Esperanto powinno stać się językiem urzędowym Unii, zresztą parlamentarzyści europejscy słusznie czynią w tym kierunku spore wysiłki - jest nadzieja, że ten język pokoju oraz międzynarodowej równości zyska wreszcie właściwe miejsce w Europie oraz na świecie. Esperanto jest żywe i wciąż się rozwija, wbrew wszelkiej maści szowinistom, szczerze nienawidzącym zarówno Esperanto, jak i samych esperantystów, a przodują pośród nich opętani patologiczną megalomanią syjoniści.
Ludwik Zamenhof mówił o idei Esperanto tak: "Wewnętrzna idea Esperanta to: na neutralnym fundamencie językowym "zburzyć mury" pomiędzy narodami i przekonać ludzi, aby każdy widział w swoim bliskim tylko człowieka i brata”
Każdy może się nauczyć Esperanto, zacząć można od darmowego kursu na stronie internetowej www.lernu.net
Esperantyści posiadają dziś swe oficjalne organizacje w 17 krajach Afryki, 15 Ameryki, 20 Azji, w Australii i w 39 krajach Europy...
Wyszukaj na forum
Forum
Fenomen języka esperanto
(20)
Gdy w 1917 r. Ludwik Zamenhof umierał w warszawskim mieszkaniu przy ul. Królewskiej 41, jego dzieło, esperanto, żyło już własnym życiem.
-
-
Re:Fenomen języka esperanto
Też zachwyciłam się esperantem lat temu wiele. Wiem, że każdy może szybko nauczyć się go. Tylko po co, jeśli nie ma się potrzeby należenia do sekty esperantystów? Esperanto nie ma bowiem szansy stania się językiem światowym, bo jest już nim angielski. Nie zajmie nawet dziesiątego miejsca. Bo zawsze będzie spóźniony wobec tego co ważne, ciekawe, żywe powstające w innych językach. I tyle. -
Re:Fenomen języka esperanto
Nie ma żadnej sekty Esperanto, co najwyżej międzynarodowa wspólnota ideowa, przedkładająca praktyczną realizację haseł Rewolucji Francuskiej, nad szowinizmy.
Angielski nie zasługuje na swój międzynarodowy status, który osiągnął głównie dzięki konieczności komunikacji obcokrajowców z nieukami z UK oraz USA, którzy w obcych językach ani be, ani me, no może czasem kukuryku. Esperanto jest językiem, który nikogo nie faworyzuje i nikogo nie stawia na uprzywilejowanej pozycji. -
Re:Fenomen języka esperanto
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takim językiem był francuski. To dzieki Francuzom esperanto nie stało sie szerzej znane - w 1920 roku Francja storpedowała projekt nauczania esperanta we wszystkich szkołach na świecie - sądziła bowiem, że to jej język jest tym międzynarodowym. To samo stanie się z angielskim - świat nie mówi po angielsku, ludzie się go uczą, ale maja bardzo niski poziom. W Azji budzą się Chińczycy. Nie trudno zgadnąć co z tego wyniknie - za kilkadziesiąt lat międzynarodowym jęzkiem może stać się chiński. -
Re:Fenomen języka esperanto
"Esperanto nie ma bowiem szansy stania się językiem światowym, bo jest już nim angielski. "
Tak samo myśleli o angielskim Francuzi przed II Wojną Światową, gdy francuski był międzynarodowym językiem dyplomacji i wyższych sfer. Historia pokazuje jednak inaczej. To samo stanie się za jakiś czas z dzisiejszym angielskim i nastanie era nowego języka międzynarodowego - najprawdopodobniej chińskiego, choć arabski i hiszpański również mają szanse. Tylko Esperanto dałoby światu niezmienność, a przede wszystkim więcej czasu na naukę innych rzeczy niż język międzynarodowy (obecnie nauka angielskiego trwa 12 lub więcej lat - dla Esperanto wystarczyłoby 2 lata). -
Re:Fenomen języka esperanto
Języki międzynarodowe...
Przypatrzmy się im - od początku wieków zawsze istniał jakiś język, którym można było się porozumieć w najrozmaitszych regionach świata: najpierw był to(obecnie rekonstruowany) praindoeuropejski, potem greka, później łacina, następnie francuski(choć aspiracje przejawiały rosyjski i niemiecki podczas zaborów oraz wojny) i od całkiem niedawna angielski.
Można łatwo zauważyć, że światowym językiem był ten, którego używała wiodąca w danym czasie cywilizacja, państwo, kultura.
Jednak zawsze w takiej sytuacji są poszkodowani, ci których język międzynarodowy nie jest językiem ojczystym.
Przeanalizujmy, liczba ludności na świecie wynosi ok. 6,8 mld.
1300 mln posługuje się językiem chińskim (mandaryńskim)
460 mln angielskim
433 mln hindi
365 mln hiszpańskim
177 mln portugalskim
160 mln arabskim
150 mln rosyjskim
125 mln japońskim
123 mln francuskim
120 mln bahasa (indonezyjskim)
119 bengalskim
98 mln niemieckim
(jako językiem urzędowym, a znaczy to, że faktycznie może posługiwać się nim więcej osób, np. angielskim jako obcym od 1,2 do nawet 1,6 mld osób na różnym poziomie; dane z Vademecum Operonu)
A więc dlaczego jedni mają być w uprzywilejowanej pozycji? Dlaczego cała reszta musi się uczyć, a wybrana grupka (w obliczu całego świata) może leżeć plackiem i jeszcze kręcić nosem na ciężko nabyte umiejętności innych, szydzić z wymowy itd.?
Żyjemy w czasach kultury anglo-amerykańskiej, teraz tzw. kultury zachodu. Ale już niedługo jednobiegunowość świata może się skończyć. Rosnąca potęga Chin sprawia, iż Amerykanie coraz częściej chętnie uczą się języka państwa środka. Rosnące jak grzyby po deszczu Instytuty Konfucjusza krzewią chińską kulturę i mowę.
Analizując przytoczone dane, warto też zauważyć, że duże możliwości dają także inne języki:
Językiem hiszpańskim możemy się porozumieć w Hiszpani, Portugalii, całej Ameryce Płd., Środkowej, a także na południu USA, w wielu krajach europejskich jest nauczany w szkołach (ogółem ok. 500 mln osób).
Język rosyjski nadal jest powszechny w krajach byłego ZSRR i jego sąsiadów (ogółem 250 - 300 mln).
Językiem francuskim mówi się nie tylko we Francji, także w krajach Beneluxu, Kanadzie, byłych koloniach afrykańskich, nauczany jest w krajach zachodniej Europy (ogółem ok. 300 mln osób).
Dlaczego jeszcze angielski (oprócz tego że jest koniem pociągowym biznesu, technologii, kultury i sztuki) wygrywa batalię o miano języka światowego?
Bo jest prosty. Można się nim porozumieć swobodnie już przy znajomości 2 tys. słów i podstaw gramatyki.
Istnieje nawet jego superprosta odmiana.
http://en.wikipedia.org/wiki/Basic_English
http://pl.wikipedia.org/wiki/Basic_English
Ale podobno hiszpański też jest bardzo prosty (sam nie wiem, ponieważ nie dane mi było się go uczyć). Jak wiemy jest on językiem romańskim. A stąd już tylko krok do esperanto.
Właśnie esperanto powinno być lingua franca, przynajmniej dla zjednoczonej Europy. Wszyscy byliby równi, także wobec języka. Wszyscy unifikowaliby się, tworząc starą-nową kulturę - europejską.
Żeby tego dokonać trzeba by wykształcić setki tysięcy nauczycieli, wnieść esperanto do szkół i uczelni wyższych,nadać mu status języka wielu organizacji międzynarodowych, zainwestować w kulturę, sztukę w tym języku. Promować.
Ale chyba już za późno. Wszędzie dogadasz się po angielsku. Wiem, mało zaskakująca puenta.
PS W artykule można było jeszcze wspomnieć o http://pl.wikipedia.org/wiki/Lingua_Franca_Nova Pozdrawiam. -
Re:Fenomen języka esperanto
Obecnie w przypadku angielskiego trochę się to zmieniło. Wiele osób w na Wyspach wydaje się nie zauważać "dziwnej" wymowy, po prostu ilość imigrantów przeszła ich oczekiwania i chyba się po prostu przyzwyczaili, bo już nie tylko przy kasie w Tesco, ale także w banku czy urzędzie podatkowym obsłużą cię osoby dla których angielski jest drugim językiem. Z moich obserwacji wynika, że angielski się cofa. W firmie w której pracuję mieszane są np. wyrazy "seal", "sil" i "sill" i to w oficjalnych umowach! -
Re:Fenomen języka esperanto
Pozwolę nie zgodzić się z przedmówcą. Esperanto jest nikomu niepotrzebny. Jest to ciekawostka, przykład, że można stworzyć nowy język etc. Esperanto jako język Unii Europejskiej? Już widzę Francuzów, którzy się na to godzą :) A zresztą w UE wszystkie języki są oficjalne i jeżeli dany polityk pragnie porozumiewać się w swoim narodowym języku to taką możliwość ma i to jest wielkim plusem UE moim zdaniem. W końcu "Jedność w różnorodności". A po drugie, przestańmy o sobie myśleć My Europejczycy, jak o pępku świata. W samych Chinach mieszka więcej osób. I to, że dla kilkuset milionów ludzi Esperanto mogłboby być łatwe do nauki, dla pozostałych miliardów osób już niekoniecznie. Chiński dla przykład jest całkowicie inaczej skonstruowany, nie jestem w tym ekspertem, więc nie jestem w stanie fachowo tego określić, ale idea języków europejskich i chińskiego jest różna. Esperanto należy do języków europejskich, został stworzony przez Europejczyka, który został po europejsku wychowany z całym jej (Europy) bogactwem kulturowym i całą jej spuścizną. Także Pan Zamenhof mówiąc, że "Wewnętrzna idea Esperanta to: na neutralnym fundamencie językowym "zburzyć mury" pomiędzy narodami (...)" chyba jednak nie wziął wszystkiego pod uwagę. Jak już mówiłem, esperanto jest ciekawym zjawiskiem i takim pozostanie. -
Re:Fenomen języka esperanto
Rzeczywiście, nie jest Pan ekspertem, zgoda, nie ma Pan także wiedzy o roli Esperanto w Chinach, gdzie międzynarodowe kongresy odbywają się częstokroć właśnie w tym języku, a nie w angielskim. -
Re:Fenomen języka esperanto
Panie Michale,
polecam najpierw poczytać o budowie esperanto, a potem tworzenie postów jak wyżej. Wystarczy zajrzeć choćby na Wikipedię, gdzie można przeczytać: Słownictwo w esperancie pochodzi przede wszystkim z języków zachodnioeuropejskich, jednocześnie ukazując wpływy języków słowiańskich poprzez swoją syntaktykę i morfologię. Morfemy nie podlegają zmianom i można tworzyć z nich ogromną ilość kombinacji, tworząc zróżnicowane znaczeniowo wyrazy; esperanto ma więc wiele wspólnego z językami analitycznymi, do których zalicza się między innymi chiński. Z drugiej jednak strony, struktura wewnętrzna esperanta w pewnym stopniu odzwierciedla języki aglutynacyjne, takie jak japoński, suahili czy turecki". -
Re:Fenomen języka esperanto
Jeśli nie jesteś ekspertem, to się nie wypowiadaj, bo palnąłeś głupstwo - Esperanto jest bliższe Chińczykom od angielskiego. Uczą się go dużo łatwiej. Gramatyka Esperanto, a szczególnie słowotwórstwo, przypomina gramatykę chińską. Chińczycy są cenionymi esperantystami, bo posiadają ze względu na te podobieństwa bardzo dobre wyczucie językowe - w przeciwieństwie do anglojęzycznych, którym wszystko przeszkadza (np. biernik, zgodność przymiotników z rzeczownikami, itp.) -
Re:Fenomen języka esperanto
"A zresztą w UE wszystkie języki są oficjalne i jeżeli dany polityk pragnie porozumiewać się w swoim narodowym języku to taką możliwość ma i to jest wielkim plusem UE moim zdaniem."
- Już to widzę - Polak i Anglik rozmawiający ze sobą każdy w swoim narodowym języku, albo Niemiec i Francuz - każdy w swoim języku, Włoch i Słowak - dopiero byłoby wesoło, jak każdy z europosłów mówiłby po swojemu (hahaha - to pewnie taki angielski żart, z którego nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać).
A to co się dzieje dziś w parlamencie europejskim jest po prostu dyskryminacją innych języków przez osoby mówiące od urodzenia po angielsku - ot takie imperialistyczne przyzwyczajenie. W Indiach się nie udało, to może w Unii się uda.
"Już widzę Francuzów, którzy się na to godzą :)"
- A widzisz Francuzów godzących się na dominację angielskiego? Bo ja takich nie znam, ani osobiście, ani nie czytałem o takich w necie. Jeśli znasz takich, to podejrzewam, że to nie są Francuzi.
"Chiński dla przykład jest całkowicie inaczej skonstruowany"
- I tu się całkowicie mylisz. Właśnie znawcy języków podejrzewają, że logika jaka jest w Esperanto jest naśladowaniem logiki języka chińskiego. Właśnie chiński jest w tym (w logice) bliższy językowi Esperanto niż angielski, polski czy inny europejski.
"esperanto jest ciekawym zjawiskiem i takim pozostanie."
- To dlaczego 43% Europosłów opowiada się za językiem Esperanto, a za angielskim mniej niż 10%? Bo również Anglicy wolą nauczyć się prostego Esperanto, niż jakiegokolwiek europejskiego innego języka narodowego.
Ja uważam, że Esperanto przejmie rolę języka łacińskiego i będzie przez wieki łączyć wszystkie języki świata - pytanie powinno brzmieć nie "czy", tylko "kiedy" tak się stanie. To w dużej mierze zależy od nas. Ale myślę, że już w następnym pokoleniu tak się stanie. Widząc jak obecna młodzież przykłada się do nauki języków, to pewnie nastąpi to prędzej niż się tego spodziewamy. Młodzi idą dziś na łatwiznę. A Esperanto na to pozwoli - iść na łatwiznę i dogadać się z każdym. -
Re:Fenomen języka esperanto
>> [...] 43% Europosłów opowiada się za językiem Esperanto, [...]
hm. wiec tak wlasciwie to co stoi na przeszkodzie by Esperanto stalo sie jezykiem miedzynarodowym.. no, albo przynajmniej UE? -
Re:Fenomen języka esperanto
Na przeszkodzie stoi polityka "wielkich" i ludzka mentalność. Większość osób traktuje ten język jako jakiś stary projekt, który miał swoją szansę, ale mu nie wyszło, zawiódł. Tylko że Esperanto tak naprawdę nigdy żadnej szansy nie miało - o wszystko musiało samo walczyć i było od samego początku dyskryminowane i wyśmiewane. A mimo to żyje, jest i się rozwija, wolno, ale zawsze do przodu. -
Re:Fenomen języka esperanto
O ile mi wiadomo, to w pracach KE znajduje się projekt uczynienia esperanto językiem pomocniczym, ale chyba nic się nie ruszyło przez ostatnie dwa lata. Polecam zerknięcie na wikipedię: http://url.ie/6yxr lub http://url.ie/6yxs -
Re:Fenomen języka esperanto
Nikt z komentujacych nie zauwazyl ze nauka jezyka jest duzym wysilkiem wymagajacym czasu, determinacji i pieniedzy a najczestszym zwrotem "inwestycji" jest nie mozliwosc pogadania sobie z tubylcami na wakacjach ale dostep do dobr kultury w danym jezyku. Jezyk ktory nie ma swojej literatury, filmu czy muzyki jest z mojej perspektywy nie wart zachodu czy tez jak mowila babcia Marianna czasu i atlasu. -
Re:Fenomen języka esperanto
A kto powiedział, że Esperanto nie posiada kultury? Jest więcej książek esperanckich niz mozesz przeczytać w ciągu całego swojego życia. Na promocję angielskiego wydaje się miliardy dolarów rocznie, a na esperanto nawet tysięcznej części tej sumy o ile wogóle. A mimo to język ten nie ginie, tylko trwa i rozwija się - to świadczy o jego wartości, co potwierdzi każdy, który go poznał. Reszta powtarza mity zasłyszane na podwórku, które są krzywdzące dla esperanto i nie mają nic wspólnego z prawdą. -
Re:Fenomen języka esperanto
Proponuję, żeby esperanto było językiem pomocniczym nie w UE, ale w Izraelu. Wspomniany Choamsky i każdy poważny lingwista potwierdzi, że języki sztuczne nie mają szansy na powszechne użycie. Poza tym cechą języków jest dezintegracja a nie unifikacja (patrz tzw. pidżyny, kreole czyli egzotyczne wariacje na temat danego języka). Fenomen języka esperanto, czyli powód dla którego co chwilę esperanto pojawia się w prasie jest fakt - cytując Olivera Stone'a - że "Żydzi w ogóle nie opanowali mediów". -
Re:Fenomen języka esperanto
fan
Ci Żydzi, którzy "nie opanowali mediów" są tak przychylni p. Zamenhofowi, jak Palestyńczykom i darzą jego projekt dokładnie taką samą miłością. Są Żydzi i Żydzi, jest Noam Chomski i Menachem Begin, Naomi Klein i Awigdor Lieberman, jest Bob Dylan i są klezmerzy.
A Esperanto w Izraelu nie ma szans - do tego trzeba społeczeństwa otwartego, traktujące inne nacje jak równe sobie. -
Re:Fenomen języka esperanto
Jak tak najezdzacie na Zydow,to moze wam przypomne,ze Izrael to jedyne panstwo gdzie jezyk sztuczny przeksztalcono w zywy.Hebrajski przez setki lat byl jezykiem martwym i istniejacym wylacznie w tekstach Tory,jednak udalo sie go przeksztalcic w jezyk urzedowy zamoznego,otwartego i rozwinietego spoleczenstwa.No,ale wam sama idea takiego spoleczenstwa jest obca.
