Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co my wiemy o Białorusi?

(6)
Jej współczesność została przyćmiona przez sylwetkę Aleksandra Łukaszenki. Jej przeszłość jawi nam się w postaci prowincji polskiej, a potem rosyjsko-sowieckiej. A naród – jako bierny, przyczajony, biedny.
  • 2011-01-13 17:14 | Adam 2222

    Problemem Białorusi jest ze UE i Rosja chce się dobrać do ich konfitur. A MSZ Sikorski jest tylko narzędziem. Warto pamiętać ze w czasie Powstania Warszawskiego sąsiedzi odpłacili się nam, społeczeństwu, za "dobroć" elit II RP

  • 2011-01-15 15:49 | przejrzysty

    Re:Co my wiemy o Białorusi?

    Dziękuję autorom za artykuł! Rzetelny i niezwykle ciekawy. Mam nadzieję, że z czasem w Polsce pojawi się świadomośc, że Wielki Księsto Litewskie to nie tylko dzisiejsza Litwa, ale również (albo przede wszystkim) Białoruś i Ukraina.
  • 2011-01-15 17:21 | antyhistoryk

    Re:Co my wiemy o Białorusi?

    "Prawdziwi Polacy i patrioci" i tak nie zrozumieja twojego postu. Oni wiedza lepiej, Lukaszenka to dyktator, bo tak mowi "cywilizowany" zachod i "lagodny baranek" USA. Sledzac nasza historie to mozna by rzec, ze zawsze bylismy tylko i wylacznie tylko czyims narzedziem w czyims interesie, np. Watykan,Niemcy, Wielka Brytania, Francja, USA, tylko tak z grubsza.
  • 2011-01-15 19:32 | lafcadio

    Re:Co my wiemy o Białorusi?

    Stiepan czy Stepan Bandera, bo to chyba Ukrainiec, a nie Rosjanin. Autor zajrzał do dwóch książek i na tej podstawie napisał całą historię Białorusi. Owszem Mironowicz i Szybieka pisali o tym obszernie, ale do fragmentu o kształtowaniu się narodowości białoruskiej można przeczytać "Kim są Białorusini?" Radzika i choć wspomnieć coś o "tutejszych".
  • 2011-01-16 10:20 | mikesz

    Re:Co my wiemy o Białorusi?

    A moze w końcu warto by się zastanowić co myślą o Polakach...Białorusini. Jak widza nasze wzajemne relacje na przestrzeni wieków,dlaczego zabranialiśmy przed wojną białoruskim dzieciom używać rdzennego języka nawet na szkolnych przerwach (niezłe fragmenty na ten temat u Miłosza w "Wyprawie w dwudziestolecie",dlaczego nigdy funkcji wojewody (ta sama dotyczy również Ukrainy i Litwy)nie sprawował Białorusin tylko zawsze "delegat z Warszawy" ,dlaczego Polacy nigdy nie dali Białorusinom względnego poczucia odrębności a ci w spisach ludności widnieli jako "tutejsi".A ksiązka Radzika naprawdę rzetelna. Przede wszystkim oba punkty widzenia są uwzględnione.
  • 2011-01-30 21:30 | jvelzkeyek

    Re:Co my wiemy o Białorusi?



    Unia i związki

    Unia złości się i stęka,

    bo na Białorusi wygrał Łukaszenka.

    Unia opozycję białoruską wspiera

    i z demokracją się do niej wybiera.

    Coraz głośniejsze jęki w unijnym łonie.

    Wielu jej członków po prostu tonie.

    Unia pomoc obcina, Unia w szwach pęka.

    Liczni jej członkowie będą jeszcze stękać.

    Związki państw zwykle krótko trwają,

    po czym z hukiem się rozpadają.

    Unia , czytaj związek, dla narodowych elit raj,

    lecz nigdy nie będzie to jeden kraj.

    Zbyt wiele dzieli narody,

    aby mogły trwać przez lata bez niezgody.