Ludzie sami sobie szykują katastrofę. Jedzą byle co, ruchu mają coraz mniej, coraz bardziej zamykają się w sztucznych klimatyzowanych kostkach – praca, dom, samochód.
Zwykle nie widzimy skutków takiego życia. Jakiś czas temu oglądałem film paradokumentalny. Postanowiono zbadać jakość wędlin, w szczególności ilość mięsa w nich. Wygrała jakaś bardzo droga polędwica, bo miała AŻ 29%, Aż, bo drugie miejsce zajęła inna polędwica z zaledwie 22% mięsa. O kiełbasach nie wspomnę. Potem wzięto się za parówki (dzieci tak lubią ...). Najlepsze miały 3% mięsa.
Sam na sobie odczułem zmianę nawyków życia. Od kilku lat mieszkam na wsi, mam dużo ruchu i odżywiam się zupełnie inaczej. Robię sobie chleb na zakwasie, wędliny bez „utrwalaczy i polepszaczy”, soki, dżemy, wina z własnych owoców, warzywa z własnego warzywniaka. Wszystko beż żadnego pryskania czy nawożenia, nawet środkami dozwolonymi dla gospodarstw ekologicznych.
Efekt ? Fizycznie czuję się jak chyba nigdy dotąd, a mam już swoje lata. Zapomniałem o kilku dolegliwościach, jakie miałem od lat a raczej nie młodnieję. Moi goście rzucają się na moje żarcie „jakby byli po dwutygodniowej głodówce”, ostatnio zaprosiłem kilka osób z dziećmi, przywieźli kupne ciasto i wcale go nie tknęli, za to zjedli mi cały zapas chleba, odkrawali co i raz po kawałku i jedli jak ciasto – dzieci pytały, czemu chleb ze sklepu tak nie smakuje. Z zaskoczeniem odkryli, że rzodkiewki są pikantne – pewnie, że są, tylko te moje są świeże a te ze sklepu to ile dni wcześniej były rwane i czym były „pędzone” ? Mój sąsiad, który ma sad z różnymi owocami, jak chce sobie pojeść owoce, to swoich nie rusza, przychodzi do mnie. To co on uprawia wygląda pięknie, wiśnie błyszczą się „jak psu j.ja”, ale on sam tego nie je. Jego śliwki są wielkości jabłka, ale przetwory dla siebie robi z moich śliwek. Nawet nie pytam, czym pryskał swoje.
Ludzie już o tym zapomnieli, że tak się kiedyś żyło. I za to nowe „cudowne” życie zapłacą. Namawiam wszystkich, by choć trochę lepiej się odżywiać. Zrobienie chleba na zakwasie w domu w bloku jest „proste jak budowa cepa”, taki chleb leży u mnie tydzień na wierzchu i nie schnie. Dżemy i soki też można sobie bez trudu zrobić, nawet z kupnych owoców będą o wiele lepsze niż sklepowe. Zwierzątek może w ten sposób nie uratujemy, ale siebie troszkę tak.
Wyszukaj na forum
Forum
Mniej różnorodnie w przyrodzie
(4)
ONZ obchodzi rok różnorodności biologicznej. Smutna to feta, skoro wiele gatunków nie dotrwa do jego końca.
-
-
Re:Mniej różnorodnie w przyrodzie
(nie jest to zarzut, broń Boże, chodzi o nakreślenie o jaką grupę czaso-osobową chodzi) w większości rozmów wspominają: "kiedyś to była szynka, kaszanka", "jabłka jak przyniosłem z sadu to cały dom pachniał", "marchewka była prosto z grządki do chrupania, słodka jak cukierek", "chleb dzisiaj to profanacja, te gnieciuchy sklepowe to nie do jedzenia są" itp. I MAJĄ RACJĘ! -
Re:Mniej różnorodnie w przyrodzie
Niestety, ale tak jest. Czy ktoś z dwudziestolatków zna smak jabłek koszteli ? Sporo ludzi mnie pyta, czy mam kosztele, ale to wszystko ludzie po 40-tce. Po prostu kosztele zniknęły z rynku, wyparte przez "nowoczesne' odmiany. A kosztele to pyszne jabłka (w przyszłym roku powinienem mieć pierwsze owoce, posadziłem 8 koszteli ...)
A co do chleba - zapewniam, że chleb zrobiony w domu na zakwasie smakuje ZUPEŁNIE inaczej, niż kupny. I nie wysycha, chleb kupny zostawiony na noc będzie rano jak z kamienia, ja trzymam chleb w koszyku nakrytym ściereczką dla ochrony przed muchami. I leży tak z tydzień (takiego chleba nie da się zjeść dużo na raz, to nie wata ze sklepu, po zjedzeniu 2 kromek jest się nasyconym) -
Re:Mniej różnorodnie w przyrodzie
Za mało się mówi o tych problemach, a jeszcze mniej - o sposobach rozwiązania. A skutki zmian w ekosystemach, w tym zmian wywołanych ociepleniem klimatu, już teraz są odczuwalne (powodzie, susze, wzrost cen zbóż etc.), a wszystko wskazuje na to, że będzie gorzej. O współczesnym wielkim wymieraniu powstał film dokumentalny Call of Life - polecam. http://ekoprzewodnik.pl/blog/2010/08/4/call_of_life/
