Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ratunek dla polskich rzek

(24)
Po ostatnich powodziach zabrzmi to paradoksalnie, ale Polska musi odbudować swoje zasoby wodne: jest pod tym względem na szarym końcu Europy.
  • 2010-07-29 09:48 | zaba z paryza

    a woda niesie...

    wrescie tekst logiczny, z mysla postepowa...
    wlasnie tak w krajach demokrtycznych planuje sie przyszlosc kraju. Niestyty od 20 lat nie ma zadnej kordynacji, wszytko na zywiol i byle jak najwiecj zarobic pieniedzy..
    dziekuje Polityce za ten artykul.
  • 2010-07-29 09:50 | wiehu

    Paradoks

    Polska jest na szarym końcu wszystkiego co ważne.


  • 2010-07-29 12:41 | barabarasz

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Żeby skutecznie prowadzić politykę wodną, potrzeba planowania na dziesiątki lat wprzód. Problem w Polsce polega na tym, że ostatni wiek naszej historii to zbyt wiele zmian i pilniejszych spraw niż regulowanie rzek.

    Na domiar złego pojawili się "ekolodzy", którzy protestują przeciwko wykorzystaniu jakichkolwiek racjonalnych źródeł energii. Energetyka jądrowa zła, bo istnieje ryzyko skażenia, cieplna oparta na węglu zła, bo zanieczyszcza atmosferę i gleby, wodna też niedobra, bo przecież trzeba chronić największą dziką rzekę Europy (i wszystkie inne). Paradoksalnie nie chcą widzieć, że w krajach branych przez nich za przykład jak chronić przyrodę jak Norwegia czy Szwecja hydroelektrownie produkują odpowiednio 99,7% i 50% energii. A w Polsce? Ok 1%.
    Nawet w przytoczonej przez autora kwestii bobrów byliby skłonni zlinczować ministra, zamiast zapoznać się z badaniami choćby Instytutu Nauk o Środowisku z których wynika, że populacja bobrów jest zbyt duża przez co opuszcza swoje ekosystemy i osiedla się w obszarach konfliktowych z działalnością człowieka. Ale przecież "ekolog" nie czyta a tym bardziej nie bada. "Ekolog" protestuje. Zresztą autor słusznie zauważył, że stworzyli swoistą religię, która za dogmaty uznaje własne opinie. A z dogmatykami nie da się racjonalnie rozmawiać. Zwłaszcza o ich religii.

    PS.
    Sprostowania wymaga przykład Łodzi. Rajmund Rembieliński, który w XIX wieku wizytował okolice dzisiejszego miasta, był zaskoczony bogactwem terenu w drewno i wodę(!) co w połączeniu z korzystnym statusem własnościowym wydawało się idealnym miejscem na lokalizację przemysłu w tym właśnie miejscu. Trudno było mu przypuszczać, że w tej głuszy powstanie blisko milionowe miasto.
  • 2010-07-29 20:44 | Adam 2222

    Niech Tusk zacznie od tego co już jest. Niech nie zabiera przyznanych funduszy na tamę chroniąca Kraków i weźmie się za plan Odra 2004. Bobry to on i hr. Komorowski niech zostawia w spokoju

  • 2010-07-29 21:29 | jiri utopec

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Marek Kamiński przepłynął zimą Wisłę od Oświęcimia do Gdańska-Świbna kajakiem. Żeby przepłynąć tę trasą latem, niedużym jachtem mieczowym... nie ma szans, bo jak mawiała szefowa Archeo Berna: "jest to awykonalne"....
  • 2010-07-29 21:34 | wiehu

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Ciekawy pomysł , wielkie przedsięwzięcie ,ale kto za to wszytko zapłaci , kto zrealizuje i kto będzie odpowiadał głową za to ?

    Jak by powiedział by Maruda ze smerfuf
    "nie cierpię wielkich i kosztownych pomysłów"


    Nie ma nic tańszego ?

    Może jak jest czysta woda to lepiej spływa ;-)
    a nie taka plama ropy !
  • 2010-07-30 10:57 | baba

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Sluszny glos, ale mnie sie wydaje, ze to ...wolanie na puszczy! Wyglada na to, ze od lat jakiemus tajemniczemu "komus" bardzo zalezalo na zniszczeniu zeglugi na Odrze. Dzialala swietnie i to ze swoim zapleczem, szkola srednia we Wroclawiu, uczaca przyszlych wilkow rzecznych solidnej roboty. Nie ma szkoly, nie ma zeglugi...nie ma Odry! Stare, poniemieckie sluzy albo sie rozlatuja albo wymagaja natychmiastowych remontow, albo...nienadaja sie juz na te czasy. Rzeka pozostawiona sama sobie, coraz bardziej przypomina "stumyk co plynie z wolna", chyba ze jest powodz, to wtedy pokazuje co jeszcze potrafi. Nie ma juz polskich barek, bo...albo widac resztki, ktore tylko czekaja na decyzje o zlomowaniu i kursuja na trasie Berlin-Szczecin, albo czekaja na niewiadomo co, bo nie maja gdzie i po czym plywac.Kadra...tak jak i barki- ci co konczyli wroclwskie technikum, pracuja ...po drugiej stronie Odry, za inne pieniadze, ale wcale nie sa z tego zadowoleni! Z czegos trzeba zyc i utrzymac rodzine. I choc nasi kapitanowie sa doceniani przez Niemcow i Holendrow, to ciagle sie czuja, ze sa druga kategoria. Nie wspominajac o zwyklych marynarzach, ktorzy czesto trafiaja na poklad zieloni zawodowo. A tu "woda niesie", ze wlasnie spolki holenderskie planuja...inwestycje na Odrze! A pewnie i Niemcy nie beda stali z boku! I znow Polska obudzi sie z reka w nocniku, bo po wybudowanych kanalach przez niemcow i holendrow, beda smigac do Rosji trasportowce sterowane nienaszymi rekami.Bedzie dobrze, jezeli Polska nie bedzie im musiala za to placic. Smutne to. I pomyslec, ze bylismy dumni kiedys z posiadania Srodladowej Marynarki Wojennej! No, ale z husarii tez bylismy dumni, a wojsko jakie mamy to wiemy. Ze tez umiemy tyle dobrych tradycji marnowac!
  • 2010-07-30 14:43 | Tosh

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Poniżej cytat z artykułu "Ekościema" Pawła Worobca, zamieszczonego w Polityce 12.X.2009 r.:
    "Zgoda na greenwashing i u nas jednak powoli się kończy. Wychwalanie ekologicznych walorów małych elektrowni wodnych i próby intensyfikowania ich budowy spotkały się ostatnio z ostrą reakcją części środowiska naukowego. – Taka elektrownia przerywa korytarz ekologiczny rzeki, wędrujące gatunki ryb giną w turbinach, spowolnienie przepływu wody wzmaga zamulanie dna i niszczy ekosystem – wylicza dr Roman Żurek z Instytutu Ochrony Środowiska PAN w Krakowie. Zbieranie podpisów przy liście otwartym do ministra środowiska w sprawie moratorium na budowę małych elektrowni wodnych jest właśnie w toku."
    Z całym szacunkiem dla p. Redaktora, jak mam się do tego ustosunkować?
  • 2010-07-30 20:35 | wiehu

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Ekolodzy znają się na ekosystemie i nikt ich nie rozumie niestety .

    Ja osobiście uważam ten dział nauki za najbardziej rozwinięta myśl techniczną znacznie bardziej rozwiniętą od jakiś tam przemysłowych wielkich przedsięwzięć ala Gierek itd.

    Niech ekologowie zajmą się tym zrazem z hydro-costam a będzie taniej ,czyściej,
    nowocześniej ,ładniej ,lepiej , no i nie bede marudził :-)
  • 2010-07-31 07:23 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    3E w mojej formule rozwoju to zbieżność punktów widzenia ekologicznego,ekonomicznego i etycznego.
    Przy wykazanych zaniedbaniach i zaniechaniach zarówno w skali makro jak i mikro nie da się uniknąć gospodarowania ryzykiem.Swój komentarz zamieszczę oddzielnie.
  • 2010-07-31 08:01 | jiri utopec

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Rybki tak. Ptaszki NIEEE.
    http://www.youtube.com/watch?v=XXP6NMNgkeU
  • 2010-07-31 08:34 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    W formule rozwoju 3E sprowadzającej się do tego aby zbliżyć do siebie punkty widzenia ekologocznego,ekonomicznego i etycznego decydującego znaczenia nabierają prawa własności i posiadania.Tak też jest i w obiegu wody,w którym trzeba widzieć przestrzeni życiową cieków stanowiących własność skarbu państwa jak i problem zasilania wód podziemnych.
    Są różne projekty zagospodarowania przestrzeni,ale tych cieków o których mowa wyżej brakuje,aby można było do nich nawiązywać z innymi szczegółowymi dotyczącymi zorganizowanego odprowadzania wód opadowych i roztopowych.
    To podstawa do określania granic związanych z prawami i obowiązkami poszczególnych zainteresowanych stron i sposobu realizacji inwestycji wspólnych i współzależnych.W tym względzie jednym z istotnych elementów są przyrastające wielkości powierzchni utwardzonych i dachów.
    Autor zaprezentował skalę zaniedbań i zaniechań,które można odnieść do haseł Młodej Europy:
    "Jedyny Bóg! (zgodnie z uświęconą filozoficzna myślą KK:"Bóg jest Prawdą,kto szuka prawdy szuka Boga choćby sam o tym nie wiedział)
    Jedynym władcą Prawo jego!
    Jedynym tłumaczem tego prawa ludzkość".
    Można powiedzieć,że żle było tłumaczone to prawo,które stanowi o obiegu wody.
    Te zaległości zmuszają jednak do gospodarowania ryzykiem,ale też z poszanowaniem praw własności.
    Klasykę braku poszanowania tych praw co państwowe,co samorządowe,a co osób fizycznych,czy prawnych wykazałem w Środzie Śl.z którym to problemem nie mogą się uporać organy ścigania mając do dyspozycji ustawy:
    - o zagospodarowaniu przestrzennym,
    - prawo wodne,
    - o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.
    To również przykład jak funkcjonują instytucja stanowiące o demokratycznym systemie państwa w odniesieniu do prawa administracyjnego.Samoobrona przedstawicieli tych instytucji sprowadzała się do sprawdzonej metody reżyserowania ludzkich życiorysów za pomocą poniżania godności osobistej.
    Ten problem po części powtórzył się i we Wrocławiu.Trzeba było nawet pchać słonia pod górę aby przekonać o sensownym rozwiązaniu pozostawiania wód opadowych i roztopowych na działce właściciela aby można było nimi zasilać warstwę wodonośną.
    W skali mikro nie obejdzie się bez lokalnego prawa odwodnieniowego uwzględniającego kompleks warunków gruntowo-wodnych do czego trudno jest przekonać władze w układach państwowo-samorządowych.
    Za brakiem wymaganego porządku prawnego idzie brak porządku ekonomicznego.
    Oczywiście mokry okrągły stół jest niezbędny aby zakonserwować to co prawnie jest dobre,a wprowadzić zmiany tam gdzie zagospodarowanie wodnej przestrzeni wymaga współmyślenia i współdziałania w już bardziej w skali makro.
  • 2010-08-03 07:31 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Kształtowanie wyobrażni milusińskich na temat racjonalności wykorzystania wody w jej obiegu prawem natury zapisanej to jeden z elementów szkoły współmyślenia i współdziałania w dalszym rozwoju.Doświadczyłem tego jak mój wnuczek w ramach zadanej lekcji z dużym zaangażowaniem podszedł do wykreowania planszy dotyczącej oszczędzania energii.
    Jest jednak problem porządku prawnego,którego brak rodzi bałagan i ekonomiczny.Władza sądownicza nie potrafi zrozumieć istoty problemu aby niwelować luki,a nawet i sprzeczności stanowionego prawa.Nawet tego mało doskonałego,ułomnego porządku wodnego nie ma kto pilnować,co wynika z korupcjogennej ustawy zasadniczej,która wykreowała partyjniacką demokrację.Dokumentuję to w swoich listach Tropem Wrogów Społeczeństwa Otwartego z norwidowskimi mottami,a doświadczam nadal brakiem pomocniczości państwa kiedy idzie o zadbanie o ustawowy porządek prawny.Brak możliwości uzyskania statusu osoby pokrzywdzonej sprzyja zorganizowanej działalności na rzecz braku praworządnych działań w sferze publicznej.Obywatel nie ma osłony prawnej aby z otwartą przyłbicą stawić czoła systemowej patologii.
    Tak jak patologicznie może być wykreowany obieg wody,tak też doświadczamy patologiczny obieg pieniądza.KOMERCJA nadal wypiera PRAWDĘ!!!
    Jedna z hipotez na rzecz obrony zdrowego rozsądku kieruje na korzenie kryzysów,że miały swój początek kiedy handlowcy wzięli górę nad wytwórcami.
  • 2010-08-03 16:07 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Woda jako komponent naturalnego środowiska może mieć ustalone granice własności w jej zagospodarowaniu od skali mikro (osoby fizyczne i prawne)do skali makro to jest skWodaarbu państwa.
    Chyba jesteśmy zgodni,że w skali makro jest problem zarządzania i tworzenia środowisku wodnemu odpowiedniej przestrzeni życiowej,aby woda mogła być optymalnie wykorzystana jako wszechstronny nośnik energii.
    Przykładowo uwaga : ta ilość wody,która jest potrzebna człowiekowi do picia i gotowania stanowi około 3% ogólnego zapotrzebowania dla potrzeb komunalnych!!!
    Czego doświadczyłem to w układach państwowo-samorządowych z pola widzenia znika i ta proporcja pod względem ilościowym i jakościowym,jak i maksymalne wezbrania,które muszą się rządzić swoimi prawami związanymi ze zmianami w zagospodarowaniu poszczególnych zlewni i świadomym gospodarowaniem ryzykiem.
  • 2010-08-03 22:11 | Grzegorz ekolog

    Pan Bratkowski nic nie wie o ekologii i wyzywa ekologów... smutna starość.

    Dziwnie mi się czyta tą nienawiść sączącą się ze słów Pana Bratkowskiego, którego szanuję za wiele działań i mądrych wypowiedzi z przeszłości. Najwyraźniej stracił ostatnio orientację w rzeczywistości. Przykro, że obraża, używa wulgarnych epitetów, prymitywnych ocen.
  • 2010-08-04 22:32 | 0_o

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Pan także.
  • 2010-08-05 13:09 | hmm

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Nie histeryzuj. Krytyka to nie to samo co nienawiść. Wart dodać, że umiejętność wyciągania wniosków z tej pierwszej świadczy o klasie człowieka.
  • 2010-08-05 22:58 | roadrunner

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Artykuł mogę skomentować mądrym, nie mojego autorstwa, stwierdzeniem: "Każdy złożony problem ma swoje proste, logiczne, zrozumiałe i nieprawdziwe rozwiązanie". Uwierzyłbym w dobrodziejstwo MEW, gdybym nie przeczytał co najmniej 5 artykułów dyplomowanych fachowców, kwestionujących zasadność ich powstawania pod kątem i środowiskowym i ekonomicznym. O dużych zaporach nie wspomnę.
  • 2010-08-07 00:44 | Dr Skues

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    We Włocławku, tak jak Autor chce, już przegrodzono kiedyś Wisłę zaporą. W wyniku czego (oprócz innych rzeczy) powstał Zalew Włocławski. Kiedyś było to głębokie jezioro. Obecnie jest to piaskownica pokryta cieniutką warstwą wody. Po prostu: cały piasek, niesiony nurtem rzeki, zatrzymuje się przed zaporą i zgodnie z prawem grawitacji, osiada wypełniając Zalew. Oczywiście, nie tylko piasek zatrzymuje zapora. Wszelkie zabrudzenia i zanieczyszczenia, które tworzą zawiesinę - a nie rozpuszczają się w wodzie - osiadają takoż. I bardzo dużo ich tam osiadło. Ciekawe skarby zostawiamy naszym dzieciom do odkrycia... Niedawno czytałem, że utylizacja osadów z jednego niewielkiego zbiornika zaporowego (na małej rzece górskiej w USA) kosztowała ponad 100 milionów dolarów. Ciekawe ile miliardów dolarów będzie nasze dzieci kosztowała utylizacja osadów ze Zbiornika Włocławskiego...
    Zbiornik Włocławski oczywiście stanowi główny powód niepokojów powodziowych mieszkańców Płocka. Gdyż latem stanowi gigantyczny filtr spowalniający przepływ wody (i spiętrzający w związku z tym wodę powyżej), a zimą... No cóż, Zalew jest tak płytki, że każda większa kra się w nim zatrzymuje, tworząc malownicze zatory, powodujące nie mniej malownicze powodzie. Czy ktoś tu wspominał o zbiornikach zaporowych jako lekarstwie na powodzie? W tym przypadku lekarstwo jest znacząco gorsze od choroby.
    Ale wróćmy do piasku. Ten piasek, który został zatrzymany przed zaporą, w oczywisty sposób nie mógł się znaleźć za zaporą, a woda, jak to woda, za zaporą piasek wypłukuje. W wyniku czego fundamenty po drugiej stronie zapory są nieustannie podmywane i przepaść za zapora tak rośnie, że brakuje betonu na jej ciągłe zalewanie. W desperacji ktoś wymyślił (za Gierka), a Szanowny Autor wspiera tę ideę swoim autorytetem dziś, że aby ratować tamę we Włocławku, należy zbudować następną tamę w Nieszawie, poniżej Włocławka. Głównym zadaniem tamy w Nieszawie ma być zatrzymanie piasku za Włocławkiem, by tama we Włocławku nie była ciągle podmywana. No, ale będzie podmywana tama w Nieszawie... Na to inżynierskie umysły zrodziły logiczną odpowiedź: zbudujemy następną tamę poniżej, i jeszcze poniżej następną, i jeszcze... I tak dochodzimy do Bałtyku i do tak zachwalanej przez Szanownego Autora (przerażającej) idei kaskady dolnej Wisły. Kaskada dolnej Wisły, to system zapór, który zamieni całą dolną Wisłę w piaskownicę i śmierdzącą bombę ekologiczną nieoczyszczonych osadów dla naszych potomków.
    Nie bardzo chce mi się dalej rozwijać temat. Nie mniej, dla człowieka myślącego przegrodzenie w poprzek wielkiej rzeki nizinnej, to po prostu absurd. W krajach cywilizowanych szuka się raczej sposobów rozwalania zapór powstałych w czasach minionych (sporo tych zapór rozwalono).
    Oczywiście jest w Polsce sporo wpływowych osób, które chcą zarobić na budowie kolejnej zapory gigantyczne pieniądze i co pewien czas ten absurdalny pomysł nam serwują. I zawsze znajdą jakiegoś profesora, który uzasadni korzyści wszelkiego rodzaju jakie z tego będą i zawsze znajdzie się kilku dziennikarzy, którzy (szczególnie po powodzi) o tym wspomną. Jaka szkoda, że jeden z idoli mojej młodości na starość zaczął śpiewać w tym chórze…
    Czytałem ten artykuł z prawdziwą przykrością. Nie jestem żadnym ekologiem, ale mieszkam koło Płocka i widzę realizację takich idei w praktyce. Oj bardzo mi one przypominają komunistyczne wizje stopienia czap lodowych na biegunach w celu nawodnienia pustyń, albo odwracanie biegów rzek. Szczególnie przykra jest anachroniczna filozofia traktowania przyrody jako czegoś, co należy za wszelką cenę jakoś wykorzystać, która nie przystoi intelektualiście formatu Stefana Bratkowskiego. Przykry jest fakt braku jakiegokolwiek researchu, a nawet chwili racjonalnego zastanowienia: zaraz, zaraz… A właściwie ile dolna Wisła niesie osadów w metrze sześciennym wody? Co się dzieje z warszawskimi (ciągle nie ma oczyszczalni) fekaliami pokrytymi piaskiem, bez dostępu tlenu. Co się dzieje z z zanieczyszczeniami z dawnej Petrochemii (obecnie Orlen) przysypanymi piaskiem… Dlaczego saperzy każdej zimy wysadzają zatory lodowe w Zalewie Włocławskim. I tak dalej... Dla dociekliwego umysłu każde takie pytanie rodzi następne. Wreszcie dociera do nas jakim absurdem jest przegradzanie wielkiej rzeki w poprzek, jakie komplikacje to rodzi i jakie dziedzictwo zostawiamy w efekcie naszym wnukom.
    Ps. Szczególnie wzruszyła mnie ta część świetlanej wizji Szanownego Autora dotycząca żeglugi rzecznej. Konia z rzędem temu, kto przepłynie wzdłuż Zalew Włocławski czymś większym niż żaglówka...
  • 2010-08-07 20:54 | nie wazne

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    to wywazony teks i prawdziwy, podzielam poglady autora. Jeden watek jest tu ciekawy. Nie od dzis wiadomo, ze najwiekszymi szkodnikami dla przyrody sa wszelkiej masci zieloni. Stado oszolomow z niedomytymi wlosami. NIe jest probleme, ze nie domyte, ale ze kryja niedouczone tepe, histeryczne zwoje mozgowe. Nie wystarczy dobrze chciec i kochac przyrode, trzeba jeszcze uzywac, tego co przyroda ludziom dala: rozumu (i uczyc sie, uczyc sie i jeszcze raz uczyc sie), a tego zieloni wszlkiej masci nie robia, pomijam ich wyrachowanych przywodcow, ci wiedza co i za ile robia... moze wiec czas swieta krowe ruchow ekologicznych odsunac od zlobu a przywrocic jej wlasciwe miejsce na zielonej trawce
  • 2010-08-08 01:35 | Widzę że dla Szanownego Komentatora

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    najbardziej "nie ważna" (celowo powielam błąd SZ. A.) jest kultura wypowiedzi, o braku jakichkolwiek argumentów nie wspomnę. Może np. jakieś starcie na argumenty z publicystami magazynu "Dzikie Życie"? Śmiało, oni nie gryzą, chociaż kwalifikują się niewątpliwie do "oszołomów". Jestem jednak dziwnie pewien, że Pan Stefan Bratkowski i jego zwolennicy przegraliby dyskusję z kretesem. Komentator Dr Skues dość dobitnie wyłożył "zalety" Włocławka, przy czym wszystko co napisał ma oparcie w badaniach naukowych.
  • 2010-08-08 13:59 | Grzegorz ekolog

    Zamiast prymitywnych wyzwisk poczytaj sobie "Przyczyny i skutki powodzi na Dolnym Śląsku"

    Zamiast prymitywnych wyzwisk poczytaj sobie "Przyczyny i skutki powodzi na Dolnym Śląsku - propozycje ekologicznych działań przeciwpowodziowych. Wydawnictwo Klubu Przyrodników, Świebodzin 2008".
  • 2010-08-08 14:14 | Grzegorz ekolog

    Dziękuję za ten wpis. Ja nie mam cierpliwości do tłumaczenia rzeczy już znanych. Odsyłam do publikacji.

    Szanowny Panie Stefanie, Niech Pan czyta publikacje ekologiczne, bo po prostu nie wie Pan o rzeczach z tej nowej dziedziny nauki, która tak naprawdę ma dopiero 20 lat i rozwija się błyskawicznie. To jedna z najciekawszych nauk. Akurat Pana na rozpoczęcie nauki w podeszłym wieku na pewno intelektualnie stać. Wierzę w Pana, mimo tych głupot, które Pan wypisuje w tym artykule w Polityce. Powodzenia.
  • 2010-09-12 14:12 | Kubas

    Re:Ratunek dla polskich rzek

    Fajny link:
    http://przyroda.org/images/raportwwf.pdf

    Jak człowiek ratuje Polskie rzeki.
    Chyba są teraz bardziej ekologiczne metody wytwarzania prądu niż piętrzenie wody - Biomasa, spalanie śmieci, energia wiatrowa - które nie niosą za sobą negatywnych skutków dla cieków wodnych.
    Poza tym celem gospodarki jako całości nie powinien być wzrost konsumpcji energii lecz jej oszczędzanie.

    Warto przeczytać raport światowej komisji do spraw zapór - agendy ONZ, który rozwiewa sporo większość mitów o ich boskim wpływie na środowisko naturalne.
    http://www.dams.org/report/wcd_pl.htm

    Pozdrawiam.
    Kuba