Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

2011: Co zdrożeje, co stanieje

(7)
W styczniu - jak co roku - rząd i firmy przygotowały szereg podwyżek, które uderzą konsumentów po kieszeni. Tym razem pretekstem do windowania cen ma być wzrost podatku VAT. Nie dajmy się jednak nabrać!
  • 2010-12-30 16:12 | dziadek 2

    Ceny rosną a wynagrodzenie za pracę stoi w miejscu !.

    Ceny rosną bo muszą jest to wymuszone przez rynek raz jedne idą w dół inne w górę ale ogólnie krzywa cen rośnie. A wynagrodzenia dajmy przykład pracownik w handlu jak cztery lata temu pracodawcy ustalili 1500 zł wynagrodzenia brutto za miesiąc pracy. Tak stawka do tej pory się nie zmieniła, dotyczy to wielu stref w gospodarce. Przecież taki stan rzeczy czy komuś to podoba czy nie doprowadza do cofania się w strefę biedy po mimo że obywatel pracuje. To samo doprowadza do osiąganych zysków przez wszystkich w dziale gospodarczym oraz w kasie państwa. I żaden wzrost produkcji nie pomoże nawet idący w kierunku importu. Bo nawet jeśli import produktu wzrośnie to dolarami ani w euro wynagrodzenia nie dostajemy. Utrzymywanie takiego stanu rzeczy w dalszym ciągu spowoduje że będzie kryzys (właściwie już jest jego początek), monetarny w kraju. Uderzy to szczególnie w dwie strefy indywidualną czyli obywatela oraz w banki które udzieliły dość sporych pożyczek szczególnie tych ekspresowych na konsumcje.
    A to wpłynie pośrednio na wielkość dziury budżetowej do wielkich rozmiarów oraz zadłużeń wszystkich miast wojewódzkich.
    Jednym słowem poprzez obecną politykę ekonomiczną budujemy sami sobie grób kryzysowy, sami siebie dobijamy. I gdzie tu logika i zaradność gospodarcza.
    Tym bardziej że czas pracy po mimo ustalonego na 40 godz tygodniowo, to rodacy pracują najdłużej w ciągu dnia od pracowników w całej Unii Europejskiej bo jeśli średnio w Unii średnio pracownik pracuje po 9 godz to u nas pracownik przeciętnie pracuje po 13 godz dziennie. I nie zapominajmy że u nas nie ma czegoś takiego jak jednej godziny obiadowej w czasie 8 godz pracy jedynie jest dopuszczone 15 min na śniadanie lub wyjątkowo 30 min.
    A przecież cała Europa ba świat wie że pracownik mający po 4 lub 5 godz pracy 1 godz wolną tag zwaną obiadową na odpoczynek to te ostatnie 4 lub 3 godziny są tak samo wydajne jak te pierwsze godziny pracy. I jak tu zwiększać wydajność jeśli pracownik np. w handlu pracuje po 12 godz w tym ma jedynie 15 min przerwy śniadaniowej. Przecież wydajność spada wraz z upływem czasu pracy, wynika to z naturalnego zmęczenia organizmu a teraz jeszcze doliczyć do tego drogę do miejsca zamieszkania. Praca w domu bo tam też się pracuje, i gdzie tu jest czas na odpoczynek o reszcie nie wspomnę.
    Czasami odnoszę wrażenie że u nas w kraju czas w naszej mentalności naszego stopnia rozumowania i pojmowania staną w miejscu z okresu średniowiecza.
    Gwarancją dobrobytu państwa i mniejszego strachu przed wszelkimi podwyżkami, jest dobrobyt całego społeczeństwa a nie tylko poszczególnych jednostek. A dobrobyt to nie tylko wysokość wynagrodzeń ale i czas na odpoczynek w którym to czasie taki obywatel konsumuje dobra nie tylko w postaci żywności ale konsumuje też kulturę, naukę, sztukę. Inaczej w danym państwie jest stagnacja (czyli cofanie się w rozwoju), intelektualna, ekonomiczna, gospodarcza oraz obronna.
    Proponuję nie bać się podwyżek tylko zacisnąć pasa i mniej wydawać, jak producenci zaczną mniej dostawać do kieszeni oraz państwo (politycy) to oni też znajdą się w naszej sytuacji o potem będziemy ich palcami wskazywali jacy to oni mądrzy byli.
  • 2010-12-31 01:12 | bolec

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    Nie oszukujmy się - Polacy żyli zbyt długo na kredyt. Taki stan rzeczy nie jest możliwy do utrzymania na dłuższy okres czasu (patrz USA). Aby to skorygować są w zasadzie dwie opcje:

    - ograniczyć wydatki budżetowe
    - zwiększyć przychód do budżetu

    Można jeszcze zastosować kombinację obu powyższych czynników. Rząd Donalda Tuska tak właśnie robi. Wiemy również, że nie ruszy on pewnych 'stałych fragmentów gry' jak wynagrodzenia w budżetówce, ZUS, KRUS, PIP, PIH, Sanepid, UOKiK, itp, jak również wydatki na armię, kler. Pozostawi też w agonii PKP, górnictwo, przemysł stoczniowy i będzie balansował na linie przy budowie dróg. Pozostaje sprawa podatków.

    Podatek VAT to najsprawiedliwszy ze wszystkich podatków jaki jest w arsenale państwa. Mało kto w Polsce chciałby płacić jakiś chociażby rozsądny podatek od nieruchomości. Kto chciałby mieć podwyżkę podatku dochodowego, ręka w górę!

    I tak to z "drugiej Japonii" poprzez "tygrysa" Europy Śr.-Wsch. tudzież 4RP oraz "zielonej wyspy" Polska dochodzi do konkluzji - bez pracy nie ma kołaczy. Ale o tym wiedzieli już nasi dziadowie!
  • 2011-01-01 18:21 | Kolega królika

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    I tak to z "drugiej Japonii" poprzez "tygrysa" Europy Śr.-Wsch. tudzież 4RP oraz "zielonej wyspy" Polska dochodzi do konkluzji - bez pracy nie ma kołaczy. Ale o tym wiedzieli już nasi dziadowie!

    Ano wiedzieli, ale od 20 lat ludziom tyle kitu wciśnięto, że wielu wreszcie uwierzyło w potęgę tego kraju. Podwyżka VAT-u to chyba zło konieczne i na dodatek - jak piszesz - jest to najsprawiedliwszy ze wszystkich podatków, bo płaci się go tylko podczas konsumpcji. Podwyżka paliw uderzy w wiele rzeczy na zasadzie efektu domina, ale ja się mało z tego trwożę. Polska ma i tak znacznie niższe koszty życia niż większość krajów w Europie, a z tej podwyżki VAT-u najprawdopodobniej wyniknie podwyżka płac. I to jest moje życzenie na 2011 rok!
  • 2011-01-05 03:47 | camel

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    "Polska ma i tak znacznie niższe koszty życia niż większość krajów w Europie" - ta prawda nie dotyczy już takiego kraju, jak Niemcy. Mieszkanie można wynająć w tej samej cenie, tylko lepsze. Żywność (jeśli starannie wybierać) jest w podobnych cenach, wiele towarów przemysłowych jest tańszych. Są i rzeczy droższe, ale bez nich można się obyć. I tylko płace są jakże inne.

    A z podwyżki podatków i cen paliw wynikną zwiększone ceny i zmniejszona konsumpcja - ergo wpływy podatkowe się zmniejszą. Zobaczycie!
  • 2011-01-11 13:33 | MarcinQ

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    Zdrożeje prawo jazdy! Jak można pisać, że podrożeją kursy prawa jazdy skoro już od jakiegoś czasu, po publikacji opinii MI, że kursy prawa jazdy będą zwolnione z podatku VAT. Mało tego sądzę, że kursy mogą nadal tanieć bo branża szkoleniowa, szczególnie małe jednoosobowe firmy, nie potrafią inaczej konkurować niż obniżając cenę kursu do absurdalnych kwot.
  • 2011-01-16 13:41 | gkalewski

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    "dziadek2" ceny nie muszą rosnąć, i nie reguluje ich w Polskim przypadku "wolny rynek" -p podaż i popty, gdyż te pojęcia u nas nie funkcjonują...Spekulacyjny kapitał "grający" na globalnym rynku powoduje sztuczną, nienaturalną podwyżkę cen, szczewgólnie żywności. Po drugie, w POlsce płacimy pośrednikom, i monopolistom rządzącym na rynku.Polski socjalizm gospodarczy trzyma się nieźle.Wszystkie te "Urzędy Regulacji..." to zaplecze, dla znajomych "Królika"...a tzw. niezgoda" Urzędu, jest politycznie "sterowana". Lud, jeszcze to znosi, ale corazm więcej ludzi, nie ma nic do stracenia: część jest zadłużona "hipotetycznie", część ma swój rejestr w KRD, a jeszcze inna - zarabia "1400" netto, i ledwo wiąże koniec z końcem, i prędzej czy później będzie u nas druga Tunezja, myślę, że zrobia to młodzi, którzy zpędzeni w krzywy róg, i przbici do ściany, będą musieli się bronić!!!Czego im życzę z całego serca...Skończmy z Polskim i Unijnym Socjalizmem
  • 2011-05-07 14:11 | Ilona

    Re:2011: Co zdrożeje, co stanieje

    Chcieliście Komorowskiego i Tuska, to teraz mamy to co mamy!!!