Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sprawy Barbary Blidy i dr G. - analogie

(4)
2010-12-02 09:16 | Kolega królika
Dr G. był ordynatorem kardiochirurgii w warszawskim szpitalu MSWiA od 2001 do 2007 r. - do momentu gdy funkcjonariusze CBA wyprowadzili go ze szpitala w kajdankach na oczach pacjentów.

Film z zatrzymania dostały telewizje. Wszystkie pokazały też ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę (PiS), który ogłosił: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". O zarzucie zabójstwa Ziobro mówił przedwcześnie, bo prokuratura go umorzyła. Przegrał proces z dr. G. i musiał go za te słowa przeprosić.

Po głośnym zatrzymaniu lekarza klinika kardiochirurgii przy Wołoskiej w Warszawie przestała istnieć. Rozpadł się zespół słynący m.in. z dużej liczby transplantacji serca.

Na szczęście jego nikt nie próbował zatrzymać o 6-tej rano w jego własnym domu!