Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Harun al Raszid po rosyjsku.

(1)
2010-12-18 00:44 | tkw
Premier Władimir Putin, ma piękny obyczaj doroczny. Co grudzień, choćby gromy biły, były (i być może przyszły) prezydent idzie wirtualnie w lud i bierze udział w telemoście. Do telewizji dzwonią obywatele Federacji Rosyjskiej, zadają pytania, a Putin odpowiada. I tak się złożyło, że tym razem zadzwonił także kardiochirurg Iwan Chrienow ze szpitala w mieście Iwanowo. I po tym, co powiedział wszystkim zrobiło się bardzo wstyd.

- Władimirze Władimirowiczu – zaczął kardiochirurg, elegancko zwracając się do premiera z imienia i otczestwa. – W zeszłym miesiącu odwiedził pan nasz szpital z roboczą wizytą. I większej “pokazuchy” w naszym mieście nie było.
Po czym pan doktor opisał, jaką to też wieś potiomkinowską odstawiło kierownictwo szpitala, które o planowanej wizycie wiedziało zawczasu i się do niej porządnie przygotowało.
Nowoczesny sprzęt medyczny, który pokazywano Władimirowi Władimirowiczowi, był wypożyczony a po wizycie natychmiast został zdemontowany i oddany właścicielom. Lekarzom przykazano przysięgać premierowi, że zarabiają o wiele więcej, niż zarabiają. A żeby te przysięgi brzmiały wiarygodnie – rozdano im fałszywe druki rozliczeniowe, na których czarno na białym było cyrylicą wypisane, że lekarze zarabiają równowartość prawie trzech tysięcy polskich złotych, a pielęgniarki – około tysiąca dwustu.
- Moje wynagrodzenie to 3650 rubli (około 350 PLN), czyli poniżej minimum egzystencji, ale ponieważ wypracowuję dwie i pół pensji, dostaję maksymalnie 14 tysięcy rubli (niecałe 1400 PLN). Pielęgniarki z wieloletnim doświadczeniem zarabiają maksymalnie 5000 (niecałe 500 PLN) – mówił Chrienow, a premier Putin wyglądał bardzo niewyraźnie, i żeby sprawiać profesjonalne wrażenie, notował coś z poważną miną na kartce, którą położył sobie na biurku.

Prowadząca telemost dziennikarka wyglądała, jakby miała dostać zawału serca. Zapytany przez Chrienowa “co też on na to”, Władimir Władimirowicz roześmiał się i rozłożył ręce. Widownia zaczęła klaskać.
- Nie bardzo rozumiem, czemu klaszczecie – zwrócił się premier do publiczności z miłym uśmiechem, i klaskanie natychmiast ustało.
Przez chwilę narzekał zafrasowany premier, że nie dosłyszał imienia pana kardiologa, zaklinał się, że nikogo nie uprzedzał, że się do szpitala z wizytą wybiera, przez jakiś czas opowiadał z przejęciem coś o “dwóch częściach tego szpitala – jednej wyremontowanej, a drugiej nie”, głośno zastanawiał się, jaki miałby być niby cel takiej maskarady, w końcu jednak skapitulował i przyznał, że wypadałoby przeprowadzić dochodzenie, na co też w rzeczy samej poszły pieniądze, które dostał szpital jako dofinansowanie.

Co średnio zaskakuje, młody, bo dopiero 25-letni doktor Chrienow wpadł w kłopoty. Gubernator iwanowskiej obłasti Michaił Mien – jak donosi portal “5-tv.ru” – stwierdził, że po pierwsze Chrienow jest podstawiony i pewnie nie istnieje, a po drugie jest z niego wariat i tyle. Olga Chasbułatowa, przedstawicielka lokalnych władz, ogłosiła kategorycznie, że z Chrienowa “żaden kardiolog i żaden lekarz”. Szpitalna wierchuszka twierdzi, że Chrienow ich zniesławił. Chrienow postanowił się bronić i wybrał się do prokuratury. Szefowa iwanowskiego departamentu ochrony zdrowia Irina Atroszenko twierdzi, jak podaje “Interfax”, że Chrienow nie ma co obawiać się o pracę, nikt jednak nie ma specjalnych złudzeń co do jego widoków na błyskotliwą karierę w iwanowskim szpitalu. Oby tylko tam. Sam Chrienow, jak twierdzi, boi się, że ktoś zechce rzeczowo porozmawiać z nim w którymś z ciemnych zaułków.
I tak to się toczy, jak było na początku, teraz i kto wie, czy nie zawsze na wieki wieków…

link:
http://swiatowidz.pl/?p=750#more-750

TKW: to co mnie się najbardziej spodobało, to „po pierwsze Chrienow jest podstawiony i pewnie nie istnieje, a po drugie jest z niego wariat i tyle”.
Polecam filmik na wskazanym linku.