Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

(13)
Picie piwa to domena metalowców. Tworzenie prawa to nierzadko domena zakutych łbów.
  • 2010-06-18 14:25 | art_m

    Jest Pan pierwszą osobą, która w prasie zwróciła na to uwagę :)

    Jest Pan pierwszą osobą, która w prasie zwróciła na to uwagę. Wszyscy pieją z zachwytu nad organizacją Sonisphere, a jakoś nikt nie wspomina o tych problemach (abstynenci? w strefie dla VIPów było łatwiej o piwo? - nie wiem). Co ciekawe - zajęci niewypuszczaniem ludzi z piwem z "ogródków piwnych" - ochroniarze jakoś nie zauważali gości nie krępujących się paleniem, zakazanej przecież w Polsce, trawki, albo tych pijanych, wymiotujących na innych uczestników festiwalu (sam widziałem!)...

    Czasem wydaje mi się, że przepisy ze sfery obyczajowej w tym kraju mają tylko za zadanie utrudnić normalną, cywilizowaną zabawę ludziom na poziomie - bo troglodyci mają je głęboko gdzieś.
  • 2010-06-18 17:53 | białyssak

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    A to już naprawdę jest taka symbioza, że nie da się posłuchać muzyki bez piwa? I jeszcze szatan do tego wszystkiego.
  • 2010-06-18 21:20 | andy

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Mentalność urzędnicza jest taka - pozwolimy, ale tylko trochę.
    Inaczej 90% z nich straciłoby pracę.Przecież ta armia musi regulować, kierować i myśleć za nas. Inaczej niewątpliwie zginęlibyśmy marnie.
  • 2010-06-18 23:21 | vicimi

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    dajcie te pijalnie piwa pod egide caritasu i oczywiscie zyski dla nich a okaze sie ze piwo to anielski napoj i trzeba go pic jak najwiecej
  • 2010-06-19 11:46 | jasmine

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Chciałabym zwrócić uwagę na taką rzecz: w większości krajów Europy picie piwa jest czymś naturalnym, np wiek, w którym można legalnie kupić piwo jest niższy niż dla mocniejszych alkoholi. W Polsce pokutuje pogląd, że PIWO = ALKOHOL = ZŁO. Nie sprzyja to kulturalnemu, cywilizowanemu spożyciu. Powoduje też głupie rozwiązania prawne. Ostatnio na dużo mniejszej imprezie też chciałam popatrzeć na koncert z kuflem w ręce, niestety było to niemożliwe. Ba! Nawet kiełbasę trzeba było jeść w "strefie piwnej". Było ciepło, ja byłam głodna no to poszłam do restauracji. Na koncert już nie wróciłam.
    Traktowanie w taki sposób uczestników imprez masowych powoduje, że ludzie czują się jak zwierzęta w zoo a jak ktoś jest traktowany jak dziki to zacznie się zachowywać jak dziki. Szczególnie będzie to dotyczyć młodszej części widowni. Starsi poczują się zirytowani i zrezygnują z imprez w Polsce. Trzeba zauważyć, że jak ktoś płaci słono za bilety i dojazd na koncert to nie robi tego po to, żeby się nawalić, a przepisy tak właśnie traktują uczestników koncertów(zwłaszcza metalowych).
  • 2010-06-19 19:12 | andy

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Coś w tym jest :)
  • 2010-06-19 19:15 | andy

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    "(...)Traktowanie w taki sposób uczestników imprez masowych powoduje, że ludzie czują się jak zwierzęta w zoo a jak ktoś jest traktowany jak dziki to zacznie się zachowywać jak dziki." Dokładnie tak - ale u nas ciągle panuje socjalistyczna mentalność u ludzi tworzących tzw. prawo. Lepiej za dużo zakazać niż na zbyt wiele pozwolić - takie myślenie zwycięża.
  • 2010-06-19 19:17 | skraj

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Zarowno pan autor, jak i wolnosc milujacy forumowicze nie wytkneli chyba nosa poza wlasny zascianek, w ktorym wolnosc szlachecka nieograniczone i pije jJaku do Michala. Polecam polecieic od czasu do czasu na jakas imprezke w njwiekszej demokracji wszechsiwta od czasu Wielkiego Wybuchu, tzn. do US albo do komunistycznej Kanady. Tam dopiero zobaczycie, jak faszywtowskie wladze potrafia przesladowac piwochlejcow na imprezkach.
  • 2010-06-20 11:00 | phenix

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Z drugiej strony całkiem niedawno wróciłem z czeskiej edycji Sonisphere - z dostępem do piwa nie było absolutnie żadnych problemów, można z nim było chodzić pod każdą scenę, łącznie z sektorem Golden Circle. I jakoś nikomu krzywda się nie stała. ;) Zresztą przykro pisać, ale w stosunku do poziomu organizacji czeskiej edycji, dajelj jesteśmy daleko, daleko w tyle.
    Pozdrawiam.
  • 2010-06-20 13:44 | andy

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Bzdura. Na meczach NHL nie ma żadnego problemu by napić się piwa. Inna sprawa co to za piwo ...
  • 2010-06-20 16:24 | skraj

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Mowa byla nie o tym, czy sie mozna napic, tylko o zasadach picia. I nie o meczach, a o
    imprezach muzycznych. Wobec tego przyklad: Jeden z najwiekszych festiwali muzki folk
    na kontynencie amerykankim. Przy wjezdzie na teren, ogrodzony trzymetrowym parkanem (rzecz odbywa sie w plenerze) patrolownym przez policje i ochroniarzy, kontrola smaochodow polaczone z rewizja bagaznikow i kabin. Kazda butelka alkoholu, lub tylko na taka wygladajca, jest rekwirowana. Towarzystwo 'pod wplywem' jest odprawiane z kwitkiem (o kierowcy pod wplywem to juz nawet nie mowie, to sprawa dla policji), zadnego zwrotu za bilety. Ci ktorezy przejda pomyslnie kontrole zostaja zaobraoczkowani na nadgarstku
    zaplombowana plastikowa bransoletka. Na ternie festiwalu konsumpcja piwa tylko w wyznaczonych miejscach otoczonych tasma policyjna i , zeby nie bylo zadnych watpliwosci,
    monitorowanych z oddali przez roslych chlopakow w czarnych mundurkach, z rewolewrami ptrzy udzie. Na tasmach tablice : 'no beer beyond this poimt', Przysluguja trzy kufle na twarz na dobe (impreza jest wielodnowa). Nabycie kazdego jest 'odnotowywane' na wolnym
    koncu branzoletki przez wybicie otworu odpowiednim dziurkaczem (na innych imprezach stempluje sie przedramie nieznmywlnym przez jakis czas tuszem' Teren jest caly czas patrolowany przez wozy policyjne, ktopre zatrzymuja sie przy biwakujacych za kazdym razem, kiedy policjantom wydaje sie, ze butelka w reku imprezowiecza jest podejrzana...
    Mam kntynuowac?
  • 2010-06-24 23:19 | andy

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Czyli że kibice hokeja to spokojniejsi goście od fanów muzyki ? Ech, dziwny kraj ta Ameryka ;) Ps - a konkretnie gdzie to było ? I kiedy ?
  • 2010-06-29 16:29 | Sergo

    Re:Piwny obciach na festiwalu Sonisphere

    Mieszkam w Stanach od 10 lat. Na koncertach i imprezach kulturalnych, w szerokim rozumieniu, byłem wielu. Koncerty głównie rock i metal choć raz trafiła mi się Polska Orkiestra Symfoniczna. Na żadnej z imprez problemów z zakupem alkoholu, prawie każdego typu, nie było nigdy. Oczywiście jak koncert był w Cruzan Amphitheatre w West Palm Beach, i ponieważ Cruzan to marka rumu, Bacardi nie można było się napić. Inna sprawa to cena. Poza imprezami na wolnym powietrzu, szalenie zaporowa.

    Na imprezach typu folk nigdy nie byłem, ale na mój gust opisywane kwasy miały raczej związek z lokalizacją koncertu. Jak można się domyślić mieszkam na południowo-wschodniej Florydzie. Podejście do alkoholu jest tu jak najbardziej normalne. Ale nie wiem czy czytelnicy zdają sobie sprawę, że w USA jest bardzo dużo tzw. "dry counties" (w wolnym tłumaczeniu suchych hrabstw), gdzie działa po prostu prohibicja (w pełnym lub ograniczonym wymiarze). Ręczę, że odbywające się tam koncerty dowolnej muzyki mają duże obostrzenia na napoje procentowe. Co ciekawe prawo nie zmieniło absolutnie nawyków części mieszkańców tych pięknych miejsc.

    Imprezy sportowe, szczególnie te co mają F z przodu w nazwie (NFL, NHL, NBA) a i jeden mocny nazewniczy wyjątek, NASCAR, rządzą się absolutnie innymi regułami. Jak by ktoś zabronił prawem "tailgate party" przed meczem tutejszego footballu to chyba by doszło do krwawej rewolucji.