Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Roger Waters. Pod ścianą

(4)
Piosenki na „The Wall” napisał sfrustrowany występami przed publicznością. W 2011 r. po raz kolejny zaprezentuje je fanom w czasie gigantycznej trasy koncertowej. W Polsce wystąpi w kwietniu.
  • 2011-01-18 09:51 | rozbojnick

    To co najlepsze w muzyce rockowej zawsze powstawało w wyniku współpracy. Może za wyjątkiem Hendrixa

    Ani Waters ani Gilmour osobno to już nie Pink Floyd. Waters solowo nie stworzył materiału na miarę Dark Side Of The Moon, a Gilmour bez Watersa narzekał na problemy z tekstami i odszedł od concept albumów, bo zabrakło mu wizji.
    Do piątki najlepszych po II Wojnie spokojnie go zaliczam bez wątpliwości.
  • 2011-01-18 14:33 | pantherion

    Re:Roger Waters. Pod ścianą

    Zgadzam sie w 100%. Nic dodac, nic ujac.
  • 2011-01-18 21:05 | Pinky

    Re:Roger Waters. Pod ścianą

    Ja to widzę raczej tak - muzycznie jest zdecydowanie lepszy Gilmour. Tekstowo - bezkonkurencyjny - Waters. Który utwór z The Wall (poza "singlowym" Another Brick In The Wall) robi dziś największe wrażenie? Chyba jednak "Comfortaby Numb" Gilmoura. To solo jest ponadczasowe.
    I tylko szkoda, że jedna z tych osobowości wzięła górę nad resztą, bo choć "Ściana" to dzieło monumentalne i oryginalne, to jednak pod względem muzycznym chyba jednak najlepsze jest "Dark Side", a potem "Wish You Were Here". A to właśnie na tych płytach zespół był zespołem, a nie zbiorem skłóconych indywidualności...
    A z całym szacunkiem dla "Amused To Death", to jednak "The Division Bell" częściej gości w moim CD. :)
  • 2011-01-19 12:05 | Gilus

    Re:Roger Waters. Pod ścianą

    "A z całym szacunkiem dla "Amused To Death", to jednak "The Division Bell" częściej gości w moim CD. :) "
    Dla mnie numerem jeden ze solowej działalności Watersa jest płyta "The Pros and Cons..." Albumu trzeba słuchać jako zamkniętej całości, co daje wielką przyjemność, a to za sprawą niepowtarzalnego klimatu i swoistego "ciepełka", jakie udało się Watersowi uchwycić.
    To jest płyta, która nigdy się nie nudzi - może lecieć w kółko przez cały dzień i nie mam przez ten czas dość :)