Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Szczyt UE i euro

(5)
Przywódcy Unii Europejskiej – pod naciskiem Niemiec i Francji – uzgodnili zasady „stałej sieci bezpieczeństwa”, która od 2013 r. ma być rozpięta pod bujającą na trapezie światowej niepewności strefą euro.
  • 2010-12-17 21:44 | tkw

    Euro "be" czy "cacy" ?

    „kraje nie należące do tej strefy [euro] w żadnym razie nie powinny mieć nawet cienia wątpliwości, że w razie poważnych problemów ich narodowa waluta będzie jakąkolwiek osłoną przed wstrząsami walutowymi.”

    TKW: nie jestem pewien, czy to stwierdzenie jest tak oczywiście prawdziwe.
    1.Kraj posiadający swoją walutę ma takie narzędzia, jak stopy procentowe czy możliwość wpływania na kurs. Nie jest przypadkiem, że jedną ze zmian proponowanych właśnie przez Komorowskiego w konstytucji jest likwidacja Rady Polityki Pieniężnej.
    2.w razie zawirowań nie będzie wiadomo co wynika ze związków gospodarczych (handlu międzynarodowego) a co z faktu posiadania własnej waluty.
    3.bycie w większym towarzystwie z jednej strony daje jakąś osłonę, ale, jak w każdym towarzystwie, są silniejsi i słabsi a ci silniejsi mają skłonność do „dy..nia” słabszych, być może łatwiej „dy..ać” jak się ma wspólna walutę.
    4.posiadanie wspólnej waluty z innymi krajami zdejmuje poczucie odpowiedzialności, co pokazuje przykłada PIIGS.
    5.warto się przyjrzeć takim krajom jak Norwegia czy Albania. Oba nie należą do strefy euro, jedno jest bogate, drugie raczej nie, oba mają własne waluty. Może jakiś fachowiec opublikuje wnioski z takiej analizy ?
  • 2010-12-20 21:20 | atsamo

    Re:Szczyt UE i euro

    "Druga uwaga: Niemcy i Francja zaproponowały umocnienie systemu stabilnościowego w październiku, w połowie grudnia go uchwalono i miejmy nadzieję, że – choć wymaga on zmiany Traktatów unijnych – nie będzie takiej wieloletniej mitręgi z ich zatwierdzeniem, jak z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego. Unia powinna udowodnić, że jak trzeba, to potrafi działać szybko."

    Nie odpowiadają mi eufemizmy i żargon urzędników unijnych, szkoda, że posługują sie nim także poważni publicyści. Irytuje mnie, na przykład, termin "system stabilnościowy" Co to znaczy? Czy chodzi o to aby państwa UE opodatkowały się i wpłacały dodatkowy haracz do Banku Centralnego Unii? A może o ponowne drukowanie pieniędzy, o czynność eufemistycznie nazywaną jako "quantitative easing". A może chodzi o trzymanie się równowagi budżetowej, czyli prowadzenia polityki finansów państwa w myśl zasady: pamiętaj rozchodzie, żyj z przychodem w zgodzie. Brak konkretów, eufemizmy, samowola banków, europejska biurokracja, ogólny zamęt pojęciowy, cynizm Greków i bezradnośc Niemców wobec zadłużonej po uszy Irlandii powoduje to, że jedynym ratunkiem jest drukowanie euro. Grozi to inflacją, którą już zaczynamy odczuwać a gdy nabierze tempa przejdzie nam ochota na wejście do strefy euro.

  • 2010-12-21 02:38 | atsamo

    Re:Szczyt UE i euro

    Co to za eufemizm „stała sieć bezpieczeństwa”? Nie można powiedzieć po ludzku,że znaczy to albo:
    1) 'quantitative easing' (eufemizm szczególnego lotu) czyli drukowanie euro i pakowanie tego zadrukowanego papieru do banków, które przegrały swój kapitał inwestując w tzw. produkty (znowu eufemizm na szaleństwo nietrafionych kredytów, głównie w budownictwie) typu 'Las Vegas';
    2) haracz jaki trzeba będzie płacić do banku centralnego Unii aby wyciągać z budżetowego bagna Grecję, Irlandię, Hiszpanię i Portugalię;
    3) zaciskanie pasa i utrzymywanie równowagi budżetowej pod groźbą wykluczenia z Unii.

    Póki co to jest inflacja w Europie i powoli zaczyna pełzać po polskim rynku, przynajmniej jeśli chodzi o żywność... no ale nie ma co się dziwić skoro tyle w obiegu wydrukowanego, całkiem świeżo, pieniądza. Jakoś dziwnie biurokraci unijni milczą na temat wzrostu cen; lepiej opakować to nowo-mową i tym...'quantitative easing'. Udawać, że drukowanie banknotów, które my szarzy obywatele Unii spłacimy inflacją i wzrostem podatków do trzecigo pokolenia włącznie, to nic takiego istotnego. Chce się siarczyście zakląć i zapytać panów biurokratów unijnych oraz polityków Zachodu gdzie byli gdy banki szykowały tak potężny kryzys gospodarczy? Dlaczego w porę nie powstrzymali liberalnych szaleńców i nie oddzielili banków detalicznych od inwestycyjnych? Dlaczego straty banków muszą żyrować zwykli zjadacze chleba, podatnicy? W tej tzw. 'stałej sieci bezpieczeństwa' mniej będzie bezpieczeństwa, jeszcze mniej stałości, a w samej sieci będą wystarczająco duże oka aby czarny rynek, szara strefa, pranie pieniędzy, itd., itp. przedostawały się łatwo i nieskrępowanie poza system podatkowy.
  • 2010-12-21 09:34 | atsamo

    Re:Szczyt UE i euro

    Podoba mi się tytuł tego 'editorial', gdzie przyimek 'na' zastępuje przyimek 'w'. Istotnie, nie płyniemy w jednej łódce, ale na niej - odwróconej do góry dnem.
  • 2011-04-06 17:29 | Aruman

    Re:Szczyt UE i euro. A co z korupcyjnym Parlamentem, Europejskim?

    TVN24 nagrało kilku europarlamentarzystów, w tym Jacka Protasiewicza z Wrocławia, jak podpisywali listę obecności, po czym wychodzili z obrad komisji ds. Jak się tłumaczy? Europoseł PO Jacek Protasiewicz przyznaje, że ta dieta nie powinna zostać u niego w portfelu.Czy ten Parlament Europejski sam czasem nie zachęca swoich przedstawicieli do korupcji?