Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Z życia sfer

(2)
Zajęci swoimi własnymi wyborami, trochę zlekceważyliśmy informację o wyborach komunalnych w stolicy Islandii Rejkiawiku, których zwycięzcą została partia o nazwie Najlepsza Partia, założona przez miejscowego komika telewizyjnego.
  • 2010-06-27 22:30 | tkw

    Za Islandią marsz !

    1.
    Wygląda na to, że jak zdarzy się kandydat, który mówi prawdę (a oni z góry obiecali, że obietnic dotrzymywać nie będą), to jest to już takie novum w polityce, że "wygrana w kieszeni".
    2.
    Kiedyś na prezydenta RP startował Jan Pietrzak z hasłem "jak mnie wybierzecie to lepiej może nie będzie, ale weselej na pewno". Szkoda że nie wygrał.
    3.
    Jak dla mnie to wyborcy islandzcy pokazali demokracji "środkowy wyprostowany palec" - jeśli ktoś ma okazję (może tam jedzie), to proszę im przekazać ode mnie szacun.
    4.
    Kiedyś czytałem, że w USA, gdzie kiedyś (a może nadal) wybierano tzw. "sędziego pokoju" (rozsądza drobne sprawy, nie musi być prawnikiem, taki lokalny rozjemca), wybrano w jakimś mieście na sędziego pokoju niejakiego Johna Jaya. Potem okazało się, że tak nazywano drzewo tuż za miastem, na którym kiedyś wieszano koniokradów.

    podsumowanie: do d..y z demokracją. Proponuję pójść za Islandczykami i też tak głosować, przynajmniej będzie weselej, bo i tak niczego to nie zmieni.
  • 2010-06-29 01:10 | Marcin

    Re:Z życia sfer

    Komentarz smutny, ale (niestety) prawdziwy...