Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Deficyt budżetu

(15)
2010-11-25 17:33 | tkw
Przejrzałem jak się kształtował deficyt budżetowy w latach 2001-2010

Rok deficyt w mld. wzrost/spadek w % w stosunku do roku poprzedniego
2001 32,4 110%
2002 39,4 22%
2003 37 -6%
2004 41,4 12%
2005 28,4 -32%
2006 25,1 -12%
2007 16 -36%
2008 24,3 53%
2009 27,2 12%
2010 52,2 92%


Wnioski:
1.widać mocny spadek za czasów rządów PIS.
2.widać gwałtowny wzrost w 2008 roku, choć jeszcze wtedy kryzysu w Polsce nie było.
3.nie mylić deficytu budżetowego z narastaniem długu publicznego – budżet to tylko część długu


Konkluzja - czniam czy Jarosław Kaczyński jest miły czy nie, wysoki czy niski, przystojny czy brzydki. Ja patrzę na kasę, bo to jest twardy konkret. A za rządy PO zapłacimy my i nasze dzieci.
  • 2010-11-25 17:38 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    I pomyśleć, że w 1936 r. budżet był zrównoważony, nie miał deficytu ...
  • 2010-11-25 19:15 | Sławomir Osiński

    Re:Deficyt budżetu

    "widać gwałtowny wzrost w 2008 roku,choć jeszcze wtedy kryzysu w Polsce nie było."
    Popatrz na gwałtowny spadek dochodów budżetu w czwartym kwartale 2008 r.
    Weż pod uwagę obniżkę składki rentowej i reformę podatkową,(spadek dochodów budżetu w miliardach pln)nie powiązane ze zmniejszeniem wydatków budżetowych.
    PKB w czwartym kwartale 2008 r.wzrósł o 2,9% r/r,co jest olbrzymim spadkiem w stosunku do poprzednich kwartałów.
    Budżet na 2008r.stworzył rząd Prezesa.

    pozdrawiam
  • 2010-11-25 19:33 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2010-11-25 19:15 | Sławomir Osiński

    z tym budżetem na 2008 stworzonym przez PIS to nie jest prawda. Budżet jest ustawą i to jedyną, jakiej prezydent zawetować nie może. Nic nie stało na przeszkodzie by budżet zmienić po wygranych wyborach, trzeba tylko chcieć.

    Spadek dochodów w IV kw. 2008 nie był spowodowany obniżką podatków, wg mnie nie był to spadek katastrofalny właśnie dzięki tej obniżce, bo dzięki niej był popyt wewnętrzny (zresztą sam tego nie wymyśliłem, powtarzam tu opinie czołowych ekonomistów, bo się z nimi zgadzam). Zauważ że rządy zachodnie w kryzysie co robiły ? Pobudzały popyt, np. poprzez dopłaty do samochodów. To pobudzenie zafundował nam Kaczyński już wcześniej i m. in. stąd był zielony kolorek. Ale efekt tamtej obniżki podatków jest skończony, więc i zielonego kolorku już nie ma, teraz powinien być krwiście czerwony, bo wśród nowych członków UE mamy drugi po Węgrzech dług. Tyle, że Węgrzy zaczęli działać.

    w wolnej chwili popatrzę sobie na budżet z lat 2005-2010

    pozdrawiam
  • 2010-11-25 22:42 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2010-11-25 19:15 | Sławomir Osiński

    sprawdziłem budżety z lat 2005-2011

    Dochody podatkowe:
    VAT
    2005 r. = 74
    2006 r. = 85
    2007 r. = 92
    2008 r. = 112
    2009 r. = 119
    2010 r. = 106
    2011 r. = 119

    Akcyza
    2005 r. = 42
    2006 r. = 43
    2007 r. = 45
    2008 r. = 52
    2009 r. = 58
    2010 r. = 53
    2011 r. = 59

    PIT
    2005 r. = 24
    2006 r. = 26
    2007 r. = 32
    2008 r. = 36
    2009 r. = 40
    2010 r. = 36
    2011 r. = 38

    CIT
    2005 r. = 15
    2006 r. = 20
    2007 r. = 22
    2008 r. = 27
    2009 r. = 33
    2010 r. = 26
    2011 r. = 25

    UE
    2005 r. = 3
    2006 r. = 2
    2007 r. = 15
    2008 r. = 35
    2009 r. = 34
    2010 r. = 3
    2011 r. = 2

    Jak widać dochody rosną systematycznie do roku 2009 włącznie a w 2009 weszły w życie obniżone podatki. Spadek dochodów podatkowych w 2010 roku był więc spowodowany kryzysem i polityką Tuska a nie obniżkami podatków z 2009 r.

    Zastanawiający jest gwałtowny spadek dochodów z UE od 2010 r. (a wcześniej gwałtowny wzrost).
    Nie mam czasu analizować tego głębiej, ale dla mnie wniosek jest taki, że nie masz racji że obniżki podatków wprowadzone przez PIS (obowiązujące od 2009 roku) spowodowały załamanie dochodów podatkowych, bo to załamanie nastąpiło dopiero w 2010 roku.
    Po stronie wydatków to budżet rósł do 2009 r. włącznie a na 2010 rok był spadek tylko o ok. 20 mld. Ponieważ na przełomie 2009/2010 spadły dochody z UE z 34 na 3 mld. (nie wiem co to oznacza) to widać, że w 2010 r. wydatki nadal rosły - UE daje mniej o 30 mld a Tusk wydaje tylko o 20 mld. mniej, czyli per saldo wydaje o 10 mld. więcej, jak do tego dołożyć spadek wpływów podatkowych w 2010 r. to widać, skąd taka potężna dziura.

    Ale możesz nadal uważać, że nasz szybko rosnący dług to wina Kaczyńskiego.

    A za budżet 2010 to chyba Kaczyńskiego nie obciążysz odpowiedzialnością ?

    Po stronie wydatków ciekawa jest pozycja "Różne rozliczenia", która w 2009 roku sięgnęła 96 mld. zł !

    pozdrawiam
  • 2010-11-26 13:28 | Sławomir Osiński

    Re:Deficyt budżetu

    Ja spradziłem budżety za 2007,8,9 r.
    2007 r. 2008 r. 2009 r.

    DOCHODY-235,9MLD. 281,9(wykonanie 254) 272,9(wykonanie 274,3)
    WYDATKI-252,9MLD 308,9( 278,6) 300,1( 298,1)
    DEFICYT-16,9MLD 24,6mld 23,8mld

    Sądzę,że inaczej interpretujemy dane.

    Po wykonaniu budżetu(stworzonego przez rząd PiS) za 2008 r. widać,kiedy rozpoczął się kryzys.Dochody spadły o 27 mld pln,a wydatki rząd musiał ciąć o 30 mld pln.
    Widać z tego,że budżet rządu premiera Kaczyńskiego skrojono na wzrost PKB PONAD 6%,i nikt o żadnym światowym kryzysie nie miał pojęcia.
    Obniżka składki rentowej oraz podatków dała skutek odłożony w czasie,co widać po założeniach dochodów i wydatków w budżecie na2010 r.

    pozdrawiam
  • 2010-11-26 13:54 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2010-11-26 13:28 | Sławomir Osiński

    niższe podatki i składki były płacone od 01.01.2009. Twoje stwierdzenie, że w 2009 roku jeszcze tego nie widać a dopiero w 2010 - nie trzyma się kupy. Napiszę jeszcze raz - niższe składki od 01.01.2009.

    Gdy coś drożeje od 05.03.2010 to od tego dnia jest drożej a nie dopiero za rok.

    Proponuję byś na stacji benzynowej spróbował przekonać, że zapłacisz wg ceny sprzed pół roku, no bo "przecież podwyżka ceny sprzed pół roku ma prawo zadziałać dopiero po roku, czyli jeszcze przez pół roku chcę płacić niższą, starą cenę". Daj znać jak Ci pójdzie.

    A mając większość sejmową zmienić budżet to żaden problem. I co roku się zmienia, wystarczy zajrzeć na stronę www.mf.gov.pl. To niestety tylko polityczna propaganda, że "budżet odziedziczyliśmy po poprzednikach, nic nie możemy zrobić". Tusk miał czas od X.2007 do jesieni 2008 (początek kryzysu) na zmianę budżetu. Jakoś Tusk potrafił zmienić ustawę budżetową w VII.2009, czyli "jak się chce to można". Czy coś się pomiędzy 2008 a 2009 rokiem zmieniło w sejmie ?

    Nie ma sensu dalej dyskutować i przerzucać się liczbami. Tusk podjął decyzję polityczną o charakterze strategicznym - chce wygrać wybory w 2011 roku nawet kosztem zadłużenia nas. I nie wymyśliłem sobie tego, to są jego publicznie wypowiedziane słowa ("nie liczcie na żadne głębsze reformy przed wyborami 2011"). Dla zwolennika PO i Tuska to jest OK, ja to rozumiem. I nawet nie łudzę się, że jak już będzie po wyborach 2011 i rząd Tuska będzie musiał ciąć i to mocno, to ludzie wreszcie zrozumieją, że to nie żarty, że trzeba płacić rachunki. Od tego jest PR by dramat, który nas czeka zwalić na opozycję, los, wybuch wulkanu czy jeszcze coś innego.

    pozdrawiam
  • 2010-11-26 14:28 | Sławomir Osiński

    Re:Deficyt budżetu

    Gdybym wybierał PO i pana Tuska w 2006,07.09 r.miałbyś rację że jest OK.
    "nie liczcie na żadne głębsze reformy..."-przy Prezydencie,który wetuje dla zasady?.
    Jak mógł zmienić budżet,jeżeli nikt kryzysu nie przewidywał?
    Nakazał oszczędności na 20 mld,a potem nowelizację.

    pozdrawiam
  • 2010-11-26 15:24 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2010-11-26 14:28 | Sławomir Osiński

    no to teraz sam sobie przeczysz.

    Obniżki podatku i składek zostały przegłosowane bodajże w 2006 roku (a na pewno nie po 2007 roku, prawda ?). Gdyby te obniżki miały spowodować gwałtowny spadek dochodów budżetu, to czyż Tusk i Rostowski nie powinni reagować od razu po przejęciu władzy ? A może należy przyjąć, ze Rostowski to żaden fachowiec, skoro nie potrafił przewidzieć tego, co dla nawet Ciebie jest oczywiste, czyli że w 2010 roku z powodu tych obniżek spadną dochody budżetu ? To może Ty powinieneś zostać ministrem finansów ?

    A co do vetowania przez Lecha Kaczyńskiego - to już staje się nudne. Już nawet nie warto wspominać, że veto może być przez sejm odrzucone a jeśli nie jest odrzucone, to ktoś je popierał. Wetowanie dla zasady ? W 2010 r. Lech Kaczyński nie zawetował nic, w 2009 roku Lech Kaczyński zawetował 4 ustawy a podpisał 231 - to jest wetowanie dla zasady ? Naprawdę tak uważasz ?

    pozdrawiam
  • 2010-11-26 16:13 | Sławomir Osiński

    Re:Deficyt budżetu

    Wszystko staje się jasne porównując wzrosty i spadki dochodów i wydatków budżetu w ciągu ostatnich trzech lat, biorąc pod uwagę okoliczności.
    2o10r.-dochody 249 mld ,wydatki 301 mld,deficyt 52 mld.
    Widać że liczby do Ciebie nie przemawiają,a sympatie polityczne.

    pozdrawim
  • 2010-11-26 16:49 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2010-11-26 16:13 | Sławomir Osiński

    to jakiś żart ?

    Dla Ciebie prezydent, który zawetował 4 ustawy a 231 podpisał "wetuje dla zasady" - to nie jest ślepota spowodowana sympatiami politycznymi ?
    Dla Ciebie oczywiste jest, że obniżki podatków skutkują spadkiem dochodów z rocznym opóźnieniem (jak żyję nie słyszałem o takim "poślizgu" przy żadnych podwyżkach/obniżkach) - to nie jest ślepota spowodowana sympatiami politycznymi ?



    Żebyś nie wiem co "kulgał" - rząd PIS obniżał podatki i redukował deficyt. Jego następcy - dokładnie odwrotnie. To są liczby. Tyle w tym temacie.

    Ale ja nawet nie próbuję Ciebie przekonać, obaj przekonamy się o tym boleśnie po wyborach 2011. W każdym razie ja sprzedaję działkę i spłacam kredyt - wolę nie mieć kredytu jak to "walnie".

    Masz rację - tak naprawdę winę za dług, deficyt, rosnące podatki ponosi Jarosław Kaczyński. Jak Tusk wygra wybory w 2011, to to samo Ci napiszę w 2015 roku - wina Kaczyńskiego. Mnie przecieka dach przy kominie - wina Kaczyńskiego, to dla każdego rozsądnego człowieka oczywiste.

    Życzę Ci byś znalazł środki na spłatę długu, jaki - oczywiście z winy Kaczyńskiego - cały czas rośnie. Polecam w "POlityce" artykuł autorstwa Hausnera i Gronickiego z 6.11.2010. Ci - jakby nie było fachowcy - mówią to samo co ja (a raczej odwrotnie - ja zgadzam się z nimi).


    pozdrawiam
  • 2010-11-26 16:59 | Sławomir Osiński

    Re:Deficyt budżetu

    Pogadamy po wyborach.

    :)
  • 2010-12-31 09:21 | obserwator

    Re: Slawomir Osiński

    żeś sie wydygał odpowiedzi, hehe. ładnie cię kolega zagiął liczbami.
  • 2011-04-04 00:50 | kzukro

    Re: deficyt budżetowy

    Deficyt budżetu: powyższe statystyki pokazują udział długu publicznego w PNB, a nie udział deficytu. Deficyt narastąc zwiększa dług, ale nie można długu nazywać deficytem. Deficyt to luka między dochodzami do budżetu a wydatkami z niego.
  • 2011-04-04 08:23 | tkw

    Re:Deficyt budżetu

    do 2011-04-04 00:50 | kzukro

    jeśli chodzi Ci o liczby podane na początku, to nie masz racji.

    Udział długu publicznego w PNB wynosi (zależnie jak liczyć) od 55% do 220%

    pozdrawiam