Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rząd nie poparł zmian w konstytucji

(10)
Rząd na wtorkowym posiedzeniu miał się zająć od dawna zapowiadanymi zmianami w konstytucji o dużym ciężarze gatunkowym. Dobrze, że tego nie zrobił.
  • 2010-09-14 21:25 | tkw

    Na poważnie czy na jaja ?

    „Wśród propozycji parlamentarzystów PO znajduje się m.in. zmniejszenie liczby posłów (do 300) i senatorów (do 49)”
    TKW: a dlaczego nie 200 + 30 ? Albo 157 + 24 ? Samo zmniejszenie liczby jest korzystne, bo obniża koszty, ale poza tym to tylko żonglowanie liczbami. Bo kwestia podstawowa to pytanie: KIM JEST POSEŁ ? Jeśli jest przedstawicielem partii, z ramienia której zdobył mandat, to ma obowiązek głosować tak, jak chce partia. No to po co więcej niż jeden przedstawiciel partii ? Ten jeden działałby na zasadzie jak w spółce akcyjnej – jego partia zdobyła np. 27% więc jego głos to 27% a nie jedna sztuka. A jeśli chcemy powiedzieć, że poseł reprezentuje tylko siebie, to nie wolno wprowadzać dyscypliny partyjnej. A w naszym prawie jest ani tak ani siak. Jak poseł zagłosuje wbrew partii, to dostanie kopa od partii a jak zagłosuje zgodnie z żądaniem partii, to podnosi się krzyk, że nie jest samodzielny. Trzeba się na coś zdecydować.

    „wprowadzenie do Senatu byłych prezydentów”
    TKW: to rozwiązanie jest chyba skopiowane z Włoch. I znowu, jest jakiś pomysł, nienajgorszy ale czy na pewno dobry ? Zakładam, że pomysłem jest wykorzystanie wiedzy, doświadczenia byłych prezydentów, ale czy akurat mandat senatora to najlepsze ? Ale jak się nie pojawi inna propozycja ich wykorzystania, to pomysł należy ocenić jako dobry (tylko żeby nie brał dwu pensji, jako ex-prezydent i jako senator).

    „praktyczna likwidacja immunitetu, który byłby w szczególnych okolicznościach nadawany, a nie tak jak obecnie obowiązujący od chwili wyboru.”
    TKW: to ewidentnie zły pomysł. Immunitet ma zabezpieczać przed takimi numerami, jak zatrzymanie osła opozycji na 48h przed ważnym glosowaniem. I znowu, jest jakiś pomysł ale nie do końca przemyślany. Bo jaki jest problem z immunitetem ? Nie taki że istnieje tylko że jest używany do uchylania się od np. płacenia mandatów drogowych. A tu rozwiązaniem nie jest pozbawić immunitetu z góry, bo to prowadzi do poważnych zagrożeń, tylko wprowadzić mechanizm pozbawiania immunitetu w danej sprawie. Obecnie robi to sejm czyli kolesie zainteresowanego, więc nie kwapią się. A jakby prawo odebrania immunitetu odebrać sejmowi i dać np. Rzecznikowi Praw Obywatelskich, to byłoby wg mnie lepiej – o utracie nie decydowali by kolesie a RPO to w końcu instytucja zaufania publicznego. I utrata immunitetu tylko do konkretnej sprawy a nie tak w ogóle.

    „Czyli miałoby charakter bardziej refleksyjny – oto wnoszący projekt ma czas na dokładne jego przemyślenie i dokonanie ewentualnych zmian. Ta propozycja była szczególnie aktualna w okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, który część ważnych rządowych reform dzięki wetu blokował.”
    TKW:
    1. Ta część którą Lech zablokował to ok. 2%. Straszne.
    2. To juz kuriozum z tą „refleksją”. tworzenie ustawy zajmuje przynajmniej kilka miesięcy. najpierw pisze ją jakieś ministerstwo, potem są uzgodnienia międzyresortowe, potem uzgodnienia społeczne. Po drodze decyzja rządu i dopiero do sejmu. tam 3 czytania, potem jeszcze senat i z powrotem sejm. Razem zwykle ponad rok. To ja się pytam – ile czasu te barany potrzebują na „refleksję” ? To po takim czasie jeszcze jakiś prezydent musi prosić „no, chłopaki, zastanówcie się jeszcze nad tym” ? A prezydent to przez te kilkanaście miesięcy to nie ma czasu by się włączyć, biedaczek o niczym nie wie ? To są kpiny z rozsądnych ludzi. Veto razem z urzędem prezydenta należy zlikwidować (po co prezydent bez prawa veta to już chyba nikt nie zrozumie).

    „Rząd jednak propozycjami się nie zajął. I słusznie.”
    TKW: słusznie. Zamiast coś robić lepiej o mówić, że się coś robi. Tę sztukę PO opanowała do perfekcji.

    „Być może miał tu znaczenie sprzeciw ludowców, którzy wobec kilku propozycji od dawna zgłaszali wątpliwości”
    TKW: wiedziałem, że po odejściu Lecha Kaczyńskiego Tusk znajdzie sobie nowe „nie mogiem, chcem ale nie mogiem”. Tym nowym jest PSL.

    „może premier sam sprawę przemyślał i uznał, że szkoda czasu.”
    TKW: czy pani Paradowska czyta swoje teksty przed wysłaniem ? To co ja mam powiedzieć o premierze, który temat omawia od lat, omawia go w kolejnych kampaniach wyborczych, wypisuje na sztandarze swojej partii, każe swoim urzędnikom wykonać prace i przygotować materiały, wpisuje temat na posiedzenie rządu (rządu 38-milionowego kraju a nie koła gospodyń wiejskich) a w ostatniej chwili mówi „a właściwie, to sprawa bez znaczenia, szkoda na nią czasu” ? Jak napiszę, co ja myślę o takim premierze, to moderator jak nic usunie ...

    „Nie bardzo tylko wiadomo, po co wcześniej sformułowanie takiego stanowiska zapowiadano. Jest bowiem oczywiste, że materia konstytucja powinna być tematem międzypartyjnych rozmów i porozumień, a nie decyzji rządu.”
    TKW: otóż moim zdaniem w tym szaleństwie jest metoda. Co jakiś czas wraca temat zmian w konstytucji i w ostatniej chwili jest wycofywany. W polityce nic nie robi się ot tak sobie. Tu chodzi o to, by publika zajmowała się takimi w sumie mało istotnymi sprawami i do tego są to sprawy, których i tak nikt na poważnie nie zamierza załatwić – by publika nie pytała o finanse publiczne, o służbę zdrowia, o to co robi prezydent od 5-ciu miesięcy, o ubezpieczenia społeczne, o zapaść demograficzną, o ucieczkę młodych z kraju itd.

    „Rząd oczywiście może wyrażać swoje zdanie, ale najlepiej by czynił to w momencie, gdy projekt jest już przedyskutowany w międzypartyjnym gronie.”
    TKW: trzeba było to powiedzieć Tuskowi a nie pisać czytelnikom „POlityki”, możliwości było dość.

    „nie ma także, mimo wielokrotnych zapowiedzi, nawet namiastki komisji konstytucyjnej w Sejmie, choćby w postaci zespołu ekspertów, wpieranych przez tych, którzy już czynnie polityki nie uprawiają, ale w różnych okresach zmagali się z materią konstytucyjną.”
    TKW: pewnie że nie ma, bo jeszcze by coś konkretnego uzgodnili i trzeba by temu nadać bieg. A przecież „nie o to chodzi by złowić króliczka ale by gonić go, ale by gonić go ale by gonić go go go ...”

    „Tymczasem jest oczywiste, że poważna debata konstytucyjna oparta na rzetelnie przygotowanym materiale bardzo by się przydała.”
    TKW: poważnie ? No to czemu jej nie ma od przynajmniej 3 lat ?

  • 2010-09-14 21:44 | tkw

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    Uważam, że omawiając jakieś prace rządu należy zawsze pytać?
    - a co z finansami publicznymi ?
    - a co z bezrobociem ?
    - a co z wyludnianiem się kraju ?
    - a co ze starzeniem się społeczeństwa ?
    - a co z kulejąca służbą zdrowia ?
    - a co z naszymi emeryturami ?
    - a co z nasza obecnością w Iraku i Afganistanie ?
    - a co ...

    bo zbyt często dziennikarze komentują duperele zamiast w naszym imieniu domagać się poważnego działania.
  • 2010-09-14 23:18 | Vera

    W sprawie immunitetu

    Szanowna Pani!
    Pani spokojny, wyważony i wszechstronny artykuł sam się obroni. Bez chwalenia.
    Pozwolę sobie jedynie zwrócić uwagę na pewien szczegół. Teza moja może się w pierwszej chwili wydać szalona, ale..
    Otóż w Polsce w ogóle należy wprowadzić immunitet bo go niema. Immunitet polityczny dla posłów. Na co dzień jest on bez znaczenia ale w krytycznych sytuacjach państwo polskie nie zdało egzaminu. Dwa przykłady:
    1. Jak to możliwe, że poseł, który próbuje założyć nową partię nagle wzywany jest do CBA z powodu "złożenia poprawki". Czy prawo zabrania składania poprawek? Przecież w demokracji wszystko, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Czy taki jest immunitet w sprawach politycznych? (Poseł nie powinien móc się zrzekać tego prawa).
    2. W czasach, gdy premier Leszek Miller był podobnie popularny, jak dzisiaj szaleniec z PiSu pan Andrzej Lepper wystąpił w sejmie z tezą o lądowaniu Talibów w Polsce z odpowiednimi oskarżeniami. Sprawa była czysto polityczna. Z dzisiejszego punktu widzenia można powiedzieć, że miał rację i, że obaj panowie być może staną z tego powodu przed trybunałem stanu (oby). Tymczasem prywatny interes okazał się wtedy silniejszy i panowie wspólnie pozbawili p. Leppera immunitetu. Leppera mogę nie znosić, ale to niema nic do rzeczy.
    3. "Immunitet" mają tylko piraci drogowi, którzy obraźliwie wyrażają się o systemie prawnym i którym trzeba licytować auto. Ale to nie jest immunitet, to prywata.
    Mój wniosek. Immunitet nie zastąpi rozumienia demokracji, a prokurator i więzienie - problemu uczciwości. Prawdopodobnie należałoby w Polsce za takie wybryki pozbawiać praw publicznych (nie obywatelskich) na 5 - 10 lat.
    Cała dyskusja o immunitecie wydaje się być zrzucaniem odpowiedzialności na przepisy, które to same będą rozwiązywać problemy. To samo jest też z okręgami jednomandatowymi. To naiwność i nie tędy droga.
  • 2010-09-15 08:09 | Prudent

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    Prezydent nie tylko wetował ustawy (kluczowe czyli dotyczące zdrowia i systemu emerytalnego) ale także odsyłał je do Trybunału Konstytucyjnego.

    Już same prerogatywy prezydenta potrafią odstraszyć rządzących od podjęcia niepopularnych decyzji.
    Nie mówię tutaj tylko o tym rządzie ale także o następnych.

    Przykładem ustawa o ograniczeniu uprawnień pomostowych.
    67% społeczeństwa przeciwko, media przeciwko ("gniot legislacyjny"), opozycja przeciwko, Prezydent zawetował

    Ograniczenie veta jeżeli ta ustawa przejdzie będzie porównywalne ze zniesieniem Liberum Veto w dawnej Rzeczpospolitej
    Rządzący nie będą mieli wymówki przed trudnymi reformami
  • 2010-09-15 08:17 | Prudent

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    Biedny tkw nie może znaleźć artykułu o finansach publicznych
    Pomyślałby kto
    Coś ściemniasz kolego

    Po wybranych przez Ciebie tematach widzę, że jesteś klakierem rządu
    - finanse (w latach 2007-2009 wskaźnik długu do PKB rósł w Polsce wolniej niż w EU dwukrotnie)
    - bezrobocie (znacznie niższe niż w EU)
    - wyludnianie się kraju (z tego co wiem liczba urodzeń ostatnio wzrosła ale trend zaobsserwujemy za klika lat)
    - Irak i Afganistan (rząd wycofał wojska z Iraku)

    Spójrz krytycznie na poczynania rządu nie tylko na jego zasługi ale i na zaniechania.

    Do tej pory uczyniono niewiele aby egzekwować selektywną zbiórkę odpadów albo przestawić się na odnawialne źródła energii
    To jest największe zaniechanie rządu.

    Duża część problemów ze służbą zdrowia jest tego pochodną (nowotwory, astmy, ...)
  • 2010-09-15 09:23 | MaliNeo

    re:TKW

    TKW: bardzo celne uwagi, z większością się zgadzam. Tylko kilka "ale":

    1. Liczba wetowanych przez ś.p. Kaczyńskiego ustaw nie ma znaczenia. Ustawy kluczowe są w pakietach - pada kluczowa, sypie się cała reszta. Poza tym było jeszcze granie na czas przez odsyłanie do TK.

    2. Muszę zgodzić się z red. Paradowską, że rząd nie powinien być podstawowym forum dyskusji o zmianach konstytucyjnych. Powód jest prosty: zmiana konstytucji to zmiana reguł gry dla wszystkich drużyn. Właściwym miejscem do takiej debaty jest parlament - najpierw przez powołanie komisji do opracowania projektu, a potem do długiej i żmudnej debaty o szczegółach.
    Dlatego akurat w tej chwili nie poczytywałbym Tuskowi za słabość, że zdejmuje to z rządowej agendy. Kurcze, po coś płacimy tym parlamentarzystom, prawda?
  • 2010-09-15 17:59 | zadymausa

    Rzad a moze nierzad ??

    Czy jest ktos kto uwaza ,ze Konstytucja jest perfekt?? Jesli nie to odwlekanie zmian jest niewskazane.Liczba poslow i Senatorow??Dziwnie duza czyli sztuczna.To sa dwie sprawy najwazniejsze aby moc sprawnie rzadzic.I czy ktos lubi czy nie rola kosciola w panstwie powinna byc prawnie usankcjonowana i egzekwowana.Moze w VI Rzeczpospolitej cos wam sie uda !!Slonecznosci!!!
  • 2010-09-15 22:54 | Staruszek

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    Szanowna Pani!
    Proszę wyjść z kabiny depeszowca PAPu na ulicę Krakowskie Przedmieście.
    Jedna z możliwych dziś inwokacji brzmi: "My narwańcy!"
    Lider opozycji podważył już legalność wszystkich władz Polski.
    Lwica opozycji wzywa do moralnej dymisji.
    Trwają dyskusje czyj jest Bóg, kto nie ma Honoru i czyja jest Ojczyzna.
    Pani suchy komunikat to zręczna prowokacja do zapełniania forum uwagami czytelników.
    Konstytucja nie dziś i nie jutro. Na zgodę w Zgromadzeniu Narodowym musimy poczekać aż szaleńcy zażyją psychotropy a warchoły sie zmęczą.
    Polska dziś potrzebuje zwykłego pokoju a nie podniosłych deklaracji.
    A ważkich tematów jest dość. Liczę na Panią na poziomie bliższym gruntu.
    Zazdroszczę Pani talentu publicystycznego. Proszę nie mylić z zawiścią.
    Czekam.
  • 2010-09-16 12:45 | tkw

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    1. Już mi się nie chce po raz kolejny udowadniać, że Lech Kaczyński nie jest wystarczającym alibi dla Tuska za nicnierobienie. Pisałem to kilka razy, możesz sobie znaleźć.
    2. Lech odesłał do TK chyba 26 ustaw (na ok. 1000, liczby podaję z pamięci), ale jeśli CHOĆ JEDNA ustawa została uznana przez TK za niekonstytucyjną, to należałoby Lecha "pocałować w goły tyłek na środku Marszałkowskiej" za uchronienie nas przed kolejnym bublem prawnym. A TK orzekł to chyba więcej niż raz.
    3. Z tym odstraszaniem to żeś palnął nieźle. Odstraszać to sobie można dzieci strasząc je babą-jagą. Rząd ma robić swoje a nie bać się kogokolwiek, inaczej należy powiedzieć "won pętaki".
    4. Ustawa o ograniczeniach ...nie rozumiem o co masz pretensje do Lecha - że zrobił zgodnie z wolą 2/3 Narodu ? Czy ja czegoś nie rozumiem czy Tobie się coś pomieszało ? To jak prezydent zrobi coś zgodnie z wolą 100% Narodu to go powiesić ?
    5. Veto, w przeciwieństwie do liberum veto, nie jest ostateczne. Sejm może veto odrzucić i to robił nieraz. A przyjęcie veta oznaczało, że spora część sejmu z prezydentem się zgadza, o tym też nie wolno zapominać, tylko że Ty opluwasz Lecha a o tych posłach, co veto poparli już nie chcesz myśleć, bo przeszkadzają Ci w pluciu na Lecha. Porównanie jest więc pozbawione sensu.

    W używaniu argumentów też trzeba zachować jakąś logikę a nie pleść byle co.

    Rządzący nigdy nie mieli wymówki dla nieróbstwa. Mieliby wymówkę o niewprowadzenie reform, gdyby sprawę przeprowadzili do końca i nadzialiby się na veto, prawdziwe a nie wydumane. Strach rządu przed vetem Lecha jest wytłumaczeniem wyjątkowo kretyńskim, piszesz o strachu Rządu Rzeczypospolitej jakby ten rząd był dzieckiem, co boi się, że mamusia nakrzyczy. Gdyby tak było to dla mnie byłaby to kompromitacja rządu wręcz ... To nawet ja gram w totolotka, choć "boję się przegranej". Rząd, który się boi ... Jezu, w jakim kraju ja żyję !

  • 2010-09-16 12:53 | tkw

    Re:Rząd nie poparł zmian w konstytucji

    ad. 1 skomentowałem wyżej
    ad. 2 pewnie jest w tym trochę racji, może takiej, że rząd nie tyle jest polem do takiej dyskusji, co nie powinien być jedynym takim polem. Ale ja zadaję pytanie - to po co rząd "brał to na warsztat" ? Jeśli masz pojęcie o procedurach pracy rządu to wiesz, że zanim coś trafi na Radę Ministrów przechodzi długą drogę i wiele osób musi się nad tematem napracować. No i napracowali się a rząd w ostatniej chwili stwierdza, że "a właściwie to drobiazg". No to co ja mam powiedzieć o takim rządzie ? Co ja mam myśleć o premierze, który zleca wykonanie prac a potem okazuje się, że sobie tego wcześniej nie przemyślał, czy warto ? Ten rząd i podległa mu administracja mają inne ważne zadania a okazuje się, że tracą czas na mało ważne sprawy. No to ja mówię - zmienić rząd na poważniejszy.

    pozdrawiam