Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Tak w Polsce wykańcza się konkurencję.

(3)
2010-10-26 21:32 | tkw
Za onet.pl:
"
Gdański Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję miejscowego Sądu Okręgowego i uznał, że właścicielom miejscowego kantoru "Conti" nie należy się odszkodowanie za straty, jakie poniosła ich firma w wyniku przetrzymywania w depozycie sądowym 2 mln zł. Kantor oszacował swoje straty na 5 milionów złotych. Odszkodowania jednak nie dostanie, bo sprawa się przedawniła.

Właściciele gdańskiego kantoru "Conti" - 49-letni obecnie Piotr Zaleski i 55-letni Amilkar Nowak, żądali od Skarbu Państwa odszkodowania w wysokości 5 mln zł. Na tyle przedsiębiorcy oszacowali straty poniesione przez nich w wyniku bezprawnego przetrzymywania w sądowym depozycie 2 mln zł. Na początku br. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił roszczenie przedsiębiorców, ci odwołali się od wyroku do Sądu Apelacyjnego.

Ogłaszając wyrok, sędzia Sądu Apelacyjnego Bogusława Sieruga przyznała, że pieniądze firmy przetrzymywane były w depozycie bezprawnie (prokuratura powinna je zwrócić przedsiębiorcom w 2000 roku, kiedy to zakończyło się postępowanie w sprawie Zaleskiego i Nowaka). Sędzia uznała jednak, że właścicielom kantoru nie należy się odszkodowanie, bo sprawa uległa przedawnieniu już w 2003 roku.

Sędzia nie zgodziła się z opinią przedsiębiorców, że prokurator zatrzymując pieniądze w depozycie popełnił przestępstwo bądź występek (w tej sytuacji przedawnienie nastąpiłoby dopiero w 2010 roku). Sędzia przyznała, że prokurator naruszył przepisy zatrzymując pieniądze w depozycie, jednak jej zdaniem nie doszło tu do przestępstwa czy występku, lecz do naruszenia dyscypliny.

Po ogłoszeniu wyroku Piotr Zaleski powiedział dziennikarzom, że złoży w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego.

W 2000 r. prokuratura oskarżyła Zaleskiego i Nowaka o to, że od stycznia do września 1995 r. "wyprali" prawie 62 mln dolarów i 55 mln marek niemieckich. Pieniądze te miały pochodzić z działalności przestępczej. W momencie zatrzymania Zaleskiego (we wrześniu 1995 roku, Nowak uniknął aresztowania, bo przebywał za granicą), zarekwirowano należące do firmy pieniądze w różnych walutach warte wówczas po przeliczeniu ok. 2 mln zł.

Zarekwirowane pieniądze powinny zostać zwrócone w momencie zakończenia prokuratorskiego postępowania. Na skutek błędnej decyzji prokuratury trafiły one jednak do sądowego depozytu, skąd część z nich (o wartości ok. 750 tys. zł) została ukradziona (sprawców osądzono). Pozostała w depozycie gotówka oddawana była przedsiębiorcom w ratach, z których ostatnią wypłacono w 2008 roku.

Jak wyjaśnił dziennikarzom Piotr Zaleski, zatrudnieni przez firmę "Conti" rzeczoznawcy na podstawie kilkudziesięciu czynników (w tym m.in. wzrostu kursu franka szwajcarskiego czy oprocentowania depozytów bankowych), oszacowali, że w wyniku bezprawnego przechowywania pieniędzy w depozycie "Conti" straciła ok. 5 mln zł. - Stąd właśnie takich pieniędzy żądaliśmy od Skarbu Państwa - powiedział Zaleski.

Zaleski i Nowak zostali uniewinnieni w dwóch instancjach sądowych od zarzutu prania brudnych pieniędzy. Prokuratura wniosła kasację od tego wyroku do Sądu Najwyższego, który w 2006 r. uznał ostatecznie, że właściciele kantoru są niewinni. Zdaniem Sądu Najwyższego, prokuratura nie miała żadnych podstaw prawnych, aby wnieść przeciwko nim akt oskarżenia do sądu.

Po zatrzymaniu przez brygadę antyterrorystyczną we wrześniu 1995 r. Zaleski trafił na ponad pięć miesięcy do Zakładu Karnego w Braniewie. W listopadzie 2008 r. gdański sąd za to bezzasadne aresztowanie przyznał mu zadośćuczynienie w kwocie 75 tys. zł.
"

TKW: wg mnie news jest ważny z kilku powodów:

1. pokazuje, jak w Polsce wykańcza się konkurencję. Dla mnie nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że prokuratura wykonała zlecenie konkurencji tych ludzi. Żeby stwierdzić czyje to było zlecenie wystarczy sprawdzić, kto najwięcej na tym skorzystał.

2. w newsie nie ma ani słowa o odpowiedzialności prokuratora

3. ta sprawa jest wg mnie mocnym argumentem, by zlikwidować instytucję przedawnienia.

4. za ponad 5 miesięcy w areszcie facet dostał odszkodowanie 75 tys. zł. Niby sporo, wypada 15 tys miesięcznie i wielu ludzi powie "chciałbym tyle zarabiać", ale każdemu kto tak powie odpowiem "to idź do aresztu i sam zobacz, czy to jest warte tych pieniędzy, zanim zaczniesz zazdrościć".

5. póki odszkodowania za takie numery nie będą szły w ciężkie miliony, póty takie numery będą się powtarzać. Okazuje się, że ani inicjatorzy, ani prokurator jako wykonawca ani państwo jako gwarant odpowiedzialności za skutki błędów swoich funkcjonariuszy nie poniosą odpowiedzialności i to w majestacie prawa. Więc niech szlag trafi takie prawo.