Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

(12)
W największych polskich blokach z wielkiej płyty żyje kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Codziennie na własnej skórze odczuwają efekty wielkiego architektonicznego ­eksperymentu.
  • 2010-10-23 10:32 | Kolega królika

    A były lepsze wzorce do naśladowania

    Czemu w PRL-u nie budowano domów wzorowanych na Casa Mila (La Pedrera) zaprojektowanej przez Antoniego Gaudi? Ludzie zaraz po wojnie mieli spory zapał do pracy w odróżnieniu od czasów obecnych gdy jedynie budowa kościołów idzie 'pełną parą' ... to se ne vrati -)
  • 2010-10-23 17:17 | martyrolog

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    Pan Filip nie tylko nazwisko ma identyczne jak pewien magnat prasowegy, ale i nawyki dziennikarskie calkiem podobne do wielkiego imiennika i jego podwladnych. Mieszkancy gierkowskihc osiedli sa zatem, jego zdaniem: 'ofiarami', ktore 'odczuwaja na wlasnej skorze skutki' itp... Rozumiem, przez to, ze pan dziennikarz rowniez swoja siedzibe ma na wzor i podobienstwo magnackiej i nie cierpi oraz nie odczuwa na wlasnej skorze. No ale dajmy spokoj - trzeba przyznac, ze arystokrata piora czyni jednak w jednym miejscu heroiczny wysilek i cos tam baka dla rownowagi (chwiejnej) o oazie zieleni i dzieciakach, ktore moga chodzic do szkoly bez wpadania pod kola samochodow.No ale z drugiej strony panu dzuiennikarzowi nie podoba sie to, ze owe miejsca komunistycznej opresji, ktorych mieszkancy sa ofiarami i odczuwaja na wlasnej skorze, byly budowane wg prlowskich norm. Powinien jednak uwazac, bo w ten sposob popada w niejaka sprzecznosc - albowiem to wlasnie na skutek przestrzegania prlowskich norm dzieciaki nie wpadaja pod kola i na skutek tychze norm na osiedlu jest szkola oraz oaza. Nawaisem mowiac, gdyby pan dziennikarz zamiast ideologii uprawial rzetelne dziennikarstwo, to przekonalby sie, ze normy wcale nie byly perlowskie , a skandynawskie (pewnie wykradzione przez komunistyczny wywiad!). Dzieki tym normom, m innymi: budynki na osiedlach stoja wscisile
    okreslonej odleglosci od siebie, tak aby jedna nie zaslanialy swiatla slonecznego innym,
    na osiedlach znajduja sie instytucje (odpowiednie do liczyby mieszkancow) takiej jak:
    szkoly, zlobki, przedszkola, pawilony uslugowe i sklepy,wewnatrz osiedli znajduja sie obszerne tereny zielone, obiekty sportowe, place zabaw dla dzieci, tereny zadrzewione i zakrzaczone ... Pan dziennikarz woli jednak zachowac pod powiekami swej pamieci ohydne deski (nawiasem mowiac po dociepleniu i drobnym face-liftingu elewacji juz tak calkiem ohydne nie sa, choc rzeczywiscie daleko im do urody rezydencjai z basenami i wiszacymi ogrodami zamieszkalej przez pana dziennikarza. Wprawdzie nie bardzo na to licze, ale chetnie przeczytalbym dla porownania wrazenia autora z cudu architektonicznego jaki nam nastapil dzieki nie mniej cudownej transformacji lat ostatnich dwudziestu. W szczegolnosci polecam osiedla uwadze powstale w tym okresie, gdzie kilkanascie blokow scisniete jest na powierzchi, na ktorej na gierkowskim osiedlu z trudem pomiesila by sie 1/4 istniejacych tam terenow zielonych i obiektow rekreacyjnych. Z tym artykulem mialby nadto p. dziennikarz o tyle latwo, ze uwagi ogomulkowskim (nie - gierkowskim metrazu) z moglby spokojnie przepajstowac z obecnego materialu - jak ulal pasuja do wspolczesnej deweloperki. Tylko trzeba sie spieszyc, bo cud architektoniczny budowany w wolnej (szczegolnie od przestrzegania norm) rozpadnie sie mniej wiecej w przeciagu parunastu lat. A blokowiska beda sobie spokojnie staly.
    No chyba, ze czynione od jakiegos czasu przez panow poslow starania, aby doprowadzic do upadku spoldzielni mieszkaniowych i sprywatyzowac kolejny relikt postkomunizmu za psie pieniadze uwienczone zostana powowdzeniem, zeby nawet Trybunal Konstytucyjny po raz x-dziesiaty odsylal produkty poselskie do smietnika. Nie jest bowiem tak, zeby w wolnej Polsce mogl sie utrzymac chocby metr kwadratowy trawnika niezabudownay przez dewloperke
    dla gawiedzi lub apartamentowc z basenami na dachu i zloconymi balustradami na balkonach.
    I na koniec - nie twierdze, ze mi sie te gierkowskie osiedla podobaja, nawet mnie kiedys nieco brzydzily, ale z mysli o byciu ofiara i odczuwania na wlasnej skorze wyleczyly mnie lata obserwowania wielu mlodych ludzi, dla ktorych wlasne 30 m kwadratowych na takich osiedlach jest marzeniem, i to marzeniem mogacym sie nigdy nie ziscic.
    Nie pisze oczywiscie o mlodych ludziach z rezydencji sasiadujacej z siedziba pana dziennikarza. No i zapraszam autora, zeby wychynal zza deski i zobaczyl jak wyglada wnetrze osiedla Rusa obecnie.
  • 2010-10-23 20:05 | maja89

    Lepsze blokowiska niz przekleta wszechobecna "blachodachowka" w kolorze sliwki i wisni. Wrog ludzkosci, niejaki Proszynski powinien..

  • 2010-10-23 20:08 | maja89

    ... zostac zgladzony w mozliwie okrutny sposob, naljepiej usmazony w "miedzianym (jub blaszanym) wole".

    (Tak, powyzsze jest karalnym nawolywaniem do przestepstwa, ale stoje za swoim i jestem gotowa podac personalia i oddac sie w lapy organow w imie przyszlego objecia wladzy i rewolucji).
  • 2010-10-23 20:11 | tkw

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    do 2010-10-23 20:08 | maja89

    A ja na dachu mam gont bitumiczny - to mogę spać spokojnie czy też mam podać personalia ?
  • 2010-10-24 00:00 | maja89

    Tzw. oksymoron, ale lepsze to niz w/wym. potworek. Spij smacznie....

  • 2010-10-24 00:08 | tkw

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    do 2010-10-24 00:00 | maja89

    Skoro mógł być "wyrób czekoladopodobny" to i "gont bitumiczny" też może być, tym bardziej, ze tak się nazywa w handlu i ja nie znam innej nazwy.

    No to idę spać smacznie, może przyśni mi się "gont niebitumiczny" (przydałby się, bo mam drewniany dom ...) ?

    Dobranoc
  • 2010-10-24 02:44 | camel

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    Co ty tak tego Pana Redaktora obśmiewasz? Chłopina jedzie na jedyną nutę obecnie dopuszczaną przez partię, która każe przedstawiać okres PRL jako niewiele się różniący od okresu okupacji hitlerowskiej: łapanki, masowe rozstrzeliwania po lasach, katowanie ludności cywilinej przyznawaniem im mieszkań... Okrrropieństwo! Dobrze, że wrócił szlachcic-katolik i wraz z księdzem plebanem uratowali ludek od dobrobytu, od którego się chłopom i robolom we łbach poprzewracało.
  • 2010-10-25 00:22 | Kolega królika

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    To dzisiaj tzw. 'twardy elektorat pisuaruski' nawet śpi ... bosze, i jak tu można budować dobrobyt w takich warunkach? Czy po to Niski od tylu lat kota chowa?
  • 2010-10-30 16:54 | kixan

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    Ale za to ile sąsiadów sie ma :)
  • 2010-11-19 20:33 | antysolidaruch

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    Do okrucienstw PRL-u nalezy dodac jeszcze przymusowe szkolnictwo podstawowe i srednie oraz wyzsze (a szlachcic a panem plebanem woleliby niepismiennych), dostep do sluzby zdrowia zamiast wiejskiej baby czy znachora, kolonie dla dzieci, zlobki, przedszkola, wczasy, uzdrowiska, itp. Budowa wielu zakladow pracy, gdzie motloch mogl uczciwie zarobic, teraz szlachcic i pleban maja co sprzedawac a motloch na bruk. Jesli chodzi o budownictwo to np. w Szwecji nadal kroluje wielka plyta i nikt nie narzeka.




  • 2010-12-08 11:43 | Garrou

    Re:Jak się żyje na osiedlach z wielkiej płyty

    dobrze znam falowce w Gdańsku. najdłuższy - ten 860 m - ma 16 klatek schodowych. niedaleko stoi nieco krótszy - ma 12 klatek. i jeszcze w okolicy są 4 krótkie - po 4 klatki. wszystkie mają po 10 pięter. w Nowym Porcie to już inna dzielnica Gdańska - stoi jeszcze jeden z tych krótkich. Fe wielkie falowce to całe miasteczka. kiedy byly budowane to była wielka przygoda dla okolicznych miezkańców. kiedy były zasiedlane, to w szybkim tempie powstawaly całe nowe społeczności. życie w takich budynkach to jak odrębny świat. dla mnie jako chłopaka to było niesmowicie atrakcyjne. są tam małe mieszkania a takze duże, nawet 4 pokojowe. nie ma takiego kołchozu jak w blokach z długimi ciemnymi korytarzami, bo prawie wszystkie mieszkania mają wejścia z galerii. niektórz narzekają, że wieje. ale wieje tak samo w domku jednorodzinnym czy blixnakach mających wejście z zewnątrz. potrzebne są ocieplone drzwi. na wyższych piętrach może wiać silniej, bo to wybrzeże. za to widoki z góry na morze, zatokę, na ląd, na wzgórza i lasy są niesamowite. kształt bydynku jest taki, że mimo ogromu wydaje się lekki i niemal delikatny i zgrabny. kiedyś były białe z szarymi detalami słupów czy belek. wyglądały trochę jak chmury. teraz każdy jest inaczej pomalowany i na ogół niedobrze. na dachach są pomieszczenia przekształcane na "lofty". efekty potrafią być zawrotne. mankamentem była ilość wind - jedna na całą klatkę z ok. 10o mieszkaniami. z tym, ze można odliczyć ok. 40-50 z tych niższych pięter - o-4 które zwykle i tak nie wymagają windy. falowce miały też pewne cechy "superjednostek" o tyle, ze w narożnikach przejść dla pieszych dołem, w poprzek budynku, szerokich i jasnych (chociaż wietrznych) było małe sklepy typu warzywniak, mały spożywczy, kwiaciarnia, pasmanteria czy "Cepelia". teraz przejscia sa prawie w całości zabudowane, są tam kolejne sklepy, ale wyglada to fatalnie. mozna dodać jeszcze jedno - coś zupełnie unikatowego: 40 lat memu, przy falowcu 12 klatkowym wybudowano ścieżkę rowerową! niekonsekwentnie, bo inaczej być nie mogo - nikt nie myslał o ścieżkach w kategorii calego miasta. ale były, sam jeździlem. a na balkonach widok zaparkowanych rowerów był najczęstszym widokiem - oprócz suszącej się bielizny. i 5 akwariów mojego zwariowanego kolegi.