadnych bluzek na szelkach mini spudniczek krutkich spodenek to samo obowiązuje na spotkaniach z młodzierzą na plebanii kture organizuje w każdy piątek wieczorem
  • 2010-10-15 20:31 | tkw

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Mądry ksiądz. Kościół to nie dyskoteka.

    Parę ładnych lat temu byłem zaproszony na 1-wszą komunię córki moich znajomych. Przygotowania trwały długo, jak to w przypadku komunii. W pewnym momencie zrobił się szum. Ksiądz kupił belę białego płótna, pokroił na kawałki i kazał rodzicom poszyć z nich proste habity dla dzieci, chłopcy mieli mieć kaptur, poza tym żadnych różnic. Rodzice zbuntowali się, część miała już kupione stroje za ciężką kasę, więc protestowali. Poszli z delegacją do Księdza "że to to niedemokratyczne, większość chce strojów własnych". Na to ksiądz zrobił wielkie oczy i odpowiedział:
    "A kto wam powiedział, że w Kościele jest demokracja ? Tu ja jestem proboszczem i ja rządzę w parafii. To uroczystość duchowa, dzieci mają się na niej skupić a nie patrzeć, kto ma lepszy i bogatszy strój."
    I postawił na swoim. Byłem na tej komunii, dzieci nie rozpraszały się ocenianiem strojów, skupiły się na istocie uroczystości. Bardzo fajnie wyglądały takie dwa oddziały w białych habitach - jeden bez kapturów, drugi z kapturami.
    Mądry ksiądz.

    pozdrawiam
  • 2011-11-13 20:07 | jasiek

    Re:Ksiądz, powołanie i seks

    Jak ja kocham Gabrielę Zapolską za " Moralność Pani Dulskiej"