Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zakaz palenia w miejscach publicznych

(80)
Wejście w życie kolejnych zaostrzonych przepisów chroniących obywatela przed sobą samym nie robi na mnie wielkiego wrażenia, bo już to przeżyłam.
  • 2010-11-15 17:17 | Vera

    Każdy ma prawo do protestów

    Szanowna Pani
    Palenie jako takie rozpowszechniło się w drugiej połowie XIX w po wynalezieniu papierosów. Nie jest to więc żaden niezbywalny składnik wolności człowieka ani obywatelskiej.
    Po drugie
    Niepalący organizowali przez dziesiątki lat wielkie akcje i byli traktowani z pogardą przez palących. Teraz widzi Pani sama jak smakuje arogancja innych.
    Ma Pani pełne prawo zorganizować własną partię czy organizację, która wyprowadzi ludzi na ulice i po kilkunastu latach ciężkiej walki doprowadzi do zmiany ustawodawstwa. Życzą wielkiego powodzenia.
    Czego natomiast nie życzę (sobie) to tego ciągłego zwalania na innych. Tego, że (nie tylko) Pani podobni potrafią tylko jęczeć. A tu trzeba zacząć coś robić. Jeśli się zbierzecie i wygracie tym lepiej.
    Pozdrawiam
    Vera
  • 2010-11-15 17:39 | Baron

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    (nie)Szanowna autorko!

    tu wcale nie chodzi o Pani zdrowie, które w sumie mam w bardzo głębokim poważaniu. Tu chodzi tylko i wyłącznie o moje prawo do NIEŚMIERDZENIA!!!

    Smacznego palenia życzę - najlepiej w lesie...
  • 2010-11-15 17:44 | tomek

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Mówią, że marsz niepodległości - to faszyści. Mnie się zdaje, że faszyści uchwalili ten zakaz palenia, a w każdym razie totalitaryści. ZABRANIA SIĘ ZABRANIAĆ _ BARANY
  • 2010-11-15 17:49 | noboko

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    prawo do nieśmierdzenia można wyrażać nie wchodząc w środowisko palących,a chyba nie chce Pan powiedzieć,że w pracy,albo w domu ktoś na pana chucha? tym bardziej czegoś takiego nie ma na ulicy,gdzie wiatr rozwiewa ten śmierdzący dym. wejść do palarni i śmierdzieć to nie sztuka,a urojone śmierdzenie to już poważny problem i nie sądzę,że śmierdział Pan gdziekolwiek indziej niż w barze,gdzie ten dym się kumuluje. a czy trzeba chodzić do barów? zapraszam do lasu...
  • 2010-11-15 17:51 | bryka

    swoboda samobójców

    Nic tak nie łączy ludzi jak dostanie się do celi zbiorowej w oczekiwaniu na postawienie pod pręgierzem.Takie cele zapamiętałam na Schipol,pod dzwonem z brezentu,w łączniku międzysegmentowym samolotu Air France,w locie kilkunastogodzinnym,w obskurnej palarni korporacji amerykańskiej.Wszędzie był nastrój pełen wzajemnego zrozumienia i radości z czasowego,przynajmniej,pozbycia się piętna wroga społecznego i pariasa zarazem.Ze swych składek akcyzowych wybudowałam pewnie już nie jedno przedszkole i szlag mnie trafia ,że prawodawcy,hipokryci,zasłaniając się dętymi statystykami,i ciągle licząc na moje składki,zdecydowali co mi wolno a co nie.
    Ta ustawa jest analogiem, uchwalonej parę lat temu,ustawy zakazującej używania telefonów komórkowych podczas jazdy samochodem.Pamiętam doskonale,te tasiemcowe przemówienia,z przywołaniem Sił Najwyższych,opłacone przez producentów urządzeń głośnomówiących.I co jest.KICHA!!Najbardziej mi się podoba prawiecodzienny widok policjanta pomykającego swym nowym radiowozem z telefonem przy uchu.
  • 2010-11-15 17:51 | Nie palę

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Moim przedmówcom radzę przeczytać jeszcze raz tekst felietonu. Autorka broni swojego prawa do palenia W SWOIM DOMU CZY SAMOCHODZIE. Tylko tyle. Panie Baronie, aby nie śmierdzieć należy nie być pasażerem auta Pani Magdy i jej nie odwiedzać. Pewnie się bez Pańskiego towarzystwa obędzie, a Pan bez jej - również.
    Aha, nie palę, nie pracuję w Polityce, nie jestem Panią Magdą (uprzedzając możliwe komentarze)
  • 2010-11-15 17:53 | Kasalenna

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    wolne powietrze to chyba też miejsce publiczne, i co teraz? :D
  • 2010-11-15 18:04 | Baron

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Jak to idzie... "uderz w stół..."

    "a czy trzeba chodzić do barów?"

    Jasne, to moje prawo iść do jakiegokolwiek baru/pubu/kawiarni/dyskoteki/etc. i nie być:
    a) cały śmierdzący po ledwie 3 minutach w środku
    b) biernie wdychać XYZ substancji szkodliwych.

    I rolą państwa jest zapewnienie mi takiej opcji. Palacze niech sobie siedzą w swoich palarniach (do których nie zamierzam wchodzić). I tylko tam.
  • 2010-11-15 18:07 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Palenie czy zakaz palenia to przykład bardzo trudnego i bardzo ważnego problemu - granica pomiędzy wolnością jednostki a ograniczeniami wynikającymi z życia w grupie.

    Autorka pisze "wara od mojego samochodu czy mieszkania". Czy także wtedy, jak we własnym mieszkaniu zacznie mordować ? Czy jak puści w swoim prywatnym mieszkaniu radio na cały regulator, to też wara ? Natomiast jak Autorka postanowi sobie nasrać na środku pokoju a następnie to gówno zje, to ja nie mam nic przeciw, bo ja nic na tym nie stracę, wtedy jest to rzeczywiście Jej prywatna sprawa.

    Palenie papierosów ma kilka aspektów, których palacze nie są w stanie wybronić:
    1. palacz częściej choruje a płacić za to musi podatnik. Ogólnie świadome szkodzenie sobie a potem wyciąganie łapy po pomoc - to chyba trudno zaakceptować.

    2. żeby nie wiem w jaką dziurę palacz się schował, to dym w końcu wyjdzie na zewnątrz i zatruje środowisko czyli także mnie. A na to ja się nie zgadzam. Rozumiem, że nie da się uniknąć zatruwania środowiska, chyba nikt nie nawołuje do rezygnacji z elektryczności, ale co innego konieczność a co innego świadome i bezcelowe szkodzenie.

    3. Większość ludzi nie pali. Ja z daleka omijam lokale, w których można palić. Jeśli więc z lokali znikną palacze to pojawią się w zamian tacy jak ja, w sumie może się okazać, że restauratorzy na tym skorzystają. Wreszcie można będzie iść z rodziną w niedzielę na obiad do restauracji, przy okazji spacer w parku, zamiast siedzieć w domu i gotować obiad a potem durna telewizja. A poza tym nikt palaczowi iść do lokalu nie zabrania - byle nie palił. A także nie srał na środku sali, czekam na obrońców prawa srania w restauracji pod stół.

    4. A ja bym jeszcze wprowadził dla palaczy zakaz wchodzenia do tramwajów, autobusów, wind itd., bo faktycznie śmierdzą strasznie. Należy ich potraktować jak pijaków - won.
  • 2010-11-15 18:08 | Flądra

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    na zdrowie!
  • 2010-11-15 18:10 | marbelan

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Nie zapomnę swojego zdziwienia, gdy siedząc nad całkiem smacznym obiadem w pięknej przyszpitalnej restauracji doleciał do mnie dym papierosa. Dwa stoliki dalej młoda para kurzyła sobie po obiadku! Zapytana kelnerka stwierdziła, że tak, tu można palić i.. przyniosła mi popielniczkę!
    Nareszcie koniec z tym!
  • 2010-11-15 18:16 | noboko

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    " palacz częściej choruje a płacić za to musi podatnik. Ogólnie świadome szkodzenie sobie a potem wyciąganie łapy po pomoc - to chyba trudno zaakceptować. " zaakceptować chyba trzeba,bo palacze to również podatnicy. podatki akcyzowe na papierosy w ciągu kilku lat urósł niesamowicie i wnosi do budżetu duże pieniądze. na pewno starczy na leczenie palaczy i na parę rzeczy jeszcze :)
  • 2010-11-15 18:19 | elmo

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Chyba każdy się zgodzi, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia osoby ssącej, jak również dla otoczenia. Każdy bywalec lokalu, w którym było przyzwolenie na palenie, wie jakim mitem była klimatyzacja, a tym samym spokojne współżycie osób palących i niepalących. Gdyby zsumować dwa wcześniejsze zdania, dochodzimy do wniosku:
    1. jeśli palacze chcieli tylko się narkotyzować - wprowadzać do swoich organizmów nikotynę i inne substancje zawarte w tytoniu, a mieli świadomość niewydolności układów filtrujących atmosferę w lokalu, okazywali brak dobrej kultury. Wszak nie zważając na spokój niepalącej części, zawłaszczali ich wolność narzucając swój nałóg innym, niszcząc również zdrowie tych innych.
    2. jeśli zaś chcieli dodatkowo upajać się dymem i meandrycznymi figurami przezeń tworzonymi, również okazywali braki w kulturze osobistej. Dym wszak nie jest bezzapachowy.
    Jasne jest, że ustawodawca wszedł z butami w wolność osobistą każdego palacza, ale zrobił to, gdyż "umowa społeczna" i zasady dobrego wychowania okazały się upośledzone w społeczeństwie wolaków.
  • 2010-11-15 18:19 | Kallikancar

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Powiem tak: prawie sami prostacy i faszyści próbujący narzucić przemocą swoje widzimisię całej reszcie... tu się wypowiadają.

  • 2010-11-15 18:21 | noboko

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    "dym w końcu wyjdzie na zewnątrz i zatruje środowisko czyli także mnie." to już trochę za daleko posunięte wnioski,bo tym samym proszę zakazać produkcji samochodów,hodowli bydła,bo to wszystko przedostaje CO2 do atmosfery i truje nas okropnie przez zwiększone promieniowanie. jedzenie też raczej tylko z własnej farmy,bo inaczej pestycydy...etc można by wymieniać głupich przykładów w nieskończoność. trzeba zdać sobie sprawę z faktu,że w dzisiejszych czasach nie ma zdrowego życia.
  • 2010-11-15 18:25 | m.

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Takie stwierdzenia o prawie do "szkodzenia samej sobie" sa zupelnie bez sensu; Nie tylko samemu sobie ale tez kazdemu, kto przebywa w jego otoczeniu. Ktos powyzej proponuje unikanie towarzystwa palacych. Tzn, jesli ktos zacznie smrodzic obok, mam opuscic lokal?
    Niestety wiekszosc uzaleznionych od dymka zapomina o prawie innych do niesmierdzenia ich petami. Cale szczescie, ze moga odreagowac pod brezentowym dzwonem czy w laczniku miedzysegmentowym samolotu.
    Nie widze natomiast zadnego problemu jesli sie pali we wlasnym samochodzie i mieszkaniu, albo gdzierkolwiek na otwartym powietrzu.

    Swoja droga, nie slyszalam, zeby ktokolwiek proponowal zakaz palenia w tych miejscach. Czemu pani Magda rozpacza na zapas?
  • 2010-11-15 18:30 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-15 18:16 | noboko

    świetnie, wyznacz stawkę ile mam zapłacić za prawo do podpalenia sejmu. Może okaże się, że mnie stać.

    Twoje rozumowanie ma pewną logikę, ale tylko do pewnego stopnia. Płacimy składki zdrowotne nie po to, by leczyć palaczy czy narkomanów czyli ludzi świadomie sobie szkodzących tylko by leczyć przypadki losowe.

    Pewnie obaj nie mamy danych na ten temat, ale wg mnie od strony finansowej palenie per saldo jest deficytowe. Z jednej strony akcyza (która bynajmniej nie idzie na zwalczanie skutków palenia a w każdym razie nie ma takiego prawa) a z drugiej strony straty na wielu poziomach: zdrowie, środowisko, kultura, ludzie pracujący w zbędnym przemyśle tytoniowym zamiast zrobić coś pożytecznego, itd. Jak się wrzuca pieniądze do wspólnego worka (składki zdrowotne) to trzeba się podporządkować zasadom ich wydawania. A zasada naczelna - leczymy choroby, których nie dało się uniknąć a nie skutki świadomego szkodliwego działania. Poza tym palacz korzysta ze swoich składek nie tylko na leczenie skutków palenia, ale także na inne choroby też, w sumie korzysta bardziej niż ja, niepalący (statystycznie oczywiście). Jeśli jako palacz podpiszesz oświadczenie, że Twoje składki mają iść w razie potrzeby tylko na leczenie Twojego raka płuc a rezygnujesz z leczenia złamania nogi, to byłoby uczciwie.

    pozdrawiam
  • 2010-11-15 18:35 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-15 18:21 | noboko

    przecież napisałem wyraźnie, że nie da się uniknąć pewnych negatywnych skutków życia, elektryczność nam potrzebna, więc elektrownie muszą być a to zawsze jest ze szkodą dla środowiska. Ale palenie to nie konieczność tylko chęć robienia sobie dobrze bez oglądania się na negatywne skutki.

    pozdrawiam
  • 2010-11-15 18:45 | camel

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Zapewniam cię, że owe straszliwe skutki palenia są propagandowym kłamstwem, podobnie jak "fakty", że prezerwatywa nie chroni czy żywność GMO szkodzi. Ot, taki jest teraz "trynd", że kolejne choroby przyporządkowuje się nikotynizmowi. Badacze cichutko przebąkują na temat stronniczości i chybionej metodologii antynikotynowych "badań naukowych", ale są tak bardzo nie na fali, że nikt na nich nie zwraca uwagi. Dla przykładu ów osławiony rak płuc właściwy dla palaczy jest także mitem. Niepalący chorują równie licznie, w Polsce głównie z powodu masowego spalania plastików w piecach. Ale niech wam tam będzie jak chcecie. Zastanawia mnie tylko dziecięca naiwność, która każe wierzyć, że jakiś rządowy świstek cokolwiek załatwi. Są tony takich świstków, w tym "najlepsza na świecie" ustawa o zwalczaniu alkoholizmu... i co? Pstro, jak stąd do samej bozi,.
  • 2010-11-15 19:01 | gość

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Drogi noboko,
    Podążając Twoim tokiem myślenia, należy również zabronić na przykład niezdrowego jedzenia - jedząc fast foody, chipsy, czekoladę ludzie świadomie sobie szkodzą, co gorsza, szkodzą również swoim dzieciom! Ile groźnych chorób spowodowanych jest nieodpowiednią dietą i coraz bardziej panoszącą się w Polsce nadwagą i otyłością? Cukrzyca na przykład już nie jest chorobą ludzi starszych, coraz więcej dzieci na nią choruje... A na fast foody i słodycze akcyzy nie ma.
    W związku z tym Twój argument mnie nie przekonuje.

    Pozdrawiam,
    Kachita

    PS Nie palę.
  • 2010-11-15 19:07 | Paulus

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych


    Zakaz palenia w miejscach publicznych jest jedna z najmadrzejszych ustaw ostatnich lat. Wszyscy bylismy ofiarami tego nieprzyjemnego nalogu o dlugo za dlugo. Mam nadzieje ze dzieki tej ustawie palenie, szczegolnie wsrod mlodziezy znacznie spadnie. Smiesza mnie zalosne ubolewania autorki tego artykolu - nie bez przyczyny matki w ciazy rzucaja palenie (i picie alkoholu)- bo trucizny wplywaja bezposrednio na drugiego czlowieka - i tak samo jest z paleniem w miejscach publicznych. Nie jest to zadnym atakiem na wolnosc osobista, tylko elementarnym szanowanie drugiego czlowieka, nie-nalogowca.
  • 2010-11-15 19:16 | bryka

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Z góry chcę przeprosic wszystkich,ewentualnych czytelników,a TKW w szczególności,za ponowne zabranie głosu w tej dyskusji.Otóż ,w moim umyśle,skażonym nikotyną i wieloletnim ,nie bójmy się tego słowa,libertyńskim uprawianiem profesji technicznych i zdrożnym zamiłowaniem do nauk ścisłych, zrodziła się myśl,poszerzająca myśl poprzednią odnośnie analogów,bah !,a nawet odnośnie filozofii leżącej u podstaw ustaw analogicznych do ustawy antynikotynowej.Piszę o filozofii albowiem mam tu na myśli przepisy,uchwalone przez naszych przemiłych prawodawców i opartych na zasadzie "ZERO TOLERANCJII".Chodzi o ustawy ścigające bezwzględnie posiadanie minimalnych ilości trawki
    oraz przekroczenie 0,0 promila alkoholu we krwi kierowcy.Ta filozofia owocuje,jakże efektownie,statystykami drogówki wzbudzającymi już tylko obojętne wzruszenia ramion.Oczywiście ,nie u TKW,ten jest efektownie zasmucon i siada do obmyślania każni ,rozmyślając,czy łamanie kołem będzie odpowiednie,zwłaszcza ,czy podnieci Go wystarczająco.. Co do trawki ,to mamy,w wyniku,wysyp dopalaczy.Ersatza.Jeszcze grozniejszego.Dającego,jednak okazję do akcji efektownych.
    Nie ciagnąc dalej ,tego wywodu,mogę tylko powiedziec,nie narzucając tego poglądu innym,że "wishful thinking" stanowiące myśl przewodnią działań ustawodawczych,naszych przemiłych prawodawców, zbankrutowało w świecie już dawno.Zapyziałośc,nie jest usprawiedliwieniem.
  • 2010-11-15 19:29 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    A ja uważam, że jak społeczność czegoś nie chce (a większość nie chce palenia, narkomanii itd.) to powinno się to zwalczać finansowo a nie ustawowo, bo to i proste i skuteczne. Nic tak skutecznie nie kształtuje ludzkich postaw jak kasa.

    pozdrawiam

  • 2010-11-15 19:31 | Jenot

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    "ludzie pracujący w zbędnym przemyśle tytoniowym zamiast zrobić coś pożytecznego, itd" Hmm. Czyli każdy może w imieniu całej reszty decydować co jest zbędne a co nie? Bez słodyczy też da się żyć, bez śmierdzących fast-foodów które nie mają nic wspólnego z jedzeniem też, nie są przecież niezbędne do funkcjonowania a obie te rzeczy na dłuższą metę szkodzą. Że niby palacze zatruwają innych? Dobrze, takich trzeba gonić i tępić. Ale chce mnie Pan wyrzucić z autobusów i tramwai bo śmierdzę dymem? A może całkiem z ulicy usunąć? Tak więc ja żądam usunięcia z przestrzeni publicznej opychających się ludzi. Mają nadwagę, szybko się pocą i śmierdzą - won. (Przepraszam za mocne słowa. Po prostu dostosowałem się do tonu przedmówcy.)
  • 2010-11-15 20:25 | Pickard

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Są dwa teksty rzucane przez palaczy które straszliwie mnie wkurzają.
    1. "Palę sobie". Otóż nie, w miejscu publiczny, nie PALISZ SOBIE palaczy, PALISZ TEŻ MNIE, MOJEMU DZIECKU, MOIM BLISKIM, PRZYJACIOŁOM I ZNAJOMYM, swoim zresztą też. I całej masie nieznajomych, którzy prawdopodobnie nie życzą sobie z tobą współpalić.
    2."Ograniczenie prawa do palenia to zamach na wolność obywateli". Otóż wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego. A co z moją wolnością od "dymka"? Dlaczego chcesz mnie skazać na raka, palaczu, na ból głowy, na niesmak w ustach? Dokonujesz palaczu od dziesiątków lat zamachu na MOJĄ WOLNOŚĆ i śmiesz mi teraz zarzucać, że twoja jest ograniczona? A pal sobie w swoim domu, jeśli nie szkoda ci zdrowia swojego i swoich bliskich (co za sk..synem swoją drogą trzeba być żeby zatruwać swoje dzieci...), ale wara ci od miejsc PUBLICZNYCH, w których ograniczałeś wolność innych osób.
  • 2010-11-15 20:30 | otu

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    trzeba dokladnie przejrzec przepisy, wyszukac luk i zastosowac je w praktyce.
    Wydaje mi sie, ze powinno zostawic sie wybor posiadaczom lokali gastronomicznych. Albo tylko dla palacych, albo tylko dla niepalacych. I goscie dokonaliby wyboru jaki im rodzaj lokalu odpowiada.
  • 2010-11-15 20:33 | nie_palę_przy_niepalących

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Większość nie chce papierosów? Czyżbym przegapił stosowne referendum?
    A propos kosztów generowanych przez palaczy. Dochody budżetu państwa z akcyzy i podatków wynoszą 16 mld zł rocznie. Szacowane koszty leczenia palaczy z różnych chorób - 4 mld. Przy czym nie wchodzi w tą kwotę leczenie z nikotynizmu, bo z tego palacz może się leczyć na własny koszt. Za to alkoholik - a nie, ten ma leczenie za darmo i nawet zasiłek chorobowy na ten czas.
    A alkoholu w knajpach jakoś nie zakazano.
    Pani Magdo, dzięki za tekst.
  • 2010-11-15 20:38 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-15 18:45 | camel

    1.
    Ś.P. Zbigniew Religa sam twierdził, że 95% przypadków raka płuc to skutek palenia (sam na to zmarł). Nie znam Ciebie więc muszę polegać na opinii Religi bo o Relidze wiem, że znał się na tym o czym mówił. Nie ma co twierdzić, że palenie nie jest szkodliwe - jest i tyle, można dyskutować jak bardzo, ale co do tego, że palenie nie ma żadnej strony pozytywnej poza zadowoleniem palacza - to chyba też oczywiste.

    2. W innym wpisie piszę, że niepożądane zachowania jak palenie czy narkomania należy zwalczać finansowo a nie ustawowo. Znam sporo osób które rzuciły palenie bo ich nie było stać na papierosy, nie znam nikogo kto rzucił palenie bo w jakimś barze nie wolno było palić.
  • 2010-11-15 20:41 | dziadek 2

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Ja uważam że zakaz palenia tytoniu w obiektach użyteczności publicznej ale obiektach rządowych jest prawidłowe. Lecz zakaz palenia w restauracjach kawiarniach czy innych lokalach gastronomiczno rozrywkowych. Powinien zależeć od właściciela takiego lokalu a nie zmuszać go do zakazu. To samo w obiektach prywatnych tam decyduje właściciel obiektu czy wolno palić czy nie a jeśli tak to czy w całym czy wydzielonych miejscach. Po prostu nie palący jak i palący mają wybór. Na przykład ja palę i lubię po obiadku sobie zapalić papieroska, komu nie w smak, nie musi zemną jeść przy mym stole. Nie palisz idź tam gdzie nie palą a nie na chama pchasz się nie proszony tam gdzie palą a potem masz pretensje. Po drugie nikt nikomu nie może mówić co on ma robić czy może palić czy nie to jego prywatna sprawa. I nie mówmy o kosztach leczenia, każdy z nas palaczy jest obciążany akcyzą na papierosy nie palący takiej akcyzy nie płaci więc nie on pokrywa koszty leczenia. Takie bzdury to niech głupim wmawia, palący płaci podwójnie w podatku zdrowotnym ZUS oraz w akcyzie. Nie palący płaci ZUS i na tym koniec.
    I policzcie jeśli jeśli za 1000 sztuk papierosów akcyza najniższa wynosi 181,72zł to 181,72zł/1000szt=0,18172zł/20)ilość papierosów w 1 paczce)=3,6344zł. Palacz średnio kupuje jedną paczkę papierosów dziennie to razy średnio 30 dni to daje nam sumę 109,032zł miesięcznie. Takich palaczy w kraju niech będzie tylko 100 000 osób to 109,032zł*100000=10.903 200zł miesięcznie to razy 12 miesięcy to mamy sumę 130.838 400zł. Nagle zachorowało po roku 10 000 osób czyli 10% to na każdego dodatkowo z ubezpieczenia ZUS przypada z akcyzy 13.083,84zł. Uważam że nikt z akcyzy nie powinien korzystać w czasie choroby tylko osoby palące. Nie palący niech się dodatkowo ubezpieczy. I tak wyżej napisałem powinien być wybór nie chcesz pracować z palącymi to tam się nie przyjmuj do pracy albo się zwolnij, lub nie wchodź do baru dla palących i nie narzucaj im swej woli.
    Bo palący jak wejdzie do baru dla nie palących nie będzie miał prawa tam palić. Tak powinno się ustawy uchwalać, bo inaczej to jest bez sens to wtedy zakazać uprawiania tytoniu oraz jego przetwarzania oraz sprzedaży na terenie całego kraju. Jak z Lnem tylko on jest uprawiany w małych ilościach i pod kontrolą, co jest największą głupotą ale to inna sprawa.
    I wiem że największym wrogiem palaczy jest ten sam palacz który rzucił palenie a teraz obwinia wszystkich tylko nie siebie, że był głupi i palił tytoń. Po prostu z tymi zakazami to politycy z głupoty przesadzają, szukając tematów zastępczych omijając tematy za które potem trzeba będzie się rozliczyć.
  • 2010-11-15 21:04 | okto

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Szanowna Autorka zdaje się nie dostrzegac, że ustawa chroni w tym przypadku niekoniecznie JEJ zdrowie przed skutkami palenia. Chroni zdrowie niepalących, HALLO! Nie rozumiem kompletnie tej egoistycznej argumentacji, która kompletnie pomija fakt, że palenie szkodzi również INNYM.
    Jak dla mnie może Pani sobie spokojnie wypalac 200 papierosów dziennie. Proszę tylko podjąc w tym celu heroiczny wysiłek wyjścia na zewnątrz lokalu.
  • 2010-11-15 21:32 | Pickard

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    a co z ulicami? Co mam zrobić idąc za kreaturą kopcącą przede mną papierocha, zasmradzającą powietrze? Mam przechodzić na drugą stronę ulicy? A w imię czego?
    Jeśli kogoś takiego spotkam, po prostu nie będę się wstrzymywał i zrobię to, czego domaga się mój organizm: zwymiotuję kreaturze na plecy - i sama będzie sobie winna, było nie zasmradzać! I zrobię to w imię swojej wolności do robienia w przestrzeni publicznej tego co chcę!
  • 2010-11-15 21:39 | andy

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Wreszcie się doczekałem. :-) A więc jednak można skończyć z terroryzowaniem przez palaczy tej niepalącej niby-większości nie mającej żadnych praw, do której należę od urodzenia. Nareszcie !!!

    Żadne powszechne zjawisko bardziej mnie w życiu nie wk...ia jak palenie właśnie. A leżące wszędzie pety (od bałtyckich plaż po szczyty Tatr) oraz powszechny zwyczaj wywalania tychże gdziekolwiek ( najlepiej przez okno apartamentu czy limuzyny) po prostu doprowadza mnie do białej gorączki !

    Palaczom mówię NIE !!!

    Zaś żałosne argumenty o wpływach z akcyzy wsadźcie sobie w d... I podpalcie, jeśli wola. Ale w swoich czterech ścianach.

    Tyle.
  • 2010-11-15 21:42 | andy

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Może to lekka przesada z porównywaniem palaczy do faszystów, ale coś jest na rzeczy. Jedni i drudzy mordują/mordowali niewinnych.
  • 2010-11-15 21:43 | Tomek

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Coraz więcej wolności! Państwo mi mówi, jak mam żyć, ile mieć dzieci i jak je chować, czy mam palić i pić, strzeże mnie CBA, podsłuchuje ABW... Zastanówmy się, gdzie skończymy tak traktując wolność. Rzeczywiście najprościej posłużyć się sankcjami karnymi, a fakt, iż to niewiele daje - do szanownych pań i panów nie dotarł.
    Pozdrowienia
  • 2010-11-15 21:45 | m.

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    pewnie dlatego, ze picie alkoholu szkodzi jedynie pijacemu. stojacy obok abstynent raczej nie wstawi sie oparami gorzaly.
  • 2010-11-15 21:46 | andy

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Przez to że ktoś (nawet tuż obok mnie) zeżre milion hamburgerów, ja nie zrobię się grubszy ani o gram. Zaś przez to że ktoś wciąż smrodzi mi dymem z papierosa, ja mogę umrzeć na raka płuc.

    Zauważasz tę subtelną różnicę ?
  • 2010-11-15 21:48 | andy

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Od tego się raka płuc (ani niczego innego) nie nabawisz, od dymu - wręcz przeciwnie.

    Dociera ?
  • 2010-11-15 21:58 | Heresis

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Ok - ja sobie swoją akcyzę "wsadzę w d ...", reszta palaczy zrobi to samo, a za pół roku pan andy zacznie cienko kwiczeć z powodu podwyżki podatków na przykład <lol>. Swoją drogą, nie ma to jak solidna argumentacja, panie andy, z wsadzaniem sobie czegokolwiek w "d..." faktycznie trudno dyskutować o kwestiach takich jak wolności obywatelskie i sprawiedliwe prawo ... swoją drogą, tylko panu andy'emu pozazdrościć takich a nie innych problemów i powodów do "wk ..." ...
    Zakaz palenia w miejscach publicznych - zgadzam się. Likwidowanie "na pokaz" palarni i lokali dla palących - bzdura kompletna. I tyle.
  • 2010-11-15 22:00 | m.

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    akaz palenia w restauracjach kawiarniach czy innych lokalach gastronomiczno rozrywkowych. Powinien zależeć od właściciela takiego lokalu a nie zmuszać go do zakazu.

    Dziadku2, taki przepis wprowadzono w Hiszpanii i eksperyment sie nie udal. chca teraz wprowadzic calkowity zakaz palenia w barach, tak jak w UK. Wlasciciele bali sie, ze straca klientów, jesli nie zezwola na palenie. Wiele restauracji wydzielilo sale dla palacych, ale nie jest to rozwiazanie dla malych knajp. Wiekszosc restauratorów byla taka, ze niepalacy i tak musza gdzies pójsc sie napic, wiec skoro dotad jakos znosili dym, to i teraz przecierpia.

    co prawda, w Hiszpanii sytuacja wyglada nieco inaczej, niz w Polsce.
    Bary i kawiarnie to prawie drugi dom dla Hiszpanów, chodza praktycznie wszyscy i codziennie. Poza tym palacych jest naprwade bardzo duzo i przed wprowadzeniem tej pierwszej ustawy palono wlasciwie wszedzie. Tzn, w kolejce w banku, w biurach, na wykladach na uniwersytecie, w autobusach miedzymiastowych. Ratowaly sie chyba tylko przedszkola i sale operacyjne..
    Wprowadzenie tam od razu tak restrykcyjnej ustawy chyba nie byloby mozliwe.
  • 2010-11-15 22:03 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-15 19:31 | Jenot

    Życie to nieustanna walka ludzi, każdy czegoś chce ale zazwyczaj osiąga tylko część tego co chce. Ja chcę zakazać palenia przynajmniej w miejscach publicznych i wygląda na to, że mi się uda. Chcę także, by palacz miał zakaz wsiadania do autobusu - ale pewnie to mi się już nie uda. A Ty możesz chcieć usunąć z ulic ludzi otyłych, kwestia, czy Ci się to uda, moim zdaniem nie.

    pozdrawiam
  • 2010-11-15 22:15 | klakson

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    No to proponuję zakazać jeszcze jazdy samochodem. Albo - jeśli to nierealne - chociaż wprowadzić przepis: chcesz się przejechać własnym autem - napisz podanie o umożliwienie trucia innych. Każdy dostanie przydział na paliwo i od razu wszyscy będziemy zdrowsi.
  • 2010-11-15 22:50 | Bejotka

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Palenie tytoniu (bo chyba zakaz dotyczy również cygar i fajek) jest znacznie bardziej szkodliwe dla otoczenia, niż "balsamowanie" się alkoholem, wydaje mi się jednak, że ustawodawcy popełnili grzech nadgorliwości. Lokale gastronomiczne powinny mieć możliwość wyboru, czy są dla palących, czy dla niepalących (niepalący barman nie musi pracować w lokalu dla palących). A jeśli chodzi o woń dymu tytoniowego z ubrań pasażerów komunikacji miejskiej, to jest ona mniej dokuczliwa, niż wiosenno-letnia bryza, wiejąca pod niedomytymi pachami. Cudze ganicie, swego nie wąchacie.
  • 2010-11-15 23:11 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-15 22:50 | Bejotka

    właśnie usłyszałem w radio, że SLD zamierza skierować ustawę o zakazie palenia do Trybunału Konstytucyjnego dla sprawdzenia, czy nie łamie ona prawa własności (mam papierosy a nie mogę ze swojej własności korzystać). Dawno tak się nie uśmiałem, polityka jest durna ale to już mistrzostwo świata. Jak TK orzeknie, że SLD ma racje, to każdy ćpun jest "kryty papą", jak masz legalną broń, to możesz zabić sąsiada (no bo zakaz zabijania z legalnej broni byłby ograniczaniem Twojego prawa własności ...)

    Ta cała dyskusja do niczego nie doprowadzi. Zawsze będzie konflikt interesów pomiędzy jednostka a grupą. I tyle.

    pozdrawiam
  • 2010-11-15 23:18 | Bejotka

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Ba! :)))
    Pozdrowienia.
  • 2010-11-16 00:50 | m.

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Tomku, nikt Ci nie zabrania pic i palic. Ale niepalacy tez maja prawo nie smierdziec Twoimi papierosami i nie wdychac dymu...
  • 2010-11-16 00:56 | divak2

    A niech se uchwalają

    Jak byłem w podstawówce, to nie było wolno palić, a kto chciał ten palił.
    I nabierał kondycji uciekając przed nauczycielami :)
    Jak ostatnio jechałem pociągiem, to nie było wolno palić, a kto chciał ten palił.

    Teraz znowu czuję się jak w podstawówce :)

    A jak słuchałem rano wiadomości, to nie wolno było jeździć po pijaku, ale podano, że złapano kilkuset pijanych kierowców przez weekend.

    Wygląda na to, że można w naszym sejmie uchwalić przepis mówiąc, że Ziemia jest płaska.

    PS. Nigdy nie paliłem.

  • 2010-11-16 01:37 | funkenschlag

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Palę od jakiegoś czasu i ostatnio próbowałem, rzucić, ale cóż...

    Pomysł z zakazem palenia w miejscach publicznych bardzo mi się podoba. Mieszkam w UK, wcześniej w Irlandii i zakaz palenia w pubach i innych miejscach w ogóle mi nie przeszkadza. Powiem więcej, będąc w Polsce w pubie wychodziłem na zewnątrz, skoro osoby przy stoliku były niepalące.

    Kilka tygodni temu próbowałem rzucić i szykuję się ponownie do tego zadania.
    Zakaz palenia w miejscach publicznych niesamowicie pomaga w rzucaniu palenia i to jest najważniejsze! Ponieważ ilość miejsc do palenia jest mała, to dodatkowo pomaga to w rzucaniu. Nie mogę palić w domu (jakbym chciał, to nie moge, bo mam alarm pożarowy na suficie), nie mogę wyjść przed klatkę schodową, bo jest zakaz i kamery monitorujące, więc jak wieczorem wyłażę, to muszę iść na główną ulicę, co nie jest fajne.

    Palenie jest wyborem, a nie przywilejem i ograniczenie palenia jest bardzo dobrym pomysłem!
  • 2010-11-16 02:12 | Adam

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    tylko ludzie głupi palą papierosy. a najbardziej żałosne jest to, że są tak głupi, że tego nie rozumieją...
  • 2010-11-16 07:58 | Go.

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Niech jeszcze zabronią pić piwo w knajpach
  • 2010-11-16 08:03 | camel

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    "Palenie tytoniu (bo chyba zakaz dotyczy również cygar i fajek) jest znacznie bardziej szkodliwe dla otoczenia, niż "balsamowanie" się alkoholem"

    Proszę wylicz mi koszty wypadków i zniszczeń spowodowanych paleniem versus tych spowodowanych alkoholizmem. I przestań proszę naginać fakty do swojej tezy. Co ci z niego przyjdzie? Dym z papierosa jest o wiele mniej szkodliwy od wydechu silnika dieslowskiego. Nieporównywalnie mniej. Palacze palą papierosy przez dziesiątki lat ryzykując tylko podciąganymi przez lekarzy pod skutki palenia chorobami. Spróbuj tylko przez minutę zaciągać się wydechem samochodu a spotkasz się z aniołkami na 100%. Dlaczego ludzie tak łatwo i bezmyślnie poddają się propagandzie?

    Propaganda zrobiła z niezbędnego przyrodzie CO2 truciznę i zanieczyszczenie. Co dalej nas czeka? Co się nie spodoba władzy a wtedy władza wmówi ludziom, że im to szkodzi, co spowoduje histeryczną reakcję mas? Na co stawiacie?
  • 2010-11-16 08:19 | Binarek

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    >>prawo do nieśmierdzenia można wyrażać nie wchodząc w środowisko palących
    >>zapraszam do lasu...

    Dlatego unikam pubów. Nie mogę wytrzymać w smrodzie. Prawo nie jest niestety egzekwowane lub jest omijane (symboliczne parawaniki)

    Dlatego na przystankach autobusowych uciekam spod wiaty. Niech inni wdychają dym

    Dlatego także nie korzystam z ubikacji w różnych instytucjach. Bez otwarcia okien nie da się tam często oddychać.

    Jakoś przyzwyczaiłem się do dyskryminacji ze strony palących i masz rację noboko - Często spaceruję z moimi dziećmi po lesie.

  • 2010-11-16 09:11 | Kuba

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Artykuł uważam za wysoce niefortunny. Konstruowanie martyrologicznej opowieści o sekowanych palaczach jest chyba nie na miejscu, bo w Polsce wciąż sekowani byli ci, którzy nie palili. Czy to tak trudno zauważyć, Szanowna Autorko? Poza tym tekst w zasadzie jest nie na temat, bo ustawa nie zabrania palić w domu. Proszę bardzo, tam niech Pani truje siebie i swoją rodzinę. Szacunek.
  • 2010-11-16 10:00 | Dr Skues

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    @ Dziadek 2
    Koszty leczenia raka oskrzeli należy szacować raczej w setkach tysięcy zł. Kwota nieco ponad 13 tyś. jest przerażająco nieadekwatna.
    Nie da się w uczciwej dyskusji obronić tezy, że zakaz palenia w miejscach publicznych jest zamachem na wolność jednostki. Dziwaczne argumentacje palaczy (w tym autorki artykułu, której współczuję i nie będę się nad nią pastwił) wynikają z psychologicznego mechanizmu wyparcia i racjonalna argumentacja tej bariery nie jest w stanie spenetrować.
  • 2010-11-16 10:18 | Stiv

    :Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Nie jest miejscem publicznym lokal prowadzony przez prywatnego przedsiebiorcę. Powinien on zaznaczyc na zewnatrz mozliwość palenia by dać sygnał niepalącym o zagrożeniu i mieć wolna wolę w wyborze klientów. W świetle obecnych przepisów ma ograniczone prawa obywatelskie i decyzjia to jest już niezgodne z konstytucją.""
  • 2010-11-16 10:30 | zet

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    droga pani autorko ,, knajpy kompletnie bez papierosow bardzo dobrze sie w Stanach maja jest ich setki tysiecy i wszyscy palacze umieja wyjsc na 3 minuty i wrocic do wspolnej zabawy , picia , jedzenia , grania w darty , billarda czy inne. Nikt pani w samochodzie za palenie nie bedzie scigal , nikt sie raczej do niego z powodu specyficznego zapachu nie zblizy. To pani zapomina o tym ze do baru przychodza tez ludzie niepalacy i nowa ustawa niczego nie zabiera tym bardziej wolnosci tylko mowi prosze po prostu wyjsc na te 3 minuty i wrocic i nie zatrowac wspolnej dla palaczy i nie palaczy atmosfery we wspolnym pubie ktory nie tylko sluzy do palenia . Strasznie pani dramatyzuje a cala kwestia to podniesc sie co pol godziny na 3 minuty. Mieliscie juz swoje potworne 100 lat dajcie odetchnac.
  • 2010-11-16 10:32 | Grzegorz 'Dread' G

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    a samochody... też puszczają "śmierdzący dym" w powietrze... trują... zatruwają... podtruwają... czy w związku z tym od jutra "z buta"?

    jadąc swoim samochodem moge palić, a jadąc słuzbowym nie... hmmm...

    najłatwiej jest coś zakazać zamiast spóbować pogodzić... i wiecie co... jestem NIEPALĄCY, ale uważam ten przepis za durny. Ja nałogowo wcinam czekoladę... cukier... niezdrowy... to pewnie zabronią... już niedługo.

  • 2010-11-16 10:33 | z

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    A ja chce siedziec w barze i grac w billard i rozmawiac z ludzmi i popijac drinka i wrocic do domu nie cuchnacy tytoniem. Nie chce wyzej wymienionych czynnosci robic w lesie albo samotnie w domu.
  • 2010-11-16 10:47 | smb

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Przypominaja mi sie dawne czasy, kiedy to sie zwracalo do towarzystwa przy stole (ale po posilku) czy mozna zapalic lub wychodzilo sie z jadalni...Potem nastapily czas tzw. Marlboro Men (wszyscy pamietamy symbol wolnosci i dalekiej prerii, sam zmarl na raka pluc).Osobiscie nigdy nie palilam (jako jedyna w rodzinie).Panstwo oczywiscie ma najwieksze korzysci z palaczy: placa podatki, umieraja wczesniej (a wiec nie pobieraja tak dlugo renty itd.).W Niemczech (ale tez w wiekszosci krajow europejskich), gdzie zyje juz od dluzszego czasu nie wolno palic w restauracjach, gdzie czesciej chodze od tego czasu. Dla palaczy sa stoliki przed restuaracja, w chlodne dni ogrzewane i o dziwo ci w srodku sa bardzo zadowoleni..., bo czasem wystarczyl tylko jeden by zasmrodzic atmosfere.Osobiscie mam szczescie, bo znam tylko niepalacych. Pozdrawiam.
  • 2010-11-16 10:48 | Krzysztof

    polaczkowo (sic!)

    szanowna Pani autorka nie ma chyba tego problemu co ja, zwykły niepalący człowiek, jeżdżący codziennie do Warszawy pociągiem, w którym od zawsze obowiązuje całkowity zakaz palenia. ten zakaz, przez moich wspaniałych rodaków jest traktowany z równym poważaniem, co moja niechęć do dymu papierosowego. mam więc szczerą nadzieję, że nie tylko zakaz palenia będzie egzekwowany, ale także - o ile nadarzy mi się okazja - będę walczył o znaczne zaostrzenie kar finansowych za takie wykroczenia. w tym kraju i z tym beznadziejnym narodem nie można postępować inaczej.
  • 2010-11-16 11:17 | Dr Skues

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Logicznym następstwem takiego rozumowania jest delegalizacja Sanepidu, jako instytucji niezgodnej z Konstytucją, depczącej prawa restauratorów do trucia obywateli.
    Prywatnie, to przedsiębiorca może sobie zapraszać gości do swojego prywatnego domu. Prywatny - w sensie prawa własności lokal - jest wszakże miejscem publicznym.
  • 2010-11-16 13:16 | woowek

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    picie alkoholu szkodzi tylko pijącemu?? bez żartów, to że wątroba się dzieciom alkoholika nie pogarsza znaczy że alkoholizm ojca im nie szkodzi?
  • 2010-11-16 13:20 | dziadek 2

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Najprościej po co się męczyć, zakazać uprawy tytoniu, sprzedaży i używania jego na terenie całego kraju. To taka Polska dwulicowość z jednej strony uprawia się tytoń, handluje się nim, a zarazem walczy z paleniem. Widzę że głupich nie brakuje w naszym kraju.
  • 2010-11-16 15:11 | Krzysztof

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    No tak, nie musimy być dwulicowi, po prostu jadąc pociągiem z zakazem palenia, palmy śmiało tytoń, w końcu co tam niepalący. polackie chamstwo nie zna granic, i w kraju i za granicą.
  • 2010-11-16 15:21 | ziuta

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    "To taka Polska dwulicowość z jednej strony uprawia się tytoń, handluje się nim, a zarazem walczy z paleniem." Coś mi umknęło w tej ustawie... czy ona zakazuje palenia, czy tylko ustanawia zasady korzystania z tytoniu? Dwulicowość widzę natomiast u pieklących się palaczy: z jednej strony krzyczą, że odbiera im się wolność, z drugiej nie szanują wolności mojej i moich dzieci wyrażającej się w prawie do niezakopconych płuc.
  • 2010-11-16 18:12 | zoro

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Dlaczego wolno palić na ulicy? Ulica to miejsce publiczne, knajpa - nie. Ulicą muszę dojść do pracy, do sklepu itp. Do knajpy nie muszę wchodzić, a jeżeli palacze stanowią większość - będzie więcej knajp dla palaczy. Palacze swemu nałogowi powinni oddawać się w swoich domach, knajpach, na imprezach zamkniętych - w dużym oddaleniu od niepalących. Niestety, przez otwarte drzwi balkonu czuję smród dymu papierosowego - jakiś kretyn wyszedł "zapalić na świeżym powietrzu"...
  • 2010-11-16 19:43 | Pickard

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    to mnie właśnie zdumiewa jeśli chodzi o wypowiedzi "obrońców wolności" do palenia. Teraz to niewola, a co do tej pory znosili niepalący?
    Poza tym, publiczne palenie, jeśli chodzi o poziom kultury, stoi u mnie na równi z pluciem flegmą na chodnik i publicznym załatwianiem się. To jest dokładnie ten sam poziom kultury. Ciekawe jak palacz zareaguje, kiedy mu napluję na buty w pubie, w zamian za dymek...
  • 2010-11-16 21:00 | andy

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    A wsadź se, wsadź - a potem spróbuj wyobrazić sobie wszystkie koszty palenia. Od leczenia chorych po sprzątanie tego całego syfu, który wy palacze robicie wszędzie wokół siebie.
  • 2010-11-16 22:52 | Harry-p

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Nie mogę wytrzymać i muszę skomentować ten artykuł. Wnerwia mnie do szpiku kości argument, że zakaz palenia ogranicza wolność człowieka. A czy palacze nie pomyśleli, że ich palenie w miejscach publicznych ogranicza moją wolność, wolność od wdychania dymu nikotynowego i oddychania (w miarę) czystym powietrzem (pomijam spaliny samochodowe). Nikt im nie zakazuje palić w swoim domu czy samochodzie. Niech palą i trzy na raz, byle nie w miejscu gdzie przebywają osoby niepalące żeby mi nie kurzyli dymem w twarz. Pani autor myli się co do ceny papierosów - akcyza ze sprzedaży papierosów nie idzie na leczenie palaczy, tylko na łatanie dziury budżetowej. A za jej leczenie zapłacimy wszyscy.
  • 2010-11-16 23:04 | moon

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych


    nie chodzi o pani zdrowie tylko o zdrowie ludzi wokol pani. w uk tez wszyscy narzekali na zakaz palenia, a teraz nawet palacze przyznaja ze tak jest lepiej, nie smierdzi sie wracajac w weekendowa noc do domu.
  • 2010-11-17 17:15 | bzdura

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    ktos(tkw) zapomina ze nadmierna otylosc powoduje choroby serca i cukrzyce - za ktore szczupli musza placic.(odwracajac otyli placa wiecej podatkow za zywnosc ktorej spozywaja wiecej)
    ja naprzyklad nie chce samochodu - mam innym zakazac jego posiadania i Uzytkowania? dlaczego smochud stal sie przykladem. Juz wyjasniam - do lasu za daleko bo mieszkam w centrum, mam niedaleko park, co z tego gdy w okolo same drogi, a smrody z rur wydechowych unosza sie wszedzie?
    podwaze odrazu argument ze samochud jest obowiazkowy? nie, nie jest dla kazdego. Transport miedzymiastowy/miedzynarodowy przerzucic na koleje a miejscowy na pojazdy elektryczne badz rowery- a i otylosc wtedy ograniczymy.
    Prosze wiec pamietac o co godzinnym obowiazkowym prysznicu w lecie i zmianie perfum gdyz i mi moze ten zapach przeszkadzac.
  • 2010-11-17 17:29 | bzdura

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    prosze sie nie martwic, po pana stwierdzeniu wnioskuje ze sa tez ludzie glupi ktorzy nie pala.
    zeby nie odchodzic od tematu pisaniem dla pisania. Staram sie przy nie palacych nie palic a ze "smierdze" nie palacym nawet gdy nie apel - mydlo tez nie lubi kazdego kogo spotykam w swoim otoczeniu czy to przymusowo czy dobrowolnie.
  • 2010-11-17 18:25 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    do 2010-11-17 17:15 | bzdura

    W życiu robimy wiele złych rzeczy, samo życie jest złe (najlepszy dowód, że zawsze prowadzi do śmierci), ale czym innym jest szkodzenie z własnej woli (palenie) a czym innym szkodzenie przypadkowe a jeszcze czym innym np. uwarunkowania zdrowotne (skłonność do pocenia się). Otyłość czasem jest niezależna od delikwenta, czasem efektem ubocznym jedzenia ale jeść trzeba a palić nie. Akurat jeśli idzie o otyłość to są już nieliczne ale jednak skutki negatywne - ponoć otyli muszą w niektórych samolotach płacić więcej albo za dwa miejsca (?).
    Samochody smrodzą, ale bez nich nie damy rady.
    Ludzie się często nie myją, ale to już tylko apelować można.

    pozdrawiam
  • 2010-11-17 22:40 | MARCIN

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    a przed barem to nie miejsce publiczne ,jeśli ktoś jest chamem to będzie żaden zakaz tego nie zmieni.A żyjemy chyba w wolnym kraju.Czy ja mówię komuś że jego perfumy mnie duszą,że śmierdzą,nie bo jest wolny.A co do zakazu palenia to może zabrońmy produkcji i sprzedaży a nie państwo na akcyzie i dodatkowo na mandatach będzie łatać dziurę budrzetową i się bogacić
  • 2010-11-18 00:17 | Magda Papuzińska

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Pani Magdo, kocham Panią całym zaczadzonym od dymu sercem. W Kalifornii na plaży paliłam wkładając głowę do koszyka (swojej letniej torby z wikliny)-to było śmiszne, bo, poza przyjemnością palenia, dawało mi poczucie przewagi nad amerykańskim reżimem obyczajowym. Na szczęście byłam tam krótko. U nas zawsze myślałam, że jestem kulturalnym palaczem - zero petów, słoiczek na niedopałki w torbce, pytanie o pozwolenie palenia osób towarzyszących etc. Teraz wiem, że jestem cham narzucający swą wolę. Restrykcyjne prawo przekłada się u mnie na "syndrom kalifornijski" - oszukać reżim!!!Widzę 1 plus ustawy - pobudza moją kreatywność. Na Słowacji na knajpach są złowrogie znaki z przekreślonym papierosem (Trnava), a wewnątrz wszyscy palą. Unia chciała, Unia ma, a oni robią swoje....Jakoś ostatnio lubię Słowaków. Co do kosztów społecznych - odczepcie się, bo opłaciłam z akcyzy z nawiązką swoje potencjalne leczenie. Zagorzała, szczególnie od poniedziałku, palaczka
  • 2010-11-29 09:06 | Lol

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    "Czy ja mówię komuś że jego perfumy mnie duszą,że śmierdzą,nie bo jest wolny."

    Czy perfumy tego kogos zatruwaja twoja zdrowie? czy powoduja raka i szereg innych chorob? Sam sobie odpowiedz na te pytania...
  • 2010-12-14 23:57 | tkw

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    USA.

    Mężczyzna kupił pudełko 24 bardzo rzadkich i bardzo drogich cygar. Ubezpieczył je przed pożarem i innymi rzeczami. W przeciągu miesiąca wypalił wszystkie cygara i zażądał od firmy ubezpieczeniowej odszkodowania. W żądaniu mężczyzna stwierdził że cygara zostały stracone „w serii małych pożarów.” Firma ubezpieczeniowa odmówiła zapłaty, cytując że mężczyzna skonsumował cygara w normalnym stylu. Mężczyzna wniósł sprawę do sądu i wygrał. Sędzia aczkolwiek powiedział że żądanie mężczyzny jest lekkomyślne ale to firma ubezpieczeniowa umożliwiła ubezpieczenie cygar od pożaru i nie zdefiniowała dokładnie jaki rodzaj pożaru jest nie akceptowalny. Zamiast długiego i kosztownego procesu, firma ubezpieczeniowa zgodziła się wypłacić mężczyźnie odszkodowanie 15000$ za cygara, które zostały stracone „w pożarach”. Po tym jak mężczyzna zrealizował czek, firma ubezpieczeniowa aresztowała go za 24 „podpalenia” (podłożenia ognia). Dowody z poprzedniej sprawy gdzie żądał odszkodowania zostały użyte przeciwko niemu i został on osądzony winnym umyślnego spalenia własnej ubezpieczonej własności i skazanym na 24 miesiące więzienia i grzywny w wysokości 24000$.

  • 2011-07-13 19:50 | Czesia

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam artykuł pani Magdy Papuzińskiej, czego niestety nie mogę powiedzieć o niektórych komentarzach, jakie pojawiły się pod jego adresem. Może zamiast dawać się podpuszczać, osoby niepalące spróbowałyby podejść do zagadnienia bardziej racjonalnie, np. pomyśleć nad konstruktywnym podziałem przestrzeni? Polecam felieton nr 66201 na "Opowiadania.pl". Do przemyślenia.
  • 2012-02-21 21:09 | Alutka57

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    POPIERAM w 500%. Jak samochód na pasach buchnie z rury, że człowiek się dusi to dobrze? Koleżanka w pracy cyknie hojnie perfumami, że zbiera mi się na wymioty, to też w porządku? W odpowiedzi się się słyszy, że kierowcy płacą podatki drogowe a perfumy nie są szkodliwe (???). A ja od papierosów przy zakupie haraczu nie płacę w postaci ogromnej akcyzy i innych narzutów? To papierosy trują a spaliny samochodowe nie? Jestem palaczką, ale w domu palę tylko pod okapem kuchennym. Idąc ulicą dmucham w górę. Wszystko zależy od kultury palenia - jak wszystko inne. Ale najlepiej zabić palaczy, bo innych trują. Nie popieram palenia na klatce, na przystankach, w knajpie przy stoliku. Ale nie dajmy się zwariować. My też chcemy jakieś prawa, bo dajemy państwu ogromne pieniądze do budżetu. Najlepiej - to zapłacić w kiosku za papierosy i zostawić je na miejscu, co? Pijak, ćpun i samochód też są nie mniej szkodliwe. Ale dla nich jest wytłumaczenie. Walnijcie się w głowę i rozejrzyjcie się jeszcze za innymi trucicielami codziennego życia. Będę niegrzeczna - żrecie zafajdaną żywność naszpikowaną świństwem, ale tego się nie czepiacie. Oj, Wy myśliciele z Bożej łaski i aktu ludzkiej rozpaczy !!!
  • 2012-02-21 21:22 | Alutka57

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    Popieram. Jestem palaczem, nie chcę innym zatruwać życia, ale chcę palarnię. Drogo płacę za papierosy i z podatku od nich tez mi się coś należy. I znowu wracam do spalin samochodowych. Dym z papierosa truje (no truje), ALE SPALINY NIE TRUJĄ???
  • 2012-02-21 21:24 | alutka57

    Re:Zakaz palenia w miejscach publicznych

    A skąd człowieku wiesz, jakie skutki wywołają duszące perfumy np u astmatyka? Jeszce raz powtórzę -ŻAŁOŚNI HIPOKRYCI