Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

ad.artykuł pt." Trójwymiarowa teleobecność"

(1)
2010-12-12 17:51 | Andrew Wader
Opisana przez autorkę artykułu pt." Trójwymiarowa teleobecność" technologia jest jeszcze dość "słaba", ale kierunek rozwoju jest ju wyrażnie zarysowany...
Następstwa opanowanie precyzyjnej trójwymiarowej teleobecności będą ogromne. W powieści "M31 - przybiliśmy z Andromedy i jesteśmy wśród Was"
http://www.angelfire.com/planet/tedeus/M31.htm ..jest fragment dotyczacych tych następstw. Przytaczam ten tekst o możliwych następstwach teleimersji(trójwymiarowej obecności) .:

"...Wyczytała gdzieś, że w zamierzchłych czasach proponowano aktywne, stymulowane imaginacje jako formę leczenia. Zoe i Tessa podchwyciły to. Jak już! to aktywne wyobrażenia zróbmy skutecznie, tak skutecznie, aby nie trzeba było podawać pigułek. Słowa zastąpią wtedy iniekcje hormonalne. Będą działać nawet lepiej niż zastrzyki, gdyż wydzielanie kortyzolu, estrogenów i czego tam jeszcze, będzie miało naturalny układ w czasie.

Tak tłumaczą montowanie tych swoich sztucznych światów. Zoe mówi, że gdyby wyświetliła na środku kabiny dwa ze swoich bryłowatych potworów, to mieszkańcy zginą ze strachu, w ciągu dziesięciu minut. Tu włącza się zawsze Tessa. Dla niej "rzeczywistość taka sama jak prawdziwa" wymaga nowego prawodawstwa. Zoe twierdzi natomiast, że to nic nie da. Mówi, że wytwarzane przez nas twory muszą sprawdzać się same poprzez wykazanie swojej sensowności. Mówi, że najprościej można to sprawić przez "wmontowanie" programu wytwarzającego świadomość czyli umiejętność wyobrażania samego siebie, do środka bryłowatej formy. Tessa piekli się wtedy, twierdzi, że gubi się wtedy różnica między rzeczywistością rzeczywistą a "rzeczywistością taką samą jak prawdziwa". Zoe mówi, że różnica nie gubi się, gdyż twory takie nie działają "w kontekście nadrzędnym".

Słyszałem, że przed dwoma tygodniami laboratorium Tima Lynx osiągnęło nowy etap rozwoju. Urealnili całą grupę "nie całkiem prawdziwych" osób, tak że możliwe stało się życie eksperymentalne w grupie lub rodzinie sztucznej. Można w ten sposób przećwiczyć, niejako w przód, kilka sposobów na życie. Od tego czasu zespół kłóci się zajadle. Podobno runęła lawina dylematów etycznych. Trzeba bowiem uwzględnić, że jednym z pierwszych przemysłowych zastosowań praktycznych virtual reality, czyli "rzeczywistości omal takiej samej jak prawdziwa" było realizowanie tzw. "teleobecności" także "telekonferencji". No i teraz klops. Na prawdziwej telekonferencji prawdziwych osób może się pojawić osoba "nie całkiem prawdziwa".

Zoe twierdzi, że nie ma sprawy. Mówi, że zawsze można odróżnić osobę sztuczną od osoby prawdziwej. Jej zdaniem postać fizyczna nie gra tu roli. Ważna jest psychika takiej osoby! Pytałem, co to znaczy? Osoba prawdziwa, jej zdaniem, pamięta swój życiorys, snuje marzenia i ma własny plan działania. To jednak nie wszystko. Osoba dorosła ma potrzebę wolności i miłości oraz możność współdziałasnia z innymi. Znów pytam, co to znaczy. Usłyszałem, że mogę sobie poczytać o współczesnych robotach. Podobno mają wmontowaną "procedurę buntowania się", a odpowiednik jaźni zapewnia im wykrywanie idei Platona. Gdy kochają, to podobno chcą dowiedzieć się o partnerze jak najwięcej i w pełni go akceptują. Zoe kłamie lub żartuje w tym momencie! albo sprawdza moją wiedzę? Według mnie żaden robot nie może wykrywać idei Platona, bo to jest zbiór - form, wzorców i idei, przeznaczonych tylko dla ludzi, to znaczy dla ludzi prawdziwych..."
Tak to już jest że każde znaczące osiągnięcie technologiczne - otwiera nowe ścieszki rozwoju. Niektóre z nich sa niepokojące.
~ Andrew Wader