Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Były proboszcz skazany za gwałt

(1)
2011-01-21 07:00 | Kolega królika

Ksiądz powinien spędzić w wiezieniu trzy lata - uznał częstochowski sąd. To już kolejna odsłona procesu toczącego się od prawie pięciu lat.
Krzysztofa J. aresztowano we wrześniu 2006 roku. Powodem było pobicie i gwałt zgłoszony przez 20-letnią kobietę. Twierdziła, że doszło do tego na plebani parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej na Północy, gdy przyszła omówić sprawy związane z wyjazdem na obóz oazowy. Duchowny wyszedł z aresztu w listopadzie 2006 roku po poręczeniu złożonym przez bp Jana Wątrobę. Miał dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz jakichkolwiek kontaktów z pokrzywdzoną. Przez przełożonych został odesłany do jednego z klasztorów poza diecezję.

Ksiądz od początku nie przyznawał się do winy, choć w śledztwie nie ukrywał, że współżył z kobietami. Także z tą, która oskarżyła go o gwałt. Twierdził, że zakochała się w nim i poszła na policję z zemsty po tym, jak z nią zerwał. Odmienną wersję przedstawiają śledczy. - To kobieta chciała odejść, poznała kogoś, planowała ułożyć sobie życie. Ksiądz nie chciał się z tym pogodzić. No i pokazał, kto w ich związku rządzi - mówi jeden z prokuratorów.


Może był zazdrosny, że miała ładniejszą kieckę niż on nosił jako proboszcz?