Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bunt ekonomistów

(5)
2010-10-18 10:13 | tkw
Za onet.pl:

Bunt ekonomistów przeciwko rządowi?
Merytoryczna i ważna debata o przyszłości państwa i gospodarki nie toczy się dziś w Sejmie, ale poza nim - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
PiS i SLD nie mają alternatywnego dla rządu programu gospodarczego. Dlatego na czele krytykujących rząd ekonomistów stanął Leszek Balcerowicz, były wicepremier i prezes NBP. Ma za sobą wsparcie większości elit gospodarczych.
Po wyborach prezydenckich właśnie on, który przez trzy lata niemal w każdym wywiadzie powtarzał, że nie chce recenzować rządu, stanął na czele buntu ekonomistów: krytykuje rząd za zbyt wysoki dług publiczny i pozorowaną prywatyzację.

Więcej w "Gazecie Wyborczej".

link:
http://biznes.onet.pl/bunt-ekonomistow-przeciwko-rzadowi,18490,3736252,1,prasa-detal

TKW: chłopaki niestety mają rację. Sytuacja finansów jest rozpaczliwa a rząd nie tylko nic z tym nie robi poza wyrywaniem kasy z naszych kieszeni, ale wręcz zapowiedział, że nie zamierza nic z tym zrobić przynajmniej do wyborów 2011. Jak to wszystko „walnie” w 2011 to będzie „wesolutko”.
  • 2010-10-18 10:21 | tkw

    Re:Bunt ekonomistów

    Za onet.pl:

    W przyszłym roku budżet Funduszu Pracy na aktywną walkę z bezrobociem zamiast ponad 7 mld zł jak w tym roku, będzie miał tylko ok. 3,2 mld zł - wynika z projektu budżetu państwa, a informuje o tym "Rzeczpospolita".
    Plan krytykują przedsiębiorcy i związki zawodowe i pytają, w jaki sposób rząd chce zmniejszyć bezrobocie, jeśli ogranicza pieniądze na walkę z nim. Po raz pierwszy od wielu lat nakłady na przeciwdziałanie bezrobociu będą niższe niż na wypłatę zasiłków i innych świadczeń.
    Np. w tym roku urzędy pracy mają około 1,3 mld zł na wsparcie dla bezrobotnych, którzy chcą założyć własny biznes, a już w przyszłym na ten cel dostaną tylko 200 mln zł. W sumie rząd tnie pieniądze na wyposażenie stanowisk pracy i pomoc w zakładaniu firm z ponad 2 mld zł do 350 mln zł.
    Jednak zdaniem cytowanego przez gazetę ministra finansów Jacka Rostowskiego, w przyspieszonym tempie wychodzimy z kryzysu i dlatego jest to moment, żeby programy wsparcia wygaszać.

    link:
    http://biznes.onet.pl/mniej-pieniedzy-na-nowe-miejsca-pracy,18563,3736246,1,prasa-detal

    TKW:
    1. ten Rostowski to jednak jest ciekawy facet. Ekonomiści gremialnie krytykują rząd a facet nie tylko nie widzi problemu ale jeszcze twierdzi, ze jest coraz lepiej. Codziennie dokłada nam do długu 300 mln. ale „w przyspieszonym tempie wychodzimy z kryzysu”
    2. Jeśli ktoś myślał, że przykre obciążanie nas skończy się na podwyżce VAT o 1% to się grubo mylił. Podwyżka VAT da ok. 5 mld. zł a w innym wątku wyliczam, ze rząd musi pilnie zabrać nam 75 mld. zł - to są właśnie te metody, wcale nie trzeba podnosić podatków, tylko z tej notatki wynika, że wyrwali od bezrobotnych 3,8 mld. 7,5 mld wyrwą poprzez połączenie Energii i PGE (zapłacimy to w wyższych rachunkach za prąd). Ale w 2011 roku budżet prezydenta rośnie o 15%, sejmu o 9%, senatu o 9% - tu kryzysu nie ma.
  • 2010-10-19 10:42 | tkw

    Re:Bunt ekonomistów

    Za onet.pl:

    Miasta do perfekcji opanowały sztukę obchodzenia zadłużenia. To sztuka, za którą przyjdzie nam słono zapłacić, jeżeli wielkie inwestycje nie okażą się tak intratne, jak to w roku wyborczym obiecywali nam samorządowi włodarze - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna".
    Według informacji gazety, duże miasta robią, co mogą, żeby nie przekroczyć 60-proc. progu zadłużenia. Zakładają spółki, które biorą na siebie zobowiązania samorządów. Np. w Gdańsku długi firm komunalnych są już większe niż magistratu. A w ogóle, duże ośrodki, które inwestują na potęgę z myślą o Euro 2012, już dawno przekroczyły ustawową barierę zadłużenia, gdy zsumujemy długi samych miast i ich spółek. O ile w ub.r. stolica Wielkopolski była winna około 780 mln zł, to dwadzieścia spółek, w których Poznań ma udziały, już 939 mln zł - akcentuje "DGP".
    Sześćdziesięcioprocentowa bariera pękłaby też w Warszawie. W stolicy 28 spółek, których miasto jest jedynym właścicielem, ma dziś 1,1 mld długów. To około jednej piątej tego, co jest winne wierzycielom samo miasto. Z prognoz wynika, że zobowiązania m.in. Gdańska wyniosą w tym roku około 46 proc. dochodów, Poznania - 56,9 proc., a Wrocławia - 55,3 proc. Więcej szczegółów dziś w "Dzienniku Gazecie Prawnej".


    link:
    http://biznes.onet.pl/dlugi-zamiatane-do-spolek,18493,3737430,3000016,13,1,news-detal

    TKW: tak działa tzw. „demokracja”. Po wyborach można robić co się chce.
  • 2010-10-19 10:46 | tkw

    Re:Bunt ekonomistów

    Za onet.pl:

    W poniedziałek wieczorem węgierski parlament przegłosował wprowadzenie na najbliższe trzy lata tzw. podatku kryzysowego, który ma pomóc załatać dziurę w budżecie Węgier. Obejmie on sektor energetyczny, telekomunikacyjny i handlu detalicznego.
    Za wprowadzeniem podatku głosowało 294 posłów, 44 było przeciw, 12 wstrzymało się od głosu.
    Jeszcze w tym roku, z tytułu nowego podatku do państwowej kasy ma wpłynąć 161 mld forintów (ok. 582 mln euro). Węgierski rząd spodziewa się, że w ciągu trzech lat jego obowiązywania (do roku fiskalnego 2012) łączne przychody wyniosą 494 mld forintów.

    Podatek kryzysowy za rok 2010 zgodnie z planem ma zacząć obowiązywać od 20 grudnia - podała węgierska agencja informacyjna MTI.
    Obejmie on przedsiębiorstwa w trzech sektorach: energetycznym, telekomunikacyjnym oraz handlu detalicznego. Rząd oczekuje, że dodatkowe wpływy od każdego sektora po wprowadzeniu podatku kryzysowego wyniosą odpowiednio: 70, 61 i 30 mld forintów.
    Kwota podatku będzie naliczana na podstawie obrotów firm w 2009 roku.
    Jak powiedział Antal Rogan z partii rządzącej Fidesz, rząd był zmuszony wprowadzić podatek kryzysowy z uwagi na dziurę w budżecie na 2010 rok, która wynosi blisko 500 mld forintów


    link:
    http://podatki.onet.pl/wegry-parlament-przeglosowal-podatek-kryzysowy,19925,3737427,1,agencyjne-detal

    TKW: nas też to czeka.
  • 2010-10-19 14:57 | dziadek

    Re:Bunt ekonomistów

    Przykro mi to pisać ale jedni i drudzy popełniają głupotę.
    Dlaczego bo po pierwsze, zakazać zatrudniania pracobiorców na umowę zlecenie, umowa między pracodawcą a pracobiorcą powinna być tylko umową o pracę na czas określony (to zależy od umowy między rządem a pracodawcami). Nie dotyczyło by to oczywiście umów między jednostkami gospodarczymi czyli firma z firmą.
    Najniższe wynagrodzenie obecnie wynosi 1317 zł i od tego podatek a przy umowie zleceniu zarobki brutto sięgają średnio 1000 zł jest różnica w wysokości płaconego podatki jest. Druga sprawa zatrudnianie emerytów, taki emeryt podejmuje dodatkową pracę i co się dzieje a to że państwo płaci emerytowi emeryturę i pracodawca wynagrodzenie. Ktoś powie że to dobrze bo jest dla państwa dwa podatki z pracy i z emerytury i to nic fałszywego bo ile wynosi podatek z emerytury a ile emerytura. Zawieszając na czas pracy emeryturę państwo ma oszczędności w emeryturze brutto, plus podatek od wynagrodzenia. Idźmy dalej, rencista to samo III Gr niepełnosprawności jest grupą bez uposażenia finansowego. Ale rencista już II Gr. ma uposażenie i jest mu wypłacana renta inwalidzka, i tu się dzieje to samo co z emerytem dlaczego państwo płaci rentę w czasie gdy rencista pracuje. A to mało tego zamiast dotować takich pracowników tylko w zakładach zamkniętych pracy chronionej to zatrudnia się takich do ochrony mienia i osób. Co to oznacza że dodatkowo tacy pracownicy wpływają na obniżenie poniżej minimum stawek za wykonywaną pracę. Tracą na tym firmy i pracownicy a na końcu skarb państwa. Osoby mające II i I gr. stopnia niepełnosprawności nie powinny być dopuszczane do pracy, jedynie w szczególnych przypadkach (jak osoby na wózkach inwalidzkich lub posiadające inne schorzenie umożliwiające im wykonywanie prac w ograniczonym zakresie. I to zatrudnienie powinno dotyczyć tylko i wyłącznie zatrudnianie w zakładach/spółdzielniach
    zamkniętych a nie do prac np. ochrony mienia i osób.
    I zaprzestać dotowania stanowisk pracy a w zamian udzielać pomocy czyli dotować wszystko to co jest związane z obsługą medyczną wraz z środkami leczniczymi. Ponieważ to ma być dorabianie a nie zarabianie i taki rencista nie musi zarabiać 1317zł miesięcznie może zarabiać 400zł bo ma już wypłacaną rentę oraz dotację wymienioną jak wyżej.
    I tu już bez sięgania do strefy najbiedniejszych są i zyski i oszczędności.
    Druga rzecz zmniejszyć dotacje do przedsiębiorstw a 1/3 z tej sumy przeznaczyć na dofinansowanie lub wsparcie powstawaniu innych jednostek gospodarczych czyli miejsc pracy np. przeznaczyć do Powiatowych Urzędów Pracy oraz wspierać pomoc społeczną aby pomoc społeczna współpracowała z PUP w celu zmniejszenia strefy biedy.
    reszta 2/3 już jest oszczędnością sporej kasy.
    Drugie podnieść w przyszłym roku płace minimalne z 1317 zł na skromne 1350 zł już o parę złotych będzie w kasie więcej bez podnoszenia podatków. Zmniejszyć podatek od wynagrodzenia do 5000 zł o 5%, wprowadzić stały podatek 20% od sumy 5001zł do 50000zł, dochody powyżej 50001zł wprowadzić podatek solidarnościowy lub wyrównawczy w wysokości 40% od każdej sumy powyżej 50001zł. Zwiększyć ilość inspektorów w kontroli gdzie pracodawcy chowają dochody unikając płacenia należnych podatków oraz wprowadzić skuteczniejszą windykację czyli ściągalność kar i podatków od tych co łamią prawo podatkowe.
    I już jakby tak obliczyć to parę set miliardów było by oszczędności i zysku, bez zaglądania i sięgania biednym do kieszeni.
    Proszę się zastanowić 80% dochodu narodowego brutto idzie do kieszeni prywatnych i to 50% idzie poza granice kraju unikając płacenia podatków.
    A tak poprzez zwiększenie płacy minimalnej i wprowadzenie obowiązku zatrudniania tylko na umowę o pracę spowoduje że wiele firm a właścicieli będzie zmuszonych do zmniejszenia swych dochodów na rzecz podniesienia płacy. Bo na podniesienie cen za usługi lub produktów nie mają co marzyć bo ich obroty spadną. Jedynym wyjściem z sytuacji będą mieli tylko podzielenie się uzyskiwanym dochodem.
    W ten sposób będzie wilk syty i owca cała, a nie okradać biednych, folgować bogatym a państwo jak było biedne tak będzie dalej biedę klepało i skarbiec będzie pusty.