Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

(57)
O przełomie epok, o tym, że świat potrzebuje globalnych rządów i, o tym, czy Arystotelesowi podobałoby się w polskim Sejmie - mówi Zygmunt Bauman.
  • 2010-12-22 10:56 | bugsBunny

    Świat w pigułce

    Stary Mędrzec dobrze mówi ale kto Jego słucha..
  • 2010-12-22 11:05 | tkw

    Jasno powiedziane

    Muszę przyznać, że dawno nie czytałem tekstu z którym tak bym się zgadzał.
    Od dawna na tym forum piszę, że nadchodzi koniec tzw. "demokracji", niektórzy pytają mnie "a co w zamian" i okazuje się, że jestem usprawiedliwiony w nieumiejętności odpowiedzi na to pytanie - Bauman chyba ma rację twierdząc, że to jest nie do przewidzenia. Myślę, że pan Bauman ma rację, że to coś więcej niż koniec tylko tzw. "demokracji".
    Pytanie, gdzie najlepiej przeczekać nadchodzącą burzę, chyba dobrze zrobiłem przenosząc się na wieś.

    Z tym Arystotelesem też dobre - tyle razy pisałem, że "mechanizm wymiany władzy to nie jest demokracja". Dlatego piszę zawsze tzw. "demokracja".

    Chciałbym mieć taką jasność wyrażania poglądów w wieku 85 lat, jak pan Bauman ...
  • 2010-12-22 12:11 | atsamo

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Świetny wywiad. Moje gratulacje dla redaktora Żakowskiego za inteligentne pytania prowokujące prof. Baumana do tak głebokich refleksji. Redakcja 'Polityki' powinna zaproponować panu profesorowi stałe felietony i z propozycją tą wyjść jak najszybciej.
  • 2010-12-22 12:27 | atsamo

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Zgoda całkowita. Wymiana ekipy rządzącej raz na kilka lat to istotnie dwu-tygodniwy, w granicach frekwencji wyborczej, termin dla demokracji bezpośredniej. Potem już rządzą interesy partyjne, biznesu, teokratów itd., itp. i niewiele ma to wspólnego z rządami ludu, najczęściej ignorowanego tuż po kolejnej zmianie rzadu.
  • 2010-12-22 13:14 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Chyba jednak nieco na wyrost doszukuje się Pan potwierdzenia swoich teorii w poglądach prof. Baumana.
    Przedstawia on argumenty (bardzo skądinąd przekonujące) na potwierdzenie tezy, że model przedstawicielskiej demokracji parlamentarnej jest nie do powtórzenia w skali globalnej. Nie oznacza to jednak, jakoby w skali mniejszej - samorządowej, państwowej, kontynentalnej - wspomniany mechanizm miał być stopniowo wyrugowany, lecz jedynie to, że zakres jego uprawnień i możliwości rozwiązywania problemów będzie z konieczności mniejszy (właściwie już jest, tylko maskuje to swoje ograniczenie tworzeniem problemów pozornych). Profesor nie mówi tego w wywiadzie wprost, lecz na pewno odrzuciłby pomysł zniesienia demokracji na rzecz zdania sobie sprawy z jej ograniczeń i wyciagnięcia z tego konsekwencji.

    Co do Arystotelesa, to naturalnie, że mechanizm wymiany władzy nie jest demokracją w antycznym, ateńskim jej rozumieniu. Ale też czerpie z jej idei pomysł, iż to demos dokonuje tej wymiany. W Atenach epoki klasycznej podejmowanie decyzji nazywano demokratycznym, choć tak naprawdę i tam decyzję wypracowywała tylko część uprawnionych - ta, która zdecydowała się w dniu Zgromadzenia przybyć z całej Attyki do Aten.
  • 2010-12-22 15:01 | tkw

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    do 2010-12-22 13:14 | grzegi25

    "demos dokonuje tej wymiany" ? To tak "na poważnie czy na jaja" ?

    Człowieku, obudź się. To media wraz z zawodowymi politykami robią 2-3 tygodniową szopkę i pranie mózgów. Polityka stała się intratnym zawodem, już nawet w Polsce są ludzie w wieku ok. 50 lat, którzy w życiu nic innego nie robili tylko zajmowali się polityką. Niektórzy w sejmie siedzą już ponad 20 lat.

    Lepper był przydatny - media spijały mu słowa z ust, Lepper nie jest potrzebny - za rok duża część wyborców nawet nazwiska nie będzie kojarzyć.

    Palikot - przed odejściem z PO dziennikarze chodzili za nim jak kurczęta za kwoką, a teraz ?

    PJN - podobnie.

    Tu nie ma żadnego demos, co 4 lata jest "demo" jak urabiać wyborców przy pomocy telewizji. 3 lata temu premier dłuuuugo przemawiał i obiecywał - proszę mi pokazać liczące się polskie medium, które po kolei sprawdzi, co się z tymi obietnicami stało. A to powinno być ważne.

    Tzw. "demokracja" jest w odwrocie. Azja to teraz centrum świata, nawet Afryka ma nadwyżki dochodowe (ponoć). Islam jest w ofensywie a tam pojęcia "demokracja" nie rozumieją - Afganistan, Irak, wystarczy popatrzeć. Wszystko wskazuje na to, że Białoruś pokazała alternatywę - oświecony przywódca daje spokój i bezpieczeństwo w zamian za monopol władzy, obie strony wyglądają na zadowolone. A i tak wolę wersje białoruską od KRLD.

    Tzw. "demokracje" właśnie bankrutują, wszyscy z tej grupy mają te same kłopoty - trzeba o lepszy dowód upadku samej "demokracji" ? Ktoś jeszcze naiwnie wierzy, że te puste pieniądze tak po prostu sobie znikną ? My nie żyjemy w państwie demokratycznym tylko etatystycznym, w Polsce jest prawie 700.000 urzędników - stać nas na to ? Za Tuska, premiera o poglądach ponoć liberalnych, administracja rozrosła się o ponad 10%, choć w tym czasie z kraju wyjechało ok. 5% ludności (1,5 mln. licząc w stosunku do całej populacji, jak policzyć tylko siłę roboczą tzn. bez starców i dzieci, to te procenty będą dużo gorsze). Jaki procent ludzi czynnych zawodowo pracował w administracji w 1990 r. a jaki teraz ? A są jeszcze bezrobotni - jakie państwo może sobie na to pozwolić ? To złudzenie, że my możemy, bo się "rozwijamy" - guzik prawda, my się przede wszystkim ZADŁUŻAMY, a dokładniej, politycy nas zadłużają. I mają to "gdzieś", co z tym zrobią następne pokolenia.

    Ktoś jeszcze wierzy, że ta cudowna "demokracja" sobie z tym poradzi ?

    Radzę zacząć martwić się o to, co będzie "po". I kiedy. I zadbać o dzieci.

    pozdrawiam
  • 2010-12-22 16:34 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    To jest właśnie najbardziej charakterystyczne, że kiedy wytknie się Panu rzeczy szczegółowe, zamiast odnosić się do nich, kreśli Pan wielką, ogólną wizję katastroficzną:)

    Demos dokonuje wymiany na poważnie, choć zgadzam się z tym, iż dostępne realnie opcje polityczne mogą się wydawać tylko pozornie różne. W jakimś stopniu to maskowane podobieństwo jest jednak konieczne - system nie potrafiłby przetrwać, gdyby zmiany w kilkuletnim cyklu wyborczym miały charakter radykalny. Potrzebna jest kontynuacja.

    W jednym natomist zgadzam się z Panem całkowicie: przodowanie zawodowych polityków jest sprawą patologiczną. Dominują ludzie, których jedynym osiągnięciem życiowym poza skończeniem studiów jest bezwględne pięcie się na szczyt partyjnej drabiny od momentu, kiedy wstępują do młodzieżówki. Ludzie, którzy wiedzy i umiejętności nabywają mozolnie za poselskie pensje, nie wstydząc się swojej ignorancji (wszak zostali wybrani przez lud!). Można by ich zaakceptować, gdyby w partyjnym wyścigu szczurów stali się oni ekspertami od praktyki negocjacji i kompromisu. Tak się jednak nie dzieje.

    Odpowiedzialności za obecny stan rzeczy (nędzę politycznego życia) doszukuję się w charakterze funkcjonującego systemu partyjnego. Uważam, że wiele by się zmieniło na lepsze, gdyby wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do parlamentu (jedna z niespełnionych obietnic PO, dająca m.in. większą szansę kandydatom niezależnym) i obniżyć próg wyborczy z 5% do jakichś 2% (szansa dla konkurencyjnych, świeżych ugrupowań na zaistnienie). Dominujące partie tego nie uczynią, bo ich czołowe miernoty mogłyby jedynie na tym stracić - tu potrzeba ruchu oddolnego, obywatelskiego.

    W przeciwieństwie do Pana nie neguję demokracji i dostrzegam jej istotne walory, choć wcale jej nie fetyszyzuję, jak to się dzieje w wielu mediach, które gotowe są z uwielbieniem dla niej widzieć wszystko przez różowe okulary. To prawda, iż obietnice Tuska mało kto dziś sprawdza (jak wspomnianą kwestię puchnięcia administracji, która w dobie informatycznej jest większa niż w czasach kartkowych akt), ale trzeba przy ocenie niewykonania wielu z nich brać też pod uwagę zmianę zewnętrznej i wewnętrznej sytuacji gospodarczej.

    Ogólnoświatowego odwrotu od demokracji nie ma - jest zatrzymanie się jej rozprzestrzeniania po 1989 roku i stopniowa zmiana naiwnego jej pojmowania, jako cudownego leku rozwiązującego wszelkie problemy. Nie wyobrażam sobie, żeby państwa demokratyczne mogły zmienić istotnie ustrój w następstwie kryzysu gospodarczego. Radzą sobie z nim nie gorzej niż państwa autorytarne, jak Rosja czy Chiny. ,,Spokój" gospodarczy na Białorusi wynika z tego, że poza surowcami energetycznymi jej gospodarka jest na razie prawie autarkiczna. Białoruś może jest wzorem spokoju i bezpieczeństwa (z tym oświeceniem przywództwa to chyba Pan z kolei kpi), ale jest to spokój i bezpieczeństwo grobowca - jak u nas w latach 80.
    Faktycznie Azja jest dziś wschodzącą potęgą gospodarczą, lecz wyciąganie stąd wniosku o natarciu autorytaryzmu jest nieuzasadnione. Demokrację wybrała Japonia i (po wielu autorytarnych perturbacjach) Korea Południowa. Demokratyczne (co nie znaczy pozbawione problemów) są także federacyjne Indie - ogromna, przyspieszająca przeciwwaga dla Chin - czego Pan zdaje się nie dostrzegać.
  • 2010-12-22 16:42 | Dana

    Re:To Rozmowa Numer Jeden roku 2010

    Wszystko się zgadza z wyjątkiem kasy. Kasę trzymają ci , którzy mają w nosie problemy etyczne . Czy robotnicy w Polsce mają pracować dla globalnych obcych banków , które zysk z pracy lokalnej społeczności transferują na spekulacyjne konta w innej części świata ?
    Cała Ameryka jest własnością banków . 90 procent obywateli jest zadłużona w bankach , a te banki inwestują w Chinach, gdzie zainwestowany pieniądz szybciej przynosi zyski . Czy mozna być bezrobotnym całe życie w Ameryce , gdzie zostało niewiele fabryk , ale jest bardzo dużo sklepów ?
    To są pytania na miarę czasu .
  • 2010-12-22 17:24 | tkw

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    do 2010-12-22 16:34 | grzegi25

    No i tu się różnimy - ja widzę strukturalne wady tzw. "demokracji", Ty masz podejście "tu się podmaluje, tu się wyrówna i bedzie miodzio". Zrobi się okręgi jednomandatowe i będzie kraina szczęśliwości - nie będzie.

    W czasach telewizji należy zapomnieć o demokracji. Demokracja opiera się na pluralizmie, na rozkładzie poglądów. Nie ma pluralizmu w czasach telewizji, bo telewizja wmówi większości wyborców co zechce. I osiągnie z góry pożądany wynik.
    Nie ma wolnej gry myśli, więc nie ma FUNDAMENTU demokracji. To że miliony idą do urn nie zmienia tego, że zanim pójdą są odpowiednio urabiani i przy urnie robią to co im się każe, nawet oszustw wyborczych robić nie trzeba.
    gdyby to co wytykam tzw. "demokracji" było w jednym kraju, to można by mówić "taki kraj". Ale tak jest we wszystkich krajach tzw. "demokratycznych", więc jest to problem samej "demokracji" jako takiej. I tyle, nie ma co udawać, że tak nie jest. Ja wiem, że przyjęcie tej tezy brzmi strasznie, człowieka od razu ogarnia strach co będzie dalej, ale chowanie głowy w piasek niczego nie poprawi. Podmalowywanie rzeczywistości może co najwyżej opóźnić krach, ale wtedy będzie tym większy.

    pozdrawiam
  • 2010-12-22 17:32 | Stanisław Sulica

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Za takie właśnie artykujły uwielbiam /Politykę/
  • 2010-12-22 18:06 | zaba z paryza

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    dziekuje za swietny artykul!
  • 2010-12-22 18:08 | KrzysztofMazur

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Handel na ogromne odległości istnieje od tysięcy lat. O czym świadczą stanowiska archeologiczne. Żadne miasto nie mogłoby istnieć bez abstrakcyjnych zasad handlu i prawa własności, a najstarsze miasta mają 8500 lat (np. Jerycho). Żadnej jednorazowej rewolucji społeczno gospodarczej nigdy nie było. 200 lat temu nastąpiło jedynie przyspieszenie procesu. Nie jest też prawdą, że nikt tego nie rozumiał. Tzw. rewolucja przemysłowa mogła się dokonać dzięki wynalazkom prawnym i technicznym. Nie była to rewolucja w sensie politycznym. Bauman z Żakowskim powtarzają skrajne uproszczenia marksistowskiego determinizmu.

    Owszem państwo słabnie, ale nic w tym dziwnego ani strasznego. Proszę zauważyć, że wszystkie stulecia nieparzyste (XIII, XV, XVII, XIX, XXI) są epokami liberalizmu, złotej wolności przechodzącej miejscami w anarchię. W stuleciach parzystych panuje za to zastój i państwowy porządek przechodzący miejscami w despotyzm. Dlaczego mamy uznawać, że despotyzm jest naturalny, a anarchia nienormalna, skoro jedno i drugie się cyklicznie powtarza i trwa równie długo. 100 lat wolnego rynku, dynamizmu i czasem chaosu nie musi nam wcale zaszkodzić. Dla marksisty to może katastrofa. Ale marksista jest zwyczajnie uprzedzony (tak samo jak doktrynalni wielbiciele anarchii). To moja teoria.

    O potrzebie uzupełnienia liberalizmu federacją państw liberalnych pisali już dawno autorzy, których Żakowski i Bauman nigdy nie wymienią: Mises 'Liberalizm w tradycji klasycznej' (1927), Hayek 'Droga do zniewolenia' (1944). Co więcej taka unia mogła powstać już w połowie XIX wieku. W 1846 roku usunięto cła między Wielką Brytanią i Francją. Unia polityczna niestety nie powstała, a następnie Francuzi przegrali wojnę z Prusami i szansa upadła. Przyczynili się do tej klęski polscy powstańcy styczniowi, którzy umożliwili działania Bismarcka ochraniając Prusy przed interwencją rosyjską.

    Kultura światowa istnieje: to kultura europejska, amerykańska albo brytyjska (w zależności jak kto woli to nazwać). Poza tą kulturą jest tylko islam. Reszta to europejskie kolonie włącznie z Chinami i Rosją. Chiny i Rosja to kolonie (lub byłe kolonie) pruskiego marksizmu. Nie istnieje żadna działająca, konkurencyjna kultura wobec Europy. Nawet islam jest europejską mutacją, jest to mianowicie (i wbrew pozorom) kontynuacja religijnej dyktatury Bizancjum. Europa wszystko objęła i nic się na to nie poradzi. Bush Jr. zachował się głupio (nawiasem mówiąc Bush Sr. był nadmiernie pasywny), ale na dłuższą metę niewiele to zmienia. USA nie można pokonać niezależnie od tego jak bardzo słabe by się wydawały, podobnie jak 100 lat temu nikt nie mógł pokonać słabnącego imperium Brytyjskiego popełniającego błąd za błędem. Rosja zostanie wchłonięta przez Europę w 2030 (dlaczego wtedy? Prognoza demograficzna). Chiny później, może za 60-100 lat. Azja nie stworzy konkurencyjnego bloku. Japonia, Korea Pd. i Tajwan to sojusznicy USA. Indie zagrożone przez wzrost Chin same się do sojuszu zgłoszą.

    Opowieści o chorobach psychicznych w wolnym rynku to czysta bajka. Schizofrenii jest wszędzie tyle samo od dzikich plemion Polinezji do Manhattanu.

    Obrońcy krzyża to zwykła paranoja niezależna od wielkości majątku. Proszę nie obrażać ludzi biednych.
  • 2010-12-22 18:30 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    ,,No i tu się różnimy - ja widzę strukturalne wady tzw. <<demokracji>>, Ty masz podejście "tu się podmaluje, tu się wyrówna i bedzie miodzio". Zrobi się okręgi jednomandatowe i będzie kraina szczęśliwości - nie będzie".

    Niech Pan łaskawie nie robi kabaretu z moich słów. Wcale nie uważam, że wystarczy podkolorowanie obrazu i będzie ,,miodzio". Także dostrzegam strukturalne ograniczenia obecnego systemu, lecz inaczej rozkładam akcenty. Sądzę, że świat będzie musiał pójść w końcu w kierunku czegoś, co możnaby nazwać niemarksistowskim, nierewolucyjnym socjalizmem, gdyby to słowo nie było tak skompromitowane; że kapitalizm w obecnej wersji jest na dłuższą metę nie do utrzymania ze względów ekologicznych i psychospołecznych. I sądzę, iż podstawą tej przemiany - przynajmniej w świecie zachodnim - musi być świadomie przyjmowany ustrój demokracji parlamentarnej, dlatego warto go poprawiać, a nie odrzucać w całości na rzecz nieprzejrzystych, niekontrolowanych, nieweryfikowanych autorytaryzmów.
  • 2010-12-22 19:53 | mysh-a-kysh

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    szkoda mi pana panie mazur. ale chetnie wespre rada, naserio.
  • 2010-12-22 20:12 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Rozprawienie się z licznymi błędami i niedorzecznościami tego komentarza wydaje się niewarte wysiłku, jaki trzeba w to włożyć.
  • 2010-12-22 21:07 | zwyklak

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Krzysztofie Mazur ...powialo groza po przeczytaniu ciebie. Brrrrr
  • 2010-12-22 21:11 | zwyklak

    Krzysztof mazur

    Ciebie mialo byc duza litera, ale mi sie omsklo po klawiszu.
    Wasc wierzysz w to co piszesz, czy tylko dla za przeproszeniem prowokacji?
    Odpowiedzi nie oczekuje, gdyz udaje sie odzszukac rozmowe z p. Baumanem w GW.
  • 2010-12-22 21:20 | mikesz

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Po prostu każdy czas ma swoją awangardę.Miał ją okres PRL-u w czasach stalinowskich(tzw."pryszczaci").Miała i myśl neoliberalna w czasach szczytowego Balcerowicza (chodzi o obszar polski).Najśmieszniejsze jednak jest kiedy mały Jasio na dziurawym pontonie ląduje na drugim brzegu kałuży i myśli,że odkrył Nowy Ląd.Niestety,ale prawdy Krzysztofa Mazura można w ten właśnie sposób spuentować.
  • 2010-12-22 21:25 | bas

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Ciekawa rozmowa/artykuł. Więcej takich Polityko!
  • 2010-12-22 21:47 | tkw

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    do 2010-12-22 18:30 | grzegi25

    Jak powiedział Bauman - my nie wiemy, co z tego będzie, my tylko obserwujemy. Nie mamy więc co się spierać, czy ewolucja czy rewolucja, tylko obserwować (a w razie potrzeby wziąć kosę w dłonie i na sztorc ją).

    Ja u ludzi obserwuję bardzo powszechnie zjawisko, że mają skłonność uznawania współczesności za coś niezmiennego, stałego, co teraz to już tylko ewolucja. Jakby nie było za nami kilkunastu lat tysięcy historii. A potem jest zdumienie - jak to było możliwe, te gilotyny we Francji choćby. Po ludzku rzecz biorą rozumiem to, każdy chciałby żyć spokojnie i przewidywalnie.

    W tzw. "demokracji" są problemy nie do rozwiązania. Bodaj czy nie najgorszym jest wydzielenie się kasty polityków. Już Jerzy Washington w swoim testamencie przestrzegał Amerykanów przed partiami politycznymi, wszystko się z czasem sprawdziło. Problem jest w tym, że politycy to kasta nad która nie ma już żadnej kontroli. Politycy ściśle współdziałają z właścicielami telewizji i tworzą blok nie do ruszenia a jednocześnie stopniowo niszczący państwo. Zwróć uwagę na pozycję posłów w Polsce - można w referendum odwołać każdego prezydenta miasta czy burmistrza, ale nie posła. Renata Beger ukradła nawet nie mandat poselski, co samo prawo starania się o niego - i czy zabrano jej łup po stwierdzeniu rabunku ? Nie.
    Politycy i partie to rak, który toczy nas i nie widać końca. I bynajmniej nie jest lepiej, tylko systematycznie gorzej. Mamy ponoć kryzys - a co robi polski premier ? Zwiększa wydatki na swoją kancelarię.

    Popatrz jak wygląda "demokracja", o niej świadczy choćby program w TV - "jak oni śpiewają", "jak oni tańczą", brak jeszcze "jak ono srają". Jakieś głębsze wartości ? Jakieś zasady ? Seks, władza, kasa - to wszystko. Obecnie to już islam prezentuje jakieś wartości, jakieś zasady.

    Szkoda słów.


    Czasem zazdroszczę Amerykanom, którzy mają w konstytucji zagwarantowane prawo obalenia rządu siłą.

    pozdrawiam
  • 2010-12-22 23:24 | Vera

    Widać wyraźnie, że aparat analityczny Prof Baumana wyczerpuje się

    Wspaniała metodyka analizy przeszłości i zupełny brak spojrzenia w przyszłość.
    Tymczasem, czego p.Bauman nie widzi, istnieją konkretni ludzie, którzy tę przyszłość tworzą i kształtują. Istnieją też konkretne kroki podejmowane z myślą o przyszłości choćby Europy. Nie jest też prawdą, że nikt nie widzi i potrafi analizować ani docenić znaczenia aktualnych zdarzeń.

    W Polsce powstają dwa ruchy społeczne i polityczne o wielkich perspektywach:
    1. Ruch Palikota. Partia z internetu, finansowana przez bogatego człowieka z ideą. Całkowicie nowi ludzie. Coś niezwykłego. Tymczasem na forum tylko jęki i bzdęki bo nie pasuje do starych wyobrażeń.
    2. Ruch Autonomii Śląska, który zrywa z ideą państwa narodowego idąc w kierunku regionu europejskiego. To niesłychanie cenna inicjatywa. Inna niż IRA czy ETA. I znowu tylko jęki i bzdęki bo to niby zdrada.

    Na poziomie europejskim społecznym wystarczy podać nazwisko Geissler i Stuttgart 21. Ten, kto ma pojęcie, wie, że jest to ogromny wstrząs dla demokracji reprezentatywnej. A tutaj tylko jęki, bzdęki i bajki o Arystotelesie i bezsensie wyborów. Kompletny brak umiejętności patrzenia. Bo właśnie to wszystko ulega zmianie. Na ulicy jak w XIX wieku.

    Na poziomie europejskim politycznym. Całkowicie nowa definicja ministerstw w Europie jako instytucji koordynujących a nie pouczających. Idea połączenia ministerstw finansów Niemiec i Francji. Gwałtowne przyśpieszenie w rozwoju Unii po 10 latach zastoju spowodowane wpływem nowych i całkowicie nie rozumiejących Europy państw. Wreszcie przeciwdziałanie amerykańskiej hegemonii i uległości wobec Buscha w stylu polskiego osła trojańskiego. Tę sprawę p. Bauman widzi, moje uznanie.

    Wszystko to i wiele innych inicjatyw (np. Bono i zespół U2, prezydent Carter i pasożyty, Bill Gates i AIDS) pokazują, że dzisiaj rewolucja nie dzieje się nagle, tylko krok po kroku. Tak właśnie było też w Manchesterze w XIX wieku. I istnieją ludzie, którzy to widzą i rozumieją.

    A w Polsce. Partia PJN.
    Gdyby w Niemczech powstała partia "Niemcy Są Najważniejsze" automatycznie byłaby na prawo od Sarazzina, NPD i nawet NSDAP bo byłby to czysty, żywy i szowinistyczny rasizm. W Rosji nawet Żirinowski by się do takiej nazwy nie chciał przyznać bo wstyd. A w Polsce cacy i nikt tego nie zauważa. Taka to ta polska przenikliwość.

    Pozdrowienia świąteczne
  • 2010-12-22 23:53 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Bauman w swoich książkach nie podaje recept na akcentowane przezeń groźne zjawiska (konsumpcjonizm jako jedyna wartość, niemoc władzy państwowej wobec globalnych problemów, tworzenie ludzi-opadów wewnątrz i na zewnątrz świata zachodniego i inne), lecz, jak sądzę, każdy, kto się z nimi zapoznał (miałem przyjemność z niektórymi), musiał dojść do wniosku, że jedynym możliwym rozwiązaniem jest powszechny wzrost świadomości problemu, poczucia odpowiedzialności i konieczności współpracy międzyludzkiej i międzycywilizacyjnej. Wynikać z nich będzie musiała rezygnacja na rzecz ogółu z części władzy i ekstensywnego komfortu życia uprzywilejowanych, które staną się nie do utrzymania w zamkniętym od wewnątrz getcie.
    Brzmi to naiwnie, utopijnie, życzeniowo, lecz żaden przymus przy dzisiejszych środkach zniszczenia nie będzie w stanie tej jednolitości myślenia i działania osiągnąć. Zresztą ponoć w najnowszej książce (,,Żyjąc w czasie pożyczonym"), której jeszcze nie czytałem, Bauman już bardziej konkretnie opowiada się za tą oczywistą w świetle poprzednich prac formą ewolucyjnego ,,socjalizmu".
    Ewolucyjność jest tu kwestią świadomego wyboru i nie oznacza wiary, że gwałtowne wydarzenia nie mogą mieć więcej miejsca (ofiary wojny w Sudanie z ostatnich lat wielokrotnie przekraczają swą liczbą wszystkich straconych na szafotach rewolucyjnej Francji).

    Mówiąc o jednomandatowych okręgach wyborczych i obniżeniu progu wyborczego, miałem na myśli plan minimum, na dziś, w miarę możliwy do zrealizowania. Ogólnie nie uważam, by działalność partyjna miała być zabroniona (jak nie jest zabronione żadne zrzeszanie się), lecz nie widzę powodu, by zorganizowanie w partię było w jakikolwiek sposób premiowane przez system (ordynacja wyborcza z okręgami wielomandatowymi, jakikolwiek próg wyborczy, jakiekolwiek dofinansowanie partii). Fakt, że kandydat otwarcie zrzesza się przed wyborami z takimi a takimi ludźmi, z którymi chce współpracować po ich wspólnym wejściu do parlamentu, jest już wystarczająco nagrodzony tym, że na zorganizowanego i perspektywicznie myślącego ludzie chętniej zagłosują (albo i nie - jeśli towarzystwo będzie miał mało doborowe).
    Nie przekonuje mnie argument, że partie mają trwałe struktury i bardziej dalekosiężne plany działania, bo z tych planów (obietnic wyborczych) zazwyczaj niewiele wynika. Nie przekonuje mnie też, że rozdrobniony parlament nie będzie w stanie podejmować w ogóle decyzji. Dojrzali ludzie z osiągnięciami życiowymi i doświadczeniem w różnych branżach, którzy zdecydują się służyć społeczeństwu przez jedną, dwie kadencje, którzy zostaną wybrani w swoim okręgu wyborczym w drugiej turze, po rzeczowej walce z kontrkandydatem (jak dziś burmistrzowie i prezydenci miast), by zasiąść w znacznie zmniejszonym parlamencie - tacy ludzie porozumieją się ze sobą, a nawet jeśli nie zawsze, to podzielą się na frakcje już po wybraniu, w oparciu o swoje rzeczywiste i uzasadnione poglądy na każdą konkretną sprawę. Inna rzecz, że nie udałoby się na tej podstawie zbudować trwałego rządu - nie miałby solidnego oparcia. Dlatego najpewniej konieczne byłoby w tej sytuacji przekształcenie systemu władzy wykonawczej na prezydencki (prezydent wybrany w powszechnym głosowaniu) - na wzór USA (które choć mają dwie dominujące partie, to jednak zależność kongresmanów i senatorów od ich struktur jest bardzo luźna).

    To wszystko nie sprawi, że będzie ,,miodzio", ale jest to jakaś szansa, rzeczywista alternatywa, którą trzeba przemyśleć, opracować, wdrożyć, sprawdzić i zachować albo odrzucić na rzecz dalszych poszukiwań. Nie ma sensu psioczyć na społeczeństwo, które chce oglądać ,,Taniec z mającymi talent gwiazdami na lodzie", tylko trzeba przekonywać. Bo zwrócenie się we wściekłej bezsile do władzy dyktatorskiej, aby przywróciła porządek, może dać tylko ,,białoruskie" frukta.

    Co do konstytucji amerykańskiej, to nic nie wiem o pozwoleniu na obalanie złej władzy, ale pamiętam fragment o uprawnieniu rządu federalnego do walki z buntem. Kiedy ostatni raz ktoś w Stanach chciał rząd obalić, skończyło się to wojną domową i rozprawą z buntownikami (którzy zresztą nie byli bez racji).
  • 2010-12-23 00:10 | Grace

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Panie Profesorze wyrazy szacunku i podziwu.
    Wydaje mi się, że w czasach globalizacji, stare demokracje europejskie lepiej radzą sobie z ochroną własnych społeczeństw, w sensie utrzymania wyższego security, w stosunku do młodych demokracji, które są całkowicie bezbronne wobec tych zagrożeń.
    Brak tradycji demokratycznych, brak tradycji kontroli ekip rządzących przez społeczeństwo, sprawia, że Polska jest całkowicie bezbronna na zagrożenia. Kolejne nieudolne ekipy rządzące straciły majątek narodowy za wizje świetlanej przyszłości. Oddały za bezcen, albo za prywatne zyski, przestrzeń działalności gospodarczej, jaką są rynki wewnętrzny i zewnętrzny Polski, kapitałowi zagranicznemu, bez żadnej gwarancji zatrzymania dochodów z jego działalności w kraju. Kapitał globalny ma to do siebie, że inwestuje w miejscach przynoszących maksymalne zyski i łatwo go przenosić z miejsca na miejsce, a w dzisiejszych czasach wystarczy klikniecie w komputerze. Słabe państwa z łasymi na ciche dochody ekipami rządzącymi są łatwym kąskiem do wyssania.
    Wobec spadku wpływów z rodzimej działalności gospodarczej i spadku przychodów oraz ogromnego obciążenia bezrobociem pod różnymi postaciami, państwo i różne jego instytucje zapożyczają się. Stają się w ten sposób jeszcze bardziej podatne na wpływy tego kapitału. Kapitał ten również inwestuje, ale w dziedziny i na warunkach przynoszących jak najwyższy zysk, niekoniecznie tam, gdzie to byłoby najkorzystniejsze dla rozwoju państwa i dla dobra jego społeczeństwa. Ma również przyjazną twarz, chętnie pomaga o ile to mu gwarantuje wypłacalność i godziwy zysk. Ten, kto ma dobrą pracę, bardzo sobie chwali obecne czasy, niestety w Polsce dobra praca jest dobrem rzadkim.
    Nasze kolejne ekipy rządzące, coraz słabiej umocowane społecznie, miotają się, aby przetrwać chociaż jedną kadencję. Niepokojąca jest bezprogramowość i brak wizji przyszłości kraju. Nie mając środków na utrzymanie security, mimo znacznej redukcji tej sfery, zadłużają swych obywateli już na przyszłe pokolenia. Chcąc zachować twarz i utrzymać się przy władzy, oddają obywateli w dzierżawę globalnemu kapitałowi, który coraz swobodniej będzie w stanie stawiać kolejne wymagania i warunki.
    Te same instytucje kapitałowe w starych demokracjach przynoszą społeczeństwom ogromne korzyści dzięki silnym rządom i mądremu prawu. Na przykład fundusze emerytalne inwestują w rozwój gospodarek tych krajów, a nie we wzrost przyszłych podatków, jak to jest w Polsce. Działające w Polsce zagraniczne banki poszerzają bazę dochodową ich macierzystych krajów. Kapitał globalny w silnym i mądrze zarządzanym państwie może być jego źródłem rozwoju i wzrostu zamożności obywateli.
    W trudnych czasach państwo musi być mądrze rządzone. Musi być również bardzo aktywne w zmieniających się szybko warunkach, aby zapewnić bezpieczeństwo i dobrostan swoich obywateli. I taka marzy mi się Polska.
  • 2010-12-23 00:41 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Baumann nigdy nie podawał recept istniejących problemów ani nie bawił się w bezpodstawną szczegółową futurologię. Toteż oparty tylko na obecnym badawczym stosunku do przyszłości zarzut wobec Baumana o wyczerpywanie się aparatu analitycznego jest bezpodstawny.

    Nie widzę zupełnie, w jaki sposób Janusz Palikot z całym ruchem jego poparcia miałby stanowić panaceum na zagrożenia opisywane przez Baumana - choćby w skali krajowej. Partia z internetu, finansowana przez bogatego człowieka z ideą, całkowicie nowi ludzie, coś niezwykłego - brzmi to wszystko jak reklama modnych produktów, którą tak dokładnie rozpracowuje Bauman. Może Palikot jest bardziej ,,nowoczesny", ,,europejski", ale to wszystko są bezwartościowe promocyjne etykietki, skoro nawet UE okazuje się bezsilna wobec własnych wewnętrznych i światowych problemów. Całe to oburzenie moralne na Palikota jest dla mnie dużą przesadą, lecz nie wiem, dlaczego miałbym zaufać człowiekowi, którego cała aktywność szła na happeningi, obrażanie i wyśmiewanie, i który wykazał się nieudolnością w komisji mającej walczyć z nieudolnością.
    Już bardziej przekonuje mnie idea regionalizmów, która pozwoli być może nieco zneutralizować to napęczniałe myślenie w kategorii narodu odmienianego przez wszystkie przypadki. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że poza Śląskiem nie ma ona u nas żadnych szans.

    Nie wiem, kim jest Geissler, lecz jeśli przez Stuttgart 21 rozumiesz nową sieć komunikacji miasta o tej nazwie (nie słyszałem o niczym innym, co by się tak nazywało), to nie rozumiem, w jaki sposób wiążesz to przedsięwzięcie ze wstrząsem dla demokracji reprezentatywnej.
  • 2010-12-23 00:56 | Adalbert

    Re: Vera i jej aparat polityczny, to raczej seksualna ciekawostka

    Nic nowego pod słońcem ponadnarodowych korporacji i globalnych elit politycznych. Cały XX wiek to zmagania wokół pieniądza , rozpadającego się imperium brytyjskiego i rosnącej potęgi Ameryki. Mała wpadka z rewolucją w Rosji, która wymknęła sie spod kontroli na chwilę , czyli na pół wieku. Żadnej uczciwej myśli,żadnych humanistycznych przesłań, wyzwań, czy odkryć . XX wiek to krew, pot i łzy. Obecne zawirowania wokół Unii to dalszy ciąg tych samych zmagań o panowanie nad pieniądzem , który ma być przelicznikiem wszelakich transakcji. Kto wygra tę walkę to się okaże za chwilę . Te polskie "eksperymenty" z RAŚ , czy PJN to kabaret polityczny na kresach politycznych Europy. Unia jest sztucznym mechanizmem, który miał służyć do powstania praw kanalizujących przepływ europejskiego pieniądza , ale jak się okazało nie jest to takie łatwe, a raczej zupełnie niejadalne dla globalnych partnerów. Przy okazji Unia kolonizuje ekonomicznie i politycznie słabszych patnerów co jest jej podstawowym zadaniem. Czy małe kraje europejskie będą w przyszłości silniejsze , zdrowsze moralnie , czy bezpieczniejsze ?
  • 2010-12-23 09:13 | Vera

    Kiedy brak argumentów zaczyna się bluzganie

    Szczególnie przy brakach inteligencji nie mówiąc o kulturze osobistej. Nic nowego. To samo było już 200 lat temu.
    Obrażanie się o to to jak plucie pod wiatr. Szkoda twarzy.
  • 2010-12-23 09:56 | Vera

    Drogi Gregi: Właśnie o to mi chodziło

    Bauman i przyszłość: Przeczytaj pierwsze zdanie wywiadu.
    Stuttgart21: Chciałam Ci pokazać, że zanim zaczniesz pouczać świat najpierw poucz się trochę sam bo może jeszcze nie wszystko o nim wiesz. Jak widać, demonstracja się udała.
    Palikot: To właśnie jest to. Jesteś tak zaślepiony i wpatrzony w swoje przestarzałe wyobrażenia, że nie potrafisz przyjąć, iż nawet w ruchu, którego nie lubisz może społecznie być coś interesującego i nowatorskiego. Próbujesz wszystko mierzyć swoją miarką. Dokładnie tak, jak geniusze XIX wieku, o których pisze Bauman: Widzieli i nie rozumieli. To było właśnie o Tobie. A Ty zaczynasz od powtarzania bełkotu dziennikarzy. A wiesz, jak zmienił się Ruch Palikota przez ostatnie miesiące?
    P.S. Nie twierdzę, że moje, dowolne, przykłady pokazują rewolucję. Raczej chodzi o pokazanie, że nigdy nie wiadomo, gdzie i jak powstaje coś nowego, nawet w Polsce. Tylko trzeba to widzieć a nie siedzieć w chórze klakierów. Powtórzę:Bauman nie ma racji, są ludzie, którzy widzą przyszłość i zastanów się, czy do nich należysz.
  • 2010-12-23 10:02 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    W książce PUŁAPKA (polsko-języczna wersja 1995 rok) Jams Goldsmith od strony ekonomicznej ukazał nędze utopii GATT i globalnego wolnego handlu.Zamieszczony był również wywiad z autorem jaki przeprowadził Radek Sikorski,z którego nie wiele zrozumiał kontynuując walkę z Talibami już jako minister wojny i wojennych spraw zagranicznych.
    To przecież spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego prezydenta "Oszusta" zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi opanowanymi przez żydowskie ruchy umysłowe i polityczne.Za sprawą nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego realizowali ukryte cele.

    Prawdziwie jeden był przełom w historii świata,który przedzielił ją na
    dwie epoki.W pełni objawia się Światu PRAWDA,że ludzkość oczekiwała
    swego Zbawiciela.
    Za przemyśleniami zaprzyjażnionego księdza Jana z książki : KIEDY
    WYPEŁNIŁ SIĘ CZAS : "Spełnienie tego oczekiwania musiało się dokonać
    na ziemi,w miejscu i czasie historycznie oznaczonym,aby nie było
    wyłącznie faktem wiary - ale faktem historycznym dostępnym rozumowemu
    poznaniu."
    Dziś jesteśmy bogatsi,że do tego poznania wymagane jest rozumienie PRAW STWORZENIA I NATURY,których ludzkość nie umie jeszcze przetłumaczyć.
  • 2010-12-23 12:13 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    ,,Bauman i przyszłość: Przeczytaj pierwsze zdanie wywiadu".
    Czytam i nie znajduję w nim nic, co by potwierdzało Twoją ocenę Baumana.

    ,,Stuttgart21: Chciałam Ci pokazać, że zanim zaczniesz pouczać świat najpierw poucz się trochę sam bo może jeszcze nie wszystko o nim wiesz. Jak widać, demonstracja się udała".
    No chyba nie za bardzo Ci się udała, skoro sama nie potrafisz wskazać, jaki związek ma Stuttgart21 ze zmianami w demokracji przedstawicielskiej.

    ,,Palikot: To właśnie jest to. Jesteś tak zaślepiony i wpatrzony w swoje przestarzałe wyobrażenia, że nie potrafisz przyjąć, iż nawet w ruchu, którego nie lubisz może społecznie być coś interesującego i nowatorskiego".
    Wskazałem Ci, co mnie mierzi w liderze tego ruchu, a jedyne, co otrzymałem w odpowiedzi, to nazwanie zaślepionym i o przestarzałych wyobrażeniach. Owszem, jestem w stanie przyjąć, że dla kogoś może być w tym ruchu coś interesującego i nowatorskiego. Nie widzę tylko powodu, abym i ja miał to tak widzieć tylko na podstawie takich wartościujących etykietek.

    ,,Próbujesz wszystko mierzyć swoją miarką. Dokładnie tak, jak geniusze XIX wieku, o których pisze Bauman: Widzieli i nie rozumieli. To było właśnie o Tobie".
    Ach tak? A jaką miarką Ty mierzysz wszystko? Uniwersalną? Podziel się źródłem, to może i ja ciemny skorzystam.

    ,,A wiesz, jak zmienił się Ruch Palikota przez ostatnie miesiące?".
    No jak zmienił się Ruch Palikota przez ostatnie miesiące? Co takiego w przyszłości Palikot widzi i rozumie? Odpowiesz, czy znowu mnie odeślesz do encyklopedii?

    ,,Powtórzę: Bauman nie ma racji, są ludzie, którzy widzą przyszłość i zastanów się, czy do nich należysz".
    Po zastanowieniu stwierdzam, że do nich nie należę. Nie jestem bowiem jasnowidzem. Kiedy ostatni raz za zmiany brali się ludzie, którzy widzieli przyszłość, wyszedł z tego komunizm. Jest dużą roztropnością Baumana, że nie poddaje się urokowi prostych nieuzasadnionych spekulacji co do obrazu przyszłości i możliwych rozwiązań. Socjologia nie jest futurologią.
  • 2010-12-23 15:08 | KrzysztofMazur

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Żadne państwo ani kultura nigdy autarkią nie było. Wyolbrzymianie różnic prowadzi do skrajnych (moim zdaniem) poglądów politycznych zarówno 'lewicowych' jak i 'prawicowych' (Zizek, Feyerabend, Huntington, Toynbyee, Spengler, Heidegger).
    Czy będziemy bronić różnic kulturowych w spotkaniu z ludożercami?
  • 2010-12-23 15:09 | KrzysztofMazur

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Z oceną mojej osoby oczywiście się zgadzam. Nie mam nic przeciwko temu, żeby się ze mnie pośmiać.
  • 2010-12-23 15:22 | KrzysztofMazur

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/DuninJabarbarzynca/menuid-1.html
    Tutaj link do neoliberalnej Kingi Dunin.
  • 2010-12-23 15:52 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Przejrzałem stronę Ruchu Poparcia Janusza Palikota i oficjalną stronę posła RP Janusza Palikota. Na żadnej z nich nie znalazłem śladu jakiegoś zarysu programowego, z którym mógłbym się zapoznać. Na tej pierwszej jest za to
    zachęta do włączania się w ruch i wpłacaenie datków oraz ,,Apel o rzetelność debaty publicznej", który oceniam jako dość naiwny, wzbudzający sztuczne oburzenie i możliwy do odniesienia do samego Palikota.
    Na blogu Palikota (,,Poletko Pana P.") ostatnie wpisy umieszczone w kategoriach polityka czy gospodarka datują się na koniec 2007 roku. W innych wpisach, umieszczonych w archiwum, drobne uwagi natury programowej rozmieszczone są w rozrzuconych miejscach. Link do starego programu PO z 2006 roku (,,Uwolnić energię Polaków"), co do którego Palikot zaznacza, że brał aktywny udział w jego tworzeniu, nie działa.

    Generalnie organizacyjna nędza, nie ma się do czego odnieść na tak lub nie, nie ma wielkiej wizji rozwoju, jest tylko przekonanie, że PiS i PO są passe, a RPP jest cool.
  • 2010-12-23 16:01 | quasar_

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Bardzo dobry wywiad, czyta się jednym tchem.
    Co do utopii nie zgodzę się że obecnie nie ma takowej. Podam przykłady:
    Korporacje posiadające "moc" stosują rozwinięte systemy marketingowe, posuwając się do nieczystych chwytów. Zanim produkt zostanie wprowadzony na rynek konsument jest "urabiany", buduje się w nim przekonanie że właśnie takiego produktu potrzebuje. Dopiero po akcji promocyjnej jest on wprowadzany na rynek. Niestety masa ludzka jest na takie działania podatna, mało jest osób myślących. Ludzie są w tym przypadku karmieni utopią. A ci myślący coraz rzadziej mają jeszcze inną możliwość poza podążania razem z tłumem.
    Drugi przykład jest jeszcze groźniejszy. Dążenie za karierą kosztem wartości niematerialnych oraz pomnażanie dóbr materialnych jako cel sam w sobie, to też są utopie. I to bardzo często spotykane. Groźniejsze bo nikt tego nie kontroluje a rywalizacja międzyludzka napędza ten pusty pociąg w nieznane. Korporacje też napędza ta sama zgubna siła, a jako że mają moc, tzn. nikt nie ma nad nimi kontroli, prognozuje to że czekają nas bardzo gorzkie czasy.
  • 2010-12-23 17:15 | mikesz

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Skuszony rzuciłem okiem do Dunin i ..,ja tez dostrzegam problem, który według mnie sprowadza się w dużym uproszczeniu ujmując do odpowiedzi na pytanie:"W którym miejscu znajduje się linia graniczna rozdzielająca z jednej strony wartości uniwersalne,podstawowe ,a z drugiej strony te wartości(lub "niewartości") które mogą potwierdzać tożsamość kulturową danej grupy,narodu,państwa.I tutaj oczywiście zaczyna się problem.Niestety nie da się ukryć,że wartości te zostały na pewno w dużym stopniu "zeuropeizowane" (Europa to również USA...),czyli jeżeli Kultura śródziemnomorska coś uznała za tabu to tak ma również sądzić mieszkaniec Czarnego Lądu spożywający obiad na rozłożystej palmie.Ale on nie chce baru szybkiej obsługi ze znakomita klimatyzacją,on chce na palmie.Jeżeli Polak wpatrzony jest w obraz Matki Boskiej ,to pozwólmy Koreańczykowi z Korei Północnej wzdychać do popiersia Kim Dzong Ila.Wiem,że w tym momencie trochę jadę po bandzie,ale niestety na te sprawy również w ten sposób można spojrzeć.
    Ulubiony temat wielu osób to poczynania Rosji na przestrzeni całej jej historii.Zaczynając od Iwana Groznego,Piotra Wielkiego,Lenina,Stalina na Putinie kończąc,ale czy my europejczycy nie poczuwamy się do współwiny.Przecież do XVII wieku Rosja i Rosjanie żyli sobie gdzieś na rubieżach Europy,mieli swoje problemy z Mongołami,od czasu do czasu Polacy swoje trzy grosze wrzucili,aż Europa od czasów Piotra Wielkiego zaczęła cywilizować Rosję.I wtedy zaczęło się.Najpierw Wolter,później Hegel,Marks,Weber ze swoimi biurokratyczną fascynacją,teraz liberalne bzdety-to wszystko podsuwamy Rosjanom na kulturowej tacy.A może Rosja w końcu poszła po rozum go głowy i może trochę z błędami,ale chce w końcu sama sobie wyro pościelić.Oczywiście Europa ze swoją Polska awangardą będzie wnosić istotne korekty,ale cała nadzieja że Rosjanie ...
  • 2010-12-23 20:13 | rozbojnick

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Bardzo dobry wywiad, czyta się jednym tchem.
    Co do utopii nie zgodzę się że obecnie nie ma takowej. Podam przykłady:
    Korporacje posiadające "moc" stosują rozwinięte systemy marketingowe, posuwając się do nieczystych chwytów. Zanim produkt zostanie wprowadzony na rynek konsument jest "urabiany", buduje się w nim przekonanie że właśnie takiego produktu potrzebuje. Dopiero po akcji promocyjnej jest on wprowadzany na rynek. Niestety masa ludzka jest na takie działania podatna, mało jest osób myślących. Ludzie są w tym przypadku karmieni utopią. A ci myślący coraz rzadziej mają jeszcze jakąś inną możliwość poza podążaniem razem z tłumem.
    Drugi przykład jest jeszcze groźniejszy. Dążenie za karierą kosztem wartości niematerialnych oraz pomnażanie dóbr materialnych jako cel sam w sobie, to też są utopie. I to bardzo często spotykane. Groźniejsze bo nikt tego nie kontroluje a rywalizacja międzyludzka napędza ten pusty pociąg w nieznane. Korporacje też napędza ta sama zgubna siła, a jako że korporacje posiadają moc (tzn. nikt nie ma nad nimi kontroli) prognozuje to bardzo gorzkie czasy.
  • 2010-12-24 00:07 | Janusz

    Re: Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Pan Profesor mówi tu wiele mądrej prawdy, ale powiada także, iż „mając za sobą 85 lat życia, czyli ładne parę przewrotów i przełomów, a nie może sobie przypomnieć żadnego, który byłby wcześniej przewidziany. Naprawdę doniosłe zjawiska zawsze nas zaskakiwały. Rzeczywistość tworzą niespodzianki.”

    To się trochę kłóci z Wolterem, który (słusznie) twierdził, że nie ma skutku, bez przyczyny, a skoro tak, to w polityce i w przemianach społecznych nie może się zdarzyć żadna niespodzianka, przynajmniej dla tych, którzy tę politykę oraz te przemiany realizują, tworząc w tym celu sprzyjające urzeczywistnieniu swych zamysłów nurty społeczne. Przykładem może być bolszewizm, który nie wziął się przecież znikąd i nie prowadził ludzi donikąd (choć z pewnością nie tam, gdzie sądzili, że idą). Rewolucję Francuską także niektórzy przewidzieli, przynajmniej ci, którzy ją zaaranżowali. O neoliberalizmie Pan Profesor sam powiedział, że to nie przypadek.

    Günther Anders niema racji, bowiem z pewnością są tacy, którzy przewidzieli aktualne skutki, a nawet je spowodowali i ani kryzysy, ani zadłużenie, ani zdegenerowana globalizacja nie stanową dla nich zaskoczenia.

    Generalnie błąd myślę tkwi w sposobie rozumowania charakterystycznym dla człowieka uczciwego i porządnego. To nie tacy ludzie dziś decydują, dlatego żeby zrozumieć co robią, skąd się biorą skutki, trzeba wejść w ich buty i myśleć ich kategoriami, kategoriami mizerii intelektualnej oraz podłości, żądzy władzy i megalomanii.

    A młodzi ludzie nie marzą o niczym bardziej, niż o życiu w społeczeństwie poukładanym. Tylko nie maja takiej możliwości, a system edukacji wpaja im, że muszą wciąż za czymś gonić, wartość dodanej mieć jak najwięcej, bo tak jak gospodarce tak i im konieczny jest nieustanny wzrost – co jest niedorzecznością.

    Pan Redaktor natomiast utyskuje, że „utopia stała się niemożliwa”, tak jakby kiedykolwiek była możliwa.

    A pod krzyżem to „obrońców” gromadził mechanizm cynicznej propagandy tych, którzy pragną doprowadzić do przewrotu w Polsce, a nie żadne „traumaty Zachodu”.

    I jest taki rój, który więzi wytworzył już dawno, i się nie rozpada, tyle że to rój jadowitych trutni oraz cynicznych kanibali, gotowy zawsze poświęcić sporą część nawet swego roju, dla wzmocnienia pozycji pozostałej reszty. Niestety, pod nóż, albo do gazu idą tam zawsze Bogu ducha winni.

    Jako społeczeństwo jak najbardziej ufamy, że się coś sensownego a trwałego narodzi - świadczy o tym choćby poparcie dla obecnego rządu, ale są przeciwnicy, którzy robią wszystko, aby nic się nie narodziło, a dysonując mediami oraz stadem gadających głów, każdy sukces przedstawiają, jako klęskę.
  • 2010-12-24 07:56 | pablo

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Dziękuję, ostatnio czekam z utęsknieniem na wywiady z panem profesorem.
    Moja krótka konstatacja: nauki humanistyczne mają jedną wadę i zaletę, analizując cokolwiek nigdy nie dostajemy jednej właściwej odpowiedzi, a spór jaki czytam w komentarzach jest bardzo interesujący. Sadzę jednak, że u podstaw rewolucji przemysłowej stał oprócz szeroko pojętej zmiany społecznej lub/i postęp techniczny. Współczesność jest skutkiem skatalizowanego postępu, wykorzystaniem jego wytworów. O ile w sferze intelektualnej można założyć, iż postęp trwać będzie, to jednak czeka nas kryzys w sferze surowców naturalnych. Przełom nastąpi wtedy gdy nasze społeczne "auto" stanie na poboczu z powodu braku paliwa, a jego początki pojawia się kiedy wskazówka ilości ropy znajdzie się poniżej czerwonego pola z napisem rezerwa.
  • 2010-12-24 11:06 | KrzysztofMazur

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    W pełni się zgadzam z tym komentarzem, zwłaszcza z opisem Rosji. Europeizacja wymuszona siłą prowadzi do zablokowana rozwoju własnego i pułapki konfliktu tożsamości z nowoczesnością.
    Mieszkańcy innych kultur niż Europa nie mają możliwości wyrażenia czego chcą, z braku demokracji, i tym samym trudno coś jednoznacznie stwierdzić. Większość mieszkańców krajów zacofanych żyje w mieszance reguł klanowych z elementami prymitywnego kapitalizmu. Czy to znaczy, że tak chcą? Barbarzyństwem może być zarówno interwencja zachodu (Irak) jak i brak interwencji (Rwanda).
    W świątecznym wydaniu Newsweek Polska na str. 60-61 jest mapa przedstawiająca odsetek populacji krajów uznających się za szczęśliwych. 'Mapa szczęścia' pokrywa się z granicami kultury europejskiej: Europa, Ameryka (w tym biedna Ameryka Łacińska), Australia. Mieszkańcy reszty świata deklarują w przytłaczający sposób brak szczęścia, liderami są tu Chiny i Afryka Środkowa. Czy mamy im nie wierzyć, że nie są szczęśliwi, skoro sami to deklarują? Oczywiście te różnice też można częściowo tłumaczyć inną ekspresją uczuć. Nie chcę niczego nikomu narzucać, ale też nie przekonują mnie dyktatorzy uzasadniający swoją dyktaturę inną kulturą.
  • 2010-12-24 16:22 | sugadaddy

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Paradoksalnie, wyglada na to, że wojny przywracały sens wielu sprawom.
  • 2010-12-25 11:55 | jason

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    O Boze!!!!!!! Ty ogladasz TYLKO Tv, Trwam????????????
  • 2010-12-25 14:48 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    To jest właśnie najbardziej dobijające w dyskusji na tematy polityczne na wszelkich forach internetowych, że dominuje w nich bolszewickie myślenie: jeśli nie kocham Palikota całym sercem, to już na pewno zaprzedałem się Rydzykowi, a jeśli brzydzę się Rydzykiem, to na pewno trzymam sztamę z Palikotem...
  • 2010-12-29 21:04 | tkw

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Już wielu namawiało do "oświecenia" społeczeństwa. To taka bzdura, wygodna dla polityków, "no bo to społeczeństwo musimy wychować". Żaden Naród nie jest zgromadzeniem mędrców i nigdy nie będzie.

    Nie dojdziesz do żadnych sensownych wniosków póki nie wyciągniesz wniosków z istnienia telewizji. Po raz pierwszy w dziejach istnieje sposób dotarcia do wszystkim w tym samym czasie. To spowodowało rewolucję o skutkach jakich sobie jeszcze nie wyobrażamy. Wraz z pojawieniem się telewizji skończył się swobodny rozkład poglądów, fundament demokracji. A więc telewizja to koniec demokracji, co będzie po niej - chyba coś na kształt Chiny + Białoruś.

    pozdrawiam


    Amerykanie mają prawo obalenia rządu siłą zapisane w Deklaracji Niepodległości.

    Ostatnio Komorowski jadąc do USA musiał podpisać zobowiązanie, że nie będzie obalał rządu USA siłą (tak się wyraził o ile pamiętam).
    Mój profesor ze studiów mówił to samo, ze przed wyjazdem do USA musiał takie oświadczenie podpisać. Bardzo go to zdziwiło więc zbadał, czemu. Okazuje się właśnie, że obalenie rządu nie jest zabronione i Amerykanie zabezpieczają się przed taką ewentualnością ze strony przybyszów odbierając oświadczenie - w razie czego delikwent nie będzie sądzony za obalanie tylko za składanie fałszywych oświadczeń.
  • 2010-12-29 21:44 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    ,,Już wielu namawiało do <<oświecenia>> społeczeństwa. To taka bzdura, wygodna dla polityków, <<no bo to społeczeństwo musimy wychować>>. Żaden Naród nie jest zgromadzeniem mędrców i nigdy nie będzie".

    Odnoszę wrażenie, że jest to komentarz do nie moich słów. Nigdzie nie powiedziałem, że aprobuję i wspieram pomysł, by jakaś grupa polityczna próbowała oświecać i że w konsekwencji naród miałby być zgromadzeniem mędrców.

    ,,Nie dojdziesz do żadnych sensownych wniosków póki nie wyciągniesz wniosków z istnienia telewizji. Po raz pierwszy w dziejach istnieje sposób dotarcia do wszystkim w tym samym czasie. To spowodowało rewolucję o skutkach jakich sobie jeszcze nie wyobrażamy. Wraz z pojawieniem się telewizji skończył się swobodny rozkład poglądów, fundament demokracji. A więc telewizja to koniec demokracji, co będzie po niej - chyba coś na kształt Chiny + Białoruś".

    Pisząc o manipulacyjnym i wyjaławiającym charakterze informacji przekazywanych przez telewizję (chyba dobrze określam Pańską krytykę?), jasno Pan wskazuje, że jest świadomym nieoczywistości ,,dobroczynnych" skutków tego medium. Tym samym stanowi Pan przykład tego, iż telewizja nie musi obezwładniać. W jakimże też celu Pan o tym wszystkim pisze, nieustannie na forum ,,Polityki" a może i innych forach, jeśli nie po to, by świadczyć i przekonywać?
    Tak więc sam Pan swoim zachowaniem przeczy podnoszonemu przez się głosowi o dramatyczności i beznadziejności sytuacji samodzielnego myślenia w kontekście szans demokracji.
  • 2010-12-30 00:21 | tkw

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    do 2010-12-29 21:44 | grzegi25

    dzięki za dobre słowo.

    Ja wyrzuciłem z domu telewizor, ale wśród moich znajomych jestem wyjątkiem. A znam takich, którzy by zabili, gdyby im próbować zabrać telewizor.

    Rok 1984 Orwella to książka zaiste prorocza.

    Na forum komentuję, bo mnie to bawi. Mało jest dyskutantów myślących jak Ty czy Bejotka czy Sławomir Osiński czy jeszcze paru innych, większość daje mi nieustające dowody na siłę propagandy różnego rodzaju, na żywotność chamstwa, to bardzo ciekawe obserwacje. Ale nie znam wypadku, by na forum jeden przekonał drugiego.

    Uważam też, że na forum wszyscy są na "Ty". Anglicy mają prościej - "you" i już.

    pozdrawiam
  • 2010-12-31 17:43 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    ,,Uważam też, że na forum wszyscy są na <<Ty>>. Anglicy mają prościej - <<you>> i już".
    Nie mam nic przeciwko mówieniu mi na ,,ty". Sam wolę jednak pozostać przy ,,per Pan". W ten sposób mam mniej skrupułów, gdy krytykuję poglądy dyskutanta:)

    ,,Na forum komentuję, bo mnie to bawi".
    Zgrabna próba ucieczki przed wytkniętą niekonsekwencją. Ale ja tego nie kupuję :) Zauważyłem, że poświęca Pan dużo wysiłku na odpowiedzi w stosunku do nieraz niedorzecznych, opresywnych komentarzy. Pańskie odpowiedzi nie są pozbawione emocji (nie doprowadzonych wszak do ostateczności), ale są najczęściej rzeczowe (co nie znaczy, że uważam je za trafione). Nie wydaje się prawdopodobne, by ktoś czynił tyle starań wyłącznie dla igraszki z ,,beznadziejnymi przypadkami" i przy jednoczesnym mocnym przekonaniu o nieuchronności nadejścia modelu chińkiego czy białoruskiego w ogólnym rozwoju społeczeństw.

    ,,Ale nie znam wypadku, by na forum jeden przekonał drugiego".

    To dlatego, że, ilebyśmy nie pisali, i tak najwyżej drapiemy po powierzchni. Nie znamy się nawzajem, nie chcemy, by uznano nas za ,,nawiedzonych" w kwestii tak zdaje się drobnej, jak internetowe dyskusje, które roztapiają się w masie informacji; toteż nie tworzymy wystarczająco długich, wyczerpujących problem (i rozmówcę...) komentarzy.
    Nie potrafimy się zrozumieć, bo nasze słowa mają u podstawy mnóstwo rozmaitych założeń, z których często my sami nie zdajemy sobie sprawy, a co dopiero nasz rozmówca.
    Sądzę, że jeśli nawet nie jesteśmy w stanie dojść do pełnego konsensusu (mam nadzieję, że nie jesteśmy...), to jednak możemy starać się zrozumieć, co naprawdę nas dzieli u podstawy i dlaczego, zamiast tłuc się o różnice pozorne.

    Pozdrawiam
  • 2011-01-05 02:22 | sevencats

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Taak, wywiad świetny, dający wiele do myślenia. Ze zdumieniem jednak czytam komentarze, które krążą wokół polskiej polityki, polskich partyjek i kanapek i polskiej demokracji, która jest zresztą słabym odbiciem demokracji. Wychodzi to zaściankowe jakieś. A co z owym interregnum, o którym mówi Bauman?
    P. Mazur był łaskaw przedstawić w krótkim tekście uporządkowany już obraz przyszłości, gdyż doskonale wie jaka ona będzie. Pozazdrościć.
    Nieźle się uśmiałem czytając akapit o kulturze światowej. Myli Pan pozory (np. Chiny, Indie) z rzeczywistością.
    Uważam, że kto twierdzi iż wie co będzie za 100, a nawet 50 lat ten kłamie albo nic nie rozumie.

    Wracając do interregnum. Moim zdaniem przerabiamy obecnie okres podobny do wczesnego średniowiecza, tzn. po upadku Cesarstwa Rzymskiego ale przed powstaniem nowego porządku w Europie. (Nie ja to wymyśliłem, inni przede mną.) Upadło całkowicie jedno z dwóch imperiów, które trzymały świat w ryzach. Drugie - USA - właśnie upada. Powstało w krótkim czasie więcej nowych państw niż kiedykolwiek przedtem i to w Europie, która była uważana za wręcz już skostniałą terytorialnie(to tak skrótowo). Państwa świata, które dotychczas były przypisane do jednej lub drugiej strony poczuły się wolne i zaczęły swobodnie załatwiać swoje lokalne interesy i wszczynać lokalne kłótnie. Imperium, które się na razie ostało zupełnie się w tym wszystkim pogubiło. Wymyśliło więc nowego jednego wroga: terroryzm. Jeden wspólny wróg doskonale jednoczy. Przy okazji jednak zantagonizowało zupełnie cały świat islamu, który wcale taki jednakowy nie jest. W panice po zamachu na WTC wymyślono "zderzenie cywilizacji".

    Do tego dochodzą potężniejące z dnia na dzień korporacje, z których część jest już potężniejsza niż niejedno państwo (budżet General Electric bodajże jest większy niż polskiego rządu). W dodatku są one zarządzane całkowicie autokratycznie. Przy neoliberalnych poglądach rządzących w wielu krajach partii daje to nawrót do drapieżnego XIX-wiecznego kapitalizmu. W dodatku działalność tych korporacji nastawiona jest na maksymalny i stale rosnący, doraźny zysk, bo to daje największe profity zarządom. Postępująca i już niczym nie hamowana koncentracja kapitału doprowadziła do przepastnego rozwarstwienia na bajecznie bogate elity i nędzarskie(przy nich) masy i to niezależnie od tego czy to kraj tradycyjnie biedny, czy tradycyjnie bogaty. Kuriozalne wręcz było zastanawianie się na jednym ze szczytów G7, G8 (czy jaka tam jeszcze liczba) w Davos kilka lat temu, dlaczego lud nie lubi elit i co zrobić aby jednak polubił.

    Do gry gospodarczej włączyły się takie giganty jak Chiny i Indie. Zużycie dzienne ropy naftowej rośnie. Niedługo po Chinach będzie jeździć nie 200, a 400 mln samochodów. Jeżeli w latach 70. XX w. USA zużywały bodaj 80% produkowanej energii i 70% wydobywanych surowców(podaję z pamięci), to jak to będzie z tymi surowcami i tą energią teraz? Nie dysponujemy nieograniczonymi zasobami, a co najważniejsze nie możemy w nieskończoność zwiększać dziennego wydobycia.
    Na to wszystko nakłada się jeszcze gwałtowne przyśpieszenie technologiczne, które się dopiero rozkręca. Możliwe, że niedługo wyhamuje, bo tym hamulcem będzie tempo percepcji umysłu ludzkiego. Już dziś rosnąca część ludzkości nie nadąża. Dla dużej części nauka i magia zlewają się w jedno. Technologia pędzi jednak naprzód.

    Wypisz, wymaluj wczesne Średniowiecze.(Co prawda wtedy była raczej zapaść technologii ale nic nie powtarza się dokładnie.)
    Może więc grozi nam pańszczyzna? To możliwe, jeśli banki uznają, że tylko tak odbiorą swoje długi. A że często są powiązane z korporacjami produkcyjnymi to np. kredyt na Volkswagena będzie się spłacać pracując na wyznaczonym stanowisku w wyznaczonej fabryce tegoż. Nie jest to nie do pomyślenia. Gdyby nie Chiny i Indie. Co zostanie z UE, która i tak już jest dramatycznie mało innowacyjna? Może niedługo nic nie zostanie z Volkswagena.

    A może "moc" jest przy WikiLeaks i społecznościach Sieci? Przy doraźnie i gwałtownie powstających potężnych ruchach społecznych dla załatwienia jednego zbyt już doskwierającego problemu?

    Proszę mi teraz, w tak rozchwianym świecie powiedzieć, co będzie za 50 lat, a nawet za 10 skoro upadku komunizmu nikt nie przewidział nawet na rok przed. Na pewno nie to co teraz. Ale kogo to zadowala?
  • 2011-01-06 01:09 | Grace

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Nareszcie jest wypowiedź na temat, rozsądna i bardzo ważna.
  • 2011-01-06 10:02 | halszka31

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Pisze o tym M.Eliade w "Sacrum, mit, historia", tyle tylko,że współczesne wojny nijak się mają do "rycerskich" wojen posiadających określone zasady i reguły...
  • 2011-01-06 10:14 | halszka31

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    "A może "moc" jest przy WikiLeaks i społecznościach Sieci?"
    Uznaję to za bardzo prawdopodobne po przeczytaniu A.Barda "Netokracja"
    Zmiany w strukturach społecznych, zanikanie klas, tworzenie się nowych grup społecznych, które już w latach 90-tych nazwane były przez Kozieleckiego "cogitowcami" i "usługodawcami", bo przecież już nikt dzisiaj nie posługuje się terminem np: klasa robotnicza,chyba tylko w aspekcie historycznym...
  • 2011-01-06 11:10 | halszka31

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    "Socjologia nie jest futurologią."
    Mam co do tego poważne wątpliwości. Socjologia w kształcie dawnym nie istnieje.
    "Nowa" socjologia reprezentowana przez Z.Baumana, Castellsa, Fukuyuamę, Tofflera jest prawie futurologią. Świat jest zbyt dynamiczny w swych zmianach,zbyt wiele składników zmiennych, to co próbowali uchwycić, opisać, przewidzieć, już w jakiejś części jest nieaktualne w szczegółach.
    Kiedy w latach 80-tych czytałam "Szok przyszłości". a nieco póżniej "Trzecią falę" Tofflera, pomyślałam sobie, że obracam się w scenerii science-fiction, biorąc pod uwagę nasze polskie warunki. Wtedy to obiecałam sobie, że ten "Szok" nie będzie mnie dotyczył. Ta lektura ustawiła moje priorytety czytelnicze sprowadzające się do hasła -. zrozumieć świat.
    Do "Trzeciej fali" wróciłam na początku r.2000 i ze zdumieniem stwierdziłam, że u nas w kraju właśnie przechodzimy z grubsza biorąc opisywane zmiany społeczne i gospodarcze.
    To co było futurologią stało się socjologią?
    Z ogromnym zainteresowaniem śledzę myśl prof. Baumana przedstawiającego moce i niemoce homo sapiens, analizującego ten cały układ cybernetyczny, w którym mały elemencik jest władny aż tyle, bądż tylko tyle.

    Moja osobista korzyść z tego rozumienia świata polega na intuicji odnajdywania rzeczy istotnych w tym całym tyglu,odporności na wydarzenia medialne i nie wchodzenie w drobiazgi, które mogą bardzo uwikłać...
    Wszystko, cały Kosmos,Państwo, Rodzina funkcjonuje przecież najpierw w jakichś ramach, a potem dopiero w szczegółach...
  • 2011-01-12 12:31 | grzegi25

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    ,,<<Socjologia nie jest futurologią>>
    Mam co do tego poważne wątpliwości. Socjologia w kształcie dawnym nie istnieje.
    <<Nowa>> socjologia reprezentowana przez Z.Baumana, Castellsa, Fukuyuamę, Tofflera jest prawie futurologią. Świat jest zbyt dynamiczny w swych zmianach,zbyt wiele składników zmiennych, to co próbowali uchwycić, opisać, przewidzieć, już w jakiejś części jest nieaktualne w szczegółach".

    Może rzeczywiście zbyt kategorycznie odciąłem pracę dzisiejszych socjologów od prób przewidywania rozwoju społecznego... Bardziej chodziło mi o napiętnowanie sytuacji, gdy to polityka i politycy chcą taki rozwój przewidywać i ze swoich ,,umiejętności" przewidywania pragną uczynić optymistycznie przyjmowany instrument zyskania i sprawowania władzy. Trochę mnie to zirytowało, kiedy Vera zarzuciła Baumanowi, że ten nie próbuje chwalić się swoją ezoteryczną wiedzą, jakby to chciała widzieć w swoim ukochanym Palikocie.

    ,,Kiedy w latach 80-tych czytałam <<Szok przyszłości>>. a nieco póżniej <<Trzecią falę>> Tofflera, pomyślałam sobie, że obracam się w scenerii science-fiction, biorąc pod uwagę nasze polskie warunki. Wtedy to obiecałam sobie, że ten <<Szok>> nie będzie mnie dotyczył. Ta lektura ustawiła moje priorytety czytelnicze sprowadzające się do hasła -. zrozumieć świat.
    Do <<Trzeciej fali>> wróciłam na początku r.2000 i ze zdumieniem stwierdziłam, że u nas w kraju właśnie przechodzimy z grubsza biorąc opisywane zmiany społeczne i gospodarcze.
    To co było futurologią stało się socjologią?"

    Prawdę mówiąc, kiedy rok temu czytałem ,,Trzecią falę", doszedłem do innych konstatacji. Mogę się zgodzić, że Toffler trafnie przewidział mulitiplikację akceptowanych modeli współżycia ludzi na najbardziej podstawowym poziomie (single, związki nieformalne, rodziny w dawnym stylu), ale opisywane przezeń zmiany sposobu ogranizowania życia gospodarczego nie nastąpiły - przynajmniej na razie. Papier przestał być głównym środkiem biurowej komunikacji, lecz nie odchudziło to i nie przekształciło struktury biurokracji (w urzędach czy korporacjach). Nie nastąpił w firmach podział godzin pracy na te odpracowywane w biurze w centrum miasta i te w domu na przedmieściu (lub w ogóle tylko w domu), co miało się dokonać dzięki komputerom i sieci, i co miało zahamować paraliż komunikacyjny i niepotrzebną stratę energii i czasu na dojazdy. Nienormowany czas pracy (czyli inaczej niż ,,od do") nie jest zjawiskiem powszechnym - i nie ułatwia ludziom lepszego funkcjonowania w życiu. Wielkie zakłady przemysłowe zostały zastąpione przez wielkie, coraz większe i coraz bardziej niebezpieczne (jak argumentuje Bauman) korporacje, a nie przez małe (jednoosobowe, czy ,,rodzinne") i średnie firmy, jakby to wynikało z tego, co pisze Toffler. Praca we własnym przydomowym gospodarstwie na własny użytek nie stała się docenianą jakością w gospodarce i nadal nie jest w ogóle uwzględniana w podstawowym wskaźniku PKB (a nawet szkodzi PKB, jak zauważa Bauman). Te rzeczy się nie spełniły i nic nie wskazuje, żeby się to w najbliższej przyszłości miało zmienić. Toffler był tu za bardzo optymistyczny. Za to jego przedstawienie cech ,,drugiej fali" - czyli tej, w której jeszcze właściwie żył - uważam za pierwszorzędne.

    ,,Z ogromnym zainteresowaniem śledzę myśl prof. Baumana przedstawiającego moce i niemoce homo sapiens, analizującego ten cały układ cybernetyczny, w którym mały elemencik jest władny aż tyle, bądż tylko tyle.

    Moja osobista korzyść z tego rozumienia świata polega na intuicji odnajdywania rzeczy istotnych w tym całym tyglu,odporności na wydarzenia medialne i nie wchodzenie w drobiazgi, które mogą bardzo uwikłać...
    Wszystko, cały Kosmos,Państwo, Rodzina funkcjonuje przecież najpierw w jakichś ramach, a potem dopiero w szczegółach..."

    A może najpierw w szczegółach, a potem dopiero w jakichś ramach :)
    Przypomina mi się Foucault, który w ,,Nadzorować i karać" precyzyjnie pokazuje, w jak dużym stopniu historia mikrowładzy nad ciałem, historia ,,uJArzmiania ciała" jest historią szczegółu.
    Ale mnie też już męczą coraz mniej znaczące szczgóły - tzn. nic nie znaczące jednostkowo, jak śmieci na wysypisku. Niestety, całe wysypiska są problemem.
  • 2011-01-15 21:45 | WojciechPietrzak

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Odsyłam do zapoznania się z alternatywnym wskaźnikiem Happy Planet Index.
  • 2011-02-19 04:58 | jack.t

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Tak, żyjemy na schyłku jednej epoki a skoro nawet prof. Bauman nie wie co przyszłość przyniesie to kto ma wiedzieć? Napewno społeczeństwo Sieci odegra rolę, ale jeżeli Moc kontoluję Sieć to będziemy jak ryba w sieci.
  • 2011-02-19 15:28 | emigrant

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    czy napewno " nie napsulismy tak zeby nie mozna bylo tego naprawic " nie jest to takie pewne ,raczej jest to modlenie sie zeby tak nie bylo.
  • 2011-09-19 13:35 | Wędrowiec

    Re:Rozmowa z Zygmuntem Baumanem, socjologiem

    Grzegi25, świetna uniwersalna wypowiedź, oddanie istoty chorego systemu. Taka ocena powinna stać się punktem wyjścia do jego zmiany, ale, oczywiście, tego się nie zrobi. Będzie się wiele zmieniać , lecz w taki sposób aby się nic nie zmieniło ze starego zwyrodniałego "porządku".
    Propozycja konstruktywna:
  • 2011-09-24 20:14 | rysiek

    więcej Baumana, mniej McDonaldsa

    niedawno słuchałem Profesora na żywo - podczas EKK we Wrocławiu. jest w znakomitej formie intelektualnej i normalnej jeśli idzie o zdrowie fizyczne. ale co z naszą formą? z formą naszego życia? którego do końca nie rozumiemy, ani nie ogarniamy. my też jesteśmy teraz w sercu rewolucji, lecz o niej nie wiemy. a przynajmniej nie tyle, by móc nią kierować.