Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ateizm w książkach

(12)
Kilkudziesięciu ateistów, z Polski i ze świata, zapytano niedawno o przyczyny ich niedowierzania. Potwierdziło się, że można nie wierzyć na wiele sposobów.
  • 2010-06-13 21:43 | rs_

    Ateizm czyli jak dać się wmanewrować

    Jacyś ludzie wymyślają sobie krasnoludków i określają siebie jako krasnoludkowców. Czy automatycznie jestem akrasnoludkowcem? Nie, ich wymysły i klasyfikacje z tym związane mnie zwyczajnie nie interesują. Oni mogą sobie mnie nazywać, jak im się oczywiście spodoba, ale to ich problem, nie mój.
    Podobnie w żaden sposób nie mogę nazwać się ateistą, bo to tylko głupie sformułowanie teistów. Ale sporo ludzi ulega tej manipulacji i tak się określa.
    Jeszcze inaczej: kiedy ktoś się określa jako ateista, zastanawiam się zawsze, czy dobrze rozumie, co mówi.
  • 2010-06-14 02:30 | Irek

    Re:Ateizm w książkach

    No dobrze, ale jak w takim razie inaczej określić tych co nie wierzą w krasnoludki(ateistów)? Ignorować religie i kwestie związane z nimi? Dość karkołomne w świecie, gdzie krasnoludkowcy to ogromna większość...
  • 2010-06-14 07:56 | Tholl

    Re:Ateizm w książkach

    Chyba pan Sean M. Carroll który twierdzi że "Współczesne, fizyczno-matematyczne modele rzeczywistości są wewnętrznie spójne." jest kiepskawym fizykiem skoro nie zadaje sobie już żadnych pytań...
  • 2010-06-14 18:20 | rs_

    Re:Ateizm w książkach

    Nie mówię o ignorowaniu religii i tej przeważającej masy krasnoludkowców.
    Mówię o niepoddawaniu się klasyfikacjom narzucanym przez nich.
    Ateizm oznacza jakiś stosunek do istnienia boga czy krasnoludków, co wykorzystują co sprytniejsi krasnoludkowcy imputując, ze ateizm jest podobnie jak teizm wyznaniem wiary, tylko w drugą stronę (co przecież jako żywo prawdą nie jest). Jedynym zaś właściwym rozróżnieniem jest podział na dzielących przekonania krasnoludkowców i na olewających ich wierzenia (co nie oznacza olewania samych krasnoludkowców).
  • 2010-06-14 21:54 | alex

    Re:Ateizm w książkach

    Niestety w Polsce ateista nie ma lekko bo norma... to tępa wiara
  • 2010-06-17 07:13 | abmiros

    Moj ateizm.


    Jedynym zrodlem informacji dla czlowieka na temat tego co jest, sa doznania zmyslowe, a wsrod nich nie ma zmyslowego doznania Boga.
  • 2010-06-18 04:58 | abmiros

    Re:Ateizm w książkach

    "2010-06-13 21:43 | rs_
    "Ateizm czyli jak dać się wmanewrować
    "Jacyś ludzie wymyślają sobie krasnoludków i określają siebie jako "krasnoludkowców. Czy automatycznie jestem akrasnoludkowcem? Nie, ich "wymysły i klasyfikacje z tym związane mnie zwyczajnie nie interesują. Oni "mogą sobie mnie nazywać, jak im się oczywiście spodoba, ale to ich problem, "nie mój.
    "Podobnie w żaden sposób nie mogę nazwać się ateistą, bo to tylko głupie "sformułowanie teistów. Ale sporo ludzi ulega tej manipulacji i tak się "określa.
    "Jeszcze inaczej: kiedy ktoś się określa jako ateista, zastanawiam się "zawsze, czy dobrze rozumie, co mówi.

    Ja okreslam sie ateista. Kiedy mowie o ateizmie, rozumiem przez to poglad zaprzeczajacy istnieniu Boga. Nie czuje sie wmanewrowany i nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Sprobujesz trzeci raz inaczej, zgodnie z porzekadlem "do trzech razy sztuka"?
  • 2010-06-20 12:14 | Krzysztof H.

    Re:Ateizm w książkach

    Każdy w coś wierzy i ateiści niezależnie jak może im się to nie podobać, są osobami wierzącymi. Wiara wielu z nich posiada wręcz znamiona dogmatycznej ortodoksji (R Dawkins). Używają po prostu innego języka na określenie swoich obiektów wiary i niewiary. Oni po prostu mają psychologiczny problem z Bogiem judeo-chrześcijańskim i z tym dyskutują nie mając pojęcia, że są też inne, niechrześcijańskie idee Boga co do których ich zwyczajowa argumentacja jest zwyczajnie nie trafiona.
  • 2010-06-29 13:41 | Tholl

    Re:Ateizm w książkach

    Jeśliby na tym opierała się nauka to tak dalego bysmy nie zaszli
  • 2010-06-29 15:31 | camel

    Re:Ateizm w książkach

    Cos przegapilem? Gdzie wyczytales, ze pan Carroll nie ma juz zadnych pytan? Sposob argumentacji przywodzi na mysl kiepska probe obrony nierozumu (wiary). Masz racje, brak rozumu wymaga kazdej ochrony, jaka moze zdobyc.
  • 2010-08-17 14:35 | nizki

    Re:Mój Ateizm

    Jeśli wszyscy tak płytko traktowaliby rzeczywistość, opierając się w badaniach jedynie na zmysłach, to bylibyśmy dalej na poziomie jabłka Newtona i wanny Archimedesa.
    Gdyby wszyscy naukowcy myśleli w ten sposób, to nie miałaby racji bytu kosmologia, psychologia, fizyka teoretyczna - a jak by nie było teorii w fizyce, to nie było by żadnej praktyki czyli choćby fizyki kwantowej.

    Wracając do artykułu - posługuje się on już dawno temu opracowanym przez komunistów i wyświechtanym frazesem, że nauka musi prowadzić do ateizmu, że wierzą tylko niedouczeni prostacy. Tymczasem jest całkiem spora rzesza najwybitniejszych naukowców w tym Laureatów Nagrody Nobla, którzy byli i są wierzącymi: katolikami, protestantami, żydami...
    Wystarczy poczytać takie ksiązki jak "Scientists find God", "Scientists Who Believe"
    Ale oczywiście autor artykułu na bazie bardzo ostatnio modnego "dokopywania" wierzącym o tych książkach ani się nie zająknie.
    Wszyscy tak chętnie atakujący wiarę, a w szczególności religie chrześcijańskie zapominają o dwóch prawdach sprawdzających się w każdym czasie:
    1. Każda cywilizacja, która odcina się od własnych korzeni, umiera.
    2. Natura, w tym także ludzki umysł nie znosi próżni - więc jeśli zabierzecie człowiekowi religię, to znajdzie sobie nową religię lub quasi-religię. Już to w historii przerabialiśmy, czym kończyło się oderwania ludzi od wiary w Boga - do jakich zbrodni doprowadziły filozofie ateistyczne hitleryzm i komunizm we wszystkich odmianach, gdzie w miejsce Boga wprowadzono kultowe wręcz traktowanie Hitlera, Stalina, Mao..) albo przyjdzie kolejna religia. Tak było ze starożytnym Rzymem, tak będzie i z Europą - jeśli odetniemy się zupełnie od naszych korzeni judeo-chrześcijańskich, to albo wrócimy do zezwierzęcenia okresu hitleryzmu (tam też była eutanazja) i komunizmu, albo Europę skolonizują ludzie w pełni żyjący swoją religią - czyli muzułmanie. I w ten sposób dalej walcząc z chrześcijaństwem za kilkadziesiąt lat będziemy Emiratem Arabskim Europy z Szariatem i burkami oraz ze zdegenerowanym społeczeństwem, niezdolnym wyżywić samych siebie (bo przecież tak preferowane związki homoseksualne jeszcze bardziej obniżą i tak słabą dzietność Europy.
  • 2012-01-19 16:56 | russelsteapot

    Re:Ateizm w książkach

    Ciężko się czyta światopoglądowe wynaturzenia ludzi, którzy tylko w religii widzą jedyną słuszną drogę, nie próbując zrozumieć, że świecki państwo nie musi być komunistyczne czy nacjonalistyczne. Demokracja w której żyjesz nie każe ci wierzyć bądź nie wierzyć.
    "I w ten sposób dalej walcząc z chrześcijaństwem za kilkadziesiąt lat będziemy Emiratem Arabskim Europy z Szariatem i burkami oraz ze zdegenerowanym społeczeństwem, niezdolnym wyżywić samych siebie (bo przecież tak preferowane związki homoseksualne jeszcze bardziej obniżą i tak słabą dzietność Europy."
    Przypomnę jedynie, że ci "zdegenerowani" też wierzą w boga jedynego. To, że ktoś nie wierzy nie z=oznacza że odcina się od własnych korzeni. A tak na prawdę co to są te korzenie? bo Polska przed tysiącem lat miała pogan a mój dziadek był niewierzący, to które korzenie są ważniejsze?