W USA powstało prawo że pracownicy instytucji finansowym którzy doniosą na nieprawidłowości w firmie , otrzymają jakiś tam procent od zasądzonego wyroku sądu.
Jeśli nie można robić reform to można pieniądze lepiej i przejrzyściej wydawać ,bo jeśli rynki uznają że wydajemy na konsumpcje a nie na rozwój to w tedy mogą się zdenerwować .
A wałków na nas raczej nie będą robić z procentami (by nas świadomie osłabić i na tym zarobić) bo pewnie boją się tych wszystkich instytucji które ostatnio powstały na świecie do monitorowania ich działalności.
U nas też coś podobnego by się przydało bo w tedy ludzie będą bardziej skłoni do reform nie obawiając się nadużyć.
Wyszukaj na forum
Forum
Czy Tusk złagodzi deficyt
(24)
Po 2009 r. tylko my w Unii odnotowaliśmy wzrost gospodarczy. W tym roku zielonych wysp będzie dużo więcej, przestaliśmy być wyjątkowi. Zaczął się zupełnie inny wyścig i wygląda na to, że zostajemy w tyle.
-
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
„Po 2009 r. tylko my w Unii odnotowaliśmy wzrost gospodarczy. W tym roku zielonych wysp będzie dużo więcej, przestaliśmy być wyjątkowi. Zaczął się zupełnie inny wyścig i wygląda na to, że zostajemy w tyle.”
TKW: 12.04.2010 pisałem „Ktoś niedawno powiedział, że te czynniki, które okazały się dla nas dobre w czasach zawirowania i dały nam zielony kolorek na mapie Europy, będą nas hamować w czasie wychodzenia z dołka”. Teraz nawet tuba propagandowa PO, czyli „Polityka” to przyznaje ?
„Pokazanie czteroletniego planu uzdrawiania finansów państwa, który właśnie przyjął rząd, było po to, by tych kłopotów uniknąć, sam plan jednak rozczarowuje. Słupek pokazujący deficyt skurczy się za mało, najwyżej o 1 punkt procentowy.”
TKW: rozczarowuje to mało powiedziane. Mocniej nie mogę napisać, bo moderator usunie.
„Rynków nie da się już oszukać zamiataniem wydatków pod dywan, jak wtedy, gdy Krajowy Fundusz Drogowy wyodrębniono z budżetu, żeby wyglądało, iż są mniejsze.”
TKW: właśnie aktywność rządu sprowadza się do „kreatywnej księgowości”. Kolejnym pomysłem jest zabrać nasze pieniądze z OFE, kolejnym „zaliczać szarą strefę do sfery dochodów”. Fajna zabawa, prawda ? Coś w stylu starego dowcipu, gdy dyrektor pyta podwładnego „ile jest dwa razy dwa – a ile pan dyrektor sobie życzy ?”. Mam pomysł jak raz a dobrze poprawić wskaźniki – przeprowadzić ustawę o konfiskacie oszczędności w bankach – czemu nie OJCZYZNA W POTRZEBIE.
„Wniosek jest jeden, nie do podważenia – wydajemy za dużo! A dokładniej – za dużo w stosunku do przychodów państwa.”
TKW: patrząc na postawę rządu jest to jednak zdecydowanie wniosek do podważenia. No bo skoro nie robią nic ani w kierunku poważnego zmniejszenia wydatków ani w kierunku prawdziwego zwiększenia dochodów, to musiałbym uznać, że rząd jest albo głupi albo świadomie działa na szkodę obywateli. Zazdroszczę Amerykanom, którzy mają zapisane w Konstytucji, że „jeśli rząd działa na szkodę obywateli, to obywatele mają prawo usunąć rząd siłą”.
„Uśpiło nas, że byliśmy prymusem i staraliśmy się trzymać wydatki na smyczy, podczas gdy inni je rozdymali.”
TKW: w kwestii tego „nas”. Mnie do uśpionych proszę nie zaliczać.
„Dla polskich polityków najważniejszy jest krzyż pod Pałacem Prezydenckim”
TKW: też to pisałem nie raz i nie dwa. I tu „ukłon” w stronę dziennikarzy w tym „Polityki” – w kreowaniu takiej postawy polityków macie swój bardzo ale to bardzo poważny udział.
„Doszło do tego, że tych rynków boją się dziś bardziej niż własnych wyborców. Ludzi można próbować do wyrzeczeń jakoś przekonać, rynki są bezwzględne. Jak zakręcą kurek z pieniędzmi albo zażądają lichwiarskich procentów, przewrócą każdy rząd.”
TKW: jeśli Autorka ma rację, to ja proszę rynki finansowe o natychmiastowe zakręcenie kurka. Lepiej niech „walnie” przy zadłużeniu jakie mamy teraz niż za rok, gdy zadłużenie wzrośnie o kolejne 100 mld., bo to ja będę musiał za to wszystko zapłacić.
„Trzynaście krajów UE, żeby poprawić sytuację budżetu, zdecydowało się na podwyżkę stawek podatku VAT. Węgry poszły na całość, dotychczasową stawkę 20 proc. zastąpiły maksymalną, czyli 25-proc. Grecja podniosła ją z 19 proc. na 23, Wielka Brytania z 17,5 proc. na 20, Hiszpania z 16 na 18, Rumunia z 19 na 24 proc., Irlandia z 20 na 21,5. „
TKW: ktoś jeszcze wierzy, że na podwyżce o 1% się skończy ? Tyle, że jak jeszcze trochę „poczekamy”, to stawka będzie musiała wynosić nie 25%, tylko 35%.
„Gdyby okazało się za mało, rząd zapowiada kolejne podwyżki.”
TKW: to już jest kabaret. „Gdyby”. nawet Kowalski wie, że to nie wystarczy, ale rząd jeszcze nie wie, jeszcze „gdyby”. Fajny mamy rząd.
„Wszystkie kraje Unii od lat wydają więcej pieniędzy, niż mają dochodów. Wszystkie więc muszą pożyczać.”
TKW: tu warto przypomnieć zdania tzw. eurosceptyków – wchodząc do UE wchodzimy do bardzo „szemranego” towarzystwa. Jak „walnie” (a musi walnąć, bo skoro KAŻDY jest zadłużony, to nie ma od kogo w UE pożyczyć, chyba że sprzedać się Azji), to coś mi się widzi, że Niemcy czy Francja wyjdą z tego „walnięcia” mniej poturbowani od nas. Będzie „wesoło”, radzę zacząć uczyć się mandaryńskiego (najpowszechniej używany język na świecie, głównie w Chinach).
„Ich potrzeby są o wiele większe niż zasoby rynków finansowych, więc jeśli nie wypadniemy wystarczająco dobrze, będziemy mieć z pożyczeniem kłopoty.”
TKW: czy rząd czytuje „Politykę” ? Może redakcja powinna wysłać im jeden egzemplarz i co ważniejsze zdania zaznaczyć markerem ?
„Tylko w tym roku minister finansów musi pożyczyć 82,4 mld zł.”
TKW: żeby jeszcze tak było, że skoro pożycza to niech odda ze swoich. A on pożycza w moim imieniu ale to ja będę musiał oddać. Też bym tak chciał – ja pożyczam a niech ktoś inny odda.
„Brak determinacji w redukowaniu naszej dziury budżetowej oznaczałby konieczność płacenia wyższych odsetek. W naszym przypadku tylko jeden punkt procentowy więcej kosztowałby budżet 6 mld zł!, bo całe nasze skumulowane zadłużenie zbliża się do 700 mld zł.”
TKW: a co to rząd boli, rząd się wyżywi. A poza tym były wypowiedzi – i to poważnych fachowców – że skumulowane zadłużenie wynosi nie 700 mld. tylko 3000 mld.
„Nasz czteroletni plan naprawy finansów państwa nie gwarantuje niestety, że unikniemy zagrożeń. Zaczynamy radzić sobie gorzej niż inni, których kryzys finansowy dotknął bardziej.”
TKW: patrz początek mojego wpisu.
„Zniknęło już alibi do nicnierobienia dla rządu, jakim było zagrożenie wetem prezydenta”
TKW: K...a, to nie było żadne alibi. Rząd nawet nie próbował, więcej, od ponad 4 miesięcy może nie bać się veta i co ?
„ale widać, że rząd PO-PSL jakiejś poważniejszej próby racjonalizacji wydatków państwa nie podejmie. Na ruchy bardziej radykalne nie ma zgody w samej Platformie, tym bardziej nie ma ich w koalicji.”
TKW: To stwierdzenie powinno się pojawiać na pierwszej stronie „Polityki” przez najbliższe kilka lat jak „memento”. Kropla drąży skałę.
„Wicepremier Waldemar Pawlak bardziej niż nałożoną na Polskę przez Komisję Europejską procedurą ograniczania nadmiernego deficytu martwi się marnymi sondażami PSL przed wyborami parlamentarnymi”
TKW: to oszczerstwo ! Jak „Polityka” śmie twierdzić, że politykowi sondaże „bardziej leżą na sercu” niż dobro kraju ! Mądrzy ci Amerykanie ze swoją Konstytucją (patrz wyżej)
„Dla jego partii znalezienie się w przyszłym Sejmie jest sprawą numer jeden, dla partii opozycyjnych również”
TKW: numer jeden, dwa, trzy i tak dalej. Na tym właśnie polega tzw. „demokracja” – najpierw to utrzymać się u władzy. Potem długo, długo nic a dopiero potem, ewentualnie, jak przyjdzie ochota, to „coś zrobimy”.
„Reszta spraw może poczekać”
TKW: i czeka. A y za to czekanie codziennie płacimy kolejne 300 mld. PLN
„Skutek jest taki, że podniesienie VAT to jest wszystko, na co zgodził się koalicjant”
TKW: skoro trwanie jest najważniejsze, to nie ma się co dziwić.
„Podjęcie przez PO rozmów z SLD, z pominięciem Pawlaka, byłoby końcem koalicji. Zresztą lewica była skłonna zgodzić się tylko na takie posunięcia, które byłyby trudne do zaakceptowania dla elektoratu PO (np. powrót do starych stawek PIT). PiS na żadne.”
TKW: niech wreszcie to „wybuchnie”, teraz wygrzebanie się z bagna zajmie nam kilkadziesiąt lat, za parę lat, jak długi będą rosły w takim tempie, nic nam nie pomoże.
„PSL twardo pilnuje przywilejów rolników bez względu na ich racjonalność.”
TKW: jasne, to rolnicy są wszystkiemu winni. Znaleziono winnego, hura ! A ja mieszkam na wsi od kilku lat i widzę, że rolnicy ciągną z budżetu stosunkowo mało wbrew pozorom. Moi sąsiedzi dostają „od państwa” tylko dwie niskie emerytury (po ok. 600 zł), z UE dopłaty na poziomie kilkaset zł za hektar. Zdecydowaną większość swoich dochodów wypracowują sprzedając to co urośnie. I na emeryturę nie przechodzą jak w Policji czy wojsku przed 40-tką. A prawie półmilionowa armia urzędników będąca w 100% na utrzymaniu budżetu ? Ta armia ciągle rośnie. Itd. itp.
„Plotka głosi, że premier wręczył swojemu zastępcy tak zwany pakiet Pawlaka, zawierający dziewięć punktów. Szef PSL ma wybrać z tego menu dania, które PSL gotów jest skonsumować.”
TKW: to się nazywa przemyślana i spójna reforma państwa. Proponuję Pawlakowi by parę razy rzucił kostką, to pomoże mu wybrać z tej listy, po co myśleć ?
„W pakiecie są zalążki prawdziwych reform, jak np. próba objęcia najbogatszych rolników systemem podatkowym, ale też rzeczy z pozoru drobne.”
TKW: no to niech się zastanowię. Jeśli na 9 punktów są „zalążki” – przynajmniej dwa, skoro użyto liczby mnogiej, są „rzeczy drobne” – też przynajmniej dwie, to właściwie co rzeczywiście ważnego jest na tej liście ?
„Z kolei 2 mld zł bardzo pobudzają wyobraźnię Platformy.”
TKW: no to cieniutka ta wyobraźnia. Tych 2 mld. wystarczy na ok. tydzień (tylko w czerwcu rząd zadłużył nas na ponad 9 mld. zł).
„Jest w nim jeszcze 1,8 mln ha, co – zdaniem wicepremiera – warte jest 36 mld zł. PSL chce zdążyć rozparcelować ziemię między drobnych rolników, zanim będą mogli bez przeszkód kupować ją w Polsce cudzoziemcy.”
TKW: no proszę, to Pawlak, „ten głupi rolnik” (patrz wyżej o rolnikach), znalazł więcej niż te nędzne 2 mld, które tak podniecają Platformę. A argument obrony przed wykupieniem ze strony cudzoziemców jest moim zdaniem w dalekiej perspektywie dla Polski kluczowy, bardziej niż kasa.
„Premier Donald Tusk zapowiedział, że żadnych wielkich reform rząd przeprowadzać nie zamierza”
TKW: WSZYSTKO JASNE ?
„Nie będzie też szukał oszczędności w wydatkach socjalnych, bo te, jego zdaniem, nie są wcale w Polsce duże. W tym punkcie warto jednak z Donaldem Tuskiem podyskutować, choć politycy tego nie robią.”
TKW: NO TO MOŻE JUŻ TERAZ JEST WSZYSTKO JASNE ?
TKW: warto podyskutować ... Dobre. Znowu zazdroszczę Amerykanom ich Konstytucji.
„Wydajemy za dużo, ale na razie – podkreśla rząd – trudno byłoby wydawać mniej. „
TKW: nie „trudno byłoby wydawać mniej” tylko „my rząd nie chcemy wydawać mniej”. Nie dziwię im się, ja tez lubię „zaszaleć”, a jakbym mógł zaszaleć cudzą kasą bez ponoszenia odpowiedzialności to bym dopiero pokazał „wyższą szkołę jazdy”.
„W nadmierny deficyt wpędziła nas reforma emerytalna oraz to, że około 30 mld zł rocznie kosztuje państwo udział w projektach unijnych.”
TKW: to ciekawa diagnoza, skoro ta reforma ma być powodem, to czemu WSZYSTKIE kraje Unii mają potężne deficyty, skoro reforma była w Polsce ? Powód nadmiernego deficytu jest zupełnie inny. Jest to nieunikniony efekt tzw. „demokracji” władza ma prawo zabrać nam dowolną ilość kasy i może z nią robić co zechce, może też zupełnie bezkarnie zadłużać nas. No i na całym tzw. „demokratycznym” świecie skutek jest ten sam – potężne zadłużenie. Europa, USA, Japonia – wyliczać dalej ?
„Za kilka lat to się zmieni, największe pozycje wydatków państwa zaczną chudnąć. Fundusze emerytalne zaczną odciążać budżet od wypłat emerytur, a z Brukseli szerokim strumieniem popłynie zwrot pieniędzy. Byle się doczołgać do 2013 r.
O tym jednak, czy te kalkulacje się sprawdzą, zadecydują rynki finansowe.”
TKW: zadecydują. Jeszcze prawnuki będą nas przeklinać za to, co dostana w spadku.
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
" Jest to nieunikniony efekt tzw. „demokracji” władza ma prawo zabrać nam dowolną ilość kasy i może z nią robić co zechce"
Nie prawda. To nie demokracja jest winna tylko głupota głosujących. Niedemokratyczna władza może sobie zabrać jeszcze więcej.
Zdaje się że Niemcy, całkowicie domokratycznie sobie uchwalili że za pare lat wszystkie budżety (państwa i landów) mogą mieć jakis minimalny deficyt ( o ile dobrze zrozumiałem przecieki z ich prasy).
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
A możesz wskazać choćby jeden KONKRETNY mechanizm, który przed samowolą władzy nas chroni ? Bo z tego co ja wiem, to Sejm może uchwalić co zechce i wtedy stanie się to prawem. Jak sejm zechce, to uchwali 47% podatku VAT. Jak sejm zechce, to może uchwalić likwidację osób poniżej 150 cm wzrostu.
A jeśli idzie o Niemcy - z tego co ja wiem, to Hitler doszedł do władzy całkowicie demokratycznie, po prostu wygrał wybory. I to co potem uchwalał, było całkowicie legalne. Niedemokratyczność Hitlera, o ile wiem, polegała na nieprzeprowadzeniu kolejnych wyborów.
Wychodzi więc na to, że to nie tylko polscy wyborcy są głupi, niemieckim też się to przydarzało. Więc nadal twierdzę, że to nie głupota wyborców jest winna, ale mechanizm tzw. "demokracji". Zazdroszczę więc Amerykanom, że prawo obywatela do buntu przeciw władzy mają zapisane w konstytucji.
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
"A możesz wskazać choćby jeden KONKRETNY mechanizm, który przed samowolą władzy nas chroni ? "
Zdrowy rozsądek + możliwość zmiany władzy której się podlega poprzez wybory, rewolucje, czy też wycieczkę za granicę.
Ale ja neguję Twoją tezę że _nieuniknionym_ efektem demokracji jest ucisk władzy.
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
A co robią zwykli ludzie we wszystkich tzw. "demokracjach" ? Czyż nie twierdzą zgodnie, że władza ich wykorzystuje ponad miarę ?
Na zdrowy rozsądek można liczyć, ale decydują mechanizmy a nie chciejstwo. Wybory to hucpa i jedno wielkie oszustwo, kilkudniowy cyrk medialny raz na 4 lata, ogłupiana masa wyborcza głosuje tak, jak im telewizja wmówi. Rewolucja ? No to właśnie byłby koniec demokracji i ja na to czekam. Wyjazd za granicę ? Dokąd ? Do innego kraju gdzie jest to samo ?
A co do nieuchronności mechanizmu coraz większego ucisku władzy - jest to ogólne prawo - gdy powstaje jakiś byt, którego nie ma jak kontrolować, nie ma jak zmieniać czy usuwać, to ten byt ZAWSZE zachowuje się jak tkanka rakowa - ciągły wzrost aż do zniszczenia organizmu, na którym rośnie. To dotyczy władzy, to dotyczy każdego monopolu.
Tempo wzrostu tego raka jest różne w różnych krajach. Czasem od czasu do czasu społeczeństwu udaje się trochę tego raka powstrzymać czy nawet cofnąć, ale patrząc na ten proces z perspektywy jakichś 100 lat widać, że jest to jednak ciągły rozrost. Poszukaj sobie danych, jak wyglądała władza państwa w USA czy Europie 100 lat temu czy 50 lat temu a jak wygląda dziś. Jakie wtedy były podatki a jakie są dziś. W jakich obszarach życia władza miała coś do powiedzenia wtedy a w jakich ma dziś. Jaka była wielkość administracji państwowej a jaka jest dziś. I nie ma żadnych barier tego wzrostu, więc trwa on nadal. I tak jak rak w końcu zabija swojego nosiciela, tak "demokracja" w końcu zadusi samą siebie.
pozdrawiam -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
"Zazdroszczę więc Amerykanom, że prawo obywatela do buntu przeciw władzy mają zapisane w konstytucji. "
Zdumiewa mnie Twa wiara w prawo które jest na papierze.
My mieliśmy zapisaną w konstytucji wieczną miłość do ZSRR czy socjalizmu (już nie pamiętam) i wyszło tak jak wyszło. Takie zapisy sa OKDR gdy nie ma siły (społecznego poparcia, sadów policji czy milicji lub wojska) do ich egzekwowania ... -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
To nie jest tylko zapis papierowy. Europejczykom trudno to zrozumieć, ale były w USA akty obywatelskiego nieposłuszeństwa i ich uczestnicy nie byli skazywani za samo podjęcie walki, ale za złamanie innych praw. Gdy byłem na studiach to mój Profesor opowiadał, że jak po raz pierwszy wybierał się do USA to kazali mu w ambasadzie podpisać oświadczenie, że "nie będzie obalał rządu USA siłą". Był tym zaskoczony i dopiero po jakimś czasie wyjaśnił, o co chodzi. Chodzi właśnie o to, że to nie jest zabronione, więc Amerykanie zabezpieczają się przed takim zagrożeniem ze strony obcych poprzez odebranie oświadczenia, bo wtedy delikwent zostanie skazany za fałszywe oświadczenie a nie za samo obalanie.
Mam paru zaprzyjaźnionych Amerykanów i rozmawiałem z nimi o tym ich prawie do obalania rządu. Traktują to serio, tyle, że Amerykanie są ogólnie rzecz biorąc dumni ze swojego "Amerykańskiego stylu życia" i dlatego nie ma jakichś wielkich powstań przeciw władzy, poza tym mają wiele innych sposobów wpływania na władzę, których my nie znamy i nie stosujemy (a szkoda). Amerykanie to naprawdę wielcy patrioci, czasem się kłócą pomiędzy sobą i to ostro (z rękoczynami włącznie), ale nikomu obcemu nie pozwolą się w to wtrącać.
Melchior Wańkowicz żył w USA kilka lat, przejechał Stany "w te i we wte" i m. in. opisuje swoje spotkanie z byłym senatorem Jacksonem, rozmowa zeszła na temat innego polityka, Hoovera. Wańkowicz mówi do Jacksona "pan całe życie zwalczał Hoovera" na co Jackson się "nastroszył" i odpowiedział "Hoover był wielkim amerykańskim patriotą". Wańkowicz zrozumiał tę odpowiedź - "mnie się nie podoba ale tobie wara". A mnie ta postawa Jacksona się podoba, brak mi takiej postawy w Polsce - możemy się spierać i to ostro, ale nie negujemy wzajemnie swojego prawa do posiadania innych poglądów. Jak czytam to forum i wpisy z "modłami o zniknięcie Kaczyńskiego i PIS z powierzchni ziemi", to tak sobie myślę, że jeszcze wiele możemy się od Amerykanów nauczyć.
A na koniec co do porównania z zapisami w polskiej konstytucji z czasów PRL - Amerykanie to wolny Naród i sami sobie pisali konstytucję, w PRL to nie Polacy pisali konstytucję.
pozdrawiam -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
"Wychodzi więc na to, że to nie tylko polscy wyborcy są głupi, niemieckim też się to przydarzało."
Co tylko potwierdza moją tezę że jakość demokracji idzie w parze z śmiadomoscią i edukacją wyborców.
I niemcy już odrobli lekcje z narodowego socjalizmu (polacy być może tez - vide wyniki PiS i LPR - choć nie jestem przekonany), teraz niemcy odrabiają lekcje z deficytu finansów publicznych, co ciągle przed nami. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
No niestety, powszechność kłopotów wszystkich demokracji (np. potworne długi, alienacja władzy, fikcja "wyborów", wszechwładza telewizji) jest, jak dla mnie, dowodem na to, że winna jest sama "demokracja" a nie głupota wyborców.
Uważam, że obecnie mamy czas umierania "demokracji". Tyle, że idzie to opornie a im dłużej to potrwa tym większe dno osiągniemy. Skończy się tym, że zostaniemy zdominowani przez Azjatów i będziemy czymś w rodzaju ich kolonii.
pozdrawiam -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
@tkw
Zgadzam sie ze rzad powinien cos robic ale zupelnie nie rozumiem co masz do demokracji?
Czy USA, ktore tak podziwiasz nie sa demokracja? Zapis o buntowaniu sie obywateli jest oczywiscie papierowy - co sam zauwazasz piszac ze "uczestnicy nie byli skazywani za samo podjęcie walki, ale za złamanie innych praw" - w amerykanskim systemie prawnym (jak w kazdym innym) znajdzie sie zawsze paragraf na osobnika walczacego z rzadem. Pozatym co innego proponujesz? Dyktature? Wybacz ale jedyna dyktature jaka jestem w stanie zaakceptowac to taka gdzie ja bede dyktatorem i jak mi sie znudzi to przeprowadze wybory i ten kto zdobedzie wladze zapewni mi bezpieczenstwo - fajna bajka co?.
Problemy w krajach zachodnich wynikaja z jednej rzeczy - prawa 1 ceny. Otoz na wolnym rynku moze byc tylko jedna cena jednego produktu. Wiec jezeli cos kosztuje w Chinach 20 USD to w Europie moze kosztowac co najwyzej 20 USD + 15% cla + koszty przesylki co powoduje ze Europejczyk zarabiajacy 2000 EUR miesiecznie jest absolutnie niekonkurencyjny w stosunku do Chinczyka zarabiajacego 100 EUR. Wyjsciem z sytuacji jest poprawa edukacji tak zeby Europejczyk byl 20 razy bardziej wydajny od Chinczyka, problem polega na tym ze tego nie da sie zrobic z dnia na dzien.
Inna sprawa to systemy emerytalne - one sa niestabilne od wielu lat i niby wszyscy o tym wiedza ale niewielu cos robi. Dlatego zawalenie sie tych systemow (i reformy) lepiej przeczekac w krajach o mocnych prawach wlasnosci (USA jest jednym z nich) gdzie nikomu nie przyjdzie do glowy "upanstwowic" prywatne fundusze emerytalne. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Uważasz, że jest tylko taka alternatywa - demokracja albo dyktatura ? Nawet tę "demokrację" można usprawnić, pisałem o tym w innych swoich wpisach, więc nie będę tu powtarzał.
Czy wyjściem z sytuacji jest edukacja ? Pomarzyć można, ale trzeba być realistą - nie można liczyć na to, że wszyscy staniemy się mędrcami. Zawsze w historii ludzkości mędrcy stanowili zdecydowaną mniejszość. Tę prawidłowość skrzętnie wykorzystują politycy utrzymując mechanizm, w którym o wyniku wyborczym decyduje masa wyborcza a nie mędrcy. Wystarczy sterować tą masą (telewizja to naprawdę epokowy wynalazek).
pozdrawiam -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
@tkw
Nie czytalem innych wpisow wiec nie wiem o jakim usprawnieniu mowisz (jak bede mogl to poczytam). Z twoich wypowiedzi - bunt przeciw rzadowi - wywnioskowalem ze ciagnie Cie w strone anarchii - moze blednie, przepraszam.
Jezeli znasz inne wyjscie to sie podziel, z checia poslucham. Narazie uwazam ze ludzie wyedukowani zarabiaja wiecej i radza sobie lepiej na rynku pracy niz ludzie nie wyedukowani (i nie daja sie oszukiwac glupim populistom) i nie chodzi tu o "bycie medrcem" ale zdobycie sensownych umiejetnosci ktore mozna stosowac w wielu zawodach np. matematyk moze robic wiele roznych rzeczy a specjalista od wydobycia ropy niestety nie.
PKB na glowe wykazuje korelacje z poziomem edukacji w panstwie - Finlandia poprawila system edukacyjny i Nokia z gumiakow przerzucila sie na komorki.
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
1. Edukacja nigdy nie zaszkodzi, uczyć się warto. Ale ja nie wierzę w to, że sama edukacja zrobi z nas naród doskonały i będziemy żyć w raju. ci co wierzą to "pieknoduchy" - z całym szacunkiem dla Ciebie.
2. Co do "demokracji" - anarchia niespecjalnie mi odpowiada, nie ciągnie mnie w tę stronę. Chciałbym żyć w państwie prawa ale takiego prawa, które jest dla mnie, zwykłego obywatela a nie dla tych, co to prawo tworzą. Jak pisałem parę razy wypowiadałem się na temat wad obecnej "demokracji", ale powtórzę w skrócie:
a) każdy głos liczy się tak samo, głos profesora jest tyle samo wart, co głos obszczymura, tyle że obszczymurów jest zdecydowanie więcej i to oni decydują. Uważam, że nie każdy powinien mieć prawo głosu (np. cenzus wykształcenia) a głos obywatela mającego duże osiągnięcia powinien liczyć się bardziej, niż głos przeciętniaka.
b) nie ma żadnej możliwości rozliczenia posła z realizacji jego obietnic wyborczych a ja wybór traktuje jako kontrakt. Jeśli jedna strona kontraktu jest całkowicie bezkarna, to mamy to co mamy a ja takich kontraktów nie zawieram.
c) żyjemy w czasach telewizji, w rzeczywistości to ona decyduje kto jest w polityce i jaka jest polityka. Raz na 4 lata robi się medialne show, ludzie głupieją i w końcu głosują tak jak im telewizja wmówi. A po wyborach - patrz punkt b)
d) politycy skrzętnie zapewnili sobie swoje przywileje. Posłowie są nieusuwalni (można w referendum odwołać np. Prezydenta Łodzi ale nie można odwołać posła). System dofinansowania partii z budżetu skutecznie zablokował szanse nowych partii, bez 20-30 mln. zł żadna nowa partia nie ma szans.
e) itd.
Ja w tej hucpie odmawiam udziału i nie głosuję. Dzięki temu mogę dziś powiedzieć "Komorowski to nie mój prezydent, Tusk to nie mój premier, sejm to nie mój sejm, to co oni postanowią mam generalnie w d...e a prawo przestrzegam w dwu przypadkach - albo JA uważam, że tak należy albo boję się konsekwencji - częściej to drugie".
pozdrawiam -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
" Jeszcze prawnuki będą nas przeklinać za to, co dostana w spadku. "
A może dojdzie do władzy partia, która powie że skoro to poprzedni politykierzy zadłużali, banki kredytowały, to niech poprzedni politykierzy teraz oddają, a banki sie martwią, a my to mamy gdzies i nie spłacamy.
Ciekawe co by wtedy było ... ;)
Nie jest tak teraz w Argentynie ?
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Tak mozna zrobic ale pozniej banki moga nie chciec pozyczac. Tak jest w Argentynie i dlatego Argentyna ostatnio dogaduje sie z reszta kredytodawcow - zeby moc znowu pozyczac.
W Polsce jezeli zerwiemy z bankami to oczywiscie nie musimy placic odsetek - kilka miliardow rocznie - ale tez nie mozemy pozyczyc - kilkadziesiat miliardow rocznie wiec roznice musimy zaoszczedzic a to by bylo bardzo bolesne. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Zdaje się że koszt obsługi długu to już teraz ok 30mld rocznie, ten może szybko wzrosnąć (jak w Grecji) i już będzie chyba blisko tego co politykierzy uznają za ideał: 3% PKB ?
To że banki nie zechcą później pożyczać to akurat wyjdzie nam na dobre :)))
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
PKB - za Wikipedia - to 432mld USD czyli 3% to 13mld czyli 40mld PLN.
Inny - i o wiele powazniejszy - problem to taki ze ten dlug nie jest tylko trzymany przez jakies "obce banki" ale tez przez banki krajowe i osoby prywatne a wiec po zaprzestaniu splacania dlugu krajowy system bankowy zalamal by sie od razu a ludzie ktorzy oszczedzali w obligacjach skarbowych (wszyscy ktorzy maja konta w OFE i nie tylko) zostali by pozbawieni oszczednosci.
Nie jest to sytuacja do ktorej chcemy dazyc.
Zupelnym pikusiem jest fakt ze kilka firm japonskich (i pewnie nie tylko) by sie wycofalo z Polski bo nie inwestuja w krajach ktore nie splacaja swoich dlugow. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Rząd porusza się po wąskiej grani.Z jednej strony grozi obsunięcie się w przepaśc lawinowo narastającego deficytu finansów państwa a z drugiej w przepaśc klęski politycznej PO na skutek wdrożenia radykalnych reform redukujących ryzyko krachu.Jedyne,zaś reformy, dające taką szansę, to bolesna zwyżka podatków w wersji proponowanej przez SLD przynosząca natychmiastową redukcję deficytu budżetowego i konieczne szybkie zwiększenie wiarygodności państwa na rynkach finansowych.
PO jest jednak w pułapce doktrynalnej własnych obietnic i wybiera interes partyjny
oczekując,że dobra koniunktura gospodarcza zastąpi reformy.Jeżeli oczekiwania te
okażą się niespełnione, to oddanie władzy nie jest złym rozwiazaniem bowiem nowa zwycięska ekipa wkrótce też starci popularnośc zmuszona do b.radykalnych i bolesnych reform ,których uniknęła PO.Reszta to sprawa sprawnego PR i powrót do władzy jest prawie pewny.O PSL nawet nie warto mówic.Mam tylko nadzieję,że przygotowywany kolejny przewał z rozdawnictwem ziemi (za kredyty,które faktycznie będzie spłacało państwo) rachitycznym i nietowarowym gospodarstwom „rodzinnym” nie dojdzie do skutku.
Rozdawana ziemia ma także pochodzic z puli obecnie dzierżawionej przez duże i wysokotowarowe gospodarstwa.Wrócimy do pozycji importera żywności ale PSL znów okaże się dobrodziejem.Partia ponad wszystko.
Żałuję,że zawołanie JK „Polska przede wszystkim” nie wyszło z ust innego polityka.Cechy osobowościowe JK i doświadczenia z rządów PiS nie pozwalają mi bowiem na jego poparcie.
Pocieszam się jednak maksymą Szwejka „że nigdy tak nie było,żeby jakoś nie było”. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
"to bolesna zwyżka podatków w wersji proponowanej przez SLD przynosząca natychmiastową redukcję deficytu budżetowego"
Na pewno ?
Ja momentalnie, jak tylko będzie to opłacalne, zacznę płacić podatki w jakimś innym kraju. Takich jak ja może być więcej ... -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Na pewno ale krótkookresowo.Bez restrukturyzacji się nie obejdzie.Takich jak MMK będzie więcej ale to zupełny margines (bez obrazy-chodzi o liczebnośc) -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
@bryka
Ten margines to od 2004 roku jakies 2.5 mln ludzi. Od Maja 2011 Niemcy otworza granice a z ich ostatnich doniesien prasowych wynika ze tamtejszy przemysl czeka na dobrze wyksztalconych i chetnych do szkolen. Nie wiem ile osob w Polsce przejdzie testy jezykowe (bo Niemiecki bedzie napewno wymagany) ale bedzie duza grupa firm poszukujacych u nas sily roboczej.
To ze ZUS sie sypnie w 2013 roku (data oczywiscie przyblizona) jest wiadome od kilku lat i trudno zeby czesc ludzi nie uciekala za granice. -
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Jakby rząd chciał coś zrobić, to by przesunął wybory na wiosnę i zaczął działać po wyborach, ale najpewniej wybory odbędą się normalnie,a Tusk będzie "reagował na sytuację", czyli nic poważnego nie zrobi do krachu finansów publicznych w latach 2014-15. Jak Buzek. Nie skończy się to katastrofą wyborczą jak AWS, ale straty będą duże.
-
Re:Czy Tusk złagodzi deficyt
Za onet.pl:
„Premier groził nam zerwaniem koalicji, jeśli nie poprzemy podwyżki podatków - twierdzi w rozmowie z "Newsweekiem" Waldemar Pawlak. To nie były jaja - podkreśla wicepremier. Donald Tusk miał postawić ludowcom ultimatum na posiedzeniu rządu, kiedy opierali się proponowanej przez ministra finansów Jacka Rostowskiego podwyżce VAT.
- Pan premier zapowiedział, że po zerwaniu koalicji Platforma przedstawi jedną stawkę VAT - 19 proc. na wszystkie produkty. To oznaczałoby bardzo drakońskie podwyżki na żywność, leki i wiele innych towarów - mówi Pawlak.”
TKW: jakie jest lekarstwo PO na brak kasy w budżecie na wszystkie zachcianki ? Już wiadomo czy trzeba jeszcze tłumaczyć ? Nadal ktoś liczy na to, że nie będzie już większych podatków ?
A przy okazji: coś mi się zdaje, że zaczęła się walka PSL o „być albo nie być”, za rok wybory a Pawlakowi dobrze w sondażach zrobi przedstawianie siebie jako „zapory przed zakusami Tuska”. No bo jedna stawka 19% VAT oznacza faktycznie podwyżkę i to mocną tego, co kupują mało zamożni za to liczni a OBNIŻKĘ podatku na wiele z tego, co kupują zamożni za to nieliczni.
