Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Mecenas Tadeusz de Virion (1926 – 2010)

(3)
Zmarły w poniedziałek adwokat był wielką postacią polskiej palestry i symbolem zaangażowanego w sprawy publiczne polskiego inteligenta.
  • 2010-10-25 15:29 | tkw

    Rola adwokata

    "Jeśli obronę traktuje się jako chęć uwolnienia kogoś od odpowiedzialności bez względu na fakty, prawo bądź wszystkie kwestie związane z dochodzeniem do prawdy, to dochodzi do nieporozumienia co do roli obrońcy."

    TKW: tu się ze ś.p. adwokatem nie zgadzam. Adwokat ma zrobić wszystko, co w jego mocy by wybronić oskarżonego od kary, choćby był przekonany o jego winie. Jeśli adwokat nie jest w tym zdeterminowany, to niech się nie podejmuje obrony. To za czasów stalinowskich obowiązkiem adwokata nie była obrona tylko "dojście do prawdy obiektywnej", czytaj "pomagać prokuratorowi". Jedyną granica działania adwokata jest prawo, nie wolno mu go łamać.
    Wg słów pana de Virion adwokaci, którzy w sprawie FOZZ doprowadzili do przedawnienia zarzutów poprzez obstrukcję, sprzeniewierzyli się misji adwokata, ja zaś uważam, że wykazali się profesjonalizmem - cel osiągnęli i prawa nie złamali.

    Zanim zacznie się stawiać żądania adwokatom trzeba pamiętać, że prokurator ma przynajmniej takie same możliwości działania co adwokat a nieraz większe, bo dysponuje całym aparatem choćby policji. Więc niech każdy robi swoje.
  • 2010-10-26 17:03 | pikardia

    Re:Mecenas Tadeusz de Virion (1926 – 2010)

    mysle, że sie mylisz i źle pojmujesz role adwokata, a juz w ogóle jakims wielkim nieporozumieniem jest to, co robili adwokaci w sprawie FOZZ-u. Były to wielkie i bezczelne zagrywki, nie majace nic wspólnego z profesjonalną obrona.

    Adwokat nie ma robic wszystkiego, by tylko wybronic od kary (bo on jest nie od tego) - czyli naduzywac przepisów, szukac dziwacznych kruczków, lawirować. Jest cos takiego jak etyka zawodu i ona nie pozwala na takie gówniarskie zgrywki.
    Gdyby sąd albo prokurator uciekał sie do takich razących naginan prawa, to by było wielkie halo.

    Adwokat ma pilnowac praw oskarzonego w procesie, strzec by proces odbywał sie bez naruszenia przepisów prawa materialnego i procesowego oraz przedstawiac wszelskie okolicznosci swiadczace na korzysc oskarzonego.
  • 2010-10-27 00:00 | tkw

    Re:Mecenas Tadeusz de Virion (1926 – 2010)

    No i tu się różnimy.

    Adwokat to wynajęty człowiek, który ma osiągnąć dla klienta maksymalnie korzystny skutek.

    Łatwo jest oskarżać o "bezczelność", "zagrywki", "brak związku z profesjonalną obroną" druga stronę, jak się przegrywa. A ja na to powiem, że ta druga strona sfuszerowała sprawę i tyle. Proces przed sądem karnym to starcie dwu sił - oskarżenia i obrony, każdą ogranicza tylko jedno - prawo.
    Wg Twojego rozumowania adwokat O.J. Simpsona powinien iść do piekła, bo wybronił zabójcę. A po prostu okazał się lepszym prawnikiem od prokuratora, który ewidentnie sfuszerował sprawę.

    Kiedyś miałem sprawę w sądzie cywilnym, moi przeciwnicy procesowi przez lata sabotowali rozprawy, nie stawiali się nigdy, także ich adwokat - nie mieli w tym interesu. W końcu napisałem skargę na ich adwokata do Wojewódzkiej Rady Adwokackiej, że to karygodne, iż adwokat, który odbiera wezwania sądowe nie stawia się na rozprawy. Rada odpowiedziała mi, że moja skarga jest chybiona, bo to adwokat strony przeciwnej i ma obowiązek działać w ich interesie a nie w moim. I mieli rację a ja się tylko wygłupiłem.