Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wybory w Brazylii: po Luli Dilma?

(3)
Ma bułgarskie korzenie. Kiedyś bojowniczka partyzantki miejskiej, skazana przez dyktaturę za napad na bank. W ubiegłym roku dowiedziała się, że ma raka, nie przerwała kampanii, prowadziła ją w peruce. Dziś Dilma Rousseff – namaszczona przez prezydenta Lulę – jest faworytką wyborów prezydenckich.
  • 2010-10-06 04:11 | slawek

    Wybory w Brazyli

    Pierwsza ture wyborow prezydenckich Brazyli Dilma miala szanse wygrac za pierwszym podejsciem.Patrzac na ostanie lata Ameryki Poludniowej,kryzys finsowy w Argetynie,Wenezuela i zmiany w kontytucji na korzysc Chaweza.To troche az dziwi Lula nawet nie probowal wprowadzac zmian w konstytucji.Lula wprowadzil Brazylie na prosta konomicznie i politycznie,nie robi sobie wrogow.Afera korupcyjna,sa wszedzie,ostanio Francja.Zapowiedz Luli ze bedzie pomagal Dilmie ,mozna odczytac ze kontynuacja polityki Luli.W Brazyli i calej Ameryce jest wiele do zrobienia i takich prezydentow jak Lula obecnie potrzebuje Ameryka Poludniowa.
  • 2010-10-09 00:41 | andsol

    Re:Wybory w Brazylii: po Luli Dilma?

    Najpierw wyrazy uznania za całość - niesłychanie rzadko napotykam w Kraju rzeczowe artykuły dotyczące Brazylii.

    To dobry początek poważnej rozmowy o brazylijskiej polityce - i jako formę krytyki pokażę frazy, których rozwinięcie czy wyjaśnienie może uczynić całość jeszcze bardziej rzeczową.

    Niby detal, o Luli, od pucybuta do prezydenta - ale może powiedzmy to w inny sposób. Od mechanika, do przewodniczącego najpotężniejszego związku zawodowego Brazylii, który jedzie w latach 1970-tych do Stanów na kurs Inter-Amerykańskiego Instytutu Wolnych Związków Zawodowych, utrzymywanego przez AFL-CIO. Poseł federalny, potem prezydent. W takim ujęciu mniej tu bajki, mniej rzekomych tendencji komunizujących.

    Drugi moment: Brazylia miała dwóch znakomitych prezydentów i przywódców. Socjaldemokrata Fernando Henrique Cardoso [...] Bardzo bym chciał wiedzieć na jakiej podstawie opiera się ta opinia. Oczywiście zwolennicy FHC ją poprą, ale gdy odchodził on z rządu, jego kandydaci systematycznie przegrywali. O czymś to świadczy. Ciąg gigantycznych skandali gospodarczych (niewiarogodne groszowe prywatyzacje, czyli rozdawanie narodowego majątku) zeszły z agendy politycznej wraz z prezydenturą Luli - sądzę, że nowy prezydent nie miał wyboru. Albo robi się wojnę z potworną nędzą (wygrał ją w ciągu 8 lat, dziś jest nie do pomyślenia umieranie w Brazylii z głodu), albo robi się tysiące wrogów, pociągając ich do odpowiedzialności za dawne machlojki. Trzeba wiedzieć, która z wojen, oprócz bycia słuszną i sprawiedliwą, może być wygrana. Lula wiedział.

    Trzeci punkt dotyczy frazy Kiedy wkrótce wybuchł skandal korupcyjny - chodzi o skandal skierowany przeciw Partii Pracowników (wolę to niż "Partia Pracy", bo to jest Partido dos Trabalhadores), zapomina się o detalu: ludzie z tej partii nie kradli dla siebie, nie chodziło o ich wzbogacenie się, ale o to, że płacili łapówki zacnym posłom z rozlicznych tzw. partii (choć inne, familiarne słowo, lepiej by określiło ich charakter), żeby nie przeszkadzali we wprowadzaniu reform. I tu może wyjaśnię to, co dziwi poprzedniego komentatora: To troche az dziwi Lula nawet nie probowal wprowadzac zmian w konstytucji. Do zmiany konstytucji trzeba 60% głosów, a walka była o 50%!

    Owszem, jeśli Dilma wygra, są szanse na pewne zmiany w konstytucji - dopiero teraz fala centrowych i lewicowo-centrowych nastroi doszła do senatorów, posłów federalnych i gubernatorów - przez całe 8 lat Lula musiał współżyć z resztkami systemu stworzonego przez dyktaturę wojskową, oficjalnie zakończoną w 1985 roku. Systemu, do którego drugi kandydat, choć za czasów studenckich opozycjonista, jest dziś niepokojąco bliski.

    Slawek pisze: Dilma miala szanse wygrac za pierwszym... Hm... z tymi milionami emejli rozsyłanymi przez fundamentalistów protestanckich, że ona jest antychrystem? Ze zgrabnym atakiem trzeciej kandydatki, byłej pani minister, z Zielonej Partii, bijącej z lewej strony? I z wyraźną niechęcią do składania nieodpowiedzialnych obietnic i dzielenia skóry na niedźwiedziu? Wydaje się, że nie było to tak proste.
  • 2010-10-11 07:53 | Teresa Stachurska

    Re:Wybory w Brazylii: po Luli Dilma?

    Polecam Państwu - http://andsol.blox.pl/2010/10/Brazylijskie-wybory-osoby-i-zdarzenia.html