Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Recenzja płyty: Robert Plant, "Band of Joy"

(2)
Robert Plant ponowie pokazuje, że cały jest zrobiony z muzyki i to najlepszej jakości.
  • 2010-09-22 10:47 | zoso

    That's the way

    Słuchając tej płyty stwierdzam, jak to dobrze, że Robert nie bawi się w reaktywację LZ. Poszedł drogą, w której czuje się najlepiej. On już nic nie musi nikomu udowadniać. Żałuję trochę, że nie nagrywa już ze Strange Sensation. Płyta Mighty Rearanger to według mnie najlepsza “robota” Planta w jego solowej historii. A kawałki takie jak Tin Pan Valley czy Takamba powinny być obowiązkowo puszczane rano w każdej stacji radiowej.

  • 2010-09-27 18:21 | pantherion

    Re:Recenzja płyty: Robert Plant,

    Pana Wojtka (przepraszam za poufalosc, ale ja i mi podobni nie potrafimy - z sympatii - o Panu sie wyrazac inaczej) od zawsze darze ogromnym szacunkem, ale jest jedna drobnostka, na ktora pragne zwrocic uwage. Drugi juz raz natykam sie na pewien brak wiary w mlodego odbiorce kultury. Naprawde, nie trzeba byc 'zaawansowanym wiekiem kinomanem', by lubic Rio Bravo. Podobnie, jak napisal Pan chyba przy okazji reedycj plyt Deep Purple, nie trzeba podkrecac glosnosci na odtwarzaczu, by mlodziez zza sciany zainteresowala sie, co to tak gra. Jest szansa, ze juz to zna i kocha.
    Pozdrawiam,
    Srednio zaawansowany.