Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Katastrofa Tunguska

(6)
2010-12-17 20:04 | Irek

30 czerwca 1908 roku w środkowej Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał. doszło do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km i byla widziana w promieniu 650 km, słyszana w promieniu 1 000 km, a wstrząs sejsmiczny zarejestrowały sejsmografy na całej kuli ziemskiej. Przez kolejne trzy dni w skutek położeniu Słońca w okresie przesilenia letniego, oraz odbijania światła przez pył, będący efektem eksplozji , w wielu europejskich miastach noce były tak jasne ze można było czytać bez problemu gazetę. Innym zaobserwowanym zjawiskiem były anomalie magnetyczne w efekcie których magnetometry pokazywały biegun magnetyczna w rejonie Tunguski .
Zagadka tej katastrofy jest do dzisiaj nie rozwiązana i fascynuje na nowo kolejne pokolenia naukowców i pasjonatów. Mimo tych wysiłków wciąż nie do końca wiadomo, co wywołało tak potężny wybuch.

Wprawdzie ilość teorii na ten temat rośnie bez ustanku ale jak na razie, żadna nie tłumaczy tego zdarzenia w sposób zadowalający.
Zajmując się amatorsko problemami współczesnej fizyki (www.cwirko.eu)
zauważyłem ze wiele zjawisk geofizycznych które nauka przypisuje procesom w głębi Ziemi, w rzeczywistości jest powodowane przez zjawiska o naturze kosmicznej, tak jak to ma miejsce w przypadku trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów (patrz mój post „O kosmicznych przyczynach trzęsień Ziemi“).

Było więc rzeczą naturalna ze po tym jak przeczytałem o nowych spekulacjach na temat katastrofy tunguskiej, pierwsza moja myślą było zastanowienie się nad tym, czy aby również w tym przypadku dotychczasowe interpretacje nie wychodzą z fałszywych założeń i mechanizm tej katastrofy może być taki sam jak w przypadku trzęsień Ziemi i wybuchów wulkanów.

Rzut oka na stronę NASA z lista zaćmień Słońca potwierdził ze faktycznie dwa dni przed katastrofa miało miejsce obrączkowe zaćmienie Słońca. Niestety obszar zaćmienia nie pokrywał się z obszarem katastrofy.

http://eclipse.gsfc.nasa.gov/SEgoogle/SEgoogle1901/SE1908Jun28Agoogle.html

W międzyczasie wiedziałem już, że rozkład interferencji oscylacji przestrzeni emitowanych przez ciała niebieskie jest bardzo skomplikowany i już przy trzech takich ciałach jak to ma miejsce w przypadku zaćmienia Słońca położenie stref konstruktywnej i destruktywnej interferencji jest ciężkie do przewidzenia ale prawdopodobieństwo wystąpienia konstruktywnej oscylacji w momencie zaćmienia jest naturalnie bardzo wysokie.

Co stanie się jednak jeśli to pole zostanie zaburzone przez obecność dodatkowych źródeł oscylacji przestrzeni. Czy to pytanie ,w przypadku katastrofy tunguskiej jest sensowne można sprawdzić jeśli się skontroluje położenie innych potencjalnych źródeł oscylacji a wiec innych planet.
W tym celu skorzystałem z małego programu z symulacja Układu Słonecznego.

http://www.fourmilab.ch/cgi-bin/Solar

Aby otrzymać pożądaną grafikę należny zmienić odpowiednio datę na 28.06.1908 następnie zaktywizować „Orbits - Equal“ co polepszy przejrzystość prezentacji i przycisnąć „Update“.
Jakież było moje zaskoczenie jak zobaczyłem położenie planet Układu Słonecznego.

Prawie w jednej Lini względem Słońca znajdowały się Merkury, Wenus, Ziemia, i Uran do tego Księżyc musiał się tez w tym momencie znajdować w płaszczyźnie ekliptyki w związku z wystapieniem zaćmieniem Słońca.

Teraz stało się jasne ze okres wystąpienia konstruktywnych interferencji oscylacji przestrzeni był o wiele dłuższy a także ze potencjalna interferencja tak dużej ilości jej źródeł musiała osiągnąć dramatycznie wysoka wartość. Powoli stało się tez dla mnie jasne jaki przebieg miała katastrofa tunguska i jaki mechanizm doprowadził do tego gigantycznego wybuchu.

Jak już stwierdziliśmy specyficzne położenie Planet Słońca i Księżyca doprowadziło do wystąpienia w rejonie Tunguski szczególnie intensywnych oscylacji cząstek elementarnych będących składowymi elementami materii. W efekcie doszło do natychmiastowego wzrostu temperatury całej materii, zarówno stałej jak i ciekłej czy też gazowej. Na podstawie analogii do podobnych zjawisk na księżycu Mimas w systemie Saturna o którym pisałem w moim poście „Pac Man“ można przypuszczać ze temperatura materii mogla wzrosnąć nawet o parę stopni Celsjusza, nie wykluczam jednak wzrostów nawet o kilkanaście stopni. Taki wzrost temperatury w rejonie wiecznej zmarzliny miał natychmiast dramatyczne skutki.

W mgnieniu oka ten cały rejon zamienił się w ogromne grzęzawisko i tak gdzie jeszcze przed momentem była twarda ziemia nagle otworzyło się prawie bezdenne bagno.

Trzeba jednak o tym pamiętać ze wieczna zmarzlina to nie tylko lód ale także nieprzeliczone ilości hydratów metanu zamkniętych w lodzie jak w pułapce. Hydraty metanu przy temperaturach bliskich zera są tak czy owak bardzo niestabilne. To nagle zwiększenie temperatury materii o kilka stopni spowodowało natychmiastowe stopienie lodu na całej jego miąższości i natychmiastowe uwolnienie niewyobrażalnych ilości metanu.
Jeśli uwzględnimy z 1 m³ lodu z hydratów metanu może się uwolnić do 154 m³ czystego Metanu to możemy sobie uzmysłowić jakie gigantyczne ilości gazu zostały wydalone do atmosfery prawie ze natychmiastowo.

Potwierdzeniem tego mechanizmu znajdujemy w rdzeniach wiertniczych pobranych z jeziora w rejonie katastrofy. Osady najmłodsze po 1908 roku maja tak jak się tego można było spodziewać laminarna strukturę. W osadach starszych natomiast występuje struktura chaotyczna w której nie można wyróżnić poszczególnych warstewek odkładanych w kolejnych porach roku, tak jakby ktoś wymieszał te osady olbrzymim mikserem. Jeśli sobie przypomnimy ze te osady przed wybuchem były nasycone hydratami metanu to możemy sobie łatwo wyobrazić jaki będzie efekt jeśli nagle te hydraty ulegną rozpadowi i uwolniony gaz będzie zmierzał ku powierzchni Ziemi.
Efekt tego procesu będzie odpowiadał temu jaki znaleziono w rdzeniach wiertniczych.

Tak wiec w ciągu kilku minut do atmosfery zostały wydalone miliardy metrów sześciennych metanu tworząc gigantyczny bąbel w atmosferze. Pomiędzy normalna atmosfera a bąblem wytworzyło się napięcie elektryczne tak ze seria błyskawic doprowadziła do zapłonu tej wybuchowej mieszanki.
To co nastąpiło dalej było identyczne do efektu bomby paliwowo-powietrznej

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bomba_paliwowo-powietrzna

gdzie efekt niszczący powstaje w skutek wytworzenia próżni w efekcie zużycia tlenu w procesie spalania. W efekcie dochodzi najpierw do wytworzenia imlplozji w kierunku centrum obłoku paliwa a następnie powstanie fali uderzeniowej, która rozprzestrzeniała się od centrum ku krawędziom obłoku gazu z bardzo dużą prędkością powodując na swej drodze kolosalne zniszczenia.

Konsekwencja zaćmienia słońca w roku 1908 była nie tylko katastrofa tunguska ale także cala seria trzęsień Ziemi i wybuchów wulkanów, trwająca do momentu aż po kilku latach Ziemia powróciła do pierwotnej równowagi termicznej.
  • 2010-12-17 22:26 | tkw

    Re:Katastrofa Tunguska

    Bzdury. Rozbił się statek obcych.
  • 2010-12-18 15:40 | bryka

    Re:Katastrofa Tunguska

    Swoją hipotezę,jak rozumiem,opiera Pan na swojej teorii tła grawitacyjnego i struktury przestrzeni.Mam wątpliwośc odnośnie "momentalnego" podgrzania wiecznej zmarzliny.Z zakładanymi przez Pana skutkami.Widziałam palące się ognisko,dosyc długo,na takiej powierzchni.Praktycznie z niewielkimi skutkami powierzchniowymi.W zmarzlinie mogą tonac np domy .Ale jest to proces b.powolny.Ciekawe jakie jest Pańskie zdanie o podejrzeniach spowodowania tej katastrofy przez N.Teslę.Takie podejrzenia pojawiają się i teraz odnośnie możliwości wywoływania szoków tektonicznych poprzez urządzenia typu HAARP.Którym Tesla jest ojcem.Pozdrawiam
  • 2010-12-20 19:17 | Irek

    Re:Katastrofa Tunguska

    „Mam wątpliwośc odnośnie "momentalnego" podgrzania wiecznej zmarzliny. Z zakładanymi przez Pana skutkami.Widziałam palące się ognisko,dosyc długo,na takiej powierzchni.Praktycznie z niewielkimi skutkami powierzchniowymi.W zmarzlinie mogą tonac np domy .Ale jest to proces b.powolny.“

    Ten proces ma rzeczywiście charakter natychmiastowy. Żeby to panu przybliżyć posłużę się następującą analogia.
    Niech pan sobie wyobrazi most wiszący łączący dwie dzielnice miasta po którym poruszają się piesi.

    W naszym przypadku „most“ symbolizuje molekuły materii, piesi natomiast to cząstki elementarne, elektrony i protony.
    Nasz most nigdy nie znajduje sie w stanie spoczynku ale podlega ciaglym wibracjom.

    Przyczyna tego są w pierwszym rzędzie czynniki zewnętrzne takie jak wiatr czy tez mikrotrzesienia Ziemi. To ze chudzący po nim piesi są także przyczyna wibracji, dla odległego obserwatora jest niezauważalne i wymyka się jego metodom pomiarowym, tworząc tak zwane tło pomiarowe.

    Taka jest zasada postępowania współczesnej fizyki, która mierzy wprawdzie wpływ wiatru i trzęsień Ziemi na nasz most (temperatura materii) ale ignoruje całkowicie pieszych którzy ciągle go przemierzają, wychodząc z założenia ze statystycznie rzecz biorąc mamy tu do czynienia z pewna stalą.

    W rzeczywistości wpływ pieszych na wibracje mostu jest tylko wtedy taki mały jeśli poruszają się oni w sposób chaotyczny. Jeśli natomiast przejdzie po nim kompania wojska krokiem defiladowym to efekt tego może być katastrofalny.

    http://www.studentnews.pl/serwis.php?&s=219&pok=6333&l=&id=15042

    W naszym przykładzie nasi piesi są zmuszani przez Tlo Grawitacyjnego do poruszania się albo spacerkiem albo czasem krokiem defiladowym.
    W tym ostatnim przypadku katastrofa mostu jest nieunikniona i molekuły lodu „wiecznej zmarzliny“ pękają i lód zamienia się w wodę prawie ze natychmiastowo.

    Współczesna fizyka ignoruje oscylacje cząstek elementarnych, również z tej przyczyny ze w innym przypadku trzeba by było ogłosić cala fizykę jako bajeczkę dla nierozgarniętych.

    Tymczasem to co się dzieje na poziomie interferencji oscylacji cząstek elementarnych jest decydujące dla zrozumienia naszej rzeczywistości a czasem może decydować tez o naszym fizycznym przetrwaniu.

    Dopóki ludzkość bezmyślnie oddaje się w ręce tych szarlatanów (fizyków), dopóty w obliczu niebezpieczeństwa katastrof, nazwijmy to tak, o rozmiarach biblijnym, jesteśmy kompletnie bezradni.

    Tak a’propos jutro mamy tez szczególny dzień wprawdzie nie tak rzadki jak 28.06.1908 ale tez nie od macochy. Jutro mamy przesilenie zimowe, całkowite zaćmienie Księżyca i do tego Merkury znajduje się właśnie pomiędzy Słońcem i Ziemia.
    Również dzisiaj mieliśmy do czynienia ze wzrostem temperatury atmosfery i to na całym świecie.
    Wprawdzie nie spodziewam się nowej katastrofy tunguskiej ale będę zdziwiony jeśli w ciągu najbliższych trzech dni nie nastąpi trzęsienie Ziemi o sile 7° w skali Richtera.

  • 2010-12-21 16:01 | tkw

    Re:Katastrofa Tunguska

    do 2010-12-18 15:40 | bryka

    swego czasu na temat emisji CO2 facet pisał:

    "Jeden średni wybuch wulkanu jest w stanie wytworzyć więcej dwutlenku węgla niż cala ludzkość w ciągu wielu lat."

    Poszperałem nieco:
    Najbardziej aktywny wulkan na Hawajach, Kilauea, w latach dziewięćdziesiątych emitował około 9 tys. ton CO2 dziennie1, z czego wychodzi 3,3 mln ton rocznie. Wielkość imponująca, lecz o rząd wielkości mniejsza od emisji jednego z najbardziej aktywnych wulkanów świata, Etny, którą szacuje się na około 26 mln ton CO2 rocznie2. W sumie emisje wulkaniczne - lądowe i oceanicznych stref ryftowych - szacuje się na 300 mln ton CO2 rocznie3.
    Duże erupcje zmieniają nieco ten bilans. Mt Pinatubo, którego wybuch w 1991 był jednym z największych w XX wieku, w ciągu dwóch dni wyrzucił do atmosfery więcej CO2, niż Etna przez cały rok -- maksymalnie około 250 mln ton CO24. Takich erupcji w całym stuleciu zdarza się jednak zaledwie kilka.
    A teraz porównajmy to z działalnością ludzką. Elektrownia w Bełchatowie emituje 34 mln ton CO2 rocznie, co oznacza że mamy na terytorium naszego kraju odpowiednik Etny. Polska chciała dla naszego przemysłu limity emisji wynoszące 284 mln ton CO2 rocznie -- mniej więcej tyle, co wszystkie wulkany świata.
    W skali globalnej porównanie wygląda jeszcze bardziej dramatycznie. Spalanie paliw kopalnych i produkcja cementu była w 2007 roku odpowiedzialne za emisję 31 mld ton CO2, a wycinka lasów dodatkowo 5 mld ton CO2.


    Tak więc do rewelacyjnych teorii "Irek" trzeba podchodzić ostrożnie.

    pozdrawiam
  • 2011-07-28 11:07 | olo

    Re:Katastrofa Tunguska

    Czytając ten artykuł przypomniałem sobie pewna stronkę http://formlinkus.com/news0042.php Wejdź polecam