Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dwa razy

(18)
2010-10-03 10:16 | tkw
Za onet.pl:
"
Rząd Polski chciał jednych obchodów uroczystości katyńskich, na których mieliby być i prezydent Lech Kaczyński, i premier Donald Tusk oraz Władimir Putin. To Rosja zasugerowała jednak podział uroczystości na dwa terminy - wynika z dokumentów do których dotarł tygodnik "Wprost", o czym pisze na swoich stronach internetowych.

To może być jedna z ważniejszych informacji w toczącym się śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński z małżonką i 94 inne osoby. Na wątek rozdzielenie uroczystości katyńskich zwraca zwłaszcza uwagę Jarosław Kaczyński, który uważa, że jest to jedna z przyczyn katastrofy - przypomina "Wprost".

Tygodnik powołuje się na notatkę ze spotkania Andrzeja Przewoźnika (także zginął w katastrofie - red.), sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który przygotowywał ze stroną rosyjską obchody w Katyniu. Miał przygotowane dwa warianty: wspólna wizyta premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego oraz dwie oddzielne wizyty. Rozmówca ze strony rosyjskiej stwierdził, że lepszym wariantem, pod względem organizacyjnym, są dwie osobne wizyty - pisze "Wprost".
"

TKW: jakieś komentarze tych, co wylali pomyje na Lecha Kaczyńskiego za "to jego wina bo uparł się, by lecieć osobno" ? No i okazuje się znowu, że ten Jarosław to takie bzdury wygaduje ...
  • 2010-10-04 12:21 | Sławomir Osiński

    Re:Dwa razy

    MSZ,NA 40 MIN.przed katastrofą,poinformowało ambasadę w Mińsku o możliwym lądowaniu samolotu z Prezydentem w stolicy Białorusi.Ambasada miała zająć się organizacją transportu lądowego do Katynia.
    Co wpłynęło na to,że kpt.Protasiuk(drugi pilot w słynnym locie do Gruzji)podjął decyzję o lądowaniu w Smoleńsku?Myślę,że powiedzą o tym stenogramy z rozmów w kabinie.Znaczenie mogą mieć losy kpt.Pietruczuka,po locie "Gruzińskim".Został zwolniony z 36 pułku lotniczego,poddany szykanom m.in przez posłów PiSu śp.Gosiewskiego i Karskiego(doniesienie do prokuratury o czasowym pozbawieniu wolności Prezydenta RP,przez kpt.samolotu).Śp.kapitan Protasiuk był tego świadomy.
    Z oceną roli śp.Prezydenta Kaczyńskiego oraz Jego "genialnego"brata poczekajmy do czasu opublikowania raportów wraz ze stenogramami.

    Pozdrawiam.
  • 2010-10-04 12:52 | Hadron

    Re:Dwa razy

    Samolot rozbił się z powodu decyzji politycznej,jakiegoś papierka, "czegoś tam".
    To faktycznie przełom w wypadkowości i cud techniczny.
    Po co im te czarne skrzynki skoro z góry wszystko wiadomo, a ich przesłuchanie nic kompletnie nie wnosi do juz z góry wyrobionego zdania o przyczynach.
    Kompletny fanatyzm i ślepota.
    Witamy w Polsce.
  • 2010-10-04 13:13 | tkw

    Re:Dwa razy

    Witam

    Chyba nie zrozumiałeś zacytowanego newsa. On nie mówi o tym, co ewentualnie wydarzyło się w samolocie, tylko że strona rosyjska proponowała rozdzielenie udziału premiera i prezydenta w uroczystościach, dwie wizyty w różnych terminach i dwa loty. A ja tego newsa przytoczyłem bo pamiętam wściekłe ataki na Lecha i Jarosława, że zamiast lecieć z Tuskiem to polecieli NA WŁASNE ŻĄDANIE osobno by "odebrać chwałę Tuskowi". Zdaniem opluwaczy ta decyzja równała się zamordowaniu 95 osób przez Lecha we współpracy z Jarosławem. No i znowu okazuje się, że to o czym dziś mówi Jarosław nie jest bzdurą, potwierdza się jakaś gra Tusk + Kaczyńscy + Rosjanie.
    Wg mnie inicjatorem osobnego lotu był Tusk (bo chciał punkty za rocznicę Katyńska wziąć tylko dla siebie i by móc powiedzieć "patrzcie jakiego wrednego mamy prezydenta, rocznica Katynia a jego tu nie ma"), Rosjanie co najmniej to chętnie podchwycili (Lecha nie lubili to chętnie podjęli współpracę by mu dokopać) a czy Lech zgodził się chętnie czy tylko przyjął decyzję do wiadomości - tego nie wiem.
    Moim zdaniem premier i prezydent i tak nie powinni lecieć jednym samolotem, choć powinni lecieć tego samego dnia i powinna być jedna uroczystość. W każdym razie potwierdzają się kolejne słowa Jarosława a jakoś teraz nie widzę wpisów tych wściekłych opluwaczy.

    pozdrawiam
  • 2010-10-04 13:54 | Hadron

    Re:Dwa razy

    Ale jakie to ma znaczenie? Żadne w przypadku katastrofy ,a to ty sam przytoczyłeś i powiązałeś.
    Po kiego grzba to zrobiłeś? Przypadkiem? Wątpię.
    Zdaje się że to ty czegoś tu nie rozumiesz.
    Jak dla mnie to klasyczne odcinanie kuponów od aferki smoleńskiej, kompletnie bez znaczenia merytorycznego.
    Byle nabić piany.
    Logistyka jest do poprawy,owszem ,ale po co z tego robić jakaś śmieszną martyrologię z doszukiwaniem się drugiego dna ?
    Kolejna teoria spiskowa.
    Po co? Żeby sobie zamiast kawy cieśninie podnieść.
  • 2010-10-04 13:59 | Sławomir Osiński

    Re:Dwa razy

    Premier poleciał na zaproszenie premiera Putina,czyli z wizytą oficjalną,międzypaństwową.Jeżeli Prezydent nie został zaproszony,to w jakim charakterze tam poleciał?.Zaprosić go mógł prezydent Rosji,który nie miał zamiaru wziąć udziału w uroczystościach.
    Co do osobnych lotów.Prezydent Kaczyński,wraz z bratem i jego partią,prowadzili odrębną od rządu,politykę zagraniczną,czym doprowadzili do systematycznego pogarszania się stosunków z Rosją i Niemcami.Prezydent,do czasu wyroku TK,rościł sobie prawo do KREOWANIA polityki zagranicznej Polski.
    Premier Tusk zaś,dążył do ocieplenia stosunków z sąsiadami.
    Nic dziwnego zatem,że premier poleciał 7 kwietnia,zgodnie z zaproszeniem strony Rosyjskiej.
    -"powinni lecieć tego samego dnia i powinna być jedna uroczystość"-wobec powyższego absolutnie nie.
    Uroczystość 70 lecia zbrodni Katyńskiej,miała być po ubiegłorocznym Westerplatte,kolejnym krokiem do poprawy stosunków międzypaństwami,stosunków których naprawy(sądząc po krytyce wizyty premiera Putina na Westerplatte)nie chciał,może mu nie zależało(jak premierowi Tuskowi),Prezydent Kaczyński.

    :)
  • 2010-10-04 14:45 | tkw

    Re:Dwa razy

    Nie znam się na dyplomacji i nie wiem, jaki charakter miała wizyta Lecha Kaczyńskiego. W każdym razie leciał samolotem rządowym, z wieloma innymi ważnymi osobami w tym kraju - to nie była wizyta prywatna. Moim zdaniem była to wizyta oficjalna (czyli nie na wczasy), ale nie na zaproszenie Miedwiediewa co oznacza, że spotkania prezydentów nie było.

    Dla mnie, w przeciwieństwie do Ciebie, znaczenie podstawowe ma fakt, że Lech Kaczyński był urzędującym prezydentem RP. Rozumiem, że Tusk go nie lubił i że był jego konkurentem politycznym, nie mam absolutnie żalu do Tuska, że spytał Trybunał Konstytucyjny, ale Tuskowi nie wolno było "uprawiać rozgrywek" z prezydentem Polski a już na pewno nie wolno było ich uprawiać we współpracy z Putinem i dążenie do ocieplenia stosunków z Moskwą nie jest usprawiedliwieniem. Tusk powinien był stawiać sprawę wobec Rosjan w sposób: "na uroczystościach Katyńskich nie może zabraknąć Prezydenta Rzeczypospolitej". A z kolejnych informacji wyłania się obraz, że Tusk dążył do upokorzenia Lecha Kaczyńskiego i w tej kwestii współpracował z Rosjanami.

    pozdrawiam
  • 2010-10-04 15:25 | Sławomir Osiński

    Re:Dwa razy

    Spiskowa teoria dziejów mnie nie interesuje.
    Akto kogo chciał upokorzyć?.
    Kto się wszędzie wpychał?.Kto wchodził w czyjeś kompetencje?.Kto naginał Konstytucje?.Kto publicznie prychał na angielszczyznę premiera,podczas wizyty sekretarz stanu USA?(anglista określił że mówił poprawnie.ale zbyt wolno).A Ron Asmus i min.Sikorski?
    "Tusk dążył do upokorzenia Lecha Kaczyńskiego"we współpracy z Putinem.Śmieszne.

    :)
  • 2010-10-04 15:35 | Hadron

    Re:Dwa razy

    Ojej,chyba nie masz na myśli Pis w osobie pana co każdemu rękę poda bez wyjątku, bo taki fajny chrześcijanin? :)))

    I tak to jest z fanatykami , widzą i słyszą dokładnie to co chcą.
  • 2010-10-04 15:54 | tkw

    Re:Dwa razy

    Ani Lech Kaczyński ani Donald Tusk nie są winni temu, że mamy tak durną konstytucję. Tam jest napisane:
    "Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem."
    Konia z rzędem temu kto powie, gdzie jest miarka "współdziałania". Bo nie jest to ani dyktat prezydenta ani dyktat premiera. Słowo "współdziała" jest super, jeśli panowie się dogadują, ale co zrobić, jak się nie dogadują ? W kwestii wyjazdu do Katynia premier wydał prezydentowi polecenie "nie jedziesz" a to już, wg mnie, zdecydowanie wykracza poza słowo 'współdziała". Wg mnie Tusk powinien umożliwić Lechowi wyjazd 7.04 do Katynia a przed wyjazdem przekazać mu na piśmie stanowisko rządu w kwestiach, o których Lech mógł rozmawiać z Putinem (jeśli do takiej rozmowy by doszło, bo o ile wiem, nie była w ogóle planowana). Lech chciał tam po prostu być i tyle, gdyby zaczął rozmawiać z Putinem wbrew temu, co by mu rząd przekazał, to rząd mógłby go postawić przed Trybunałem stanu a rząd wolał powiedzieć "nie jedziesz", czym - wg mnie - sam na Trybunał Stanu zasłużył.

    Za pół roku bez problemów do Katynia pojadą i Tusk i Komorowski. Wtedy okaże się, że Tuskowi nie przeszkadzał prezydent RP "jako taki" tylko Lech Kaczyński. I to będzie potwierdzenie tego, co napisałem wcześniej - Tusk dokopywał Lechowi Kaczyńskiemu we współpracy z Rosjanami, a tego mu nie zapomnę.

    Moim zdaniem Tusk jest człowiekiem upartym i jak sobie coś postanowi, to traci z oczu, że prócz "chcę" są jeszcze zasady, których łamać nie wolno. Tusk uznał dość dawno, że celem głównym jest zachowanie władzy i dla jej zachowania zaczął łamać zasady, których łamać nie wolno. Sam uwierzył w swoją propagandę, że naczelnym celem jest zablokowanie PIS-owi dostępu do władzy i zaczął stosować zasadę "cel uświęca środki". Przecież dla każdego myślącego człowieka jest jasne, że Polska wymaga trudnych reform, szczególnie finansów. Ale Tusk ich nie zrobi, bo wtedy grozi mu utrata władzy na rzecz PIS a to dla niego nie do przyjęcia i jest gotów zapłacić cenę katastrofy tych finansów byle PIS zablokować. Ty pewnie się z nim zgodzisz, że zablokowanie PIS jest ważniejsze, ale dla mnie ważniejsze jest, by zlikwidować dług i dalsze zadłużanie.

    Niestety tak to działa, władza deprawuje bardzo szybko.

    A na koniec:
    "anglista określił że mówił poprawnie.ale zbyt wolno"
    na tym szczeblu ewentualne nieporozumienia językowe są bardzo niebezpieczne. Jak się nie zna języka perfect a tylko poprawnie, to należy korzystać z tłumaczy, po to oni są. Ale ważniejszy jest PR, to tak ładnie wygląda, że premier jest poliglotą ... taki światowiec ...

    "Tusk dążył do upokorzenia Lecha Kaczyńskiego"we współpracy z Putinem.Śmieszne"
    Ciebie to śmieszy a mnie nie. A to dążenie jest faktem, pojawiło się już tyle potwierdzeń, że było to długofalowe działanie, że nie ma sensu tego negować. I ja o walkę polityczną pretensji nie mam, mam o uprawianie jej w porozumieniu z ruskimi.
    pozdrawiam
  • 2010-10-04 16:18 | Hadron

    Re:Dwa razy

    Fascynujące że wierzysz w te brednie o porozumieniu z ruskimi.
    Pomysł sam się wykreował czy dopalacze ? ;)
  • 2010-10-04 19:17 | tkw

    Re:Dwa razy

    "Kto się wszędzie wpychał?.Kto wchodził w czyjeś kompetencje?"

    Sprawdziłem orzeczenie trybunału konstyt. Sprawa dotyczyła tylko tego, czy prezydent może jechać do Brukseli wbrew woli premiera. Oto orzeczenie:
    "
    1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Rada Ministrów i Prezes Rady Ministrów w wykonywaniu swych konstytucyjnych zadań oraz kompetencji kierują się zasadą współdziałania władz, wyrażoną w Preambule oraz w art. 133 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

    2. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, jako najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej, może, na podstawie art. 126 ust. 1 Konstytucji, podjąć decyzję o swym udziale w konkretnym posiedzeniu Rady Europejskiej, o ile uzna to za celowe dla realizacji zadań Prezydenta Rzeczypospolitej określonych w art. 126 ust. 2 Konstytucji.

    3. Rada Ministrów, na podstawie art. 146 ust. 1, 2 i 4 pkt 9 Konstytucji, ustala stanowisko Rzeczypospolitej Polskiej na posiedzenie Rady Europejskiej. Prezes Rady Ministrów reprezentuje Rzeczpospolitą Polską na posiedzeniu Rady Europejskiej i przedstawia ustalone stanowisko.

    4. Udział Prezydenta Rzeczypospolitej w konkretnym posiedzeniu Rady Europejskiej wymaga współdziałania Prezydenta Rzeczypospolitej z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem na zasadach określonych w art. 133 ust. 3 Konstytucji. Celem współdziałania jest zapewnienie jednolitości działań podejmowanych w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z Unią Europejską i jej instytucjami.

    5. Współdziałanie Prezydenta Rzeczypospolitej z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem umożliwia odniesienie się Prezydenta Rzeczypospolitej – w sprawach związanych z realizacją jego zadań określonych w art. 126 ust. 2 Konstytucji – do stanowiska Rzeczypospolitej Polskiej ustalanego przez Radę Ministrów. Umożliwia też sprecyzowanie zakresu i form zamierzonego udziału Prezydenta Rzeczypospolitej w konkretnym posiedzeniu Rady Europejskiej.
    "
    Jak więc widać prezydent się nie wpychał, bo miał prawo samodzielnie decydować o swoim wyjeździe, do Katynia też. Nie mógł jednakże bez porozumienia z rządem przedstawiać stanowiska Polski i nie pamiętam, by chciał to czynić. Miał inne zdanie o polityce zagranicznej niż Tusk ale spór toczył tu, w Polsce a nie na forum Unii. A Tusk odmawiał mu prawa wyjazdu bez jego, Tuska, zgody i samolotu po prezydenta nie wysłał (moim zdaniem tym samym uniemożliwił prezydentowi realizowanie jego konstytucyjnych uprawnień - potwierdzonych przez TK - co podpada pod Trybunał Stanu).

    "Spiskowa teoria dziejów mnie nie interesuje. "
    To nie ja wymyśliłem tego newsa. Jak dla mnie on potwierdza to, co mówi Jarosław - Tusk współdziałał z Rosją w uniemożliwieniu wyjazdu Lechowi 7.04. Jak napisałem - Tusk miał "psi obowiązek" stawiać sprawę jednoznacznie - na uroczystościach w Katyniu ma być prezydent RP, nie musi rozmawiać z Putinem, ale ma być. I Tusk mu to uniemożliwił, więc Lech poleciał 10.04 - i nie doleciał. Dla mnie jako Polaka rzeczą nie do pomyślenia jest, by w Katyniu zabrakło prezydenta RP, nawet Kwaśniewski to rozumiał. Ale dla Tuska to nie jest takie oczywiste.

    pozdrawiam
  • 2010-10-05 12:22 | Sławomir Osiński

    Re:Dwa razy

    Dla mnie,dopuki premierem był J.Kaczyński,prezydent zachowywał się jak koalicjant.Po przegranych wyborach nie ukrywał,że jest w wyrażnej opozycji wobec nowego rządu.I tak działał w polityce wewnętrznej,jak i zagranicznej.
    Nie potrzeba byłoby wyroku TK,gdyby Prezydent nie rościł sobie prawa do KREOWANIA polityki zagranicznej i prezentowania wbrew rządowi,polityki swojego brata(partii).
    "spór toczył w Polsce,a nie na forum Unii"-a debata klimatyczna(poparł straty Polski na ponad 40 mld.zł.-odkręcone póżniej przez premiera),a sprawa wyboru sekretarza generalnego NATO?(nie potraktował pisma dyr.Kobierackiego jako stanowiska MSZ i Rządu-pretekst)
    Nie było Mu potrzebne stanowisko RM.Jarosława Kaczyńskiego w związku z art.126 ust.2 Konstytucji.
    Udowodnił że jest Prezydentem jednej opcji politycznej,reprezentowanej przez partię swojego brata.

    pozdrawiam.
  • 2010-10-05 15:25 | tkw

    Re:Dwa razy

    Zdumiewasz mnie !

    A który prezydent nie był partyjny ? Jaruzelski ? Wałęsa ? Kwaśniewski ? Chcesz mi powiedzieć, że Komorowski nie jest prezydentem platformerskim ? Wolne żarty ... Uważasz, że jak odda legitymację to staje się „prezydentem wszystkich Polaków”?! Jeśli tak chcesz mi powiedzieć, to obrazisz moją inteligencję.

    Prezydent startuje zawsze z polecenia jakiejś partii i to oznacza, że jej program wyznaje. Jeśli rząd jest z tej samej partii, to logika wskazuje, że powodów do sporów być nie powinno, skoro oba ośrodki władzy pochodzą z jednej opcji politycznej czyli chcą realizować ten sam program. Tylko że wtedy należy sobie zadać pytanie, po co nam dwa ośrodki podobnej władzy ? To jak akceptujemy 2 ośrodki to może zrobimy sobie ich 37 ? Czemu nie ?

    Co innego, jak rząd i prezydent są z różnych opcji. Wtedy te opcje w oczywisty sposób muszą się ścierać - prezydent vetuje to co chce rząd a co jemu się nie podoba (rząd to nie Bóg i nie ma obowiązku się z nim zgadzać) zaś rząd (poprzez sejm) blokuje to, czego chce prezydent a co się rządowi nie podoba (znowu - prezydent to nie Bóg). Lech Kaczyński zawetował ok. 20 ustaw a sam zgłosił prawie 50, tylko że jego veto nie było równoznaczne ze śmiercią ustawy, nad jego vetem głosował sejm zaś jego projekty Komorowski wrzucił do szuflady i nie było żadnej siły by zmusić go do przedstawienia ich sejmowi, to była śmierć ustawy. I na zgłaszanie veta Lech Kaczyński miał konstytucję, na szufladę Komorowski nie miał żadnego prawa. Ale to Lech Kaczyński był ten wredny ...Do dziś dziwię się, że po każdej takiej „wrzutce do szuflady” Lech Kaczyński nie wystąpił z przemówieniem do Narodu, by o tym głośno powiedzieć. Za dobry był, za miękki, to jest mój główny zarzut do Lecha Kaczyńskiego.

    Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie, co należy rozumieć przez "współdziałanie", jak to określa konstytucja. Jak się pisze takie nieprecyzyjne określenia to oczywistym jest, że zaczyna się ich interpretowanie. I każda strona interpretuje tak jak jej wygodnie. I zapewne nie zauważyłeś, że przed TK Kaczyński wygrał, bo premier chciał sam decydować, kiedy Lech może jechać a kiedy nie, spór nie toczył się o to, kto określa politykę zagraniczną. A że prezydent chciał mieć na nią wpływ, to miał rację – raz że konstytucja daje mu tu pewne prawa („współdziałanie” to nie jest wykonywanie poleceń rządu) dwa że miał w tej kwestii swoje poglądy a w końcu te poglądy swego czasu poparła większość, więc to nie było "chciejstwo" jakiegoś gostka. A to słowo „współdziałanie”, jak i całą konstytucję, pisał Kwaśniewski „pod siebie”, chodziło właśnie o to, by nie było jednoznacznie, wtedy zaczynają grać zakulisowe naciski a w tym był mistrzem, całe życie nic innego nie robił. Kwaśniewskiego nie ma ale my nadal mamy ten pasztet.

    Lech Kaczyński wygrał wybory m.in. dlatego, że przedstawiał jasny program i zobowiązał się do jego realizacji. I starał się wywiązać z tej obietnicy ale Ty nie docenisz tej uczciwości, bo jesteś zwolennikiem innej opcji i wszystko, co nie jest platformerskie jest dla Ciebie złe. Po ludzku rzecz biorąc to rozumiem, ale logiki w tym nie ma. Ja nie tylko nie będę miał za złe Komorowskiemu wspierania polityki PO – bo to obiecywał w wyborach, ale więcej, jak zacznie realizować coś innego niż obiecywał, to uznam go za oszusta.

    Demokracja nie polega na tym, że JEST jeśli zwyciężają „nasi” a jej NIE MA jak zwyciężają „oni”. Mechanizm wymiany prezydenta jest tu kluczowy – na przestrzeni ostatnich 20-tu lat swojego prezydenta miał i SLD i PIS i PO. I na tym to polega, każda opcja ma swoją szansę ale nie ma monopolu. I każda opcja powinna pamiętać, że teraz jest „nasz” ale za chwilę będzie „ich”, więc niech ten „nasz” za bardzo nie szaleje, bo wtedy ten „ich” się odegra.

    A przy okazji – możesz powiedzieć, jakie są dokonania Komorowskiego przez pół roku (tyle jest już prezydentem) ? Bo w latach 1918/1919 wystarczyły 3 miesiące do uchwalenia konstytucji, ordynacji wyborczej, przeprowadzenia wyborów sejmowych i samorządowych i zebrania sejmu. Sejm zebrał się już w lutym 1919 roku. I to w warunkach toczącej się wojny. Więc chciałbym wiedzieć, czego dokonał Komorowski mając tak komfortowe warunki działania jak obecnie. Ma inicjatywę ustawodawczą – ile zgłosił projektów ? Ma prawo veta – użył choć raz ? Bo ja mam wrażenie, że facet tylko rozdaje stanowiska, buduje ośrodek polityczny konkurencyjny do Tuska i pilnuje żyrandola. A ja, podatnik, zapłacę za to w 2011 roku 182 mln. zł., w 2010 roku zapłaciłem 158 mln. zł. To chyba sporo za nieróbstwo ?

    Wiem że się że mną nie zgodzisz, ale wg mnie Lech Kaczyński swoje obowiązki traktował poważnie i je wykonywał – jak uważał, że trzeba to zgłaszał veto, zgłaszał do TK, sam też inicjował sporo (jak napisałem zgłosił ok. 50 ustaw – w sumie więcej sam zaproponował niż próbował zablokować). Przeczytaj sobie konstytucję - tam są zapisane obowiązki prezydenta, bo bycie prezydentem to nie tylko splendory ale i konkretne obowiązki. I za ich niewykonywanie można podpaść pod Trybunał Stanu. W szczególności konstytucja NAKAZUJE prezydentowi wypowiedzieć się o KAŻDEJ ustawie, dając mu 3 opcje do wyboru. I nie zgłoszenie veta też jest wyrażeniem stanowiska, bo znaczy "zgadzam się". Możesz mi wyjaśnić, dlaczego Lech Kaczyński miał wyrazić "zgadzam się" skoro w danym wypadku się nie zgadzał ? A może miał obowiązek zgadzać się ze wszystkim, co chciał rząd ?

    Po coś w konstytucji jest to prawo veta i nie po to, by więcej papieru poszło na drukowanie konstytucji.

    A co zrobił jego Wielki Następca od 10.04.2010 ? Mija właśnie pół roku ...


    Z tymi 40 mld. zł to jakaś bzdura. Gdybyś miał rację, to zamknijmy gospodarkę i sprzedawajmy kwoty CO2, lepiej na tym wyjdziemy.

    pozdrawiam
  • 2010-10-10 13:02 | Kolega królika

    Re:Dwa razy

    Czego ten pro-PiSowski tygodnik nie podaje ze spotkania Andrzeja Przewoźnika ze stroną rosyjską, to że Rosjanie go wyraźnie poinformowali o aktualnym stanie lotniska Siewirnoj. Rosyjskie wojska się już wtedy z niego 'wyprowadziły' oraz, że zdemontowano częściowo instalację świetlną. Rosjanie odradzali to lotnisko na kilka tygodni przed tym feralnym lotem. Gdy Polacy obstawali przy tym właśnie lotnisku, Rosjanie proponowali użyczenie swojego pilota-pomocnika na ten lot w związku ze specyficzną terminologią używaną na lotniskach wojskowych w Rosji. Wszystko to zlekceważono!

    Kiedy pewni ludzie w tym rozmodlonym kraju przestaną wreszcie kompromitować resztę społeczeństwa polskiego na arenie międzynarodowej i przyznają oczywisty fakt: Polacy popełnili kardynalne błędy w przygotowaniu lotu prezydenta z jego bizantyjskim enturażem? Kiedy wreszcie pewni ludzie w tym rozmodlonym kraju przyznają, że lotnicy z 36-go pułku byli niedostatecznie szkoleni? Tak się niestety stało, że niektórzy z tych wysokich urzędników państwowych odpowiedzialnych za przygotowanie lotu zginęli tego feralnego dnia, ale czemu są winni lotnicy, stewardesy czy pracownicy BOR-u?

    Ludzie przestańmy się ośmieszać i przyznajmy, że to był początek kampanii prezydenckiej Kaczyńskiego. Podporządkowana PiS-owi TVP (czasami ironicznie zwana tv 'publiczną') i TVP-info miały szczegółowo przygotowane na ten dzień plany transmisji z uroczystości katyńskich, a Pospieszalski miał być główno-prowadzącym to sprawozdanie. Mgła-nie-mgła, oni rzekomo 'musieli' lądować. To był niestety wypadek lotniczy na życzenie!

    Specjalny dodatek dla twardogłowego tkw: nigdy nie słyszałeś o tym jak to Kaczyński nie chciał lecieć razem z Tuskiem z Brukseli? Nigdy nie słyszałeś o wiecznych zatarciach co do uczestnictwa w szczytach w Brukseli na linii prezydent-premier? Nigdy nie słyszałeś o tym jak to Kaczyński odwołał spotkanie z Merkel i Sarkozym po tym jak nazwano go w prasie niemieckiej kartoflem? Kaczyński żądał nawet za to przeprosin od ... Merkel.

    Rosjanie muszą być niesamowicie zdziwieni widząc tą histerię w Polsce bezustannie wywoływaną przez groteskowe ekscesy i wypowiedzi Prezesa Tysiąclecia, 'komisję' Macierewicza czy brednie Fotygi. Niestety to udziela się wielu ludziom, np. Tobie. Na szczęście dla przyszłych pokoleń Polaków, nie całe społeczeństwo cierpi na rusofobię jak członkowie sekty Paranoja i Schizofrenia. Zacznij myśleć! Weź się w garść, chłopie! Ten kraj ma o wiele większe problemy niż wyrzuty sumienia Niskiego!
  • 2010-10-10 14:39 | tkw

    Re:Dwa razy

    1. Samolot który poleciał do Smoleńska podlega rządowi a nie prezydentowi, podobnie jak taksówka podlega właścicielowi a nie pasażerowi. Ten samolot był tylko prezydentowi udostępniony. To Bogdan Klich podpisał zgodę na wylot, to MON określa procedury korzystania z samolotów i śmigłowców, którymi latają premier, prezydent a nawet posłowie. BOR też podlega rządowi a nie prezydentowi i to rząd określa procedury działania BOR. Jedna z głównych osi sporu u katastrofę polega właśnie na tym, że rząd usiłuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za okoliczności tego lotu. To chyba prawda że większość błędów była po stronie polskiej, ale dla nas ważne jest też dopowiedzenie tego - czy po stronie prezydenckiej czy rządowej.

    2. Kaczyński nie mógł lecieć z Tuskiem, nie ważne czy chciał czy nie. To są podstawowe zasady bezpieczeństwa - nigdy jednym samolotem nie lecą dwie najważniejsze osoby w państwie. Te zasady są tak sztywne, że chyba nawet premier czy prezydent nie może ich zmienić, tu głos decydujący należy do BOR.
    I tak jest na całym świecie - nigdy osoby najważniejsze w państwie nie lecą jednym samolotem.

    3. W polityce międzynarodowej nagminnie zdarzają się demonstracyjne odwołania wizyt jako protest przeciw temu, co przed wizytą zrobił zapraszający. Chińczycy odwołują wizyty jak ktoś zbyt dobrze wypowie się o Dalajlamie albo nie potępi otwarcie Tajwanu. Do przyczyn odwołania należy też obraźliwe wypowiedzenie się o gościu. Ja mam polskiemu prezydentowi za plus, że miał honor i gdy nazwano go obraźliwie to nie udawał, że to nie jego dotyczy. Mój ojciec mawiał "pamiętaj synu że jak ci ktoś napluje w twarz to ty nie udawaj, że to deszcz pada". Gdy ktoś mnie obrazi to reaguję od razu a już na pewno nie pójdę do kogoś takiego z wizytą póki mnie nie przeprosi.
  • 2010-10-10 17:04 | Kolega królika

    Re:Dwa razy

    TKW, reasumując: sam chyba widzisz, że jakakolwiek rzeczowa dyskusja z Tobą po prostu nie ma sensu - jest to zwyczajnie strata czasu, gdyż Ty i tak wiesz wszystko lepiej. Miast powtarzać idiotyzmy i różnorakie teorie spiskowe usnute w chorych umysłach potakiwaczy i chorych umysłowo członków sekty Paranoja i Schizofrenia proponuję, żebyś się trochę dokształcił w temacie.

    http://wyborcza.pl/1,76842,8485740,Smolenskie_domino.html

    Miłego czytania bo jest to solidny artykuł pełen FAKTÓW ... amen!
  • 2010-10-10 17:09 | Kolega królika

    Re:Dwa razy

    Dla mnie jest szokujące, że bzdury wypowiadane przez Gosiewską (mgła wytworzona na lotnisku przez samolot transportowy IŁ) czy kompletna błazenada szefa tzw. 'sejmowej komisji wypadkowej' nie spowodowały jeszcze reperkusji dyplomatycznych na linii Warszawa-Moskwa. Czasami mam wrażenie, że ta sekta PiS właśnie do tego dąży. Ale tylko czasami, bo od dawna widać jak na dłoni, że Niski po prostu chce zagłuszyć własne wyrzuty sumienia. Czas to z pewnością pokaże!