Autor dotyka tematu który jest bardzo trudny i nie jestem pewien czy spora doza ironii zawarta w tekście jest tu na miejscu. Problem przemocy stosowanej przez pacjentów wobec pracowników ochrony zdrowia ( nie tylko lekarzy) jest realny i pogłębia się. Myślę, że jest to część brutalizacja wzajemnych relacji członków naszego społeczeństwa. Widać to w sklepach, ulicach, szkołach.
Niestety brak jakichkolwiek działań które mogły by temu zapobiegać. W szpitalach w Europie Zachodniej pacjent przy wejściu do szpitala otrzymuje informacje o tym że personel szpitala pracuje dla jego dobra oraz, oczekuje w zamian szacunku i przemoc nie będzie tolerowana. Widziałem nawet plakaty o następującej treści: na jednej połowie pacjent pod opieką lekarza i pielęgniarki a na drugiej pod opieką policji. Podpis na plakacie: Sposób w jaki będziemy się tobą zajmować zależy tylko od ciebie. Myślę, że program Zero Tolerancji dla przemocy to coś co w naszym kraju jest niezbędne. Dziwie się również, że nasze izby lekarskie i szpitale tak słabo dbają o swoich pracowników. Moim zdanie w przypadku napaści na pracownika, nie tylko on powinien wnosić skargę ale również szpital w którym jest zatrudniony. Bez takich działań w niedługim czasie lekarzy zamiast w medycynie trzeba będzie szkolić w samoobronie, negocjacjach (jak negocjatorów policyjnych) i zatrudnić na stałe ochronę w każdym szpitalu.
Wyszukaj na forum
Forum
Z życia sfer
(11)
Mnożą się informacje o złym traktowaniu lekarzy przez pacjentów.
-
-
-
Trybunał Konstytucyjny sobie, a lekarze sobie
"23 kwietnia 2008 Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 52 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej, dotyczący krytyki działania lekarzy przez innych lekarzy jest niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim zakazuje zgodnych z prawdą i uzasadnionych ochroną interesu publicznego wypowiedzi publicznych na temat działalności zawodowej innego lekarza".
Czyli lekarz nie może krytykować innego lekarza, nawet jeżeli powiedzenie prawdy leży w interesie pacjentów.
Trybunał wydał orzeczenie i cisza. Z wyrokami Trybunału muszą się liczyć najwyższe władze państwowe, ale lekarze mogą nie zważać na takie "bzdurne" wyroki. Są ponad nimi.
Maszyna tuszowania przestępstw wobec pacjentów jest dobrze naoliwiona, więc nie należy się dziwić, że sponiewierani i bezsilni biorą się do bicia.
Na kogo mogą liczyć? -
Re:Z życia sfer
politowanie dla Pana poglądów panie Mizerski, życzę Panu, żeby wdzięczni czytelnicy nie docenili Pana twórczości w podobny sposób -
chcę awansować na psa
Historia 1.
Jednego dnia mój pies miał badanie USG, następnego dnia ja.
Badanie psa, wyznaczone na 11:00 opóźniło się około 10 min. gdyż poprzedni pacjent zajął nieco więcej czasu. Weterynarz przeprosił za opóźnienie.
Następnego dnia ja poszedłem na badanie USG na godz. 13:00, jak było napisane na skierowaniu. Zastałem poczekalnię pełną ludzi. Wszyscy mieli skierowanie na 13:00, bo nie była to pora wyznaczona, tylko godzina, o której lekarz miał się zjawić.
Siedzimy czkamy i nic. Lekarza nie ma. Przyszedł o 14:30 i nawet nie powiedział "dzień dobry". O żadnych przeprosinach nie mogło być mowy.
Przed oblicze "jaśnie oświeconego" w fartuchu dotarłem ok. 16:30, aby się dowiedzieć, że badania nie można zrobić bo mam brodę, która przeszkadza (miały być badane tętnice szyjne).
Powiedziałem, że poprzedniego dnia bez żadnego golenia zrobiono USG mojemu spanielowi, którego włosy na brzuchu są znacznie dłuższe niż moje na brodzie, więc niech się pan doktor uda na praktykę do weterynarza.
Lekarz uznał tę wypowiedź za bezczelną, bo on haruje ileś tam godzin, a nawet mu dzisiaj za dyżury nie wypłacili. Ale badanie zrobił.
Paweł napisał: "W szpitalach w Europie Zachodniej pacjent przy wejściu do szpitala otrzymuje informacje o tym że personel szpitala pracuje dla jego dobra oraz, oczekuje w zamian..."
No cóż Szanowny Pan Doktor na pewno "pracował dla mojego dobra", ale jestem niewdzięcznym pacjentem, który uważa, że przy tak wspaniałej opiece lepiej by było awansować na psa.
A ludzie w poczekalni spokojnie godzinami czekali. Gdy jeden z pacjentów się denerwował, drugi go poskromił słowami, "Czego się pan rzucasz, przecież to lekarz". -
Re:Z życia sfer
Piękna historia zaiste. Na szczęście lekarze bywają różni. Co prawda nie zawsze można wybierać, ale staram się z tej możliwości korzystać jak najczęściej. -
zaszyłam tylko kawałek, aby pani pocierpiała
Historia 2
Żona miała operację tarczycy. Rana się nie goiła, szwy długo ropiały.
Na wizycie kontrolnej lekarka, która operowała, pytana o przyczynę, powiedziała:
- Cała chusta chirurgiczna się nie zmieściła. Zaszyłam tylko kawałek, aby pani pocierpiała.
Rozmowa odbyła się przy mnie i przy pielęgniarce.
Lekarz z natury rzeczy ma przewagę nad pacjentem, zwłaszcza schorowanym i często wykorzystuje ją w podły sposób.
Wielu lekarzy (choć oczywiście nie wszyscy), uważa, że do dobrego tonu należy okazywanie pogardy pacjentowi. -
-
Re:Z życia sfer
panie Mizerski zapraszam do mnie na ostry dyżur na SOR, dość wypisywania komunałów zza biurka, praca terenowa i weryfikacja faktów,to Panu proponuję; poza tym odrobina rzetelności dziennikarskiej i napiszemy wspólnie prawdziwy artykuł o realiach,inni doszli do tego dużo wcześniej w innych krajach -
Re:Z życia sfer
Przecież to satyra człowieku, dowcip innymi słowy. Poczucie humoru cię opuściło ? -
Re:Z życia sfer
Droga Polityko, czytałam ten felieton już parę miesięcy temu...
